Tag: skażenie

GMO: ZAGROŻENIE DLA ZDROWIA JEST REALNE! „ŻYCIE WYMYKA NAM SIĘ SPOD KONTROLI..”

Czy GMO jest szkodliwe dla zdrowia?

Czy GMO – organizmy modyfikowane genetycznie – są zagrożeniem? Ten temat jest coraz bardziej popularny, i przebija się do świadomości społecznej. Wielu ludzi chciałoby się dowiedzieć jak to z tym GMO jest naprawdę. Modyfikacje genetyczne roślin i zwierząt są oczkiem w głowie współczesnej nauki i przez tę naukę i jej agendy medialne są bronione. Każda krytyka GMO od razu jest przedstawiana jako „pseudonauka” czy też „teoria spiskowa”. Te dwa określenia to współczesna odmiana „polowań na czarownice”. Czasy się zmieniły, metody również, nieco to wszystko złagodniało, ale zasada działania systemu jakże podobna w każdej epoce.. Współczesne lewicowo-ateistyczne mocarstwa nie tylko napiętnują wszystko co „metafizyczne” czy „spiskowe”, ale zrzucają bomby i zabijają miliony ludzi w celu szerzenia ideałów demokracji i praw człowieka. To tak na marginesie.

Sama idea GMO może nie jest zła. Dużo gorsze jest jej wykonanie. Człowiek stawia dopiero pierwsze kroki w genetyce i po prostu nie umie tak dobrze manipulować genomem. Gen szczura w pomidorach, lub gen człowieka w kukurydzy? To raczej dobrze się nie skończy, a takie organizmy nie będą ani zdrowe, ani silne. Sklonowane zwierzęta zawsze są słabsze niż te urodzone naturalnie i często są bezpłodne. Umierają przed czasem. Metoda in vitro, choć nie jest GMO, tylko dość delikatną manipulacją nad procesem zapłodnienia, również nie jest wolna od wad. Dzieci urodzone z in vitro mają nieco częściej różne wady wrodzone i bywają słabsze. Podobne kontrowersje budzi pobieranie narządów do transplantacji.

Niestety, ale prawdą jest to, że są one pobierane od żywych dawców, czasami wręcz na granicy prawa. Ale czy mamy jakąś alternatywę wobec transplantacji? Tak samo nie mamy alternatywy wobec niektórych terapii farmaceutycznych, bo medycyną naturalną wszystkiego wyleczyć się nie da. Wszystko sprowadza się do tego, że wiemy wciąż bardzo mało o świecie. I tutaj powstaje kolejny problem: skoro na GMO czy na farmacji można dobrze zarobić, to po co te metody udoskonalać? Albo inaczej: po co udoskonalać je tak szybko? Problem koncernów potężniejszych niż całe państwa, które korumpują naukę, uniwersytety, ekspertów, rządy, media, agendy takie jak WHO czy FAO, i podporządkowują je własnym interesom, jest problemem realnym. Nie jest to teoria spiskowa.

Jednak w terapiach genowych jest przyszłość.. medycyny. Niesie to ogromne zagrożenia, ale dopóki nie nauczymy się uzdrawiać na poziomie genów, dopóty będziemy zdani albo na gówniane farmaceutyki z ich skutkami ubocznymi, albo na terapie naturalne, które nie zawsze pomagają. Cokolwiek by nie sądzić o big pharmie czy samej medycynie, to leczenie na poziomie genów jest leczeniem przyczyny. Pamiętaj, że to nie nauka jest zła, zły może być człowiek. Ignorancja mas ludzkich powoduje, że do władzy i do zarządów korporacji garną ludzie źli.

Tak samo to nie jakaś wiedza ukrywana jest zła, jak mówią np katolicy, ale ludzie. Łatwo dokonać projekcji i obwinić „coś zewnętrznego”, niż przyznać, że za zło odpowiada człowiek. Wstępem do inżynierii genetycznej w medycynie jest nowa dziedzina nauki o nazwie epigenetyka. Za około 300 dolarów możesz przebadać swój genom pod kątem wad metabolicznych. Odpowiednio dobranymi lekami, suplementami, witaminami czy dietą można wpłynąć na uśpienie złych, zmutowanych genów, lub na aktywację tych, które działały zbyt słabo.

Co do samego GMO, to jest kilka ciekawostek. W Polsce w punktach skupu normy kukurydzy są tak ustalone, że rolnik nie sprzeda kukurydzy, która nie jest GMO. W Polsce oficjalnej sprzedaży GMO nie ma, ale nieoficjalnie jest w produktach i jest na polach. GMO wymaga intensywnego spryskiwania środkami ochrony roślin, np owianym złą sławą glifosatem z preparatu roundup. Rolnicy muszą stosować coraz większe ilości tego środka, bo chwasty zaczynają się uodparniać. Glifosat powoduje zamieranie, a dokładnie wysuszanie roślin. Brzydkim polskim zwyczajem jest sypanie tego środka tuż przed żniwami, by wysuszyć rośliny i ułatwić żniwa. Oczywiście część glifosatu zostaje i trafia na nasze talerze. Najgorszy pod tym względem jest rzepak, z którego wytwarza się olej do smażenia.

Pestycydy i herbicydy używane przy uprawach GMO powodują masowe ginięcie pszczół. Pszczoły jednego dnia wyfruwają z ula, zostawiając samą królową, która ginie. Jakby popełniały „zbiorowe samobójstwo”. Przypadłość ta została nazwana CCD – Colony Collapse Disorder, czyli zespół masowego ginięcia pszczół. Pszczelarze narzekają jednak też na inne przypadłości jakie dotykają pszczoły. Są one słabsze, zdeformowane, zdarza się że to królowe opuszczają gniazda.

Zapraszam Cię na bijący rekordy popularności film video o wpływie GMO na zdrowie: „Życie wymyka się spod kontroli:

 

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/

  

ELITY MOGĄ DOPROWADZIĆ DO SYSTEMU NIEWOLNICZEGO I DO ZAGŁADY PRZYRODY!

Filmy produkowane przez Hollywood, pełne są apokaliptycznych scenariuszy. Zagłada świata przez asteroidę, wulkany, trzęsienia ziemi. Inwazja kosmitów, potworów takich jak godzilla czy futurystycznych robotów rodem z X-mena. Oglądającym takie produkcje często unika fakt, że to my sami możemy sprowadzić na siebie nie lada apokalipsę.

Po raz pierwszy w historii Ziemi ludzkość stoi przed perspektywą dramatycznych zmian klimatycznych, wymierania nie tylko pojedynczych gatunków, ale załamania całych ekosystemów. A w dalszej perspektywie, stoimy przed widmem całkowitej zagłady życia na Ziemi. O tym, jak rzeczywiście wyglądają zmiany klimatu, pisałem w poniższych artykułach:

Dramatyczne zmiany w Arktyce, lód wkrótce stopnieje zupełnie! Jakie będą konsekwencje dla Polski?!
Tajna zmowa rządów i korporacji drenuje Twój portfel i niszczy przyrodę!

Rolnicy i ogrodnicy z przyczyn oczywistych jako pierwsi zauważyli realne zmiany klimatyczne w Polsce. Poniżej wpis czytelniczki mojej strony, Violi. Ja nie jestem ogrodnikiem, choć w dzieciństwie miałem swoje ogródki i uwielbiałem sadzić i pielęgnować rośliny. Mieszkając na północy kraju w Szczecinie, od jesieni 2015 roku zauważam, że klimat się zmienił. Przez 11 miesięcy w roku mamy taki „październiko-listopad”. Ciemno, zimno, pada, totalne zachmurzenie na całe niebo, ani promyczka słońca, temperatura latem plus 15 stopni, temperatura zimą plus 5 stopni. Pogoda bardzo depresyjna i odbierająca siły. Nazwałem taką pogodę „chujozą” i strasznie mnie ona wkurwia. A teraz zapowiadany cytat:

Cytat: „Jestem miłośniczką kwiatów, do zmian klimatycznych odniosę się więc z punktu widzenia ogrodnika z kilkuletnim stażem. Cztery pory roku w Polsce powoli odchodzą do przeszłości. Dawna wiosna i lato to obecnie pora sucha, jesień i zima to pora deszczowa. Dokładnie odwrotnie niż trzeba, bo wiosną wylewa się na rośliny hektolitry wody i ciągle jest sucho, a opady pojawiają się wtedy, gdy nie są już potrzebne. Latem mamy trąby powietrzne i od czasu do czasu takie ulewy, że wyschnięta ziemia nie jest w stanie przyjąć wody. Pod koniec ciepłej zimy, gdy rośliny mają pąki – występują mrozy. Ja osobiście jestem ciepłolubna i nie przeszkadza mi to, że zimą są temperatury dodatnie, ale moje niektóre kwiatki całkiem się pogubiły i np. w listopadzie powypuszczały pąki. Niektórym trzeba teraz robić na zimę daszki, bo inaczej mają za mokro i gniją. Okres wegetacji się nieco wydłużył, ale niektóre odmiany roślin przestały się u nas udawać np. z powodu upałów w maju. Dziwny się ten klimat zrobił.” (Koniec cytatu)
~Viola

Film „Home: SOS Ziemia” stara się odpowiedzieć na te bolączki i przedstawić środki zaradcze. Ten film to szokujący w swej wymowie apel do ludzkości z 2009 roku. Autorzy już wtedy alarmowali o tym, co może się stać w przyszłości, za 25, 50 lat. Kłopot polega na tym, że dramatyczne anomalie pogodowe i zapaść całych ekosystemów obserwujemy już teraz. Mentalność ludzi dobrze oddaje zdanie: „Znany naukowiec mówi: -Życie na Ziemi wyginie w ciągu 100 lat. Wtedy przeciętny człowiek sobie myśli: -Uff, jak to dobrze, że nie będzie mnie wtedy na świecie.” No ale niestety, muszę to powiedzieć: stało się. To dzieje się już, za naszego życia.

Autorzy podają przykład: Nigeria wydobywa i eksportuje najwięcej ropy naftowej w Afryce. Kraj ten jest niezwykle bogaty, jednak jego infrastruktura jest w opłakanym stanie. 70% społeczeństwa Nigerii żyje poniżej krytycznego progu ubóstwa. Całe to bogactwo płynie do amerykańskich korporacji mających koncesje na wydobycie (a jakże!) i do wąskiej grupy zwanej nigeryjskimi elitami. Cała reszta narodu żyje w biedzie. Rządy każdej elity są oparte o doktryny przewodnie (ideologie, religie) które ja nazywam „doktrynami niewolników” czy też „usprawiedliwiaczami biedy”.

Dawniej niewolnictwo, wczoraj feudalizm, a dziś kapitalizm

Doktryny są po prostu systemami władzy, mającymi uzasadnić rządy tych, którzy mają pieniądze, uzbrojenie i wpływy. Mają też jakoś wytłumaczyć motłochowi, że ma tyrać za grosze na elitę i siedzieć cicho, bo przecież bozia w niebie im to wynagrodzi, no i takie są prawa wolnego rynku. Władza XX i XXI wieczna nie pochodzi już „z woli bożej„, jak było jeszcze w XIX wieku. Trzeba było rzucić masom inny ochłap, bo tego dawnego lud już nie kupi. Więc dzisiejsza władza pochodzi „z nadania ludu w ramach demokratycznego państwa prawa” i jest oparta o doktrynę polityczną. Ma to legitymizować te same standardy władzy co kiedyś, tylko w innym przebraniu. Czyli niewolnictwo, zwane potem feudalizmem, a dziś kapitalizmem i wolnym rynkiem. Owszem, nie ma już łańcuchów, kajdan i batów. Nie ma już obozów koncentracyjnych i łapanek na ulicach. Powoli, przez dekady i stulecia to wszystko łagodnieje i cywilizuje się.

