Tag: psychika

Psychomanipulacja jest powszechna, potężni inżynierowie emocji manipulują nami na każdym kroku!

Psychomanipulacja jest powszechna, potężni inżynierowie emocji manipulują nami na każdym kroku!

manipulacja w mediachOd dawna w swoich publikacjach i komentarzach kładę duży nacisk na znajomość tajników psychologii, także psychomanipulacji. Uważam że ten, kto nie zna psychologii, ten nie zrozumie życia, i w konsekwencji, może je przegrać. Ile razy widzimy pewien obrazek: 50-letni miliarder biegły w naukach ścisłych poślubia bez intercyzy 20-letnią kobietę. A ta rok lub dwa lata po ślubie, rozwodzi się z nim i pozbawia go nawet 3/4 majątku.

Mamy tu klasyczną nieznajomość życia, w tym także psychologii i emocji. Ten miliarder, choć ukończył jakąś uczelnię techniczną z wyróżnieniem, ma łeb niczym kalkulator, i zespół ludzi od projektowania zaawansowanych systemów (np w informatyce), to przegrał on na polu emocji i psychologii. Życie to nie tylko liczby i nauki ścisłe, to nie tylko magisterka na polibudzie, to nie tylko umiejętność programowania w C++ i nie wiadomo czym jeszcze. Życie przede wszystkim składa się ze znajomości praw jakie rządzą emocjami i psychiką (wtedy wygrywasz życie i jesteś „kimś”), albo z ich nieznajomości.

Wtedy często pada się ofiarą tych pierwszych, sprytniejszych i przebieglejszych jeśli chodzi o emocje. Tajemnicą poliszynela, skrzętnie ukrywaną, i to ukrywaną chyba bardziej niż jakakolwiek teoria spiskowa – jest to, że cały świat jest zbudowany na tej zależności. W kapitalizmie nazywa się to, że „rekin skubie leszcza„, jak powiedzą Ci pryszczaci fani Janusza Korwina Mikke, fascynaci nauk ścisłych. Niestety, ale same wpływy i pieniądze nie wystarczą do tego. Dlatego wszystkie korporacje i tym podobne podmioty, zatrudniają potężne armie specjalistów od.. emocji i psychiki – reklamy, PR, NLP, psychomanipulacji itp.

Tego typu wiedza jest potężnym orężem i bardzo przydaje się w życiu. Dlatego często ta wiedza jest albo ukrywana, albo ośmieszana. Prym wiedzie w tym, o dziwo, tradycyjna, akademicka psychologia. Która nazywa nauki takie jak NLP czy PUA „pseudonauką która nie działa.” Jednak bądźcie pewni, że wszyscy ci „racjonaliści naukowi” jak i „sceptycy” czasami pracujący w działach PR korporacji, np farmaceutycznych – mają te „pseudonaukowe NLP” w jednym paluszku. I je stosują, tak jak poniższy pan który „zaszczycił” mnie swoją obecnością na mojej stronie: Continue reading „Psychomanipulacja jest powszechna, potężni inżynierowie emocji manipulują nami na każdym kroku!”

Jeśli wybierzesz łatwą i „kolorową” drogę, którą proponuje społeczeństwo, będziesz niewolnikiem

Jeśli wybierzesz łatwą i „kolorową” drogę, którą proponuje społeczeństwo, będziesz niewolnikiem

ego i umyslProponuję Wam przeczytać kilka ciekawych cytatów ludzi przebudzonych. Będą więc cytaty o tym myślowym „blablaniu” które dla wielu z nas jest po prostu uciążliwe. Błędem jest utożsamianie się z tym myślotokiem. Błędem jest uznawanie tego myślotoku za objaw istnienia naszego „ja”. Gdy uważnie i w spokoju, bez oceniania przyjrzysz się myślom, które przelatują Ci przez głowę – odkryjesz coś zadziwiającego.

Otóż wiele z tych myśli jest skrajnie niekonstruktywnych, wręcz głupich. Aby napisać felieton, wiersz, tekst, piosenkę, utwór, aby namalować obraz, uszyć coś – trzeba się naprawdę mocno sprzeciwić temu myślowemu bełkotowi. Takie sprzeciwienie się nazywane jest twórczością. Dalej: wiele z tych myśli jest wręcz jawnie wrogich Tobie, destrukcyjnych. Są to często strzępki myśli, rozmów, sytuacji, emocji z przeszłości, z reguły te bolesne. Lub to samo, ale dotyczące rzekomych sytuacji mających wydarzyć się w przyszłości.

Mało tego. Bowiem istnieją techniki które pomagają nam uwolnić się od tego myślowego terroru, od jego zdawałoby się wszechwładzy. Pomagają one chwilowo „wyzerować” te myśli i osiągnąć stan głębokiej relaksacji. I najważniejsze: skoro moje „ja” nie jest tymi myślami (bo gdy są wyzerowane zupełnie, to owo „ja” również istnieje, nie znika), to czym owo „ja” jest? Ciekawi mnie Wasza odpowiedź na to pytanie.

