Tag: prawda

Wojciech Sumlińki: „Wierzyłem, że warto robić to, w co się wierzy, pokazywać prawdę, zostawić po sobie jakiś ślad”

Wojciech Sumlińki: „Wierzyłem, że warto robić to, w co się wierzy, pokazywać prawdę, zostawić po sobie jakiś ślad”

polityka w PolsceZapraszam do przeczytania przemyśleń człowieka, który stanął naprzeciw okrutnemu i zdawałoby się, wszechwładnemu systemowi, i wygrał. Człowiek ten miał bliskie spotkanie ze śmiercią, i w związku z tym jego myśli w wielu miejscach pokrywają się z tym, co sądzą osoby przebudzone.

Ten człowiek to nie kto inny, jak Wojciech Sumliński, autor książki „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego.” Jego życie to opis gehenny, jaką musiał przejść walcząc z systemem opresji i kontroli, i dokładając swoją skromną cegiełkę do jego rozkruszenia.

Uważam, że tematyka ciemnych spraw i rozgrywek na naszym polskim podwórku, również powinna być znana Czytelnikom mojej strony. Sumliński jest przykładem człowieka, który stanął sam naprzeciw tej zbrodniczej machinie i nie został przez nią zmieciony. Dane o ich konszachtach, spiskach i zbrodniach zostały choć w części ujawnione.

Faktem oczywistym jest, że Polską rządzą łajdacy i kanalie, wywodzące się ze środowisk PZPR i Solidarności. Osoby te zostały odciągnięte od przerzucania gnoju albo od stania w bramie miejskiej kamienicy i picia denaturatu, bo PRL dała im wykształcenie. I oni teraz są elitą i rządzą naszym państwem. Nie powinna więc dziwić buta, arogancja, agresja, cynizm, bezczelność, jakie ta buraczana elita prezentuje. Nie powinny dziwić także ich wyrachowanie, złodziejstwo i zbrodnie, jakie zlecili.

Dla mnie najcenniejsze są te słowa Sumlińskiego, w których wykazuje się, pomimo całej swojej politycznej otoczki, świadomością i znajomością pewnych uniwersalnych, ponadczasowych prawd. Życie bardzo doświadczyło tego człowieka a to często sprawia, że mądrzejemy. Continue reading „Wojciech Sumlińki: „Wierzyłem, że warto robić to, w co się wierzy, pokazywać prawdę, zostawić po sobie jakiś ślad””

Polska to państwo społecznej i gospodarczej klęski

Polska – państwo społecznej i gospodarczej klęski

wolny rynek i kapitalizmTen artykuł wklejam na pohybel wyznawcom neoliberalizmu, w szczególności Janusza Korwina Mikke. Prywatnie korwiniści, jako rasowi psychopaci wyzuci z wszelkich uczuć, doskonale wiedzą o co w oszustwie „wolnego rynku” chodzi. Oni doskonale wiedzą, że w kapitalizmie proponowanym przez Korwina jest znikomy procent elity, która ma wszystko, jak i 10% do 20% klasy średniej do której oni mają ambicje się załapać. Reszta ludzi? Nie obchodzi ich, niech zdycha. Niestety, ale większość miejsc w tych 10% do 20% jest już dawno zajęta.

Otrzeźwienie przychodzi bardzo szybko po skończeniu najczęściej uczelni technicznej przez takiego korwinistę. Pracy jak nie było tak nie ma, chyba że za głodowe stawki. Mija rok, dwa lata, pięć lat, dziesięć.. A obiecane przez „Korwina krula” el-dorado nie nadchodzi. Pracodawca dalej proponuje 1500 bez umowy (pracownikom fizycznym proponuje 700 – 1000), a po okresie próbnym i awansie – możliwość zarabiania 3000, 4000. Tylko nawet za te 3000 nie kupisz mieszkania ani nie utrzymasz rodziny.

