Reklamy

Tag: rośliny

CZY WEGETARIANIZM JEST ZDROWY I „DUCHOWY”? NIE JEST TO TAKIE PROSTE..

Czy wegetarianizm jest zdrowy i duchowy? Jak powinien odżywiać się człowiek?

Zmiany na świecie są faktem. Ludzie powoli i z ogromnym trudem stają się mądrzejsi, wrażliwsi na krzywdę innych. Furorę robią obecnie diety wegetariańskie czy wegańskie. Do ludzi dochodzą szokujące fakty o traktowaniu zwierząt w rzeźniach jak i wcześniej podczas przemysłowych hodowli. Do tego dochodzą także kwestie różnych „polepszaczy” masowo dodawanych do mięsa. Są to fakty bezsporne i bezdyskusyjne. Jednak ma tu miejsce kilka przekłamań.

Brutalne traktowanie zwierząt w hodowlach i rzeźniach to efekt logiki kapitalizmu neoliberalnego, czyli systemu ekonomicznego opartego o darwinizm społeczny. Został on wprowadzony przez lewicowo-liberalne elity wywodzące się z pokolenia ’68. W tym systemie człowiek jest tylko pikselem, a zainteresowanie wokół niego ogranicza się do jego rąk (robol na etacie) i do jego ust, przewodu pokarmowego i odbytu (konsumpcja, kupowanie różnych rzeczy i napędzanie PKB). W tym świecie społeczeństwa biednieją coraz bardziej, więc powoli wszelkie przejawy lewactwa stają się dla ludzi coraz bardziej obrzydliwe. Bo jednak mądrzejemy.

Czy wegetarianizm jest duchowy? W new age istnieje trend, podług którego aby być duchowym, oświeconym i wysoko-wibracyjnym, to trzeba by chyba przestać żyć. Codziennie układ odpornościowy człowieka zabija miliony bakterii, wirusów czy zalążków pasożytów. Jest to agresja i przemoc, dzięki którym żyjemy. W życiu realnym też czasami musimy się bronić i schować swoje „uduchowienie” do kieszeni. Na diecie roślinnej nie da się uzupełnić podstawowych składników. Nie chodzi tylko o witaminę B12, bo ona jest związana z trzema innymi substancjami. Z żelazem, którego też brakuje w diecie roślinnej, ale też z kwasem foliowym i witaminą C. Na diecie roślinnej podaż kwasu foliowego jest duża. Witamina B12 i kwas foliowy, pomimo tego, że w organizmie współpracują, to są antagonistami. Jak kwasu foliowego jest dużo, jeśli jest jego duża podaż, to przyspiesza to spadek poziomu witaminy B12, której w diecie wegetariańskiej brak.

Brutalność mięsożercy czyli brutalność natury

Ale sprawa nie ogranicza się tylko do B12, żelaza czy białka z roślin, które jest słabo wchłanialne. Białkową ciekawostką jest fakt, że jeśli jesteś wege, to powinieneś spożywać białko konopne. Dlaczego? Bo, mówiąc w uproszczeniu, jest bardzo „podobne” do białka zwierzęcego i przez to jest wartościowe. Dalej: w wegetarianizmie ulega zaburzeniu cykl ornitynowy. Spada poziom moczniku, amoniaku i kwasu moczowego, bo one powstają głównie z mięsa. Są one antyoksydantami, i u ludzi w wyniku tego, że podczas epoki lodowcowej zainteresowali się mięsem, przejęły rolę witaminy C, której nasze organizmy już nie produkują. Wydaje mi się, że owo mięsne zainteresowanie, gdy podczas zlodowacenia nie było wystarczającej ilości pokarmu, było ewolucyjnym błędem.

Mięso z jednej strony nam trochę szkodzi, nasze zęby nie są typowymi zębami drapieżnika. Nie mamy kłów, pazurów, a surowe mięso nas odruchowo obrzydza. Z drugiej strony, bez mięsa też nie bardzo sobie radzimy. I tak źle, i tak niedobrze. Wracając do naszych argumentów duchowych: otóż świat już jest tak stworzony, że żyjemy często dlatego, że zjadamy bądź zabijamy innych. W życiu płodowym silniejszy płód często wchłania w siebie słabszego bliźniaka. Po narodzinach jest loteria genetyczna – osobniki słabsze często chorują i częściej umierają przed czasem, nie przekazując słabszych genów dalej. Teraz dzięki postępowi medycyny więcej chorych dzieci przeżywa i w życiu dorosłym się rozmnaża, więc genetycznie jesteśmy coraz słabsi i coraz bardziej chorowici. Natura tak to obmyśliła, by rodzina miała po 10 dzieci, i by wieku tych 18 lat dożyło tylko kilku najsilniejszych.

Tak było przez prawie cały eon antropocenu, od 200.000 roku p.n.e, aż do początku XX wieku. Teraz mamy wielkie globalne „sito genetyczne”. Choroby genetyczne i metaboliczne są częste. Częsta jest bezpłodność i poronienia. Mnóstwo ludzi choruje na choroby autoimmunologiczne, na nowotwory. Przeżyją tylko Ci najsilniejsi, którzy uodpornią się na skażone środowisko, na zmienioną chemicznie i technologicznie żywność. Naukowcy mówią, że wkrótce wytworzy się kolejna grupa krwi – grupa „C”. Będzie to grupa krwi człowieka, który przetrwał szok epoki przemysłowej. Tak więc sama natura zawiera w sobie brutalność. Ta brutalność jest w każdym człowieku. Przecież rośliny też chcą żyć, a ich zjadanie także jest pewną formą agresji. Cóż, ja tego świata nie tworzyłem. Nie chcę by zwierzęta cierpiały, nie chciałbym by były dla mnie zabijane. Nie chciałbym też wojen, wydawania miliardów dolarów na armię. Nie chciałbym głupiego systemu prawnego. A jednak nie mamy wyboru, bo świat nie jest idealną utopią wziętą ze snu naiwnego marzyciela, ale jest jaki jest.

Mięso, męskość i wyparta agresja

Patrząc trochę symbolicznie, to niechęć do mięsa jest szerszą niechęcią do pierwiastka agresji, jak i do męskości. Przecież mięso trzeba upolować, i tym tradycyjnie zajmowali się mężczyźni. Z kolei zbieractwem roślin zajmowały się kobiety. Jest to oczywiście tylko symboliczne spojrzenie, związane z polaryzacją archetypów płci. Ale częstym zjawiskiem jest fakt, że wegetarianie mają mniej w sobie tego „pierwiastka siły”, czy też „pierwiastka męskiego”. Lub inaczej.. Częstym przypadkiem jest też zjawisko, że negują i wypierają oni ten „myśliwski” pierwiastek. Bo wrażliwemu, wysoko-wibracyjnemu roślinożercy nie przystoi. Ale ten pierwiastek w nich jednak jest. Więc aby znalazł on bezpieczne ujście, dokonują oni podświadomej projekcji tego agresywnego pierwiastka na innych ludzi. Na wrogów. Wróg to wróg, a przecież wegetarianie walczą w słusznej sprawie. Więc nad takim wrogiem żywieniowym czy dowolnym innym można pastwić się do woli, nic nie ujmując przy tym ze swojego obrazu uduchowionej i wrażliwej istoty.

