Tag: pseudonauka

FACT-CHECKING: CENZURA, KTÓRA ZAMKNIE NAM USTA!?

Różne alternatywne wersje rzeczywistości stają się coraz bardziej popularne. Ludzie się budzą, a kryzys koronawirusa tylko ten proces przyspieszył. To wszystko narasta lawinowo, jest to już praktycznie nie do zatrzymania. Ogromny szok spowodowany nowym wirusem, jak i lockdownem i obostrzeniami, wręcz to wymusił na ludziach. Jest nas coraz więcej i więcej.

Dlatego ta druga strona, strona naszych przeciwników, czyli elit deep state, rozpoczęła kontrę. Nasila się cenzura niezależnych treści i blokowanie ich autorów. Oprócz tego na portalach społecznościowych działają tzw fact-checkerzy, czyli weryfikatorzy informacji zamieszczanych na nich. Jeśli jakąś informację oznaczą jako fake news, to jest ona zakrywana, a strona która ją zamieszcza ma zmniejszony zasięg.

Czy Ci weryfikatorzy rzeczywiście są niezależni? Jak się okazuje, nie. Najbardziej aktywny polski weryfikator, Demagog.org.pl, jest hojnie finansowany przez Fundację Batorego. Ta z kolei została założona przez George Sorosa, i ma od niego fundusze na działalność. Realizuje ona agendę elit deep state.

Wszystko co jest nie na rękę rządom i liberalnym elitom jest teorią spiskową. Termin „teorie spiskowe” („conspiracy theory”) został wymyślony przez CIA po zabójstwie Kennedy’ego, który chciał odbić bank narodowy FED od banksterów (udało się to dopiero Trumpowi), i postawić się agendzie deep state, co wielokrotnie podkreślał w swoich przemówieniach. Za to został zamordowany.

Termin teorii spiskowej jest socjotechnicznym wytrychem, który ma w założeniu kończyć dyskusję niewygodną dla rządów i korporacji, i ośmieszać w oczach społeczeństwa tych, którzy demaskują korupcję, afery, przestępstwa, fałszerstwa i inne patologie elit.

Joseph E. Uscinski, politolog z Uniwersytetu Miami, tak definiuje pojęcie teorii spiskowej:

Cytat: „Tłumaczenie zdarzeń działaniami niewielkiej grupy potężnych jednostek, która w tajemnicy realizuje swoje partykularne interesy na szkodę ogółu.”

Tylko, że tak naprawdę to nie jest teoria spiskowa. Takie działania zostały wielokrotnie zdemaskowane i udowodnione, uczy tego cała historia ludzkości. Cały ogrom historii to jedne spiski przeplatane innymi spiskami. To jeden wielki spisek. Wystarczy zajrzeć do dowolnej książki historycznej wydanej przed 2005 rokiem, gdy z książek rozpoczęto usuwać niewygodne treści. Tak naprawdę to, co mówi Uscinski, to nie są teorie spiskowe, ale fakty i bardzo prosta logika. Bardzo łatwo udowodnić, że tak jest.

Continue reading „FACT-CHECKING: CENZURA, KTÓRA ZAMKNIE NAM USTA!?”

„Potęga podświadomości” książka wyklęta przez naukę, dostępna jako audiobook

„Potęga podświadomości” książka wyklęta przez naukę, dostępna jako audiobook

potęga podświadomości opiniePotęga podświadomości Josepha Murphy była pierwszą książką opisującą pewne mechanizmy, książką która przetarła szlaki. Zainspirowała ona miliony ludzi na Ziemi do zmiany swojego życia. Co ciekawe, książka ta doczekała się licznych głosów sprzeciwu, również w gronach naukowych. Nauka akademicka (czyli przekupiona przez korporacje i rządy), oparta o dogmat kartezjański i newtonowski (racjonalizm), nigdy nie przyzna się do pewnych rzeczy.

Nigdy się nie przyzna do tego, że zna maleńki wycinek rzeczywistości. Nawet nie jest to jeden procent ale jeszcze mniej. Nie przyzna się do tego, że większość jej odpowiedzi to teorie, które nie doczekały i prawdopodobnie nigdy nie doczekają się twardego potwierdzenia. Nauka ta nigdy się nie przyzna do tego, że istnieje pewna sfera życia, wobec której dogmat kartezjańsko-newtoności zupełnie zawodzi.

Racjonalizm, bo o nim mowa – nie jest w stanie wytłumaczyć pojęć takich jak umysł, emocje, uczucia, podświadomość, świadomość. Bo gdzie niby mieszka nasza świadomość? Jaka proteina w mózgu odpowiada za taką a taką myśl o poranku? Jakie połączenie między neuronami odpowiada za to, że mamy takie a nie inne traumy?

W 2007 roku słyszałem zdanie, że neurobiologia i nowoczesne modele behawioralne pozwolą raz na zawsze obalić metafizykę a także psychologię i inny „humanistyczny bełkot„. Jak to określiła ta osoba, której marzyła się współczesna wieża Babel. Minęły lata, i nic takiego się nie stało. Na aparaturze do rezonansu magnetycznego wciąż widać tylko drgania atomów wodoru. Wciąż nie poznano ostatecznej tajemnicy, w jaki sposób łączą się umysł, podświadomość, świadomość i mózg.

Nic dziwnego, że książka „Potęga podświadomości” ma tylu krytyków w środowisku naukowym. To, co dla nas, zwykłych ludzi, jest potęgą – dla rządów, korporacji i nauki jest śmiertelnym zagrożeniem. To dlatego z psychologii próbuje się teraz zrobić kolejną „matematykę„, medytację i samorozwój się oczernia (w katolicyzmie) lub ośmiesza (w głównym nurcie, czyli ateizmie). Zaś wiedzę wartościową uznaje się za satanistyczną (w chrześcijaństwie i wśród zwolenników teorii spiskowych) lub za bezwartościową (wśród racjonalistów).

Dwa „rdzenie” o które oparta jest nasza upadająca już cywilizacja, czyli chrześcijaństwo i racjonalizm, są zadziwiająco zgodne w niektórych kwestiach. Mówią one zgodnie, byś nie tykał pewnych spraw. Albo uderzają Ciebie biczem (szatanizm, herezja, obrażająca Boga treść), albo zachęcają Ciebie do konsumpcjonizmu, ośmieszając ważną wiedzę („to nieracjonalne„, spisek a raczej „spiseg„, beka, lolcontent, pseudonauka, „to na pewno nie działa„).