Dlaczego kapitalista płaci takie stawki? Odpowiedź jest prosta: bo może. Gdyby mógł to by płacił choćby 400 zł na rękę bez żadnej umowy za pełen etat. Albo nawet mniej. Przyjęło się w naszej cywilizacji, że wysokie zarobki mają z reguły różnego rodzaju „specjaliści od przenoszenia papierków z miejsca w miejsce„. Są to głównie zawody które są tak naprawdę nieprzydatne dla gospodarki, a wręcz szkodliwe. Jak już ktoś mądry powiedział: „cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których tak naprawdę w ogóle nie potrzebujemy„. Główną cechą gospodarki kapitalistycznej jest rozpaczliwy i wszechogarniający bezsens.

Samochody psujące się po 7 latach, sprzęt AGD i RTV działający góra kilka lat. Smartfony wykonywane z najgorszych możliwych materiałów tak, byśmy musieli wymieniać je co roku lub co dwa lata. „Lekarstwa” korporacji farmaceutycznych które nie leczą przyczyn choroby, ale na chwilę uciszają uciążliwe objawy. Bo gdy wyleczy się przyczynę choroby, to korporacja nie zarobi. I tak można wymieniać w nieskończoność. Z drugiej strony, zawody które są konieczne dla istnienia gospodarki, są słabo opłacane. Dlaczego np. pracownik produkcyjny, robotnik, sprzątaczka, i inne tego typu zawody – mają być bardzo słabo wynagradzane?

Odpowiedź „ekonomiaków” Korwina jest prosta – bo nie mają wykształcenia i kandydatów na to stanowisko jest dużo. Nie widzą oni jednak tego, czego nie potrafią zobaczyć, jak i czego nie potrafi zobaczyć kapitalizm. Oni, jak już mówiłem, są (bio)maszynami bez serca i duszy, widzą tylko te swoje cyferki, procenty, wykresy, statystyki. Otóż wartość pracy człowieka to nie tylko prosty rachunek ekonomiczny. Ale to także wartości, których nie da się uchwycić w sztywnych matematycznych, statystycznych i ekonomicznych zasadach. W latach 90-tych przeczytałem bardzo mądre zdanie, które będę pamiętał już całe życie. Brzmi ono: „uważasz swoją pracę za niesamowicie ważną i niezbędną dla ludzkości? To wyobraź sobie co by było, gdyby wszyscy śmieciarze w kraju nie pracowali przez miesiąc.”

Argumentem korwinistów jest to, że trzeba się uczyć, inwestować w siebie, itp. No dobrze. To wyobraźmy sobie taką utopijną (a raczej bardzo dystopijną) rzeczywistość. Otóż zdecydowana większość robotników, rolników, pracowników produkcji, kierowców, sprzątaczy, górników, śmieciarzy, sprzedawców, kasjerów itp itd – nagle chce się przekwalifikować. Robią oni różnego rodzaju kursy, studia, zdobywają umiejętności. I teraz każdy z nich chce sobie założyć firmę, być panem prezesem i zbijać kokosy. Albo chociaż pracować w korporacji i nosić papierki z miejsca w miejsce, zamiast napierdalać młotem czy stać przy maszynie. Co by się wtedy stało z gospodarką?

No przepraszam, ale byś mógł być brodatym hipsterem i pić neskę w klimatyzowanym pomieszczeniu korporacji, to dziesięć innych osób musi w tym czasie napierdalać tym młotem, stać przy maszynie, przebywać na mrozie. Taka sytuacja jest zresztą obecnie w Izraelu – mają pod dostatkiem lekarzy, inżynierów, prawników, specjalistów. Ale mało komu chce się choćby podcierać tym intelektualistom dupy gdy się zestarzeją. Dla przykładu, na plantacje sprowadzają pracowników nawet z odległego i wrogiego Żydom naszego kraju.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Al-Jazeera mówi prawdę o polskiej transformacji

Cytuję: „Arabska stacja telewizyjna nadała krótki reportaż z Polski. Ukazana jest w nim dobitnie post-transformacyjna katastrofa ekonomiczna i socjalna.

Jest to bardzo skrótowy obraz, lecz wart odnotowania. W światowych mediach głównego nurtu historia Europy Wschodniej przedstawiana jest na ogół w tak samo zakłamany sposób jak w naszych rodzimych. Zagraniczni reporterzy bardzo często bazują na przekazie polskich dziennikarzy, którzy nader chętnie mijają się, zwłaszcza w tej materii, z prawdą.

