Reklamy

Tag: polityka i społeczeństwo

Zmierzch czasów: „Czterej jeźdźcy apokalipsy”. Czy czeka nas szok przyszłości? [VIDEO]

Zmierzch czasów: „Czterej jeźdźcy apokalipsy”. Czy czeka nas szok przyszłości? [VIDEO]

kryzys gospodarczy i spolecznyWklejam poniżej film dokumentalny „Czterej jeźdźcy apokalipsy” który pokazuje prawdę o dzisiejszym zbrodniczym systemie ekonomiczno-społecznym – liberalizmie.

Autor tego filmu demaskuje mechanizmy które rządzą globalną gospodarką i ekonomią. Analizuje on postępowanie tak zwanych „banksterów” i elit politycznych.

Nagranie sygnalizuje też przyczyny „kryzysu gospodarczego”, coraz większej biedy, uciskania Proletariatu i niesprawiedliwości społecznej na wielką skalę. Porównuje on w trafny sposób obecną sytuację ekonomiczną i społeczną z końcowym okresem istnienia cesarstwa rzymskiego. Wskazuje analogie i podobieństwa.

Film nie tylko objaśnia przyczyny globalnej recesji, ale również nakreśla rozwiązania, które mogą nas przybliżyć do poprawy dzisiejszego status quo. W nagraniu głos zabierają wybitni działacze społeczni i myśliciele tacy jak: Noam Chomsky, Gillian Tett, John Perkins czy też Joseph Eugene Stiglitz.Zapraszam do obejrzenia tego trwającego prawie 100 minut filmu dokumentalnego:

„Walka o pieniądze” – cały film dokumentalny

Cytuję: „Ukryta strona pieniądza. Walka o pieniądze w czasie światowego kryzysu gospodarczego – cały film dokumentalny – lektor PL – filmy dokumentalne PL. Film dokumentalny przedstawiający kryzys na świecie, walkę o pieniądze i tragedie ludzi stojących na krawędzi, którzy nie radzą sobie ze światowym kryzysem na świecie.

Kryzys finansowy od 2007 — ogólnoświatowy kryzys gospodarczy rynków finansowych i bankowych od roku 2007. Początek kryzysowi dała zapaść na rynku pożyczek hipotecznych wysokiego ryzyka w Stanach Zjednoczonych.

Kryzys spowodowany został przez pożyczki hipoteczne, których udzielały banki przy wysokim ryzyku spłaty osobom o niewystarczających możliwościach finansowych (ang. subprime mortgage). Pożyczki te stały się zabezpieczeniem obligacji strukturyzowanych masowo sprzedawanych w celach inwestycyjnych i spekulacyjnych przez prywatne instytucje finansowe, w tym największe banki amerykańskie i europejskie.

Świadomość ryzykowności tych obligacji była niewielka, gdyż trwał wzrost na rynku nieruchomości, a czołowe instytucje ratingowe wystawiały wysokie oceny bezpieczeństwa rzeczonym obligacjom. Niewypłacalność indywidualna z niespodziewanie dużym odsetkiem (9,2%) poskutkowała z kolei brakiem gotówki na rynku kredytowym i niestabilnością (zagrożeniem rychłej niewypłacalności wierzytelności) tych instytucji.

Nieruchomości na sprzedaż (for sale) lub do wynajęcia (to let)

Northern Rock — jeden z największych brytyjskich banków udzielający kredytów hipotecznych — był pierwszą ofiarą globalnego kryzysu finansowego.

Kryzys dotyczył początkowo tylko amerykańskich banków inwestycyjnych. Przełomowym momentem, mającym wpływ na kryzys, było wejście na giełdę nowojorską w latach 90. XX wieku jednego z największych banków inwestycyjnych Goldman Sachs. Od tego czasu bank zaczął dążyć do maksymalizacji zysków (skutkowało to premiami dla zarządu), a uczciwość emisji akcji danej spółki zeszła na dalszy plan.

Banki zaczęły wykonywać operacje o wysokim ryzyku. Istotnym faktem jest również wycofanie przepisu w amerykańskim prawie bankowym w 1999 r. o zakazie łączenia dwóch typów bankowości: inwestycyjnej (o dużym ryzyku) i depozytowo-kredytowej (przepis ten, zwany Glass-Steagall Act, został uchwalony w USA 4 lata po czarnym czwartku z roku 1929). Taki rozdział miał chronić oszczędności obywateli w przypadku strat w bankowości inwestycyjnej.

W 1998 r. prezydent Bill Clinton naciskał na możliwość rozszerzenia kredytobiorców hipotecznych o osoby mniej zarabiające. Rolę gwaranta takich kredytów zapewniły dwie siostrzane firmy na poły państwowe — Fannie Mae i Freddie Mac oraz rządowa agencja Federal Housing Administration[1][2]. Po wyborze George’a W. Busha na prezydenta, w celu pobudzenia gospodarki za pomocą zastrzyku nowych kredytów, przeprowadzono zmianę ustaw w kierunku liberalizacji przepisów dotyczących ochrony przed nadmiernym ryzykiem banków i towarzystw ubezpieczeniowych. Pozwoliło to bankom udzielać kredytów znacznie większej liczbie osób o niższych dochodach. Ponadto w celu ożywienia koniunktury gospodarczej prezydent George W. Bush obniżył stawki podatku dochodowego.