Joseph Murphy Potęga podświadomości audiobook PL (8 godzin):

Continue reading „„Potęga podświadomości” książka wyklęta przez naukę, dostępna jako audiobook”

Dane które szokują. Chorzy na raka leczeni chemią żyją średnio 3,5 roku. Nie leczeni żyją średnio 12,5 roku

Dane które szokują. Chorzy na raka leczeni chemią żyją średnio 3,5 roku. Nie leczeni żyją średnio 12,5 roku

leczenie raka (3)Zapraszam do przeczytania poniższego felietonu autorstwa dr Jerzego Jaśkowskiego. Jest on wielotematyczny. Zaczyna się od fałszowania polskiej historii i od tego, że od tysiąca lat lub więcej zagłada zawsze przychodziła z jednego kierunku – z zachodu, czyli z Niemiec.

Czy możliwe jest, by chemioterapia nie tylko nie działała, ale by przedwcześnie kończyła życie pacjenta? Proponuję wszystkim zrobić pewien eksperyment. Wejdźcie na stronę Medycyny Praktycznej i tam poszukajcie opisów popularnych preparatów chemioterapeutycznych.

Czytałem opisy kilku z nich. Były to hybrydowe białka ludzko-mysie, produkowane metodą inżynierii genetycznej (GMO). Działania niepożądane bardzo częste: zawał serca, udar mózgu i dziesiątki innych poważnych. Wśród działań niepożądanych częstych: „nagły, niewyjaśniony zgon„. Te preparaty szybciej uczynią z człowieka kalekę, niż choroba. Statystyki śmiertelności na oddziałach onkologicznych są od lat takie same, i wynoszą 90%.

Autor wstępu: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


Zdrowie pacjentów a zdrowie publiczne

Cytuję: „Ale się narobiło na początku XXI wieku. Dzięki radosnej twórczości namaszczonych ekspertów tak zamieszano, że to, co było białe, zmieniono na czarne i odwrotnie. Przykładowo, wmawia się ludziom zamieszkującym ziemie pomiędzy Odrą i Bugiem, a wcześniej aż za Kijów, że władcami Polski byli na przykład Wazowie. Wazowie zasiadali na tronie szwedzkim. A Szwecja wchodziła w skład Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, którego władcami od pokoleń byli Habsburgowie. Innymi słowy, stopień ogłupiania ludzi już w owych czasach był tak duży, że można było wybrać sługę cesarza na władcę jakiegoś tam obszaru. Nie kto inny, tylko właśnie Wazowie wmieszali nas w wojny z Turcją, które doprowadziły w konsekwencji do upadku państwowości polskiej.

A wystarczyło spojrzeć na mapę. Imperium tureckie w owym czasie obejmowało obszar ponad 2,5 miliona kilometrów kwadratowych, który zamieszkiwało około 30 milionów ludzi. Polska obejmowała obszar miliona kilometrów kwadratowych, zamieszkały przez 9 milionów ludzi. Z Turkami handlowaliśmy doskonale. Na brzegu Morza Czarnego mieliśmy dwa porty, przez które sprzedawaliśmy żywność do państw basenu Morza śródziemnego, a nawet do Anglii. Przecież Gdańsk był portem sezonowym, w okresie zimowym nie zawsze żegluga była możliwa. Zatoka zamarzała. Szczególnie w połowie XVII wieku lód był tak gruby, że na środku Bałtyku budowano karczmy dla podróżnych, udających się saniami do Szwecji. Jeszcze przed I wojną światową ponad 75% ludności Odessy mówiła po polsku. Kijów prawa miejskie otrzymał od króla polskiego w 1492 roku.

Musisz pamiętać, że handel od wieków rozwijał się głównie nad wodami. Dróg w rozumieniu dzisiejszym nie było. Ówczesne wozy także były zbyt mało ładowne, aby można było większe ciężary przewozić. Najlepiej przedstawia te sprawy życiorys Anny Stanisławowskiej primo voto Warszyc, secundo Oleśnickiej, która zarządzając obszarem prawie powiatu, sprzedawała do Anglii 10.000 ton zboża. W dodatku ta PANI jest uznawana za pierwszą polska poetkę epoki baroku [1685]. I pomyśleć, że o feminizmie nie było wówczas mowy, a jedna kobieta potrafiła zarządzać takim obszarem. Dzisiaj powiat to kilkuset urzędników przejadających podatki. Dowodem potwierdzającym ten fakt była susza w 2015 roku. Żaden samorząd gminny, czy powiatowy, nie potrafił zorganizować robot publicznych oczyszczania wyschniętych koryt rzek, czy kanałów, a potem się dziwią, że na wiosnę występują powodzie i zalewa ich domy.

Z Turcją doskonale prowadzony był handel, nie tylko spożywczy, ale i przemysłowy. Sprzedaliśmy Turcji 60 000 szabel na słynną bitwę pod Lepanto w 1571 roku. Jaki to był zysk! I nikt nie podaje, gdzie te szable w Polsce wyrabiano w takiej ilości. Sprzedawaliśmy mięso z Dzikich Pól. Tylko przez jedną komorę celna przechodziło rocznie 30.000 sztuk bydła. Proszę to przeliczyć. Spęd bydła mógł być tylko od maja do września. Musiała bowiem być trawa i woda. Czyli miesięcznie ponad 6000 sztuk. A kto dokonywał uboju, solenia i ładowania do beczek? Kto garbował skóry? Ile ludzi miało zatrudnienie. To był olbrzymi przemysł. A w polskiej historii całkowita cisza o tym. Jakiś tam hetman szabelką machał, a tak naprawdę żaden maturzysta nie umie powiedzieć, w jakim celu.

Turcja nas nie atakowała, ponieważ byliśmy od niej oddzieleni olbrzymim obszarem stepów. Nie było co rabować. Turcja cały czas miała na oku teren dzisiejszych Włoch i Austrię, która stała na przeszkodzie po drodze. Bogate miasta to Rzym, Wenecja, Genua, czy Wiedeń. Tam można było się wzbogacić i było co rabować. Szlachta to doskonale rozumiała i jeszcze w 1648 roku zmusiła króla Władysława IV do rozpuszczenia zaciężnych wojsk, kupionych za pieniądze Wenecji. Niestety, Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego nie miało wyjścia. Z jednej strony było atakowane przez Francję, a z drugiej, poprzez Węgry, atakowała Turcja. Stad konieczność zdobywania mięsa armatniego, czyli polskiego żołnierza. Oczywiście ubierano to w barwne hasełka, na przykład przedmurza chrześcijaństwa.

