Tag: PiS

Komorowski przegrał bo traktował Polaków jak po*ludzi. Zgubiła go szokująca buta i bezczelność

Komorowski przegrał bo traktował Polaków jak podludzi. Zgubiła go szokująca buta i bezczelność

wyniki wyborow prezydenckich 2015Według zaktualizowanych cząstkowych wyników wyborów prezydenckich:

wybory prezydenckie wynikiNajbardziej zajebistą śmiechawę mam z wyborców Janusza Korwina Mikke i ich bólu dupy, że na ich wodza nie zagłosuje nikt normalny. Tylko twardy, wysoce zideologizowany elektorat, pustoszący przy okazji dyskusje na wszystkich forach, profilach i grupach. Wynik JKM – 3,2% Poniższa chamska grafika doskonale obrazuje ten stan rzeczy:

wybory 2015 wyniki pkwNo niestety, ale wyborów nie wygrywa się tylko zaangażowanymi wyborcami. Żeby wygrać, trzeba też przekonać „typowe Grażyny” i „typowych Mirków” po 50-tce, oglądających taniec z gwiazdami i m jak miłość. Na marginesie – to właśnie w grupach wiekowych powyżej 50 lat Komorowski miał najwyższe poparcie (do 44,3%). Nie w grupie młodych ludzi (do 29 lat) gdzie miał wręcz najniższe poparcie, bo 13%. Nawet nie w grupie nowobogackich lemingów-hipsterów (30 – 39 lat) gdzie miał 30,8%. A więc z pełną odpowiedzialnością można powiedzieć, że „elektorat telenowelowy” głosuje właśnie na Komorowskiego, bo jest „reprezentatywny” (hahaha) i spokojny.

Komorowskiego i jego sztab zgubiła przede wszystkim niewiarygodna nawet jak na PO skala cynizmu, buty i bezczelności. Wszystko to podszyte niemal całkowitą pewnością, że wygra on już w pierwszej turze absolutną większością głosów. Pamiętacie te sondaże ze stycznia dające Bronisławowi Komorowskiemu 78% poparcia? Nawet w komisjach wyborczych niektórzy przewodniczący na pytanie o przygotowania o II turę, mówili pewni siebie: „panie, jaka II tura? Nie będzie!„. Continue reading „Komorowski przegrał bo traktował Polaków jak po*ludzi. Zgubiła go szokująca buta i bezczelność”

Sztuczne choroby, farmaceutyczny zysk i skorumpowani urzędnicy

Sztuczne choroby, farmaceutyczny zysk i skorumpowani urzędnicy

Dr Jerzy Jaśkowski napisał bardzo ciekawy artykuł o niezalezna.pl, Gazecie Polskiej i ogólnie, PiSowskich mediach Tomasza Sakiewicza. Jak wiadomo, media pana Sakiewicza bardzo niechlubnie zapisały się w historii dziennikarstwa podczas pandemii świńskiej grypy w 2009 roku. Wtedy media te rozpoczęły trwającą prawie pięć lat nagonkę za skądinąd słuszną decyzję znienawidzonego społecznie gabinetu Tuska, by nie kupować szczepionek.

Obecnie mamy do czynienia ze zgoła innym trendem. W telewizji Republika i na niezalezna.pl pojawiły się materiały krytykujące szczepienia. Jednak całkiem niedawno znowu zmiana strategii, i kolejny wpis uderzający w decyzję Kopacz na niezalezna.pl. Czyżby był to wynik skarcenia przez korporacje farmaceutyczne, naprostowania tych mediów na „jedynie słuszną” drogę?

Dr Jerzy Jaśkowski pisze m.in. o tym, że media Sakiewicza to taka „kontrolowana opozycja” w stosunku do np prorządowej Gazety Wyborczej. Podobnie jest w świecie polityki – mamy koncesjonowaną koalicję, i koncesjonowaną opozycję (PiS) i żadna inna partia nie ma prawa wejść na polityczną scenę.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

„Niezależna.pl” – zależna od Bigfarmu?! Narodowi na zgubę.

