Reklamy

Tag: osobowość

PRZYPOWIEŚĆ O PIĘCIU ZNAJOMYCH NA IMPREZIE W BARZE

Pięciu znajomych na imprezie – przypowieść

W barze przy wódce spotkało się pięciu kumpli – artysta, sportowiec, filozof, zwykły człowiek i imprezowicz.

Artysta mówi:

-Wreszcie listopad! Wreszcie można nurzać się w odmętach egzystencjalnego bezsensu żywota! Wreszcie ciemno, wreszcie pada! To nam pokazuje sedno hasła „memento mori”, bo i tak wszystko zginie! Jakże dobrze pojmował to sam Beksiński, jakże dobrze czują to artystyczne dusze! Ten, kto nie jest artystą, zwyczajnie tego nie zrozumie! Czytaj dalej „PRZYPOWIEŚĆ O PIĘCIU ZNAJOMYCH NA IMPREZIE W BARZE”

Reklamy
Reklamy

Czy wojna płci i kryzys relacji damsko-męskich się zakończą?

Niesamowity materiał o kryzysie relacji damsko-męskich!

A więc stało się. Mamy ogromne rozbicie we wzajemnym zrozumieniu, i ogromny kryzys relacji damsko-męskich. Uważam, że potrzebujemy silnych mężczyzn, jak i silnych kobiet. Jednak siła jednych nie może brać się z „zabierania” drugim, jak i obarczania tych drugich podwójnymi obowiązkami.

Dziś mężczyźni są bardzo skołowani i nie wiedzą, jacy tak naprawdę mają być. Oczekuje się od nich coraz więcej, a oczekiwania te zaczynają być coraz bardziej sprzeczne. Przecież nie da się pogodzić legendarnego kaloryfera wyrobionego na siłowni przy okazji z buzującym testosteronem, z byciem miłym, empatycznym i szanującym kobiety. Nie da się też pogodzić rozwijania dobrze prosperującej firmy od świtu do nocy, z uczestnictwem w życiu rodziny.

.

Do mężczyzn docierają np takie dwa sprzeczne komunikaty:

Komunikat 1: „Mężczyzno, bądź wykastrowanym „sojowym chłoptasiem”, pytaj grzecznie o pozwolenie na seks i w ogóle na wszystko, przynajmniej 5 razy dziennie przepraszaj że żyjesz, że urodziłeś się mężczyzną i że masz o zgrozo biały kolor skóry.”

Obrazek poniżej: Czytaj dalej „Czy wojna płci i kryzys relacji damsko-męskich się zakończą?”

Zabijając „wewnętrzne dziecko” w nas, zabijamy część nas samych

Psychologia i rozwój świadomości: czyli jak zabijamy Wewnętrzne Dziecko w nas samych

Cyt. „Ludzie z natury są bardzo wrażliwi.  Jesteśmy tak emocjonalni, ponieważ wszystko odbieramy poprzez na­sze emocje. Emocje są jak radio, które można nastroić na odbiór pewnych częstotliwości. Naturalną częstotli­wością istot ludzkich przed udomowieniem jest radość życia i chęć jego poznawania. Jesteśmy nastrojeni na mi­łość.Jako dzieci nie znamy definicji miłości jako pojęcia abstrakcyjnego. Po prostu kochamy, bo tacy jesteśmy.

W ciało emocjonalne wbudowany jest system alar­mowy, który powiadamia nas, gdy coś idzie źle. To samo jest z ciałem fizycznym. Ma ono system alarmo­wy, który ostrzega, że coś się w nim psuje. Nazywamy to bólem. Ból oznacza, że coś złego dzieje się z na­szym ciałem, o które powinniśmy dbać. Systemem alarmowym dla emocji jest lęk. Jeśli się boimy, to znaczy, że coś jest nie tak – może nawet zagraża nam niebezpieczeństwo utraty życia.

 Jako dzieci nie znamy definicji miłości
jako pojęcia abstrakcyjnego. Po prostu
kochamy, bo tacy jesteśmy.