Jednak nie zlikwidowano samego niewolnictwa. Zlikwidowano co najwyżej owe fizyczne łańcuchy i baty. A  niewolnictwo, dla nie poznanki nazwano inaczej (np: kapitalizm, wolny rynek, umowy zlecenie, nierówności są dobre, to Wasza wina bo jesteście niezaradni, to problemy okresu transformacji, jest kryzys i trzeba ciąć koszta, nie stać państwa na zabezpieczenia socjalne, pensje muszą być niskie i nic się nie da zrobić). Niewolnictwo współczesne zostało też rozmyte propagandą o demokracji, o państwie prawa czy o instytucjach mających kontrolować i zapewniać cywilizowany ład. Jak jest naprawdę? Podczas gdy oni mają biliony, nasze zarobki wystarczają na skromne jedzenie, dach nad głową i odzienie. To wszystko zapewniał kiedyś pan niewolnikowi, podczas gdy ów pan opływał w luksusy. Dziś nie ma już panów niewolników, ale jest koncern, umowa śmieciowa i pensja 2400 zł netto. Czyli de facto to samo.

Pisałem o tym w poniższych artykułach:
Dzisiejsza technologia może stworzyć raj na Ziemi, ale dalej jesteśmy ekonomicznymi niewolnikami elit! (Przykłady doktryn tłumaczących biedę)
Uważasz że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie?! Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!

Cytat: „Obecny model gospodarczy nie tylko toczy wojnę przeciwko robotnikom, wspólnotom, usługom publicznym i zabezpieczeniom socjalnym. Toczy wojnę przeciwko systemom podtrzymującym życie na tej planecie. Przeciwko warunkom sprawiającym, że jest ono możliwe. Zmiany klimatu to nie jest kolejna „sprawa”, którą możecie dopisać do listy zmartwień. To sygnał dla całej cywilizacji. Głośny sygnał w postaci pożarów, powodzi, burz i susz – o tym, że potrzebujemy zupełnie nowego modelu gospodarczego, zrównoważonego i opierającego się na sprawiedliwości. Ten sygnał daje nam do zrozumienia, że gdy się bierze, należy też dawać. Są limity, których nie możemy już przekroczyć. Nasze zdrowie w przyszłości wymaga od nas nie kopania głębszych dziur, lecz spojrzenia w głąb siebie – aby zrozumieć, że losy nas wszystkich są połączone.”
~Naomi Klein, Klein: „Walczmy, zanim wszyscy trafimy przeżuci na hałdę”

To lewicowo-liberalne elity odpowiadają za klimatyczną i ekologiczną katastrofę!

Ten system władzy już się wyczerpał. Oprócz nierówności społecznych, które są dramatyczne, dalsze działania obecnej elity mogą doprowadzić do zagłady życia biologicznego na Ziemi. Polityka, a w szczególności biznes, od zawsze przyciągały psychopatów, mających innych za nic, i uważających, że po nich choćby potop. Co to za elita, która rządzi światem? To zdemoralizowani przez korporacje i wielki biznes przedstawiciele pokolenia ’68. Z dawnych ideałów zachowali skrajnie lewicowe poglądy obyczajowe. Ograniczyli debatę publiczną do „gadania o genitaliach” (stąd nazwa ich doktryny – genitalizm). W sferze gospodarki wprowadzili neoliberalizm, czyli najbardziej drapieżną dla pracowników i dla przyrody formę kapitalizmu. Oddali ekonomię we władanie bankierów i spekulantów finansowych, czego efektem jest zadłużenie nie do spłacenia, likwidacja klasy średniej i „zduszenie” gospodarek wielu państw.

W ramach wdzięczności korporacje i tworzone przez miliarderów fundacje wspierają lewicowe i chadeckie partie polityczne, jak i wspierają ogrom lewackich inicjatyw i pomniejszych fundacji. To hydra, która wysysała soki z całej planety, produkując „nowotworowy” wzrost PKB, miliardy biedaków i miliony ton śmieci. Wierzę jednak, że celem natury a więc także ludzkości jest ewolucja, cywilizowanie się i zmądrzenie. Ludzie kierowani nieświadomą, „zbiorową mądrością”, w akcie samoobrony przestali głosować na lewicowe „partie bogatych”. Odchodząca w niebyt liberalna lewica jest zszokowana i podnosi lament. Posługuje się tutaj retoryką apokaliptyczną. „Olaboga, bez nas będzie tylko faszyzm, prześladowania, zagłada, koniec świata! Słońce zacznie wschodzić na zachodzie, a psy będą szczekać dupami, świat się kończy!

Żadnego końca świata nie będzie, faszyzmu także nie. Jedna elita zastępowana jest inną, trochę mądrzejszą. System który się zdezaktualizował i doprowadził do ogromnego cierpienia ludzi, jest zastępowany innym, trochę lepszym. Normalna sprawa. Doktryny przewodnie podlegają tym samym prawom, co państwa i imperia. Zalążek, walka o rozwój, potem ekspansja, następnie lata świetności i dominacji. Później następuje schyłek, stadium niewydolności i upadek. Le Roi est mort, vive le Roi! Czyli: umarł król, niech żyje król! Znamienne jest to, że to lewicowi liberałowie, mający na ustach ideały ekologii, ochrony przyrody, czystych energii, doprowadzili do dramatycznych zmian klimatycznych i zapaści ekosystemów, które obserwujemy obecnie. Ich celem nie była ochrona przyrody, ale zarabianie na limitach CO2, dusząc przy okazji gospodarki niewygodnych państw, czy zarabianie na dopłatach do zielonych energii czy elektrycznych samochodów. Sprzeniewierzyli się oni wszystkim ideałom, które wyznawali.

Zapraszam Cię do przeczytania innych moich artykułów w temacie zniewolenia przez system i elity:
Czy naprawdę jesteś wolny? Elity dały Ci jedynie iluzję wolności
Mamy w sobie potężną siłę której możemy użyć przeciwko systemowi i elitom!
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Przebudzenie ludzkości weszło w krytyczną fazę
Gdzie podziała się Twoja wolność? Całą Ziemia jest w ich rękach
Dlaczego w Polsce jest wieczna bieda i wieczne „nie da się”? Spojrzenie mistyczne na ten problem

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/

  

DRAMATYCZNE ZMIANY KLIMATU W ARKTYCE, LÓD WKRÓTCE STOPNIEJE! A CO Z POLSKĄ?!

Zmiany klimatu i Arktyka: niezwykłe ocieplenie w okolicach Bieguna Północnego!

Od kilku miesięcy w pobliżu Bieguna Północnego ma miejsce szereg niepokojących anomalii klimatycznych, które mogą być katastrofalne w skutkach, i to już w ciągu najbliższych lat. Artykuł ten, jak i opisane w nim zjawisko, nie mają żadnego związku z wymyśloną przez lewicowe elity „religią CO2”. Chciałbym, by te doniesienia były po prostu propagandą ideologiczno-biznesową, którą można zignorować. Niestety, ale tak nie jest.

Sytuacja jest gorsza niż zakładano w najbardziej pesymistycznych prognozach w latach 90-tych XX wieku. Jaki to będzie miało wpływ na ziemskie ekosystemy i na nas samych? Zacznijmy od początku.

Ziemskie bieguny są otoczone wielkimi czapami lodowymi. Oprócz nich olbrzymi lodowiec znajduje się także na Grenlandii. Na półkuli północnej istnieje tzw wieczna zmarzlina, czyli warstwa w głębi gruntu, która nie rozmarza nawet latem. Mniejsze lodowce znajdują się w górach, np w Górach Wierchojańskich, na Kamczatce, i w innych rejonach świata. Wielkość czapy lodowej na morzu każdego lata trochę się kurczy, zaś zimą znowu jej przybywa. Systematycznie, od wielu lat obserwuje się jednak trend do kurczenia się powłoki lodowej na biegunie północnym. Jest to fakt powszechnie znany. Jednak to, co ma miejsce w Arktyce od kilku, kilkunastu miesięcy, jest rzeczą absolutnie bez precedensu, i nawet najbardziej „przemądrzali” naukowcy nie wiedzą, jak to „ugryźć”.

Pokrywa lodowa wpłynie na zmiany klimatu

Pokrywa lodowa na biegunach osiąga największe rozmiary w marcu, zaś potem na wiosnę zaczyna stopniowo się zmniejszać. Jednak tej zimy pokrywa lodowa w Arktyce w ogóle się nie odnowiła, jak to ma miejsce każdej zimy. Lodowiec dalej zalega nad biegunem północnym, ale jego rozmiar jest taki, jak latem. Wszystko wskazuje na to że ocieplenie klimatu nagle przyspieszyło, nabierając ekstremalnie szybkiego tempa.  Żadne modele naukowe nie przewidziały, że to nastąpi. Topnieniu zaczyna ulegać stary, „odwieczny” lód na północ od Grenlandii, który formuje się przez setki lat. Nietrudno się domyśleć, latem ubytek w poziomie pokrywy lodowej poszerzy się jeszcze bardziej. Czy przyszłej zimy lodu znowu przybędzie, i to podwójnie? Przecież natura ma koniec końców dążyć do homeostazy (równowagi) ekosystemów, i ma sama sobie poradzić.

Wszystko jednak wskazuje na to, że tak się nie stanie. Możemy oczywiście tylko spekulować, jak to w pogodzie i klimacie. Jednak jest pewien stały trend, który ma tutaj zastosowanie. Otóż ocieplenie klimatu, czy raczej topnienie lodowców postępuje w tempie geometrycznym. Jest niczym grzejnik z zepsutym termostatem, który coraz bardziej i coraz szybciej podkręca temperaturę. Ocieplenie klimatu które dokonało się na Syberii, powoduje uwalnianie hydratów metanu, które były uwięzione w zmarzlinie. To powoduje jeszcze większe ocieplenie, więc ilość uwolnionego metanu zwiększa się jeszcze bardziej. To błędne koło. Metan znacznie bardziej niż CO2 nasila zmiany klimatyczne. Jednak lewicowe elity nie wpadły na pomysł ograniczenia hodowli krów produkujących metan, tak jak z limitami na CO2, bo na tym nie zarobią miliardów dolarów.

Jaka jest rzeczywista skala zmian klimatu?!

Jak pisze ExIgnorant, tłumacz wartościowych tekstów-perełek, których nie ma nigdzie indziej:

„Lipcowe warunki na biegunie północnym zimą. Sytuacja jest tragiczna, tymczasem większość mediów nurtu głównego zwyczajnie ją ignoruje. Z kolei nadawcy „progresywni” umniejszają wagę globalnego dramatu odwołując się do tzw. „konsensusu naukowego”, który ze względu na swą zachowawczą naturę i uległość wobec prymatu interesów gospodarczych, stracił już rację bytu – po prostu nie nadąża za rzeczywistością zmian wykładniczych. Eksperci odpowiedzialni za jego sformułowanie w swoich komentarzach antenowych i prasowych wyrażają „trwogę” i „zaniepokojenie” faktem, że obserwują„szalone i bezprecedensowe” wypadki, które miały nadejść dopiero za 50-80 lat. Uprawiając autocenzurę, zawsze pozostawiają widzów z sugestią, że cywilizacja przemysłowa wciąż ma czas na podjęcie działań gwarantujących nasze gatunkowe ocalenie.”
CZYTAJ CAŁY ARTYKUŁ – POLECAM:
„Arktyka. Lato w zimie” [LINK TUTAJ]

Polecam też obejrzenie filmu video z kanału Turnip [LINK TUTAJ]:

Zmiany klimatyczne dotyczą całej Ziemi

Warto tu dodać, że na świecie ma miejsce szereg innych zmian klimatycznych. Nie jest to tylko globalne ocieplenie. Hiszpania i Portugalia pustynieją, i to od kilku dekad. To właśnie tam, jak i w afrykańskim RPA zaczyna dramatycznie brakować wody pitnej. W USA i w Australii szaleją dramatyczne pożary. Sezon huraganów był absolutnie rekordowy łącznie z pobiciem rekordu świata w prędkości wiatru. Kraje Bliskiego Wschodu mogą nie nadawać się do życia – niedawno został pobity rekord ciepła na pustyni w Iranie, który wynosił około 70 (siedemdziesiąt) (sic!) stopni w cieniu. Indie cierpią na drastyczne upały latem i równie dramatyczne mrozy zimą.

