Tag: społeczeństwo i cywilizacja

Wiek głupoty: czy spełni się katastroficzna wizja przyszłości?

Wiek głupoty: czy spełni się katastroficzna wizja przyszłości?

ekologia i ochrona przyrodyPrzewidywanie przyszłości Ziemi zawsze jest wróżeniem z fusów. Choćby z tego powodu, że nie potrafimy sobie wyobrazić wszystkich zmiennych jakie mogą nastąpić, ani nie potrafimy wziąć pod uwagę wszystkich ich możliwych kombinacji.

Jednak można spróbować przekazać ludziom co się stanie, gdy się nie opamiętają. Takie coś stara się przedstawić film „Wiek głupoty” dostępny z polskim lektorem.

W prognozowaniu przyszłości Ziemi trend optymistyczny, znany z lat 50-tych i 60-tych XX wieku, ustąpił miejsca trendowi katastroficznemu czy wręcz apokaliptycznemu. Przyczyny dla których z grozą spoglądamy w przyszłość, są złożone.

Składają się na nie wielkie kartele i monopole korporacji, kapitalistyczny wyzysk mas pracujących z jednej strony i tak zwany „spisek żarówkowy” (poszukaj w google) z drugiej strony, który jest przyczyną niewyobrażalnej eksploatacji zasobów naszej planety.

Można się śmiać z tego, że facebookowe lajki nie zamienią się cudownie w wodę czy zdrową żywność, z tego, że przeliczamy każde urządzenie elektroniczne na zasoby zużyte do jego produkcji i skażenie, jakie wywołała jego produkcja.. Ale ekolodzy w jednym mają bezsprzeczną rację: nie mamy planety B.

O ile na religii globalnego ocieplenia można zarobić miliardy dolarów, o tyle żaden polityk, żadne państwo, żadna partia polityczna nie weźmie się za w/w „spisek żarówkowy”, czyli celowe produkowanie bubli tak, by po dwóch, trzech, pięciu latach trzeba było kupić nowy egzemplarz.

Drapieżna konsumpcja, na którą składa się wręcz stereotypowa, coroczna wymiana iPhone’a czy tabletu na nowy (na kredyt dla nie poznanki nazywany abonamentem..) doprowadzi do zagłady życia na Ziemi, o ile się nie opamiętamy. Taka polityka może na krótki czas reanimować tego ekonomicznego, gospodarczego i etycznego trupa, jakim jest bez wątpienia dzisiejsza „cywilizacja”. Jednak konsekwencje takich „zastrzyków z adrenaliny” planeta będzie odczuwać jeszcze długie wieki / tysiąclecia..

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

______________________________________________________________

Cytuję „Jak będzie wyglądać Ziemia za 50 lat? W jakim miejscu znajdzie się człowiek? Czy spełni się katastroficzna wizja przyszłości: wody z roztopionych lodowców zaleją świat, oszalałe słońce wypali żyzne grunty, zapanuje wielki głód, a gatunki zaczną po kolei wymierać?

Wiek głupoty to ambitnie zrealizowana próba przepowiedzenia naszej nieodległej przyszłości. Po kataklizmie ostatni z ludzi budują schron, w którym jak w biblijnej Arce przechowywane są ostatnie okazy zwierząt, owadów i roślinności. Postać kustosza tego przedziwnego miejsca tworzy brytyjski aktor Pete Postlethwaite (znany polskiej widowni z Orkiestry i W imię ojca).

Jest rok 2055, mężczyzna przegląda archiwalne materiały z przeszłości i stawia pytanie, dlaczego nie powstrzymaliśmy zmian klimatycznych na Ziemi, kiedy jeszcze było to możliwe. Odpowiedzi szuka w całym stylu życia współczesnego człowieka, szczególnie zaś – nastawionego na konsumpcję człowieka Zachodu.

W filmie znajdziemy wiele pomysłowo i niekiedy dowcipnie zrealizowanych animacji, które pokazują ewolucję gatunku ludzkiego, historię wojen o surowce, proporcje zużycia energii przez mieszkańców USA, Europy i krajów Trzeciego Świata.