Polecam też przeczytanie artykułów na ten temat:
Polecam wszystkim medytację. Otwórz się na nieznane!
Skąd pochodzą Twoje myśli? Zaskoczę Cię: w większości nie są Twoje
4 szokująco skuteczne sposoby na „zresetowanie” i oczyszczenie umysłu
Uwolnij swój umysł! Mój sposób na medytację / wizualizację
Jak się pozbyć bólu przeszłości? Niesamowite ćwiczenia i techniki Continue reading „Jeśli wybierzesz łatwą i „kolorową” drogę, którą proponuje społeczeństwo, będziesz niewolnikiem”

Patologie normalności: wymogi cywilizacji prowadzą do chorób i przedwczesnej śmierci

Patologie normalności: wymogi cywilizacji prowadzą do chorób i przedwczesnej śmierci

hipokryzja i dulszczyznaJuż wiele lat temu zauważyłem, że z tym, co nazywane jest „normalnością”, coś jest cholernie nie tak. Zauważyłem też, że granice pomiędzy normalnością a nienormalnością są ekstremalnie płynne, wysoce relatywne. Zależą one od wielu czynników, takich jak:

-kultura, narodowość, wyznawana religia, miejsce zamieszkania (to co jest nie do przyjęcia w jednej religii, uchodzi za dobre i prawe w innej religii);
-status społeczny i towarzyski (osobie która ma ten status niewielki, niewiele rzeczy puszcza się płazem. O ile u majętnego i wpływowego człowieka płazem przechodzą nawet najbardziej chamskie, infantylne i kiepskie dowcipy, o tyle u biedaka mogą być one powodem nawet zatrzymania w izbie wytrzeźwień);
-płci i wieku (kobietom ogromną część win się odpuszcza, szczególnie tym ładnym. Z drugiej strony, nie akceptuje się damskiej seksualności. I jeszcze jedno – panuje przekonanie, że „młodość musi się wyszaleć”. W ten sposób ogłupia się ludzi (alkohol etylowy – bardzo silna neurotoksyna) i uzależnia ich od dilera – od państwa);
-od sytuacji (przymykamy oczy na wybryki przeciwko normom społecznym w specyficznych stanach – „w emocjach„, „pijany był, przymknij na to oko„, itp. Alkohol i inne narkotyki są tutaj takim alarmowym wentylem bezpieczeństwa w bezdusznym społeczeństwie, które wymaga bezwzględnego i bezdyskusyjnego podporządkowania. Pijemy go specjalnie po to, by robić po nim rzeczy, które byłyby w złym tonie na trzeźwo, lub do których nie mamy odwagi);

Pomimo wszystko – pomimo całej tej umowności i relatywności pojęcia takiego jak „normalność” – panuje powszechny jej kult. Choć tak naprawdę nikt na dobrą sprawę nie wie co to jest normalność. Bo każdy człowiek na Ziemi ma inną jej definicje. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy doda się do tych rozważań kolejny „parametr”..

Otóż zauważyliście zapewne nieraz i nie dwa, że ludzie co innego oficjalnie deklarują, a co innego robią gdy „nikt nie widzi” lub gdy występują inne „czynniki łagodzące” odstępstwo od normalności. To powszechna wada całej naszej cywilizacji. Pisałem już kiedyś, że to, co nazywamy człowieczeństwem, humanizmem, moralnością, etyką – to tylko taka „nakładka systemowa” na potężny system na którym wyrośliśmy. A który to system ma korzenie bezpośrednio w świecie zwierzęcym. Z tej przyczyny, ta nakładka systemowa ledwie funkcjonuje. Continue reading „Patologie normalności: wymogi cywilizacji prowadzą do chorób i przedwczesnej śmierci”

BHP suplementacji magnezu. Czy wiesz że nieodpowiedni preparat może zaszkodzić?!

BHP suplementacji magnezu

Piszę ten felieton by rozprawić się z mitami, jakie panują wokół suplementacji magnezem. Magnez jest jednym z tych pierwiastków, którego potrzeba suplementacji istnieje w mediach i w świadomości społecznej. Jednocześnie jest tym pierwiastkiem, którego ogromna liczba ludzi ma mniejszy lub większy niedobór.

Magnez jest odpowiedzialny za około 300 ważnych reakcji chemicznych w organizmie. Jest nieoceniony w regulacji pracy mózgu, stanu psychiki jak i układu krążenia. W wielkim skrócie, rola jaką pełni:

-mózg: stabilizuje układ nerwowy, działa uspokajająco ale jednocześnie umożliwia wysoką wydajność umysłową. Odpowiada m.in. za zdolność uczenia się;

-psychika: niedobór magnezu skutkuje dużym zmniejszeniem syntezy serotoniny. Serotonina jest neuroprzekaźnikiem odpowiedzialnym za szczęście, spokój, relaksacje, wyciszenie, harmonię. Na głębszym, duchowym poziomie, serotonina może być „bramą” do tamtego niematerialnego świata, umożliwiając medytację, relaksację, czy odczuwanie „szczęścia bezwarunkowego”. Jej przeciwieństwem jest dopamina – „neuroprzekaźnik ego” odpowiedzialna za często „bezmyślne” działanie, napęd, popędy, żądze, seksualność, czy buzujące, gwałtowne emocje. Ale to temat na zupełnie inny felieton. Niedobory magnezu skutkują więc całym szeregiem chorób emocji i psychiki, od depresji, na psychozie skończywszy.

-układ krążenia: magnez jest pierwiastkiem obniżającym ciśnienie tętnicze, chroniącym serce. Naturalnym antagonistą (przeciwieństwem) magnezu, jest wapń. I tutaj zaczynają się spore schody. Otóż w dzieciństwie owszem, potrzebujemy wapnia do wzrostu m.in. kości. Jednak już w wieku nastoletnim proporcje powinny być zdecydowanie odwrotne. Czyli stosunek magnezu do wapnia powinien wynosić 2 do 1. Niestety, ale współczesna dieta cywilizacji zachodniej sprzyja nadmiarowi wapnia i jednoczesnemu niedoborowi magnezu.