Cytuję: „Pamiętaj, jeśli jakąś chorobą nagle się interesują urzędnicy i politycy przygotowując ustawy, preparują je na zlecenie firm farmaceutycznych.

Ale nam się pokręciło. Przeciętny czytelnik miał jako takie zaufanie do tzw. gazet opozycyjnych. Co prawda opublikowanie informacji przez Nasz Dziennik, że prawie 100 % prasy w Kraju zwanym Polską, jest własnością niemiecką [z wyjątkiem 6 lokalnych gazetek], zmienia ten obraz. Poza tym wiadomo, że cała prasa niemiecka będzie pod cenzurą USA co najmniej do 2099 roku. Podał to oficjalnie przeciek kontrolowany generała wywiadu niemieckiego w 2009 roku. A wiadomo, że prasa amerykańska jest w ręku 6 głównych wydawców, ściśle związanych z przemysłem. Wiadomo także, że z listy 500 najbogatszych przedsiębiorstw na świecie, pierwsze miejsca zajmują koncerny farmaceutyczne, skupiając więcej finansów, aniżeli wszystkie pozostałe przedsiębiorstwa razem wzięte.

http://www.tekstowo.pl/piosenka,lady_pank,pokrecilo_mi_sie_w_glowie.html

Wiadomo także, że w Polsce jeszcze przed laty TV podała, iż zmiana ustawy w kierunku korzystnym dla przedsiębiorcy to tylko 3 miliony dolarów. Trudno się więc dziwić, że tak szybko uwidacznia się to w informacji, będącej dezinformacją mniej wartościowego tubylczego ludka [Michalkiewicz]. Biorąc pod uwagę podane niżej zyski tych firm, te głupie 3 miliony, to mniej, aniżeli błąd statystyczny.

Otrzymałem od jednego z internautów link do artykułu pod tytułem: „Setki ofiar kłamstw EWY KOPACZ, Chorzy na grypę nie musieli umierać”. Artykuł był podpisany nazwiskiem Artura Dmochowskiego. Takiego steku bzdur, jawnych kłamstw, nawet w propagandzie stanu wojennego i artykułach Jerzego Urbana nie czytałem. Nie wspominając już o tym, że artykuły J. Urbana były pisane ładnym językiem, w odróżnieniu od w/w wymienionego żargonu propagandowego.

Co prawda, o ile to można sprawdzić, pan A. Dmochowski nie ma nic wspólnego z medycyną, co zresztą widać w każdym zdaniu jego tekstu. Nie zna także nawet w stopniu szkolnym historii epidemiologii, co ujawnia z rozbrajającą szczerością, wykazując kompletny brak elementarnej wiedzy i lenistwo intelektualne, ponieważ w dobie internetu, sprawdzenie danych zajmuje nie więcej aniżeli kilka minut. Być może jest to tekst typowego ducha, czy żółtego dziennikarza, co się ostatnio bardzo często zdarza.

Ale ad rem.
Niespecjalnie przepadam za panią Ewą Kopacz, szczególnie po jej wygłupach na sali sejmowej po aferze smoleńskiej. Dodatkowo, po wizycie w Berlinie. Mimo wszystko ktoś, kto skończył studia medyczne powinien ściślej się wyrażać o postępowaniu medycznym, bez wyrażeń straganiarskich. Ale stawianie bzdurnych zarzutów tej kobiecie w temacie „grypa 2009″, źle świadczy o osobie formułującej takie zarzuty.

 

Pan A. Dmochowski [o ile to on jest autorem] zarzuca pani E. Kopacz, że z powodu jej niewłaściwego postępowania, a właściwie, niezakupienia od  firm amerykańskich szczepionki przeciwko grypie, zmarło jakieś 360 osób więcej aniżeli w okresie 7 lat poprzednich. Ciekawe skąd nasz PT Autor dysponuje takimi danymi?
Poniżej oficjalne wykresy na które rzekomo powołuje się ten pan.