Przygnębiającą wymowę swego filmu autorzy przełamują kilkoma portretami współczesnych Don Kichotów: Guya Piersa walczącego o budowę wiatraków (sic!) na terenie jednego ze szkockich hrabstw czy Fernanda Pareau, wieloletniego przewodnika górskiego z Chamonix, który sprzeciwia się rozbudowie tuneli pod Alpami.

Film Franny Armstrong to kino powstałe ze szlachetnych pobudek, zaangażowane w dzieło odbudowy naszej zbiorowej świadomości. Nie unika demagogii, ale wydaje się ona w pełni usprawiedliwiona aktualnością stawianego problemu.”

Szok przyszłości: gdy upada imperium. Rdzewiejąca litera prawa

Szok przyszłości: gdy upada imperium. Rdzewiejąca litera prawa..

prawo temida sprawiedliwoscZapraszam do przeczytania felietonu Zbigniewa Galara na temat ustawodawstwa, prawa, rozwoju i upadku cywilizacji. Autor ten również stara się poszukiwać na odpowiedzi – co z tymi systemami społecznymi i ideologiami?

Wiele razy pisałem na swojej stronie, że różne ideologie mają jedną cechę wspólną – zawierają w sobie niewielki procent rzeczywistości i zwyczajnie nie działają w życiu realnym, tu i teraz. Każda ideologia (religii też to dotyczy) obiecuje nam, że gdy sprężymy się i wprowadzimy w 100% założenia danej ideologii, to nastąpi raj na Ziemi.

Niestety, ów ideologiczny raj, owe Elysium, nie tylko nie nadchodzi, ale ideologiczna utopia zaczyna się zamieniać w swoje przeciwieństwo podług założeń koncepcji kanibalizmu cywilizacyjnego. Kanibalizm cywilizacyjny zakłada, że ta cywilizacja jest specyficzną formą kanibalizmu, która, by rosnąć, pożera samą siebie, niczym mityczny wąż – Uroboros.

Autor poniższego felietonu podejmuje ważne zagadnienia, takie jak koncepcja utopii, jak produkcja coraz większej ilości ustaw, paragrafów, kruczków i luk w prawie. Kontrolerzy matrixa prawnego z jednej strony starają się na bieżąco likwidować luki, ale jednocześnie, celowo generują nowe.

Kwestia przestrzegania prawa pełnego celowych luk i zakłamań, przypomina mi dyskusję z jednym wyznawcą Janusza Korwina Mikke. Pod demotywatorem o złodziejskich i nieetycznych praktykach firmy Eko-Vital, wciskającej emerytom garnki za 11.000 złotych, pojawia się zawsze pełno komentarzy korwinistów. Pieją oni z zachwytu nad tym, że tak właśnie działa kapitalizm i wolny rynek, że nikt im tych garnków nie każe kupować.

Korwiniści są pozbawieni etyki, moralności, elementarnej ludzkiej wrażliwości. Ale to nie wszystko, bo nic nie wiedzą o życiu realnym – tu i teraz. Nie biorą oni pod uwagę tego, że starsi, biedni ludzie są oszukiwani za pomocą wyrafinowanych metod psychologicznych i iluzjonistycznych. Dla nich liczą się tylko dwie rzeczy: że firma zarabia na leszczach i że działa w granicach prawa. Cóż, niemieccy naziści też działali w granicach prawa, ale jakoś Norymberga ich spotkała..

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


Społeczeństwo i cywilizacja: rdzewiejąca litera prawa

Cytuję: „Prawo było najlepszym wynalazkiem i najważniejszą podwaliną Rzymu. To na nim zbudowano Imperium.

ideologie i religie

Prawo idealnie regulowało stosunku społeczne tamtych czasów – ustanawiając jednocześnie ustrój republikański.

Zasady prawa rzymskiego były niezmienne, bo uświęcone tradycją. Dzięki temu mogły pozostawać stałe bez wpływu wahań nastrojów ustawodawców, czy humorów dyktatorów – Cesarzy
Są bowiem trzy podstawowe systemy sprawowania rządów, pokazujące co jest w danym ustroju najważniejsze, zostając jednocześnie ostateczną instancją odwoławczą:

  • Dyktatura, czyli rządy autorytarne jednostki.
  • Demokracja, czyli rządy ludu – z przyczyn praktycznych reprezentowanego przez parlament.
  • Republika – czyli rządy prawa.