„Kto Rządzi Unią Europejską?”

Cytuję: „Dokumentaliści podejmują temat lobbystów wywierających ogromny wpływ na brukselskich parlamentarzystów oraz elity rządzące. W stolicy Unii Europejskiej podejmowanych jest wiele niejasnych decyzji. Twórcy filmu zwracają uwagę widzów na poważny problem nieprzejrzystości europejskiej polityki.

-The Brussels Business – Who Runs The Europen Union (2012)

Zapraszam na mój FP na facebooku:

Reklamy
Reklamy

Liberałowie: „rodzice niepełnosprawnych dzieci protestujący w sejmie mają postawę roszczeniową”

Liberałowie: „rodzice niepełnosprawnych dzieci protestujący w sejmie mają postawę roszczeniową”

liberalizm janusz korwin mikkeZamieszczam artykuł o proteście rodziców niepełnosprawnych dzieci w sejmie, z krótkim autorskim wstępem. Na co należy zwrócić uwagę w kontekście protestu rodziców niepełnosprawnych dzieci?

Przede wszystkim na obecnie panujący trend neoliberalny, promowany czynami w różnych mutacjach praktycznie przez wszystkie znaczące partie polityczne, szczególnie przez Kongres Nowej Prawicy Janusza Korwina Mikke.

Neoliberałowie w internetowych dyskusjach prześcigają się w argumentowaniu, że rodzice niepełnosprawnych dzieci mają postawę roszczeniową i poglądy socjalistyczne. Jakim trzeba być draniem, by wypowiadać takie argumenty?

Tego typu „racje” wypowiadają najczęściej dwie grupy – zwolennicy Janusza Korwina Mikke i wyborcy PO. Co do wyborców PO – ich motywy są jasne: zapisać się do partii i zdobyć konkretny geld na przekrętach.

Co do nastoletnich zwolenników Janusza Korwina Mikke i Nowej Prawicy, z gimnazjów i liceów – są to ludzie nie wiedzący praktycznie nic o życiu, wzorujący się na tym, co powie ich religijny guru – Janusz Korwin Mikke.

Nie muszą oni pracować, bo są na utrzymaniu rodziców. W większości przypadków skuteczną tabletką na korwinizm jest praca za 3,5 złotego / godzinę świeżo upieczonego absolwenta uczelni technicznej. Gdzie taki korwinista marzący o byciu „krulem życia”, jest zmuszony pracować ramię w ramię z absolwentami uczelni humanistycznych i medycznych.

Jednak nie zawsze taka tabletka działa od razu. Częstym zjawiskiem są hipsterscy „dorośli”, których mottem życiowym jest: „meble ikea, tym chata bogata co da mama i tata, kokaina do nosa i jazda”. Tacy ludzie, owszem, pracują za te 1600 brutto, ale drugie tyle dostają od rodziców. I sobie tak żyją – po opłaceniu mieszkania na wynajmie, starczy na alkohol, jakąś tanią amfetaminę, i życie od weekendu do weekendu, od imprezy do imprezy. Sam znam takie osoby w swoim otoczeniu.

Tacy ludzie mogą tak żyć i pracować latami, wiedząc, że przed bestialstwem pracodawcy chroni ich pensja styranych życiem rodziców. I na tym między innymi bazują dzisiejsi pracodawcy dający młodym ludziom głodowe wynagrodzenia. Osobom starszym, pracującym już długo, nigdy by takich pensji nie dali. Co innego młodym. I wcale nie chodzi tu o brak doświadczenia młodych ludzi – gdyż Ci dobrze wiedzą, że lecą lata, przybywa wpisów w CV, kompetencji zawodowych, kursów, szkoleń, dyplomów – a pracodawcy mówią niezmiennie: „możemy zaproponować panu 1600 złotych brutto”.

janusz korwin mikke nowa prawicaPolecam też zapoznać się z tym, co mówił Janusz Korwin Mikke o niepełnosprawnych dzieciach. Ten człowiek powinien być aresztowany i skazany za głoszenie faszystowskich poglądów. Jednak Polska jest takim „państwem prawa”, że człowiek o poglądach otwarcie faszystowskich, opresyjnych, nie tylko chodzi bezkarnie na wolności, ale także pierze mózgi młodym ludziom w programach typu: „Młodzież kontra”. Co pokazuje, iż idee głoszone przez tego człowieka (neoliberalizm) mają poparcie ludzi mediów i władz. Cóż, Polak ma pracować za 3,5 złotego za godzinę, licząc na złote góry w przyszłości, więc taką też ideologię się wciska młodym, nieświadomym.