To tłumaczy znany w całym internecie fenomen agresywnych i fanatycznych wegan. Nie chodzi tutaj tylko o brak kilku składników odżywczych, ale o mechanizm projekcji. Mechanizm wypierania agresji i jej projekcji na „wroga” jest bardzo ciekawym mechanizmem obronnym psychiki, chroniącym ją przed dalszą dezintegracją i rozpadem. Bo agresja, pomimo tego, że zanegowana, wyparta i taka „niska”, musi znaleźć ujście, tak jak lawa z wulkanu. Jak wulkan jest wygasły i przykryty grubą warstwą lądu, a pod nim zbiera się coraz więcej magmy, to i tak jebnie i tak. Opisałem go w poniższym artykule:
Czy opętanie istnieje?! Religia i doktryny duchowe Cię okłamują!

Popatrzcie na Hindusów – są oni wegetarianami i krowy są tam bożkami. Jednak do dziś jest to społeczeństwo skrajnie konserwatywne o mentalności niewolniczej (kastowej). Bardzo często dochodzi tam do gwałtów i pobić kobiet, i nie tylko. Jest to tam traktowane jako „sprawa honoru„, podobnie jak u rzekomo miłującej pokój religii islamu. Ogromne połacie Indii (prowincja, przedmieścia) wciąż tkwią w niewolniczym systemie kastowym i w skrajnej ciemnocie, porównywalnej chyba tylko z europejskim średniowieczem. Nie ma tam też mowy o rozwoju duchowym, bowiem jest tam taka sama ciemnota religijna jak kiedyś u nas. A wiedzę mają tylko kapłani i elita.

Jaka powinna być dieta? Czy tylko wegetarianizm lub weganizm?

Dieta powinna być indywidualna. Często dobre rezultaty daje dieta paleo, czyli mięso plus duża ilość świeżych roślin, z wykluczeniem glutenu, nabiału, cukru itp. Trochę racji jest w jedzeniu zgodnie z grupą krwi. Osoby z grupą krwi zero jednak tego mięsa potrzebują. Częste są obecnie zaburzenia metaboliczne, wykrywane na drodze coraz popularniejszych badań genetycznych. To nowa dziedzina nauki o nazwie epigenetyka. Gdy ma się wyniki tych badań, to wiadomo, jak uśpić źle funkcjonujące geny, lub jak aktywować te, które działają zbyt słabo. Robi się to poprzez dobór farmaceutyków, suplementów, witamin, ziół i odpowiedniej diety. Do tego dochodzą coraz liczniejsze alergie pokarmowe, i je też można przebadać w specjalistycznych ośrodkach.

Częstym błędem dietetyków czy lekarzy jest polecanie jednej jedynej diety każdemu człowiekowi. Każdy jednak jest inny, każdy ma inne uczulenia pokarmowe, o których najczęściej nie wie. Każdy człowiek ma nieco inny tryb życia, inny poziom stresu. Do tego dochodzą wspominane wyżej błędy genetyczne, płeć, wiek, zażywane leki, aktywność fizyczna, choroby. Niektórzy ludzie na wegetarianizmie, weganizmie lub witarianizmie czują się wyśmienicie. Inni zaczynają po wielu latach chorować. Jeszcze inni tuż po przejściu na taką dietę czują się bardzo źle. I to jest normalne. Człowiek nie jest maszyną i nie ma jednoznacznego szablonu. Traumą dla nauki, polityków, ideologów, kapłanów i w końcu dla dietetyków jest to, że nigdy nie da się stworzyć jednego, spójnego szablonu, który obejmowałby całość ludzkości.

Dlaczego WHO zaczyna popierać wegetarianizm?

WHO przez lata promowała dietę opartą na zbożach zawierających gluten, wyrobach mlecznych, roślinach i mięsie. Czyli zalecała jeść wszystko, ze szczególną uwagą na toksyczny gluten. Obecnie WHO promuje dietę wegetariańską, choć wcześniej zdecydowanie ją odradzała. Przez dziesięciolecia lekarze, eksperci i sama WHO bardzo agresywnie atakowali diety wegetariańskie. Od kilku lat następuje tu zmiana, i pojawia się coraz większa ilość rzekomych „badań naukowych” udowadniających, że dieta azjatyckich kast niższych („niedotykalni”, którym w rzekomo duchowych Indiach odmawia się nawet pochówku), jest dobra dla zdrowia. Pojawiają się co rusz nowe artykuły w Gazecie Wyborczej czy innych tego typu mediach o zdrowotnych właściwościach rezygnacji z mięsa.

Lekarze, eksperci i dietetycy pędzący ku wegetarianizmowi są coraz częściej spotykani. Wegetarianizm staje się „naukowy”, „zgodny z kanonami racjonalizmu i sceptycyzmu”. Jeszcze dekada takiej propagandy, i jedzenie mięsa zostanie uznane za pseudonaukę i hołdowanie spiskowej teorii dziejów. Człowiek chcący zjeść soczystego steka, będzie porównywany do fanów teorii płaskiej Ziemi, chodzących w aluminiowej folii na głowie. Ja widzę tutaj pęd ku oszczędności. Hodowla zwierząt jest droga, ilość ludzi rośnie, a zasobów naturalnych nie przybywa. Nie oznacza to jednak, że elity chcą szanować i chronić przyrodą. Chcą po prostu jeszcze bardziej ograniczać koszta hodowli swoich niewolników, czyli nas.

Polecam Ci też nagranie Bashara – „Czy dieta wegańska/wegetariańska czyni nas bardziej „uduchowionymi”? Nie ze wszystkim się zgadzam, wklejam je tylko jako ciekawostkę:

 

Autor: Jarek Kefir

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy
Reklamy

CHOLESTEROL NIE JEST SZKODLIWY! NAUKA I FARMACJA OKŁAMYWAŁY NAS PRZEZ LATA!

„Szkodliwy cholesterol” i wegetarianizm: dwa kłamstwa nauki i farmacji, które mają mnóstwo ofiar na sumieniu

Wszystko zaczęło się od tego, że ktoś wpadł na pomysł, by obniżyć ludziom cholesterol. Już od lat 90-tych XX wieku WHO i FAO zaczęło promować destrukcyjną dietę opartą na węglowodanach, np zbożach. Organizm człowieka funkcjonuje dobrze przy następujących relacjach: 50% tłuszczy, 40% białek, 10% węglowodanów.

WHO i FAO postawiło tę dietę do góry nogami, każąc nam spożywać ponad 40% energii z węglowodanów. Na efekty nie trzeba było długo czekać – nastąpiła eksplozja otyłości i chorób cywilizacyjnych: raka, autoimmunologicznych, psychicznych, kardiologicznych, geriatrycznych i wielu innych.