Człowiek odbiera emocje nie za pośrednictwem wzroku, ale poprzez ciało emocjonalne. Dzieci po prostu odczuwają emocje, a ich świeży umysł ani ich nie interpretuje, ani nie podważa.

 To dlatego dzieci akceptują pewnych ludzi i odrzucają innych. Kiedy nie są kogoś pewne, odrzucają go, ponieważ wyczu­wają emocje, które ta osoba wysyła. Dzieci łatwo od­gadują, że ktoś jest zdenerwowany, zły. System alar­mowy dziecka wytwarza pewną dozę lęku, który ostrze­ga: „Nie zbliżaj się!” – dzieci poddają się temu in­stynktowi i nie podchodzą.

Uczymy się emocji zgodnie z atmosferą panującą w naszym domu i naszymi indywidualnymi reakcja­mi. Dlatego brat i siostra wychowani w tym samym domu reagują różnie. Każde z nich inaczej uczy się bronić i przystosowywać do najprzeróżniejszych sy­tuacji. Kiedy nasi rodzice nieustannie walczą, kiedy w domu panuje dysharmonia, brak szacunku i kłam­stwo, uczymy się emocjonalnych sposobów upodob­niania się do nich. Nawet jeśli mówią nam, żeby ich nie naśladować i nie kłamać, emocjonalna energia naszych rodziców, całej naszej rodziny, zmusza nas do odbierania świata w bardzo podobny sposób Energia emocjonalna, jaka panuje w rodzinie, na­straja nasze emocje na swoją częstotliwość. Emocje stopniowo zmieniają ton i nie jest to już ton nor­malny dla człowieka. Zaczynamy bawić się w gry dorosłych, gry zewnętrznego Snu i w końcu przegry­wamy. Przegrywamy, bezpowrotnie tracąc niewin­ność, wolność, szczęście i zdolność do miłości. Zmuszono nas, żebyśmy się zmienili, i teraz zaczę­liśmy widzieć inny świat, inną rzeczywistość: rzeczy­wistość niesprawiedliwości, emocjonalnego bólu i emocjonalnej trucizny. Witajcie w piekle! – pie­kle, które ludzie tworzą sami dla siebie, które jest Snem Planety. Wchodzimy do tego piekła, choć nie jest to nasz osobisty wynalazek. Istniało długo przed naszymi narodzinami.

Obserwując dzieci, zobaczymy, w jaki sposób ule­ga zniszczeniu prawdziwa miłość i wolność. Wyobraź­my sobie dwu- lub trzyletnie dziecko bawiące się i biegające po parku. Jest przy nim mama. Bacznie obserwuje i boi się, aby dziecko nie upadło i nie zrobiło sobie krzywdy. W pewnym momencie chce je powstrzymać, a dziecko myśli, że mama się z nim bawi. Ucieka więc od niej jeszcze szybciej. Po ulicy przylegającej do parku mkną samochody, co wpra­wia matkę w jeszcze większe przerażenie. W końcu łapie dziecko. Ono spodziewa się, że matka będzie się z nim bawić, a tymczasem dostaje klapsa. To jest szok. Szczęście dziecka było wyrazem miłości płyną­cej z jego wnętrza. Nie rozumie, dlaczego matka tak zareagowała. W ten sposób krok po kroku niszczo­na jest w nim miłość. Dziecko nie zna słów, ale i tak całym sobą pyta pełne wyrzutu – „Dlaczego?”

Bieganie, zabawa, są wyrazami miłości. Miłość prze­staje jednak być bezpieczna, przecież rodzice karzą cię, kiedy ją wyrażasz. Stawiają cię do kąta, zabraniają robić to, na co miałbyś ochotę. Mówią ci, że jesteś złym chłopcem albo niegrzeczną dziewczynką… to jest przygnębiające, to jest kara.

W systemie nagród i kar istnieje poczucie spra­wiedliwości i niesprawiedliwości, tego, co jest w porządku i tego, co w porządku nie jest. Poczucie nie­sprawiedliwości jest jak nóż, który zadaje emocjonal­ne rany, a ranę może jeszcze dodatkowo zakazić emo­cjonalna trucizna. Dlaczego tak się dzieje? Popatrzmy na inny przykład.