Cytuję: „Palikot chciał lansować się na niepełnosprawnych, a jego imiennik Korwin-Mikke poszedł krok dalej i zaczął się z nich wyśmiewać. Już nie raz Korwin-Mikke opowiadał o tym, że niepełnosprawni to ludzie drugiej kategorii, których powinno się izolować od społeczeństwa. Co więcej, jego zdaniem tacy ludzie nie powinni pokazywać np. swoich protez nóg czy rak, bo to wstyd! „Każdy normalny człowiek, jeśli ma jakieś kalectwo, to stara się je jakoś ukryć. To jest oczywiste i nie ma tu o czym dyskutować” przekonywał w rozmowie z dziennikarzem „Rzeczpospolitej” założyciel Kongresu Nowej Prawicy.

Co gorsza zaczął drwić z dzieci niepełnosprawnych umysłowo. Korwin-Mikke najchętniej pozamykałby je w odosobnieniach i zakazał prowadzenia klas czy szkół integracyjnych, bo według niego to szkodzi zdrowym dzieciom: „Jak z takiego dziecka, któremu każe się traktować poważnie debili, może wyrosnąć normalny człowiek? Normalny chłopiec, jak widzi kretyna, to się śmieje i kpi

Dużo więcej faszystowskich poglądów Korwina Mikke: http://www.se.pl/wydarzenia/politycy/korwin-mikke-gorszy-od-palikota-wysmiewa-niepelnosprawnych-debile-drwi_387917.html

Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału! 🙂

Kłamstwa, obietnice i pogarda, czyli prawdziwy program PO

Cytuję: „Protest rodziców niepełnosprawnych dzieci w Sejmie to poważny problem dla Donalda Tuska. Premier wracając w piątek z Brukseli musiał zmierzyć się z brutalną prawdą o Polsce, a PR-owa bańka pękła w zderzeniu z kłopotami zwykłych obywateli.

Na protest w Sejmie trzeba spojrzeć szerzej, gdyż nie chodzi tu tylko o jedną grupę ludzi w Polsce, która potrzebuje natychmiastowego wsparcia. Są ich setki i liczą one miliony ludzi, a problem zasadza się na tym, że rządy Donalda Tuska są właściwie całkowicie oparte na składaniu obietnic bez pokrycia w najważniejszych dla kraju sprawach. W najnowszym spocie wyborczym Platforma przekonuje, że Polsce potrzebna jest partia, która zapewni stabilną pozycję w Europie, która zapewni silną gospodarkę oraz bezpieczeństwo energetyczne i militarne. Dziesiątki innych obietnic, składanych od 8 lat, nie tylko w czasie kampanii wyborczych można by wymieniać naprawdę długo.

Tymczasem w naszym kraju jest dokładnie odwrotnie niż w zapowiedziach. Wbrew temu co twierdzi premier nie wypracowaliśmy silnej pozycji w Europie, o czym świadczy chociażby upadek polskich stoczni. Nie jesteśmy bezpieczni ani pod względem energetycznym (przypomnieć trzeba tu choćby przeciągającą się budowę gazoportu) ani pod względem militarnym, bo nieudolne reformy doprowadziły polską armię do rozkładu i nie zmienią tego nawet codzienne konferencje prasowe na tle polskich F-16.

Do tego dochodzi jeszcze niebywała arogancja ośrodka władzy, który pozwala sobie na najbardziej chamskie komentarze jakie można wymyślić poczynając od Stefana Niesiołowskiego, który protestujących najchętniej wyrzuciłby z Sejmu na zbity pysk, przez Jana Filipa Libickiego, który radził im by startowali do Sejmu w celu pozyskania większych funduszy po Adama Szejnfelda, który w słownej potyczce z rodzicami żalił się, że od 18 lat nie dostał podwyżki, co było najzwyczajniejszym w świecie kłamstwem. Także premier, który (ze względów PR-owych) swego czasu pocieszał płaczącą powodziankę, podczas drugiego spotkania, gdy padły zarzuty o nieudolność próbował przypisać protestującym polityczne pobudki.

Niesiołowski pogoniony w sejmie przez protestujących:

Palikot instruuje posłów jak zbić kapitał polityczny na niepełnosprawnych:

Politycy koalicji PO-PSL żyją w oderwaniu od rzeczywistości. Z kłamania i wieloletniego zwodzenia Polaków w wielu kluczowych sprawach uczynili sposób na łatwe i przyjemne życie. Po drugiej stronie stoją dwa miliony Polaków, którzy według danych GUS żyją poniżej granicy ubóstwa. Kolejne 25%, czyli ok. 10 mln Polaków jest tym ubóstwem zagrożonych.

Żal rodziców, którzy wytykali premierowi i ministrowi Kosiniakowi, że wydają 50 mln zł na system Empatia oraz miliony na premie dla urzędników, a nie potrafią od 2009 roku znaleźć dla nich funduszy jest jak najbardziej uzasadniony. Protestujący dobrze przygotowali się do starcia z premierem, podpowiadając mu nawet gdzie może poszukać pieniędzy oraz wskazując na patologie i nieszczelność systemu. Cóż jednak z tego, skoro w swoich działaniach premier i rząd obywateli traktują jak ciało obce.

