Reklamy

Tag: przedsiębiorcy

SKARBÓWKA KAŻE NISZCZYĆ POLSKIE FIRMY I OMIJAĆ KORPORACJE!

Polskie absurdy: urzędy skarbowe niszczą polskie firmy a oszczędzają korporacje i przestępców!

Na jaw wyciekła naprawę szokująca instrukcja kieleckiej skarbówki. Zaleca ona zostawić w spokoju spekulantów VATowskich. Każe natomiast wykazywać urzędnikom wyjątkową gorliwość jeśli chodzi o niszczenie uczciwych polskich firm. Instrukcję tę zamieszczam w tym artykule.

Nie jest to żadna nowość. Od lat ’90 skarbówka regularnie niszczy polskie firmy. Za to omija firmy „krewnych i znajomych królika” czyli różne firemki związane z ludźmi PO i PSL, różne firmy-słupy i inne podejrzane inicjatywy ludzi byłego WSI. Szczególną ochronę mają zagraniczne korporacje. Zachodnie koncerny nie tylko nie płacą ani grosza podatków w Polsce. Nie tylko drenują nasz rynek z kapitału i wprowadzają „śmieciowe” warunki pracy dla zatrudnionych tam Polaków. Ale zachodnie koncerny są bardzo łagodnie kontrolowane przez skarbówki, sanepidy, inspekcje pracy, BHPowców, straże pożarne i inne instytucje kontrolne. Za to te same instytucje kontrolne z wyjątkową agresywnością kontrolują i często niszczą polskie firmy.

Skarbówka od lat ’90 wytrwale niszczy polskie firmy

W latach ’90 powszechne było sponsorowanie skarbówki i innych służb przez zachodnie koncerny, by niszczyły polską konkurencję. Przykładowo: w tamtych czasach polska firma prężnie działała na rynku wartym miliard dolarów rocznie. Ale jakaś zachodnia korporacja chciała przejąć ten rynek. Więc skorumpowała urzędników polskiej skarbówki, by tę polską firmę zniszczyła. Legendarnym przykładem takiej firmy jest Optimus. Ale sprawa Optimusa to ledwie wierzchółek góry lodowej. Liberalna lewica ze stajni KLD, AWS, UW, SLD, PO-PSL to forpoczta zachodnich koncernów mająca na sumieniu tysiące polskich firm i miliony zniszczonych żyć. Liberalna lewica z całego świata ściśle współpracuje z bankierami, spekulantami finansowymi, miliarderami i korporacjami. Liberalna lewica umożliwia im bogacenie się ponad miarę, przyczyniając się do ogromnej biedy i frustracji, zarówno na Zachodzie, jak i w Europie Środkowej. Stworzyli oni gigantyczny „odkurzacz ekonomiczny” który transferuje kapitał od biednych do bogatych.

Spowodowało to wielką nienawiść do wszystkiego, co liberalne i związane z „elitami„. Przy tym poziomie frustracji w społeczeństwach Zachodu i Europy Środkowej, na poważnie trzeba brać pod uwagę możliwość, że w przyszłości dojdzie do anty-liberalnego „dżihadu”. Liberalny system doszedł do kresu. Przyszłość nie należy do inteligencji i popleczników wielkiego kapitału, ale do radykałów z lewa i prawa. Nikogo już chyba nie pociąga etos inteligencika znany z lat ’90 czy ’00. Teraz idzie etos barbarzyński pod postacią radykalnej lewicy i prawicy! Związane jest to także z illuminacją czy też z emancypacją klas niższych. Dotychczas to liberalna klasa średnia była wg cybernetyki „aktywną mniejszością”, która tłumnie chodziła na wybory, wybierając liberałów, np PO. Ale teraz na wybory zaczynają chodzić Ci, którzy przez dekady byli bierni i wyczerpani polskimi realiami.

Urzędnicza klasa średnia i mafie VAT

W nagrodę liberałowie nagradzali klasę średnią tworząc setki tysięcy zbędnych i szkodliwych dla gospodarki stanowisk urzędniczych. Ironią jest to, że informatyzacja i automatyzacja omija urzędy i pracującą tam bizantyjską klasę średnią, choć to właśnie tam nowoczesne technologie powinny wkroczyć jako pierwsze. Powód jest oczywisty: liberałowie dbają tak o swoich wyborców. No i gdyby zlikwidowano np 500.000 pasożytniczych, urzędniczych miejsc pracy, to liberalny rząd narażałby się na bunt i agresję. Klasa średnia jest z natury najbardziej agresywna i roszczeniowa w swoich żądaniach, i najbardziej skora do „pójścia na barykady”. I tego władza się boi.

Poza tym, czy naprawę wierzycie w to, że te setki miliardów euro wytransferowanych przez mafie VATowskie jest w rękach polskich cwaniaczków? Czy naprawdę wierzycie, że to te polskie cwaniaczki były mózgami całej operacji, a nie jedynie nędznymi, lokalnymi podwykonawcami pracującymi dla międzynarodowej finansjery? Te polskie cwaniaczki mają co najwyżej willę pod Warszawą, Ferrari lub ten słynny zegarek za 80 tysięcy. Tylko niektórzy Polacy wyprowadzili po kilka miliardów do tzw Ameryki Kokosowej. Cała reszta tych pieniędzy jest już dawno na Wall Street, lub zasila bardzo kreatywne mechanizmy ekonomiczne w amerykańskim FED, Europejskim Banku Centralnym czy też Banku Centralnym Japonii.

Polecam też artykuły: dlaczego w Polsce jest wieczna bieda i trwa wieczne „nie da się”?!
Czemu zarabiamy 4x mniej niż na Zachodzie przy takich samych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!
Niszczą nas niskimi zarobkami i wysokimi cenami. To sabotaż a nie prawa ekonomii!
Dlaczego trwa wyzysk i bieda? Spojrzenie gnostyckie na prastary temat
Liberalne elity realizowały program ekonomicznego ludobójstwa w Polsce!

Wstęp: Jarek Kefir

A teraz przedstawiam Ci szokującą instrukcję kieleckiej skarbówki.

Wpis pochodzi z profilu „Białe kołnierzyki” który śledzi przestępczość gospodarczą [LINK TUTAJ]. Polecam polubić ten profil, czytać go i komentować. Zaś strona www „Białe kołnierzyki” znajduje się TUTAJ.

Cytat: „Przedwczoraj do sieci „wyciekły” fragmenty instrukcji Dyrektora Izby Skarbowej do podległych urzędników w sprawie uszczelniania systemu podatkowego, głównie pod kątem nieprawidłowości w VAT. Czy jest to w 100% autentyczny dokument, tego niestety póki co nie wiem – założyłem jednak, że owe wytyczne są prawdziwe.

Urzędnik KAS, który zdecydował się na ujawnienie tego dokumentu (foto), alarmuje, że państwo idzie w kierunku ścigania firm dysponujących majątkiem, a odpuszcza „słupom” i spółkom kontrolowanym przez przestępców, którzy zdołali już wyprowadzić nielegalnie zdobyty majątek do tzw. Ameryki Kokosowej. Powodem tego „odpuszczenia” ma być fakt, że i tak nic nie da się ściągnąć z takich „lewych” podmiotów, więc lepiej przerzucić siły na normalnych przedsiębiorców, np. nieświadomie wplątanych w karuzelę VAT, i to właśnie ich docisnąć (w celu zabrania im pieniędzy, rzecz jasna). W ogóle zagadnienie, czy ścigać „słupy”, czy ich nie ścigać, jest bardzo ciekawe, więc postanowiłem poprosić o komentarz eksperta, który przez wiele lat w szeregach pewnych służb zajmował się zwalczaniem zorganizowanej przestępczości ekonomicznej, do tego na wysokim szczeblu. Poniżej odpowiedź, jaką uzyskałem.

Temat nie jest nowy. Taka jest pragmatyka od początku funkcjonowania Krajowej Administracji Skarbowej, a nawet w ostatnim okresie funkcjonowania Urzędów Kontroli Skarbowej. Generalnie organy podatkowe działają w oparciu o statystyczne rozliczanie efektów ich pracy. W tej chwili istnieje model rozliczania za efekty polegający na porównaniu wysokości zabezpieczonych środków na poczet zaległości podatkowej danego podatnika, a wysokością stwierdzonych zobowiązań w ostatecznej decyzji. Tak więc im wyższe stwierdzone przez organy podatkowe uszczuplenie podatku, tym wyższy powinien być odzysk należności, aby zachować właściwe statystyczne parametry.

Oczywiście, efekty mogą być takie, że podatnik (np. spółka z o.o.), który np. dokonał wielomilionowego wyłudzenia VAT-u nie jest objęty zbyt energicznym działaniem urzędu celno – skarbowego w sytuacji, gdzie udaje się ustalić tylko „słupa” nie dysponującego żadnym majątkiem. Takie są realia. Z jednej strony na pewno bulwersujące jest zaniechanie rozliczenia za bardzo poważne uszczuplenia podatku w sytuacji braku realnych możliwości uzyskania jakichkolwiek środków i koncentrowanie sił oraz środków na mniejszych sprawach, ale rokujących na realne zabezpieczenie należności Skarbu Państwa, z drugiej strony zakładając, że głównym celem organów skarbowych jest zabezpieczenie interesów Skarbu Państwa, to takie działanie ma pewne racjonalne uzasadnienie, ale oczywiście nie do końca.

Nie można zaakceptować sytuacji, że idzie się na łatwiznę, a znaczna część szarej strefy pozostaje poza faktycznym działaniem organów państwa. Temat jest w istocie głębszy, gdyż dotyka zagadnień związanych z zakresem obowiązków poszczególnych podmiotów związanych ze zwalczaniem przestępczości podatkowej. Nie do końca spójne pozostają działania Krajowej Administracji Skarbowej z Policją (głównie CBŚP) czy ABW. Policja dużą wagę kładzie na ustalenie i likwidację wszystkich osób zamieszanych w proceder, a przy okazji niejako dokonywanie zabezpieczeń majątkowych, więc obszar działania jest pełniejszy, przy czym samej Policji brak jest wszystkich niezbędnych narzędzi, które wymagane są do skutecznej walki z przestępczością podatkową, jakimi dysponuje KAS. Natomiast Krajowa Administracja Skarbowa niezbyt chętnie angażuje się we współpracę, jeżeli nie widzi stosunkowo szybkiej możliwości zajęcia środków finansowych.

W polskich realiach brakuje jednego silnego podmiotu, zajmującego się przestępczością podatkową, gdyż działania poszczególnych służb na dzień dzisiejszy są mocno rozproszone i słabo skoordynowane. Były nawet w niedalekiej przeszłości przymiarki chociażby w samej Policji, o czym nawet publicznie mówił aktualny Komendant Główny Policji, do scalenia tych działań w ramach dużej i silnej komórki, zajmującej się zwalczaniem szeroko rozumianej przestępczości gospodarczej, ale temat odłożono na półkę. Zyskałby na tym nie tylko Skarb Państwa, ale przede wszystkim przedsiębiorcy, którzy ponoszą straty w efekcie popełnianych różnego rodzaju przestępstw gospodarczych na ich szkodę. Na dzień dzisiejszy sprawy dotyczące przestępczości gospodarczej są najczęściej umarzanymi postępowaniami. Cierpią na tym również wpływy do Skarbu Państwa z tytułu podatku dochodowego, VAT-u, miejsca pracy itd. Temat rzeka.

A poniżej screen z instrukcjami kieleckiej skarbówki:

Najnowsze demaskatorskie artykuły o ekonomii są dostępne poniżej:
Rządzący doprowadziliświat do ruiny. Posprzątajmy to!
Banki i korporacje niszczą nas wszystkich! Czemu jest to ukrywane?
W Niemczech taniej niż w Polsce! Dlaczego oni nam to robią?!

O upadku kapitalizmu i liberalnej demokracji pisałem poniżej:
-„Trwają ogromne zmiany na Ziemi, nadchodzi zmierzch liberalnej demokracji
-„Upadkowi liberalnej demokracji towarzyszy ogromny szok przyszłości”
Upadek kapitalizmu: w tym systemie jesteśmy tylko „zasobem ludzkim” który trzeba kontrolować!
Co będzie jeśli upadnie światowa ekonomia?!

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisów, możesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy
Reklamy

NISZCZĄ NAS, POLAKÓW, NISKIMI ZAROBKAMI I WYSOKIMI CENAMI! TO SABOTAŻ A NIE PRAWA EKONOMII!

Dlaczego Polaków trzyma się w biedzie? Jakie są przyczyny polskiej biedy?