Statyny, czyli zabójcze dla organizmu leki obniżające cholesterol, okazały się wtedy strzałem w dziesiątkę. WHO aż kilka razy obniżała maksymalne normy cholesterolu tak, by ze zdrowych ludzi czynić chorych. To samo zresztą zrobiono z maksymalnymi normami cukru we krwi, ciśnienia tętniczego, itp. Wszędzie tam, gdzie są na rynku leki obniżające jakiś parametr – tam zaniża się górne normy.

Najnowsze odkrycia naukowe miażdżą dotychczasową propagandę WHO i medycyny, która jak wiadomo, jest kupiona przez farmację. To nie cholesterol odpowiada za problemy kardiologiczne. Odpowiada za nie nadmiar wapnia nieorganicznego przy jednoczesnych niedoborach magnezu i witaminy D3. Dużo złego w tej materii robi też homocysteina.

wysoki cholesterol

Zrób może taki eksperyment – zapytaj swojego lekarza o homocysteinę i czy cokolwiek o niej wie. Możesz zapytać go także o nadmiar wapnia i blaszki wapniowe – główną przyczynę miażdżycy w żyłach. Cholesterol jest natomiast naturalnym „balsamem„, który otacza uszkodzoną przez blaszki wapniowe tkankę żylną.

Podwyższenie poziomu cholesterolu nie jest więc patologią, ale mechanizmem obronnym, który ma za zadanie nas chronić. Sztuczne zbijanie poziomu cholesterolu to destrukcja tego mechanizmu obronnego. Ale nie tylko. Bowiem i cholesterol i kwas moczowy są substancjami, które odpowiadają za inteligencję, dobry nastrój, aktywność, kreatywność, myślenie. Statyny i obniżanie cholesterolu, czynią z ludzi je biorących osoby cierpiące na depresję, z problemami ze snem, pamięcią, psychiką, nastrojem.

WHO, czyli kartel lobbingowy korporacji farmaceutycznych, i ogólnie, „racjonaliści naukowi” cz też „sceptycy” zaczynają oficjalnie promować wegetarianizm i weganizm. Najpierw obrzydzili ludziom cholesterol i obniżyli go destrukcyjną dietą (węglowodany, zboża) i toksycznymi statynami. A teraz chcą obniżyć ludziom poziom kwasu moczowego powstającego z puryn (mięso), by byli totalnie ogłupiali. Wegetarianie – nie szach, ale szach mat. Nie będzie od teraz pobłażania dla tego nowego dogmatu korporacyjnej nauki na moich profilach.

wysoki cholesterol

Zauważyłem, że ten trend nasila się coraz bardziej. Cała armia osób określających się jako racjonaliści, sceptycy, przeciwnicy teorii spiskowych, zwolennicy oficjalnej nauki – nagle jak jeden mąż zaczyna promować wegetarianizm. Dlaczego tak się dzieje? Czy nie jest to kolejny wielki przekręt? Wszak oni znani są z tego, że od lat manipulują nauką, medycyną, farmacją. Dziś to pieniądz dyktuje „prawdę” w oficjalnej, korporacyjnej nauce.

Mięso zawiera wysokojakościowe puryny. Z puryn powstaje substancja zwana kwasem moczowym. Wg mnie jest to nazwa myląca i niesłuszna. Jaką rolę pełni kwas moczowy i dlaczego jest tak ważny dla ludzkiego organizmu?

Człowiek jako jedyny ssak na Ziemi ma dwie cechy: ponad 10 razy większą ilość kwasu moczowego we krwi, i brak biosyntezy witaminy C. Przed tysiącami lat kwas moczowy zajął rolę mniej wydajnej witaminy C. Co ciekawe, im inteligentniejszy jest człowiek, tym wyższe stężenie kwasu moczowego i cholesterolu posiada.

Przed tysiącleciami nasze organizmy zaprzestały wytwarzania witaminy C, bo od tej pory rolę głównego antyoksydanta zajął właśnie kwas moczowy. Jest to substancja która była odpowiedzialna za znaczący wzrost inteligencji u Homo Sapiens. Być może to jest odpowiedź na pytanie, co tak naprawdę spowodowało ten wielki ewolucyjny przeskok.

Wg mnie prawda jest nieco bardziej złożona. Nie tylko o kwas moczowy może chodzić, ale również o spożywanie psychodelicznych grzybów przez hominidy. Psychodeliki odkrywają przed umysłami to, co na pierwszy rzut oka jest niewidoczne, bo likwidują na jakiś czas pewną ochronną barierę. Niebagatelną rolę pełni również to „coś„, co ewolucję nadzoruje i inspiruje. Jest to bez wątpienia czynnik metafizyczny. Gdyby nie On, to nie byłoby możliwe powstawanie nawet prostych aminokwasów przed miliardami lat.

wegetariamizm-i-mieso

Ale do rzeczy. Czy to dlatego najpierw obrzydza nam się cholesterol i obniża statynami, a teraz próbuje odciąć nas od mięsa, które jest źródłem wysokojakościowych puryn? Robi to ta sama organizacja, czyli WHO:

Cytat: „Oficjalny raport WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) informuje, że spożywanie przetworzonego czerwonego mięsa (w ilości 50 gramów lub więcej dziennie czyli np. 2 plastry wędliny) zwiększa ryzyko wystąpienia nowotworu jelita grubego aż o 18%. Naukowcy WHO wykazali również, mniejszą, ale wciąż korelację pomiędzy spożywaniem czerwonego nieprzetworzonego mięsa a występowaniem niektórych nowotworów złośliwych: jelita grubego, trzustki oraz prostaty.”

Od razu ta informacja ukazała się na tysiącach profili dietetyków popierających wegetarianizm i określających siebie jako „zwolennik oficjalnej nauki„, czy „przeciwnik teorii spiskowych„. Wegetarianie triumfalnie obwieścili to niedawno światu. Napisała o tym gazeta wyborcza i inne media. Jednak czy jest się czym cieszyć? Wątpię.

Argumenty wegetarian, szczególnie tych uduchowionych, a więc wielu Czytelników mojej strony, wydają się być w miarę oczywiste. Należą do nich takie argumenty jak barbarzyńskie zabijanie zwierząt, hormony strachu i stresu w mięsie, informacja komórkowa, toksyny.

Oczywiście, ubój jest barbarzyński i nie powinien być przeprowadzany w takiej formie. Ale o to miejcie pretensje do ustroju, który tak wielu z Was gorąco popiera, czyli kapitalizmu. Kapitalizm jest barbarzyńskim tworem psychopatów i szaleńców. Jest to system skonfigurowany na najniższym poziomie świadomości. To kapitalizm umożliwia m.in.: fałszowanie badań naukowych, wprowadzanie na rynek toksycznych statyn na cholesterol, eksploatację ludzi i planety, czy choćby przemysłową hodowlę i barbarzyński ubój zwierząt.

korporacje-farmaceutyczne

Mottem kapitalizmu jest: „zysk ponad wszystko„. Zysk ponad ludzkie życie, zysk ponad prawdę w nauce, zysk ponad dobro ekosystemów, i w końcu, zysk ponad humanitarne traktowanie zwierząt. I tu miejcie pretensje do siebie i do tych, którzy określają się modnym dziś hasłem „wolnorynkowa lewica„.