Jak klimat zmienia się u nas? Bardziej niszczące są letnie ulewy i burze. Łącznie z gradobiciami, rozległymi zniszczeniami zabudowy i drzewostanów, a nawet trąbami powietrznymi. W Polsce, Niemczech i Czechach zaczyna się formować coś w stylu Alei Tornad znanej z środkowej części USA. Zima przestała być zimą, za wyjątkiem okresu styczeń – marzec. Dawniej zimno robiło się już pod koniec listopada, a od około 2011 roku dopiero w styczniu. Obecnie mamy koniec marca i minus 5 stopni nad ranem i nikt nie wie, jak będzie dalej. Klimat w Polsce od końca 2015 roku zmienił się w „ni to zima, ni to wiosna, ni to jesień, ale na pewno nie lato, jedno wielkie chuj wie co„.

Polega to na tym, że 11 miesięcy w roku jest jednostajne, monotonne zachmurzenie, deszcz, chłód, ciemno, zimno, nieprzyjemnie. Temperatura latem – plus 15 stopni, temperatura zimą – plus 5 stopni. Ja taką pogodę nazwałem: „chujozą”. Ludzie odporni na zmiany pogody pewnie tego nie zauważyli. Ale meteopaci, do których się zaliczam, bardzo narzekają. Ja kocham słoneczną pogodę, a teraz dziękuję choćby za kilka słonecznych godzin. Przy słonecznej pogodzie czuje się pełen energii i sił. Pamiętam, że choćby w 2013 roku co noc obserwowałem zimą gwieździste niebo. Teraz dopiero w lutym zauważyłem, że istnieje coś takiego jak gwiazdy. Bo wcześniej niebo niemal przez cały czas było zasnute przez chmurne, jednostajne gówno.

Dojrzała ekologia a „ekologia” Al Gore’a

Samo słowo „ekologia” zostało ludziom obrzydzone. Kojarzy się ono z tą całą elitą, która obecnie rządzi. Źle się stało, że zwyrodniali ludzie wykorzystali także ekologię do swoich celów. Ich celem jest zarabianie na limitach emisji CO2 i przy okazji dławienie gospodarek niewygodnych dla nich państw. Wg mnie to niedobrze że to się tak potoczyło, że słowo „ekologia” zostało skojarzone z tymi ideologicznymi, lewicowymi ekstremistami (np partie zielonych). Ekologia jak i cała przyroda jest wspólnym dziedzictwem nas wszystkich, i wg mnie bardziej pasuje do nacjonalizmu (szeroko rozumiana troska o swój kawałek ziemi) niż do lewicy.

Przecież ważniejszy niż CO2 jest choćby metan, który znacznie bardziej nasila efekt cieplarniany.  Poziom morza nie wzrósł po roztopach, które miały miejsce na całym świecie do tej pory. Wiele wskazuje na to, że biosfera „wchłonie” każdy nadmiar wody. Ta woda z biegunów nie krąży w stanie stacjonarnym, ale potem podlega parowaniu. Dostaje się do atmosfery, a potem uczestniczy w obiegu globalnym. Lasy deszczowe i zwrotnikowe strefy klimatyczne z ich pustyniami wchłoną każdą ilość wody, więc przepowiednie o zalaniu Szczecina, Gdańska, Amsterdamu czy Nowego Jorku wydają się być przesadzone.

To korporacje i lewicowe elity są winne zmianom klimatycznym

No i dużo ważniejsze niż globalne ocieplenie, są takie kwestie jak wylesianie (wycinka lasów), skażenie radioaktywne (Fukushima, Czarnobyl). Jeszcze większą bolączką są miliony ton odpadów przemysłowych z fabryk, czy tych powstałych w wyniku stosowania przestarzałych technologii. Ogromne ilości elektro-śmieci powstają dlatego, że korporacje celowo „postarzają” swoje produkty. Np smartfony psujące się po dwóch latach. Zostało to nazwane „spiskiem żarówkowym”. To napędza im zysk i nakręca kapitalistyczną gospodarkę, która jest oparta o ekonomiczne niewolnictwo i „nowotworowy” wzrost PKB. Pamiętajmy, że te korporacje od dekad lobbują za utrzymaniem status quo i zatrzymaniem nowoczesnych technologii. To są te same korporacje, które sponsorują lewicowe elity czyli lewicowe i chadeckie partie polityczne. Samo ocieplenie klimatu miało wiele razy miejsce w nowożytnej historii. W średniowieczu Grenlandia była zieloną wyspą (to stąd jej angielska nazwa..) a na północy Polski rosły winorośle.

Na marginesie, taka ciekawostka.. Przepowiednie znanego jasnowidza, Czesława Klimuszki, zdają się nawiązywać do współczesnych wydarzeń, w tym do zmian klimatycznych. Klimuszko mówił o armii, która przeprawiała się do Europy na czółenkach i innych prymitywnych „stateczkach” morskich. Przepowiadał on, że po rysach twarzy poznał, że to nie byli Europejczycy, że przeprawiać się będą przez Morze Śródziemne i doprowadzą do upadku Włochy i Europę Zachodnią. Pamiętasz kryzys uchodźców z 2015 i początku 2016 roku? Teraz polska straż graniczna zanotowała gwałtowny wzrost przypadków szmuglowania broni przez Ukraińców. Uzbrajają oni w ten sposób powstający islamski kalifat. Jest zapotrzebowanie, to jest i podaż, wypełniona przez Ukraińców dzięki produkowanej przez Rosję broni. W kontekście zmian klimatycznych Klimuszko przepowiedział, że po wielkiej przemianie Polska będzie mocarstwem i że na terenie naszego kraju będzie klimat tropikalny, a rosnąć będą owoce południowe. Kto chce wierzyć w przepowiednie, niech wierzy, jego prawo. Życie realne jak zwykle to zweryfikuje, więc pożyjemy, zobaczymy.

Zmiany klimatu, globalne ocieplenie i militaryzacja Arktyki

Rosja dobrze zna skalę i kierunek tych zmian, i militaryzuje Arktykę. Chce w ten sposób zapewnić ochronę planowanej północnej nitki jedwabnego szlaku z Chin do Europy. W 2017 roku pierwszy statek towarowy przepłynął przez ten szlak, który jest dużo atrakcyjniejszy, niż szlak wiodący przez cieśninę Malakka, Morze Arabskie i Kanał Sueski. Nawet najdłuższy pociąg ciągnięty przez 6 lokomotyw nie zawiezie tyle, co jeden statek. Więc szlaki morskie są tak samo ważne, i to nawet pomimo budowania kolejowego jedwabnego szlaku przez Kazachstan, Rosję i Polskę. Pociąg ma przewagę nad statkiem, bo dojedzie z Chin do planowanego hubu logistycznego pod Łodzią w 2 tygodnie. Zaś statek płynie nawet 4 miesiące, ale ma tę przewagę, że zabierze na pokład tysiąc razy więcej ładunku niż pociąg.

Więc znowu toczy się gra geopolityczna. Gdy lód stopnieje, to północne wybrzeże Rosji będzie praktycznie całkowicie odsłonięte i tym samym bezbronne. Więc jest to dodatkowy bodziec, by budować tam infrastrukturę wojskową. To oczywiście nie tylko kilkanaście baz i kilkadziesiąt okrętów, ale dużo szerszy problem. Po pierwsze, linie kolejowe, których brak na północnej Syberii, która jest praktycznie bezludna. Z drogami jest tak samo źle. Transport lotniczy i morski jest bardzo kosztowny. Więc pierwszy problem to zaopatrzenie i logistyka wokół tych baz.

Po drugie, Rosja musi wybudować całą infrastrukturę wojskową, np lotniska, stacje radarowe i tym podobne, bo armia dziś to nie tylko żołnierz, karabin i barak do spania. Po trzecie, bezludność tych rejonów też jest pewnym problemem, ale wraz z ocieplaniem się klimatu i rozmarzaniem wiecznej zmarzliny będzie się to zmieniać. Po czwarte, Syberia jest właściwie pozbawiona stacji i obserwatoriów meteorologicznych, a to w praktyce uniemożliwia jakiekolwiek prognozowanie pogody. Ten problem dotyczy prawie całej Rosji, w której prognozy pogody są bardziej zawodne niż np w Europie.

Podsumowując: żyjemy w okresie wielkich zmian na świecie. Po raz pierwszy w historii stanęliśmy przed widmem całkowitej zagłady biosfery, a więc wymarcia życia na Ziemi. Jeszcze nigdy ekspansja gatunku Homo Sapiens, oparta na jego „jaskiniowej” konstrukcji ego i psychiki sprzed 200.000 lat, nie była tak drapieżna i niszcząca. Zmarły niedawno Mistrz Stephen Hawking mówił, że wkrótce życie na Ziemi wyginie, i będziemy musieli znaleźć inne planety do życia. Ale pytanie podstawowe.. Co chcecie tam zawieźć, Wy, normalni ludzie?! Chcecie budować tam Mc Donaldsy z toksycznym żarciem czy Disney Landy?

Chcecie tam szerzyć wojny o ropę, ups, przepraszam, wojny o demokrację?! Juz po 100 latach będzie to samo, co teraz na Ziemi. Bez zmiany mentalności, która jest mentalnością niedoboru i mentalnością ofiary,  zawsze rządy będą sprawować zwyrodniali psychopaci. Oni nie tylko narzucili ludzkości model niewolniczy, w którym oni mają biliony dolarów, a my musimy tyrać na nich za 1500 złotych. Ale ich działania mogą doprowadzić do zagłady życia na Ziemi. Pod tym względem lewicowo-liberalne elity są gorsze niż hitlerowcy i komuniści razem wzięci. Bo naprawdę nie mamy planety „B”.

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/

CO SIĘ STANIE JEŚLI UPADEK EKOSYSTEMÓW PLANETY PRZYSPIESZY?

Co się stanie jeśli upadek ekosystemów planety przyspieszy?

Zapraszam do przeczytania artykułu z blogu Ex-ignorant jak i do zapoznania się z filmem „Akta Imperium”. Materiały te w zaskakujący i szokujący sposób demaskują nowotworowe mechanizmy dzisiejszego kapitalizmu. Te materiały są tak niepoprawne politycznie, że w ogóle nie są poruszane w oficjalnym nurcie debaty publicznej. Po prostu istnieje specjalne embargo informacyjne na tego typu informacje.

W telewizji codziennie na kilkunastu kanałach mówią o tym, jak naprawić system. Prawica, lewica, liberałowie, populiści. PiS, PO, Nowoczesna, SLD i inni. Jednak nikt z nich nigdy i nigdzie nie powie, że tego systemu nie da się zreformować ani naprawić w żaden sposób. Ponieważ ten system jest od początku do końca chory. Ma on typowo nowotworową strukturę. Kapitalizm neoliberalny wysysa zasoby naturalne z całej planety, i zmienia w zysk.

Efektem jest wyczerpanie zasobów, dewastacja i zapaść ekosystemów, skażenie środowiska i choroby cywilizacyjne. Na tej samej zasadzie kapitalizm jest tak skonstruowany, by bogactwo nieustannie płynęło ku górze piramidy. Od biednych ku coraz bogatszym. Biedni biednieją, a bogaci się bogacą – od zawsze. Obecnie dysproporcja pomiędzy biedną a bogatą warstwą społeczeństwa osiągnęła poziom krytyczny, nie notowany nigdy w historii planety.