Rewolucyjnym podejściem jest tylko to ostatnie uźródłowienie władzy – w prawie. Rzymianie po raz pierwszy na masową skalę odwołali się nie do człowieka (dyktatora), bądź grupy ludzi (parlament), lecz do nienaruszalnej i nieskazitelnej idei.

prawo i ustawodawstwoKażda idea z definicji jest doskonała i niezmienna, dlatego tylko przypadkiem czasami okazuje się, że jakaś idea tak dobrze pasuje do określonych czasów. Regulacja zasad współżycia społecznego za pomocą prawa co prawda ustanowiła Pax Romana, czyli pokój rzymski. Jednak po kilkuset latach stosowania została zastąpiona zwykłą familiarną dyktaturą, czyli Cesarstwem Rzymskim.

Dzięki historii przekonaliśmy się już, że długookresowe stosowanie się do utopii po prostu się nie sprawdza. Idealizowanie źródeł dla zasad postępowania nie sprawdza się także w sytuacjach nadzwyczajnych. Od samego początku wiedzieli to właśnie Rzymianie, którzy ustanawiając rządy republikańskie, z góry zastrzegali, że na czas wojny senat wybierać będzie króla. Czyli rządził będzie  absolutnie dyktator, zawieszając na czas wojen rządy prawa.

Rządy prawa nie sprawdzają się także w sytuacji, gdy ludzie mający go przestrzegać – po prostu go nie znają. Ma to miejsce w czasach współczesnych, w których biegunka legislacyjna wytwarza każdego roku tysiące stron nie znanych nawet prawnikom, nieczytelnych dla laika, krzyżujących się, znoszących i zaprzeczających sobie wzajemnie paragrafów.

Osławiona zasada prawna mówiąca, że „nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania”, jest po prostu tak wewnętrznie sprzeczna z ideą prawa, zdrowym rozsądkiem i jakąkolwiek logiką – że przyjąć należy jedynie, że jest po prostu głupia.

Każdy człowiek w wolnym społeczeństwie, w którym prawo jest niesprawiedliwe ma obowiązek łamać to prawo.” – Thoreau

nieznajomosc prawa szkodziCo prawda broniący uzasadnienia dla istnienia swojego zawodu prawnicy, tłumaczą wszem i wobec, że przeciętny obywatel musi znać tylko prawo określającego zakres jego specjalizacji zawodowej i ograniczoną ekspresję życia.Lecz jest to zalecenie wymuszające na obywatelu sprawdzanie w aktach prawnych stosownych zapisów, za każdym razem kiedy robi w życiu coś nowego.

Ewentualnie jest to konieczność płacenia prawnikom za edukowanie z tego właśnie zakresu. Co ogranicza mobilność fizyczną i intelektualną społeczeństwa. Ponadto częste zmiany w prawie powodują, że jeśli nawet ciągle zajmujemy się tym samym, to jako obywatele musimy co jakiś czas zaglądać do monitora zmian ustawowych i czytać nowe rozporządzenia – z konieczności aktualizacji wytycznych.

Przymus ten również jest eksportowany na prawników. Płaci się im za informowanie o kluczowych korektach w prawie w ramach tak zwanej ochrony prawnej, czyli formy prawnego ubezpieczenia.Ze względu na lobby prawnicze akty prawne stają się również coraz mniej czytelne. Język prawny mający w założeniu być źródłem dla matematyczno-logicznego rozkładu każdego zdania, nie pozostawiającego żadnych, absolutnie żadnych możliwości interpretacyjnych – powoli jest zastępowany prawniczym bełkotem.