.

Jeśli mamy za dużo wapnia w organizmie, zaczynamy cierpieć na jego nadmiar. Objawy to: osłabienie, zmęczenie, bóle głowy. Ale także dużo poważniejsze, np nadciśnienie. Mało tego. Wapń którego mamy nadmiar, odkłada się w tkankach miękkich, zwapniając je i zaburzając ich pracę. Jeszcze gorsze konsekwencje nadmiaru wapnia są dla naczyń krwionośnych. Blaszki wapnia „wbijają się” w ścianki naczyń krwionośnych i uszkadzają je. Są więc bezpośrednią przyczyną miażdżycy i zawału serca.

Wtedy organizm wysyła w uszkodzone miejsce cząsteczki cholesterolu, które są „balsamem” czy też „plastrem” zalepiającym i zabezpieczającym uszkodzone miejsce. Więc cholesterol nie tylko nie jest przyczyną miażdżycy, ale wręcz jest tymczasowym „lekiem” na nią. Teraz widzicie, jak wielkim oszu.stwem są leki obniżające poziom cholesterolu, czyli statyny.
O cholesterolu pisałem w linku poniżej, polecam:
Cholesterol nie szkodzi zdrowiu! Nie daj się propagandzie koncernów, ich „leki” mogą zabić!

Nadmiar wapnia mamy z kilku powodów. M.in. przez niedobór magnezu, zbyt duże spożycie produktów z wapniem, jak i niedobór witamin D3 i K2 który bardzo utrudnia transport wapnia z krwi i tkanek miękkich do kości. Ale wróćmy do tematu magnezu.

Obecnie w sprzedaży jest wiele form magnezu. Wyliczę tutaj niektóre:
-tlenek magnezu
-węglan magnezu
-asparginian magnezu
-cytrynian magnezu
-mleczan magnezu
-chelat magnezu (glicynian magnezu)
-glukonian magnezu
-chlorek magnezu

niedobor magnezu jaki wybrac

.

Którą formę więc wybrać? Zacznijmy od tego, że najtańsze i najczęściej spotykane formy magnezu, takie jak tlenek magnezu i węglan magnezu, są bardzo słabo przyswajalne. Tlenek magnezu jest przyswajalny w granicach poniżej 20%. Jeszcze gorzej jest z węglanem magnezu, który jest praktycznie nieprzyswajalny dla organizmu. Ba, żeby organizm mógł wydalić tę nieorganiczną i nieprzyswajalną formę magnezu, musi zużyć swoje cenne zasoby.

Dobrze, co więc z najbardziej chwalonymi i reklamowanymi formami magnezu, takimi jak: cytrynian, mleczan bądź „chelat”? Czy są one warte swojej ceny? Twierdzę, że nie, że jest to wielkie oszustwo związane ze sprawą suplementacji magnezu. Owszem, tego typu preparaty mają wysoką przyswajalność, nawet do 90%. Jednak jakim kosztem?

Otóż cytryniany, mleczany i „chelaty” magnezu, są zasadami. Brane regularnie i w dużych dawkach rozregulowują równowagę kwasowo-zasadową w żołądku. Ph żołądka powinno wynosić od 1,5 do 2,5. Niestety, ale ze względu na tryb życia (mleko i jego przetwory, masowe stosowanie leków zobojętniających kwas żołądkowy, owe cytryniany magnezu) wielu ludzi cierpi na niedokwasotę żołądka. Jeśli żołądek nie ma odpowiedniej kwasowości, to zaczynają się w organizmie ogromne problemy.

Następuje wtedy znaczne ograniczenie produkcji podstawowego enzymu trawiennego – pepsyny. Nie wchłaniają się wtedy w jelitach składniki odżywcze lub wchłaniają w mniejszym zakresie. Niedostatecznie trawią się białka. Niestrawione, zbyt duże cząsteczki białek, przechodzą potem z jelit do krwi i innych części organizmu, powodując szereg wyniszczających chorób autoimmunologicznych (celiakia, Hashimoto i inne). Organizm jest niedożywiony. Źle pracuje tarczyca. Powstaje niedobór witaminy B12, szczególnie dotkliwy u wegetarian.

Już 12 mg magnezu ma taką siłę neutralizacji kwasów, jak 20 mg wapnia, 23 mg sodu lub 39 mg potasu. Często niedobór kwasów żołądkowych, a nadmiar związków zasadowych objawia się.. zgagą i pieczeniem przełyku. Wtedy lekarze przepisują leki z generacji IPP – inhibitory pompy protonowej. Przepisują je rutynowo, podejrzewając nadmiar kwasów w żołądku, a nie ich niedobór. Takie „leczenie” powoduje jeszcze poważniejszy przebieg choroby i pogorszenie się stanu zdrowia. Wielu ludzi pisze na forach internetowych, że po rozpoczęciu zażywania IPP, czują się jeszcze gorzej.

Jeśli podejrzewasz u siebie niedokwaśność lub nadkwaśność, zrób bardzo prosty test. Zjedz pół tabliczki czekolady bądź kromkę chleba ze smalcem. Gdy masz za mało kwasów w żołądku, wtedy po czekoladzie (odczyn kwasowy) poczujesz się lepiej, a po kromce chleba ze smalcem (odczyn zasadowy) – dużo gorzej. Niedokwaśność żołądka to ogromny problem cywilizacyjny którego klasyczna medycyna nie tylko nie dostrzega, ale wręcz źle go leczy. W zależności od kraju, cierpi na niego od 40% do nawet 98% ludzi. To cicha, wyniszczająca nas epidemia.