Jarek Kefir


.

Cytuję: „Manipulowanie opinią publiczną sięga czasów ojca współczesnej propagandy Edwarda Bernaysa. Odkrył on, że wywieranie wpływu na podświadomość jest najlepszym sposobem, by sprzedawać ludziom produkty, których nie potrzebują i wojny, których nie chcą. Na temat funkcji propagandy w dzisiejszym społeczeństwie Abby Martin, autorka cyklu „Akta imperium”, rozmawia z dr. Markiem Crispinem Millerem, badaczem mediów i wykładowcą Uniwersytetu Nowojorskiego.

Fragment eseju Chrisa Hedgesa.

Zasięg i skuteczność propagandy korporacyjnej przyćmiewa nawet osiągnięcia Adolfa Hitlera i Stalina. Poszczególne warstwy fałszu są wyrafinowane i skuteczne. Serwisy informacyjne są państwową propagandą. Wymyślne widowiska i formy rozrywki, które ignorują rzeczywistość lub udają, że fikcja wolności i postępu jest prawdziwa, przykuwają uwagę mas. Edukacja jest indoktrynacją. Pseudointelektualiści wraz z technokratami i specjalistami, którzy są posłuszni neoliberalnej i imperialnej doktrynie państwa, wykorzystują swoje akademickie kwalifikacje i erudycję, by oszukiwać społeczeństwo. Obietnice złożone przez państwo korporacyjne i jego politycznych liderów – zapewnimy ci byt, ochronimy twoją prywatność i wolności obywatelskie, zadbamy o środowisko naturalne, nie dopuścimy, byś został wykorzystany przez banki i drapieżne korporacje, zapewnimy ci bezpieczeństwo i godną przyszłość twoim dzieciom – są zaprzeczeniem faktów.

12369126_915374848556962_2504839152188375238_n

.

Korporacyjne państwo nie przejawia woli wprowadzenia zmian, uwzględnienia praw i długoterminowych potrzeb obywateli. Tak samo nie przejawiano jej wobec Żydów w okupowanej Polsce. Realia do ostatniej chwili pozostaną ukryte za pustą retoryką demokracji i reform. Stosowane przez nazistów, dopracowane w najmniejszych szczegółach wybiegi – które zapewniały bierność Żydów i innych przeznaczonych do eksterminacji ofiar, aż znalazły się one u drzwi komór gazowych, zazwyczaj ozdobionych dużą gwiazdą Dawida – były legendarne. Ofiarom zabieranym do obozów zagłady mówiono, że jadą do pracy.

Rampom rozładunkowym w Treblince nadano wygląd stacji kolejowej z rozkładami jazdy pociągów na ścianach, zegarem i kasą biletową. Rozbrzmiewał akompaniament obozowych muzyków. Osoby starsze i niedołężne eskortowano z wagonów do budynku zwanego ambulatorium, oznaczonego symbolem czerwonego krzyża, gdzie strzelano im w tył głowy. Mężczyźni, kobiety i dzieci, które za godzinę miały umrzeć w komorach gazowych, dostawały kwity na ubrania i kosztowności. Represyjne reżimy stopniowo wprowadzają surowsze i ostrzejsze formy kontroli, wypierając się przy tym swoich intencji. Zanim zniewolona populacja pojmie, co się dzieje, jest już za późno.

depresja_samotnosc_mezczyzna_pustynia_panthermedia_b26594579-W780H585

.

Nasi korporacyjni panowie wiedzą, co nadchodzi. Wiedzą, że kiedy przyspieszy upadek ekosystemu planety, kiedy rozsypie się finansowy domek z kart, kiedy zasoby naturalne zostaną zatrute lub wyczerpane, wówczas rozpacz ustąpi miejsca panice i wściekłości. Wiedzą, że przybrzeżne miasta znajdą się pod wodą, plony ulegną gwałtownej redukcji, wysokie temperatury uczynią ogromne obszary świata nienadającymi się do zamieszkania, oceany staną się strefami martwych wód, setki milionów zdesperowanych uchodźców będą ratować się ucieczką, a złożone struktury zarządzania i organizacji załamią się. Wiedzą, że prawowitość władzy korporacyjnej i neoliberalizmu – ideologii równie sugestywnej i utopijnej jak faszyzm czy komunizm – skruszeje. Chodzi o to, by nas zwodzić i demobilizować tak długo, jak to możliwe. […]

Tłumaczenie: exignorant
Źródło: https://exignorant.wordpress.com/2016/07/20/propaganda-i-fabrykowanie-spolecznego-przyzwolenia/

AKTA IMPERIUM: Propaganda i fabrykowanie społecznego przyzwolenia (napisy PL)

Susza objęła ponad półtora miliona ha gruntów. Sytuacja jest katastrofalna

Susza objęła ponad półtora miliona ha gruntów. Sytuacja jest katastrofalna

susza w PolsceZmiany klimatu coraz bardziej dają się nam we znaki. Wcale nie chodzi tylko o falę nieznośnych upałów, która trwa w niektórych rejonach kraju od miesiąca. Chodzi m.in. o anomalię El Nino, która w tym roku będzie najpotężniejsza w historii pomiarów. W wyniku El Nino zaburzony jest klimat na całej Ziemi. Na północny-zachód od Wysp Brytyjskich uformował się już jakiś czas temu potężny niż. Jednak nie chłodzi on Europy.

Niż ten stoi cały czas w miejscu, kręci się ruchem obrotowym co powoduje zasysanie gorących i bardzo suchych mas powietrza. Atlantyk przestał „wysyłać” w stronę Europy życiodajne, przynoszące ochłodę niże. Nie chodzi przecież o to, że jest upał, bo upał jest praktycznie każdego lata. Chodzi o to, że Atlantyk przestał już chłodzić Europę swoimi niżami.

Pisałem o tym w poniższym felietonie:
Polsce grozi całkowity paraliż sieci energetycznej! Rząd nas okłamuje!

W konsekwencji, mamy najgorszą od lat suszę. Takie wydarzenie nie miało precedensu we współczesnej historii Polski. Susza trwa tak naprawdę, z pewnymi przerwami, od 2012 roku. Zaś intensywniej zaczęła nam doskwierać już w zeszłym, 2014 roku. Więc nie jest to zjawisko całkowicie nowe, ale trwające już jakiś czas. Mieliśmy ciepłą i suchą zimę, jak i kapryśną, i również suchą wiosnę. Teraz mamy anomalne upały i katastrofalną suszę.

Na domiar złego, rzeki wysychają, nie ma czym chłodzić bloków energetycznych w elektrowniach. Obecnie bloki mają zmniejszoną wydajność ze względu na upały, pracują na granicy bezpieczeństwa. Z tego też powodu, uruchamiane są przestarzałe, zdezelowane bloki energetyczne, które trzymane były w pogotowiu, w uśpieniu. Od początków sierpnia najważniejsze zakłady produkcyjne i fabryki mają zredukowaną moc prądu. Kolejne tysiące korporacji i większych firm same z siebie nakładają reżim energetyczny, polecając pracownikom by oszczędzali prąd.

Susza trwa w rolnictwie i nic nie wskazuje na to, że odpuści. Straty, szczególnie na wschodzie i południu Polski, są ogromne. Wiele roślin wyschło na wiór, co widać nawet w miastach po kolorze i kondycji drzew i trawy. Nawet na zachodzi i północy kraju trwa susza, a plony są gorszej jakości. Żywności może zabraknąć i będziemy musieli ją importować.

O anomalnym zjawisku El Nino poczytać możecie w linku poniżej:
NASA ostrzega przed „Godzillą”. Czeka nas anomalna zima

Autor wstępu: Jarek Kefir Czytaj dalej „Susza objęła ponad półtora miliona ha gruntów. Sytuacja jest katastrofalna”

Fluor to niezwykle niebezpieczna trucizna! Zobacz jak nas trują i okłamują

Fluor to niezwykle niebezpieczna trucizna! Zobacz jak nas trują i okłamują

Kolejny artykuł dr Jerzego Jaśkowskiego dotyczący fluoryzacji i samego fluoru. Jest to niebezpieczna procedura, za którą lobbuje współczesna „nauka„. A więc skorumpowany przez korporacje chemiczne i farmaceutyczne twór, gdzie zysk jest ważniejszy niż ludzkie zdrowie i życie.

To, że jesteśmy z premedytacją truci, byśmy chorowali i byśmy byli dożywotnimi klientami korporacji farmaceutycznych, jest niestety faktem. Artykuł który wklejam poniżej, obnaża m.in. to, jak zatuszowano polskie badania nad szkodliwością fluoru.

Badania wykazały, że fluor szkodzi polskim dzieciom. Władze zamiast wyciągnąć wnioski z tych badań, zakończyły pracę komisji, która owe badania przeprowadzała. A fluoryzowanie wody i sprzedawanie past z fluorem trwa nadal. To ujawnia także fakt, jak wygląda „uczciwość” na styki polityki, biznesu, korporacji i „nauki„. A raczej jej brak.

Z współczesnej nauki, szczególnie medycyny, chciwe korporacje zrobiły pseudonaukową szarlatanerię i maszynkę do zarabiania pieniędzy. Faktem jest, że normy, ustalenia, procedury, a nawet całe działy medycyny są tak „poustawiane„, by niekoniecznie odpowiadały prawdzie o ludzkim organizmie. Ale by przynosiły maksymalny zysk dla korporacji.

Normy cholesterolu obniżano wiele razy, tak samo jak normy ciśnienia tętniczego. Również górna norma poziomu glukozy we krwi była niedawno obniżana. Już są naciski lobbystów, by obniżyć górną normę cholesterolu z 200 do 150, co będzie oznaczało że toksyczne leki na cholesterol (statyny) będą musieli brać wszyscy, włączając w to niemowlęta.

Wszystko to po to, by coraz więcej ludzi było klasyfikowanych jako chorzy i wymagający leczenia. Czy takie postępowanie odpowiada prawdzie? Nie, bo biologia ludzkiego ciała wygląda inaczej niż chcą tego lobbyści. Czy takie postępowanie jest etyczne? Nie jest, bo oznacza ono branie niepotrzebnych leków, choroby i przedwczesną śmierć u milionów ludzi.

Dawniej nazywano takie praktyki słowem: „ludobójstwo”. Dziś, w dobie neoliberalizmu i jego patologii, te same praktyki nazywa się po prostu zyskiem.

Wstęp: Jarek Kefir Czytaj dalej „Fluor to niezwykle niebezpieczna trucizna! Zobacz jak nas trują i okłamują”

Wiedza która szokuje! Kto odpowiada za zło na Ziemi?

Wiedza która szokuje! Kto odpowiada za zło na Ziemi?

Poniższy artykuł Dave Pollarda, w tłumaczeniu blogera ex-ignorant’a, to niemal doskonałe studium globalnej niewydolności i powolnego upadku cywilizacji stworzonej przez człowieka. W celny sposób opisuje on wiele manipulacji i oszustw współczesnego świata. M.in. jedno z największych kłamstw – że wzrost gospodarczy jest dobry i można go utrzymać stale. Kolejne wielkie kłamstwo to oszustwo lewicy i prawicy, przynajmniej tych „akceptowanych” przez system, z telewizora.

Popatrz na Demokratów (lewicę) i Republikanów (prawicę) z USA. Przecież te partie NICZYM SZCZEGÓLNYM się nie różnią, poza nieistotnymi, ale wywołującymi ogromne emocje tematami zastępczymi. Obie te partie (i wszystkie inne z telewizora) wspierają system. A więc: hierarchizm, korporacjonizm, konsumpcjonizm, oligarchię (zwaną dla nie poznanki „demokracją„), etatyzm, biurokrację, neoliberalizm, kapitalizm, racjonalizm. Tych elementów składowych systemu zwanego czasami matrixem, jest na pewno więcej. Były one wielokrotnie opisywane na mojej stronie.