Pozostawia to większe możliwości wykorzystywania sztuczek oratorskich i lobbingu przez wpływowych prawników, ponadto przekazuje ten stan rzeczy większą władzę sądom, które te zapisy interpretują.Lecz co paradoksalne, powyższe zmiany muszą ewoluować w tak złym, bo zwiększającym korupcję, kierunku. Jest to efekt, a nie przyczyna. Przyczyną jest bowiem chęć uregulowania prawnego każdego aspektu życia. Każdej formy coraz dynamiczniej zmieniającej się rzeczywistości.

demokratyczne panstwo prawaW sytuacji w której coraz więcej często zachodzących oraz przez to bardzo podatnych na zmiany wydarzeń i decyzji życiowych musi być podejmowanych zgodnie z literą prawa – praktycznie nie moglibyśmy funkcjonować, gdyby zapisy te nie było ogólnikowe, a zamiast tego napisane językiem ścisłym.

Chociaż ostateczną decyzję o tym co prawo stanowi w Polsce podejmuje Sąd Najwyższy i Trybunał Konstytucyjny. „Wyjaśnienia” do oczywistych zdań zawartych w prawie są na porządku dziennym. Jednocześnie „wyjaśnienia” te mogą być całkowicie z zapisami interpretowanego prawa sprzeczne – i to one właśnie są legalne i obowiązujące.

spoleczenstwo i cywilizacjaSamo prawo już się nie liczy. Przestało być obiektywnym ideowym wzorem. Od zapisów dużo ważniejsza jest intencja ustawodawców oraz interes stosującego oraz czytającego perspektywa.

Prawo cywilizacji zachodniej ma coraz mniej wspólnego ze swoim rzymskim pierwowzorem. Po kolei rezygnowano bowiem z wielu zasad tego prawa, gdy było ono dla ustawodawców niewygodne. Prawo jest podatne na wpływy i sprzedajne.

Nawet przy ryzykownym założeniu, że prawo tworzone jest w dobrej intencji – sytuacja z regulacją zasad współżycia społecznego za pomocą prawa, będzie z czasem coraz gorsza.Im więcej szczegółowych kwestii ono reguluje, tym bardziej musi być ono ogólne.

demokracja dyktatura i republikaSuma zakresu możliwości regulacji stosunków międzyludzkich za pomocą prawa jest bowiem niezmienna i stała. Zależy bowiem ona ściśle od jego społecznej znajomości, ta jest rezultatem pojemności pamięci operacyjnej człowieka.

Prawa stanowi się coraz więcej, więc jakościowo musi być ono coraz gorsze, bo zawiera coraz więcej pustych oraz sprzecznych powiązań i odniesień, czy pospolitych błędów. Korekcja błędów w prawie jest niemożliwa do przeprowadzenia, bo zależy od ilości aktów i zależności.

Z kolei w kwestii poprawy drobiazgowości i skrupulatności jego testowania na etapie tworzenia niewiele już da się zrobić. Pojemność okna jednocześnie przetwarzanych elementów w ludzkim mózgu jest stała i genetycznie zależna, a więc nie ma wpływu na nią technologia.

Rosnąca liczba aktów prawnych staje się coraz większym obciążeniem dla społeczeństwa. Tak pod względem ekonomicznym – utrzymywanie prawników jest drogie, jakościowym – istnienie prawa coraz bardziej nas krępuje i ogranicza; oraz pod względem funkcjonalnym – prawo przestało spełniać powierzone mu zadania, komplikując jedynie życie poprzez coraz częstszą konieczność budowania w codziennym życiu formalnych odwołań.

Idea prawa przestała się sprawdzać, więc powinna zostać odłożona na półkę. W życiu społecznym po prostu przestać istnieć. Należy się jej pozbyć, lecz nie dlatego, że jest coś z nią nie tak. Nie dlatego, że prawo to idea zła. Lecz dlatego, że nie pasuje ona do nowych dynamicznych i pełnych chaosu decyzyjno-poznawczego – czasów rozkwitu ery społeczeństwa informacyjnego.

Co możemy więcej zrobić? Wziąć przykład z sukcesu Starożytnych. Rzymianie zrobili to dobrze. Odrzucili korupcję parlamentaryzmu demokracji ateńskiej, odrzucili autorytarne zapędy dyktatorskich jednostek i poszukali tej jednej idei, która idealnie pasuje do ich czasów i się sprawdza – znajdując właśnie prawo.