Wysłannicy Al-Jazeery zaczynają swoją krótką opowieść od zdefiniowania głównych – ich zdaniem – kryteriów wyznaczających jakość polskiej rzeczywistości. Drastyczny spadek dzietności, masowa emigracja i bezrobocie na poziomie trzecioświatowym. Na przykładzie Bytomia, który odwiedzili reporterzy ukazują praktycznie strony tej katastrofy. Z sześciu działających w pobliżu kopalń pozostała tylko jedna, ponad 50 tys. ludzi wyjechało z tego miasta za pracą za granicę, lokalna społeczność starzeje się w błyskawicznym tempie.

Reporterzy tej katarskiej telewizji zawitali to tego śląskiego miasta już drugi raz. Wcześniej, w podobnym kontekście, opisywali historię czternastoletniego złodzieja złomu (patrz TUTAJ). Tym razem przekaz koncentruje się na dwudziestoletniej Samancie. Ze względu na biedę zmuszona jest emigrować do Londynu, do pracy w hotelu. Jej wyjazd i pełna żalu i smutku scena rozstania z rodziną na dworcu.

Dziennikarz rozmawiał także z – jak ich przedstawił – „typową bytomską rodziną”. Systematyka jej funkcjonowania opiera się na tym, że córka i jej mąż pracują jako gastarbeiterzy w Niemczech. Z rodzicami widują się bardzo rzadko i na krótko.

Reporter Al-Jazeery, Tim Friend, pokazuje Polskę jako państwo gospodarczej i społecznej klęski. Wskazuje na deindustrializację jako jedna z najgroźniejszych patologii. Rysuje zupełnie inny obraz transformacji niż ten, do którego przyzwyczaiły nas rozmaite klony „Gazety Wyborczej” – tj. prawdziwy.

– Nadzieją dla upadającej gospodarki, która niegdyś opierała się między innymi na kopalniach i hutach, jest unijna pomoc finansowa. Jeśli ona zawiedzie, z Bytomia wyjadą kolejne tysiące ludzi – podsumowuje dziennikarz.

Bezrobocie w ubiegłym roku wzrosło w Bytomiu z 21,1 proc. do 22 procent. Sytuacja wciąż się pogarsza.

Autorstwo: BS
Źródło: Strajk.eu

A teraz zapowiadany film video:

Szokująca prawda o przemyśle mięsnym. Przeczytaj, o ile dasz radę! [+18]

Poznaj szokującą prawdę o przemyśle mięsnym, także w Polsce

Ostrzeżenie: artykuł zawiera drastyczne treści, tylko dla ludzi o mocnych nerwach [+18]

Nagranie z ukrytej kamery organizacji Compassion Over Killing pokazujące traktowanie nowonarodzonych cieląt mlecznych. Cielęta są ciągnięte, kopane, rzuca się nimi.

Nagranie pochodzi z fermy MLECZNEJ w Colorado, USA. Ofiarami przemysłu mlecznego padają właśnie one: wciąż jeszcze za słabe aby chodzić i przerażone, bo przecież dopiero pojawiły się na świecie i od razu zostały odłączone od matek aby całe mleko mogło iść na sprzedaż.

Ponieważ same ledwo jeszcze chodzą, są w okrutny sposób ciągnięte za nogi, uszy, podnoszone za ogony (!) jak przedmioty i wrzucane/zrzucane z samochodów. Przecież czas to pieniądz a popyt na mleko jest OGROMNY. Tak dzieje się nie tylko w USA, tak dzieje się za wszystkimi murami ferm i rzeźni na całym świecie. Tak dzieje się na targowiskach zwierząt rzeźnych w całej Polsce.

Podawajcie dalej.

Przemysł mięsny używa większość światowej produkcji antybiotyków

“Często wydaje nam się, że antybiotyki to zdobycz medycyny, która pozwala nam skuteczniej zwalczać zakażenia i wirusy. To oczywiście prawda, ale specyfiki te są dużo częściej używane przy produkcji żywności a nie tylko w celu leczenia ludzi.