Dalej: humanitaryzm, wrażliwość u wegetarian? Te słowa które tu napiszę, wstrząsną wieloma osobami. Ale muszę to zrobić. Otóż popatrzcie na Hindusów – są oni wegetarianami i krowy są tam bożkami. Jednak do dziś jest to społeczeństwo skrajnie konserwatywne o mentalności niewolniczej (kastowej). Bardzo często dochodzi tam do gwałtów i pobić kobiet, i nie tylko. Jest to tam traktowane jako „sprawa honoru„.

Ogromne połacie Indii (prowincja, przedmieścia) wciąż tkwią w niewolniczym systemie kastowym i w skrajnym konserwatyzmie, porównywalnym chyba tylko z europejskim średniowieczem. Nie ma tam też mowy o rozwoju duchowym, bowiem jest tam taka sama ciemnota religijna jak kiedyś u nas. A wiedzę o czakrach, hinduskich bóstwach i energiach, mają tylko kapłani i elita.

Jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Jest to ścisły temat tabu związany ze środowiskiem wegetarian i „zwierzolubów„, ale muszę go złamać. Niejeden będzie chciał we mnie cisnąć pomidorem. Od razu zaznaczam, że dotyczy to tylko pewnej części wegetarian i osób wykazujących empatię do zwierząt, jak to określają.

Otóż wielu wegetarian i tych skupionych na ratowaniu zwierząt np za schronisk, to skryci mizantropi. Kochają oni zwierzęta, ale jednocześnie nienawidzą ludzi. Wypowiadają się o ludziach z nienawiścią, zajadliwością, niesłychaną pogardą. Bywa że popierają eugenikę i tym podobne pomysły. Sam znam na żywo taką osobę, która choć ma serce zimne jak lód – wiecznie wkleja na swojego facebooka apele o ratowanie zwierząt.

Ma to głębsze uzasadnienie. Zwierzaka (psa, kota) jest łatwo kochać, bo gdy on się do nas przywiąże, to kocha bezwarunkowo. Trudniej kochać, lubić czy choćby akceptować drugiego człowieka. Człowieka, który tak samo jak my, bywa sterowany przez ego, przez swój niepokorny umysł, człowieka który ma wady, swoje przyzwyczajenia, ograniczenia, lęki, traumy. Dużo łatwiej przejść na wegetarianizm i powklejać na profil apele o adopcje zwierząt ze schroniska, i jednocześnie nienawidzić całej ludzkości. To bardzo uspokaja ego i pierze sumienie.

wysoki cholesterolChoć to co napisałem wydaje się szokujące – ale niestety, to naprawdę ma miejsce. Iluż znam takich, dla których wklejenie obrazka ze schroniska jest szczytem obywatelskiego aktywizmu? A tak naprawdę takie osoby mają serce zimne jak lód, poczucie wyższości, brak zdrowej pokory i żądzę mordu w oczach?

Wróćmy do meritum.

Na zakończenie felietonu mam wiadomość zgoła odmienną. Otóż oficjalnie wykazano, że cholesterol nie jest szkodliwy dla zdrowia. Prasa australijska (The Australian, 21 i 22 luty, 2015), napisała:

Cytuję: „Draft dietary guidelines issued by the US Office of Disease Prevention and Health Promotion have removed a warning that people should limit the amount of cholesterol they eat.”
(…)
Cholesterol. Previously, the Dietary Guidelines for Americans recommended that cholesterol intake be limited to no more than 300 mg/day. The 2015 DGAC will not bring forward this recommendation because available evidence shows no appreciable relationship between consumption of dietary cholesterol and serum cholesterol, (….) Cholesterol is not a nutrient of concern for overconsumption.”

W tłumaczeniu na język polski:

Cytuję: „Wstępne zalecenia wydane przez Amerykańskie Biuro d.s Zapobiegania Chorobom i Promocji Zdrowia usunęło ostrzeżenie, że ludzie powinni ograniczyć ilość cholesterolu jaki spożywają.”
(…)
Cholesterol. Poprzednio, “Wytyczne Dietetyczne dla Amerykanów”, zalecały, żeby spożycie cholesterolu nie było wyższe niż 300mg/dzień. Wytyczne w roku 2015 tego zalecenia już nie wprowadzają, ponieważ istniejące dowody naukowe NIE wskazują na istotny związek pomiędzy spożyciem cholesterolu w diecie i poziomem cholesterolu we krwi. Cholesterol nie jest substancją odżywczą, która stanowiłaby zagrożenie z powodu jej nadmiernego spożycia.”

O tym można przeczytać także w linku poniżej:
http://health.gov/dietaryguidelines/2015-scientific-report/PDFs/Scientific-Report-of-the-2015-Dietary-Guidelines-Advisory-Committee.pdf

Na zakończenie wszystkim wegetarianom polecam poszukać w Google:
rola kwasu moczowego w organizmie
kwas moczowy, witamina C i ewolucja
mięso, puryny i kwas moczowy

Źródło części informacji: Gaja

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/

  

 

Polska prowadzi rabunkową gospodarkę leśną. „Oni są ponad prawem”

Polska prowadzi rabunkową gospodarkę leśną. „Oni są ponad prawem”

lasy panstwoweZapraszam do przeczytania obszernego artykułu blogera „Akwarystyka Tradycyjna”, którego polecam. Temat artykułu nie dotyczy tym razem hobby, jakim jest akwarystyka. Artykuł dotyczy myślistwa, gospodarki leśnej i patologii, jakie są w tym środowisku.

Słyszeliśmy niedawno, że rząd Ewy Kopacz (PO) nałożył gruby podatek na Lasy Państwowe, by ta firma w konsekwencji zbankrutowała. I by trzeba było ją sprzedać ludziom z za granicy. Ale na tym nie kończą się patologie polskich lasów.

Otóż w naszym kraju szeroko rozwinięty jest ruch myśliwski. Myśliwi traktują lasy jak swoją własność, jak rewiry do odstrzelenia. A zwierzęta tam przebywające – jak intruzów. Powstał nawet fan page: „Ludzie przeciwko myśliwym” (link tutaj), który celnie demaskuje występki bądź wręcz jawne przestępstwa myśliwych.

Sprawa wcale nie jest tak jasna i jednoznaczna, jak przedstawiają ją myśliwi. Rzecz dotyczy ogólnej filozofii gospodarki leśnej, i nie chodzi tu tylko o masowe zabijanie zwierząt. Jest to gospodarka rabunkowa, eksploatacyjna, nastawiona na zysk za wszelką cenę.

Postrzegam to szeroko, jako kolejną patologię ówczesnego dzikiego kapitalizmu neoliberalnego. Gdzie zysk i pieniądz jest dużo ważniejszy, niż przywrócenie planetarnej równowagi i ochrona środowiska przed zagładą. Ba, polityka korporacji farmaceutycznych pokazuje nawet, że zysk i pieniądz w kapitalizmie liczy się bardziej, niż ludzkie zdrowie i życie.