W poprzednim felietonie pisałem o tym, że podstawowym problemem Polaków i całej ludzkości, jest mentalność ofiary. Ludzie działają według obłędnego programu kat-ofiara, dzieląc się zasadniczo na katów i ofiary. Każdy postęp odbywa się gdy grupy ofiar zbuntują się i powiedzą: DOŚĆ.

Zapraszam serdecznie do przeczytania tego ciekawego felietonu:
Dumnie odrzuć mentalność ofiary. Zasługujesz na to co najlepsze!

W Polsce ta mentalność ofiary jest bardzo silnie zaznaczona. Było wiele czynników (pańszczyzna, katolicyzm, konserwatyzm, PRL, postkomunistyczny kapitalizm) i wiele traum (zabory, dwie wojny światowe, okupacja radziecka, stan wojenny, Balcerowicz, Tusk). Lęki, traumy i mentalność ofiary silnie wpłynęły na losu Polaków. Szczególnie silnie jest zaznaczone w sferze finansów, pieniędzy.

Od 1989 roku różni politycy (Balcerowicz, Korwin, Tusk, Petru) wmawiali nam, że musimy zarabiać mało, przy cenach często wyższych niż na Zachodzie. Powoływano się na prawa ekonomii, wolny rynek, ideologię kapitalizmu neoliberalnego. Jest to kolejna ideologia wilków wciskana swoim ofiarom. By prać im mózgi jak i usprawiedliwić złe traktowanie. Czyli po prostu niewolnictwo, wykorzystywanie ofiar (pracowników) przez katów (kapitalistów, polityków, korporacje).

Nie ma żadnej niewidzialnej ręki wolnego rynku. Wprowadzenie tej ideologii doprowadziłoby do jeszcze większego ucisku fiskalnego, bo korporacje zaraz wykorzystałyby brak regulacji. Jest to manipulacja prawami ekonomii, które są płynne i mało ścisłe. Opisywałem to w poniższym felietonie:
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!

Przestańmy godzić się na niewolnicze warunki pracy i płacy!

Obecnie trwa przebudzenie się Polaków z programu ofiar kapitalizmu. Nikt o zdrowych zmysłach nie słucha już czy to lemingów popierających Petru, czy gimnazjalistów walących konia do chińskich bajek (manga, anime) popierających Korwina. „Załóż firmę to zobaczysz jak to jest” czy „naucz się programowania” lub „zwiększaj kwalifikacje” – obecnie dla większości są to brednie szaleńców terroryzujących internet, a nie partnerów w dyskusji. Bo partner w takiej dyskusji powinien przynajmniej rok lub dwa uczciwie i ciężko pracować u typowego kapitalisty, by znać temat, a nie chodzić do gimnazjum i żyć z pensji mamy.

Kolejnym przejawem mentalności ofiary w kwestii finansów, jest negowanie i obrzydzanie pieniądza. Jest to przejaw dużo szerszej tendencji negowania i obrzydzania wszystkiego, co materialne. A więc także ciała i wyglądu, seksu, radości, przyjemności. Promuje się zamiast tego fałszywą, oderwaną od życia duchowość, ascezę, odmawianie sobie przyjemności, kult umartwiania się i poświęcania. Czy to dla społeczeństwa, rodziny, kościoła, państwa, rodu, gatunku itp itd.

Tak tworzy się nieżyczliwych frustratów, bo jeśli ktoś nie żyje przede wszystkim dla siebie, to nie będzie w stanie szczerze i z radością służyć i pomagać bliźniemu. Bo będzie wkurzony, sfrustrowany i będzie żyć w poczuciu, że zmarnował swoje życie, które stało się kieratem bez żadnej przyjemności. To jest wielki paradoks hedonizmu (nie mylić z destrukcyjnym egoizmem!) i altruizmu – ale to naprawdę działa. Bez zdrowej dawki hedonizmu, bez spełniania swoich zachcianek, pasji, kaprysów, nie ma altruizmu.

Pieniądze i wszelkie inne uciechy świata materialnego są obrzydzane programowo przez religie monoteistyczne. Miało to konkretny cel w odwiecznym, trwającym do dziś sojuszu tronu z ołtarzem w wyzyskiwaniu owieczek boziowych. Uzasadniano w ten sposób wyzysk ludu przez króla, księcia, władcę i kościół. Tylko „pan” (czyli kat) mógł się bogacić, ucztować, poznawać coraz to nowe piękne panie i bawić. Pospólstwo musiało być trzymane w ciemnocie, konserwatyzmie i biedzie, by wydajnie służyło i się nie buntowało.

Cytat: “Dziwny był chłop ten Ślimak. NA WSZYSTKIM SIĘ ROZUMIAŁ, nawet na żniwiarce: wszystko zrobił, nawet naprawił młocarnię we dworze; wszystko sobie w głowie ułożył, nawet przejście do płodozmianu na swoich gruntach, ale niczego sam nie ośmielił się wykonać, dopóki go kto gwałtem nie napędził. Jego duszy brakło tej cienkiej nitki, co łączy projekt z wykonaniem, ale za to istniał bardzo gruby nerw posłuszeństwa: dziedzic, proboszcz, wójt, żona – wszyscy oni zesłani byli od Boga po to, ażeby Ślimakowi wydawać dyspozycje, których sam sobie wydać nie umiał. Był on rozsądny i nawet przemyślny, ale samodzielności bał się gorzej niż psa wściekłego. Miał nawet przysłowie, że: „chłopska rzecz – robić, a pańska – bawić się i rozkazywać innym”.
~
Bolesław Prus

Kapitalizm nęci swych niewolników błyskotkami

Także nowe formy duchowości, np new age i niektóre interpretacje ezoteryki, negują pieniądze i inne materialne radości. Jest to kontynuacja i błędnej, patriarchalnej duchowości oderwanej od życia, i mentalności ofiary. A zasada jest jedna.. Skoro ludzie nie doświadczają bogactwa, bo ich mentalność i konstrukcja systemu taka jest, to chętnie sięgają po takie doktryny. To częsty psychologiczny „myk” – skoro człowiek czegoś dobrego nie ma, to sobie to obrzydza, neguje to, mówi że mu to niepotrzebne, że jest ponad to. Kiedyś, dawno temu, nie doświadczałem miłości, moje serce było skrajnie zamknięte. Więc wymyśliłem sobie chorą ideologię, że miłość jest zła i jej nie potrzebuję. Potem bardzo tego żałowałem, bo zdeterminowało to negatywnie kilka lat mojego życia.

Świetnie jest to pokazane na początku poniższej dyskusji z TVP Kultura z 2013 roku – „Mieć czy być„. Za czasów PRL na studiach wszyscy mówili sobie, że chcą być, być i jeszcze raz być, ach, i w ogóle ę i ą, aż sram tęczą. Natomiast każdy marzył w skrytości, by mieć. By na półkach były te wszystkie towary, co na Zachodzie. Więc mamy teraz te towary (droższe i gorszej jakości niż na Zachodzie), ale nie mamy na nie pieniędzy. Bo mentalność ofiary pozostała, więc Solidarność, Balcerowicz, Wałęsa, przekupili naiwnych Polaków tak, jak konkwistadorzy przekupywali ludy Afryki – błyskotkami.

Czym jest tak naprawdę pieniądz? Jest narzędziem. Jest neutralny. Nie jest ani dobry ani zły. To człowiek decyduje, jak użyć narzędzie. To nie broń zabija ludzi (choć to nie jest takie proste – nie popieram libertarian), i to nie pieniądz czyni zło. To wszystko robi człowiek. Bo natura ludzka jest naturą złą. Ludzkość jest gatunkiem agresywnym i ignoranckim. To, na ile wznosisz się ponad naturę ludzką i naturę tej planety – na tyle jesteś człowiekiem.

Pieniądz jest i dobry, i neutralny, i zły – w zależności od tego, jaki jest człowiek używający tego narzędzia:

-jest dobrem, gdy rodzina od zawsze żyjąca w biedzie i upodleniu, po wzroście dochodów pierwszy raz pojedzie z dziećmi na wakacje czy pójdzie do kina;
-złem, gdy staje się celem życia, sztuką dla sztuki. Mamy wtedy do czynienia z materializmem, wyścigiem szczurów;
-dobrem, gdy człowiek świadomy i pełen ciekawości świata wykorzystuje większe dochody w celu rozwoju siebie, swoich pasji, stawania się lepszym człowiekiem, pomagania;
-złem, gdy człowiek o naturze ignoranckiej za większy hajs kupuje jedynie alkohol, narkotyki, niezdrowe żarcie, i od tego się degeneruje;
-dobrem, gdy pieniądz jest i można bez przerażającego lęku po prostu sobie żyć;
-złem, gdy pieniądze zawsze brakuje, gdy jest lęk, frustracja, odmawianie sobie wszystkiego – rodzi to zło i agresję;
-dobrem, gdy mądry przywódca usprawnia system ekonomiczny i ludziom żyje się dostatniej;
-złem, gdy elity, politycy, kapitaliści i korporacje drenują zasoby i wyzyskują ludzi.

Lęk przetrwania – pisałem o nim bardzo dużo. Przez gnostyków lęk przetrwania utożsamiany jest z mitologicznym grzechem pierworodnym rodzaju ludzkiego. Lęk czy wystarczy do pierwszego, czy będzie się miało pracę, czy nie wyrzucą z domu – jest potworny i niszczący. Powoduje on chyba większość, o ile nie wszystkie zło na Ziemi. Skoro zasobów jest za mało, to od razu pojawia się pokusa by zdobywać je nieuczciwie, odbierać je innym, krzywdząc innych.

Pisałem o tym w poniższych felietonach – są to jedne z najważniejszych artykułów na mojej stronie, zapraszam:
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!
Jaka jest praprzyczyna zła na Ziemi? Czy lepszy świat jest możliwy?
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy

Bieda degeneruje, zmusza do ignorancji i uległości

Bieda potwornie degeneruje. Ludzie biedni mają większą skłonność do agresji, przemocy, nienawiści, szerzenia podziałów, zawiści i innych typowo ludzkich wad. Z drugiej strony, bogaci też często bywają dupkami o przytępionej empatii. Jednak nie przeczy to tej zasadzie. W Polsce występuje patologiczny niedobór pieniądza. Jest to dodatkowo wzmagane tym, że wszystko u nas jest, a na tak nie wiele nas stać, jak i przez to że ceny mamy takie jak na Zachodzie.

U nas elitą i wzorem do naśladowania są korporacyjne lemingi. Zarabiają równowartość tego, co zarabia Turek w zardzewiałej budzie z kebsami w Berlinie. Mają kilka kredytów, w tym hipoteczny, którego mogą nigdy nie spłacić. Więc jest lęk o przetrwanie, czy starczy do pierwszego, czy nie wyrzucą z mieszkania gdy Frank wzrośnie. I zazdroszczą biedniejszym, że dostali 500+ na dziecko i przez to pracodawcy – święte, roszczeniowe krowy – muszą podnosić pensje. To też jest bieda, to też jest mentalność ofiary, tylko z nieco wyższą pensją, kredytami i pracą po 12 godzin na dobę. I też jest tam lęk przetrwania.

Popatrzmy na piramidę potrzeb Maslowa. Najważniejsza jest potrzeba materialnej stabilizacji. Potem są potrzeby wyższe. Jeśli nie ma zapewnionej materialnej stabilizacji, to siłą rzeczy człowiek, zlękniony i sfrustrowany, nie interesuje się innymi potrzebami. W kieracie dnia codziennego – długiej i słabo opłacanej pracy, dzieci, kredytów itp – nie ma na to czasu i sił. Np na kulturę, sztukę, zdobywanie wiedzy i kompetencji, naukę, hobby i pasje, medytację, duchowość.

Człowiek zredukowany do roli bydlęcia walczącego o przeżycie

Człowiek zostaje zredukowany do roli bydlęcia panicznie zabiegającego o michę. A z rozrywek zostaje mu tylko piwo i mecz, lub telenowela. Wie to każda elita i tak konfiguruje system, by lęk przetrwania i cierpienie z nim związane było jak największe. Nie, nie są to prawa ekonomii, nie jest to niewidzialna ręka wolnego rynku. Jest to cyniczna manipulacja i sabotaż, mający utrzymać masy w ciemnocie i biedzie.

Z drugiej strony, popatrzcie jakie wyniki dał szokujący eksperyment Calhouna. Gdyby nie było tych wszystkich negatywnych bodźców, to ludzkość by się bardzo zdegenerowała. Natura większości ludzi jest taka, że degeneruje ich wszystko. I bieda, i potencjalny dobrobyt. Biorąc pod uwagę nawet regułki psychologiczne – większość nie nadaje się do związku i rodzicielstwa. Z większością ludzi są tylko problemy, bo żyjemy na planecie małp, gdzie rządzi ignorancja, bierność i prawo silniejszego. Opisywałem ten eksperyment w poniższym artykule:
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Zdrowe podejście do pieniądza.. Czyli co?