Następnymi królami byli także lennicy cesarscy. Jan III Sobieski był lennikiem Habsburgów z majątków na Śląsku. Sasi, z racji posiadanych ziem. A potem były rozbiory.

Bardzo ciekawe są kulisy wejścia Sasów na tron polski. Już od 1692 roku robili przymiarki, między innymi wymyślając dla swoich zwolenników blaszkę, zwaną Orderem Orła Białego. Każdy, kto miał 10 000 złotych, mógł sobie to kupić i być przyjacielem króla Sasa. Poniatowski w pół wieku później sprzedawał tę blaszkę za jedyne 100 złotych. Reaktywował ją w 1927 roku agent niemiecki i kilku innych wywiadów, zwany w Polsce Piłsudskim-Ginetem. Zaraz po ukoronowaniu Sasa zamarło nagłą śmiercią aż jedenastu wysokich urzędników polskich, takich jak wielki Hetman, kanclerz, itd. O tym także ani słowa w podręcznikach rzekomo polskiej historii. Ale nie jest to nic dziwnego. Przecież Polska od dziesiątek lat nie miała szkól wyższych. Polacy na studia jeździli do Wiednia, Berlina, Królewca, Rzymu itd. Po rozbiorach sytuacja była jeszcze klarowniejsza. Uczelnie obsadzane przez polskojęzycznych naukowców były opłacane przez Petersburg, Wiedeń i Królewiec. Oryginalne publikacje tych ośrodków to jedyne dostępne obecnie w bibliotekach. Mała grupa ludzi dzisiaj wie, że dostęp do tych publikacji jest ściśle reglamentowany i nie każdy może przyjść sobie do biblioteki i poczytać starodruki. Może to robić tylko za zgodą kierownika zakładu, katedry. Uważać księgi wydawane w XIX wieku za przedstawiające polską historię, to tak samo, jakbyśmy prace J. Urbana, dotyczące działań junty Jaruzelskiego alias Margules alias Wolski alias Słuckin, uznawali za prawdziwe.

Najzabawniejsze jest to, że po 1920 roku te same osoby pisały historię polski. To, co się działo po 1944 roku, jest dokładnie znane. Stanowiska kierowników dostawali z przydziału osobnicy po szkole podstawowej. „Nie matura, a chęć szczera, czyni z ciebie oficera.” Uczelnie to jedne z ostatnich środowisk, które nie przeprowadziły dekomunizacji [podobnie jak Kościół, zarówno Katolicki i Prawosławny, czy Protestancki]. Jak więc facet, który pisał o wyższości internacjonalistycznego komunizmu może pisać prawdziwa historię Polski? Nie znam takiego przypadku.

Ostatnie ćwierć wieku jeszcze bardziej zniszczyło polską oświatę i naukę. Nie wspominam o obcięciu wydatków na naukę z 2.4 % PKB do 0.38% PKB. I robili to nie obcokrajowcy, ale aktorzy sceny politycznej z Wiejskiej, wybrani w „demokratycznych” wyborach.

Obecnie, dzięki internetowi, propaganda i dezinformacja może być jeszcze większa i lepiej zorganizowana. Trzeba także pamiętać, że podobnie jak przed laty, płynie ona z Niemiec. Jak podał Nasz Dziennik, cała prasa i wszelkie mass media są własnością koncernów niemieckich. Przypomnę, że już 3 lata wcześniej, w 2009 roku, generał wywiadu niemieckiego ujawnił, że w 1949 roku powstanie Niemieckiej Republiki Federalnej zostało zarejestrowane w Izbie Handlowej Frankfurtu jako spółka prawa handlowego. Wiadomo, że każda spółka ma swoją radę nadzorczą i tzw. kanclerz, czy prezydent, jest tylko dyrektorem wykonawczym uchwał spółki.

I przechodzimy do medycyny.

Otóż właściciele mass mediów żyją nie ze sprzedaży prawdziwych informacji, ale ze sprzedaży reklam handlowych. Dlatego wszelkie informacje zakłócające sprzedaż jakiegoś produktu muszą być wymazane, a najlepiej gdyby się nigdy nie ujawniły. Dotyczy to w całej pełni produktów medycznych. Przecież na zdrowiu nikt oszczędzać nie będzie. Stad te cudowne rzekomo preparaty, czy metody leczenia, ginące bez śladu po kilkunastu latach. Stąd te systematyczne nawoływania rządowych ekspertów, namaszczanych przez przemysł, do konieczności refundacji nowych, znacznie droższych leków, o skuteczności co najmniej wątpliwej. Przypomnę. Leczenie raka ropą zainicjował p. Rockefeller koło 1837 roku w Ameryce. Butelka tego preparatu na raka kosztowała 35 dolarów w okresie, kiedy konia można było kupić za 10 dolarów. Proporcje nie zmieniły się do dnia dzisiejszego, a nawet zdecydowanie wzrosły. Koń kosztuje obecnie od 5 do 10 tysięcy złotych, a koszt roczny leczenia raka według NFZ kosztuje koło 200.000 złotych. Oczywiście, płaconych przez podatnika. Skuteczność leczenia jest taka sama. Jak ustalili amerykanie, chorzy na raka leczeni za pomocą chemii, czy radioterapii, przeżywają średnio 3,5 roku, a nie leczeni tymi metodami przeżywają 12,5 roku. W dodatku pracując normalnie cały czas.

Po wykazaniu, że takie leczenie ropą nie ma żadnego znaczenia, preparat samoistnie zniknął z rynku. Ale mieliśmy remake nafty w stanie wojennym. Nawet parafie zaangażowane były nie tylko w słynnego Harrisa, ale także w handel butelkami rzekomo cudownej nafty na raka. Co do Harrisa, to sprawa jest bardzo ciekawa, jak taki szarlatan, zaprzeczający nauce kościoła, mógł w ogóle pojawić się w kościele i to z aprobatą lokalnych biskupów? Oczywiście nafta, czy ropa, w latach 1980. kariery nie zrobiła, ale obecnie po raz kolejny słyszę o cudownym leku na raka, czyli nafcie.