Następnie spisali założenia przekładania się tej idei na rzeczywistość tworząc „zasady prawa rzymskiego” i uświęcili je.Poprzez to nikt pod wpływem chwilowych potrzeb i emocji nie mógł zmieniać społecznego ukierunkowania ideowego. Prawo miało służyć długookresowemu dobru ogółu, a nie chwilowym kaprysom, a nawet chwilowym korzyściom ludu.

Rzymian otaczały dyktatury, bądź klanowe władze przedstawicielskie, lecz to właśnie im udało się odnieść sukces. Zbudowali prawdziwe imperium i to nie dzięki geniuszowi militarnemu dowódców, bądź charyzmie jednego człowieka (jak Aleksander w Iraku i Persji czy Qin Shi Huang w Chinach).

Nieskazitelna idea, po raz pierwszy w historii na masową skalę, miała zastąpić dyspozycje człowieka – automatyzując proces podejmowania decyzji, a przynajmniej tych najczęściej powtarzających się. Wyeliminowało to arbitralność oraz możliwość obniżenia formy kierującego. Idealny dowódca przestał być potrzebny.

prawo i wladzaDzisiejsze czasy potrzebują czegoś nowego, czegoś innego i dla aktualnych wyzwań równie unikalnego.

Czai się niedaleko, nieodkryta jeszcze i nie wdrożona na masową skalę. Idea, która rozwiązać powinna systemowe i kluczowe – najznamienitsze trapiące ludzkość problemy. Nasz sukces i powodzenie zależeć będzie głównie od niej. Dlatego tym będzie dla nas lepiej, im szybciej ją znajdziemy.”

Autor: Zbigniew Galar

Źródło: synergiaenergii.blogspot.com

Przygotowała: nika_blue

Zaprzestańmy konsumowania pop-kultury, powstałej z resztek gnijącego świata

Zaprzestańmy konsumowania pop-kultury, powstałej z resztek gnijącego świata

pop kultura i subkulturyDostarczam Wam dziś krótki film video, z gatunku motywujących do działania.

Powinniśmy odrzucić konsumowanie pop-kultury powstałej z resztek gnijącego świata. Dlaczego? Ponieważ pop-kultura, obok religii, systemu ekonomicznego i nauki, jest jedną z prostych form kontroli.

Postaram się Wam w skrócie przedstawić tę tematykę.

Po II Wojnie Światowej elity polityczne świata porozumiały się ponad głowami narodów. Stwierdzili, że totalitaryzm w starym stylu jest zbyt finansochłonny i nieskuteczny.

Przecież ludzi jest zniewolić bardzo łatwo. Nie otwarcie wyrażoną przemocą, ale czymś, co sami zaakceptują – rozrywką. Obecnie elity wykorzystują rozrywkę w celu kontrolowania mas.

To, z czym mamy do czynienia obecnie, to potężny, wszechogarniający ocean rozrywki, które zalewa nas już nie 24 godziny, ale 25 godzin na dobę. Rozrywka sączy się z każdego możliwego źródła: telewizji, prasy, internetu, radia..

pop kultura spoleczenstwo i media

Dziś nawet idea istnienia muzyki została sprowadzona do rozrywki. Dziś muzyka, zamiast być dziełem sztuki, stała się dodatkiem do młodzieżowej, rock 'n' rollowej imprezy. Dziś próżno szukać w muzyce wartości, inspiracji, dobrych wrażeń. Jest tam za to mnóstwo piwa, cycków, seksu, wstrzykiwanej marihuany, Cadillaców, szatana, lansu, hajsu, mafii, itp itp.

Podobnie jest z innymi możliwościami wyrazu artystycznego. Muzyka, książka, film, animacja – nastawiona jest na gadżeciarstwo i efekciarstwo. Ma nas wbić w fotel eksplozją fajerwerków, efektów specjalnych, zaskakujących i drażniących emocje treści. Coraz częściej brak w tym elementarnej głębi, przekazu.