W komentarzach dotyczących protestu pojawiły się też i takie zarzuty, że to żerowanie na państwie i rozdawnictwo pieniędzy. Wśród nich są zapewne zwykli internetowi trolle, ci którzy nie muszą martwić się o pieniądze i ci, którzy nie muszą zmagać się problemem niepełnosprawności na co dzień. Zapewne nie wiedzą tego, że każdy dodatkowy grosz trzeba było wręcz wyszarpywać rządowi za pomocą wieloletnich protestów (także zimą), bo wszelkie inne środki po prostu nie przynosiły efektu. Czy na tym ma polegać rządzenie i służba narodowi? ”

Autor: Marcin Strzymiński

Źródło: http://strzymin.wordpress.com/2014/03/23/klamstwa-obietnice-i-pogarda-czyli-prawdziwy-program-po/

Jaka będzie przyszłość Ziemi? Cywilizacja, nasz wspólny gruchot

Jaka będzie przyszłość Ziemi? Cywilizacja, nasz wspólny gruchot

Źródło obrazka: http://ziemianarozdrozu.pl/

Źródło obrazka: http://ziemianarozdrozu.pl/

Przewidywanie przyszłości Ziemi zawsze przypomina wróżenie z fusów. Nie jesteśmy w stanie wziąć wszystkich czynników pod uwagę. Jedno z przysłów mówi:

Jak będzie? Będzie tak samo, tylko że więcej„.

To zdanie mówi aż za wiele. Będzie tak samo – ponuro, głupio, bezsensownie.. Tylko będzie więcej. Więcej czego?

Ludzkość wpadła w zasadzkę prymatu ilości nad jakością. Dotyczy to szczególnie myśli neoliberalnej. Neoliberalizm jest takim samym niewolnictwem dla narodów, jakim kiedyś był faszyzm.

Mylnie uważamy, że wzrost gospodarczy oznacza wytwarzanie / generowanie coraz większej i większej ilości dóbr, usług, zer na koncie. Nie widzimy w tym jakości. Doskonale ten fakt oddaje zjawisko tzw. „spisku żarówkowego”.

Polega ono na celowym produkowaniu szmelcu, tak, by szybko się psuł, wymuszając na ludziach ciągłe kupowanie nowych modeli. Urządzenia wyprodukowane w czasie PRLu działają często po dziś dzień, za to wystarczy spojrzeć na dzisiejsze smartfony. Wiele z nich ma popękaną, zbitą szybkę, bo producent stosuje kiepskie materiały, i byle upadek z pół metra wysokości psuje te urządzenia. Bo gdy będzie się stosować zbyt dobre materiały, nie zarobi się.

Jesteśmy zajęci produkowaniem / generowaniem coraz większych i większych ilości, zapominając, że realna, zdrowa gospodarka musi mieć też zdrowe podstawy. I dlatego mamy kryzys. 30 bilionów dolarów zadłużenia w skali globu (3 biliony dolarów zadłużenia ma sama Polska), kwadryliony pustych dolarów bez pokrycia, wygenerowanych w celu finansowych spekulacji.

Cytuję: „Fałszywy rozwój, druk fałszywych pieniędzy, fałszywy wzrost PKB, wytwarzanie podrobionych towarów i usług.. Zmusza nas do spożywania fałszywej żywności, ponieważ nie możemy sobie pozwolić (nie stać nas) na prawdziwy pokarm, ponieważ nie mamy realnego wzrostu, nie mamy realnej gospodarki, nie mamy prawdziwego przemysłu, mamy tylko podróbki

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

Cywilizacja przemysłowa: nasz wspólny gruchot

Cytuję: „Mój przyjaciel i ja żartujemy z techno-optymistów. Zmarnowaliśmy dość czasu oddając się internetowej lekturze przepowiedni samozwańczych technokratów, transhumanistów, a nawet optymistycznych liberałów, którzy z nimi przestają, promując obraz przyszłości, którego nieskazitelna sterylność i postępy bliskie są utopii. Optymizm ten powszechnie podziela młodsze pokolenie, które nie zadaje sobie trudu, aby ogarnąć całokształt zniszczenia dokonanego na naszej planecie i jej ekosystemach na przestrzeni ostatnich kilkuset lat.

Rozwój technologii komunikacyjnej każe ludziom wierzyć, że wszystko jest możliwe i w zależności od politycznego wyznania argumentują, że korporacje, rząd, kapitaliści lub pewna ich konfiguracja to jedyna bariera stojąca między nami i wolną od pracy przyszłością globalnej równości i obfitości. Wycieczka do sklepu Apple i egzemplarz Mechaniki popularnej kształtuje najwyraźniej nie tylko rozumienie tego, co ludzie mogą zrobić, lecz co powinni zrobić.

W techno-utopistach frustrujące jest to, że w ich mniemaniu samo powołanie się na daną technologię ma nas niby przekonać, że wspomniana technologia dysponuje już kompletnym wachlarzem systemów niezbędnych do globalnego wdrożenia i można ją bez wysiłku proporcjonalnie rozbudować, aby zastąpiła technologie obecne. Ponadto wywód techno-optymisty brzmi tak, jakby technologie istniały w ekologicznej próżni, gdzie mogą być projektowane, produkowane, implementowane, wykorzystywane, modernizowane i ostatecznie demontowane – kiedy nowe rozwiązania nieuchronnie czynią je zbędnymi – bez szkód wyrządzonych ekosystemom i żyjącym społecznościom.