Potrzeba nam zdrowego i asertywnego podejścia do pieniędzy jak i do uciech świata materialnego. Pieniądz jest dobrem, jeśli nie staje się obsesją wyścigu szczurów i nie służy do krzywdzenia drugiego człowieka. Ciało jest świątynią w której mieszka dusza – trzeba dbać i o wygląd, i o zdrowie. Seks i miłość są piękne, jeśli spotykają się dwie osoby o wysokiej mentalności. A dusza wcieliła się w Twoje ciało także po to, by doświadczać wszelkich uciech, pokus i przyjemności. Nie urodziłeś się po to, by żyć w ascezie, biedzie i fałszywie pojmowanym poświęcaniu się. Nie urodziłeś się też po to, by słuchać kaprysów i żądań chorego i nieszczęśliwego społeczeństwa. Które hołduje przecież najniższym możliwym instynktom i wartościom.

Nie ma już powrotu do wymiany barterowej, która była domeną kultur prymitywnych. Pieniądz to starożytna już reforma ówczesnego systemu. Przyniosła ona dobre jak i złe następstwa. Nie ma też powrotu do jakichś eko-lepianek z patyków i błota. Bo to cywilizacja i technologia umożliwia nam choćby przeżycie. Przecież kiedyś zdecydowana większość dzieci nie dożywała 18 roku życia. A umrzeć można było od byle drobnostki takiej jak wyrostek lub stan zapalny od zęba. To było przecież takie eko, takie organic, takie bio, takie zgodne z matką naturą..

Pieniądz, cywilizacja, technika, nauka, medycyna, robotyzacja nie są problemem samym w sobie ani nie są z zasady złe. Zła i agresywna jest człowiecza natura, która jest prostym odwzorowaniem natury całej planety. Czyli matrixa. Cząstkę matrixa – tego zwierzęcego, bezdusznego systemu – nosimy wszyscy w sobie. Matrix to nie tajne organizacje, nie politycy ani inni „oni„. Matrix to my sami, nasza ignorancja, bierność, agresja, pożądliwość i popędliwość, wiecznie rosnące pragnienia. Póki się z tym nie uporamy, póty zawsze politycy i kapitaliści będą skurwysynami. I zawsze będą jacyś illuminaci czy masoni. Jak nie Ci obecni, to jacyś inni.

Ważne jest to, by demaskować i odsuwać od władzy tych polityków, którzy gloryfikują niskie pensje i obecny status quo. I tych z prawicy (Korwin) i tych z centrum (PO) i tych z lewicy (a raczej pseudo-euro-lewicy – Nowoczesna). Bo pomimo kosmetycznych różnic, służą oni temu samemu systemowi. Zrozummy, że bez pieniędzy trudno o dobro, trudno o wartości. Większość ludzi bieda degeneruje i czyni ich skurwysynami. Ludzie mający jakiś tam kręgosłup i większe oczytanie, przez biedę będą zlęknieni i sfrustrowani tym, że nie mogą się uczyć, rozwijać i spełniać marzeń.

Oby nie było tak, że ostatni Polacy uratują się, emigrując do kraju, gdzie da się normalnie żyć. I będą tam nieraz do końca życia leczyli traumy i rany, jakich zaznali na tej ziemi. Zaś reszta która tu zostanie, pewnego dnia stwierdzi, że ich kraju już nie ma. Dlatego tak ważne jest porzucenie mentalności ofiary, także jeśli chodzi o finanse. Bowiem jaka mentalność narodu, taka elita nim zarządzająca. Jaka mentalność narodu, taka jego sytuacja ekonomiczna, taka jego empatia, ucywilizowanie.

Autor: Jarek Kefir

.

jarek kefir
Czy wiesz, że tylko jedna na 4000 osób odwiedzających moją stronę wspiera jej istnienie finansowo, poprzez darowiznę? Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

Na konto bankowe:

Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:

Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Polskie piekiełko, czyli paranoja polityczno-ideologiczna chłodnym okiem cynika

Polityka i ideologia na chłodno 😉

Chciałbym Wam przedstawić, jaka jest obecnie sytuacja w Polsce i o co toczy się rozgrywka. Mamy jakby trzy ośrodki, trzy duże think-tanki w polskiej polityce. Wymienię je:

-Obóz rządzący: PiS;

Opozycja antysystemowa: Kukiz’15, Razem, RSS Ikonowicza, RN, Wolność (kolejna partia Korwina) i szereg innych – wielka zbieranina rozmaitych frakcji i poglądów;

-Opozycja prosystemowa: PO, Nowoczesna, PSL, SLD, TR, Antifa;

Największe pretensje mam oczywiście do opozycji prosystemowej. To oni doprowadzili do systematycznej zagłady gospodarczej naszego pięknego kraju, do biedy, do beznadziei i braku perspektyw. Także do ogromnego exodusu Polaków za granicę za chlebem, do tego że nie stać nas nawet na minimum minimum. Czyli na samochód, mieszkanie (nawet na wynajem..), wakacje, założenie rodziny. Gros społeczeństwa nie ma nawet na to, by raz w miesiącu pójść z rodziną do kina.

Mieli władzę przez 27 lat, nie licząc lat 2005 – 2007. Mogli podźwignąć kraj z rzekomych ruin (totalna bzdura) po komunie. Nie tylko tego nie zrobili, ale wręcz zrobili coś przeciwnego. Za pomocą planu Sachsa wprowadzonego przez Balcerowicza i doradcę Petru, schłodzili gospodarkę. Czyli wprowadzili drakońskie podatki, biurokrację, zmanipulowali kurs polskiej waluty najpierw wobec Marki, a potem wobec Euro. Został on sztucznie zaniżony przez manipulacje dokonane w NBP, co spowodowało spadek sił nabywczej pieniądza. Z polskiego na nasze, spowodowało to, że mamy zarobki wschodnie, przy cenach często wyższych niż na Zachodzie (tak, tak – jedź do Aldi do Niemiec i przeliczaj ceny tych samych produktów z kalkulatorem w ręku).

O tej potężnej manipulacji na kursie złotówki dokonanej przez NBP za Balcerowicza, która uczyniła z nas nędzarzy, pisałem w felietonach poniżej. Zawsze Was uczulam na najważniejszą z możliwych kwestii. Te niskie pensje nie mają absolutnie żadnego uzasadnienia ekonomicznego. Jest to efekt celowej manipulacji mechanizmami ekonomicznymi. Celem był sabotaż polskiej gospodarki. Niektóre teorie mówią, że chodzi tu wręcz o program ekonomicznego ludobójstwa Polaków i Słowian. A wszak w każdej takiej teorii odrobina prawdy jest.. Poniżej link do tych felietonów:
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!
W Polsce możemy zarabiać więcej! Reforma systemu się rozpoczęła

kapitalizm

.

Obóz dzisiejszej opozycji prosystemowej to dawne komuchy (w tym ludobójcy i zbrodniarze wojenni), którzy stowarzyszyli się z częścią Solidarności. Potem, po roku 1989, do tego obozu dołączyło setki tysięcy rozmaitych szumowin i cwaniaczków. Kapitalistów, mafiozów, karierowiczów, no i najważniejsze – delegatury zagranicznych korporacji. I tak ta dziwna zbieranina stowarzyszyła się z rdzeniem dzisiejszej UE (Niemcy, Francja, Włochy i inne, nie licząc Wielkiej Brytanii i Europy Środkowej). Byli oni lokajami ich lobbies, rządów i korporacji. Wprowadzili niezwykle drapieżny kapitalizm, który doprowadził do 160.000 samobójstw, głównie z biedy. Są to dane za lata 1990 – 2011. Ostatnio samobójstw z roku na rok jest coraz więcej, no i policja i przekaziory zajmujące się statystyką mają swoje metody i kruczki, by zaniżać oficjalnie podawaną liczbę samobójstw.

Nie byłbym sobą, gdybym tu, tak na marginesie, nie opisał pewnej teorii dotyczącej tego, jak działa twarda rzeczywistość. Otóż każdy z nas był uczony, że świat (Bóg Ojciec w niebie lub prawo karmy znane z doktryny new age) za dobro nagradza, a za zło karze. A tymczasem okazuje się, że jest zupełnie odwrotnie. Ludzie dobrzy, empatyczni czy też pobożni, mają różne złe, dziwne przypadki, wypadki, zbiegi okoliczności. No i doświadczają też różnych traum, tragedii, katastrof. I mają to jedno za drugim. Ile razy w swoim życiu z bezsilnością myślałeś sobie, że to niesprawiedliwe, że czemu ten świat się tak uwziął na tak dobrego i wrażliwego człowieka?

A tymczasem ludzie źli – kapitaliści, wyzyskiwacze, bankierzy, politycy, mafiozi, skorumpowani prawnicy i urzędnicy, korpo-szczury idące po trupach – nie tylko są bezkarni w sensie prawnym, ale odnoszą sukces za sukcesem. No i nie mają tych wszystkich złych przypadków, wypadków, zbiegów okoliczności. Cieszą się dobrym zdrowiem, rześkością myślenia, i cokolwiek zrobią – od razu przyciągają gruby pieniądz. To im świat sprzyja. Proszę, przemyśl to, przeanalizuj to uczciwie. Czy rzeczywiście dobro jest nagradzane a zło karane? Mnie możesz okłamać i napisać, że mówię jakieś satanistyczne brednie.. Ale nigdy nie okłamuj samego siebie. No i od razu zaznaczam – wcale nie chodzi mi o to by stawać się tym złym. Większość z nas by po prostu tak nie mogła. Ale praw rządzących światem można się nauczyć, wtedy świat zostawi nas w względnym spokoju. A po czasie też zacznie nam sprzyjać. Pisałem o tym bardzo szeroko w wielu artykułach.

.

Ale wróćmy do politycznego meritum. PiS jest partią konserwatywnych, kościelnych i smoleńskich oszołomów. Jednak to oni są narzędziem do wprowadzania pozytywnych zmian, choć jest ich tak bardzo niewiele. Program 500+ to nie tylko dotacja rządowa dla rodzin. Ale spowodował on, że jest mniej rąk do pracy. Bo taka matka ma te 1000, 1500, 2000 zł z tego programu. I nie chce jej się użerać i tracić zdrowia u typowego polskiego prywaciarza-psychopaty, 12 godzin na dobę za 1000 zł netto. Wymusza to powoli na tych pożal się boże przedsiębiorcach podwyższanie wynagrodzeń. Również pensja minimalna rośnie znacznie szybciej. Najpierw do poziomu 1850 zł brutto, a w przyszłym roku do ok. 2000 zł brutto.

Z dwojga złego, wolę osiem lat rządów PiS, bo tak się zapowiada, by po tych ośmiu latach wykształciła się nowa elita polityczna, i by potem władzę sprawował ktoś normalniejszy. Nawiasem mówiąc.. Każda z tych partii nie będących opozycją prosystemową, ma swoje szaleństwa i psychozy. Główny zarzut wobec nich jaki mam, to kierowanie się jakąś gówno-ideologią, zamiast interesem społeczeństwa. Co za problem czerpać pomysły z różnych doktryn tak, by polityka rządu była optymalna dla społeczeństwa? Czy partie muszą się trzymać sztywno i bez namysłu jakiejś chorej ideologii z lewa czy prawa?

PiS – wiadomo, to rusofobia (wg mnie trochę za mocna), kościół, Smoleńsk, konserwatyzm. I ich szaleńcze pomysły takie jak zaostrzanie praw aborcyjnego, apele smoleńskie, grzebanie w tych jebanych trumnach czy milionowe dotacje dla upadającego także w Polsce kościoła. Partia Razem – to trochę lewicowość tęczowa czy też starbucksowa, z chęcią sprowadzenia tu miliona agresywnych islamistów i uczynienia z Polski strefy wojny jak we Francji czy Szwecji. Ikonowiczowi też marzy się zapraszanie tego elementu, który się nie reformuje i destabilizuje każdy cywilizowany kraj. Kukiz’15 to JOWy (mam nadzieję że Paweł Kukiz zrezygnuje z tego bardzo groźnego pomysłu). Osobne akapity poświęcę szaleństwom partii rzekomo antysystemowych, a tak naprawdę wspierających system – jak Wolność (Korwina) i Ruch Narodowy.

.