Wyobraź sobie, że masz dwa lub trzy lata. Jesteś szczęśliwy, bawisz się, odkrywasz świat. Nie jesteś świa­dom tego, co dobre, a co złe, co jest słuszne, co na­leży robić, dlatego że jeszcze nie zostałeś udomowiony. Bawisz się w pokoju wszystkim, co cię otacza. Nie masz żadnych złych zamiarów, nie próbujesz niczego popsuć, ale bawisz się gitarą taty. Dla ciebie to za­bawka taka jak inne, absolutnie nie próbujesz zaszko­dzić ojcu ani go zranić. Ale tata ma jeden z tych dni, kiedy jest poirytowany. Ma problemy w firmie. Wcho­dzi do pokoju i widzi, że bawisz się jego rzeczami! Natychmiast wybucha, chwyta cię i spuszcza lanie.

Z twojego punktu widzenia jest to niesprawiedli­wość. To on przyszedł zdenerwowany, wyładował na tobie złość, zranił. Był kimś, komu bezgranicznie ufa­łeś. Przecież jest twoim ojcem, kimś, kto zazwyczaj cię broni, pozwala ci się bawić i pozwala być sobą. Teraz stało się coś niepojętego. Poczucie niespra­wiedliwości jest jak ból serca. Zostałeś dotknięty, to boli, sprawia, że płaczesz. Płaczesz nie dlatego, że dostałeś klapsa. Nie chodzi o przemoc fizyczną, nie to cię zraniło, przemoc emocjonalna jest, jak czujesz, niesprawiedliwa.  Przecież ty nic nie zrobiłeś!

Poczucie krzywdy otwiera ranę w twoim umyśle. Twoje emocje zostały zranione i w tym momencie straciłeś jakąś cząstkę swej niewinności. Nauczyłeś się, że nie zawsze możesz ufać ojcu. Nawet jeśli twój umysł jeszcze tego nie wie, bo jeszcze nie potrafi analizo­wać, ale już rozumie. „Nie wolno mu ufać!” Twoje emocje mówią ci, że są sytuacje, kiedy nie wolno ufać, i mówią ci też, że to się może powtarzać.

Twoją reakcją może być lęk, złość, nieśmiałość lub po prostu płacz. Tak czy inaczej reakcja jest już emo­cjonalną trucizną, ponieważ normalną reakcją przed udomowieniem jest chęć odwetu – twój tata dał ci klapsa, a ty masz ochotę mu oddać. Oddajesz mu albo tylko podnosisz rękę, żeby to zrobić, a to spra­wia, że ojciec gniewa się na ciebie jeszcze bardziej. Większa złość oznacza większą karę. Teraz wiesz, że gotów jest cię skrzywdzić. Boisz się, ale już się nie bronisz, bo wiesz, że to tylko pogorszy twoją sytuację.

Wciąż nie rozumiesz dlaczego, ale wiesz, że twój ojciec zdolny jest do wszystkiego. To otwiera piekącą ranę. Przedtem twój umysł był absolutnie zdrowy, a ty byłeś niewinny i ufny. Potem rozważny umysł próbuje zrobić coś z tym doświadczeniem. Uczysz się re­agować w określony, twój własny, indywidualny spo­sób. Zatrzymujesz emocje w sobie, a to zmienia twój sposób życia. Teraz coraz częściej będą się powtarzać podobne doświadczenia – niesprawiedliwość ze stro­ny mamy, taty, braci, sióstr, wujków i ciotek, szkoły, społeczeństwa, każdego. Z każdym nowym lękiem uczysz się samoobrony, ale już nie takiej, jaką posługiwaleś się przed udomowieniem, kiedy umiałeś bro­nić się, nie przerywając zabawy.

Ponadto zranieniu towarzyszy coś, co z początku nie stanowi zbyt wielkiego problemu – emocjonalna trucizna. Z czasem kumuluje się i nasz umysł podej­muje z nią swoistą grę. Powoli zaczynamy bać się przyszłości, bo zachowaliśmy wspomnienie trucizny i nie chcemy, żeby to, co niemiłe, powtórzyło się.