Argumentując za społeczeństwem świetlanej przyszłości zafundowanej nam przez te właśnie technologie, zwolennicy zazwyczaj dyskwalifikują ich potencjalne wady przywołując inny, kolejny, a potem następny hipotetyczny wynalazek lub metodę, tworząc fraktalny wszechświat innowacji, które dzisiaj zasadniczo nie istnieją, ale mamy wierzyć, że ocalą nas przed serią kryzysów, których zgubne konsekwencje chłoszczą nas już teraz.

Techno-optymiści mówią o Prawie Moore’a i podwajaniu mocy obliczeniowej, które doprowadzi do powstania komputerów mądrzejszych od ludzi już za kilka dziesięcioleci. Nie jestem pewien, co takiego miałyby nam zapewnić te niesłychanie bystre maszyny. Bit-monety? Porno 3-D? 42?

Oto obrzeże nory króliczej. Produkcja komputerów wiąże się z wielkim kosztem środowiskowym i materialnym. Wytwarzane są przy użyciu metali ziem rzadkich, plastiku, miedzi, słodkiej wody, niewolniczej pracy w kopalniach, bliskiej niewolnictwu pracy w fabrykach, urządzeń górniczych napędzanych paliwami kopalnymi, paliw kopalnych przekształconych w materiały, linii montażowych zasilanych paliwami kopalnymi, globalnego transportu i dystrybucji, aby ostatecznie wyjść z mody i trafić w okolice trzeciego świata do “recyklingu” – biedni autochtoni spalają je, aby wydobyć jakiekolwiek wartościowe elementy. Oczywiście techno-optymista najpewniej zamieszkuje zamożne państwo i widzi głównie korzyści technologii, a nie jej wady. Prawdopodobnie nigdy nie montował iPada i nie spędził trzech dni pod ziemią wydobywając ręcznie koltan pod czujnym okiem strażnika uzbrojonego w AK-47.

Na naszych oczach rozgrywają się bardzo realne kryzysy. Rozwiązania tych kryzysów należało wdrożyć dekady temu. Zmiany klimatu, peak oil, wylesianie, wymieranie gatunków, utrata górnej warstwy gleby – należało zająć się nimi wiele dziesięcioleci temu. Dyskutowanie nie naprawi niczego. Skandowanie w kółko sloganów “panele słoneczne, turbiny wiatrowe, olej konopny” nie rozwiązuje spadku energii netto, zwłaszcza, kiedy w obrazie ogólnym kapitalizm przemysłowy wyraźnie zdecydował, że rusza pełną parą ze szczelinowaniem hydraulicznym zamkniętej ropy i gazu [łupki] oraz wydobyciem odkrywkowym piasków bitumicznych i złóż węgla niskiej jakości. Trudno włączyć się w jakikolwiek optymizm, który nie chce się rozejrzeć i dostrzec, że technologia – dzisiaj, w tym momencie – nie ratuje sytuacji. Technologia wykorzystywana jest, aby utrzymać status quo, kiedy pociąg cywilizacji przemysłowej pędzi w stronę wąwozu.

***

Technologia kosztuje. Istnieją koszty ekologiczne obszarów zniszczonych w celu wydobycia surowców. Istnieją koszty ekologiczne pozyskiwania energii niezbędnej do zasilania silników i elektroniki. Istnieją koszty ekologiczne wyrzucania popsutych i przestarzałych maszyn i produktów. Istnieją koszty ludzkich społeczności – przesiedlonych, trapionych chorobami i zabijanych przez aktywność wydobywczą i wdrażanie technologii. Istnieją koszty ludzkie zubożenia siły roboczej, która czołga się w kopalniach miedzi, pracuje na liniach montażowych, marnieje w biuro-celach i haruje w polu zbierając warzywa, aby utrzymać przy życiu całą resztę.

Istnieją koszty energetyczne, ponieważ każda technologia karmi się energią. Samochód elektryczny potrzebuje prądu przepływającego przez sieć elektroenergetyczną – aktualnie ta elektryczna energia wytwarzana jest głównie przez spalanie węglowodorów. Energia jądrowa nie wymaga dyskusji o związanych z nią zagrożeniach, a wszystkie gruszki na wierzbie określane mianem “odnawialnych źródeł energii” zależą od procesów przemysłowych i nie są wieczne.

James Kunstler napisał książkę na temat optymizmu techno-fetyszystów, którzy najwyraźniej nie wykonują prostych obliczeń kosztów społeczeństwa technologicznego. W Zbyt dużo magii Kunstler opowiada anegdotę o wizycie na kampusie Google, gdzie wygłosił referat. Po opisaniu biur “przyozdobionych” batonikami i grami wideo, relacjonuje przebieg sesji pytań i odpowiedzi, która nastąpiła po odczycie, i którą podsumowało zbiorowe oświadczenie pracowników: “Facet, mamy technologię“. Kuntsler pisze:

“Zakomunikowało mi to rzecz dość przerażającą: kierownictwo i programiści Google nie rozumieją różnicy między technologią i energią. Zakładają, że są one wymienne, że jeśli zabraknie jednego, wystarczy podłączyć drugie, co jest niezgodne z rzeczywistością.