Pop kultura to obecnie największy wypełniacz czasu. Powiem Wam, jak to odnosi się do kobiet. Narzekają, że na nic nie mają czasu.. A tymczasem, w dobie zmywarek, pralek, piekarników – powinny go mieć więcej niż kobiety przed wiekami. Gdyby przypatrzeć się temu, co one na co dzień robią.. Wyjdzie jakiś serial, potem drugi, trzeci, potem gra w jakieś gry na komórce czy na facebooku, potem jakaś retransmisja koncertu na You Tube, MTV czy z innego źródła. Potem pod wieczór jakiś serial kryminalny z USA typu „Kolekcjoner kości”. Teraz seriale są modne, tj są na propsie.

I cały dzień znika w pizdu!

pop kultura i tandetaMądrze gospodarz swoim czasem, nie trać go na bzdury. Staraj się odstawiać pop-kulturę według tego, co mówił bodaj Sokrates: „jeśli coś nie jest prawdą, nie jest dobre i nie jest konieczne – odrzuć to!”.

Twórzmy naszą własną kulturę i pop-kulturę. Zamiast biernie odtwarzać to, co już jest – postaraj się rozwinąć swój talent. Postaraj się wesprzeć, rozwinąć bądź dodać jakąś treść do mediów alternatywnych. Zamiast być biernym widzem – bądź kreatorem – kreatorem życia swojego, i po części – życia innych.

Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

 

Możesz wesprzeć autora tej strony. Warto wspierać niezależne media! (kliknij tutaj po informację)
Dzięki wsparciu czytelników moja strona “Kefir 2010″ nie potrzebuje “sponsorów” i może zachować niezależność.

Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu video o dzisiejszej pop-kulturze!

 

Stracone pokolenie. Czy czeka nas szok przyszłości?

Stracone pokolenie. Czy czeka nas szok przyszłości?

spoleczenstwo i cywilizacja stracone pokolenieCytuję: „To nie jest nagranie o straconym pokoleniu, jak może się wydawać po przeczytaniu tytułu. Nie przedstawia ono degeneracji dzisiejszych młodych ludzi ani ich płytkiego życia. Także nie o chamskim obyciu wobec osób starszych wiekiem.

Także nie o iluzji pustych uciech, sprawiedliwości i prawdziwych priorytetach. Nie o pozbawionym sensu i celu świecie konsumpcyjnym, ani o odnalezieniu tego sensu w czasach dawniejszych. Jak i nie o starciu czasów dzisiejszych i przeszłych, pożądania i uczucia, prawdziwego piękna i pełnej tony makijażu ułomności. Poniższe nagranie video nie jest o wstydzie za współczesnością i dumie z rzekomo chwalebnej przeszłości.

A mówiąc ściślej: nie tylko o tym.To jest film o przezwyciężeniu. O tym, że zło można przezwyciężyć, i że należy koniecznie to zrobić! Nie jutro, nie w nowej generacji, nie w przyszłości, ale tu i teraz. Każdy z nas, ludzi, może przezwyciężyć swoją własną ignorancję i małostkowość. To zło, które kreuje się na takie oczywiste i nieuchronne.

Przesłaniem poniższego filmu jest to, iż prawdziwe i fałszywe chodzi obok na tym samym odcinku drogi, i w Twej mocy, człowiecze, pozostaje kwestia, czy wybierzesz jedno, czy drugie. Pójść następnym razem upić się jak zwierzę czy wychować dziecko, które świadome, będzie czynić dobro. I mieć tym samym wpływ na kształtowanie przyszłych generacji – naszego dziedzictwa.”

Źródło tekstu i nagrania – Treborok:
https://www.youtube.com/user/treborok

Schizofrenia jest stanem normalnym w „cywilizowanych” społeczeństwach

Schizofrenia jest stanem normalnym w „cywilizowanych” społeczeństwach

zycie czlowiekaPoniższy artykuł o stanie permanentnej schizofrenii, w jakiej tkwią cywilizowane społeczeństwa, znakomicie wpisuje się w koncepcję „kanibalizmu cywilizacyjnego”, stworzoną przez jednego z alternatywnych artystów, a podchwyconą przeze mnie.