Branża mięsna sięga po antybiotyki z różnych powodów. Głównym celem ma być oczywiście lepsza konkurencyjność farm. Dokładne badania w tej materii przeprowadziła amerykańska organizacja pozarządowa Pew Charitable Trusts

Według danych zebranych przez specjalistów w 2011 roku hodowcy zużywali rocznie 13,6 milionów ton antybiotyków, podczas gdy cała medycyna około 3,5 miliona. Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają trendy wieloletnie, ponieważ o ile spożycie antybiotyków stosowanych do leczenia chorych od dekady jest na stałym poziomie to użycie ich w produkcji mięsa rośnie lawinowo. Obecnie cztery piąte wszelkich antybiotyków produkowanych przez przemysł farmaceutyczny jest stosowana w rolnictwie.

Jak można przeczytać w raporcie, w 2011 roku produkcja mięsa wzrosła o 0,2 procenta rok do roku, co przekłada się w dwuprocentowy wzrost ilości używanych antybiotyków w analogicznym okresie czasu. Oznacza to wyraźny związek między wzrostem produkcji i intensywnym faszerowaniem antybiotykami zwierząt hodowlanych.

Nie ma też nic dziwnego w tym, że nadużywanie antybiotyków powoduje do powstawania superbakterii i wirusów, które są trudne do opanowania. Raport podaje przykład salmonelli na indykach, która stała się w 78% przypadków była odporna na przynajmniej jeden rodzaj antybiotyku a ponad połowa na trzy antybiotyki. Zidentyfikowano również odporność na tetracyklinę stosowaną przy hodowli drobiu.

Niektórzy specjaliści przestrzegają, ze nadmierne używanie antybiotyków może prowadzić do wytworzenia się “apokaliptycznego scenariusza”. Zarazki odporne na antybiotyki stanowią, bowiem poważne zagrożenie dla ludzkości. Jak można było niedawno przeczytać w prasie brytyjskiej w ciągu 20 lat może dojść do sytuacji, gdy większość antybiotyków przestanie działać. To może nawet prowadzić do problemów porównywalnych ze skutkami dużego zamachu terrorystycznego lub pandemii wirusowej. Nawet niegroźna infekcja może się wtedy stać śmiertelnym zagrożeniem a wszystko przez nadużywanie antybiotyków.

Źródła:

http://www.guardian.co.uk/

Sterydy, antybiotyki i pasze GMO na kurzych fermach w Polsce

Cyt. “Mam znajomych którzy prowadzą różne fermy, m.in. kurczaków i indyków. W kurczakach cykl produkcyjny to około 6 tygodni – to oznacza że kurczak którego kupujemy w sklepie, ważący ok. 1,5 kg. ma 6 tygodni od wyklucia. Kurczak chowany na wiejskim podwórku żywiony pszenicą i naturalną karmą w wieku 6 tygodni jest wielkości pięści.

Te przyrosty masy kurcząt na fermach wynikają z paszy: karmione są paszami wysokobiałkowymi naszpikowanymi sterydami. Te sterydy powodują u ptaków wilczy apetyt, ale rozwalają im układ odpornościowy. Więc aby nie chorowały wali się im końskie dawki antybiotyków które na zasadzie osłonowej nie dopuszczają do infekcji stada.

Te antybiotyki rozwalają im wątroby, tak że po upływie 6 tygodni te kurczaki i tak nie miałyby szans na normalny rozwój. A my potem to jemy..”

Prawda o przemyśle mięsnym: Smithfield Foods

Pig Business ( Świński Interes) – to film dokumentalny o hodowli świń przez korporację SmithField Food nakręcony przez angielską dziennikarkę. Poświęciła cztery lata na poznanie tematu. Zarówno w Wielkiej Brytanii jak i w innych krajach obserwuje bankructwo małych gospodarstw rolnych jako skutek napływu potężnych przetwórni – koncernów. Film w sporej części traktuje o Polsce i zawarte są w nim wypowiedzi ministrów i specjalistów.