Szerzej o tym bardzo poważnym problemie jak i o sposobach radzenia sobie z nim, pisałem w linku poniżej – polecam:
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne

.

Dobrze, jaki więc magnez wybrać? Wszystkim polecam chlorek magnezu. Ma średnią przyswajalność (40% do 60%). Ale nie tylko nie zaburza kwasowości żołądka, a wręcz pomaga ją odbudować, bo dostarcza do organizmu aniony chlorkowe. To samo dotyczy preparatów z chlorkiem potasu, jak i roztworu soli fizjologicznej do picia, który można przygotować w domu. Opisałem te sposoby w linku który dałem kilka linijek powyżej.

Preparaty z chlorkiem magnezu można oczywiście kupić w aptece, ale tego nie polecam. Jest to po prostu za drogie! Lepiej samemu przyrządzić tzw. „Roztwór Delbeta” czyli roztwór chlorku magnezu o jakości farmaceutycznej w wodzie. Oto przepis na przygotowanie roztworu Delbeta.

Do 1 litra przegotowanej i ostudzonej wody z kranu (mineralna nie może być) dodajemy precyzyjnie odważone (na precyzyjnej wadze elektronicznej) 33,3 grama chlorku magnezu. Sześciowodny chlorek magnezu o jakości farmaceutycznej możemy kupić choćby na allegro, za około 18 – 25 zł za kilogram. Kilogram starczy na rok suplementacji maksymalną dawką magnezu.

Po rozpuszczeniu 33,3 grama chlorku magnezu w litrze ostudzonej, przegotowanej wody, wlewamy ów magnez do pustej, dobrze wymytej od środka i od zewnątrz, szklanej butelki (plastikowa nie może być). Wstawiamy do lodówki. Jak zażywać tak przyrządzony roztwór?

Do około 100 ml przegotowanej i ostudzonej wody, dodajemy precyzyjnie odmierzoną ilość – 25 ml roztworu delbeta. Do tego dajemy niewielką (1 łyżeczka) ilość soku ze świeżo wyciśniętej cytryny. Sok z kartonu się do tego absolutnie nie nadaje – musi być świeżo wyciśnięty sok z cytryny, w ostateczności z pomarańczy. Mieszamy, i pijemy 4 razy dziennie.

Uwagi i zastrzeżenia bezpieczeństwa: poszukaj w internecie więcej informacji o przygotowywaniu roztworu Delbeta. Musisz mieć sprawną i precyzyjną, elektroniczną wagę, która odmierzy Ci te 33,3 grama chlorku magnezu w sposób nie budzący wątpliwości. Musisz umieć jej używać. Nie pomyl wielkości 33,3 gramów z 333 gramów (czyli 33 deko).

Picie w/w roztworu w takiej dawce, 4 razy 25 ml na dobę, dostarcza maksymalną dawkę jonów magnezu (400 mg) dla osoby dorosłej. Pamiętaj, że część osób może potrzebować mniejszej, często dużo mniejszej dawki. I jest to zależne od płci, wagi ciała, wieku, przyjmowanych medykamentów, diety, chorób przewlekłych, stosowania suplementów z wapniem (nigdy nie podajemy magnezu i wapnia razem, bo są antagonistami i są wtedy usuwane z organizmu!) i wielu innych czynników. W przypadku chorób przewlekłych (szczególnie nerek, niedociśnienia i nadciśnienia) i stosowania lekarstw, zalecam konsultacje z lekarzem.

Autor: Jarek Kefir z inspiracji Czytelniczki, Gai
.

jarek kefir

Czy wiesz, że możesz wspomóc finansowo moje inicjatywy uświadamiające? Jest to forma wdzięczności za moją pracę i treści, które były dla Ciebie pozytywne i coś dobrego Ci dały. 🙂 Wsparcie umożliwia też zachowanie niezależności mojej strony.

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Tej wpadki Komorowskiego nie zapomnisz długo! Co ze zdrowiem umysłowym prezydenta?

Tej wpadki Komorowskiego nie zapomnisz długo! Co ze zdrowiem umysłowym prezydenta?

bronislaw komorowski wpadkiTo jest chyba największa „beka” całej kampanii wyborczej roku 2015. Nie dorównuje jej nawet sprytny i złośliwy sabotaż lewicy dokonany przez Millera poprzez wystawienie Magdaleny Ogórek. Na którą nie chcą głosować nawet radykalni lewicowcy. Zaś SLD wstrzymało się z finansowaniem jej kampanii wyborczej, aktyw partyjny się od niej zdecydowanie odcina, a sama partia jest w stanie ostatecznego rozpadu. To bardzo sprytne – teraz najbardziej prosystemowa, prokorporacyjna i neoliberalna partia, Platforma Obywatelska, przejmie elektorat lewicowy.

Powstają poważne pytania o stan zdrowia Bronisława Komorowskiego, obecnego prezydenta i kandydata na nową kadencję. Już w 2010 roku tabloid „Fakt” informował o poważnej chorobie wpływającej na funkcje umysłowe pana Komorowskiego – zaawansowanej miażdżycy.

Continue reading „Tej wpadki Komorowskiego nie zapomnisz długo! Co ze zdrowiem umysłowym prezydenta?”

Dlaczego Ziemia jest piekłem, choć mogłaby być rajem?