Ideą partii Wolność Janusza Korwina Mikke jest jeszcze większe dokręcenie śruby Polakom jeśli chodzi o ten morderczy kapitalizm. Swego czasu wymyśliłem taką anegdotę.. Otóż przez pomyłkę wziąłeś aż trzy aspiryny, i boli Cię żołądek? W porządku! Korwin na to zatrucie zaproponowałby Ci… wzięcie kolejnych dziesięciu aspiryn! Korwiniści i libertarianie chcą leczyć patologie kapitalizmu jeszcze większą dawką tego kapitalizmu. Owszem, zaraz powiedzą że ten system daje równe szanse i ogromną wolność gospodarczą. Ale gdyby tylko go wprowadzono, to korporacje, banki, mafie i lobbies natychmiast by to wykorzystały i zrobiły nam z dupy jesień średniowiecza. Zresztą kapitalizm liberalny zawsze – podkreślam zawsze – dąży do kapitalizmu korporacyjnego, totalitarnego. Pracowalibyśmy wtedy już nie za te 1350 netto (najniższa krajowa), ale za np… 400 zł netto, bo prywaciarz by tak ustalił.

Zwolennicy niewidzialnej ręki wolnego rynku także są ślepo zapatrzeni w ideologię. Nie biorą oni dwóch arcyważnych czynników pod uwagę. Pierwszy to ludzka psychologia, czyli czynnik ludzki. Pokolenie Ikea pisał, że ludzka natura jest zła. Ja dodam, że ludzka natura jest także przemocowa, barbarzyńska i okrutna. Drugi czynnik to fakt, że ręka wolnego rynku owszem, jest niewidzialna.. I przez to że jest niewidzialna, tak łatwo jest tą ręką sterować zza kulis, tym potężnym i bogatym. No i jeszcze coś. Jeden korwinista w przypływie szczerości powiedział, że tak to jest w kapitalizmie, że rekin skubie leszcza i że ta doktryna żadnej litości nie ma.

Oni mają nadzieję załapać się po tych studiach technicznych do nowej, kapitalistycznej elity. Z tym, że w niej miejsca są już od dawien dawna zajęte. No i co to za elita, która wypruwając flaki w korpo i zarabiając nędzne 4500 zł ma się za bogów, a resztę (90% Polaków) za plebs? Przecież w kraju cywilizowanym równowartość 4000 zł zarabia byle bezmózg po lobotomii pracujący w zapleśniałej budzie z kebsami. Elita, kurwa jego mać, hahaha. Chyba spod znaku buraka i cebuli.

Zwrócę też uwagę na to, co zrobił globalny estabiliszment z ideami walki o prawa pracownicze i prawa człowieka. Sprowadził je do kuriozalnej karykatury. O prawach pracowniczych i destrukcyjnym kapitalizmie już nie wolno mówić. Za to nowocześni lewicowcy z brodami, e-papierosami, siadają w Starbucks i rozmawiają o tematach zastępczych przygotowanych przez ten estabiliszment. Czyli: „Zachód jest taaaki fajny a Polska to cebula”. Jest to typowo polski, prowincjonalny kompleks – takiemu sprzedasz nawet gówno zawinięte w kolorowy papierek, byle miało napis Made in Germany. Do tego dochodzi ideologia gender i jej śmieszność, kuriozalność i szereg wypaczeń. Bo żadna skrajność nie jest dobra. Feminizm – słuszną walkę o lepszą pozycję kobiet, które były tysiące lat dołowane i niszczone w potworny sposób – również sprowadzono do kuriozum. No i potem biorą się te teksty o lewactwie pojawiające się w internetach i w debacie publicznej.

.

Dodać trzeba bardzo ważną rzecz.. Popieranie wolnego rynku, dzikiego kapitalizmu i naszych oprawców (prywaciarzy) przechodzi gdzieś po zakończeniu studiów. Jedna MC’ praca, druga.. Jeden staż darmowy, drugi za te 900 zł brutto. Potem wreszcie wymarzona praca w zawodzie wyuczonym na tej jakże elitarnej uczelni technicznej. I stawka – uwaga – 1500 zł netto, po 3 miesiącach podwyżka do 2200 zł netto. O kapitalistycznej elicie i kokosach zdobywanych kosztem wyzysku 90% niewolników, korwinista może zapomnieć. Teraz to on jest tym niewolnikiem. Pomiatanym, pracującym po 10 h na dobę, z bezpłatnym urlopem, z pensją która nie starcza nawet na minimum minimum. Ostatecznie przed dalszą eskalacją okrucieństwa ze strony prywaciarza, chroni go pensja styranej życiem mamy, czy te resztki Kodeksu Pracy, które w reliktowym zakresie funkcjonują.

Gdyby nie ten kodeks pracy, to pracowałby choćby 16 godzin na dobę, 7 dni w tygodniu, bez prawa do choćby dnia urlopu czy chorobowego. Za 400, 600 zł netto. Bo właśnie tak działa wolny rynek, jeśli uwzględni się prawa ludzkiej natury, psychologię. Czyli jeśli uwzględni się twarde realia życia, od których oni są oddzieleni. No i trzeba uwzględnić także to, że do biznesu, korporacji, polityki, mediów, banków – zawsze idą największe możliwe skurwysyny. Udowodniło to wiele badań naukowych. Najsłynniejsze było to przeprowadzone na finansistach z Wall Street. Większość z nich okazała się klinicznymi psychopatami.

Wymieniłem wady wielu partii i doktryn. Czujesz się zniesmaczony? Proponuję spojrzeć na ten cały ideologiczny rozgardiasz z boku. Dlaczego oddajesz najcenniejszy dar jaki dostałeś – wolność myślenia – jakiemuś ideologicznemu tworowi? Dlaczego uważasz, że trzeba w danej ideologii popierać wszystko, również jej paranoje i wypaczenia? Nie można po prostu na chłodno ocenić, co funkcjonuje realnie, a co nie, i wybrać sobie? Fanatyzm, jego mechanizmy psychologiczne, są identyczne – podkreślam, identyczne – zarówno u mohera czy narodowca-kibola, jak i u brodatego hipstera popierającego modną ideologię tęczowego, starbucksowego postępu. Szkoda że tych mechanizmów nie zauważa wielu psychologów, którzy często hołdują owej lewicowości starbucksowej. Nie ma znaczenia w co fanatycznie wierzysz, bo fanatyzm jak i śmierć wolnego myślenia, są zawsze takie same.

Ideologie polityczne jak i religie są stabilizatorami systemowymi, utrzymującymi kruchą i tak homeostazę tego systemu. Znamy ledwie ułamek procenta tego świata. Rozumiemy jeszcze mniej. Wielu osobom świat jawi się jako miejsce niezrozumiałe, srogie, surowe. I tu pojawiają się ideologie i religie – które dają jakieś tam wytłumaczenie dla przerażonej trudami ziemskiej wędrówki psychiki. Ale żadna ta doktryna nie tłumaczy całego świata, bo jest on wielowymiarowy i niezmiernie skomplikowany. A te doktryny mają za zadanie maksymalnie upraszczać. No i każda z nich oznacza podporządkowanie temu, co wymyślił sobie ktoś inny, najczęściej wiele dekad temu. Dochodzi również sprawa zdezaktualizowania, moralnego skorumpowania i straszliwej niewydolności systemów ideologicznych, religijnych, społecznych, moralnych, ekonomicznych i innych.

.

Tylko na to spójrzcie. Przecież konflikt lewica kontra prawica to realia jeszcze dziewiętnastego wieku. W dobie technologii, automatyzacji, robotyzacji i zupełnie nowych, nieznanych wcześniej wyzwań wieku XXI, stracił on zupełnie rację bytu. Jednak wciąż przewija się on jako mentalny artefakt, jako twór-zombie, w niezliczonej ilości debat i analiz. Może pora wydorośleć, człowiecze?

Obecny czas to okres destabilizacji systemów wierzeń (ideologii, religii i innych), destrukcji przestarzałych systemów wartości które przyniosły światu łzy i cierpienie, jak i upadku skorumpowanych moralnie autorytetów. Dla wielu ludzi jest to ich osobisty koniec świata, bo te systemy były całym ich życiem. Ale w końcu otrą oni te dziecięce łzy, i pójdą dalej.. Mam nadzieję. Im prędzej, tym lepiej.

Uczulam Was także na to, by wszystkie ziemskie (pod)systemy analizować pod tym samym kątem, by szukać w nich punktów wspólnych. Gdy się postaracie, wszędzie, w każdym (pod)systemie odnajdziecie te same zasady bazowe, ten sam rdzeń – którego celem jest zniewolenie i eksploatacja ludzkości.

Autor: Jarek Kefir

.

jarek kefir

Czy wiesz, że możesz wspomóc finansowo moje inicjatywy uświadamiające? Jest to forma wdzięczności za moją pracę i treści, które były dla Ciebie pozytywne i coś dobrego Ci dały. 🙂 Wsparcie umożliwia też zachowanie niezależności mojej strony.

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Grabież gospodarcza Polski dobiega końca, bądźcie cierpliwi

gospodarka PolskiZapraszam na analizę tego, co stało się w roku 2015. Po ośmiu latach wielkiej smuty, który obfitował w najróżniejsze możliwe patologie, sytuacja kraju zaczęła się w końcu zmieniać. Wybory prezydenckie wygrał Andrzej Duda, a wybory parlamentarne – PiS.

Przy czym wiem, że wcale nie jest to zmiana pełna ani idealna. Świadomości zbiorowe narodów ewoluują powoli, tak więc każdy naród dostaje takie zmiany na jakie jest gotowy. Dla Universum mniejsze ma znaczenie, kto owych zmian dokona. U nas robi to partia kościelno-konserwatywna, zafiksowana na punkcie kilku tematów, m.in. Smoleńska i patriotyzmu koszulkowego.

Pomimo tego, że staram się być „poza” tym światem i promuję skrajny indywidualizm, wiem dobrze, że jestem od systemu zależny. Żyję, funkcjonuję, doświadczam i raduję się dzięki systemowi. System stanowi knebel nakładany na nieokrzesane społeczeństwo w celu zapewnienia jakiejś tam stabilizacji. System to konstrukt stworzony przez Źródło / Rdzeń, by trzymać w ryzach tę planetę małp. Bardzo nierozsądne jest nawoływanie do obalenia rządu, anarchizmu, do upadku tego systemu.

Romantyczni buntownicy mają jeden problem – bunt dla buntu, bez realnej wizji zmiany. Chcesz zburzyć starą, walącą się kamienicę i wiesz, jak potem postawić na jej miejscu wieżowiec? I to jest koncept dobry. Chcesz zburzyć tę starą kamienicę, ale nie wiesz co potem? Koncept zły. Anarchistom, romantycznym buntownikom, new age’owcom i tym wszystkim walczącym z NWO zadaję bardzo proste pytanie, na które do dziś nie otrzymałem z ich strony odpowiedzi. I wiem, że tej odpowiedzi nigdy nie otrzymam, bo na to pytanie odpowiedzi nie ma. A może raczej jest.. Ale odpowiedź jest tak szokująca ich empatyczne i trochę naiwne serca, że aż nie do przyjęcia.

Brzmi ono: obalisz jeden system, ale co zrobisz, by dosłownie za chwilę nie powstał system jeszcze gorszy? A tak się działo praktycznie po każdej rewolucji. Gdy umęczony prosty lud wynosił do władzy tyranów i ludobójców. Obalisz jedno tajne stowarzyszenie, ale co zrobisz, by w ciągu miesięcy lub lat nie pojawiły się kolejne tajne, spiskujące stowarzyszenia? Jak poradzisz sobie z odwiecznymi problemami ludzkiej natury? Nie, swoim idealizmem i czystością serca tego nie zrobisz. Wielu próbowało i wielu spotkał ten sam los – najczęściej wygnania, tortury, śmierć.

Jeśli system nie będzie trzymać za mordę problemów ludzkiej natury, to szybko ulegnie destabilizacji. Nastąpi anarchia, chaos, przemoc, aż w końcu pojawi się jakiś inny charyzmatyczny człowiek i skupiona wokół niego elita, który swoim orężem przywróci homeostazę tego systemu. Nikt nie jest w stanie nauczyć, przekonać, oświecić mas ludzkich tkwiących w ignorancji, głupocie, strachu i nienawiści, że trzeba być dobrym, pracować dla dobra wspólnego itp.

Tego nie rozumieją np zwolennicy utopii niewidzialnej ręki wolnego rynku, którzy poziomem naiwności dorównują romantycznym anarchistom chcącym zburzyć system. Gdyby wprowadzić taki kapitalizm zupełnie bez regulacji… To sprytne wilki w ludzkich skórach (banki, korporacje, kapitał itp) bardzo szybko wykorzystałyby parametry takiego systemu. Szybko zdobyliby przewagę nad szarymi Kowalskimi, drobnymi ciułaczami i małymi przedsiębiorcami. Wprowadziliby zamordyzm fiskalny i gospodarczy jeszcze gorszy niż mamy obecnie.