„… Z badań i ekspertyz, które posiadam, zastosowana w Polsce gnojowica spowodowała skażenie gleby bakteriami grupy Salmonella, Clostridium i Eschericha coli, co stanowi zagrożenie epidemiologiczne. Teren taki powinien być objęty kwarantanną, ale jak nakazać zwierzynie i ptakom by go nie opuszczały? Rozlana na pola, wydziela amoniak, metan, podtlenek azotu, siarkowodór, merkapony i siarczki alkilowe, w sumie 136 substancji lotnych o działaniu toksycznym i odoro-czynnym (12% rozlanej masy). Niektóre z nich stosowane były jako gazy bojowe. Stężenie ich narusza zalecenia Komisji Helsińskiej i powoduje długotrwałe zmiany w atmosferze, z uwagi na okres zalegania, pochodzących z niej substancji gazowych…”

Pismo takowej treści zostało przedstawione do ministerstwa rolnictwa do wiadomości:
Kancelaria Prezydenta PKE Gliwice (data w dokumencie luty 2004 – czy coś z tego wynikło?

Janusz Olszewski – Autor jest członkiem Rady Koalicji na rzecz Rozwoju Rolnictwa Ekologicznego

Specjalnie zmieniono ustawę, która wcześniej kwalifikowała gnojowicę jako ciężko toksyczną. Obecnie ustawowo jest tym samym co obornik. Ustawę zmieniono około 2000 roku.

Wygląda na to, że obecnie laguną według amerykańskiego koncernu są ścieki, gnojowica, toksyczne substancje.
Przykładowe konsekwencje:

  • 10 tysięcy świń wydala odchodów więcej niż 100.000.000 ludzi.
  • 300 lub 400 substancji powstaje w wyniku produkcji gnojowicy (hodowli zwierząt).
  • Woda w okolicy nie jest do picia. Nie można jej pić. Nie można się w niej kąpać. Nie można używać do prania.
  • Opary gnojowicy powodują ciężką alergię.
  • Badania naukowe udowodniły, że z lagun wydostawały się różne związki chemiczne i zatruwały wody powierzchniowe.
  • Rany na ciele, zaniki pamięci. Miliard śniętych ryb. Podczas powodzi gnojówka przelewa się przez nieszczelne laguny.

Ciekawą sprawą jest fakt, że w stanach zjednoczonych już około 2001 roku zabroniono stosowania takich ferm z „lagunami” a firma Smithfield postanowiła rozszerzyć swoje działania na inne kraje.

Największy na świecie producent wieprzowiny i jej przetwórca.

  • Przerabia 27 milionów świń rocznie.
  • Działa w 15-tu krajach w tym między innymi w Polsce.
  • Zatrudnia 52.000 ludzi
  • Roczna sprzedaż w wysokości 12 miliardów dolarów.

Cytat: Zdobyli kilka zamrożonych hamburgerów Big One. Nie pytaj mnie jak. I odmiany bakterii coli z fekaliów pojawiły się w dużej ilości..

Cytat: Dali nam uniformy, buty i gogle ochronne. Więc potem weszliśmy do tego ogromnego budynku i on jest pełen tych wielkich maszyn. Dali mi ten wąż, wąż ciśnieniowy. Więc rozpryskuję i rozpryskuję wodę, żeby wyczyścić krew, tłuszcz, włosy i całe to gówno, które zostało z wybitych krów. Odrażające..

Cytat: Twoje testy wykazują, że mięso, które bierzemy z U.M.P. jest czyste. Nie jest. Widziałem niezależne testy, które mówią, że nie jest. Zawsze było trochę gówna w mięsie. Prawdopodobnie jadłeś je przez całe twoje życie. Tak? No cóż, wolę nie, Harry. No, nie wiem z kim rozmawiałeś, Don.. ale tam nie dzieje się zupełnie nic nielegalnego, ok? Mięso powinno być gotowane. A grille w Mickeys są ostrożnie kalibrowane.. żeby mieć pewność, że to zabije każdą drobinę złych rzeczy, które tam są.

-To może być trochę trudne do wytłumaczenia naszym klientom. – Wytłumaczenia czego? Słuchaj, w naszym mięsie jest krowie gówno, ponieważ za szybko przesuwamy linię. Po prostu je ugotuj. To wszystko co musisz zrobić.

Wychodzi na to, że pracownik nie jest w stanie zachować czystości i dokładności przy takiej szybkości linii produkcyjnej.