Dlaczego Ziemia jest piekłem, choć mogłaby być rajem?

dziecinstwo i dorastanieChciałbym zacząć ten felieton od poruszenia tematu muzyki. Dziś nie mamy muzyki, mamy co najwyżej „przemysł muzyczny”, „przemysł rozrywkowy”. Podobnie nie mamy już kultury, ale pop-kulturę. Do czego zmierzam. Dziś praktycznie całą muzykę przyporządkowano młodzieży i rozrywce. Typowa konwencja pop-kulturowego „dzieła” muzycznego, to mnóstwo: młodych ludzi, szlugów, alkoholu, narkotyków, cycków, seksu, hajsu, melanżu, „szatana”, tatuaży, motocykli itp.

Podporządkowanie muzyki młodzieży, młodzieżowemu buntowi i hormonalnemu „hajowi” okresu dojrzewania i wczesnej młodości, w sposób potworny i niewybaczalny muzykę wypaczyło, zniszczyło. Mamy więc kilka, kilkanaście konwencji wewnątrz pop-kulturowej muzyki, i całe rzesze fanów wzajemnie skłóconych i nienawidzących się. A tak naprawdę, patrząc na to chłodnym okiem – w prawie każdym teledysku, bez względu na konwencję, są podobne treści.

Tak naprawdę nie o samą muzykę i pop kulturę chodzi. Sprawa „umłodzieżowienia” wszystkiego, to dużo szerszy problem psychologiczny i cywilizacyjny. Wyjaśnię to w miarę szybko. Otóż świadomość dziecka jest paradoksalnie, dużo dojrzalszą świadomością, niż świadomość dorosłego. Dziecko odczuwa magię i transcendencję istnienia. Ma szerszy dostęp do metafizycznej strony świata, odczuwa ją instynktownie. Dziecko odczuwa też radość ze wszystkiego, jest ciekawe świata. Świadomość dziecięca jest bardzo bliska ezoterycznemu pojęciu „szczęścia bezwarunkowego” – szczęścia z samego faktu, że człowiek żyje, istnieje, doświadcza.

Niestety, ta dziecięca nirvana zostaje nam brutalnie odebrana w okresie dojrzewania. Zostało to opisane w sposób symboliczny w wielu baśniach, bajkach, podaniach, legendach, filmach. Ten, kto zna klucz interpretacyjny – potrafi odczytać niezwykle ważne wskazówki ze zdawałoby się nie niosących głębszego przesłania bajek, baśni, książek, filmów itp. Królewna Śnieżka ukuła się wrzecionem, na jej palcu pojawiła się krew, i zapadła w głęboki sen. Ukłucie się wrzecionem to symbol pierwszej miesiączki i okresu dojrzewania, które zabiera nam dziecięcą radość istnienia i duchową nirvanę. Od tej pory zapadamy w głęboki sen.

Doskonale ten moment odebrania nam dziecięcego szczęścia opisuje poniższy demotywator:
Historia pewnej depresji

W okresie dojrzewania zaczyna się zwiększona produkcja hormonów płciowych. Zmniejsza się, nieraz znacznie, produkcja serotoniny, która jest hormonem szczęścia. Teraz rządzi dopamina – hormon działania, ekscytacji, euforii, ale też szaleństwa. Bowiem zbyt duża ilość dopaminy jest zwyczajowo łączona z chorobami psychicznymi. To oczywiście tylko plan fizyczny, a zmiany które zachodzą w okresie dojrzewania, są obecne także na planie psychicznym i duchowym.

Od momentu dojrzewania, tracimy zdolność do odczuwania magii istnienia i bezwarunkowej radości. Od teraz ową „radość”, która tak naprawdę jest nędznym substytutem radości – musimy sobie kupić, musimy na nią ciężko zapracować. Od tej chwili radość, szczęście (a raczej ulotna chwila hormonalnej ekscytacji) są zależne od: seksu, alkoholu, narkotyku, zarobienia pieniędzy. Co zrozumiałe, aby dostać chwilę hormonalnego wyładowania (seks trwający ledwie godzinę i orgazm trwający kilka sekund) musimy płacić za to ogromną cenę. W dzieciństwie mieliśmy to za free –

Matka natura bardzo sprytnie to obmyśliła. Specjalnie odbiera nam to bezwarunkowe szczęście znane z dzieciństwa. Poprzez istnienie hormonów i konieczności zdobywania, zapracowywania na szczęście – skłania się nas do realizowania prostych i odwiecznych „programów” matki natury. Czyli do: rozmnażania się (seks, imprezy z alkoholem i narkotykami budujące więzi społeczne i ułatwiające kontakty seksualne), zdobywanie nowych terytoriów, poszerzanie stanu posiadania. Na planie psychicznym „programy” matki natury realizuje podświadomość i ego – które są „reprezentantami” natury w naszym umyśle.

Bądźmy szczerzy – gdyby nie odebranie nam tego dziecięcego bezwarunkowego szczęścia, gdyby nie dana w okresie dojrzewania namiastka – hormonalno-seksualny haj – to ludzkość by nie przetrwała. Bo nikt by nie chciał konkurować o partnerki seksualne z całym stadem napalonych i agresywnych samców, bo szczęście miałby za darmo. Zamiast najpierw konkurować, bić się, udowadniać swoje zalety kobiecie, a potem w pocie czoła, kompulsywnie z nią spać i płodzić dzieci – człowiek odczuwający szczęście bezwarunkowe robiłby co innego. Np poszedł nad jezioro popatrzeć na wschód słońca, poszedł na łąkę łapać motyle, itp.