Ja, buntownik, indywidualista o anarchistycznym sercu, widzę bardzo dobrze także drugą stronę medalu. Gdyby nie ten system i jego krępujące ideologie, religie, prawo, dulszczyzna, regulacje – to nie moglibyśmy się ani rozwijać, ani żyć spokojnie. Gdyby nie armia, policja (bardzo szanuję i lubię policję, wyklętą przez motłoch), więziennictwo, sądy – to na ulicach panowałaby nieustająca rzeź. Dresiarze i kibole w kilka dni zrobiliby z naszego kraju drugą Syrię czy drugi Afganistan. Skrajnie paradoksalne jest to, że zależymy i rozwijamy się także dzięki temu, co ma w założeniu ów rozwój hamować. Czyli od systemu.

Tak samo gdyby nie nielubiana przez anarchistów, new age’owców i lewaków polityka niechęci wobec imigrantów, to mielibyśmy to samo co we Francji. Tam wychodzisz w nocy z klubu i nie jedziesz sobie nocnym busem ani nie idziesz na spacer nad rzekę, tylko od razu do taksówki która wiezie Cię do Twojego bezpiecznego osiedla, strzeżonego przez uzbrojonych po zęby bodygardów. Mielibyśmy też zamachy, ale to nie wszystko. Setki tysięcy pobić, kradzieży, gwałtów – o tym się w ogóle nie mówi. A to są setki tysięcy ludzkich traum i tragedii.

Z jednej strony dobrze że my, Europejczycy i Amerykanie o „pewnym” kolorze skóry posiadamy tę cholerną empatię, tak często prowadzącą do skrajnej naiwności i zguby. Z drugiej strony, większa empatia często idzie w parze z ckliwą dobrotliwością, z takim „słomianym zapałem” jak i z wielką naiwnością. Wilki, czyli ludzcy drapieżcy, niezwykle często wykorzystują tę głupiutką empatię ludzi bo znają prawa psychologii tłumu. Taki dobroduszny i kompletnie nie znający życia realnego empata jest poruszony zdjęciem dziecka z Syrii, i zgadza się na wpuszczanie do kraju islamistów.

A potem to islamskie niewinne dzieciątko staje się nastolatkiem, handluje narkotykami, gnębi europejskie dzieci w szkole, napada tego empatę na ulicy i podrzyna mu gardło. Owszem, ja posiadam empatię, jestem także idealistą. Ale jest ona połączona ze znajomościami twardych realiów systemu i ze świadomością, jaka jest ciemność i do czego jest zdolna. Empata zaczytany w pięknych, choć złudnych teoriach (anarchizm, new age, powrót do natury itp) nie jest w stanie przeniknąć ciemności. On nawet sobie nie zdaje sprawy, do czego ona jest zdolna, do jakich podłości i sprytnych sztuczek.

Ja umiem przeniknąć ciemność jak rentgen, wczuć się w mentalność kapitalisty-krwiopijcy, leminga robiącego karierę po trupach, skorumpowanego polityka czy psychopaty z Wall Street. Każdemu z Was życzę połączenia empatii i idealizmu, ze świadomością twardych realiów i świadomością tego, jak rozumuje ciemność. Bez połączenia tych dwóch pozornych przeciwieństw ta empatia i idealizm będą kalectwem, wypaczeniem. Zamiast przynosić dobre owoce, będą przynosiły rozczarowania, narażania się na oszustwa i nieczyste zagrywki wilków, ból.

Do czego zmierzam? Tak, wciąż potrzebujemy tych cholernych rządów, tego całego cyrku związanego z partiami politycznymi. Znam bardzo dobrze argumenty ludzi narzekających na absolutnie każdą formację polityczną. Ci zawodowi narzekacze trzymający w sobie nienawiść, narzekają i obrażają także takich ludzi jak Ikonowicz, Marian Kowalski, Kukiz, Szydło, Duda. Także nie spełniają ich wygórowanych oczekiwań, chcieliby rządu absolutnie idealnego. A takiego nie ma i nie będzie.

To, jaki rząd i jaka elita jest w danym narodzie, ściśle zależy od stanu świadomości zbiorowej tego narodu. Naród ma taką elitę, na jaką sobie zasłużył. Elita jest lustrzanym odbiciem narodu, jednak raczej jako krzywe zwierciadło. Jeśli nie PiS albo ludzie tacy jak Kukiz czy Ikonowicz – to kto ma rządzić? Odpowiecie, że jakaś radykalna, egzotyczna partyjka typu Wierni Polsce Suwerennej. Znana co najwyżej dwóm tysiącom ludzi odwiedzającym nałogowo jakieś oszołomskie miejsca i portale. No ale niestety, to tak nie działa. Jeśli nie ten PiS, Kukiz czy Ikonowicz, to kogo wolelibyście za sterami? Bankiera Petru bądź innego wilka – Schetynę?

Dostaliśmy pewne reformy gospodarcze i prawne, które są jeszcze nieśmiałe i w zalążku. Ja mam wici bezpośrednio ze źródła, z pierwszej linii. Słyszę to narzekanie prywaciarzy, którzy jeżdżą po 6 razy w roku na wakacje, że program 500+ zepsuł im niewolniczy rynek pracy. Tacy ludzie oficjalnie bredzą o wolnym rynku, Korwinie, Petru, wysokich podatkach (które wcale wysokie nie są, to kolejne kłamstwo prywaciarzy). Jednak nieoficjalnie pokazują oni swoją pogardę i cynizm względem wyzyskiwanych pracowników. I są wkurzeni, że teraz muszą dać robotnikowi te 300 złotych więcej, co i tak jest kroplą w morzu potrzeb.

Gdyby mogli, to zatrudnialiby ludzi nawet nie za pieniądze, ale za talerz kartofli dziennie, czyli za przysłowiową miskę ryżu. To są właśnie problemy ludzkiej natury, o których naiwni zwolennicy niewidzialnej ręki wolnego rynku nie mają zielonego pojęcia. Dobrze im idzie programowanie, granie w LOL’a i liczenie działań matematycznych, ale jeśli chodzi o psychologię, nie wiedzą nic. A kapitalizm (neoliberalizm) ściśle wiąże się z prawami ludzkiej psychologii, gdyż jedno wynika z drugiego i wszystko jest powiązane ze sobą.

Na zakończenie dodam tyle, jaką receptę na realne rządzenie mają Ci zawodowi krytykanci narzekający na wszystko? Nie mają żadnej. Podobnie zachowują się „typowe Grażyny” narzekające na mężów pijaków czy chlory, żule, patolodzy spod budki z piwem. To w sumie nasza wada narodowa. Ciekawe jak poradziliby sobie z tymi atakami, szantażami i całym tym zagranicznym gównem atakującym teraz nasz kraj za te niezwykle delikatne zmiany jakie wprowadza obecny rząd.

Świadomość Polaków przeszła pewną ewolucję. Byłem tydzień temu w parku na spacerze gdzie swój namiot miał Komitet Obrony Demokracji. Siedziało w nim pięciu bardzo starych ludzi. I tak właśnie myślą starsze pokolenia, ludzie powyżej 30, 40 roku życia. Wciąż mają mentalność homo soviecticus, wciąż dla nich byle gówno „made in Germany” jest niemal św. Graalem, a opinia naćpanego dziennikarza z niemieckiej gazety, jest dla nich niczym biblia. My, nowocześni młodzi ludzie, takich „murzyńskich” kompleksów względem Zachodu już nie mamy. Zmiany trwają, nie są one rewolucyjne i nie są do końca takie jakie chcemy. Ale to, co rozpoczął rząd Szydło i Dudy, będą kończyły kolejne, mocniejsze i odważniejsze ekipy.

Cytuję: „Kazda zmiana jest okupiona pewna doza cierpienia, zwlaszcza jesli jest to zmiana oddzialujaca na wiecej niz jednostke. Oczywiscie cierpienie moze roznie sie przejawiac i mozna je na rozny sposob rozumiec.”
~Piotr Łuniewski

Cytuję: „Od dawna jestem zdumiony, że Polacy są tak potulnym i łatwym do manipulowania narodem. Nie winię naszych wrogów za ich podłości. Wina za stan Rzeczpospolitej jest Wasza z powodu tchórzostwa i braku poparcia swoich liderów. Od 20 lat nie zauważam u Was realnej wizji przyszłości Kraju i przykładów waleczności. Nadal zachowujecie się jak “święte psy” udając że to co się stało w Polsce to nie Wasza wina, co naszym krwiopijczym wrogom jest na rękę.”
~Stanisław Tymiński

O gigantycznej i niedostrzeganej właściwie przez nikogo manipulacji polegającej na zaniżaniu wartości polskiej złotówki, pisałem w serii poniższych artykułów. Jest to jedna z najważniejszych przyczyn polskiej sytuacji ekonomicznej i gospodarczej. Zdemaskował to prof. Andrzej Fidelis, i jak dotychczas praktycznie żadne niezależne / alternatywne medium nie pokusiło się o podjęcie tego tematu. Możesz przeczytać o tym na mojej stronie:
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!
W Polsce możemy zarabiać więcej! Reforma systemu się rozpoczęła
„Syriusz” – tajne rządowe programy opiewają na kwoty setek mld USD
Dlaczego Polska jest pariasem Europy? Skala niewolnictwa w Polsce [tekst źródłowy / podstawowy]

A teraz zapowiadany cytat:

Cytuję: „Zwyciestwo wyborcze PiS wychodowala na wlasne zyczenie Platforma Obywatelska, wychodowala swa arogancja i zaniedbaniami. Ze wszystkimi tego konsekwencjami. Ale problem siega glebiej w przeszlosc. Polska lewica, ktora po 89 roku byla jedynie lewica obyczajowa, lewica gospodarcza zas nigdy nie byla, zdradzila ludzi pracy zawierajac sojusz z wielkim kapitalem nastawionym na niewiele odbiegajacy od niewolniczego wyzysk szeregowego pracownika.

Wieloletni brak poczucia bezpieczenstwa, stabilnosci, elementarnej sprawiedliwosci przy ciaglych klamstwach o rzekomych przejsciowych trudnosciach, zapewnieniach ze bedzie lepiej, wezwaniach do ciaglych poswiecen w imie rzekomego dobra przyszlych pokolen, wycierania sobie ust wznioslymi haslami o wolnosci, rownosci, postepie, nowym lepszym swiecie, bolesnie sie zemscilo. Szeregowy pracownik nie zapomni ze zostal porzucony, oszukany i wykorzystany jako narzedzie w rozgrywkach elit. Zwroci sie w strone kazdej sily ktora bedzie u niego budzila nadzieje na rozliczenie tych ktorzy go porzucili, oszukali i wykorzystali a przede wszystkim nadzieje na poprawe codziennego bytu. Chocby to byla sila plynaca pod prad obowiazujacym tendencjom polityki wiekszej czesci globu.

Konstytucja z 1997 roku zostala zaprojektowana tak aby usankcjonowac system korporacyjnego wyzysku a Trybunal Konstytucyjny stal sie narzedziem utrzymania status quo nawet w obliczu przegranych wyborow przez politycznych przedstawicieli korporacjonizmu, gdyz przyznano mu wbrew wczesniejszym uprawnieniom kompetencje rownoznaczne z wladza ustawodawcza. Nie dziwi wiec fakt ze formacja, ktora zwyciezyla ostatnie wybory wytoczyla ciezkie dziala. Stan dwuwladzy nie moze bowiem dlugo istniec. Nie dziwi tez narastajacy gniew przeciw tym ktorzy odchodzacego ukladu zaciekle bronia. Bo szeregowy pracownik, ten odrzucony, oklamany i wykorzystany, zdajacy sobie dobrze sprawe z tego ze zostal odrzucony, oklamany i wykorzystany a takze z tego ze zapewnienia o majacym nadejsc nowym, lepszym swiecie sa podlym klamstwem, poczul wiatr zmiany, a przynajmniej nadzieje na wiatr zmiany.

Nie dziwi oczywiscie tez zacieta postawa tych ktorzy ustepujacego ukladu bronia, jedni bowiem uwierzyli w zapewnienia ze ich trud i poswiecenie wykuwa przyszly dobrobyt i teraz sa przekonani ze owa praca idzie na marne, drudzy zas bronia rzeczywistego dobrobytu, ktory zapewnily im przemiany po 89 roku a zwlaszcza po roku 2007. Niestety w znacznej czesci nie wiedza albo wiedza ale ich to nie obchodzi ze swoj dobrobyt zawdzieczaja spauperyzowanej masie spolecznej, wobec ktorej zywia niejednokrotnie poczucie wyzszosci a ktora ciezko na ich dobrobyt pracowala i teraz domaga sie naleznej zaplaty. Dla czesci jeszcze innych ludzi, tych o liberalnych obyczajowo pogladach, ateistycznych, innowierczych, czy tez ideowo zwiazanych z marksizmem i darwinizmem spolecznym, konserwatywno – chrzescijanski charakter PiS i jego sojusz z oskarzanym o hipokryzje Kosciolem Katolickim jest nie do zaakceptowania.