Cytat: I odpadki z hodowli U.M.P., nie idą do jakichś rozwiniętych technologicznie oczyszczalni, wiecie? Są pompowane do tych stawów do przetrzymywania ścieków.. które są po prostu ogromnymi stawami ze szczynami i gównem. I te ogromne zasrane stawy przepuszczają do Peyton Creek gówno.. które ostatecznie kończy w rzece. To znaczy, powinniście to zobaczyć. Bydło U.M.P., wszystkie są po prostu stłoczone między sobą..

Żyjąc w swoim własnym gnoju, jedząc to genetycznie wyhodowane świństwo.. które jest zrzucane do tych ich betonowych koryt. To jak obozy więzienne dla krów. Nie uwierzylibyście. Możecie to wyczuć z odległości, jakichś, trzech mil..

Spożywanie mięsa znacznie skraca długość życia i pogarsza jego jakość

Naprawdę niewielu ludzi zdaje sobie sprawę, że mięso nie jest niezbędnym składnikiem w diecie człowieka. Wielu ludzi jest nadal pod wrażeniem wykreowanych jakiś czas temu mitów o konieczności jedzenia mięsa. W tym tekście te mity zostaną zdemaskowane, jak i zostaną przedstawione oczywiste fakty na temat mięsa i jego szkodliwości dla ludzkiego organizmu.

W ciągu ostatniego półwiecza różni specjaliści – biochemicy, dietetycy i inni – odnaleźli przekonujące dowody na to, że aby zachować zdrowie i witalność, wcale nie trzeba spożywać mięsa. Ba, odżywianie się tak jak drapieżniki może być szkodliwe dla człowieka.

Jedzenie mięsa upowszechniło się u ludzi w czasach epoki lodowcowej. Antropolodzy są zdania, że właśnie wtedy człowiek zrezygnował z diety roślinnej i zaczął odżywiać się mięsem. Ten szkodliwy zwyczaj trwa aż do dziś, albo ze względu na konieczność (Eskimosi) albo ze względu na przyzwyczajenia czy ignorancję.

Dziś wegetarianizm rzadko kiedy bywa stylem życia. Teraz nie będziemy przedstawiać duchowej strony niejedzenia mięsa, gdyż na ten temat napisano już wystarczająco dużo. Weźmiemy tutaj pod uwagę praktyczne aspekty i korzyści diety wegetariańskiej. Na pierwszy ogień idzie tzw “mit białka”.

Mit białka

Jedną z podstawowych przyczyn, dla których większość ludzi stroni od wegetarianizmu, jest strach przed wywołaniem w organizmie niedoboru białek. Ludzie zastanawiają się, jak uzyskać wszystkie konieczne białka dobrej jakości żywiąc się wyłącznie produktami pochodzenia roślinnego. Zanim odpowiemy na to pytanie warto wspomnieć czym właściwie jest białko.

W 1838 roku holenderski chemik Jan Mulder uzyskał substancję zawierającą azot, węgiel, wodór, tlen i w mniejszych ilościach inne pierwiastki chemiczne. Związek ten będący podstawą życia na Ziemi nazwał „pierwszorzędnym”. [Chcąc podkreślić rolę substancji azotowych dla życia organizmu nadał mu nazwę proteina, od greckiego słowa protos, co wyraża myśl- pierwszy wśród wszystkich, najważniejszy. Nazwa ta przyjęła się w wielu językach świata. W języku polskim używa się niezbyt fortunnej nazwy białka. Mulder potwierdził uprzednie przypuszczenia, że związki azotowe mimo różnego pochodzenia, wykazują wiele cech wspólnych, i że prawdopodobnie mają zbliżoną budowę. Przypuszczenia o zbliżonej budowie białek niezależnie od ich pochodzenia potwierdzone zostały w całej pełni. Procentowa zawartość poszczególnych pierwiastków w białkach waha się w bardzo wąskich granicach. Ale nie tylko skład pierwiastków rożnych białek jest zbliżony, zbliżona jest też ich budowa. Hydroliza białek, prowadzona bądź na drodze chemicznej, lub enzymatyczne prowadzi do rozbicia cząsteczki białka na aminokwasy – podstawowe cegiełki, które w białku połączone są wiązaniami peptydowymi (Wysokińska PZWL) – przypis redakcji] W efekcie dowiedziono, że białko jest niezastąpione i do życia każdego organizmu potrzebna jest określona jego ilość. Jak się okazało, spowodowane jest to przez aminokwasy będące pierwotnym źródłem życia, z których powstają białka. Znamy 22 aminokwasy, z których 8 uważane jest za podstawowe (organizm ich nie wytwarza i muszą być dostarczane wraz z pokarmem). Są to: lecytyna, izolecytyna, walina, lizyna, trypofan, treonina, metionina, fenyloalanina. Wszystkie one powinny wchodzić w odpowiednich proporcjach w skład diety. Do połowy lat 50-tych XX wieku mięso postrzegano jako najlepsze źródło białek, ponieważ zawiera wszystkie 8 podstawowych aminokwasów i to we właściwych proporcjach. Jednak obecnie specjaliści w dziedzinie żywienia doszli do wniosku, że pokarm roślinny w charakterze źródła białek nie tylko nie jest gorszy od mięsa, lecz nawet je przewyższa. W składzie roślin również jest 8 aminokwasów.