Innymi słowy, starsi i mądrzejsi od pijaru doszli do wniosku, że po co wydawać pieniądze na badania nowych leków, skoro można stare preparaty za pomocą masowej reklamy z powrotem po 20 latach wprowadzać na rynek. I nie jest to jedyny taki preparat. W latach 70. ubiegłego wieku zdyskwalifikowano jako lek rutinoscorbin, powodujący masę powikłań zakrzepowych oraz uszkodzenia płodu. O ile dobrze pamiętam, był to rok 1975, kiedy zaczęto go wycofywać. I nagle jak królik z kapelusza rutinoscorbin jest reklamowany w każdej stacji telewizyjnej jako cudowny lek. Ale żadnych prac naukowych, potwierdzających to, nie ma od samego początku, czyli prawie 50 lat. Jeszcze w 1992 roku pierwsze biuletyny Izb Lekarskich drukowały  wyniki negatywne takich badań lekarzy praktyków, o bezsensie wydawania pieniędzy na rutinoscorbin, który żadnych właściwości leczniczych nie posiada. Podobnie, jak wapno na uczulenie.

Tak więc widzisz, Kochany Wnuczku, jak można odpowiednio przygotowane stado ogłupiać. A co dopiero w dużym zakresie. Otóż  w latach 1970 -1980. w USA przeprowadzono duże badania nad rasowym podejściem do leczenia. Chciano po prostu sprawdzić, czy ludzie rasy białej, czarnej, czy Latynosi, różnie reagują na sprzedawane masowo pod hasłem Zdrowia Publicznego lekarstwa, czy procedury. Okazało się, że najzdrowsi są właśnie Latynosi. Sprawę zamrożono i schowano do szuflady. Była bardzo niewygodna dla specjalistów Zdrowia Publicznego.

I BOMBA. Okazało się, że nadal najzdrowsi są Latynosi. Dane poniższe są jak najbardziej oficjalne, ponieważ 5 maja 2015 opublikowało je Centrum Kontroli i Prewencji Chorób, czyli jak najbardziej państwowa instytucja. I co się okazało i co jest powtórką badań z przed 30 laty? Generalna śmiertelność całkowita i niższe ryzyko dziewięciu wiodących przyczyn śmierci, takich jak rak, choroby serca jest aż o 24% niższe w grupie LATYNOSÓW. Okazało się także, że Latynosi są bardziej otyli od białych. A jaka jest przyczyna takiego stanu rzeczy, bardzo niepokojącego ekspertów Zdrowia Publicznego? Okazało się, że Latynosi po prostu nie ufają białym i nie chodzą do lekarzy. Aż 40% osób pochodzenia latynoskiego nie miało ubezpieczenia. Innymi słowy, prawie co drugi Latynos chodził do lekarza tylko wtedy, kiedy już naprawdę musiał.

Nie jest to nic nowego. Podobnie było przed kilku laty w Izraelu. W czasie długiego strajku personelu medycznego umieralność spadła o prawie 30 procent! Niestety, zyski koncernów farmaceutycznych także, i to okazało się powodem rozwoju „specjalizacji” pod nazwą Zdrowie Publiczne.

Także wyniki eksperymentu medycznego nad szczepionkami gruźlicy, przeprowadzone w Kalkucie pod auspicjami WHO wykazały, że na gruźlicę zachorowało znacznie mniej ludzi w grupie nieszczepionych, aniżeli w grupie szczepionych. Niestety, pomimo, że wyniki publikowało WHO, to w Polsce nadal są nieakceptowane. Nadal szczepi sie bezmyślnie dzieci na gruźlicę. Nawet tak przekonywujące dowody jak ten, że USA nie szczepiąc dzieci na gruźlicę, praktycznie ją wyeliminowało, a Anglia szczepiąca ma nadal kłopoty z gruźlicą i dopiero po 40 latach od czasów zakończenia II Wojny  Światowej zaniechała szczepień.

O fikcji szczepień najlepiej świadczy obecna fala tzw. emigrantów. W okresie kilku lat do Europy przybyło ponad 2 miliony ludzi niezaszczepionych z najbardziej zaniedbanych krajów pod względem sanitarnym, a żadnej epidemii nie było i w żadnym punkcie, czy obozie przetrzymywania tych ludzi, masowych szczepień się nie wykonuje. Innymi słowy, jest to bezpośredni dowód, że szczepienia są fałszywa flagą, mającą na celu ukrycie wyłudzania pieniędzy podatnika.

Proszę zauważyć, że prywatni wytwórcy szczepionek:

  1. Nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swoje produkty. W razie powikłań mają żelazne listy i nie mogą być karani.
  2. Nie namawia się ludzi do szczepień, tylko wymusza posłuszeństwo karami i ustawami.

  3. Załatwia się przymus szczepień w grupie kilku urzędników, którzy przed nikim nie odpowiadają.

Inny eksperyment, także przeprowadzony w Indiach pod patronem WHO, a polegający na stosowaniu zwykłego mydła i specjalnego z dodatkami bakteriobójczymi wykazał, że zwykłe mydło jest najbardziej skuteczne w zapobieganiu zakażeniom. Tzw. twardym dowodem była hospitalizacja małych dzieci z powodu biegunek. Te wszelkie dodatki do mydła nie tylko nie poprawiły stanu zdrowia lokalnej ludności, ale resztki chemii pojawiły się w wodach pitnych, a dodawany do mydeł często triclosan jest związkiem rakotwórczym.

I w tym aspekcie należy widzieć nagły skok na kasę w wykonaniu poprzedniego sejmu, tuż przed likwidacją, a polegający na uchwaleniu Ustawy o Zdrowi Publicznym. Inaczej po prostu nie da się sprzedać preparatów, czy procedur medycznych, jak poprzez rozmowy z urzędnikami. Żaden normalny człowiek przecież nie kupi barachła.

Przypomnę także:

  1. Rocznie w USA z powodu raka umiera 238.000 ludzi. Z powodu działalności medycznej umiera w tym samym okresie aż 784.000 ludzi. W rozbiciu na przyczyny, w okresie 10 lat, dane te  przedstawiają się następująco:
  • Z powodu działań niepożądanych po stosowanych lekach dopuszczonych do obrotu przez urzędników umiera aż 1.060.000 ludzi.

  • Z powodu błędów medycznych umiera 980.000 ludzi.

  • Z powodu odleżyn umiera 1.150.000 pacjentów. Przypomnę, że do końca lat 1970. odleżyny praktycznie były czymś nieznanym na oddziałach szpitalnych w Polsce.

  • Z powodu zakażeń szpitalnych umiera 880.000 ludzi.