Wspolna zas cecha obu stron konfliktu jest zachwianie, na skutek dzialan strony przeciwnej oraz manipulacji czesci wlasnych liderow, poczucia bezpieczenstwa. Przy tym wszystkim sytuacji w niczym nie ulatwia fakt ze PiS jest podobnie jak byla nia PO, partia wodzowska, nastawiona na narzucanie innym swoich racji, niechetna na dialog i poszukiwanie kompromisow a w niektorych przypadkach kierujaca sie checia odwetu za to jak byla traktowana przez poprzednia wladze. Dlatego istnieje duze prawdopodobienstwo ze napiecie bedzie sie eskalowac i w blizszej lub dalszej przyszlosci komus puszcza nerwy i dojdzie do przemocy fizycznej tym bardziej ze w ferworze bezwglednej walki politycznej istnieje wysokie prawdopodobienstwo celowych prowokacji z obu stron…

Na koniec dodam ze o ile brak komfortu psychicznego w czasach politycznych przelomow jest zrozumialy i naturalny o tyle jego celowe podsycanie moze okazac sie niebezpieczne bo jesli Prawo i Sprawiedliwosc nie wykorzysta szansy jaka otrzymalo od historii lub ta szansa zostanie mu odebrana to ktos je na arenie politycznej zastapi. Klopot w tym ze nie wiadomo kto i w jakim kierunku poprowadzi Polske. Trzeba tylko pamietac o tym ze czlowiek noszacy w sobie poczucie krzywdy moze przeistoczyc sie z osoby calkiem spokojnej w groznego radykala. Ludzie tez zwroca sie w strone kazdej ideologii z ktora beda kojarzyc wlasny dobrobyt i szczescie i obroca sie przeciw kazdej, w ktorej beda upatrywac zagrozenia dla siebie samych. Obojetnie jaka to ideologia bedzie.”
Autor: Piotr Łuniewski

Podsumował: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://jarek-kefir.com/wsparcie/

 

„NIGDY NIE WRÓCĘ DO POLSKI!” SZOKUJĄCE WYZNANIE EMIGRANTA

„Nigdy nie wrócę do Polski”. Szokujące wyznanie emigranta

ekonomia i gospodarka

.

Zapraszam do przeczytania szokującego listu polskiego emigranta nadesłanego do jednego z portali. Wymienia on powody, dla których nie wróci już do Ojczyzny. Jest to smutne, szokujące i bulwersujące zarazem. Zwłaszcza biorąc pod uwagę świadomość tego, że sabotażu polskiej gospodarki dokonano przed laty świadomie i z premedytacją.

Nigdy nie wierzcie gdy mówią Wam o kapitalizmie, wolnym rynku („niewidzialna ręka wolnego rynku„), o regulacjach, itp. Ani nie wierzcie w to, co mówią ludzie tacy jak Korwin czy Petru – oni reprezentują jeden i ten sam system.

Nigdy nie wierzcie w to, że sytuacji ekonomicznej i gospodarczej Polski nie da się zmienić, że naród buduje swoje bogactwo stopniowo, że prywatyzacja i kapitalistyczne bezhołowie jest konieczne. Są to kłamstwa uzasadniające wygodny dla banków, korporacji i wielkich mocarstw status quo.

1913733_1521296374866784_1464947262476706113_n

.

I najważniejsze… Nigdy nie wierzcie w gorzkie żale przedsiębiorców i prywaciarzy polskich na podwyższanie pensji i na to, że pracownikowi trzeba zapłacić więcej niż miska ryżu na dobę. Są to od początku do końca kłamstwa. Żyję na tym świecie 31 lat. Jest to trochę dłużej niż naiwni nastoletni fani kapitalisty Korwina i równie naiwni młodzi fani bankiera Petru. Prywaciarze narzekają na podatki, na podwyższanie pensji tym biednym i wyzyskiwanym pracownikom. A sami jeżdżą na wakacje minimum 4 razy w roku, a każdy weekend za miastem, w spa itp. Nie wierzę w ani jedno słowo prywaciarza, bałbym się takiej osoby zapytać nawet o prognozę pogody w obawie, że skłamie.

Wszystkie patologie z którymi mamy do czynienia w polskiej ekonomii i gospodarce, są wytworzone celowo i z premedytacją. To w telewizji i w gazetach, często w posiadaniu niemieckich koncernów, mówią Wam że takie są prawa kapitalizmu, wolnego rynku, Unii Europejskiej i że nic z tym nie można zrobić. To nie jest prawdą. Po pierwsze, mamy do czynienia z manipulacją NBP na kursie polskiej waluty. Od początku lat 90-tych jest ona sztucznie zaniżana. Im słabsza waluta, tym mniej możesz za nią kupić, z czym mamy do czynienia obecnie. Dobry pieniądz to silny pieniądz.

1466590570_aaa26f_600

.

Po drugie, szereg patologii takich jak dzika prywatyzacja, celowe zamykanie zakładów by nie były konkurencją dla Niemiec czy przyzwolenie rządów na niskie pensje – są to działania konkretnych grup ludzi, a nie żadne rynkowe mechanizmy. Po trzecie, mam wici z pierwszej linii.. Słyszę te narzekania prywaciarzy, że program pomocy 500+ zepsuł im niewolniczy rynek pracy, i że ludzie nie chcą pracować za grosze w fatalnych warunkach. Słyszę to zawodzenie wilków, że owieczki wymykają się im spod zębisk.

I to jest pozytywne, to jest ten wiatr zmian! Choć są one powolne i nie do końca takie jak oczekujemy (konserwatywno-kościelny PiS, wiadomo), jednak nie można oczekiwać wszystkiego od razu. Ważne jest to, że Polacy jako zbiorowość powoli wyrastają z „murzyńskiej” mentalności homo soviecticus, że byle gówno „made in Germany” jest złotem, a Balcerowicz – bogiem. Tak myślało starsze pokolenie, ludzie powyżej 35, 40 lat. Nowocześni młodzi Polacy już takich kompleksów względem szwaba i jego gazety nie mają. Zmienia się nasza mentalność i świadomość, więc zmienia się też nasza rzeczywistość, w tym ta ekonomiczna – jest to prawo wszechświata. A kto będzie tego wykonawcą – PiS, Kukiz, Ikonowicz czy inna siła – ma dla Universum mniejsze znaczenie.

pensje polaków

.

O gigantycznej i niedostrzeganej właściwie przez nikogo manipulacji polegającej na zaniżaniu wartości polskiej złotówki, pisałem w serii poniższych artykułów. Zdemaskował to prof. Andrzej Fidelis, i jak dotychczas praktycznie żadne niezależne / alternatywne medium nie pokusiło się o podjęcie tego tematu. Możesz przeczytać o tym na mojej stronie:
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!
W Polsce możemy zarabiać więcej! Reforma systemu się rozpoczęła
„Syriusz” – tajne rządowe programy opiewają na kwoty setek mld USD
Dlaczego Polska jest pariasem Europy? Skala niewolnictwa w Polsce [tekst źródłowy / podstawowy]

teorie spiskowe

.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


Cytuję: „Mieszkałem w Polsce wiele lat, w dużym mieście, gdzie udało mi się studiować na państwowej uczelni. Nigdy nie oczekiwałem wiele od kraju. Do pracy poszedłem już w trakcie studiów i za swoje studia uczciwie płaciłem (częściowo płatne). Studia, w kontekście znajomych, wspominam jako dobry, ciekawy czas wielu historii i masy ludzi. Mimo to żałuję, że nie wyjechałem wcześniej. Moje studia, jako nauka rzeczy przydatnych, to czas stracony. Konfrontacja z prehistorycznym urzędniczym molochem, który obdarza pokornych studentów swoimi łaskami, nie była wysiłkiem koniecznym w moim życiu. Ponieważ jestem człowiekiem wielkiej cierpliwości, ze spokojem znosiłem kapryśnych starców tracących kontakt z rzeczywistością, formalne absurdy, prywatne animozje, polityczne uczelniane romanse. Nie, nie jestem studentem, który bruździ na uczelnię, bo studiował 10 lat po 5 kierunków na raz. Przebrnąłem płynnie i za pierwszym razem. Straciłem masę czasu na kontakty z profesorami – urzędnikami, którzy głównie uczyli mnie tego, jak mało jestem wart.

Po tym kilkuletnim doświadczeniu, za które dodatkowo sowicie zapłaciłem swoją pracą, przyszedł czas na plany dorosłego człowieka. Pomyślałem… może mieszkanie, bo dobrze byłoby się ustatkować. Jako inżynier pracujący w informatyce, nie mogłem nigdy narzekać na brak ofert pracy. Ogólnie zadowolony z mojej pensji, odwiedziłem jeden z banków, by sprawdzić, jaka przyszłość czeka mnie w mojej ojczyźnie. Dowiedziałem się, że ze względu na przestępstwo urodzenia się w złym kraju, czeka mnie oddawanie połowy mojej pensji, do czasów emerytury, za małe mieszkanie w dużym mieście. Oczywiście musiałbym utrzymać swój zarobek na podobnym poziomie przez następnych 30-40 lat, przy założeniu, że nie będą nękały mnie jakiekolwiek choroby lub zdarzenia losowe. Pieniędzy wystarczyłoby na 30-40 m2. Reszta to najpewniej jedzenie i rachunki, utrzymanie ewentualnej przyszłej rodziny. Jeśli chodzi o moje przyszłe dzieci… musiałyby nauczyć się minimalizmu i radości z ciasnoty w małych przestrzeniach. O posiadaniu ich normalnej ilości, jak w czasach naszych rodziców, 2-4, nie mogło być mowy, ze względu na rozmiary mieszkania i wydatki. Ta wizja mnie nie satysfakcjonowała. W końcu jeśli siedziałem parę lat na studiach, byłoby miło stworzyć coś więcej niż cygańską komunę na kredytach.

Jeśli chodzi o pracodawców, to też niestety nie ułatwiają oni sprawy. Ze względu na to, że każdy próbuje oszukać własny kraj, który łapami różnych urzędników zabiera to, co zostawił kredyt, nikt nie pracuje na pełnej umowie o pracę. Moja niezwykle wysoka informatyczna pensja była finansową manufakturą umów dziełowo-pracowych po to, by jak najwięcej oszukać system emerytalno-podatkowy. A tak na marginesie: nawet uczciwie i w pełni go opłacając, to co dostałbym w obfitości, będzie głównie gestem Kozakiewicza mojej drogiej ojczyzny. Jeśli nie ukradną lub znacjonalizują, to pewnie zgubią, jak to się ostatnio przydarzyło 3 mln moich rodaków. Nie było dla mnie nadziei jako spokojnego obywatela. Mój bank, kraj, uczelnia, urzędy dały mi prosty wybór: musiałem stanąć w szranki odwiecznej wojny polsko-polskiej. Zaradni kontra frajerzy.

Po studiach w końcu dotarło do mnie, że moje relacje z ojczyzną może opisać jedynie wulgarny język pijanej bramy. Jako człowiek raczej spokojny, nie lubię wchodzić oknem, kiedy wyrzucają mnie drzwiami. Z lekkim smutkiem pożegnałem kolegów i pojechałem ku zachodzącemu słońcu do miejsca, gdzie jest zagranica, a wszystko smakuje lepiej. Jak się z czasem okazało, do lepszego smaku szybko się przyzwyczaiłem. Jedyne zaskoczenie to to, że nie czuję się lepszym człowiekiem. Jestem natomiast bardzo szczęśliwy z faktu, że nie czuję się gorszy. Niebo, piwo i samochody są prawie takie same, ale jako rezydent jestem tutaj lepszy niż obywatel w swojej Polsce.

Jeżdżę do kraju, gdy muszę i tylko do rodziny. Wiem, że nie pracuję tylko dla siebie, bo być może kiedyś będę musiał pomóc tym, co tam zostali. Moja mama za to, że mnie wychowała, dostała wyrok od państwa: dogorywanie do jak najszybszej śmierci za pieniądze śmiecie. Co to za ojczyzna, przed którą muszę ratować swoją mamę? Dzieci, rodziców i kraju się nie wybiera, ale można wybrać czy być szczęśliwym.