Uważam że nasza cywilizacja popełniła straszny błąd, adaptując tak psychopatyczną i zdehumanizowaną filozofię, jak neoliberalny kapitalizm. Wpływa ona nie tylko na to, że mamy kolejne wielkie wymieranie gatunków roślin i zwierząt (link tutaj). Ale wpływa też negatywnie na umysłowość i świadomość ludzi na Ziemi. Bowiem destrukcyjne wzorce rywalizacji i wyścigu szczurów zaszczepia się już w dzieciństwie, gdy podświadomość człowieka jest najbardziej chłonna i nieodporna na bełkot.

Pisałem też o problemie myślistwa w Polsce w linku poniżej:
Myśliwi to uzbrojeni, psychopatyczni mordercy. „To bardzo wpływowe środowisko w Polsce”

Wstęp: Jarek Kefir Czytaj dalej „Polska prowadzi rabunkową gospodarkę leśną. „Oni są ponad prawem””

Pszczoły giną w zastraszającym tempie, ostatni rok był rekordowy

Wklejam poniżej artykuł o tzw apokalipsie pszczół – czyli zjawisku masowego wymierania rodzin pszczelich. Nie dotyczy to tylko pszczół, ale także np trzmieli. Zjawisko to zostało nazwane „Colony collapse disorder” – CCD. Od 10 lat co roku w prawie każdym kraju umiera miliony pszczół, i wszystko wskazuje na to, że ten trend będzie się nasilał.

W niektórych rejonach Chin i Francji wyginęło już 100% pszczół. W Chinach rośliny muszą być zapylane przez ludzi, co jest strasznie niewydolne, powolne i kosztowne. Co jest przyczyną ginięcia pszczół? Jako przyczyny podaje się pestycydy, najczęściej stosowane w rolnictwie GMO, stacje bazowe telefonii komórkowej (fale GSM), zanieczyszczenia powietrza. Ale także systematyczny wzrost częstotliwości Schumanna, czyli ziemskiego „zegara” dostrajającego życie na powierzchni Ziemi.

Wzrost częstotliwości Schumanna ma odpowiadać za wymieranie nie tylko pszczół. Bowiem od kilku lat notuje się ogromne, masowe pomory innych zwierząt na całej Ziemi. Giną często miliardy zwierząt – ptaków, homarów, krabów, ryb, waleni, i innych. Wiele organizmów ma nie wytrzymywać zwiększającego się od końca lat 80-tych XX wieku „pulsu Ziemi”, czyli częstotliwości Schumanna.

Przeczytaj także o „apokalipsie pszczół” i nie tylko:
Upadek globalnych ekosystemów trwa. Liczba masowych pomorów zwierząt rośnie – giną miliardy i rodzą pytania
Miliardy martwych zwierząt w 2013 roku. „Masowy pomór się nasila, obecny rok to absolutny rekord”
Raport: na północy Europy ginie najwięcej pszczół

Cytuję: „W tym systemie za uczciwość nic nie ma, w tym systemie z uczciwości i prawdy się szydzi i śmieje, traktuje się ja jako niedojrzałość. Ale to nie wszystko, w tym systemie należy też, będąc psychopatą udawać, że wszystko jest świetnie. Ten świat jest już od dawna skończony, ale brakuje kropki nad „i” w postaci globalnej katastrofy.” Czytaj dalej „Pszczoły giną w zastraszającym tempie, ostatni rok był rekordowy”

Mówimy stanowcze NIE dla GMO w Polsce – to śmierć ukryta w pożywieniu!

Mówimy stanowcze NIE dla GMO w Polsce – to śmierć ukryta w pożywieniu!

Wklejam artykuł z Instytutu Ochrony Zdrowia Naturalnego dotyczący żywności modyfikowanej genetycznie, transgenicznej, GMO. O tym jest na mojej stronie mało, gdyż uważam że inni robią w tym względzie wystarczająco dobrą robotę.

Jednak poniższy wpis z IOZN jest wartościowy i każdy interesujący się tematyką zdrowia, oszustw korporacji i rządów, powinien go znać. Sprawa GMO, choć pomijana na mojej stronie, jest równie ważna jak sprawa szkodliwości szczepień.

Warto dodać, że na ostatnią manifestację przeciwko GMO w Polsce, bodaj w Warszawie, przyszło mniej niż 100 osób. Jak myślicie, co o tym sądzić? Skąd bierze się ta skrajna wręcz bierność i bezczynność Polaków? Jak bardzo Polacy dadzą sobie wejść na głowę, siedząc cicho i potylnie jak myszy pod miotłą?

Zapraszam do podpisania petycji:
http://petycje.iozn.pl/gmo/index.php?kod=IO06K3ZW99

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


Szanowna Pani, Szanowny Panie,
zgłaszane od dawna obawy biologów, ekologów i naukowców niestety się potwierdziły.
Uprawy genetycznie modyfikowane (m.in. kukurydza, soja, ziemniaki, rzepak) są toksyczne dla ludzkiego organizmu i doprowadzają do wyjałowienia gleby oraz skażenia środowiska pestycydami. Jak pokazują dane z USA przy 222 mln hektarach upraw genetycznie modyfikowanych ilość zużytych pestycydów wynosi o 22,7 tys. ton więcej niż przy uprawie tradycyjnej1. Chemia ta wnika w pożywienie, które potem trafia na Twój talerz!

Nie dziwi więc, że spożywanie produktów zawierających w składzie GMO zwiększa ryzyko zachorowania na raka, może wywoływać bezpłodność oraz przyspiesza procesy starzenia i obumierania komórek. Tak pokazały wszystkie niezależne (nieprowadzone na zlecenie koncernów paszowych) badania prowadzone na zwierzętach2, 3.

Ann Clark – badaczka zajmująca się wpływem inżynierii genetycznej na środowisko, już blisko 10 lat temu udowodniła, że wprowadzenie do roślin nowych genów powoduje nieprzewidywalne zmiany4. Powstają rośliny-mutanty, które są sztucznie wyhodowane w laboratorium. Wprowadzone do naturalnych ekosystemów wywołują nieodwracalne zmiany.

Dziś USA, Argentyna, Brazylia, gdzie powadzi się uprawy GMO na szeroką skalę – po blisko 20 latach dostrzegają dalekosiężne szkody dla środowiska, zdrowia ludzi i rolnictwa. Dlatego też w listopadzie 2014 r. Amerykanie wystąpili z apelem5 do państw europejskich: „nie popełnijcie tego błędu co my, nie otwierajcie swojego rolnictwa na uprawy GMO! Poprzez wprowadzenie GMO do obrotu zniszczyliśmy naturalne uprawy, uzależniliśmy rolnictwo od koncernów, doprowadziliśmy do skażenia środowiska, stosujemy toksyczne opryski, które są szkodliwe dla człowieka”.

Wykorzystajmy te doświadczenia i nie dopuśćmy do otwarcia polskiego rynku rolnego na uprawy i żywność genetycznie modyfikowaną! Jest to ważne szczególnie teraz, gdy ważą się losy GMO w Polsce.
Polska wolna od GMO? Rząd deklaruje, że Polska chce być krajem wolnym od GMO, ale ostatnio wprowadzone poprawki do ustawy6 wskazują na coś zupełnie innego. Przepisy umożliwiają prowadzenie eksperymentalnych upraw polowych roślin transgenicznych w warunkach otwartych. Dozwolony jest także import pasz GMO po uzyskaniu specjalnego pozwolenia od Ministerstwa Środowiska. Dodatkowo znacznie osłabiono sankcje za uwolnienie GMO do środowiska bez zezwolenia – zamiast kary pozbawienia wolności możliwa jest teraz kara pieniężna7 ( w wysokości do 200% wartości materiału siewnego).