  • Z powodu niedożywienia umiera 1.090.000 ludzi. W Polsce ta sytuacja nasila się z powodu kateringów. Dawniej salowa roznosząca posiłki nakarmiła osobę unieruchomioną. Obecnie firma rozwożąca nie karmi, tylko po godzinie zabiera pudełko. I nikomu to nie przeszkadza, że chory nic nie jadł. Ale powstały nowe fuchy dla swoich.

  • Z powodu błędów opieki ambulatoryjnej umiera 1.990.000 ludzi.

  • Z powodu błędnych i błędnie stosowanych procedur umiera 371.000 ludzi.

  • Z powodu procedur związanych z zabiegami chirurgicznymi umiera 320.000 ludzi.

  • Ponad 89 milionów osób niepotrzebnie przebywało w szpitalach.

  • Z powodu urazów jatrogennych cierpiało 17 milionów ludzi.

  • Aż 75 milionom Amerykanów zaaplikowano zbędne procedury.

  • Aż 164 miliony Amerykanów było niepotrzebnie leczonych.

  • Niestety, są to dane amerykańskie. W Polsce takich prac się nie publikuje. Ale spokojnie możemy oszacować, biorąc pod uwagę liczebność populacji, że takich spraw mamy 8 – 10 razy mniej. Ile to więc tysięcy ludzi choruje dzięki firmom farmaceutycznym i niesumiennym urzędnikom? Tak więc KOCHANY WNUCZKU, MUSIMY SIĘ OPIERAĆ JAKO 52 STAN USA NA DANYCH MACIERZY.

    Przypominam: „Cochrane Database” stwierdza jednoznacznie, że szczepienie przeciwko grypie u osób starszych ma taką samą wartość, jak mycie rąk.

    Najwięksi popychacze szczepień w Polsce:

    Dr hab. n. med. Teresa Jackowska – honoraria od firmy GSK i MSD za wykłady wygłaszane na konferencjach naukowych i szkoleniowych oraz finansowanie udziału w międzynarodowych kongresach i konferencjach naukowych.

    Dr n. med. Jacek Mrukowicz – honoraria od firmy GSK i MSD, producentów szczepionek przeciwko HPV, za wykłady wygłaszane na konferencjach naukowych i szkoleniowych, finansowanie udziału w międzynarodowych kongresach i konferencjach naukowych od firmy GSK. Jestem redaktorem naczelnym czasopisma „Medycyna Praktyczna. Pediatria” i suplementów „Szczepienia” wydawanych przez wydawnictwo Medycyna Praktyczna, w których pojawiają się m.in. reklamy szczepionek i produktów wytwarzanych przez firmy GSK i MSD. Jestem etatowym pracownikiem „Medycyny Praktycznej. Szkolenia”, która organizuje konferencje i warsztaty szkoleniowe dla lekarzy i pielęgniarek, w tym m.in. sponsorowane przez firmę GSK.

    Dr hab. n. med. Leszek Szenborn, prof. nadzw. AM – honoraria za wykłady i konsultacje, finansowanie w uczestnictwach w konferencjach/kongresach naukowych MSD i GSK, prowadzenie badań klinicznych dla GSK.

    Prof. dr hab. n. med. Jacek Wysocki – uczestniczył w badaniach klinicznych, wykładach sponsorowanych oraz korzystał z pomocy finansowej przy wyjazdach na kongresy naukowe od kilku firm produkujących szczepionki.”

    Autor: dr Jerzy Jaśkowski
    Źródło: WolneMedia.net

    Czuję, więc jestem. Na bezdrożach i pustkowiach racjonalizmu

    Czuję, więc jestem. Na bezdrożach i pustkowiach racjonalizmu

    emocje i relacjeZauważyłem, że obecna cywilizacja opiera się na dwóch rdzeniach, które są już przestarzałe. Pierwszy z nich to rdzeń religijny (religie monoteistyczne – chrześcijaństwo, judaizm, islam). To jest właśnie to całe negatywne programowanie podświadomości na biedę, cierpiętnictwo, fałszywą pokorę, czołobitność, wstyd, poczucie winy.

    Ludzie wiedzą że to nie tak, więc szukają jakiejś nowej drogi. Owszem, racjonalizm (materializm, ateizm) są ten przysłowiowy schodek wyżej. Ale i one nie dają właściwie żadnej odpowiedzi na trapiące ludzkość dylematy – jaki jest sens życia, po co żyjemy, czy ewolucja i natura ma cel, czy po śmierci jest życie?

    Racjonalizm pozostawia w tych sferach pustkę, która generuje potężne konflikty w podświadomości. Niemal tak samo negatywne jak te związane z religiami. Mamy więc z jednej strony przedstawienie surowego, konserwatywnego „boga„, który za najmniejsze odstępstwo karze ogniem piekielnym. Z drugiej strony, mamy „wielkie nic” z teoriami, domysłami i dogmatami – czyli wielkim i grząskim polem domysłów.

    Pewną nadzieję dają doktryny new age. Jest to zmodyfikowane rdzeń gnostycki tak, by był w miarę strawny dla ogółu. O dylematach związanych z new age pisałem w artykułach poniżej:

    Czy racjonalna logika płata figle? „Człowiek się totalnie zagubił”
    Demaskuję szokujące fakty o new age! Felieton który zszokuje wielu
    Czego jeszcze nie wiesz o kobietach?

    Zapraszam do przeczytania poniższych trzech cytatów.

    Wstęp: Jarek Kefir Continue reading „Czuję, więc jestem. Na bezdrożach i pustkowiach racjonalizmu”

    CHOLESTEROL NIE JEST SZKODLIWY! NAUKA I FARMACJA OKŁAMYWAŁY NAS PRZEZ LATA!

    „Szkodliwy cholesterol” i wegetarianizm: dwa kłamstwa nauki i farmacji, które mają mnóstwo ofiar na sumieniu

    Wszystko zaczęło się od tego, że ktoś wpadł na pomysł, by obniżyć ludziom cholesterol. Już od lat 90-tych XX wieku WHO i FAO zaczęło promować destrukcyjną dietę opartą na węglowodanach, np zbożach. Organizm człowieka funkcjonuje dobrze przy następujących relacjach: 50% tłuszczy, 40% białek, 10% węglowodanów.

    WHO i FAO postawiło tę dietę do góry nogami, każąc nam spożywać ponad 40% energii z węglowodanów. Na efekty nie trzeba było długo czekać – nastąpiła eksplozja otyłości i chorób cywilizacyjnych: raka, autoimmunologicznych, psychicznych, kardiologicznych, geriatrycznych i wielu innych.