Siedzę sobie tutaj na zielonej trawie i nikt nie pluje mi w twarz. To miło, ciekawe czy dlatego, że tutaj tak wypada, czy musieli ludzi zmusić do tego jakimś prawem? W Polsce na pewno zaradni by je obeszli i dostałbym w mordę bez podatku. Do widzenia mój kraju, mam nadzieję, że wkrótce już cię nie będzie, takim jak teraz. Wole cię pamiętać z historii poprzednich pokoleń. Dobrze jest być Polakiem i będę nim razem z innymi Polakami już zawsze. III Rzeczpospolita jest dla mnie tworem, który okupuje ludzi i ziemię, z której wyrosłem, i krzywdzi, tak jak mnie skrzywdziła.”

Źródło: http://www.polishexpress.co.uk/dlaczego-nie-wroce-szczery-tekst-polaka-z-uk-bije-rekordy-popularnosci/

.

jarek kefir

Czy wiesz, że tylko jedna na 4000 osób odwiedzających moją stronę wspiera jej istnienie finansowo, poprzez darowiznę? Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

KAPITALIZM W POLSCE I NA ZACHODZIE, CZYLI DLACZEGO JESTEŚMY TAK DOJENI?!

Kapitalizm i neoliberalizm jest przedstawiany obecnie jako jedynie słuszna ideologia, której nie wolno kwestionować ani podważać. Kapitalizm i jego pochodna, czyli neoliberalizm, są przedstawiane jako czołowe osiągnięcie polskiej transformacji ustrojowej. Są też przedstawiane przez globalne elity jako „koniec historii”, czyli jako ideologie, które zwyciężyły już ostatecznie. Według mnie, jest to zupełny nonsens.

Dlaczego? W skali globalnej kapitalizm doprowadził do potężnego, planetarnego kryzysu dotyczącego każdej dziedziny życia. Dramatyczne wymieranie biosfery i anomalie pogodowe, wyczerpywanie światowych zasobów surowców, pustynienie i skażenie ogromnej powierzchni gruntów, przeludnienie, produkowanie trującej żywności, upadek ekonomii – to przykłady pierwsze z brzegu. Ale nie jedyne, bo przykładów rozpadania się i destabilizacji globalnych struktur, jest dużo więcej.

W skali lokalnej, polskiej, kapitalizm i neoliberalizm to rządy tych, którzy dogadali się w 1989 roku. A więc z jednej strony komuchów, którzy dziś dla nie poznanki są nazywani „liberałami” bądź „socjaldemokratami”. A z drugiej strony, ludzi byłej Solidarności. Którzy w Magdalence i na innych tajnych naradach, przy wódce i zakąskach, dogadywali grabież gospodarczą naszego kraju i narzucenie nam niewolniczego jarzma. Do tego po 1989 roku doszło mnóstwo ludzi przebiegłych, cynicznych, podłych, okrutnych, nie związanych ani z komuną, ani z Solidarnością. Bo ta elita przyciągała najgorszy element z możliwych.

kapitalizm w Polsce

.

Kapitalizm po polsku: solidarność i postkomuna

Oni zrobili kariery, biznesy, część stała się kapitalistami, oligarchami, część stała się bankierami czy reprezentantami globalnych korporacji w Polsce. Te wszystkie trzy powyższe grupy, utworzyły i zacementowały ten dzisiejszy polski system. System, w którym pracownik nie ma praktycznie żadnych praw. System, w którym pracodawca płaci grosze, bo może.

Typowy biznesmen, taki Janusz Cebulak, wiek 35 lat, głosuje na Nowoczesną Ryszarda Petru. Płaci pracownikom najniższą krajową, bo może. Mógłby płacić więcej, owszem, ale woli sobie kupić samochód, potem luksusowy wóz, potem jacht.. Aż w końcu, gdy rozkręci kolejny oddział swojej firmy – zacznie kupować dzieła sztuki, czyli inwestować. Ale pracownik fizyczny to dla niego śmieć i ma robić 10 godzin na dobę za 1500 zł netto. Pracownik z administracji jego firmy, młody chłopak po studiach, to też dla niego śmieć który na dodatek ma czelność głosować na tego oszołoma Kaczora. Ale z konieczności płaci mu te 3000 zł netto.

Kapitalizm i biznes po polsku, a kapitalizm i biznes w kraju cywilizowanym. Różnice widać na pierwszy rzut oka, choćby na kasie w supermarkecie. Zapraszam na małe porównanie, choć to przykład jeden z wielu:

kapitalizm w Polsce (2)

.

Kapitalizm i biznes w Polsce:

-Kasjer zarabia max 2000 netto, bo liczy się cięcie kosztów. Dlaczego kasjer tyle zarabia? Bo państwo na to pozwala. Gdyby pozwalało, to kapitalista by płacił pracownikowi choćby 600 zł netto, i starczyłoby mu wyłącznie na suchy chleb i wodę z kranu. Ale na tyle jeszcze nie pozwala, więc płaci tę minimalną krajową z konieczności. I jest jeszcze na maxa wkurwiony, że musi robolowi zapłacić te 1500 zł.

Chodzi jeszcze o coś innego. NBP od dekad poprzez „kreatywne„, ale bardzo zakamuflowane mechanizmy ekonomiczne, sztucznie zaniża wartość polskiej złotówki. Teraz jedno euro kosztuje aż 4,5 złotego, a powinno optymalnie 1 zł. No dobrze, bądźmy realistami – 1 euro powinno kosztować max 2 złote. Wtedy zarabiając nawet te 2000 zł netto, byłoby nas stać na dużo, dużo więcej rzeczy niż teraz. Zasada jest jedna: im słabszy pieniądz, tym lepiej dla eksporterów i kapitalistów (vide: niewolniczy kapitalizm w Chinach i zaniżanie kursu juana). Im mocniejszy pieniądz, tym lepiej dla zwykłych ludzi. Pytanie, dlaczego NBP to robi, jest pytaniem fundamentalnym.

gospodarka (2)

.

-Otwarta jest jedna lub max dwie kasy na osiem istniejących, bo liczą się koszta, a niskie pensje powodują masowy exodus na Zachód, spowodowany biedą. Więc na rynku jest niedobór pracowników. Tym samym kapitaliści sami sobie zakładają pętlę na szyję, i przy okazji całemu naszemu krajowi. Poprzez niewolnicze warunki panujące w tzw. „TymKraju” (słowo wypowiedziane przez posła PO), za chlebem wyjechało kilka milionów najlepiej wykształconych, najmłodszych, najzdolniejszych i najbardziej „obrotnych” ludzi. Trudno o bardziej stereotypowy i spektakularny przykład samobójstwa popełnionego przez całe państwo. A może tak miało być? Może celem jest to, że nie możemy mieć swojego kraju, nie możemy się rozwijać, nie możemy prosperować? Tylko mamy być niewolnikami?

-Tuż po skasowaniu Twoich zakupów i zapłaceniu za nie, kasjer natychmiast kasuje zakupy kolejnej osoby. Nie masz więc czasu, by spokojnie spakować swoje zakupy, bo natychmiast wpieprzają Ci się zakupy kolejnego klienta. Niejeden raz na własne oczy widziałem sytuację, gdy przez taką praktykę, produkty spadały na ziemię, i się np tłukły. Niby to nic, niby się czepiam.. Ale wg mnie jest to pewien symbol. Otóż, po pierwsze jesteśmy traktowani jak bydło we własnym kraju. Choćby taka głupia, codzienna sytuacja w sklepie. Po drugie, to my mamy się dostosować do systemu, a więc tutaj do pędzącej z bezlitosną szybkością taśmy na sklepowej kasie. Nie dostosujesz się, to licz się z tym, że wybuchnie kłótnia czy mordobicie, bo ten następny klient coś źle zauważy i pomyśli, że schowałeś do reklamówki jego zakupy. Lub Twoje zakupy wypadną na podłogę. I tak dalej, i tak dalej. Tak czy owak przekaz jest prosty: nie dostosujesz się do tempa, to czekają Cię konsekwencje, i to niemiłe.

globalna świadomość

Kapitalizm i biznes w kraju cywilizowanym:

-Kasjer zarabia godnie. Owszem, nie tyle co inżynier, nie tyle co specjalista, co jest logiczne i normalne. Ale podkreślę jeszcze raz – kasjer, robotnik, sprzątacz, budowlaniec, śmieciarz, itp – zarabia godne pieniądze. Które nie tylko pozwalają na zaspokojenie potrzeb biologicznych. Ale pozwalają też kupić zdrowsze jedzenie, jakieś witaminy, suplementy, pozwalają na rozrywkę, kino, teatr. Ba! Nawet na wyjechanie dwa razy w roku na wakacje. W Polsce zarobki wielu ludzi nie pozwalają na założenie rodziny, na rozrywkę, na mieszkanie, na wczasy. Mowa jest wręcz o biednych i nie dojadających pracownikach. Osobach, które pracują ciężko, a pomimo tego nie stać ich nawet na jedzenie. Mowa jest o setkach tysięcy głodnych dzieci wg corocznych raportów GUS – czyli o hańbie Polski.

-Otwarte są wszystkie kasy lub większość. No i kasjer czeka z kasowaniem zakupów następnego klienta, aż spokojnie spakujesz to, co kupiłeś. Jest to różnica nie tylko ekonomiczna. Jest to różnica przede wszystkim w mentalności i w traktowaniu drugiego człowieka. Jest to różnica w empatii, poziomie rozwoju cywilizacyjnego, etyce jaką wyznaje społeczeństwo. Oczywiście, takie „uwrażliwienie” mieszkańców krajów Zachodu na wszystko co możliwe, ma też swoje mroczne strony. Takie jak lewactwo, gender itp. Ale czymże by było nasze człowiecze życie, gdyby nie te wieczne dualizmy, gdyby nie te wszechobecne drugie dno wszystkiego co istnieje? No właśnie.

emocje i relacje

.

Autor: Jarek Kefir

.

jarek kefir

Czy wiesz, że możesz wspomóc finansowo moje inicjatywy uświadamiające? Jest to forma wdzięczności za moją pracę i treści, które były dla Ciebie pozytywne i coś dobrego Ci dały. 🙂 Wsparcie umożliwia też zachowanie niezależności mojej strony.

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Prawdziwe oblicze kapitalizmu. Niewolnicze stawki i nagminne łamanie prawa

Prawdziwe oblicze kapitalizmu. Niewolnicze stawki i nagminne łamanie prawa

umowy cywilno prawneJedna grupa społeczna jest najbardziej roszczeniowa i jednocześnie najbardziej uprzywilejowana w Polsce. Tę grupę stanowi oczywiście świat korporacji i biznesu. Nie tylko na potęgę łamią oni i tak katastrofalne prawo pracy.

Ale to prawo jest tak skonstruowane, by pracodawca mógł wypłacać głodowe stawki, jeszcze niższe niż płaca minimalna. Nie ma co ukrywać, że polski rynek pracy jest rynkiem fatalnym. Jest to rynek, na którym warunki dyktują pracodawcy. A więc: umowy śmieciowe lub praca na czarno, pensja nie starcząca nawet na podstawowe potrzeby, mobbing, bezpłatne nadgodziny, itp itd.

Kłopot jest oczywiście w regulacjach prawnych, które wybitnie sprzyjają tej kapitalistycznej grabieży. Dlaczego pracodawca płaci na umowie śmieciowej 8 złotych za godzinę? Odpowiedź jest prosta: BO MOŻE. Gdyby wprowadzono to, co postulują tacy ludzie jak Petru czy Korwin, to wtedy szybko pojawiłyby się pensje w wielkości… 400 złotych za 14 godzinny dzień pracy.

Ba, polscy przedsiębiorcy i zagraniczne korporacje gdyby tylko mieli taką możliwość, to zatrudnialiby pracowników nie płacąc im żadnej pensji, choćby tych symbolicznych 400 złotych! Ale zaraz zaraz, przecież takie praktyki już są! Ile firm zamieszcza ogłoszenia, że zatrudnią wolontariuszy – czyli de facto darmowych niewolników?

Pora zrozumieć, że choć ręka wolnego rynku jest niewidzialna (tzw. „niewidzialna ręka wolnego rynku„), to tą ręką ktoś ściśle steruje – korporacje i biznes. Kapitalizm jest okrutnym, psychopatycznym systemem, gdzie korporacja zarabia miliardy dolarów rocznie, a pracownik, nawet ten zarabiający 10.000 dolarów miesięcznie – dostaje ochłapy. Bo rzeczywisty zysk, jaki wygenerowało dla korporacji jego stanowisko, może być nawet kilkaset razy większy, niż te 10.000 dolców. A co dopiero mówić o polskich realiach i pensjach w wysokości 1200 brutto..