Opisałem to dużo szerzej w poniższych felietonach:
Jak zrobiono z nas nieszczęśliwych niewolników? Kluczem nie polityka i spiski, a psychologia
Wstań z kolan i odródź się na nowo, po długiej i ciemnej nocy życia!
Jak opuścić ziemskie piekło, więzienie bez ścian? Klucz jest w trylogii „Władca Pierścieni”

A teraz wracając do tematu „umłodzieżowienia” wszystkiego. Owo nastoletnie zafascynowanie powierzchownym, hormonalnym hajem, to inaczej „ciemna noc ducha”, ezoteryczny upadek na samo dno człowieczeństwa. Tak, jest to upadek na samo dno, sen głęboki, choć rozgrzane do granic białości receptory przyjemności w mózgu wręcz wrzeszczą że to nieprawda. W tym okresie mamy zebrać ważne informacje i doświadczenia życiowe. Mamy doświadczać ziemskich dualizmów – dwubiegunowości życia. Z jednej strony, podczas seksualnej i „miłosnej” (zakochanie) ekstazy, sięgamy samych bram niebios. Z drugiej strony, negatywne doświadczenia które zawsze funduje nam wtedy życie, wgniatają nas w glebę, czujemy jak życie kopie nas butem po twarzy, szyderczo się śmiejąc.

Celem doświadczania dualizmów jest zrozumienie powierzchowności, rozpaczliwości i bezsensowności takiego stylu życia. Mamy, przynajmniej w teorii, zrozumieć, że tego typu w zasadzie zwierzęca egzystencja, nie jest celem i sensem życia, ale pewnym etapem. Że jest coś wyżej, coś ponad. I warto by było to coś „ponad poznać”. Przesłanie wielu odłamów ezoterycznych i gnostyckich, to rozjaśnienie zwierzęcych, barbarzyńskich mroków podświadomości i ego, i na powrót, jako osoba dorosła, dostąpienie tej dziecięcej nirvany – bezwarunkowego szczęścia.

Obecnie mamy całe rzesze 20, 30, 40, 50 i 60 latków, którzy owszem, dorośli, ale nie dojrzeli. Dojrzałość – w sensie fizycznym, psychologicznym i duchowym – to niestety, rzadko spotykany rarytas. Większość z tych „dorosłych” pod względem mentalności i świadomości jest na poziomie 12-15 latka, któremu w głowie jedynie jaranie, chlanie, ćpanie, bzykanie i inne formy rozrywki pobudzające układ hormonalny. Od nastolatka różni ich w zasadzie tylko to, że w przerwach między doprowadzaniem siebie do odurzenia, zarabiają na swoje zachcianki.

Mamy więc wyjaśnienie tego, dlaczego nasza planeta, choć mogła by być rajem, jest piekłem. W systemie dualizmów emocjonalno-hormonalno-seksualnych, który opisałem powyżej, dominują sytuacje przykre, negatywne, dramatyczne. Taka już jest natura. Założeniem matki natury jest to, że szereg negatywnych sytuacji i zdarzeń, jeszcze bardziej mobilizuje ludzi do łapania tych złudnych chwil hormonalnego haju. Świetnie pokazują to dane historyczne. Podczas wojny, kataklizmu, klęski głodu, seks i emocje buzują. Ludzie uprawiają go znacznie więcej, a przyrost naturalny w czasie wojny i krótko po jej zakończeniu, bije wszelkie rekordy.

Społeczeństwo, cywilizację, ludzkość tworzą i budują jednostki śpiące głębokim snem, o mentalności w zasadzie małego chłopca (12-15 lat). Podporządkowują oni wszystko tego typu materialistycznym, egoistycznym zachciankom i oczekiwaniom. Dla matki natury – która nie zna pojęć „dobro”, „zło”, „moralność”, „empatia”, „zasady”, „wrażliwość” – taki stan rzeczy jest najlepszym z możliwych. Bowiem jest przyrost naturalny, ludzie zajmują w posiadanie coraz więcej terytoriów i zasobów, a więc gatunek może trwać.

Jest tylko jeden kłopot.. Jako cywilizacja doszliśmy już na skraj tego typu stylu życia. Ekosystemy już nie wytrzymują takiej egotycznej, kapitalistycznej eksploatacji. Trwa kolejne wielkie wymieranie gatunków. Systemy polityczne, społeczne, religijne, moralne, ekonomiczne, które funkcjonowały w poprzednich wiekach – teraz są straszliwie niewydolne i w bólach zbliżają się do kolapsu. Poza tym, nasza świadoma istota – uśpiona i zamglona przez opisaną wyżej zwierzęcą część – zna pojęcia i wartości uniwersalne, których matka natura nie wykształciła. To rodzi potworny dysonans – tzw. „ból istnienia” i postrzeganie naszej planety jako piekła.

Wkleję tutaj cytat z profilu: „Baśnie dla dorosłych dzieci” (link – polecam polubić i czytać) który objaśnia ukryte, głębsze przesłanie bajki „Mała Syrenka”. Mówi on o tym, co poruszam w tym felietonie:

Cytuję: „Mit syreny”
Czlowiek jest zachwycony morzem ze wzgledu na nieprzeniknione głębiny i mit kobiety, która ma dwie natury -wspaniałej kobiety, która oczarowuje go i jest więcej niż mitem: wszystkie kobiety w swym rozwoju wewnętrznym rozwijaja dwie główne i transcendentalne przestrzenie, które są puste (sa lustrzanym odbiciem ich macicy, miejsca, które zawiera również pustke) – pustke seksualną i duchową. Kobieta, która stara się wypełnić te luki często popełnia błąd uzewnetrzniajac je (poza woda, jak Syrena), szukajac w mezczyznie przyjemności seksualnej i poświęcajac sie mu, widzac w nim Boga.