Jest to ciche przyzwolenie rządu na stopniowe uwalnianie organizmów genetycznie zmodyfikowanych!
Ponadto do Polski zupełnie legalnie sprowadza się od lat modyfikowaną paszę, którą karmi się zwierzęta.
Oznacza to, że polskie kurczaki, świnie, krowy są od kilkunastu lat nafaszerowane GMO, a Ty jedząc mięso czy pijąc mleko nawet nie wiesz, że masz do czynienia z produktem modyfikowanym genetycznie. Producent nie ma bowiem obowiązku umieszczania adnotacji o zawartości GMO na etykiecie, gdy jego poziom nie przekracza 0,9% lub gdy produkt pochodzi z chowu zwierząt karmionych paszą GMO..

Czy zatem pozwolisz na to, aby bez wiedzy i zgody poddawano Cię eksperymentowi naukowemu? Aby testowano na Tobie oraz Twoich najbliższych długotrwały wpływ GMO i toksyn, które się w takim pożywieniu znajdują? Nie stój biernie! Wyraź swoje stanowcze NIE dla upraw genetycznie modyfikowanych oraz powiedz STOP importowi pasz genetycznie modyfikowanych. Podpisz niezwłocznie petycję do Rządu Polskiego – jeszcze jest czas, aby zapobiec szkodliwym skutkom GMO dla ludzi i środowiska.

Monsanto – wróg zdrowia

Najbardziej znanym producentem modyfikowanego ziarna jest firma Monsanto, która wprowadziła na rynek ziarna kukurydzy zmodyfikowanej genetycznie, tzw. Roundup Ready. Są one odporne na herbicyd Roundup Monsanto. Po posianiu takiego ziarna i oprysku Roundupem chwasty miały ginąć bezpowrotnie, a uprawa – bez żadnego uszczerbku – miała rosnąć dalej. Rolnicy zachęcani byli do zakupu ziarna Roundup Ready (RR) argumentami o wyższej wydajności zbiorów, lepszym urodzaju i mniejszej liczbie oprysków, co miało być korzystne dla środowiska naturalnego.

Wydawać by się mogło, że takie rozwiązanie jest korzystne dla uprawy – nic bardziej mylnego! Chwasty stopniowo stawały się odporne na herbicydy: powstały superchwasty trudne do wyplewienia. Rolnicy zaczęli więc stosować jeszcze większą ilość oprysków. W następstwie tego pojawiło się wiele nowych gatunków chwastów odpornych na glifosat – aktywny składnik Roundupu 8. Stały się one prawdziwą zmorą dla rolników, nawet tych nieuprawiających GMO, gdyż chwasty przenoszą się z pola na pole.

Niedawne badania9 prowadzone w Stanach Zjednoczonych, w których uprawa GMO zajmuje prawie 50% użytków rolnych, wykazały, że pomiędzy 1996 a 2011 rokiem rolnicy, którzy prowadzili uprawy Roundup Ready, zastosowali o 24% więcej herbicydu niż rolnicy uprawiający te same, lecz niezmodyfikowane genetycznie uprawy. Oznacza to zatem, że uprawy GMO wykorzystują o wiele więcej chemii niż te prowadzone tradycyjnymi metodami10.

Szacuje się, że z roku na rok ilość wykorzystywanych herbicydów będzie rosła, ze szkodą dla środowiska naturalnego i zdrowia ludzi, a z pożytkiem dla dochodów Monsanto. Firma zarabia bowiem prawie 2 razy więcej na sprzedaży oprysków niż na sprzedaży samego ziarna!

GMO – długofalowe skutki uboczne i zagrożenia, których nikt nie przewidział

Ziarna genetycznie modyfikowane wprowadzono po to, aby ułatwić uprawę i zwiększyć plony – takie były założenia. Co pokazała praktyka? Powstały długofalowe skutki uboczne i zagrożenia, których nikt nie przewidział:

Modyfikowane ziarna są opatentowane i rolnik po zebraniu nasion z pola nie ma prawa ich wysiewać w kolejnym sezonie. Musi je kupować co roku od koncernu Monsanto, BASF czy DuPont – w przeciwnym razie grożą mu kary pieniężne. Zobowiązany jest także płacić koncernom opłaty technologiczne i licencyjne, uzależniając się w ten sposób od jednego dostawcy. W ten sposób bezpieczeństwo żywnościowe państwa jest w rękach jednej firmy, która sprzedaje nasiona;

Zmniejszyła się rentowność zbiorów – po około 3 latach spada znacznie wydajność zbiorów genetycznie modyfikowanych (GM), a krowy karmione kukurydzą GM dają mniej mleka i spada ich płodność;

Tereny zajęte przez rośliny GM rozprzestrzeniają się na tereny upraw roślin niemodyfikowanych (rozmnażają się i przenoszą na inne tereny poprzez wiatr, pszczoły, czynnik ludzki);

W wyniku krzyżówek roślin GM z chwastami powstają superchwasty, bardzo trudne do zniszczenia. Osiągają one czasem wielkość dorosłego człowieka. W USA powierzchnia pól odpornych na działanie herbicydów zwalczających chwasty wzrosła o 25% w 2011 r. oraz o 51% w 2012 roku 11.

Źródło: http://www.usnews.com/news/articles/2012/10/19/herbicide-resistant-super-weeds-increasingly-plaguing-farmers

Koniec bioróżnorodności – uprawa roślin transgenicznych tworzy obszary monokulturowe, z wyjałowioną glebą. Ginie wiele odmian tradycyjnych upraw (rzepak, ryż);

Koniec z uprawami ekologicznymi – raz zanieczyszczone przez GMO, przestaną być ekologiczne;

Uprawy GM zwiększają zużycie pestycydów i skażenie środowiska – zabijają pszczoły i inne pożyteczne organizmy, np. biedronki. Pszczoły giną masowo zjadając pyłki roślin MG, a dokładnie przez zatrucie wywołane pestycydami. Masowa zagłada pszczół (tzw. Colony Collapse Disorder) osiąga w USA wielkość rzędu 80% dla całej populacji. Bez pszczół czeka nas klęska żywiołowa!;

Substancje, które produkują rośliny GM w celu zabijania owadów lub wykorzystywane przy uprawach GMO (herbicydy) trują ludzi i zwierzęta;

Żywność zmodyfikowana ma mniejszą wartość odżywczą od żywności pochodzącej z gospodarstw ekologicznych;

Wzrasta liczba alergii – genetycznie modyfikowane rośliny są zaprojektowane w taki sposób, aby produkować zwiększone ilości białka (glutenu) chroniącego je przed chorobami i szkodnikami, ale są zbyt alergizujące dla wielu osób.

Dlaczego jest tak mało badań pokazujących szkodliwość GMO?