To świat, w którym żyjesz, jest chory” – te słowa z filmu Truman Show, skierował architekt systemu, Christof, do buntowniczki, która chciała uwolnić głównego bohatera filmu.

Powinieneś je poznać i z nich korzystać, po to, by nie poddawać się temu matrixowi, systemowi, ale aktywnie budować lepszy świat dla siebie, i pośrednio, także dla innych.

Wstęp: Jarek Kefir

upadek systemu

Narzędzia separacji ludzkości stosowane przez system (matrix)

Cytuję: „Narzędzia separacji – środki, za pomocą których sprawcy naszego odłączenia od własnej intuicji, zmysłów, siebie nawzajem i całego ziemskiego życia utrzymują nas w stanie rozproszenia, zagubienia, strachu i braku samodzielności.

Sprawcy – prywatne i publiczne korporacje zależne od niekończącej się, przyspieszającej eksploatacji zasobów naturalnych, produkcji, konsumpcji i generowania odpadów, realizujące swoje cele z patologiczną i amoralną determinacją.

Są nimi politycy, sędziowie, prawnicy, siły policyjne i wojskowe – wszyscy współpracują zgodnie z tymi bogatymi korporacjami, tworzą i egzekwują prawa, toczą wojny we własnym, a nie naszym interesie. Są nimi media, agitatorzy, reklamodawcy i firmy public relations, system edukacji, sprzedajni ekonomiści i pseudonaukowcy, którzy jako propagandyści mówią nam, że wszystko jest w porządku i nie istnieje inny, lepszy model życia od cywilizacji przemysłowej.

Są nimi religie, terapeuci i techno-zbawiciele („Ludzka pomysłowość i wynalazczość rozwiąże wszystkie nasze problemy!”), którzy wzmacniając propagandę wmawiają nam, że kiedy dzieje się źle, to my ponosimy winę jako jednostki; że dzięki niezbędnemu wysiłkowi cywilizacja przemysłowa zwycięży i poprawi byt każdego z nas, pomimo naszych osobistych słabości i grzechów.

Połączona gospodarcza, polityczna, medialna, psychologiczna władza i hegemonia tych czterech grup sprawców stanowi samowzmacniający się, zupełnie bezkrytyczny i totalitarny system, o którym marzył Mussolini – opatrzono go etykietką Faszyzmu, ale on nazywał go Korporacjonizmem. Jego zadaniem jest całkowite podporządkowanie i kontrolowanie populacji, poddanie jej tak gruntownej indoktrynacji, że nie zrodzi się żadna opozycja czy sprzeciw – pozostanie jedynie wieczna machina bezmyślnej monolitycznej ludzkiej produkcji i konsumpcji.

Poprzez swój polityczny przekaz, reklamę, taktyki zastraszania, kłamstwa, wstrzymywanie informacji, grabież i przemoc, manipulację, tworzenie fałszywych wyborów i fałszywych nagród utrzymuje nas w niewoli, w separacji. Każdy z nas jest posłuszną częścią systemu.

Ale czym jest ten „system”? Czy naprawdę potrafi skutecznie nas kontrolować w świecie, w którym często sprzeczne informacje i idee są wszechobecne i płyną swobodnie? I dlaczego tak wiele osób – nie tylko psychopaci pokroju Mussoliniego – dobrowolnie staje się sprawcami?

Światopogląd progresywno-liberalny głosi, iż wszyscy jesteśmy w głębi serca niewinni i dobrzy. Zatem sprawcom tego strasznego, niezrównoważonego, balansującego na krawędzi systemu z pewnością przyświecały jak najlepsze intencje. Na pewno chcieli dobrze, prawda?

Według tego światopoglądu gniew nie jest właściwą odpowiedzią; musimy apelować do ludzi racjonalnie, prezentować fakty. Wierzymy, że ukrywanie prawdy nie może trwać długo, a gdy ludzie ją poznają, dowiedzą się, że system jest zły i brutalny, instynktownie podejmą wysiłek jego rozmontowania i dla dobra ogółu zastąpią go innym – prawdziwie demokratycznym.

Psycholog z Harvarda Daniel Gilbert, autor książki Potykając się o szczęście, przedstawia pewne wskazówki, dlaczego tak się nie dzieje. Nasze duże mózgi, argumentuje badacz, uczyniły nas przesadnie zmyślnymi. Potrafią one skonstruować własną rzeczywistość, całkowicie oderwaną od rzeczywistości „autentycznej,” i żyć szczęśliwie w tym urojonym miejscu uznając je w efekcie za świat „prawdziwie” realny. Nasze ego bez trudu wymyśla i wierzy w historie, które wywołują reakcje emocjonalne i tworzą w naszych głowach kolejne opowieści. Owo błędne koło negatywnej aktywności intelektualnej i emocjonalnej naszych umysłów – odłączonej od tego, co faktycznie dzieje się tu i teraz – kontroluje patologiczną kondycję naszej psychiki.

Oto dwie paradoksalne konsekwencje posiadania dużych mózgów: (i) można nas oszukać i emocjonalnie zmanipulować dezinformacją w sposób, któremu nie poddadzą się inne stworzenia, (ii) nawet jeśli jesteśmy jednym ze sprawców tej dezinformacji, możemy w nią wierzyć poprzez samooszukiwanie, zwłaszcza gdy naszą wiarę wzmacniają inni, którzy nawinie akceptują te same przekonania.

Mimo że wszyscy jesteśmy w pewnym sensie sprawcami, pozostajemy do tego stopnia oderwani i skonfundowani przez nasze ego oraz wyimaginowane rzeczywistości, że tak „naprawdę” nie wiemy, co jest prawdziwe i co robimy, powinniśmy:

Po pierwsze, zorientować się w tym, co naprawdę się dzieje (poprzez lekturę, wnikliwą analizę i myślenie krytyczne) i jakie są nasze „prawdziwe” opcje (studiując historię, czytając literaturę faktu i beletrystykę). Po drugie, musimy zezłościć się na system, który niszczy nasze jedyne środowisko życia (nie jest istotne kim są sprawcy, czy sami nimi jesteśmy lub odpowiadamy za współudział), otrząsnąć się z naszej pasywności, nieświadomości i podjąć działania. Po trzecie, wpłynąć na innych, przekazać im wiedzę. Po czwarte, stać się wzorem, znaleźć radykalnie alternatywne sposoby egzystowania. I po piąte, przyswoić nowe umiejętności ułatwiające zarówno wykonanie pracy, która przyspieszy rozkład cywilizacji przemysłowej, jak i prowadzenie wartościowego życia w trakcie i po upadku.

Trudne zadanie. Zdając sobie sprawę ze skali wyzwania, zacznijmy od zrozumienia Narzędzi separacji, które utrzymują nas w stanie zaszczucia i zależności.

1) Nagradza się nas za to, że jesteśmy dobrymi konsumentami.

Opis:

Nietrudno jest uszczęśliwić ludzi cywilizowanych, a przynajmniej dać im poczucie szczęścia; po prostu muszą zostać poddani odpowiednim zabiegom przysposabiającym. Kluczem do stworzenia tego plastycznego stanu umysłu jest zaszczepienie w ludziach od najmłodszych lat wiary, iż „szczęście” jest czymś znacznie bardziej powierzchownym niż stan głębokiego, autentycznego zadowolenia i dobrego samopoczucia. Marketing konsumpcyjnych dóbr i usług („doświadczeń”) czerpie z pragnienia szczęścia poprzez kolorowe i pozytywne obrazy odzwierciedlające radosne korzystanie z jakiejkolwiek promowanej rzeczy; jest to potęgowane przez nieustające komunikaty środków masowego przekazu mówiące o tym, że generalnie konsumpcja jest „dobrem,” a użytkowanie każdej nowej i modnej rzeczy niezawodnie prowadzi do poprawy jakości naszego życia. Ten przekaz o potężnej perswazji jest łatwo przenoszony na nowe pokolenie przez rodziców i rówieśników, którzy zostali już przysposobieni.

Identyfikacja:

Na poziomie osobistym można to rozpoznać poprzez rozwijanie świadomości wszystkiego, co sprawia, iż czujesz się lepiej, a co w oczywisty sposób stanowi produkt kultury konsumpcyjnej: przykładowo jeśli podczas oglądania lub słuchania reklamy zaczynasz odczuwać szczęście, niezależnie od źródła tego spotu oznacza to, że narzędzie jest aktywne. Tę samą reakcję można zaobserwować u innych ludzi, którzy zdradzają oznaki szczęścia, kiedy jedyne, ewidentne jego źródło zostało wytworzone sztucznie. Popularność galerii handlowych, kin, parków rozrywki i pakietów wycieczkowych jest kolejnym dowodem, że autentyczna potrzeba zaznania szczęścia została podłączona pod konsumpcję na skalę przemysłową: teraz chodzimy na zakupy, aby „dobrze się poczuć.”

Konsekwencje:

Dwie główne konsekwencje konsumpcyjnego szczęścia są takie, że po pierwsze stajemy się mniej skłonni do poszukiwania głębszych, bardziej satysfakcjonujących form szczęścia w realnym świecie – jak chociażby radości z zanurzenia naszych stóp w chłodnej wodzie w upalny dzień – i zamiast nich szukamy odłączonych źródeł „szczęścia” poprzez materialną konsumpcję. Drugą, mniej bezpośrednią konsekwencją jest to, że ta zwiększana pragnieniem bycia szczęśliwym konsumpcja prowadzi do środowiskowej i społecznej degradacji, w szczególności tam, gdzie przedmioty naszej konsumpcji są produkowane, zasilane i usuwane.

Sprawcy:

Nieprzebrane zastępy osób bezpośrednio zaangażowanych w handel – m.in. dziennikarze konsumenccy, pracownicy agencji reklamowych, specjaliści od marketingu, handlowcy, agenci biur podróży i eksperci ds. rozwoju produktów – dbający o to, abyśmy czuli się dobrze z naszymi konsumenckimi nawykami.

2) Sprawia się, że kiedy robimy rzeczy trywialne, towarzyszy nam uczucie zadowolenia.

Opis:

Aby odwrócić uwagę od kwestii ważnych, koniecznym jest położenie nacisku na kwestie trywialne. Nigdzie nie jest to bardziej widoczne niż w sposobie, w jaki narzuca się cywilizowanym ludziom podejście ekologiczne (lub inaczej alter ego wagi piórkowej). Mówię „narzuca,” ponieważ pod nieobecność rozpowszechnianego komunikatu o charakterze pseudo-ekologicznym ujrzenie pełnego obrazu sytuacji środowiskowej jest bardzo proste; i niebezpieczne dla systemu. Na przykład, jeżeli podzielę się z lokalnymi władzami swoim pragnieniem życia w sposób bardziej zrównoważony, szansa na to, że poradzą mi, abym odciął się od sieci energetycznej (stał się samowystarczalnym pod względem zaopatrzenia w prąd i inne usługi), uprawiał i zbierał własną żywność oraz zaprzestał kupowania dóbr konsumpcyjnych jest znikoma lub żadna (zresztą pani Znikoma właśnie opuściła miasto). Z drugiej strony z entuzjazmem zostanę zachęcony do recyklingu i wymiany żarówek. W przypadku producenta aut nie usłyszę rady, by zrezygnować z jazdy samochodem; zaleci mi dopompowanie opon lub nabycie bardziej ekonomicznego (nowego) pojazdu. Supermarket nigdy nie poleciłby kupowania lokalnych produktów spożywczych i rezygnacji z przetworzonej żywności; wskazałby na duży zapas markowych „toreb na całe życie,” ponieważ wszyscy wiemy, że torby jednorazowe są największym zagrożeniem dla życia na Ziemi. Grupa ochrony środowiska nurtu głównego, przykładowo Klub Sierra i Przyjaciele Ziemi, powie, że prawdziwą zmianę można osiągnąć drogą politycznego lobbingu, a nie krusząc fundamenty samego systemu politycznego. Postępuj zgodnie z wytycznymi systemu, a nigdy nie będziesz musiał martwić się o sprawy wielkie, ponieważ – jak nam się powtarza – tak naprawdę liczą się sprawy małe.