Jak możesz się sam przekonać, Szanowny Czytelniku, w 2009 roku liczba zarówno zachorowań, jak i zgonów, wcale nie świadczyła o epidemii. Już w 2011 roku była wyższa, a w 2000 r. była prawie dwa razy wyższa. I jak wiadomo, żaden rząd nie ogłosił epidemii.

Szczytem niewiedzy są konfabulacje, jakoby wirus AH1N1 był jakimś innym specjalnym wirusem. Gdyby A.D. wykazał minimum rzetelności, to wiedziałby z tego samego źródła PZH, że wirus ten stanowi 80% wszystkich zakażeń od 1976 roku kiedy to wydostał się z laboratorium broni biologicznej armii amerykańskiej w Forcie Detrick. Przygotowana wówczas szczepionka powodowała liczne zgony i została szybko wycofana. Mieliśmy ponad 30 lat spokoju. Tzw. świńska albo meksykańska grypa również powstała w ośrodku doświadczalnym farmy S.

Historię tą opisałem w cyklu artykułów.

Pani Kopacz nie zakupiła szczepionki, ponieważ jeden z nielicznych odważnych w tej ekipie ludzi, pan dr G. będący przewodniczącym Komisji Leków, nie podpisał zgody na zakup tego barachła, sprzedawanego pod nazwą szczepionki. Pana doktora zwolniono po cichu po kilku miesiącach, ale powikłania po tym preparacie były już szeroko znane i cała sprawa sprzedaży toksycznej szczepionki upadła. Co, powtarzam, nie jest wcale zasługą E. Kopacz, ale bezimiennego doktora. Bezimiennego, ponieważ prawie nikt nie zna jego nazwiska, a człowiek ten uratował setki ludzi w Polsce od narkolepsji, czyli nieuleczalnej ciężkiej choroby, na którą w samej Szwecji zachorowało kilkaset młodych ludzi.

Szwecja i kraje skandynawskie zakazały szczepień przeciwko tej grypie. Pan A.D. oszukuje społeczeństwo twierdzeniami, że grypa w 2009 roku była jakąś inną grypą, aniżeli ta występująca poprzednio i obecnie. Nawet CDC zabroniło testowania chorych, ponieważ wszystkie testy okazały się bezwartościowe. Na jakiej więc podstawie pan A.D. wyciąga swoje wnioski?

W USA na 320 000 000 [trzysta dwadzieścia milionów]ludzi na grypę zmarło 18 [osiemnaście]  osób w 2009 roku. Zachowując podobne proporcje, w Polsce zmarły na grypę w 2009 roku  2 [ dwie] osoby. Skąd się wylęgły te tysiące rzekomych zgonów w głowie pana A.D.? Nie wiadomo.

Zgony z powodu rzekomych powikłań pogrypowych, to fikcja literacka, z uporem prowadzona przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego [jakiego narodu, Polska zawsze była wielonarodowa], którego pracownicy od pół wieku nie potrafią różnicować chorób bakteryjnych od wirusowych i siedzą w wiedzy z lat 50-tych.
Powtarzam, nie było żadnego nowego wirusa. WHO ogłosiła pandemię dopiero po zmianie definicji epidemii i pandemii, dokonanej pod wpływem firm farmaceutycznych. Jak się okazało, zdecydowana większość „ekspertów” tej WHO-wskiej komisji, pracowała dla firm farmaceutycznych. Gdyby pan A.D. był chociaż trochę rzetelnym człowiekiem, to wiedziałby, że według powyższej definicji mamy permanentnąpandemię gruźlicy, malarii, kiły i rzeżączki i co najmniej kilku innych chorób. I WHO nie ogłasza żadnej pandemii, czy epidemii. Ciekawe dlaczego pana A.D. te choroby nie interesują?