Badania wskazujące na szkodliwość roślin transgenicznych i upraw GM nie są po myśli koncernów – robi się wszystko, aby nie ujrzały one światła dziennego. Walka toczy się przecież o gigantyczne pieniądze.
Naukowcy, którzy chcą przeprowadzić niezależne działania mają trudności z uzyskaniem zgody na badania oraz z dostępnością ziaren genetycznie zmodyfikowanych – firmy odmawiają dostarczenia próbek.
To nie wszystko – koncerny są zdolne nawet do radykalnego uciszania niepokornych badaczy.

To właśnie przydarzyło się biochemikowi o międzynarodowej sławie Arpadowi Pusztaiemu, który przez 30 lat pracował w Instytucie Rowetta w Aberdeen, w Szkocji. W 1995 r. zlecono mu warte 2 mln euro, finansowane przez rząd brytyjski, badania nad bezpieczeństwem transgenicznego ziemniaka. Zarówno Pusztai, jak i jego zwierzchnicy byli zdania, że badania te będą wsparciem dla idei GMO w momencie ich wprowadzania na rynek europejski i brytyjski.

Niestety – zespół Pusztaiego odkrył, że ziemniaki transgeniczne różnią się znacząco składem chemicznym od tradycyjnych. Ponadto szczury karmione ziemniakami transgenicznymi miały zaburzenia struktury mózgu, wątroby i jąder, a także trzustki i ściany jelita.

Arpad Pusztai poinformował o wynikach swoich badań dyrektora instytutu i za jego zgodą wystąpił w programie telewizyjnym poświęconym problematyce GMO. Powiedział: „Jako naukowiec działający na polu biotechnologii muszę stwierdzić, że stawianie naszych obywateli w roli królików doświadczalnych nie jest w porządku”. To zdanie było początkiem końca jego kariery naukowej – zwolniono go z pracy, a jego badania i jego osoba zostały zdyskredytowane na zawsze.

Rak, niepłodność, szybsza śmiertelność – wpływ GMO na żywe organizmy

Takie wnioski wysnuli naukowcy z zespołu dr Gillesa-Erica Séraliniego z Uniwersytetu w Caen 12. Były to wyjątkowe badania, gdyż poprzednie analizy dotyczące wpływu GMO były prowadzone przez 3 miesiące. Te trwały 2 lata. Negatywne skutki spożywania GMO zauważono dopiero po 4 miesiącach. W badaniu analizowano wpływ ziaren modyfikowanych genetycznie oraz samego środka chemicznego (glifosatu) używanego w uprawach Roundap Ready – RR.

W badaniu część szczurów karmiono wyłącznie genetycznie modyfikowaną kukurydzą oraz kukurydzą GMO po opryskach (Roundap Ready) a grupę kontrolną – kukurydzą niemodyfikowaną. Szczurom podawano też śladowe ilości samego herbicydu, który był odpowiednikiem dawki glifosatu przenikłego do środowiska naturalnego.

Okazało się, że szczury jedzące ziarna genetycznie modyfikowane z glifosatem:
-umierały 6 razy szybciej niż szczury jedzące kukurydzę niemodyfikowaną;
-rozwinęły ogromne guzy rakowe (sutkowe, brzuszne), które proporcjonalnie u człowieka osiągnęłyby wielkość wielkiego arbuza;
-doznały nieodwracalnego uszkodzenia wątroby i nerek.

Zródło: http://www.gmoseralini.org/en/

Badacze wysnuli dalej idące wnioski: jest wysoce prawdopodobne (nie prowadzi się bowiem żadnych badan na ludziach), że GMO spożywane przez ludzi przyczynia się do rozwoju:
-raka – szczególnie narządów układu pokarmowego,
-niepłodności,
-zaburzeń immunologicznych,
-przyspieszonego starzenia,
-wadliwej regulacji insuliny,
-zmian w głównych narządach układu pokarmowego.

Szczury były karmione odmianą kukurydzy, którą uprawia się w Ameryce Północnej. Jest ona powszechnie używana w żywieniu ludzi: znajduje się w płatkach śniadaniowych, kukurydzianych tortillach i kaszkach kukurydzianych dla dzieci!13

U młodych matek jedzących pożywienie GMO toksyczny glifosat wykryto w mleku, moczu i krwi w dawkach znacznie przewyższających normy. Toksyny te są przekazywane dziecku i mogą stanowić poważne dla prawidłowego rozwoju, gdyż glifosat wywołuje zaburzenia hormonalne15.

Nie dla GMO w Polsce!

Dowody są niezaprzeczalne – GMO zatruwa ludzi i wyniszcza środowisko. Wyginą pszczoły, wyjałowi się gleba, spadnie wielkość zbiorów, a wzrośnie ilość oprysków i chemii, którą będziemy przyswajać wraz z pożywieniem. Wskutek tego zostaniemy wystawieni na działanie szkodliwych czynników o niespotykanej dotąd skali!
Nie pozwól, by tak się stało! Rozwiązaniem jest stanowcze zamknięcie granic Polski na uprawy GMO oraz import pasz i produktów żywnościowych z GMO. Poprzyj nasz apel do Rządu Polskiego, który powinien wprowadzić jak najszybciej jasne zapisy ustaw, gwarantujące nienaruszalność środowiska naturalnego i bezpieczeństwo żywnościowe!

Domagamy się:

  1. Aby Polska była krajem wolnym od upraw roślin modyfikowanych genetycznie;
  2. Wprowadzenia jasnych i czytelnych zapisów w ustawach, dzięki którym uprawy GMO – nawet te eksperymentalne i do celów naukowych – nie będą mogły w żaden sposób przedostać się do środowiska naturalnego;
  3. Zakazu importu i obrotu paszami GMO oraz produktami zawierającymi GMO na terenie naszego kraju;
  4. Czytelnej i wyraźnej informacji dla konsumenta na temat zawartości GMO w produktach żywnościowych, nawet w śladowych ilościach;
  5. Informacji o stosowaniu pasz zawierających GMO do karmienia zwierząt hodowlanych, na produktach pochodzących od tych zwierząt;
  6. Publicznej debaty i szczegółowych informacji o działaniach prowadzonych przez rząd w sprawie obrotu GMO.

Jeśli Ty także nie godzisz się na utajone eksperymentowanie GMO na sobie – podpisz tę petycję.
Decyzje o losie GMO zapadają dziś, nie stój obojętnie! Sprawa jest o tyle ważna, że właśnie teraz w Polsce ważą się losy żywności i upraw GMO. Unijne prawo dopuszcza uprawę niektórych odmian roślin transgenicznych, lecz ostateczną decyzję w tym zakresie Komisja Europejska pozostawiła do rozpatrzenia krajom członkowskim.

Weźmy przykład z Irlandii czy Walii, które prawie w 100% objęte są strefą wolną od GMO! W Szwajcarii obowiązuje moratorium na uprawy GMO – zanim wprowadzi się uprawy przez wiele lat mają być prowadzone badania, analizy i debaty społeczne. Dołącz do akcji „Mówimy stanowcze NIE dla GMO w Polsce – to śmierć ukryta w pożywieniu!” i złóż swój podpis tutaj. Nie popełnijmy błędu, przed którym przestrzegają nas Amerykanie – jeszcze nie jest za późno!