    Statyny, czyli zabójcze dla organizmu leki obniżające cholesterol, okazały się wtedy strzałem w dziesiątkę. WHO aż kilka razy obniżała maksymalne normy cholesterolu tak, by ze zdrowych ludzi czynić chorych. To samo zresztą zrobiono z maksymalnymi normami cukru we krwi, ciśnienia tętniczego, itp. Wszędzie tam, gdzie są na rynku leki obniżające jakiś parametr – tam zaniża się górne normy.

    Najnowsze odkrycia naukowe miażdżą dotychczasową propagandę WHO i medycyny, która jak wiadomo, jest kupiona przez farmację. To nie cholesterol odpowiada za problemy kardiologiczne. Odpowiada za nie nadmiar wapnia nieorganicznego przy jednoczesnych niedoborach magnezu i witaminy D3. Dużo złego w tej materii robi też homocysteina.

    wysoki cholesterol

    Zrób może taki eksperyment – zapytaj swojego lekarza o homocysteinę i czy cokolwiek o niej wie. Możesz zapytać go także o nadmiar wapnia i blaszki wapniowe – główną przyczynę miażdżycy w żyłach. Cholesterol jest natomiast naturalnym „balsamem„, który otacza uszkodzoną przez blaszki wapniowe tkankę żylną.

    Podwyższenie poziomu cholesterolu nie jest więc patologią, ale mechanizmem obronnym, który ma za zadanie nas chronić. Sztuczne zbijanie poziomu cholesterolu to destrukcja tego mechanizmu obronnego. Ale nie tylko. Bowiem i cholesterol i kwas moczowy są substancjami, które odpowiadają za inteligencję, dobry nastrój, aktywność, kreatywność, myślenie. Statyny i obniżanie cholesterolu, czynią z ludzi je biorących osoby cierpiące na depresję, z problemami ze snem, pamięcią, psychiką, nastrojem.

    WHO, czyli kartel lobbingowy korporacji farmaceutycznych, i ogólnie, „racjonaliści naukowi” cz też „sceptycy” zaczynają oficjalnie promować wegetarianizm i weganizm. Najpierw obrzydzili ludziom cholesterol i obniżyli go destrukcyjną dietą (węglowodany, zboża) i toksycznymi statynami. A teraz chcą obniżyć ludziom poziom kwasu moczowego powstającego z puryn (mięso), by byli totalnie ogłupiali. Wegetarianie – nie szach, ale szach mat. Nie będzie od teraz pobłażania dla tego nowego dogmatu korporacyjnej nauki na moich profilach.

    wysoki cholesterol

    Zauważyłem, że ten trend nasila się coraz bardziej. Cała armia osób określających się jako racjonaliści, sceptycy, przeciwnicy teorii spiskowych, zwolennicy oficjalnej nauki – nagle jak jeden mąż zaczyna promować wegetarianizm. Dlaczego tak się dzieje? Czy nie jest to kolejny wielki przekręt? Wszak oni znani są z tego, że od lat manipulują nauką, medycyną, farmacją. Dziś to pieniądz dyktuje „prawdę” w oficjalnej, korporacyjnej nauce.

    Mięso zawiera wysokojakościowe puryny. Z puryn powstaje substancja zwana kwasem moczowym. Wg mnie jest to nazwa myląca i niesłuszna. Jaką rolę pełni kwas moczowy i dlaczego jest tak ważny dla ludzkiego organizmu?

    Człowiek jako jedyny ssak na Ziemi ma dwie cechy: ponad 10 razy większą ilość kwasu moczowego we krwi, i brak biosyntezy witaminy C. Przed tysiącami lat kwas moczowy zajął rolę mniej wydajnej witaminy C. Co ciekawe, im inteligentniejszy jest człowiek, tym wyższe stężenie kwasu moczowego i cholesterolu posiada.

    Przed tysiącleciami nasze organizmy zaprzestały wytwarzania witaminy C, bo od tej pory rolę głównego antyoksydanta zajął właśnie kwas moczowy. Jest to substancja która była odpowiedzialna za znaczący wzrost inteligencji u Homo Sapiens. Być może to jest odpowiedź na pytanie, co tak naprawdę spowodowało ten wielki ewolucyjny przeskok.

    Wg mnie prawda jest nieco bardziej złożona. Nie tylko o kwas moczowy może chodzić, ale również o spożywanie psychodelicznych grzybów przez hominidy. Psychodeliki odkrywają przed umysłami to, co na pierwszy rzut oka jest niewidoczne, bo likwidują na jakiś czas pewną ochronną barierę. Niebagatelną rolę pełni również to „coś„, co ewolucję nadzoruje i inspiruje. Jest to bez wątpienia czynnik metafizyczny. Gdyby nie On, to nie byłoby możliwe powstawanie nawet prostych aminokwasów przed miliardami lat.

    wegetariamizm-i-mieso

    Ale do rzeczy. Czy to dlatego najpierw obrzydza nam się cholesterol i obniża statynami, a teraz próbuje odciąć nas od mięsa, które jest źródłem wysokojakościowych puryn? Robi to ta sama organizacja, czyli WHO:

    Cytat: „Oficjalny raport WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) informuje, że spożywanie przetworzonego czerwonego mięsa (w ilości 50 gramów lub więcej dziennie czyli np. 2 plastry wędliny) zwiększa ryzyko wystąpienia nowotworu jelita grubego aż o 18%. Naukowcy WHO wykazali również, mniejszą, ale wciąż korelację pomiędzy spożywaniem czerwonego nieprzetworzonego mięsa a występowaniem niektórych nowotworów złośliwych: jelita grubego, trzustki oraz prostaty.”

    Od razu ta informacja ukazała się na tysiącach profili dietetyków popierających wegetarianizm i określających siebie jako „zwolennik oficjalnej nauki„, czy „przeciwnik teorii spiskowych„. Wegetarianie triumfalnie obwieścili to niedawno światu. Napisała o tym gazeta wyborcza i inne media. Jednak czy jest się czym cieszyć? Wątpię.

    Argumenty wegetarian, szczególnie tych uduchowionych, a więc wielu Czytelników mojej strony, wydają się być w miarę oczywiste. Należą do nich takie argumenty jak barbarzyńskie zabijanie zwierząt, hormony strachu i stresu w mięsie, informacja komórkowa, toksyny.