Identyfikacja:

Najbardziej jaskrawą wskazówką wykorzystania tego Narzędzia jest samo źródło informacji: w prywatnej rozmowie nawet członek kadry kierowniczej koncernu naftowego przyzna, że dalsze spalanie ropy nas wykończy; ale na znacznie mniej osobistym poziomie każdy instrument Cywilizacji Przemysłowej posiada własny zestaw komunikatów „środowiskowych” pro forma, które zaprojektowano tak, aby nasze zachowanie pozostało takie samo jak zawsze. Żadna z rad płynących z ust rzecznika rządu, korporacji, mediów masowych lub nawet pozarządowych organizacji ochrony środowiska nurtu głównego nie wpłynie niekorzystnie na system industrialny. Możesz również wykorzystać własny instynkt: jeżeli coś wydaje się być zbyt proste, trywialne lub „przeciwne naturze,” to prawdopodobnie znajdujesz się na właściwym tropie.

Konsekwencje:

Intensywne koncentrowanie się na sprawach małych przypomina założenie plastra na kikut po amputowanej kończynie. Nie tylko jest to interwencja niedostateczna, ale prawie na pewno spóźniona, bowiem w interesie korporacji jest utrzymywanie nas w kompletnej nieświadomości do chwili, aż sytuacja nie pozostawi im wyboru i dostarczą nam informacji, które, jak to wykazałem, są i tak bez znaczenia. Wykorzystując naszą cywilizowaną niechęć wobec świadomego wysiłku i poważnych zmian czynią nas bezsilnymi – i zadowolonymi z tej impotencji. Tymczasem Cywilizacja Przemysłowa nieprzerwanie niszczy globalny ekosystem.

Sprawcy:

Swój udział ma prawie każdy, kto zajmuje się przekazywaniem, dystrybucją rad udzielanych przez władzę – czynność, która poprawia przy okazji samopoczucie własne; jednakże do grona najgorszych winowajców możemy zaliczyć polityków każdego szczebla, korporacyjne działy public relations, dziennikarzy środowiskowych nurtu głównego i organizacje pozarządowe.

3) Daje się nam wybiórczą wolność.

Opis:

Na poziomie psychologicznym wolność jest zawsze względna: tygrys wychowany w klatce będzie postrzegał ją jako swoją domenę i czuł się w niej na tyle komfortowo, na ile czuć się może w podobnej sytuacji każdy ważący pół tony kot; lecz tygrys schwytany i zmuszony do życia w klatce zostanie doprowadzony do szaleństwa przez jej ograniczenia. Tak więc jako osoby wychowane w „demokracji” – w której wolność jest równoznaczna z głosowaniem na zupełnie podobne polityczne partie – wyrażamy naszą „wolność” oddając swój głos; wstrzymanie się interpretowane jest jako akt buntu i wyrzeczenie się wolności głosowania. Podobnie wolno nam protestować, o ile marsz lub manifestacja mieści się w granicach wytyczonych przez policję i przepisy przez nią egzekwowane; poziom „wolności” zależy od miejsca zorganizowania protestu – w niektórych częściach świata, przykładowo w Chinach, za podobne bezprawie grozi kara. Moje wolności jako pisarza, byłego demonstranta i byłego wyborcy rozciągają się tylko do punktu, w którym system dostrzega zagrożenie. Mogę mieć nieco więcej swobody w sposobie wyrażania siebie niż mój chiński odpowiednik, ale znajdując się w zamkniętej zonie reguł społeczeństwa nie jestem wcale bliższy wprowadzenia zmiany.

Identyfikacja:

Najprawdziwszym testem wolności jest podjęcie próby złamana zasad. Zakładając, że przestrzegasz Prawa Zwyczajowego (prostej ochrony wolności indywidualnej i zbiorowej) i Prawa Naturalnego (w ramach którego funkcjonuje świat przyrody), granice „wolności” szybko staną się oczywiste w chwili, kiedy twoje działania zakłócą zdolność systemu przemysłowego do kontrolowania ludzi i burzenia naturalnej równowagi ekologicznej. Wychowanie w tej samej wersji cywilizowanego życia często utrudnia rozpoznanie miejsca, w którym przebiegają granice, zwłaszcza gdy stale przypomina się nam, iż ludzie z państwa X muszą zostać „uwolnieni od tyranii,” a zasady istnieją po to, aby „chronić nas przed tymi, którzy pragną wyeliminować naszą wolność.” Wyrażenia te powinny włączać nasz alarmowy dzwonek.

Konsekwencje:

Jeśli czujemy się już wolnymi, nie mamy ochoty poszerzać naszej wolności; pozostajemy w granicach prawnych zamieszkiwanego systemu i tym samym nie zagrażamy mu. Odcięci od jakiejkolwiek prawdziwej możliwości wyboru plonów naszej egzystencji nigdy nie zakwestionujemy tego, co w rzeczywistości przykuwa nas do Kultury Maksymalnego Spustoszenia.

Sprawcy:

Wszyscy zaangażowani w stanowienie lub egzekwowanie prawa odpowiedzialni są za kreślenie granic wolności. Większość grup praw obywatelskich operuje w tych granicach i potęguje problem domagając się wolności przyrostowych, a nie absolutnych.

4) Tworzy się pozory, że mamy wybór.

Opis:

Wśród polityków wyznających filozofię wolnorynkowego kapitalizmu (a nie podpisują się pod nią nieliczni) modnym słowem jest „wybór”; ale jak w przypadku błahych porad oferowanych nam przez przedstawicieli systemu, ów wybór leży jedynie w bardzo wąskim paśmie wypełnionym przez istniejące, proponowane przez system opcje. Mamy więc „wybór” kanałów telewizyjnych, „wybór” płynów do mycia naczyń, „wybór”” samochodów i „wybór” koncernów naftowych, od których możemy kupić paliwo. Proszę zauważyć, że w momencie, kiedy przedstawiony zostaje jakikolwiek radykalny (a raczej mniej zawężony) wybór, system zwiera szeregi zapewniając, iż wybór ten nie przekroczy tolerowanego przezeń stopnia. Spróbujmy na przykład wybrać model kształcenia naszych dzieci, którego system nie pochwala, a definicja samego wyboru uwidoczni się natychmiast – o czym przekonany się w dalszej części niniejszego rozdziału.

Identyfikacja:

Większość osób lub instytucji oferujących prawdziwy wybór – tzn. między rzeczami, które różnią się znacząco – nie używa terminu „wybór”; jeszcze mniejsza ich liczba przynudza o bogactwie proponowanego wyboru. Słowotok wyraża charakter tych, którzy przedkładają nam „wybór” – innymi słowy to oni zyskują najwięcej z faktu, iż nasz wybór jest ściśle ograniczony; osoby te stwarzają pozory, że oferowany przez nie wybór jest prawdziwy. Nie bez przyczyny brzmi to zawile: twoja dezorientacja jest zamierzona; inaczej mógłbyś/mogłabyś rozpoznać, że to, co ci się oferuje wcale wyborem nie jest.

Konsekwencje:

Wzorem pseudo-wolności ciągły brak autentycznego wyboru warunkuje ludzi, aby bezboleśnie zaakceptowali te pozory. Tak oto zadowalamy się ofertą kilku opcji. Podobne warunkowanie właściwe jest wszystkim Narzędziom separacji; łamie naszą zdolność stawienia oporu; gwarantuje uległość populacji, która ochoczo ekscytuje się nową konsolą do gier, ale nie rozpoznaje życia poza graniem. To w rzeczy samej bardzo silne i subtelne narzędzie.

Sprawcy:

Podczas gdy wspiera ją dyżurna załoga marketerów i sprzedawców, mentalność akceptująca pseudo-wybór pochodzi od członków cywilizowanego społeczeństwa, którzy chcą zapewnić zgodność z normalnym cywilizowanym zachowaniem – a konkretnie konsumpcją dóbr materialnych. Lansują ją politycy wszelkiej maści za pośrednictwem środków masowego przekazu („Nigdy nie mieliście tak dobrze!”) i kadry kierownicze za pośrednictwem machiny reklamowej („Najbardziej zielony z SUV-ów!”)

5) Zwraca się nas przeciwko sobie.

Opis:

Jak skłócić parę dobrych przyjaciół? W świecie odseparowania nie jest to takie trudne: wystarczy poruszyć temat najlepszej drużyny piłkarskiej, albo zapytać, jak szybko postępować będzie zmiana klimatu. Jeżeli zależy ci na konkretnej awanturze, spróbuj zahaczyć o prawo do aborcji lub religię. Stawce podziałów przewodzi jednak polityka, która – z pewnością w USA i Ameryce Łacińskiej – obejmuje wszystkie powyższe zagadnienia, być może z wyjątkiem drużyn piłkarskich (chociaż spędzenie kilku godzin w Glasgow prawdopodobnie skłoniłoby nas do rewizji tego poglądu). W jak najlepiej pojętym interesie systemu jest dzielenie nas w oparciu o podstawy, które podczas trzeźwego dyskursu w najlepszym razie sprawiałaby wrażenie fałszywych, zaś w najgorszym niebezpiecznych.

Weźmy tzw. „lewicę” i „prawicę” w polityce partyjnej któregokolwiek z uprzemysłowionych krajów. Nie istnieje praktycznie żadna różnica między ugrupowaniami nurtu głównego w materii konkretów stanowiących ich esencję – wszystkie wspierają handel na dużą skalę, odgórną władzę autorytarną i kontynuację destrukcyjnego systemu przemysłowego. Na czym polega więc fortel? Ażeby zadbać o to, byśmy nie połączyli się na nowo z prawdziwym światem – znajdującym się poza społeczno-polityczną trywialnością – dzieli się nas na sztuczne „partie,” „sekty,” „frakcje” i „fankluby,” które zdają się nadawać nam indywidualność, ale w rzeczywistości utrzymują nas w stanie zafascynowania naszymi codziennymi sprzeczkami.

Identyfikacja:

Wszędzie tam, gdzie dostrzegasz fragmentację idei, która przy bardziej wnikliwej analizie ujawnia różne odcienie tego samego paradygmatu, obserwujesz w istocie separację dokonaną poprzez podział. W kategoriach cywilizacyjnych zasada „dziel i rządź” jest starożytna, ale dopiero niedawno, w epoce informacyjnego przeładowania, politycy są w stanie wycisnąć różnice z płaszczyzny porozumienia. Obierając szerszą perspektywę łatwo jest wykryć stosowaną taktykę; z kolei brak oglądu pełnego obrazu nie pozwala łatwo zauważyć, iż wzbudza się twoją niechęć wobec kogoś, z kim w przeciwnym razie znalazłbyś/znalazłabyś wspólny język.

Konsekwencje:

Lokalność i wspólnotowość są nieodzownymi elementami ponownego zespolenia ludzkości z realnym światem; lecz jeśli nie uda nam się zobaczyć pełnego obrazu i rozpoznać, jak bardzo jesteśmy podzieleni w oparciu o fałszywe podstawy, to nie dostrzeżemy, jak wiele mamy wspólnego. Pozostaniemy we wzajemnym odłączeniu – w wielu przypadkach oddalenie to będzie zwiększane – a jedyną płaszczyznę porozumienia znajdziemy z jednostkami autorytarnymi i instytucjami, które udają, że mówią w naszym imieniu. Mówią wyłącznie w swoim imieniu.