Podpowiem. Na malarię nie ma szczepionki, więc firmy farmaceutyczne nie są zainteresowane reklamą i angażowaniem żółtych dziennikarzy. A poza tym umierają kolorowi, czyli mniej wartościowi i biedni. A na rzeżączkę i kiłę są już leki znane i na razie skuteczne, więc także nic nowego się nie sprzeda. A na strachu ludzi przed „grypą” można zarobić. Wystarczy zapoznać się z listą sponsorów zjazdów sekty szczepionkarskiej, czyli Towarzystwa Wakcynologów.

Towarzystwo to nosi wszelkie znamiona sekty, ponieważ skupia ludzi, którzy wierzą, że szczepionki wybawią świat od chorób, choć nie ma na to żadnego dowodu epidemiologicznego, ani naukowego. Przez ponad 300 lat ludzie ci, nazywający się naukowcami, nie potrafili odkryć systemu odpornościowego człowieka i nie wiedzą do dnia dzisiejszego, dlaczego jedno dziecko choruje, a drugie w tej samej klasie już nie.

Jak podała prasa zagraniczna, wyżej wymienione firmy zarobiły na szczepionkach odpowiednio:

Pfizer w 2012 roku 4 miliardy 100 milionów dolarów, GlaxoSmithKline 5miliardów 260 milionów, Novartis 1 miliard 180 milionów, Merck oraz Sanofil łącznie 5 miliardów 270 milionów.

Są to łącznie kwoty większe, aniżeli całoroczne wydatki Polski na służbę zdrowia. A to tylko 5 firm zarobiło na jednym preparacie, wcale nie będącym lekiem. Ten zysk jest liczbową miarą ogłupiania społeczeństw. Musicie więc Szanowni Czytelnicy zrozumieć, że Bigfarmie warto zainwestować kilka milionów na łapówki dla urzędników i żółtych dziennikarzy, aby wasze przymusowo zbierane podatki przelać do własnej kieszeni.

Przypomnę, że produkcja tego preparatu to cena około 2 centów, a sprzedaż to kilkanaście do kilkudziesięciu dolarów. Jest więc z czego korumpować urzędników. W tej sytuacji rozumiemy dlaczego na przykład pan G. Piecha tak zabiegał o zmianę ustawy o szczepieniach, w kierunku wprowadzenia zarówno przymusu szczepień, jak i utajniania danych zachorowań.

Kolejny wykres pokazuje liczbę zachorowań w okresie ostatnich 40 lat. Widać wyraźnie, że po wprowadzeniu kampanii strachu i szczepień przeciwko grypie w Polsce w roku 2009 roku nastąpił wzrost zachorowań na grypę. Był to także szczyt sprzedaży szczepionek przeciwko grypie.

Jest to potwierdzeniem wyników badań z innych krajów. W Kanadzie na przykład stwierdzono, że kolejne szczepienie tej samej starszej osoby, nie tylko pogarsza przebieg choroby, ale wpływa na demencję, co jest logiczną konsekwencją wprowadzania aluminium i rtęci do krwioobiegu.

Największy w chwili obecnej autorytet medyczny, Cohrane Library, po analizie wszelkich prac na temat szczepionki przeciw grypie stwierdziło, że szczepienia przeciwko grypie u osób starszych mają takie samo znaczenie,jak mycie rąk.

Ale ja nie znam żadnego powikłania po myciu rąk. Ale pan A.D. na pewno zna takowe..
Wręcz można powiedzieć, że szczepienie osób w domach starczych jest formą eutanazji, przyspiesza, w świetle obecnej wiedzy medycznej, ich demencję i w konsekwencji zgon. To adresuję specjalnie do rodzin osób przebywających w domach opieki. Nie dajcie się nabierać, chyba że chcecie, aby ojciec, czy matka szybciej zmarli.