    Oczywiście, ubój jest barbarzyński i nie powinien być przeprowadzany w takiej formie. Ale o to miejcie pretensje do ustroju, który tak wielu z Was gorąco popiera, czyli kapitalizmu. Kapitalizm jest barbarzyńskim tworem psychopatów i szaleńców. Jest to system skonfigurowany na najniższym poziomie świadomości. To kapitalizm umożliwia m.in.: fałszowanie badań naukowych, wprowadzanie na rynek toksycznych statyn na cholesterol, eksploatację ludzi i planety, czy choćby przemysłową hodowlę i barbarzyński ubój zwierząt.

    korporacje-farmaceutyczne

    Mottem kapitalizmu jest: „zysk ponad wszystko„. Zysk ponad ludzkie życie, zysk ponad prawdę w nauce, zysk ponad dobro ekosystemów, i w końcu, zysk ponad humanitarne traktowanie zwierząt. I tu miejcie pretensje do siebie i do tych, którzy określają się modnym dziś hasłem „wolnorynkowa lewica„.

    Dalej: humanitaryzm, wrażliwość u wegetarian? Te słowa które tu napiszę, wstrząsną wieloma osobami. Ale muszę to zrobić. Otóż popatrzcie na Hindusów – są oni wegetarianami i krowy są tam bożkami. Jednak do dziś jest to społeczeństwo skrajnie konserwatywne o mentalności niewolniczej (kastowej). Bardzo często dochodzi tam do gwałtów i pobić kobiet, i nie tylko. Jest to tam traktowane jako „sprawa honoru„.

    Ogromne połacie Indii (prowincja, przedmieścia) wciąż tkwią w niewolniczym systemie kastowym i w skrajnym konserwatyzmie, porównywalnym chyba tylko z europejskim średniowieczem. Nie ma tam też mowy o rozwoju duchowym, bowiem jest tam taka sama ciemnota religijna jak kiedyś u nas. A wiedzę o czakrach, hinduskich bóstwach i energiach, mają tylko kapłani i elita.

    Jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Jest to ścisły temat tabu związany ze środowiskiem wegetarian i „zwierzolubów„, ale muszę go złamać. Niejeden będzie chciał we mnie cisnąć pomidorem. Od razu zaznaczam, że dotyczy to tylko pewnej części wegetarian i osób wykazujących empatię do zwierząt, jak to określają.

    Otóż wielu wegetarian i tych skupionych na ratowaniu zwierząt np za schronisk, to skryci mizantropi. Kochają oni zwierzęta, ale jednocześnie nienawidzą ludzi. Wypowiadają się o ludziach z nienawiścią, zajadliwością, niesłychaną pogardą. Bywa że popierają eugenikę i tym podobne pomysły. Sam znam na żywo taką osobę, która choć ma serce zimne jak lód – wiecznie wkleja na swojego facebooka apele o ratowanie zwierząt.

    Ma to głębsze uzasadnienie. Zwierzaka (psa, kota) jest łatwo kochać, bo gdy on się do nas przywiąże, to kocha bezwarunkowo. Trudniej kochać, lubić czy choćby akceptować drugiego człowieka. Człowieka, który tak samo jak my, bywa sterowany przez ego, przez swój niepokorny umysł, człowieka który ma wady, swoje przyzwyczajenia, ograniczenia, lęki, traumy. Dużo łatwiej przejść na wegetarianizm i powklejać na profil apele o adopcje zwierząt ze schroniska, i jednocześnie nienawidzić całej ludzkości. To bardzo uspokaja ego i pierze sumienie.

    wysoki cholesterolChoć to co napisałem wydaje się szokujące – ale niestety, to naprawdę ma miejsce. Iluż znam takich, dla których wklejenie obrazka ze schroniska jest szczytem obywatelskiego aktywizmu? A tak naprawdę takie osoby mają serce zimne jak lód, poczucie wyższości, brak zdrowej pokory i żądzę mordu w oczach?

    Wróćmy do meritum.

    Na zakończenie felietonu mam wiadomość zgoła odmienną. Otóż oficjalnie wykazano, że cholesterol nie jest szkodliwy dla zdrowia. Prasa australijska (The Australian, 21 i 22 luty, 2015), napisała:

    Cytuję: „Draft dietary guidelines issued by the US Office of Disease Prevention and Health Promotion have removed a warning that people should limit the amount of cholesterol they eat.”
    (…)
    Cholesterol. Previously, the Dietary Guidelines for Americans recommended that cholesterol intake be limited to no more than 300 mg/day. The 2015 DGAC will not bring forward this recommendation because available evidence shows no appreciable relationship between consumption of dietary cholesterol and serum cholesterol, (….) Cholesterol is not a nutrient of concern for overconsumption.”

    W tłumaczeniu na język polski:

    Cytuję: „Wstępne zalecenia wydane przez Amerykańskie Biuro d.s Zapobiegania Chorobom i Promocji Zdrowia usunęło ostrzeżenie, że ludzie powinni ograniczyć ilość cholesterolu jaki spożywają.”
    (…)
    Cholesterol. Poprzednio, “Wytyczne Dietetyczne dla Amerykanów”, zalecały, żeby spożycie cholesterolu nie było wyższe niż 300mg/dzień. Wytyczne w roku 2015 tego zalecenia już nie wprowadzają, ponieważ istniejące dowody naukowe NIE wskazują na istotny związek pomiędzy spożyciem cholesterolu w diecie i poziomem cholesterolu we krwi. Cholesterol nie jest substancją odżywczą, która stanowiłaby zagrożenie z powodu jej nadmiernego spożycia.”

    O tym można przeczytać także w linku poniżej:
    http://health.gov/dietaryguidelines/2015-scientific-report/PDFs/Scientific-Report-of-the-2015-Dietary-Guidelines-Advisory-Committee.pdf

    Na zakończenie wszystkim wegetarianom polecam poszukać w Google:
    rola kwasu moczowego w organizmie
    kwas moczowy, witamina C i ewolucja
    mięso, puryny i kwas moczowy

    Źródło części informacji: Gaja

    Autor: Jarek Kefir

    Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/

      

     

    Zwolennicy szczepień kłamią ws. rtęci. Zobacz jakie są fakty!