Sprawcy:

W perspektywie krótko- i średnioterminowej wiodącymi sprawcami procederu „dziel i rządź” są przywódcy i entuzjastyczni zwolennicy podziałów kulturowych. Nie sposób wymienić wszystkich, ale za przykłady zwaśnionych stron mogą posłużyć następujące pary: katolicy kontra anglikanie, Republikanie kontra Demokraci, sunnici kontra szyici, kibice Barcelony kontra kibice Realu Madryt, miłośnicy Barbie kontra miłośnicy Bratz/Moxie; lista przeobraża się stale wraz ze zmianą lojalności i przekonań ludzi. Prawdziwymi sprawcami są oczywiście handlowe potęgi przemysłowego świata, które wykorzystują dla zysku nasz wrodzony instynkt plemienny.

6) Sprzedaje się nam marzenie.

Opis:

To najbardziej powierzchowne ze wszystkich narzędzi, aczkolwiek prosta mechanika reklamy wciąż sprawuje potężną władzę nad ludźmi we wszystkich sferach cywilizowanego życia. Bardziej rezolutni Konsumenci (słowo „rezolutni” zabarwiam dozą ironii) uczą się rozgryzać reklamę masową, zwłaszcza w formie telewizyjnej, radiowej, prasowej i billboardowej, co przyniosło dwa interesujące następstwa. Po pierwsze, w bardziej dojrzałych gospodarkach przemysłowych reklama tworząca konsumencki popyt – z intencją utrzymania relacji zależności ludzi od gospodarki przemysłowej – staje się coraz bardziej zaawansowana technologicznie i krojona na indywidualną miarę. Po drugie, bardziej tradycyjne formy reklamy znajdują swoją niszę we wschodzących gospodarkach przemysłowych takich jak Indie, Chiny i Bliski Wschód. Ten dwutorowy atak na naszą naturalną niechęć trwonienia zasobów na rzeczy, których nie potrzebujemy sprawdza się wyśmienicie – łapczywie łykamy marzenie o masowej konsumpcji.

Identyfikacja:

Reklama – łatwa do wykrycia, czasem trudna do rozpoznania jako czysty marketing, ale przenikająca niemal każdy aspekt cywilizowanego życia. Jeśli ktoś zachęca cię do zakupu produktu, o którego nabyciu nawet byś nie pomyślał/pomyślała, oznacza to, że system sprzedaje ci marzenie.

Konsekwencje:

Tak jak w przypadku nagradzania nas za bycie dobrymi konsumentami, konsekwencje są kombinacją prowadzenia życia aprobowanego przez system przemysłowy – pod nieobecność wszędobylskiej i bardzo skutecznej reklamy wiedlibyśmy zgoła odmienną egzystencję – i nieprzerwanej degradacji globalnego środowiska jako bezpośredniego następstwa tej konsumpcji.

Sprawcy:

Jeżeli ktoś zarabia na tym, że kupujemy niepotrzebne rzeczy lub zachęca nas do tego, de facto współtworzy i obsługuje to niszczycielskie i tępe narzędzie. A zatem każda osoba z branży reklamowej i marketingowej; każdy pracownik finansowanych przez korporacje mediów, w tym publikacji „liberalnych,” które utrzymują się z reklam; każdy, kto dostarcza nam środki do dokonywania niepotrzebnych zakupów, czyli ludzie zatrudnieni w bankowości detalicznej i usługach pożyczkowych, z uwzględnieniem tych, którzy są odpowiedzialni za egzekucję powstałego zadłużenia.

7) Wykorzystuje się nasze zaufanie.

Opis:

Narzędzie to opisywane jest w bardziej dokładny i rozbudowany sposób jako „czerpiące korzyści z naszego zaufania do autorytetu poprzez narzucenie hierarchii,” ponieważ autentyczne zaufanie, jakim darzymy bliskiego przyjaciela, krewnego lub prawowitego przywódcę jest tym, czego nie chcemy osłabić. Niestety, taki poziom szczerego zaufania to rzadkość w zatomizowanych, podzielonych społeczeństwach, które składają się na Cywilizację Przemysłową. Zamiast tego mamy przedstawicieli „władzy” i od naszego pierwszego kontaktu z hierarchią szkoli się nas, byśmy ufali im bezgranicznie. Dlatego odnosimy się z zaufaniem do policjantów, nauczycieli, menadżerów, niektórych polityków (noszących w klapach kotyliony o naszych barwach) i ludzi, którzy funkcjonują na poziomach ekskluzywnych, powyżej naszej świadomości codziennej – członków elit politycznych i korporacyjnych.

Zaufanie społeczeństwa do władzy jest dobrze udokumentowane, chociażby w eksperymentach Stanley’a Milgrama, ale w rzeczywistości nie stanowi wyewoluowanej składowej ludzkiego zachowania: my uczymy się ufać władzy poprzez obecność narzuconej hierarchii, co powoduje, iż jesteśmy bardziej skłonni do podejmowania działań – takich jak obsługiwanie niewyobrażalnie destrukcyjnej maszynerii, odpalanie rakiet w ludność cywilną, czy „tylko” wspieranie machiny przemysłowej w charakterze pełnego entuzjazmu pracownika – które w przeciwnym razie byłyby uznane za nieludzkie.

Identyfikacja:

Wszędzie tam, gdzie znajduje się narzucona struktura zwierzchnictwa – w odróżnieniu od tej wyłonionej na drodze wzajemnego zrozumienia – prawie na pewno zaufanie to jest nadużywane. Istotne jest, aby zawsze mieć świadomość różnicy między zaufaniem zasłużonym i narzuconym; mimo iż za niesprawiedliwą można uznać nieufność okazywaną danej osobie tylko dlatego, że nie byliśmy świadkami, jak osiągnęła swój status, całkowicie rozsądne jest kwestionowanie każdej formy władzy. W Kulturze Maksymalnego Spustoszenia na zwierzchnictwo w zdecydowanej większości przypadków nie zapracowano, a celem jego istnienia jest utrzymanie samej kultury.

Konsekwencje:

Osobiste konsekwencje nadużywanego zaufania są złożone: dzięki temu Narzędziu nie tylko jesteśmy bardziej skorzy akceptować słowa i czyny znacznie szerszego kręgu osób i instytucji, ale osłabieniu ulega także nasza umiejętność budowania bliskich, opartych na zaufaniu relacji, jakie są niezbędne do utrzymania samowystarczalnych społeczności – nasz „radar zaufania” zostaje rozregulowany. Rezultat netto jest taki, że gorliwie pracujemy jako trybiki najbardziej żarłocznego bytu na Ziemi, skutecznie wnosząc osobisty wkład w jego potencjał zniszczenia. Nie mniej tragicznym skutkiem ubocznym (prawdopodobnie zamierzonym) jest nasza niezdolność do budowania wspólnot, które zależne są od autentycznego zaufania.

Sprawcy:

Wszyscy bierzemy udział w eksploatowaniu zaufania, jeśli stanowimy część któregokolwiek systemu hierarchicznego: może to być korporacja lub nawet mała firma, która posiada strukturę zarządzania; system polityczny i sądowy, który sprawuje władzę poprzez egzekwowanie przepisów prawa; lub rodzina, która swoje zwierzchnictwo narzuca z racji przewagi fizycznej.

upadek systemu (3)

8) Okłamuje się nas.

Opis:

Wszystko, co rozpowszechniane jest przez system starający się odłączyć nas od prawdziwego świata moglibyśmy opisać jako kłamstwo. Istnieją duże i małe kłamstwa, a ich rozróżnienie często wymaga znajomości rozgrywki finałowej. Wśród mniejszych kłamstw – mających implikacje wykraczające daleko poza ich rangę – znajduje się akt prania mózgu na zielono. Zasadniczo, gdy coś jest bardziej szkodliwe dla środowiska naturalnego niż wynika to z treści oficjalnych zapewnień, wówczas ma miejsce pranie mózgu na zielono. Działanie to jest tak powszechne, że stało się rutyną w korporacyjnej reklamie i promocji – nie tylko ze względu na to, iż powierzchowne przejawy „zielonej inicjatywy” są korzystne pod względem handlowym. Korporacje nie są jedynymi podmiotami, które kłamią na temat swoich ekologicznych kwalifikacji.

Przedzierając się w górę (lub w dół) przepastnego bagna łgarstw sponsorowanych przez państwa i przemysł dochodzimy do kłamstwa, które leży u podstaw komercyjnego zachowania Cywilizacji Przemysłowej; kłamstwa, które kieruje opinią publiczną co najmniej od 100 lat i przyczyniło się praktycznie do każdej finansowanej przez państwo, nie związanej z religią wojny. Oto Wielkie Kłamstwo:

Wzrost Gospodarczy jest czymś dobrym.

Nie ma tu miejsca, aby wyłuszczyć, dlaczego jest to nieprawdą, wystarczy nadmienić, iż poza zbrodniami w postaci wojen akceptacja tego kłamstwa odpowiada za ogół systematycznej destrukcji środowiska oraz niezliczone okrucieństwa wyrządzane ludziom. Za normalne uchodzi nieprzerwane gromadzenie bogactwa przez jednostki, miasta, narody, cały nasz gatunek: jednak nigdy nie porusza się kwestii, w jaki sposób cała ludzkość może stać się bogatsza na planecie posiadającej skończoną ilość bogactw naturalnych. Wzrost gospodarczy jest po prostu sztandarowym elementem cywilizowanego pakietu, a jeżeli tego nie doceniamy, możemy liczyć na pomoc mitycznego Molocha!

Kłamstwo Wzrostu Gospodarczego uosabia ciąg komunikatów instytucjonalnych: od pozytywnej oceny przyznawanej przez media masowe zwyżkom korporacyjnych zysków, do negatywnego PR-u wymierzonego przez biznes w jakiekolwiek społeczne zabiegi, które mogłyby zagrozić wzrostowi. Kłamstwo Wzrostu Gospodarczego jest uzasadniane w odniesieniu do wszelkiego rodzaju rzeczy, na które nie wpłynąłby brak wzrostu gospodarczego – należy do nich Standard Życia i poziom konsumenckiego wyboru oferowanego przez nowoczesne społeczeństwo (proszę zwrócić uwagę na ironię tego faktu). Subtelność na porządku dziennym bywa sporadycznie; jest zresztą zbyteczna, skoro populacja połknęła to kłamstwo w całości.

Identyfikacja:

Pomijając ostentację prania mózgu na zielono – jeżeli coś wydaje się zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe, to takim właśnie jest – fundamentalne kłamstwo Wzrostu Gospodarczego jest oczywiste, a jego identyfikacja równie czytelna. Inną sprawą jest wytworzenie mentalności, która tak integralny składnik naszego codziennego życia rozpoznaje jako czystą, korporacyjną propagandę: wymaga to pewnego poziomu odprogramowania, jaki można osiągnąć tylko poprzez podważenie samego komunikatu. W ramach ćwiczeń zachęcam do audio-wizualnego wyławiania Wielkiego Kłamstwa z każdej wykonywanej w danym dniu czynności: proszę przygotować się na szok. Regularna styczność z Wielkim Kłamstwem nie ma szczególnych właściwości katartycznych, ale z pewnością pomaga wzbudzić gniew.

Konsekwencje:

W odróżnieniu do Narzędzia separacji, które sprawia, że czujemy się dobrze robiąc trywialne rzeczy, kłamstwa instytucjonalne wykorzystują naszą naturalną receptywność na problemy ludzkie o dużej skali, takie jak bezpieczeństwo i dobry stan zdrowia, których zaistnienie przedstawia się jako możliwe jedynie w kontekście zdrowej gospodarki (więcej ironii). Dzięki tej praktyce kwestie naprawdę największej wagi – będące produktem gospodarki przemysłowej – czyli masowe zatruwanie dróg wodnych, systematyczne usuwanie lasów i niszczenie rdzennych, nie-cywilizowanych kultur, postrzegane są jako mniej istotne. Wraz ze zmianą naszych priorytetów zmienia się nasze zachowanie – stajemy się niewolnikami komunikatu. W efekcie jesteśmy posłuszni nakazom systemu; potrafimy reagować tylko na to, co system uznaje za ważne i grzecznie ignorujemy to, co on wyrządza reszcie świata.