Rośliny dysponują zdolnością syntezowania aminokwasów z powietrza, gleby i wody, a zwierzęta mogą uzyskiwać białko tylko z roślin zjadając je, lub zjadając zwierzęta roślinożerne, które przyswajają wszystkie te substancje odżywcze. Okazuje się, że człowiek ma wybór: uzyskiwać aminokwasy bezpośrednio z roślin, lub drogą okrężną za cenę ogromnych wydatków ekonomicznych – z mięsa zwierząt. W ten sposób mięso nie zawiera żadnych aminokwasów oprócz tych, które zwierzęta uzyskują z roślin, i sam człowiek może uzyskać je z tych samych roślin. Co więcej, pokarm roślinny posiada jeszcze jedną ważną zaletę: wraz z aminokwasami otrzymujesz substancje nieodzowne do najpełniejszego przyswajania białek, takie jak węglowodany, witaminy, mikroelementy, fitohormony i chlorofil.

W 1954 roku grupa uczonych z Uniwersytetu Harwarda przeprowadziła badania i odkryła, że jeśli człowiek jednocześnie spożywa warzywa i kasze, to uzyskuje wystarczającą ilość białka. Nieco później, w 1972 roku doktor F. Stear przeprowadził własne badania nad spożyciem białek przez wegetarian. Rezultaty były wstrząsające. Większość badanych spożywała ponad 200% potrzebnego białka. W ten sposób „mit białka” upadł.

Niebezpieczeństwo

Zwróćmy teraz uwagę na kolejny aspekt zagadnienia. Współczesna medycyna potwierdza, że spożywanie mięsa kryje w sobie wiele niebezpieczeństw. Choroby onkologiczne i sercowo-naczyniowe przybierają skalę epidemii w krajach, w których średnie spożycie mięsa jest wysokie, a jednocześnie tam gdzie ów wskaźnik jest niski, choroby te występują niezwykle rzadko. Doktor Rollo Russel w swojej książce „Przyczyny raka” pisze: „Odkryłem, że spośród 25 krajów, których mieszkańcy żywią się przede wszystkim mięsem, w 19 występuje znaczny procent zachorowań na raka, a tylko w 1 kraju jest stosunkowo niski, podczas gdy spośród 35 krajów, których mieszkańcy spożywają mięso w ograniczonej ilości, lub w ogóle go nie jedzą, nie ma ani jednego, w którym procent zachorowań na raka byłby wysoki”. W periodyku Związku Lekarzy Amerykańskich w 1961 roku powiedziano, że przejście na dietę wegetariańską w 90-97% przypadków zapobiega rozwojowi schorzeń sercowo-naczyniowych.