Pamiętamy także akceptację, kiedy tata i mama byli dla nas dobrzy i żyliśmy w harmonii. Pragniemy harmonii, ale nie potrafimy jej stworzyć. Ponieważ żyjemy w świecie własnej percepcji, sądzimy, że wszystko, co dzieje się wokół nas, dzieje się przez nas. Wierzymy, że mama i tata walczą ze sobą z naszego powodu, na­wet jeśli nie ma to z nami nic wspólnego.

Z każdym dniem tracimy niewinność.

Gromadzi­my urazy i już nie przebaczamy.

Z czasem wszystkie najdrobniejsze nawet zdarzenia i ich konsekwencje uświadamiają nam, że nie jest bezpiecznie być kimś, kim jesteśmy naprawdę. Z każdym tak jest. Poszcze­gólni ludzie różnią się tylko intensywnością odczuć, która zależy od indywidualnej inteligencji, poziomu wykształcenia i wielu innych rzeczy. Jeśli masz szczę­ście, udomowienie nie jest zbyt silne. Ale jeśli masz pecha, udomowienie może być tak silne, a rany tak głębokie, że nawet nie będziesz miał odwagi mówić. Będziesz się tłumaczył: „Jestem nieśmiały”, a tymcza­sem nieśmiałość jest lękiem przed otwartym wyraża­niem swojej osobowości. Możesz wierzyć, że nie po­trafisz tańczyć lub śpiewać, jednak wszystkie niemoż­ności biorą się z tłumienia normalnego ludzkiego instynktu okazywania miłości.

Fragment z : Ruiz Don Miguel – Ścieżka Miłości. Sztuka budowania związków

Pobrano z: zenforest.wordpress.com

Przygotowała: nika_blue

„Życie realne” w społeczeństwie jest największą iluzją jaką znamy

Kilka zasad doświadczania życia na Ziemi

Opiszę tutaj kilka prawideł rządzących naszym istnieniem na tej planecie. W takich tekstach staram się pisać zrozumiałym i przejrzystym językiem tak, aby każdy zrozumiał mój przekaz. „Język prawdy jest prosty” – a jedno z podstawowych założeń rozwoju duchowego brzmi: „upraszczaj”. Wszyscy znamy skomplikowany aż do przesady język ekonomii, polityki, bankowości, korporacji. Skomplikowany w jakim celu? Po to, żebyśmy jak najmniej z tego rozumieli, a to umożliwia osobom stosującym taką orwellowską nowomowę czynienie zła.

Wzmacniasz to, z czym walczysz.

Walka jako taka nie ma sensu, sens ma dopiero informowanie i szerzenie świadomości. Jeśli przeciwko czemuś / komuś walczysz, zawsze znajdziesz przeciwników. Nienawiść to uniwersalny język tego świata, używając go zawsze znajdziesz „rozmówców”.

Jeśli walczysz przeciwko komuś, przeciwko czyimś poglądom – włącza to od razu bardzo pierwotne mechanizmy obronne w psychice atakowanej osoby. To czyni Twoje racje i argumenty praktycznie niewidzialnymi. Uświadamianie ludzi to inna sprawa. Jeśli robisz to dobrze, wtedy osoba nieuświadomiona chętniej zauważy Twoje racje. Gdyż uświadamianie ludzi zakłada czynnik własny, dobrowolny, u „niekumatej” osoby, zaś walka – nie. Nawet jeśli osoba nieświadoma odrzuci Twoje argumenty – jej podświadomość pracuje. Często trwa to długo, czasami miesiące lub lata – ale daje lepsze rezultaty niż walka.

Poza tym, ludzie mają taką naturę, że lubią walczyć, być atakowani, odpierać ataki, zwyciężać, czasami przegrywać. Gdy taka osoba lub grupa zostanie zaatakowana – wtedy ma szansę się wykazać – WALCZĄC – czyli działać w powszechnie obowiązujących, społecznych regułach. Jest coś jeszcze, o czym przykro pisać. Podejrzewam, że dzięki rozwojowi nowoczesnych technologii przesyłu informacji – Ziemia osiągnęła szczyt, jeśli chodzi o świadomość..