Widząc zdziecinnienie w wystroju i rozmieszczeniu biur, strojach i zachowaniu pracowników Kunstler uświadamia sobie, że kręgosłupem biznesowego modelu Google jest radosna twórczość:

“Infantylne myślenie w Google było logicznym przedłużeniem kultury korporacyjnej: wiara w magię, w tym przypadku magię zaawansowanej technologii. Wielu pracowników wysokiego szczebla, z którymi rozmawiałem tego dnia na sali, stało się milionerami jeszcze przed trzydziestką (za sprawą akcji Google), głównie dzięki przesuwaniu myszką pikseli po ekranie, czyli dzięki komputerowym czarom. Magicznie uzyskali fortunę magię czyniąc. W naturalny zatem sposób są oni prawdziwymi wyznawcami technologicznej magii, a co za tym idzie prawdziwie wierzą, iż każdy problem, w obliczu którego stoi ludzkość można rozwiązać poprzez zastosowanie technologicznej magii.”

Postawa, którą opisuje Kunstler jest powszechna pośród mas Zachodu. Za rozsądne należy uznać założenie, iż częściową winę ponosi za to rozwój technologii dostępnej ogółowi społeczeństw krajów bogatszych. Dwadzieścia pięć lat temu było Nintendo, a teraz jest Playstation 4. Zanim pojawiło się którekolwiek z nich, dzieci bawiły się na podwórku. Dwadzieścia pięć lat temu telefon bezprzewodowy był cudem, teraz praktycznie z dowolnej lokalizacji możesz “wyćwierkiwać” swoje złote myśli na dotykowym ekranie smartfona.

Tak, postęp technologii komputerowej przebiega wartko, podobnie jak jej dystrybucja wśród majętnych konsumentów. W tym samym czasie Hollywood zaprzęga technologię do opowiadania, tworząc wizualne spektakle, które mogą sprawić, że wyimaginowana rzeczywistość zdaje się być bardzo realna. Problem w tym, że historie z ekranu, które same opisują nieskrępowany rozwój technologii, ożywają w umysłach widzów, a oni zaczynają wierzyć, że nie oglądają fikcji, tylko reklamę świata jutra. Wreszcie życie nowoczesnej klasy średniej Zachodu jest na wiele sposobów odseparowane od fundamentów tego postępu.

Ludzie, którzy nabywają bez trudu ulepszane rokrocznie smartfony nigdy nie widzą terenów dewastowanych wylesianiem i odkrywkowym górnictwem w celu uzyskania dostępu do minerałów. Nie zamieszkują stref śmierci, gdzie rafinuje się paliwa kopalne, aby rakieta mogła wynieść satelitę w kosmos. Nie są wtajemniczeni w realia podłej pracy, która pozwala zaistnieć każdej z tych technologii. To właśnie sprawia, że tak zachwycająco magiczna jest technologia – pojawia się znikąd. Pewnego dnia po prostu materializuje się w sklepie i jest twoja! Nikt nie ogląda i nie kosztuje wiedźmowego wywaru z martwych ptaków wędrownych, martwych goryli, martwych lasów, martwych rzek i martwych ludzi, który magicznie technologię wyczarowuje.

Ta magiczna postawa jest produktem ubocznym życia w narodzie, który eksportuje walutę i zmusza świat do jej przyjęcia przystawiając do skroni pistolet. W kraju, w którym nie odbywa się “robienie”, sama hipoteza wystarczy za w pełni zaadaptowany i funkcjonujący proces. Produktywna rozmowa o niezliczonych kosztach każdej technologii, o łącznych kosztach wszystkich technologii nie wspominając, nie jest możliwa z kimś, kto myśli według schematu podłącz-i-graj. Wspomnij o globalnym spadku energii netto, a rozmówca skwituje: “glony”, “konopie” lub “słoneczna”, jakby problem nie był skomplikowany i pełen niuansów, tylko sprowadzał się do braku propozycji rzeczy, które możemy spalić.

Wspomnij o szczuplejących zasobach surowców lub eko-czystce związanej z ich pozyskiwaniem, w odpowiedzi usłyszysz “kopalnie na asteroidach” lub “drukarki 3-D”, jakby samo obmyślenie koncepcyjne stanowiło pierwszy i ostatni krok ku urzeczywistnieniu. Raz po raz starałem się opisać głębię nowoczesnego rolnictwa i jego mankamenty – zależność od paliw kopalnych, zanikanie górnej warstwy gleby, ścieki chemiczne, wyniszczanie bioregionów, uśmiercanie zapylaczy itp. – niemal jednomyślna odpowiedź jest mglistą kombinacją wyrazów “permakultura” i “klonowanie”. Oczywiście formułują ją ludzie, którzy nigdy własnoręcznie nie wydobyli z gruntu nawet jednego ziemniaka.