W końcu to kapitalizm i jego szaleńcza filozofia kupowania co dwa lata nowego telefonu, co 5 lat nowego samochodu, co 5 lat nowej pralki – doprowadziła do ogromnego, globalnego kryzysu. Ekonomia jest na skraju zapaści, surowce są na wyczerpaniu, zaś straty w ekosystemach są już nieodwracalne. Trwa kolejne wielkie wymieranie gatunków roślin i zwierząt, tym razem spowodowane przez człowieka. Do tego prowadzi niepohamowana, psychopatyczna żądza zysku za wszelką cenę, którą wciska nam się pod modnym słowem: kapitalizm.

Polecam też inne artykuły z mojej strony o problemie pieniądza, gospodarki, kapitalizmu, zadłużenia, neoliberalizmu:
PO chroni banki, korporacje i kartele, za to opodatkowuje biednych obywateli!
Kapitalizm i polityka: systemy stworzone przez psychopatów
Logika kapitalizmu: „Ratowanie życia, przywrócenie planetarnej równowagi, sprawiedliwość i pokój nie są dochodowe”
Kapitalizm i wolny rynek stały się toksyczną religią
Mitologia kapitalizmu, oszustwo ideologii „wolnego rynku”

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „Uchwalenie godzinowej stawki minimalnej dla umów zleceń zbliża się coraz większymi krokami i wiele wskazuje na to, że jeszcze w drugiej połowie bieżącego roku to rozwiązanie, które w polskich warunkach powinno być po prostu oczywistą koniecznością, w końcu się urzeczywistni. Wiele mówi o prawdziwym stanie polskiego rynku pracy fakt, że przepis, który ma jedynie zapewnić przestrzeganie prawa w zakresie minimalnego wynagrodzenia, może rzekomo doprowadzić do likwidacji miejsc pracy na wielką skalę. We wszystkich innych dziedzinach życia kogoś, kto użala się nad faktem, że nie będzie mógł już swobodnie łamać prawa, nazwalibyśmy co najmniej hipokrytą, jednak zasada ta dziwnym trafem nie obejmuje ekonomii. W debacie o gospodarce argumenty wysuwane przez podmioty regularnie łamiące przepisy zawsze były traktowane jako warte rozważenia, nawet jeśli w innych okolicznościach podobne tezy uznalibyśmy za ordynarny szantaż. Jako że kijem biegu Wisły nie odwrócę, zagram przez moment na tych wątpliwych warunkach.

Trzeba na początek ustalić jedno – wprowadzenie godzinowej płacy minimalnej dla umów cywilnoprawnych nie jest jakąś łaską dla pracowników, lecz rozwiązaniem, które ma umożliwić realne funkcjonowanie przepisów od dawna już formalnie istniejących. Płaca minimalna w Polsce oficjalnie jest w miarę przyzwoita (jak na polskie bieda-warunki oczywiście). W roku 2015 wynosiła 1750 zł brutto, a przeciętne wynagrodzenie według GUS wyniosło 4121 zł, tak więc stanowiła ona ok. 42 procent średniej krajowej. W większości krajów europejskich, które wprowadziły ogólnokrajową płace minimalną (a tych jest 22), wskaźnik ten mieści się w przedziale 40-45 proc., więc nie odbiegamy tu od normy. Problem w tym, że w Polsce takie rozwiązanie to w dużej mierze fikcja. Pracodawcy, dzięki szerokim możliwościom nadużywania umów cywilnoprawnych, bez zażenowania oferują umowy zlecenie z taką godzinową stawką za pracę, która w żaden sposób nie koresponduje z oficjalną płacą minimalną. Godzinowa stawka minimalna wynikająca z przepisów o minimalnym wynagrodzeniu, która obowiązuje umowy kodeksowe, w przeliczeniu w 2015 r. wynosiła ok. 10 zł brutto, tymczasem w niektórych branżach (ochroniarstwo, firmy sprzątające) takie wynagrodzenie jawi się niczym niedościgłe marzenie – królują tam stawki kilkuzłotowe.

I właśnie m.in. dlatego jesteśmy w ścisłej unijnej czołówce, jeśli chodzi o odsetek pracowników zarabiających nie więcej niż wynosi pensja minimalna. Stanowią oni w Polsce aż około 10 proc. zatrudnionych, co jest piątym wynikiem w UE. Bez porównania mniej jest ich chociażby na Słowacji czy Węgrzech (po 4 proc.) czy nawet w Bułgarii (3 proc.). W Polsce ten wskaźnik jest tak „napompowany”, ponieważ poza osobami zarabiającymi pensję minimalną istnieje jeszcze spory segment rynku pracy wynagradzany poniżej jej poziomu.

Oczywiście istnienie takiego „triku” umożliwiającego swobodne płacenie głodowych stawek na umowach zlecenie, bez oglądania się na jakieś fanaberie w rodzaju przepisów o wynagrodzeniu minimalnym, musiało skończyć się eksplozją uśmieciowionego zatrudnienia. I właśnie dlatego jesteśmy już niemal światowym hegemonem w kategorii umów czasowych, na których, według najnowszego raportu OECD „Employment Outlook 2015”, pracuje 28,4 proc. polskich zatrudnionych. Co więcej, szybko gonimy Chile, które co prawda wciąż jest pierwsze (29,2 proc.), ale w kraju, gdzie reżimu elastyczności uczył sam generał Pinochet, ten wskaźnik regularnie co rok spada, natomiast nad Wisłą rośnie. O ile te akurat dane są dość dobrze znane i często w Polsce omawiane, to z niezrozumiałych powodów rzadko się u nas mówi o danych dotyczących pracujących zagrożonych ubóstwem, których jest tu zdecydowanie najwięcej w regionie. Jest to oczywiście bezpośrednim wynikiem umożliwienia płacenia im głodowych stawek. Pracownicy, którzy są zagrożeni ubóstwem, stanowią w Polsce aż 10,6 proc. ogółu zatrudnionych, tymczasem w Czechach jest ich zaledwie 3,6 proc., na Słowacji 5,7 proc., na Węgrzech 6,4 proc., a w Bułgarii 9,2 proc. W Europie wyprzedzają nas pod tym względem w zasadzie jedynie ciężko przechodzące kryzys kraje południa Europy (Portugalia 10,7 proc., Hiszpania 12,5, Grecja 13,4, ale już nie Chorwacja – 5,7 proc.) oraz Rumunia (19,6 proc.). W zdecydowanej większości krajów UE ten wskaźnik jest jednocyfrowy, jednak my do tej większości nie należymy. Niestety w wyniku masowego omijania przepisów o płacy minimalnej Polska stała się krajem, w którym praca nie chroni przed ubóstwem.

Ile mają wspólnego z prawdą ostrzeżenia, że wprowadzenie godzinowej płacy minimalnej spowoduje eksplozję bezrobocia dobrze pokazuje przykład Niemiec, które w 2015 r. wprowadziły ją w całej federacji w kwocie 8,5 euro za godzinę. Była to nad Renem bez mała rewolucja, gdyż do tej pory nie funkcjonowała tam ogólnokrajowa płaca minimalna, tymczasem wprowadzono ją od razu na wysokim poziomie. W przeliczeniu na miesięczne zarobki płaca ta wynosiła w Niemczech 1473 euro, co przy uwzględnieniu parytetu siły nabywczej oznaczało, że jest ona w Niemczech drugą najwyższą w UE, po Luksemburgu (bez uwzględnienia siły nabywczej piątą najwyższą). Mimo to nie nastąpił wróżony przez ekspertów wzrost bezrobocia – wręcz przeciwnie, spadło ono o pół punktu procentowego. Pod koniec 2014 r. wynosiło 5 proc., a pod koniec 2015 r., czyli po roku obowiązywania nowych przepisów, wyniosło 4,5 proc., co oznacza, że obecnie niemieckie bezrobocie jest… najniższe w UE.

Oczywiście trzeba zdawać sobie sprawę, że jakaś część najniżej wynagradzanych miejsc pracy może zniknąć w wyniku wprowadzenia godzinowej płacy minimalnej dla umów zleceń. Jednak te „bieda-prace” i tak są w istocie jedynie formą ukrytego bezrobocia, gdyż ubodzy pracujący, których jak widać jest w Polsce zdecydowanie najwięcej w regionie, muszą dodatkowo korzystać ze wsparcia chociażby pomocy społecznej. Zatem do tych najniżej wynagradzanych miejsc pracy, z których korzyści czerpią niektórzy pracodawcy, musimy dopłacać my wszyscy. Wszyscy zrzucamy się na pomoc socjalną dla ubogich pracujących, zapewniamy im opiekę zdrowotną, na którą sami nie mogą się składać lub składają się na nią jedynie w minimalnym wymiarze, a gdy przejdą na emeryturę znów będziemy ich wspierać transferami, gdyż pracując za głodowe stawki nie będą w stanie odłożyć składek wystarczających na godziwą emeryturę. Tymczasem zyski z tego, że można w Polsce całkowicie legalnie zatrudniać ludzi za kilka złotych na godzinę, powędrują do kieszeni poszczególnych cwaniaczków, którzy jeszcze w towarzystwie czy debacie publicznej uchodzić będą za wielkich przedsiębiorców, niemal w pojedynkę tworzących nasz mityczny PKB.

Trzeba w końcu jasno i wyraźnie powiedzieć, że „biznesmeni” oferujący „miejsca pracy” za 6 zł na godzinę bezczelnie żerują na całym społeczeństwie, a więc nie są żadnymi bohaterami kapitalizmu. Firmy, które mogłaby zarżnąć godzinowa stawka minimalna wysokości proponowanych przez rząd 12 złotych, nigdy nie powinny powstać, gdyż nie stanowią żadnej wartości dodanej dla polskiej gospodarki. Miejsca pracy, które oferują, to żadne miejsca pracy, bo wszyscy do nich dopłacamy. Zdrowszą już sytuacją będzie, gdy ci „przedsiębiorcy” przestaną udawać, że zatrudniają i płacą, państwo przestanie udawać, że bezrobocie jest niskie, a ci wszyscy biedni ludzie, którzy tracą nawet i po kilkanaście godzin dziennie ofiarowując swoją energię za bezcen, oficjalnie przejdą na jakiś czas na garnuszek państwa i skupią się na podwyższaniu swoich kwalifikacji oraz szukaniu lepszej pracy. Bo po 12 godzinach pracy w ochronie człowiek raczej nie ma już sił próbować popchnąć swoją karierę zawodową do przodu i może z tego powodu utknąć w takiej „bieda-pracy” na lata.

Dobrze o tym wiedzą ci, którzy korzystają z tej niemal darmowej pracy. Wartość dodaną dla Polski stanowią bez wątpienia firmy, które potrafią uzyskiwać niezłą rentowność dzięki oferowaniu unikalnych produktów, posiadaniu dobrego pomysłu na biznes czy konkurowaniu efektywną organizacją pracy. Firmy, które rentowność uzyskują dzięki temu, że mają do dyspozycji prawie darmową siłę roboczą, nie stanowią żadnej wartości i powinny upaść jak najszybciej, gdyż jedynie zaśmiecają rynek – stanowią nieuczciwą konkurencję wobec tych, którzy niekoniecznie chcą robić biznes na wyzysku, a także powodują obniżenie rynkowych stawek oraz zniekształcanie oficjalnych statystyk rynku pracy.

Jednak oczywiste jest, że zdecydowana większość miejsc pracy wycenianych poniżej pensji minimalnej przetrwa. Przecież niemożliwe jest, by różne podmioty nagle zrezygnowały z usług firm ochroniarskich czy sprzątających, a niektóre hipermarkety z kasjerek. Po prostu nie będą miały innego wyjścia, niż w końcu zapłacić swoim ludziom przyzwoicie. Trzeba będzie się pogodzić z faktem, że za niektóre produkty i usługi będziemy musieli zapłacić więcej, ale zrekompensuje nam to fakt, że zwiększymy dynamikę gospodarczą dzięki włączeniu w życie gospodarcze wielu osób, do tej pory z niego wykluczonych. Część ludzi na pewien czas straci pracę, która i tak nie była specjalnie wartościowa, za to dużo więcej osób dostanie wyższe pensje, dzięki czemu sytuacja na rynku pracy się polepszy, na czym ostatecznie skorzystają także ci pierwsi. No bo chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie wyobraża sobie, że ci wątpliwej jakości pracodawcy pozwalniają wszystkie sprzątaczki i wszystkich ochroniarzy i sami chwycą za mopy albo staną w stróżówkach.

Autorstwo: Piotr Wójcik
Źródło: NowyObywatel.pl