Nic więcej nie zyskamy walcząc do upadłego z nieświadomymi, „lemingami”, zombiakami”, czy jak zwać tą część ludzkości. No, może oprócz przypływu negatywnych emocji i ataków cholerycznych. To przypomina sytuację z linii frontu na wojnie. Obie strony uzbroiły się i okopały na swoich flankach i teraz tylko oczekiwać ostatecznej konfrontacji. Tak, druga strona „konfliktu” – czyli osoby nieświadome – też się „okopała”, została „uzbrojona” w coś co ja nazywam fałszywą świadomością.

Lemingi nazywają więc nas:
-zwolennikami spiskowej teorii dziejów;
-wariatami, zaburzonymi osobowościowo;
-socjalistami i lewakami, lub: prawicowcami i nacjonalistami (w zależności od ideologii osoby uzbrojonej w fałszywą świadomość, czyli leminga);
-katolami;
-eko-terrorystami itp.

Media, politycy, ludzie posadzeni na stołkach „ekspertów” przez dekady pracowały nad tym, by nieświadomych ludzi uzbroić w fałszywą świadomość. Ta fałszywa świadomość jest taką protezą, która ma zapobiec powstaniu świadomości prawdziwej.

Ludzie uzbrojeni w fałszywą świadomość też mają wrażenie, że: „walczą o większą świadomość społeczeństwa” – zupełnie tak jak my! I tak: zwolennicy szczepionek walczą z „ekologicznymi matkami, które ryzykują zdrowiem dzieci odmawiając ich szczepienia„. Zwolennicy GMO i lekarstw syntetycznych walczą z „bullshitami, czyli nonsensami naukowymi„. Oni też mają swoją „misję” i ich misja opiera się właśnie na walce.

„Życie realne” w społeczeństwie jest największą iluzją jaką znamy.

Masz dobre zarobki, partnera, mieszkanie. Poza tym jesteś dobrze umocowany w społeczeństwie. Szanuje Cię i lubi wielu ludzi. Tak myślisz? Przeanalizujmy.

-konformizm. Życie społeczne, nawet w małych grupach, zakłada konformizm, czyli uleganie wpływom społecznym i jednoczesne samooszukiwanie się. Co prawda nie da się od tego uwolnić całkowicie, i w zasadzie nie trzeba. Jest zdrowy konformizm i chory konformizm. Postaraj się odrzucić te wpływy społeczeństwa, które nie są potrzebne i hamują rozwój. Życie w społeczeństwie to konformizm aż do przesady.

-klatki na poglądy nie pasujące do narzuconego światopoglądu. Otóż najpierw, w dzieciństwie, wbito nam powszechnie akceptowane światopoglądy do głowy i kazano wybrać jeden z nich. Wiadomo – presja grupy, otoczenia, chęć akceptowania.. Zaś potem nauczono nas szufladkowania poglądów, racji i argumentów nie pasujących do społeczne akceptowanych ideologii, religii, systemów światopoglądowych. Z tego mechanizmu wyzwolić się jest bardzo trudno, gdyż gdy zrzucisz kajdany religijno-ideologiczne, to będziesz miał przerąbane u większości społeczeństwa. Ta większość to fanatycy ideologiczni i religijni, choć jeśli patrzeć oczami przeciętnych Kowalskich – wcale fanatykami nie są. Fanatyzm to właśnie widzenie świata oczami ideologii bądź religii – jakiejkolwiek. Ideologie i religie wymyślono po to, by marginalizować racje nie pasujące do poglądów ich twórców.

Patrząc przez pryzmat ideologii bądź religii, widzisz tylko część świata – pozostałe części świata nazywasz słowami-sloganami:
-niemoralne, grzeszne;
-nie pasujące do norm społecznych, konwenansów;
-chore, wariackie, zaburzone;
-i wiele wiele innych.