***

W zeszłym tygodniu w Karolinie Północnej do rzeki Dan trafiło trzydzieści tysięcy ton popiołu węglowego, kiedy pod zbiornikiem osłonowym pękła rura. W ubiegłym miesiącu doszło do dwóch ogromnych wycieków toksycznych chemikaliów do rzek w Wirginii Zachodniej – jeden z nich zatruł źródło wody ponad trzystu tysięcy ludzi. Kilka dni temu odkryto, że tama Wanapum w stanie Waszyngton ma dwudziestometrowe pęknięcie. Wystarczy dorzucić serię „incydentów”, w których eksplodowały gazociągi i ropociągi, aby samoczynnie nasunęła się myśl o kosztach konserwacyjnych.

Kiedy ludzie mówią o przyszłości i wszystkich rzeczach, które będą mogli stworzyć, sporadycznie uwzględniają wszystkie rzeczy już przez ludzi stworzone, które wymagają stałego utrzymania i serwisowania, aby uniknąć krytycznej awarii. W swoim krótkim filmie o szczelinowaniu hydraulicznym Josh Fox szczegółowo wyjaśnia, dlaczego betonowe osłony szybów gazowych muszą być wiecznotrwałe, aby zapobiec wyciekom gazu do wód gruntowych. Fox dokumentuje, że wytrzymałość tej betonowej obudowy gwarantowana jest na średnio dwadzieścia lat.

Wielu z nas posiadało samochód i wie, że z czasem cholerstwo zaczyna się sypać. Metal rdzewieje, płyny przeciekają, części psują się, i ogólnie entropia sieje spustoszenie aż uświadomimy sobie, że większy sens ma zezłomowanie pojazdu, niż próba jego naprawy. Cywilizacja przemysłowa jest naszym wspólnym gruchotem.

Skoro o autach mowa, USA Today donosi, że:

“Przeprowadzona przez Associated Press analiza 607.380 mostów z ostatniego Państwowego spisu mostów wykazała, że 65.605 obiektów sklasyfikowano jako ‘upośledzone strukturalnie’, a 20.808 jako ‘krytycznie uszkodzone’. Wśród nich 7.795 miało oba problemy – kombinację ‘czerwonych flag’, która zdaniem ekspertów ‘świadczy o znacznym rozkładzie i podobnym ryzyku zawalenia’. Mowa tylko o mostach. Transport wszystkich naszych techno-gadżetów, artykuły żywnościowe przemilczę, będzie wymagał dróg. Drogi wymagają stałych napraw. Naprawa dróg wymaga pojazdów na ropę i dobrze odżywionych ekip remontowych. Amerykańskie Stowarzyszenie Inżynierów Cywilnych w swojej cenzurce z roku 2013 przyznało drogom krajowym ocenę “2″.

Stowarzyszenie zrecenzowało również wodociągi. Najwyraźniej są w podobnie beznadziejnej kondycji jak drogi, ponieważ uzyskały identyczną notę “2″. Każdego roku dochodzi do 240.000 awarii wodociągów, co daje około 650 wypadków dziennie. Sieć energetyczna, która najwyraźniej posłuży za opokę całej fantastycznej technologii “Świata jutra” otrzymała “2+”.

Oczywiście moglibyśmy wieść pozbawione wygód życie bez autostrad, sieci wodociągowej i elektryczności, ale niepokój budzi załamanie istniejącej infrastruktury, które może okazać się zabójcze. Jak trzymają się amerykańskie elektrownie jądrowe? Dochodzenie Associated Press w sprawie postępującego procesu starzenia amerykańskich reaktorów jądrowych ustaliło, że:

“Federalne organy regulacyjne współpracują ściśle z przemysłem energetyki jądrowej w USA, aby zgodnie z normami bezpieczeństwa przedłużyć funkcjonowanie starzejących się reaktorów kraju poprzez notoryczne zaniżanie standardów lub zwyczajny brak ich egzekwowania. Według uzyskanej dokumentacji i wywiadów urzędnicy z amerykańskiej Komisji Nadzoru Nuklearnego (Nuclear Regulatory Commission – NRC) co rusz decydują, że wcześniejsze przepisy były zbyt surowe, argumentując, iż margines bezpieczeństwa może zostać przesunięty bez jakiegokolwiek ryzyka.

Przykładów jest zatrzęsienie. Gdy zawory zaczęły przeciekać, zezwolono na większe wycieki – 20-krotnie przekraczające pierwotny limit. Kiedy niepowstrzymana seria pęknięć spowodowała radioaktywne emisje z rur generatora pary, opracowano łatwiejsze testy rur, aby elektrownie mogły spełnić normy. Uszkodzone okablowanie, rozerwane uszczelki, połamane dysze, zatkane siatki, popękany beton, wgniecione zbiorniki, skorodowane metale i zardzewiałe rury podziemne – wykryto wszystkie wymienione i tysiące innych problemów związanych ze starzeniem. Każdy z nich może odpowiadać za eskalację zagrożenia w razie wypadku. Jednak mimo tak licznych problemów związanych ze starzeniem, żaden oficjalny organ rządu lub przemysłu nie zbadał w ostatnich latach całkowitej częstotliwości i potencjalnego wpływu podobnych awarii na bezpieczeństwo, nawet po tym, jak NRC przedłużyła licencje kilkudziesięciu [wiekowym] reaktorom.”