    Zwolennicy szczepień kłamią ws. rtęci. Zobacz jak!

    rtęć w szczepionkachPoniższy artykuł ujawnia, jakie kłamstwa stosują zwolennicy szczepień. Pomimo tego że już od dawna wiadomo, że rtęć jest groźną trucizną – to dalej dodaje się ją do szczepionek. Dr Jerzy Jaśkowski ujawnia krok po kroku manipulacje, zatajanie badań i zakłamania, jakich dokonano

    Powszechnie mówią oni że rtęć dodawana do szczepionek nie jest szkodliwa. Jednak powołują się oni na specjalnie wyselekcjonowane badania naukowe, które były po prostu fałszowane. Polscy zwolennicy farmacji do dziś powołują się na słynne „studium duńskie”, podczas gdy od dawna wiadomo, że zostało ono sfałszowane. A jego realizatorzy okazali się być zwykłymi bandytami mającymi na pieńku z wymiarem sprawiedliwości.

    Jakie są jeszcze grzechy i grzeszki osób lobbujących za szczepieniami? Przede wszystkim, pomijają one milczeniem te badania, z których jasno wynika, że etylortęć (thiomersal / thimerosal) jest szkodliwa. To znana sztuczka manipulacyjna ze świata mediów – jeśli o jakimś temacie się nie mówi w mediach, to zdecydowana większość społeczeństwa się o tym nie dowie. Taktyka znana i od zawsze skuteczna, bo ludzie są po prostu gnuśni, wygodniccy i leniwi.

    Jedynie stać ich na naciśnięcie guzika w pilocie TV i włączenie TVP czy TVN. Podobnie radio – nie poszukają oni rozgłośni alternatywnych, tylko włączają oni zetkę czy RMF i potem narzekają na puszczany tak szit. Kolejny trick to oskarżanie niezależnych badaczy i ich badań o nierzetelność. Ich logika jest bardzo prosta – wszystko co nie służy wielkiej farmacji (często będącej ich sponsorami), jest nierzetelne, niezgodne z metodologią, pseudonaukowe itp.

    Kolejny ciekawy trick stosowany ogólnie przez farmację i medycynę, to ignorowanie istniejących danych np na temat toksyczności. Albo ignorowanie powszechnie dostępnej wiedzy na temat sumowania się różnych substancji toksycznych. Tę wiedzę się pomija jeśli chodzi np o szczepionki, ale nie tylko. Duża część wiedzy istniejącej od dawna jest marginalizowana na rzecz współczesnych norm, wytycznych i procedur.

    Proszę, nie wierzcie tym ludziom. Albo to są zręczni kłamcy na usługach koncernów (prowadzą oni blogi, portale, fundacje, są to też gadające głowy z gazet i TV), albo są to ludzie zaślepieni ideologią (racjonalizmu, sceptycyzmu). I tacy ludzie wszystko to, co jest niezgodne z oficjalną wersją rządów i korporacji, uważają za teorię spiskową, pseudonaukę itp. Mam z nimi do czynienia od 2009 roku i na mojej stronie znajdziecie bogate studium psychologiczne tych osobowości.

    Wstęp: Jarek Kefir Continue reading „Zwolennicy szczepień kłamią ws. rtęci. Zobacz jakie są fakty!”

    Dr Andrew Wakefield udowodnił związek szczepień z autyzmem i farmacja zniszczyła mu karierę

    Dr Andrew Wakefield udowodnił związek szczepień z autyzmem i farmacja zniszczyła mu karierę

    szczepionkiPrace badawcze dr Andrewa Wakefielda należą do najbardziej znanych, i jednocześnie najbardziej znienawidzonych przez zwolenników farmacji i „oficjalnej” medycyny. Są one powszechnie krytykowane przez nich w mediach, także tych internetowych. Czy trolle farmacji czy też użyteczni idioci farmacji, mają podstawy by krytykować, ośmieszać, odsączać od czci i wiary te badania?

    Oczywiście, że nie. Prezentuję nagranie video, z Andrewem Wakefieldem.  Dr Andrew Wakefield ujawniał już kilka razy manipulacje zwolenników farmacji. Demaskował on ich kłamstwa i socjotechniczną (psychomanipulacyjną) narrację, jaką stworzyli spin-doktorzy koncernów farmaceutycznych specjalnie dla dyskredytowania jego badań. Ujawnia on również inne skandalizujące o szokujące fakty o szczepieniach.

    Fakty są bowiem takie, że wobec badań dr Andrewa Wakefielda przyjęto specjalną, ustaloną lata temu narrację psychologiczną. I te kłamstwa, podane w odpowiednim, sprawiającym wrażenie profesjonalnego „sosie” są powtarzane przez trolli farmaceutycznych jak i „użytecznych idiotów” po dziś dzień. Fundamentalnym zarzutem, jak w przypadku każdych niewygodnych dla lobby badań, jest zarzut złej metodologii. Z tym, że taki zarzut bardzo łatwo wystosować do praktycznie każdego badania, również (a może w szczególności) do tych zlecanych przez koncerny i lobby.

    Ogólnie, dr Andrew Wakefield jest typowym przykładem człowieka, który sprzeciwił się systemowi, i został przez niego zniszczony. Nietrudno się temu dziwić – zysk za wszelką cenę, choćby po trupach, to modus operandi farmacji i ogólnie, nauki. Oni nie tylko niszczą nasze zdrowie. Korporacje technologiczne poprzez rabunkową gospodarkę zasobami i istnienie tzw. „spisku żarówkowego„, czyli celowego produkowania bubli, produktów mało wytrzymałych i mało trwałych – niszczą całą Ziemię. Po co produkować smartfona z materiałów wytrzymałych, który wytrzyma 10, a nawet 15 lat? Skoro za grosze można go wyprodukować z materiałów kiepskiej jakości w Chinach. Wytrzyma on rok, dwa, max cztery lata, a potem użytkownik będzie zmuszony kupić nowy, i będzie większy zysk.

    A tak na marginesie.. Czym jest przymus administracyjny państwa ws. szczepień? Jest niczym innym, jak porażką tego, kto te szczepienia produkuje, reklamuje i ordynuje. Nie udało im się zdobyć zaufania społecznego. Coraz mniej i mniej osób szczepi siebie i swoje dzieci. Więc ci zdemoralizowani do cna ludzie, opętani chorą żądzą zysku, wymyślają coraz więcej szykan wobec tych obywateli, którzy ich produktów kupować zwyczajnie nie chcą. Ujawnia to całkowitą porażkę państwowego, medycznego aparatu agresji i opresji w sprawie szczepień.

    A teraz zapowiadany film. Wywiad dr Mercoli z dr Andrewem Wakefieldem na temat jego badań nad MMR:

    Continue reading „Dr Andrew Wakefield udowodnił związek szczepień z autyzmem i farmacja zniszczyła mu karierę”