Mechanizm ten polega na tym, że zamiast w miarę obiektywnie zastanowić się nad nowymi dla Ciebie poglądami, argumentami – Ty od razu nadajesz im z góry ustaloną „łatkę” i wyrzucasz ze swojego umysłu. To nie Ty myślisz, „myśli” za Ciebie ideologia bądź religia. Są to gotowe schematy ograniczające myślenie i analizowanie niewygodnych tematów. Ideologiami bądź religiami posługują się wielcy i możni tego świata. Ale popatrzmy na to pod innym kątem. Wiadomo, że dziś większość ludzi nie potrafi myśleć samodzielnie, abstrakcyjnie, twórczo. Oni powielają gotowe już schematy, więc z punktu widzenia społecznego bezpieczeństwa i ładu – podsunięto takim ludziom kilka, kilkanaście schematów (ideologii, religii) do skopiowania i zaadaptowania jako „własne”. Wtedy elita ma poczucie bezpieczeństwa, że podlegli im ludzie będą myśleć i działać w sposób wskazany przez tę elitę.

Widać to doskonale w parlamentach prawie wszystkich krajów UE. Mamy tam kilka partii, czasami nawet więcej. Ale czy któraś z tych partii, w różnych krajach, jest za wystąpieniem ich państwa z UE? Albo z NATO? Czy któraś z tych partii jest przeciwna demokracji jako takiej? Albo: czy jakakolwiek partia cofa niekorzystne zmiany w społeczeństwie i w prawie, dokonane przez ich poprzedniczkę?

-jak społeczeństwo widzi rozwój osobisty, bądź dobre przystosowanie się do życia? Widzi to poprzez idealne dopasowanie się jednostki do wyzwań i wymagań stawianych przez masę. Większość ludzi mniej lub bardziej odnajduje się w systemie brutalnych nakazów i zakazów stawianych przez społeczność, prawo, konwenanse itp. Przy czym Ci, którym udaje się to mniej – marzą właściwie tylko o tym, by jak najlepiej się dopasować do w/w, by lepiej odgrywać swoje społeczne role. Znamienne jest to, że obecnie ludzie ogromną większość czasu i nauki przeznaczają na to, by jak najlepiej się dostosować do odgórnie narzuconych schematów. Nawet tzw „bycie sobą” jest dziś z tym mylone. Człowiek wygadany, rozrywkowy jest dziś określany, że „jest sobą i ma własną osobowość”. W rzeczywistości taki człowiek to tylko ekstrawertyk i nic więcej.

-to, co udało Ci się wypracować, zdobyć – nie jest zasługą tylko Twojej ciężkiej pracy, ale też zasługą cech, jakie dostałeś gratis, przy narodzinach. Odpowiednia pula genów, odpowiednie wychowanie, czyli wychowanie na łajdaka i skurwysyna – bo to najlepiej przygotowuje do życia w społeczeństwie, i oczywiście, ślepy los. Przez swoje długie okresy, gdzie kształtowało się kim jesteś (do 18 – 21 roku życia), mogłeś paść ofiarą: przestępstwa, zbrodni, wojny, biedy, mogłeś ciężko zachorować, mogłeś mieć ciężki wypadek, mogłeś przejść długotrwałą traumę.

I to było zupełnie niezależne od Ciebie, to był wtedy ślepy los. Nie miałeś tego, nie doświadczyłeś, i wyrosłeś na przebojowego i znającego życie człowieka. Ok, dobrze, ale musisz wiedzieć, że to, co wypracowałeś jest nie tylko Twoją zasługą. Bardziej powstało na bazie sprzyjających okoliczności. To tak, jak z uprawą zboża w klimacie gorącym. Jednego lata jest odpowiedni poziom nawodnienia i rolnik zbiera bardzo wysokie plony, a przez kolejne trzy lata jest susza i nie zbiera w ogóle.

Jarek Kefir

Źródło: http://jarek-kefir.com/

Chcesz więcej takich artykułów? Wspomóż niezależne inicjatywy Jarka Kefira!

Jeśli rozumiesz, że publikowanie, zdobywanie i weryfikowanie informacji to pewna praca i koszta, a ujawnianie ukrywanej wiedzy to konkretne ryzyko – możesz wspomóc finansowo mnie i to, co robię.
W poniższym linku napisałem, jak można to zrobić. Dzięki! :)
http://jarek-kefir.com/wsparcie/