Często nie może jednak znaleźć w mezczyznie ani jednego, ani drugiego.. Stąd jej śpiew, dobrze znany, który jest placzem, lamentela(mężczyźni krytykują placz kobiety i znosza go jedynie po to, aby cieszyć się przyjemnościa jaka im daje kobieta, ale nie rozwiązuja problemu, sa uwięzieni i przerażeni, toną podazajac za przepelniona zalem pieśnia syren). Kobieta jest rozdarta między dwoma światami; jak syrena przyciąga mezczyzne do lona, ale jest zawsze zimna, ulotna, świadomie lub nieswiadomie zlosliwa, prędzej czy później zada cios mezczyznie swoim rybim ogonem.

Nie majac nóg kobieta nie moze towarzyszyc mężczyznie pozbawionemu głębi i przejawia niezadowolenie: pochwa syreny jest niedostepna, jest pokryta rybia łuska, prędzej czy później kobieta zamyka sie w sobie i odmawia mezczyznie miłości i namietnosci. Jedynie człowiek gleboki duchowo moze uwolnic sie od kobiety – syreny, ponieważ on pierwszy bedzie potrafil powiedzieć jej, ze potrzebuje odnaleźć sama siebie i pomoze jej zamienic ogon w nogi, by mogla chodzić samodzielnie.”

Cytuję: „Mężczyzna zatopiony przez kobiecość:
W wielu baśniach powraca postać wdowca, mezczyzny – sieroty, króla bez królowej.. Król Mórz, ojciec Małej Syrenki, mieszkał z pięcioma córkami i ich babcia. Król zyje w otoczeniu kobiet, ale żadna z nich nie moze ofiarowac mu miłości (milosci w znaczeniu damsko-meskim), żadna z nich nie moze sprawic, by czul sie psychologicznie w pelni uksztaltowany.

Często dorastamy w społeczeństwie zaproramowanym na meskosc: prawo, sila, szacunek, karierowiczostwo, wojna, meska „opieka” nad kobieta.. ale wspòlczesny mezczyzna nie jest królem zadowolonym, w swiecie pozbawionym kobiecosci, macierzynskiego przewodnictwa dajacego wartości duchowe, boskiej kreatywności.

Takie społeczeństwo jest powierzchowne, dlatego Mała Syrenka wyplywa na powierzchnie. Nastawione na męskosc spoleczenstwo popycha mezczyzne do zdobywania władzy siłą lub do tworzenia getta, zycia w izolacji. Na Syrenki beda polowac mezczyzni pijacy na rogach ulic, spedzajacy czas w barach, mezczyzni – dzicy: nie potrafiacy dac kobiecie wsparcia.”

Cytuję: „Gdy głęboka nieświadomość wypływa na powierzchnię ulotnego świata, zostajemy zatopieni:
W wieku piętnastu lat, podazajac za odwieczna tradycja syren, Mala Syrenka może wypłynąć na powierzchnię, aby przyjrzeć sie światu na powierzchni.. początek dojrzałości przypada na ten moment, kiedy zaczynamy tonąć w powierzchowności świata, w doświadczeniach życia-kazdy z nas musi rzucić sie w glebokie fale zycia,kazdy z nas musi podjać to ryzyko.

Brak matki (symbol transcendencji) popycha ludzi do poszukwania życia duchowego, do poszukiwania innych światów. Mala Syrenka jest inna niż jej siostry; nie wystarcza jej zwyczajne spędzanie czasu otoczona niefrasobliwa atmosfera panujaca w podwodnym palacu ojca (jak ci z nas, którzy żyją tylko zamilowaniem do przedmiotów, do dobra materialnegow „zamku” ulotnych przyjemności i iluzorycznego szczęścia). Mala Syrenka chce odkryć inny, duchowy wymia.Gdy gleboka podswiadomosc wyplynie na powierzchnie, ulotny swiat zatopi cie swoim materializmem i nuda.”
Źródło: j.w.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

Dbasz o zdrowie, nie chcesz jeść śmieci? Wg lekarzy jesteś chory psychicznie!

Dbasz o zdrowie, nie chcesz jeść śmieci? Wg lekarzy jesteś chory psychicznie!

ortoreksjaJak w najłatwiejszy sposób przysporzyć spory przychód firmie z branży farmaceutycznej? Ciekawe motto dotyczące kapitalizmu brzmi: „to Ty kreuj nowe rynki, kreuj nowe potrzeby, kreuj nowych konsumentów, zamiast przystosowywać się do zastanej sytuacji„. To hasło znakomicie funkcjonuje w drapieżnym i wciąż nienasyconym zysków przemyśle farmaceutycznym. Korporacjom farmaceutycznym zysków i władzy nigdy dość, i postanowiły one kreatywnie zmieniać rzeczywistość i kreować konsumenta.

Polega to na tym, że z osób całkowicie zdrowych, tworzy się osoby chore, które muszą brać lekarstwa. Manipuluje się na przykład normami zdrowotnymi, albo je zaniżając, albo zawyżając tak, by coraz więcej i więcej osób „podpadało” pod definicję choroby i musiało zażywać wyniszczające organizm trucizny, zwane „lekarstwami”.