Kiedy dodamy do tego magazyny broni chemicznej i biologicznej, tysiące zakładów chemicznych, wytwórni nawozów sztucznych, szybów naftowych, rafinerii, instytutów badań jądrowych, okrętów atomowych i składowisk odpadów nuklearnych, nietrudno pojąć, że przekroczymy punkt, w którym większa część ludzkiego wysiłku podporządkowana będzie jedynie utrzymaniu tego, co zbudowała cywilizacja i mitygowaniu konsekwencji katastrof wywołanych przez starzejącą się i zrujnowaną infrastrukturę. Wszystko to ma przebiegać równolegle ze staraniami rozbudowy cywilizacji i jej możliwości technologicznych w chwili, kiedy “zasoby” rybne zanikają w coraz bardziej zakwaszonych oceanach, a górną warstwę gleby ze spieczonych suszą i niewłaściwie doglądanych pól rozwiewa wiatr.

***

Wiara w techno-utopijną przyszłość oznacza ignorowanie pojęcia malejących przychodów [zwrotów]. Fizyk Geoffery West wygłosił wykład Ted, w którym zademonstrował, że żywy organizm funkcjonuje według subliniowego, ograniczonego wzorca wzrostu. Oznacza to, że we wszystkich królestwach życia im większa jest masa istoty, tym mniej potrzeba energii per capita, aby rzeczony organizm utrzymać przy życiu. Naturalnie każda żywa istota ma optymalną wielkość i żadna nie rośnie wiecznie. West następnie wskazał, że ludzkie miasta działają na podobnej zasadzie, ale z tym wyjątkiem, że ich wzrost jest superliniowy i wraz z przyrostem populacji zwiększa się zużycie energii per capita niezbędnej do utrzymania tych systemów.

Sprawia to, że miast bez innowacji utrzymać niepodobna, z zastrzeżeniem, że innowacje, które zapobiegają ich upadkowi muszą same być przedmiotem innowacji implementowanych w coraz szybszym tempie. West pyta, czy zdołamy nadążyć. [Pytanie retoryczne: „Miasta muszą osiągnąć punkt, w którym będą zmuszone poruszać się nieskończenie szybko, aby utrzymać swoją homeostatyczną równowagę: osobliwość (ang. a singularity)” *]

W swojej prezentacji Geoffery West zwraca również uwagę, że rosnące miasto nie tylko wymaga wykładniczo większych wkładów energetycznych, ale z konieczności doświadczy gwałtownego wzrostu poziomu przestępczości, chorób i niezadowolenia. Czy nie jest zatem rzeczą oczywistą, że zapewniające podstawę wzrostu ludzkie innowacje nieumyślnie prowadzą do samozniszczenia? Każda nowa technologia-bandaż, która przedłuża agonię cywilizacji przemysłowej, sama jest chaotycznie fruwającym motylem.

Szczelinowanie hydrauliczne tymczasowo zrównoważyło spadki produkcji ropy, jednocześnie powodując trzęsienia ziemi, zatruwając wody gruntowe, dokładając się do zmian klimatu. Modyfikowanie genetyczne roślin uprawnych, zapewniające im odporność na herbicydy, doprowadziło do zwiększenia użycia tychże herbicydów, które z kolei zwiększyło toksyczność ekosystemów i spowodowało, że chwasty przystosowały się do substancji chemicznych. Wczorajsze rozwiązanie staje się dzisiejszym problemem. W końcu dzisiejsze rozwiązanie będzie jutrzejszym kataklizmem.

Kiedy West zwraca się do hordy technofilów za pośrednictwem zestawu słuchawkowego, przyziemna rzeczywistość jego wniosków w oczywisty sposób ginie. Innowacyjność nie jest magią. Zasoby naturalne i środki, które czynią innowacje możliwymi nie są nieograniczone. W tej chwili globalna energia netto gwałtownie spada. Nowe źródła energii – począwszy od “zamkniętej nafty”, a skończywszy na panelach słonecznych – nie dodają dość energii, aby uzupełnić straty, gdy konwencjonalne pola roponośne osiągają i przekraczają swój produkcyjny szczyt.

Wynalazki ludzkości nie są ponadczasowe. Innowacje mogą przynieść okresowe korzyści, ale jak w przypadku elektrowni jądrowej czy gazowego szybu wymagają coraz więcej ulepszeń i napraw. Tego wariackiego wyścigu pod górę, po coraz bardziej stromym zboczu, człowiek industrialny wygrać nie może. W międzyczasie określona klasa ludzi uczestniczy w tym wyścigu wrzucając całą resztę do pieca rozwoju i postępu. Kiedy w końcu osiągniemy punkt załamania, cywilizacja nie tylko utraci zdolność do innowacji i wzrostu, lecz także do powstrzymania swoich drzemiących zabójców.

Tłumaczenie: exignorant

Więcej na temat ustaleń prof. Geoffery’a Westa w III rozdziale eseju: „Pochwała anarchii (braku hierarchii)”.

Źródło: http://exignorant.wordpress.com/2014/03/16/cywilizacja-przemyslowa-nasz-wspolny-gruchot/