Kanibalizm cywilizacyjny – inaczej – aby cywilizacja się rozrastała, musi pożerać żywcem najpierw siebie, a potem nas. Współczesny homo hipokritus jest tak sprawny w poruszaniu się po cywilizacji utkanej z hipokryzji i zakłamania, że rezydowanie pełnoobjawowej schizofrenii w jego umyśle nie tylko nie czyni mu szkody. Ale wręcz przeciwnie – umożliwia mu w miarę stabilną egzystencję w tej pajęczynie hipokryzji.

Od czasu do czasu jednak następują w życiu takich ludzi, w zasadzie nas wszystkich – pewne wydarzenia, gwałtownie wytrącające nas z tej schizofrenicznej sfery komfortu. Te wydarzenia to efekt działania Archetypu Niszczyciela – jednego z algorytmów korygujących Universum (wszechświata, wszechrzeczy).

Te tragiczne wydarzenia mają nam coś pokazać, uzmysłowić, mają nas wyrwać z tego stanu permanentnej schizofrenii i pchnąć do przodu. Szkoda, że tak rzadko wyciągamy wnioski z tych lekcji i idziemy do przodu. Jeśli nie wyciągamy wniosków z tragicznych życiowych lekcji, będą one się powtarzać cały czas, aż do naszej śmierci i po następne wcielenie / wcielenia.

Ludzie czasami potykają się o prawdę, ale większość z nich otrzepuje się i jak gdyby nigdy nic, idzie dalej
~Winston Churchill

Ja sam proponuję rozbicie pojęcia „schizofrenia” na dwie podgrupy.
-Schizofrenia „społeczna” czyli taka, która umożliwia nam w miarę komfortowe funkcjonowanie w świecie, gdzie żadna stabilizacja nie jest tak naprawdę możliwa, w świecie pełnym chaosu, entropii, niszczenia.

-Schizofrenia „aspołeczna” czyli taka, która przeradza się w formę znaną z pop-kultury – z książek i filmów takich jak „Lot nad kukułczym gniazdem” czy „K-Pax”. Bądź też z mniej spektakularnych wizerunkowo korytarzy szpitali psychiatrycznych, przychodni itp, z których to przybytków korzysta około 25% Polaków.

Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału! 🙂

Jak wytresować ucywilizowanego schizofrenika

??????????????????????????????Cytuję: „Schizofrenia. Powszechnie uważana jest za chorobę, niepowszechnie za stan normalny cywilizowanych społeczeństw. Schizofrenia rozwija się wraz z wiekiem. Dziecko nie posiada żadnych cech schizofrenicznych. Potrzebne jest zatem ich wykształcenie. Człowieka cywilizowanego uczy się być schizofrenikiem jak najszybciej się tylko da. Schizofrenia potrzebna jest mu, żeby (uwaga – będzie paradoks!) nie zwariować w cywilizowanym społeczeństwie.

Pierwszej lekcji udzielają rodzice, którzy tłumaczą dziecku jak bardzo tatuś kocha mamusię, a mamusia kocha tatusia, a mamuś i tatuś kochają dzidziuś. Po czym, nad główką dziecka, świstają gary, noże i talerze, bo tatuś z mamusią zapomnieli o tym, jak się bardzo przed chwilą kochali.

Gdy mamusia z tatusiem już wypełnią swoją wychowawczą rolę i dziecko idzie do szkoły dostaje się pod opiekuńcze skrzydła nauczycieli. A tam, pani od biologii opowiada dzieciom jak człowiek wywodzi się z małpy. A gdy dzieci krzyczą z ławek, że wcale nie, bo ksiądz tłumaczył inaczej, pani od biologii kwituje sprawę – bzdury. W niedzielę ksiądz z ambony opowiada o tym, jak człowieka stworzył sam Pan Bóg (o małpie nic nie wspominając), a pani od biologii siedzi jak zaczarowana, w pierwszej ławce i z aprobatą przytakuje księdzu. Dziecko już w tym momencie spokojnie może wariować, ale żeby mieć pewność pozytywnego wyniku konieczna jest dalsza edukacja.