Podobnie nie wolno szczepić kobiet w okresie ciąży, lub chcących zajść w ciąże oraz dzieci. Po szczepieniach „przeciwgrypowych” zanotowano ponad4000 poronień, a wiadomo, że to jest tylko około 5%  faktycznych zgonów. Oficjalnie bowiem podano, że zgłoszenia w USA stanowią tylko od 1 do 5% wypadków. Dzięki lobby szczepionkowemu pan G.Piecha skasował w nowelizacji Ustawy o Chorobach zakaźnych 2012 r. wymóg zgłaszania powikłań przez lekarzy, a Sanepidy karzą lekarzy zgłaszających takowe powikłania, lub wręcz zwalnia się ich z pracy.

Musimy pamiętać, że do 3 roku życia bariera krew/mózg jest przepuszczalna dla toksyn. A więc szczepiąc swoje dziecko, Kochani Rodzice, możecie być pewni, że podajecie metale ciężkie bezpośrednio do mózgu waszego dziecka.

A jak to się nazywa, zostawiam już waszym sumieniom.

Pan A.D. twierdzi, że grypa w 2009 roku była źle leczona. Przypomnę, że w 2009 roku to Gazeta Wyborca namawiała do zakupu nowych, rzekomo skutecznych, leków na grypę. A obecnie to robi jej rzekoma przeciwniczka Gazeta Polska. Przypomina to zabawę telewizyjną Urban – Michnik , a potem po drabinie schodzą do jednej taksowki i odjeżdzają śmiejąc sie w kułak z przedstawienia jakie zrobili Polakom. Obie gazety tak samo adorują obecny reżim ukraiński.

Jeżeli potraktujemy sprawę poważnie, to albo redaktorzy tych wszystkich bzdur na temat rzekomego zagrożenia są kompletnymi ignorantami i nie chciało się im zapoznać nawet z podstawami epidemiologii przed napisaniem publikacji albo biorą pieniądze za oszukiwanie ludzi.

I tak na przykład pan Wojciech Moskal w dniu 26.04.2009 nawoływał do zakupu specjalistycznych leków, takich jak Oseltamiwir, czy Zanamiwir. Leków tych co prawda nie ma w cenniku leków sprzedawanych w Polsce, ale w dobie globalizacji możemy łatwo sprawdzić w “mimsie”,  i tak, cena Oseltamwiru, to jest około 30 do 50 funtów za kurację. A Gazeta Wyborcza nawoływała do zakupu co najmniej kilku milionów opakowań. Czyli, innymi słowy, chciała pomóc w wyprowadzeniu z Polski 500 000 milionów złotych.

Już następnego dnia pani Margarit Kossobudzka [27.04.2009], z tej samej Gazety, reklamowała Timiflu i Relenza, preparaty stworzone do leczenia tym razem ptasiej grypy. Wiadomo! Ile lat można oszukiwać ludzi rzekomym zagrożeniem ptasią grypą, kiedy ani jedno stado dzikich ptaków nie padło. Przykładowo, w Polsce, pomimo usilnych starań  i wydaniu ponad 50 milionów złotych, nawet panu premierowi nie udało się zamordować łabędzi w Toruniu na Wiśle. Co nie przeszkadzało zrobić rzeź w kilku.. kurnikach, oczywiście prywatnych. Policzmy, lek o nazwie Timiflu kosztuje w Polsce koło 200 zł, razy kilka milionów dawek, czyli suma ta sama, 500 milionów, chciano wyprowadzić z Polski.

Najciekawsze jest to, że obecnie do tego samego namawia Gazeta Polska. Czyli potwierdza się fakt, że obie te gazety służą do ogłupiania mniej wartościowego ludku nad Wisłą. Lek ten został w 2014 roku zdyskwalifikowany, jako nie powodujący żadnej poprawy leczenia. Różnica pomiędzy czasem trwania grypy leczonym za pomocą przysłowiowego grogu a tzw. lekami przeciwwirusowymi wynosi „12 godzin”, a kostuje 200 zł. Ile to rzeczy można kupić za te pieniądze. Niektórzy muszą przeżyć dwa tygodnie, a oni chcą wyprowadzić je z Polski.