Sprawcy:

Głównymi autorami i kanałami dystrybucji kłamstw instytucjonalnych, od najmniejszego aktu prania mózgu na zielono po monumentalne stopienie umysłu niezbędne do zaaprobowania wiecznego wzrostu gospodarczego, są wielkie instytucjonalne otwory wylotowe: system polityczny w swojej całości, korporacyjny przemysł public relations i marketingu oraz mass media – kontrolowane zarówno przez państwa, jak i korporacje (choć trudno jest doszukać się dzielących je różnic). Z mówieniem nieprawdy i akceptacją kłamstw epickich wręcz rozmiarów nieodłącznie wiąże się konspiracja; podejmowany we wskazanym gronie wysiłek jej zachowania jest opłacalny. Kiedy kłamstwa zostaną nam przekonująco sprzedane, utrzymanie wszystkich „na fali komunikatu” jest stosunkowo proste: wystarczy kłamać dalej.

9) Straszy się nas.

Opis:

W cywilizowanym świecie kłamstwa i strach są ze sobą mocno splecione. Opisane powyżej Wielkie Kłamstwo sięga po szereg taktyk i sojuszników, by utrzymać i wzmocnić – szczególnie w krajach nowo uprzemysłowionych – swoją kontrolę nad naszą psychiką; do pewnego stopnia pomocny jest tutaj strach. Wystarczy groźba załamania gospodarczego, nawet stagnacji, a posłusznie utworzymy sklepowe kolejki i uliczne korki. Okazuje się, iż większość bardziej przekonujących form kłamstwa zaprzęga strach.

Nie jest niespodzianką, że na przestrzeni dziejów cywilizowani ludzie padali ofiarą tak spektakularnych taktyk siania przestrachu jak: uznanie rdzennych mieszkańców Afryki za nieludzkich Dzikusów, których należy wyedukować w obyczajności Cywilizowanego Człowieka; usprawiedliwienie imperialnej eksploatacji ogromnych obszarów ziemi strachem przed „chciwością” innych narodów; demonizowanie każdego człowieka z lewicowymi poglądami politycznymi etykietką komunisty, socjalisty i (tak, ludzie truchleją słysząc ten termin) liberała; wywoływanie masowej histerii, zgodnie z którą każdemu, kto nie sympatyzuje z przemysłowym Zachodem przyznawany jest tytuł Terrorysty. To właśnie posługiwanie się strategią zastraszania sprawia, że ludzie nie poddający się zwyczajnej perswazji przeciągani są „na (pożądaną) stronę.” Zważywszy na skuteczność tego narzędzia, zastanawiam się, dlaczego nie jest stosowane szerzej: mogę tylko przypuszczać, że w sercu większości pozostałych Narzędzi również zalega element strachu; może to być obawa przed uchodzeniem za nieudacznika, względnie przed oskarżeniami o zachowania anormalne. Jesteśmy zwierzętami społecznymi i lubimy dopasowywać się do przyjętej normy: potrzeba odwagi, aby wyjść poza własną strefę komfortu.

Identyfikacja:

Ze swej natury taktyka zastraszania stwarza pozory prawdy, aczkolwiek owiniętej wokół granatu z zawleczką znajdującą się na swoim miejscu. Ważne jest, by rozpoznać, iż trajektoria narzuconych obaw biegnie w dół. Prawdą jest, że kiedy instytucjonalne, oparte na lęku kłamstwo zakorzeni się w kulturze, najprawdopodobniej usłyszysz je od swoich rówieśników, a nie od przedstawicieli lub instrumentów władzy; lecz w swoim początkowym stadium idee te płyną niezawodnie z dyżurnych tub instytucjonalnych: polityków, mediów popularnych, Liderów Biznesu i tych, którzy używają strachu, aby głosić wiarę w coś, co ma być uosobieniem nieskończonej miłości i troski:

A jeźlibyście mię nie słuchali, i nie czynili wszystkich tych przykazań; I jeźli ustawy moje wzgardzicie, a sądami moimi będzie się brzydziła dusza wasza, żebyście nie czynili wszystkich przykazań moich, i wzruszylibyście przymierze moje: Ja też wam to uczynię: nawiedzę was strachem, suchotami i gorączką, które wam oczy popsują a boleścią napełnią dusze wasze, a siać będziecie próżno nasienie wasze, bo je zjedzą nieprzyjaciele wasi; I postawię twarz moję przeciwko wam, i porażeni będziecie od nieprzyjaciół waszych, i panować będą nad wami, którzy was mają w nienawiści; i będziecie uciekali, choć was nikt gonić nie będzie. Biblia Gdańska/Księga Kapłańska 26, wersety 14-17

A jeźli i przeto nie usłuchacie mię, ale chodzić będziecie, mnie się sprzeciwiając: Ja też pójdę w gniewie przeciwko wam; i Ja też karać was będę siedmiorako więcej dla grzechów waszych. I będziecie jeść ciało synów waszych, i ciało córek waszych jeść będziecie. I wygubię po górach kaplice wasze, a porozwalam słoneczne bałwany wasze; i składę trupy wasze na kloce obrzydłych bałwanów waszych, a będzie się wami brzydziła dusza moja. Biblia Gdańska/Księga Kapłańska 26, wersety 27-30

Powiedzmy sobie szczerze – gdyby idea była wiarygodna, czy konieczne byłoby artykułowanie jej w tak przerażający sposób?

Konsekwencje:

Naturalna reakcja na strach nie jest taka sama, jak reakcja na agresję (zob. Narzędzie nr 10), ponieważ w obliczu lęku można podjąć walkę wyłącznie z kondycją własnego umysłu. W przypadku prawdziwego, namacalnego, przerastającego nas zagrożenia reakcją wykształconą przez ewolucję jest ucieczka; z tej przyczyny inicjatorzy tego Narzędzia separacji tworzą spust: nie musimy uciekać, ponieważ to oni ochronią nas przed nowym zagrożeniem. W rezultacie wybieramy bezruch, wpadamy w behawioralną koleinę, która – jak nam się zdaje – zapewni bezpieczeństwo, nie zdając sobie sprawy, że tak naprawdę zabezpieczamy powodzenie przemysłowej machiny.

Sprawcy:

Wśród wyjątkowo licznej obsady aktorów drugoplanowych pozostających do dyspozycji cywilizowanej elity, by szerzyć strach są dziennikarze prasowi, telewizyjni eksperci i legion podrzędnych polityków wspinających się po lepkim maszcie władzy. Kulturowo zaszczepiony strach – na przykład potrzeba „wojny z terroryzmem” – równie dobrze może być propagowany przez znajomych, z którymi masz codzienny kontakt; ciebie nie włączając, jeśli uczestniczysz we wzniecaniu paniki.

10) Stosuje się wobec nas przemoc.

Opis:

Jeżeli nie jesteś dostatecznie przestraszony/przestraszona, trzeba cię zranić. Nie jest to niefortunny skutek uboczny nieprzestrzegania cywilizacyjnych reguł; to zasadnicza część natury cywilizacji. Znęcanie się jest zjawiskiem endemicznym występującym w każdej klasie społecznej, każdych barwach politycznych, każdej instytucji i kulturowym poddziale świata, który uznajemy za normalny. Jednak mimo swego inherentnego charakteru ujawnia się ono w chwili, gdy nasze postępowanie grozi zakłóceniem przepływu jednego z licznych strumieni pieniędzy i władzy zapewniających funkcjonowanie systemu. Jeśli nie poddałeś się wstępnym interwencjom odstraszającym, wtedy nadejdzie kolej na przemoc – prawdziwą przemoc, a nie „przemoc” zdefiniowaną przez rządzących i relacjonowaną przez środki masowej informacji. Jak ujął to Derrick Jensen:

Cywilizacja opiera się na jasno określonej i powszechnie akceptowanej, choć często nie wspominanej, hierarchii. Przemoc stosowana przez tych usytuowanych wyżej w hierarchii wobec tych, którzy uplasowani są niżej jest prawie zawsze niewidoczna, tzn. niezauważana. Kiedy zostaje zauważona, jest w pełni racjonalizowana. Przemoc użyta przez tych, którzy znajdują się niżej w hierarchii wobec tych z góry jest nie do pomyślenia, a gdy do niej dochodzi, odpowiedzią jest szok, przerażenie i fetyszyzacja ofiar.

Kiedy członek społeczeństwa biorący udział w proteście zostaje pobity pałką przez policjanta, czyn ten chroniony jest przez hierarchię, w której operuje policjant; kontekst dyktuje interpretację pobicia: był to racjonalny akt samoobrony. Kiedy podobnego, lub mniej drastycznego, czynu dopuści się wobec funkcjonariusza policji członek społeczeństwa, wówczas akt ten przeciwstawia się hierarchii; potępiany jest głośno i bez przerwy przez wszystkich, którzy mają głos, nawet przez większość uczestników protestu.

Identyfikacja:

Cywilizowanych ludzi tak skutecznie uwarunkowano, by zaakceptowali częste stosowanie przemocy w obliczu sprzeciwu – w obliczu prób uzyskania wolności i powtórnego połączenia się z czymś nie narzuconym przez hierarchię – że identyfikacja przemocy jako Narzędzia separacji stała się zaskakująco prosta. Akt agresji nie kwalifikowany przez media jako „przemoc” najprawdopodobniej jest przejawem ucisku; czymś, co w zamyśle ma utrzymać ludzi na ich miejscach w szeregu. Możemy zatem rozpoznawać systemową przemoc dzięki temu, że nie jest traktowana jako przemoc.

Konsekwencje:

Jeżeli jesteśmy w stanie zaakceptować przemoc w ramach sprawiedliwego społeczeństwa, wówczas jednoznacznie nieetyczny akt staje się normalnością. Nieodłączną częścią życia w rodzinie zdominowanej przez maltretujących rodziców lub partnerów jest normalizacja przemocy: nikt jej już nie zgłasza; toleruje się ją, w najbardziej ekstremalnych przypadkach jest nawet mile widziana. Ofiary nie są zdolne do obrony. Fala przemocy rozbiega się po wszystkich sektorach społeczeństwa: my-krzywdzeni możemy stać się oprawcami. W rezultacie każdy z nas odłącza się od etycznego siebie i przestaje postrzegać ludzi i cały świat przyrody jako ofiary: gwałt jest po prostu zwyczajową formą prowadzenia interesów, więc przestajemy stawiać opór.

Sprawcy:

Pierwszoplanowymi instytucjonalnymi siepaczami są ci, którzy bezpośrednio aplikują „bezpieczeństwo” w imieniu korporacyjnych i politycznych elit: wojskowi, policjanci, ochroniarze prywatnych agencji ochrony i inni pokrewni im egzekutorzy. Nie wystarczy jednak stworzyć świadomego przyzwolenia na maltretowanie; wymaga to bardziej subtelnego narzucenia hierarchii, zwłaszcza patriarchalnej. Tak więc ci, którzy uczą nas zasad cywilizowanego społeczeństwa – m.in. szkolni wychowawcy, duchowni, historycy i raz jeszcze środki masowego przekazu – pomagają uczynić nas sprawcami przemocy i z zapałem wspierają proces separacji.

Autor: Dave Pollard
Tłumaczenie: exignorant
Źródło polskie: Narzędzia separacji cz. I

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nie ocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia.

Na konto bankowe – kliknij na obrazek poniżej:

paypal_donate

Na Pay Pal – kliknij na obrazek poniżej:

paypal