W liceum zaczyna się od zamieszania dzieciom w głowie tytułami. W liceum pani od biologii już nie jest panią nauczycielką lecz nakazuje nazywać siebie panią profesor, podobnie jak  pan od wuefu, czyli profesor od skoku przez kozła. Schizofreniczny postęp jest na tyle duży, że profesura przechodzi u młodzieży bez większego problemu. Już po tygodniu zamiast psze pani, młodzież woła pani profesor.  Temu, że wcale nie trzeba mieć profesury, by się tytułować profesorem, młodzieniec się nie dziwi. Lekcji schizofrenii chętnie udziela każdy, również pani od polskiego.

Przepraszam! Pani profesor od języka polskiego. Pani profesor  może przykładowo, odpytując uczniów z Kwiatków św. Franciszka, tłumacząc jego wielką moralność, dobroć i zestaw wszelkich cech pożądanych, skończyć wypowiedź słowami: „Żeby być Kimś, trzeba postawić na moralność, dobroć i miłość. Reszta się nie liczy”, a na  odchodnym grzmieć jeszcze bardziej przekonującym tonem: „Jak się głąby nie zaczniecie uczyć to zostaniecie Nikim, żeby być Kimś trzeba skończyć studia”. I tak pani profesor i reszta jaśnie państwa profesorstwa spełnia swoją rolę w przystosowaniu uczniów do realiów świata cywilizowanego.

Ostatni etap wtłaczania choroby do mózgu jest najburzliwszy. Wiadomo, zainfekowany organizm próbuje wytwarzać jakieś przeciwciała i się bronić. Resztkami sił walczy z opanowującą go schizofrenią. Różne pokolenia mają różne sposoby na ten ostatni bunt młodzieńczy. Nie ważne czy walka ze schizofrenią objawia się ruchami hippisowskimi, czy koncertem w Jarocinie, czy zwykłą ucieczką ze skażonego domu, zawsze jest bolesna i głośna.

Zatem nic dziwnego, że społeczeństwo  i rodzina z ulgą przyjmuje koniec burzliwego okresu dojrzewania, w których ostatnie zdrowe odruchy zanikają i powstaje gotowa do życia w społeczeństwie jednostka – cywilizowany schizofrenik. Dodajmy na pocieszenie, że zanikanie sił obronnych organizmu ma dość ładną nazwę – dorastanie. Gotowy schizofrenik jest przyjmowany w grono dorosłych, dostaje społeczne przyzwolenie do rozmnażania i wychowywania następnych pokoleń.

I tak, w pełni ukształtowany schizofrenik potrafi:

  • rozprawiać o swojej uczciwości i dawać łapówki;
  • wysyłać datki na uciemiężone afrykańskie dzieci i wpadać w szał gdy własne dziecko zobaczy w towarzystwie obdartusa z sąsiedztwa;
  • ubierać się w najdroższe garnitury i złorzeczyć na sąsiada, że kupił nowy samochód;
  • walczyć o życie mordowanych słoni afrykańskich i chodzić w butach z krokodyla, podstawiając je każdemu pod nos, by mógł powąchać jak krokodyla skórka ładnie pachnie;
  • kochać pieski i przeganiać bezdomnych spod śmietnika;
  • oraz zamawiać dietetyczną colę do pizzy; kupować żonie kwiaty wracając od kochanki;  pamiętać o urodzinach znienawidzonych sąsiadów; czy zakapować współpracownika i płakać razem z nim, gdy pakuje swoje rzeczy z biurka obok.

Przykładów jest tak wiele, że nie sposób ich wymienić. Schizofrenia to choroba w praktyce nieuleczalna. Schizofrenik nie zdaje sobie sprawy, że nim jest. On żyje wśród jemu podobnych schizofreników. Gdyby  jednak komuś z dorosłych przyszło do głowy wyzdrowieć, skończyłby w wariatkowie. Nikt nie chce być wariatem. Wiadomo

Autor: Jaszczurka

Źródło: http://www.eioba.pl/a/2sp1/jak-wytresowac-ucywilizowanego-schizofrenika

Przygotowała: nika_blue