Normy ciśnienia tętniczego obniżano wiele razy od lat 50-tych XX wieku. Według planowanej najnowszej „aktualizacji” tej normy, leki na nadciśnienie, w teorii, musiałyby brać nawet niemowlęta. Co ciekawe, osobom chorym na nadciśnienie podaje się leki które zwiększają diurezę i wypłukują potas z organizmu. A jak wiadomo, magnez i potas to podstawowe pierwiastki odpowiadające za regulację ciśnienia tętniczego w organizmie. W konsekwencji ich brania, ciągle spada poziom minerałów, a objawy nadciśnienia.. zaostrzają się. Chory potrzebuje więc coraz większych dawek lekarstw, a potem – brania dwóch lub nawet trzech leków na raz.

Podobnie jest z cholesterolem. Wiele razy obniżano jego górne normy, w konsekwencji czego, leczy się zupełnie zdrowych ludzi. Dodatkowo w bardzo korupcyjny i niezrozumiały sposób powiązano cholesterol z chorobami serca, układu krążenia i udarami mózgu, co jest zupełną bzdurą. Rzekomy „wysoki cholesterol” który diagnozuje się u coraz większej liczby ludzi, leczy się toksycznymi farmaceutykami – statynami. Z cholesterolem jest związany cały cykl przemian metabolicznych. Cholesterol, demonizowany przez skorumpowaną medycynę, jest tak naprawdę substancję niezbędną do życia. To z niego powstają ważne hormony, witamina D i inne substancje, istotne np do funkcjonowania mózgu.

Całkiem ciekawie rozwija się również biznes chorób psychicznych na przestrzeni dekad. Praktycznie każda aktualizacja spisów chorób i zaburzeń emocji i psychiki, dostarcza nowych jednostek diagnostycznych. Wiele z tych jednostek jest niezwykle ciekawych. Widać tutaj dwa trendy. Pierwszy z nich to tworzenie chorób niebezpiecznie bliskich definicji „schizofrenii bezobjawowej”, znanej z psychiatrii represyjnej z czasów ZSRR. Taką jednostką diagnostyczną jest np ODD – „zaburzenie wyzywającego sprzeciwu”. Kryteria tej i wielu innych jednostek diagnostycznych zostały tak ustawione, że sprytny psychiatra czy biegły sądowy, zadając odpowiednie pytania, może praktycznie każdą wypowiedź badanego człowieka zinterpretować jako objaw choroby. I naturalnie, zmusić takiego człowieka do obserwacji, hospitalizacji i / lub leczenia farmakologicznego.

Ciekawą nowomodną „chorobą” stworzoną przez kreatywnych psychiatrów ze stajni Orwella, jest tzw „ortoreksja”. Ortoreksja ma być podobno zaburzeniem odżywiania charakteryzującym się.. dbałością o zdrowe jedzenie i ogólnie, zdrowie. Nie chcesz się szczepić, spożywać fast-foodów, GMO, bierzesz więcej niż jeden suplement? Według proponowanych norm, jesteś chory na ortoreksję.

Warto dodać tutaj ciekawą zależność. Otóż wszystkie lub prawie wszystkie dostępne na rynku leki psychotropowe (antydepresyjne, uspokajające, neuroleptyczne), mają kilka cech charakterystycznych:

-osłabiają lub całkowicie znoszą popęd seksualny, rozleniwiają plemniki, uniemożliwiają prawidłową owulację bądź w inny sposób ograniczają seksualność i płodność.

-brane latami ograniczają funkcję tarczycy, sprawiając, że np objawy depresji zamiast słabnąć, nasilają się. Osłabiona tarczyca nie produkuje energetycznych i stabilizujących nastrój hormonów (T3, T4). Tarczyca pozbawiona dostatecznej siły wychwytywania jodu, to natomiast zaburzona synteza neuroprzekaźników, np serotoniny, ważnej w depresji;

-osłabiają funkcję nadnerczy i powodują cukrzycę. Zaburzają współdziałanie nadnerczy z tarczycą. Powodują wahania poziomu glukozy we krwi. Dla organizmu każdy spadek poziomu cukru we krwi jest stanem zagrożenia życia, to pozostałość ewolucyjna, po setkach tysięcy lat niedoborów żywnościowych, wojen, nieurodzaju itp. Organizm w przypadku spadku poziomu glukozy we krwi, produkuje duże ilości kortyzolu – hormonu stresu. Ciągłe wahania poziomu glukozy i insuliny we krwi to nie tylko zwiększony apetyt, ale też ciągła, zwiększona produkcja kortyzolu. W konsekwencji, na dłuższą metę, leki te zamiast uspokajać, zwiększają poziom kortyzolu i osłabiają tarczycę. Wysoki poziom kortyzolu bowiem to gorsza praca tarczycy, o czym pisałem punkt wyżej.

Zauważcie, że wszystko, co promuje medycyna, jest odwrócone o 180 stopni. To, co promowane jest jako „zdrowe” – szkodzi i zabija. To, co jest nazywane chorobą (ortoreksja np) jest tak naprawdę wybawieniem. Ja proponuję inne podejście. Popatrzcie na to, co jedzą elity, a czego w życiu by nie tknęli, choć ich koncerny to sprzedają. Popatrzcie jaką wiedzę mają elity i podkradajcie ją im (wiedza ezoteryczna, masońska), a jaką chałę sprzedają masom (z jednej strony ślepa wiara, np katolicyzm, z drugiej strony ślepa niewiara – racjonalizm i ateizm).

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.