Autor: Faustyna Guzowska
Źródło: Instytut Ochrony Zdrowia Naturalnego
Link: http://petycje.iozn.pl/gmo/index.php?action=info&kod=IO06K3ZW99

Komary GMO zostaną wypuszczone pomimo braku ich bezpieczeństwa

Komary GMO zostaną wypuszczone pomimo braku ich bezpieczeństwa

organizmy GMOZamieszczam dziś ciekawy artykuł o masowych wypuszczeniach komarów GMO w obu Amerykach. Warto zwrócić uwagę na pewien ciekawy aspekt obu spraw – organizmów modyfikowanych genetycznie, jak i masowych szczepień.

Otóż zauważmy, że nie tylko nie spełniają one swojej roli, ale wręcz działają odwrotnie niż się na początku zakłada. Szczepienia na polio w Indiach i Pakistanie wywołały kilkadziesiąt tysięcy przypadków ciężkiego paraliżu u dzieci. Przed masowymi szczepieniami organizowanymi przez kartel Billa Gatesa i masońską organizację Rotarian, było tam zaledwie 200 przypadków rocznie na ponad miliard ludzi.

Podobnie inne szczepionki. Szczepionka na HPV, zamiast zapobiegać nowotworowi, okazuje się wręcz wywoływać ten nowotwór, i to u młodych dziewczynek, a także powoduje bezpłodność i inne uszkodzenia. Tak samo szczepionka na grypę. W internecie roi się od komentarzy zwykłych ludzi, którzy po zaszczepieniu na grypę chorowali bardzo ciężko, np na nawracające zapalenia oskrzeli i płuc, po kilka miesięcy. Ja w rodzinie też miałem taki przypadek.

Podobnie sprawa wygląda z organizmami modyfikowanymi genetycznie (GMO). Wiele razy donoszono o przypadkach, iż uprawy nie przetrwały warunków suchych, choć do takich właśnie zostały zaprojektowane. Wielu farmerów z RPA czy Indii zbankrutowało, gdy ich pola nie wydały żadnych plonów. Zaś przykład z wklejonego poniżej artykułu – komary GMO, zamiast dać szansę na powstrzymanie epidemii dengi, robią coś zupełnie odwrotnego. Okazują się one uodparniać zwykłe komary poprzez przekazywanie im zmutowanych genów, i tym samym powodować większą ilość przypadków dengi.

Autor wstępu: Jarek Kefir

Proszę o podanie dalej tego info!


Cytuję: „Komary GMO mają być wypuszczone w Keys, na początku stycznia lub w lutym przyszłego roku. Choć proces zatwierdzania jest nadal w toku, Oxitec jest na tyle pewny, że już dostarczył komary.

Jak dotąd, w tym roku nie zgłoszono przypadków dengi na Florydzie, więc dlaczego wypuszcza się do środowiska komary GMO, które podobno mają na celu zapobieganie rozprzestrzenianiu się takich chorób? Gdy były używane w Brazylii, przypadki dengi wzrosły i jednocześnie naruszono równowagę ekologiczną okolicy. Komary nie „utorowały drogi do ochrony przed dengą”, o czym zapewniał Oxitec. W rzeczywistości w rejonach uwolnienia komarów ogłoszono stan wyjątkowy.

Co może pójść nie tak z komarami GMO?

– Mogą powodować spustoszenie w ludzkim genomie, tworząc „wprowadzane mutacje” i inne nieprzewidywalne rodzaje uszkodzeń DNA przez dostanie się do ludzkiej krwi – podobnie jak wykazano to na roślinach GMO odpornych na glifosat. Według Instytutu Odpowiedzialnej Technologii „”wprowadzane mutacje” mogą spiąć, usunąć lub przenieść kod genetyczny.” Na dużą skalę mutacje występują często przy modyfikacji genetycznej, i nie ma znaczenia czy była to roślina czy owad, który został biotechnologicznie zmieniony.

– Genetyk z Hawajskiego Uniwersytetu UH, Alfred Handler, stwierdza, że komary GMO mogą rozwinąć odporność na gen śmierci, a następnie rozprowadzać go przypadkowo (brzmi znajomo?). Entomolog Todd Shelly, inny ekspert z UH, powiedział, że 3,5 procent komarów GMO przeżyło do etapu dorosłości pomimo przenoszenia genu „śmierci”, który miał je zdezaktywować.

– Komary samce GMO tworzone w laboratorium są często mniej aktywne niż komary nie poddane genetycznej modyfikacji, które urodziły się na wolności, więc jest mniej prawdopodobne, aby były w stanie konkurować z odmianami niezmodyfikowanymi genetycznie. Oznacza to, że każde „sterylne” potomstwo może umrzeć, a niemodyfikowane komary zazwyczaj odpowiedzialne za przekazywanie dengi lub malarii będą dalej żyć, być może ze zmutowanym genem (otrzymanym od rodziców GMO), co uczyni je jeszcze bardziej odpornymi.

– Ponieważ komary GMO były tworzone z myślą by umierały w obecności antybiotyków, takich jak tetracyklina, a nasze zasoby wodne są obecnie skażone antybiotykami, to komary GMO prawdopodobnie będą rozwijały się zyskując odporność na antybiotyki, podobnie jak „odporne na glifosat” uprawy GMO- które już doprowadziły do powstania super chwastów.

W każdym razie, Floryda powinna odroczyć uwolnienie tych komarów (nawet jeśli Oxitec ma utracić swoje komary), aby dokładniej ocenić ich bezpieczeństwo.”

Autorstwo: Christina Sarich
Źródło oryginalne: PrisonPlanet.com
Źródło polskie: PrisonPlanet.pl

Apokalipsa światowa – SOS Ziemia

Apokalipsa światowa – SOS Ziemia

Nie, nie jest to tekst z serii: „koniec świata 21 grudnia 2012”. Ale ów koniec świata nastąpi na pewno, jeśli ludzkość się nie opamięta i ten 1% najbogatszych nadal będzie bez ograniczeń eksploatował zasoby Ziemi.

Zobaczcie, co człowiek zrobił z naszą planetą w ciągu ostatnich 200 lat.

Poniższy film jest w pełnej wersji z lektorem, trwa 114 minut.

Niecierpliwi mogą zacząć oglądanie od 50-tej minuty, chociaż polecam od początku.

Pamiętam pewną rozmowę przeprowadzoną z „nieświadomą” osobą rok temu. Jej konkluzja brzmiała tak: „Jarek, ja wiem, że ludzkość dąży do samozagłady, ale co mnie to, mam ważniejsze sprawy na głowie„.
-czyli, większość o tym doskonale wie, tylko jak im powiesz: „naukowcy są pewni, że za jakiś czas życie na Ziemi wyginie” – to pomyślą sobie: „uff, dobrze, że mnie wtedy już nie będzie na Ziemi„. A tymczasem guzik prawda – to może stać się za dekadę, dwie, jeszcze za naszego życia: