ŚWIĘTA W POLSCE I ŚWIĘTA W ZMILITARYZOWANYCH NIEMCZECH. SZOKUJĄCE PORÓWNANIE [VIDEO]

Krótki, acz dobitny film pokazuje różnice między atmosferą świąteczną w Polsce a w rzekomo cywilizowanych krajach Europy Zachodniej. Wojsko uzbrojone w broń długą, terror i setki tysięcy zwykłych, często brutalnych przestępstw to powszechny obrazek w Europie Zachodniej. Zamachy terrorystyczne nazywa się „incydentami”, opóźnia się ich relacjonowanie, odmawia podawania tożsamości sprawców, i stosuje wiele innych socjotechnicznych zabiegów.

O ponurej i strasznej rzeczywistości europejskich miast nie mówi już nikt. Z jednej strony psychoza strachu na ulicach. Gwałty, rozboje, pobicia, morderstwa – to są setki tysięcy ludzi rocznie ze złamanym życiem, z dożywotnią traumą. Z drugiej strony politycznie poprawna cenzura w niemieckim internecie nie tylko przewyższyła koszmar Orwella. Ale przy cenzurze zarządzonej przez Merkel chowa się nie tylko nasz PRL, ale nawet dzisiejsze Chiny, używające w tym celu spec-służb, robotyki i sztucznej inteligencji.

Grupa cynicznych łajdaków wykorzystała chwytliwe hasła do tego, by uśpić naszą czujność i przejąć kontrolę nad światem. Większość tych haseł, choć brzmi pięknie, jest zupełnie nierealna i niemożliwa do wprowadzenia. Często wprowadzenie tych rozwiązań w życie przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Ludzie Ci nie zapobiegli wyzyskowi, ale wręcz go nasilili, lansując neoliberalny model gospodarki. W którym 0,1% ludzkości zagarnia 99% zasobów i owoców naszej pracy, nie płaci podatków, a cały ciężar utrzymania państwa spoczywa na nas, biedocie. Nie zapobiegli wojnom i przemocy, ale powodowali nowe wojny, nazywając to szerzeniem demokracji.

Zaś przemoc rozplenili na ulicach europejskich miast. Nie zapobiegli nawet temu, co uważali za oczko w głowie – czyli zmianom klimatycznym, które teraz przybierają katastrofalne rozmiary. Jedyne co zrobili, to handlowali limitami emisji CO2 zarabiając na tym miliardy, i wyłudzali rządowe dotacje na zielone, technologiczne buble. Nie ukrócili zwykłych zanieczyszczeń produkowanych przez korporacje, które celowo postarzały produkty tak, by ludzie kupowali nowy co rok czy co dwa lata. Ci ludzie, choć uważają się za światłych Europejczyków, za wrażliwych lewicowców, są tak naprawdę ludobójcami i „nazistami” naszych czasów.

Nasza wspaniała cywilizacja to oprócz walecznych herosów, oprócz wojennych bohaterów i ludzi z poświęceniem ratujących innych, oprócz prawa rzymskiego i judeochrześcijańskich podwalin, także inne wartości. Takie jak: humanizm, humanitaryzm, prawa człowieka, prawa pracownicze, równouprawnienie kobiet i mężczyzn, świeckość państwa, ideały tolerancji, większa wrażliwość i empatia, stabilniejsze relacje, lepsza ochrona mniejszości i ofiar przestępstw. Te ideały wymagają ochrony przed tymi, którzy nie tylko ich nie znają, ale są przeciwko nimi i chcieliby je zniszczyć, ciskając nas z powrotem do średniowiecza.

Musimy odsunąć tych ludzi od władzy, zanim zniszczą to, co jeszcze zostało. I to się teraz dzieje, ma miejsce globalna kontrrewolucja. Wierzę, że ludzkość ma wspólną, globalną świadomość, czy też jak powiedziałby Carl Gustav Jung – „nieświadomość zbiorową”. Wierzę, że duch tej (nie)świadomości zbiorowej, ten nasz wspólny, globalny umysł (Bóg?), kieruje się swoją mądrością. I natchnie nas do pozytywnych zmian na świecie, na przekór rządzącym obecnie psychopatom, nazywających siebie „demokratami”.

Popatrzcie na poniższy obrazek. Te dwa napisy to jednocześnie dwie przeciwstawne polaryzacje, dwa archetypy psychologiczne.
-Górny to: konserwatyzm, prawica, pierwiastek męski, siła, zmienianie świata;
-Dolny to: liberalizm, lewica, pierwiastek żeński, łagodność, przystosowanie się do świata;
Są one obecne w każdym człowieku z osobna jako jednostce, jak i w każdym narodzie jako zbiorowości. Nie powinniśmy niszczyć lub negować którejkolwiek z tych polaryzacji. Potrzebujemy ich obu, i w wymiarze jednostki, i w wymiarze narodu (zbiorowości).

Elity posługując się pięknymi i łzawymi hasłami, chcą stworzyć motłoch niewolników bez tożsamości, z wykastrowaną mentalnością i tym samym bez przyszłości. Celowo promuje się coraz agresywniejsze formy feminizmu i ogranicza męską moc, by przyszłe pokolenia mentalnych kastratów nie zbuntowały się przeciwko elicie. Nie jesteśmy i jeszcze przez millenia nie będziemy „obywatelami świata”. Kawałek ziemi w którym jesteśmy najchętniej tolerowani i w którym możemy stanowić swoje prawo, jest tylko jeden i nazywa się POLSKA. Pora wrócić ze strefy pięknych, choć nierealnych mrzonek na Ziemię, do świata realnego.

To tu są nasze realne radości i problemy do rozwiązania, to tu jest nasze prawdziwe tu i teraz. Warto dodać też, że drzewo bez korzeni nie tylko nie sięgnie listkami nieba. Tak jak drzewo bez korzeni usycha i umiera, tak człowiek bez tożsamości rodowej, narodowej, cywilizacyjnej, kojarzonej z pierwiastkiem męskim, z konserwatyzmem – traci energię witalną i siły, staje się idealnym konsumentem i baranem idącym na rzeź. Uczulam Was na to, że duchowość, empatia i „dobre wibracje” to nie wszystko, to tylko 50% całości. A człowiek składa się z dwóch połówek całości, z tych dwóch przeciwieństw, które tak trudno pogodzić. Bo jak do głosu dochodzi jedno z nich, to automatycznie chce zdołować to drugie.

A teraz zapowiadany film: zmilitaryzowane święta w Niemczech i święta w Polsce:

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://atomic-temporary-22196433.wpcomstaging.com/wsparcie/

  

Zarządzanie lękiem, kreowanie psychozy strachu! Co o tym sądzicie?

Zarządzanie lękiem i psychoza strachu w mediach

Cytat: „By skutecznie zarządzać społeczeństwem, należy utrzymywać je w stanie lęku. Kiedyś było to proste. Stała sobie przy drodze wiodącej do miasta solidna szubienica, na której wisiał rozkładający się trup kogoś, kto został uznany za winnego.

Publiczne egzekucje, niekiedy potworne, dzięki ludzkiej pomysłowości były jednym z najbardziej skutecznych atutów władzy.

Każdy przytomny mógł obejrzeć, a szczery desperat – nawet powąchać, czym grozi zbrodnia, proste nieposłuszeństwo, a nawet, co szczególnie cenne, kara wykonana wedle fantazji władzy, ot tak, bez żadnej szczególnej winy.

Pozornie, obecna demokratyczna władza (oczywiście, piszę tu o naszej słodkiej Europie) zrezygnowała z tak jasnego przekazu. Dzisiaj, gdy pan Breivik, zabójca kilkudziesięciu, narzeka na tortury polegające na odcięciu od internetu, a morderca – wredny celebryta z RPA ma zamiar wystąpić na MŚ w lekkiej atletyce, jako biegacz na elastycznych szczudłach, mogłoby się wydawać, że zrezygnowano z zarządzania lękiem. Błąd!

Czasy mamy subtelne, to i subtelne metody

Brak pręgierza, szubienicy czy publicznych kaźni jest z naddatkiem rekompensowany przez powszechny dostęp do informacji. Obecnie, lękiem zarządza się przy pomocy mediów. Nie jest to jakieś osobliwe odkrycie, niemniej wprowadzono tutaj zgoła nowatorskie rozwiązania.

Jesteśmy zasypywani setkami informacji oraz tak zwaną, interwencyjną publicystyką, pokazującą beznadzieję sytuacji obywatela w zetknięciu z bezwzględną – inaczej – bezmyślną, acz brutalną machiną władzy i sankcjonowanej prawnie przemocy.

Przewrotność przekazu polega na tym, że autorzy tekstów i programów stają po stronie obywatela. Na dodatek ich intencje są szczere. Ba, często, medialne interwencje pomagają w konkretnych, prezentowanych przez media sprawach. Ktoś może zasadnie zapytać, o co w takim razie mnie chodzi?

Już odpowiadam!

Chodzi o skuteczne zarządzanie lękiem. O pokazanie milionom, jak można bezkarnie zniszczyć firmę, stłamsić niewinnego człowieka, czy pod byle jakim pozorem odebrać rodzinie dzieci.
Owszem, bywa, że w następstwie takiego programu, sprawiedliwość staje na nogach. Na moment, ponieważ w państwowym “realu” nic się nie zmienia. Tematy na kolejne tysiąc programów walają się na bruku. To taka zabawa z motłochem. Załatwiają konkretną sprawę, a przy okazji setki tysięcy – w porywach – miliony, otrzymuje bezcenną lekcję. Nie, jakby się wydawało, bojowości, niezgody na jawną niesprawiedliwość, a lekcję pokory, lęku i obezwładniającej niemożności.

Tych programów nie oglądają bandyci, którzy miewają przeważnie ciekawsze zajęcia.
Ogląda drobny przedsiębiorca, dla którego list polecony z ważnego urzędu, bywa czasem wyrokiem nędzy a nawet, pisząc wprost, śmierci. A nie każdy ma szansę być wybrańcem telewizji.
Ogląda rodzina, która nie ma za co kupić dziecku butów, podręczników czy zimowej kurtki na wiosnę. Rośnie lęk, ponieważ na pełnych obrotach pracuje przemysł tak zwanych “rodzin zastępczych”, do których forsa płynie szerokim strumieniem. Znajomi królika są doskonale zorganizowani. Obłęd!

W każdej, dosłownie w każdej chwili, na dowolnym portalu mogę poczytać o przykładach jawnej, bezwzględnej, podpisanej przez państwo polskie, niesprawiedliwości. I co?
Współczesne zarządzanie lękiem ma trzy fazy. Pierwsza została przerobiona w latach dziewięćdziesiątych. Udowodniona wówczas teza brzmiała mniej więcej tak:

Wszystko złe, co spotyka ciebie i twoją rodzinę, wynika tylko i wyłącznie z twoich błędów i zaniechań.

Obecnie jesteśmy na etapie:

Skoro twoja wina została już udowodniona, tak naprawdę, możemy zrobić z tobą, twoją rodziną i własnością, co tylko chcemy! Bój się, bezradny obywatelu!

Rok 2014 przywita nas narracją w stylu:

Zdychaj albo uciekaj, brzydki łajdaku! Nigdy, ani przez chwilę nie byłeś solą tej ziemi!

Role zostały rozdzielone w latach dziewięćdziesiątych – sześćdziesiątych.
Na pozór jesteśmy wspólnotą, społeczeństwem, narodem. Zabrano nam, tak jak odbiera się dziecku zabawkę, szansę na polityczną podmiotowość. W 1989 roku mieliśmy ją przez chwilę. Akurat jako wspólnota, społeczeństwo, naród. Niestety, udręczeni komuną, zbyt łatwo przymykaliśmy oczy. W decydującym momencie “okrutne nas wzięło spanie” Dzisiaj? Nie ma żadnego dzisiaj.

Powyższy tekst ma niewiele wspólnego z polityką. Brak w nim cienia aluzji do PO czy SLD. To są, dla mnie, zupełnie obce potwory. Razem tworzą “państwo przemocy i lęku” Lęku, który nas codziennie dławi. Nie daje spać, odpocząć od wrzasku ostatecznej zagłady. Napiszę krótko, z jasnością wybuchu herbacianego słoneczka:

-Straciliśmy Polskę na Europejskiej Szubienicy – Oklaski!
W ramach, oczywiście, zarządzania lękiem. Lękiem na jaki nas stać – Lękiem, którego jesteśmy godni. Lękiem, który sami kupujemy za nasze ostatnie grosze.”