Najciekawsze jest to, że wymienione leki nie mają żadnego znaczenia w leczeniu wirusowych zakażeń i są promowane tylko przez dilerów przemysłu farmaceutycznego, czasami z tzw. tytułami naukowymi. Wystarczy wpisać w google nazwę leku i od razu dowiesz się, Szanowny Czytelniku, kto kim jest. Już bowiem od dawna wiadomo, że nic nie plami tak, jak atrament. Dlatego właśnielikwiduje się prasę i książki papierowe, a wprowadza elektroniczne. Zawsze po kilku latach można wymazać niepoprawne politycznie treści. Każdy nowy etap wymaga nowych aktorów. Ps. Nadal na grypę najlepsza jest aspiryna, ibuprom i w przypadku kaszlu, codeina,  a wieczorem szklanka grogu.

Profilaktycznie trzeba  przynajmniej raz w roku przeprowadzić badanie 25OHD i utrzymywać poziom witaminy D powyżej 50 ng. Prosty wzór: masa ciała razy 35 plus 30 % więcej w związku z różnym wchłanianiem pozwala obliczyć dzienne zapotrzebowanie. Witaminę D należy przyjmować w czasie tłustych posiłków, na przykład jajecznicy na boczku z cebulką.

Ps.2 Przypominam, że tzw. komitet doradczy ds. grypy, zwany Flu Forum [podobno obowiązuje w Polsce ustawa o Języku Polskim ale, jak widać, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego nie musi przestrzegać ustaw krajowych, formalnie istniejącego państewka] pani prof.mgr Lidii Brydak, na 24 członków, w swoim składzie ma tylko 2 lekarzy, reszta to dziennikarze, informatycy etc. Czyli czytając tego komitetu wytyczne, musisz wiedzieć jacy „specjaliści” to pisali. I musisz się zastanowić dlaczego wciąż są nagłaśniani!

Rozpowszechnianie wszelkimi możliwymi sposobami jest jak najbardziej wskazane.

Autor: dr Jerzy Jaśkowski
Kontakt: jerzy.jaskowski@o2.pl
Data publikacji: 13.X.2014 r.

Modlitwa chłopo-robotnika z dużego miasta XXI wieku

Młodzi, wykształceni, z wielkich miast

„Panie Waldku, jaka jest ta Polska chłopo-robotnicza, tej bandyckiej postkomuny III RP w XXI wieku? Czy coś się zmieniło w mentalności polskiego chłopa przez te minione wieki?

Chłopstwem polskim znowu czas się zająć, gdyż wszystko co nam z 1000-letniej Rzeczypospolitej zostało to sól tej ziemi, czyli chłopstwo pospolite. Na tej notce oczywiście tematu nie sposób zakończyć, a i z nadzieją patrzę w stronę innych blogerów, że do tematu tego się włączą, abyśmy pod różnymi kątami tego zwierza ująć tu mogli.

Na pierwszy ogień reminiscencje z literatury naszej pięknej temat ten rozpoczną. Józef Ślimak, jak niestety tylko niektórzy pamiętają, jest głównym bohaterem powieści Bolesława Prusa, “Placówka”. Był to chłop średniozamożny, posiadał niewielkie gospodarstwo i dziesięć morgów ziemi, które znajdowały się we wsi nad doliną rzeki Białka. Miał on żonę Jagnę i dwóch synów: Jędrka i Staśka. „Był to chłop średniego wzrostu, z szeroką piersią i potężnymi ramionami. Miał twarz spokojną, wąsy krótko podcięte, na czole grzywkę, a z tyłu długie włosy spadające aż na kark. Bardzo lubił palić fajkę” – tak właśnie wyglądał Józef Ślimak. Bohater ten był prostym, zacofanym chłopem, który wierzył w zabobony. Wszystko złe, co spotykało ludzi na ich drodze, odczytywał jako boskie karanie niewiernych. Nie zmieniał swojego zdania na ten temat nawet wtedy, kiedy krzywda spotykała jego, choć miał się za pobożnego. Swój kawałek ziemi uprawiał tak jak jego przodkowie i był przekonany, że to najlepsza metoda.

Nigdy nie starał się wybić ponad społeczność, w której żył, uważał bowiem, że skoro jedni są wójtami i bogaczami, to właśnie tego chce Bóg i nie należy niczego zmieniać. Okazywał więc szacunek stojącym wyżej od niego, ale i tym mniejszym nie dawał się wyprzedzić.

Nazwisko, jakie nosił, doskonale oddawało jego temperament. Nigdy się nie spieszył, jakoś pracował i było dobrze. Potrafił jednak wpadać także w gniew, a wtedy był po prostu nieobliczalny. Potrafił wtedy przeklinać i rzucać, co miał pod ręką – zdarzało mu się także pobić parobka. Jednak tak naprawdę nie był złym człowiekiem i dbał o powodzenie swojej rodziny, kochał żonę oraz synów, chciał niby dla nich jak najlepiej, ale po nim to choćby potop, niech się już synowie dalej martwią. Nigdy nie gardził groszem, imał się różnych prac, byle tylko trochę zwiększyć swoje zapasy finansowe. Nie bał się żadnej roboty i również za to go ceniono. Nigdy nie przehulał zarobku, ale skrzętnie składał i chował „w skarpetę” wszystko, co udało mu się zarobić.

Wierny tradycji nie wzgardził człowiekiem, który przekroczył jego próg. Miał dla takiego zawsze dobre słowo, strawę i miejsce przy piecu. Nie rozróżniał wtedy hierarchii i częstował wszystkich po równo. Prawdziwie kochał ziemię i nie wyobrażał sobie życia innego, niż praca na roli. Walczył o swój dobytek z niespotykaną u niego w innych sprawach zawziętością. I chociaż wokół niego piętrzyły się problemy i narastały trudności, nie zdecydował się na sprzedaż gospodarstwa. Nie cierpiał Niemców, którzy wykupywali pobliskie pola od innych rolników i nie poszedł z nimi na żadne układy. Tego prostego chłopa można byłoby porównać z bohaterem powieści Henryka Sienkiewicza „Szkice węglem”- Rzepą. Ci dwaj chłopi mają wiele wspólnego, gdyż są typowymi przykładami ludzi niewykształconych i zacofanych: „Osiadły z dala od miasta, zapracowany, nie mający czasu na książkę czy gazetę”. To znaczy, że zwykły chłop, mający kawał ziemi i na nim pracujący, po prostu nie miał ani czasu, ani możliwości, by się kształcić i najważniejszym jego problemem był dobry wypoczynek po trudnej pracy.

Największymi wadami Ślimaka było zacofanie oraz brak samodzielności myślenia: “Dziwny był chłop ten Ślimak. NA WSZYSTKIM SIĘ ROZUMIAŁ, nawet na żniwiarce: wszystko zrobił, nawet naprawił młocarnię we dworze; wszystko sobie w głowie ułożył, nawet przejście do płodozmianu na swoich gruntach, ale niczego sam nie ośmielił się wykonać, dopóki go kto gwałtem nie napędził. Jego duszy brakło tej cienkiej nitki, co łączy projekt z wykonaniem, ale za to istniał bardzo gruby nerw posłuszeństwa: dziedzic, proboszcz, wójt, żona – wszyscy oni zesłani byli od Boga po to, ażeby Ślimakowi wydawać dyspozycje, których sam, sobie wydać nie umiał. Był on rozsądny i nawet przemyślny, ale samodzielności bał się gorzej niż psa wściekłego. Miał nawet przysłowie, że: „chłopska rzecz – robić, a pańska – bawić się i rozkazywać innym”. Ten cytat wiele mówi o postaci Ślimaka i o jego poglądach, przedstawia go jako człowieka zupełnie niegłupiego, a nawet zdolnego, ale bardzo niesamodzielnego. Akurat z powodu jego niesamodzielności o ważnych sprawach w rodzinie decydowała jego żona, której Ślimak ślepo ufał, czuł obowiązek spełniania jej woli i na nic się nie odważył bez jej narady. To udowodniła sytuacja, która wydarzyła się, gdy Józef poszedł prosić dziedzica o łąkę, a dziedzic widząc niesamodzielność chłopa, proponuje mu kupienie łąki za szczególnie niską cenę, ale pod warunkiem, że zdecyduje się on natychmiast, nie radząc się z żoną. Ślimak widział w tym jakiś podstęp i nie zgodził się, argumentując swoją decyzję słowami: “- Kiej kupować bez żony, jaśnie panie – to nieładnie…”.

Stosunek Józefa Ślimaka do otoczenia:” Ślimak, który ma silne poczucie własnego interesu i interesu swojej rodziny, NIE CZUJE WIĘZI Z NAJBLIŻSZYM SOBIE ORGANIZMEM SPOŁECZNYM, ze wsią. Żyje właściwie poza nią, OBOJĘTNY NA WSZYSTKO, CO GO BEZPOŚREDNIO NIE DOTYCZY”. Nie ufał on dziedzicowi, chociaż go szanował: „Ale co innego uczcić jaśnie pana, a co innego ufać mu”. Ślimak nie wierzy dworowi z zasady, podejrzewa każdy krok dziedzica, wszędzie dopatrzy jakiejś zasadzki. Był także podejrzliwy wobec kolonistów, ale podziwiał ich umiejętności, sprawność i organizację.

Prus po prostu przedstawia go jako prostego chłopa, zacofanego, stawiającego przed sobą naprawdę nieduże cele i bohatera, który sam tego nie rozumiejąc stawia opór kolonizatorom niemieckim.

Od czasów Bolesława Prusa w mentalności chłopskiej tak niewiele się zmieniło, duża część z nich została musowo przesiedlona do miast, gdzie ktoś musiał przecież obsadzić wakujące miejsca po wytrzebionym przez Hitlera i Stalina mieszczaństwie i inteligencji polskiej. I tak z chłopa, mamy chłopo-robotnika, co to na 300% normy PRL budował, mamy nawet pseudointeligenta, co to reżimowi na uniwersytetach, w sądach i prokuraturach wiernie służył, a dziś jego dzieci, te wykształciuchy wielkomiejskie bez wiedzy, dalej nie mające więzi z najbliższą sobie społecznością, i dalej obojętni na wszystko, co ich bezpośrednio nie dotyczy, znaleźli sobie przewodnika, co to ma za nich IV RP budować. Jak to chcieli zrobić? Ano tak jak w tej ich modlitwie poniżej:

  Modlitwa chłopo-katolika z dużego miasta

Zatem w mentalności panie Waldku, nic się u polskiego chłopa nie zmieniło, chłopu tylko zmieniono środowisko życia, zamiast pracować na roli, siedzi teraz w mieście betonowych blokowisk udając inżyniera, inteligenta, menedżera, polityka, męża stanu, dyrektora, katolika, kosmopolitę, itd.

Nota z 17.10.2011r. Zauważyłem, iż prof. Jaroszewicz odniósł się do tego tematu również

Źródło: http://www.blog.pl/blog-socjologiakrytyczna_blog_onet_pl/2011/02/20/modlitwa-polskiego-chlopo-katolika-z-duzego-miasta/