Kiedy zabija się zwierzę, produkty jego przemiany materii przestają być usuwane z jego układu krwionośnego i zostają „zakonserwowane” w martwym ciele. Mięsożercy w ten sposób pochłaniają trujące substancje, które u żywego zwierzęcia opuszczają ciało wraz z moczem. Doktor Owen Parrett w książce „Dlaczego nie jem mięsa” zauważył: „Kiedy gotuje się mięso, szkodliwe substancje pojawiają się w składzie bulionu, w efekcie czego staje się on podobny do moczu”. W państwach uprzemysłowionych, w których intensywnie rozwija się hodowla bydła i świń mięso „wzbogaca się” mnóstwem szkodliwych substancji: azotoksem, arsenem (stosuje się go jako stymulator wzrostu), siarczanem sodu (stosuje się go w celu nadania mięsu „świeżego”, krwistoczerwonego odcienia), penicyliną, syntetycznymi hormonami. Produkty mięsne zawierają wiele kancerogenów. W kilogramie smażonego mięsa jest tyle samo benzopirenu, ile zawiera 600 papierosów!

Zmniejszając spożycie cholesterolu zmniejszamy jednocześnie gromadzenie się tłuszczu, a więc ryzyko śmierci na zawał lub udar mózgu. Takie zjawisko jak miażdżyca dla wegetarianina jest pojęciem abstrakcyjnym. W British Encyclopaedia czytamy: „Białka uzyskane z orzechów i produktów zbożowych uważane są za stosunkowo czyste w przeciwieństwie do tych, które znajdują się w wołowinie, w której jest około 68% zanieczyszczonego komponentu płynnego”. Te „zanieczyszczone komponenty” wywierają zgubny wpływ nie tylko na serce, lecz na cały organizm. Ludzkie ciało jest niezwykle skomplikowaną maszyną i jak w przypadku każdej maszyny jedno paliwo jest dla niego korzystniejsze, a inne może mu nawet zaszkodzić. Badania świadczą o tym, że mięso jest małoefektywnym paliwem dla człowieka. Eskimosi żywią się głównie rybami i mięsem i szybko się starzeją. Średnia długość ich życia, to nieco ponad 30 lat. Mieszkańcy Kirgizji swego czasu również żywili się głównie mięsem i również żyli około 40 lat.
Z drugiej strony istnieją plemiona takie jak w Prowincji Hunza w Himalajach, lub grupy religijne, wśród których średnia długość życia waha się pomiędzy 100-120 lat. Uczeni są pewni, że właśnie wegetarianizm jest powodem ich świetnego zdrowia. Majowie z Jukatanu i plemiona semickiej grupy z Jemenu również słyną ze świetnego zdrowia, znów dzięki diecie wegetariańskiej.

Na koniec należy jeszcze podkreślić, że spożywaniu mięsa z reguły towarzyszy polewanie go ketchupem i sosami. Człowiek poddaje mięso obróbce: smaży, gotuje, dusi itd. Po co? Dlaczego za przykładem drapieżników nie je mięsa w stanie surowym? Wielu dietetyków, biologów i fizjologów dowiodło, że ludzie z natury nie są mięsożercami. Właśnie dlatego tak starannie zmieniają postać nieswoistego dla siebie pokarmu, jakim jest mięso. Pod względem fizjologicznym ludzie są o wiele bardziej zbliżeni do zwierząt roślinożernych takich jak małpy, słonie, konie i krowy. Daleko im do mięsożerców takich jak psy, tygrysy i gepardy.

Drapieżniki nigdy się nie pocą, ich wymiana cieplna odbywa się za pośrednictwem regulatorów częstości oddechu i wysuniętego języka. Zwierzęta roślinożerne (w tym człowiek) mają do tego celu gruczoły potowe, przez które ciało opuszczają różne szkodliwe substancje. Drapieżniki mają długie i ostre zęby, by przytrzymywać i zabijać zdobycz, podczas gdy roślinożercy mają zęby krótkie i nie posiadają szponów. Ślina drapieżników nie zawiera amylazy, przez co nie jest zdolna do wstępnego rozszczepiania skrobi. Gruczoły mięsożerców wytwarzają dużą ilość kwasu solnego w celu trawienia kości. Chłepcą płyny, jak na przykład kot, podczas gdy roślinożercy (również człowiek) wciągają je przez zęby. Takich przykładów można przywołać mnóstwo, a każdy z nich świadczy o tym, że ludzki organizm odpowiada modelowi wegetariańskiemu. Pod względem fizjologicznym ludzie są nieprzystosowani do diety mięsnej.

Źródło: http://www.igya.pl/