Tag: system

Dziś wiedza jest dostępna, jest wszędzie – wystarczy tylko się zatrzymać i po nią schylić!

Komentarz Jarek Kefir: dziś wiedza na wszelkie możliwe tematy – ukrywanych technologii, prawdziwych przyczyn wojen i kryzysów, afer, prawdy o medycynie, o psychologii, społeczeństwie – jest dostępna tak łatwo jak nigdy w historii Ziemi. Właściwie, każdego z nas dzieli od niej kilka, kilkanaście naciśnięć klawiszy na komputerze i kilka kliknięć myszką. Dziś nie trzeba być uczestnikiem tajnych stowarzyszeń takich jak Templariusze, Opus Dei, zakony watykańskie, kabaliści itp. Nie trzeba zdobywać ciężkim nawałem pracy i podróży, ręcznie przepisywanych, grubych ksiąg, by znać prawdę o świecie.
Dziś, dzięki niebywałemu rozwojowi nowoczesnych technologii, do tego wszystkiego potrzeba komputera podłączonego do internetu i choć trochę chęci. Nasze pokolenie ma szansę, jakiej nie miał nikt w historii naszej planety – realną szansę na zmianę świata.

Dziś natrafiłem na koment z mojego bloga z 2011 roku:

Cyt. „Nadmiar bezpieczeństwa jest groźny dla życia. Popatrz, co robi z ludźmi obecny system: zdejmuje z ludzi wszelką odpowiedzialność za cokolwiek: masz ubezpieczenia zdrowotne, na życie, OC, emeryturę, renty, umowy prawne na wszystko, co chcesz załatwić, śluby, kontrakty itp. Państwo zdejmuje z ciebie odpowiedzialność za wybór szkoły dla dziecka (bo jest obowiązek szkolny i taka sama edukacja dla wszystkich, i dla geniuszy i dla głąbów), a nawet za wychowanie dziecka (spróbuj dać mu klapsa, a natychmiast ci je odbiorą). Państwo chroni obywateli na każdym kroku, wręcz ich ubezwłasnowolnia. I jakie są skutki? Ludzie są bierni, bezwolni, są jak owce pod opieką pasterza.

Od nadmiaru bezpieczeństwa ludzkość się degeneruje!

W jednej z ostatnich notek napisałam takie słowa (o problemie Australii ze zdziczałymi świniami):

Zadziwiło mnie, w jaką przerażającą bestię zamienia się zwykła świnia, gdy pozbawi się ją „opieki” człowieka. W hodowli nawet największe, 150 kilogramowe świnie są łagodne i bezwolne. Człowiek może robić z nimi co tylko zechce, a one jedynie kwiczą i uciekają. Dają się przeganiać, potulnie poddają się przeróżnym zabiegom medycznym i hodowlanym, a na końcu biernie idą na rzeź.

Świnie, które zdziczały są pokryte włosami i mają wielkie kły. Spotkanie z nimi może się zakończyć tragicznie, ponieważ są agresywne i atakują zarówno ludzi, jak i psy. Myśliwi wyruszający na polowanie na te bestie muszą ubierać psy w istne zbroje, gdyż inaczej zostałyby one rozerwane na strzępy.

Dlaczego o tym wspominam? Robię to, ponieważ chcę Wam uświadomić, że my jesteśmy dokładnie tacy sami, jak te hodowlane świnie. Jesteśmy bierni i bezwolni, ponieważ jesteśmy „hodowani” przez państwo (światowe, bo lokalne rządy są już przeszłością). Dajemy się szczepić, edukować według odgórnie ustalonych programów, poddajemy się przeróżnym badaniom medycznym na rozkaz władz, jemy paszę przyrządzoną przez wielkie korporacje i dawno zapomnieliśmy o wolności i prawie wyboru. Jesteśmy goleni, dojeni, obdzierani ze skóry i nawet o tym nie wiemy.

A teraz wyobraźcie sobie, co by się stało, gdyby grupa ludzi wyrwała się z tej hodowli i zdziczała?” (autor – link)

I jeszcze jeden ważny cytat – wywiad z wysoko postawionym politykiem amerykańskim:

„To nie tak, mój młody przyjacielu. Czyż pan sam nie dotarł do prawdy? Czyż nie otrzymał pan wszystkich książek i innych tekstów , których pan poszukiwał? I czy nie znalazł pan w nich potwierdzenia tego, co pan przeczytał albo może przeżył wcześniej? Czyżby nie odkrył pan samodzielnie niejednej tajemnicy tego świata? Kto szuka ten znajduje! Ale większość ludzi wcale nie chce szukać. Dlatego właśnie nie traktujemy ich inaczej niż bydło, bo to również niczego innego nie szuka. Czy to jasne ? Kto nie korzysta ze swego rozumu i nie walczy o wolność osobistą, ten nie odczuwa jej braku. Wiedza jest przecież dostępna! Jest wszędzie. Ale kto tego nie chce dostrzegać, ten widzieć nie będzie. Pan przecież wie, że my się nie ukrywamy, Właściwie nigdy się nie ukrywaliśmy.
[Jan van Helsing „Ręce precz od tej książki”]

Jarek Kefir

Zmiany globalne, ale jakie? Stan serca, umysłu i ducha u ludzi

Zmiany globalne, ale jakie? Stan serca, umysłu i ducha u ludzi

Postaram się skomentować warszawski protest przeciwko żywności GMO i ogólnie, stan polskiego ducha.

Na zachodzie Europy wprowadzenie ustawy legalizującej GMO byłoby niemożliwe. Tam są ludzie zorganizowani, zaraz na demonstrację zwaliłoby się 200.000 luda i byłyby zamieszki, łącznie z podpalaniem banków. Widmo zamachu stanu, przewrotu w takim kraju Europy zachodniej, stałoby się realne – przykładem tego są kryzysy parlamentarne w Grecji, Hiszpanii (Katalonia). U nas na 38-milionowy kraj zwala się na protest 100-osobowa grupka która w TV zostanie pokazana jako egzotyczna zgraja oszołomów, dziwaków, łącznie z Dodą gadającą o niebieskich pomidorach.

A po wiadomościach wyśmieje ich jakaś opłacana dziennikarzyna z podrzędnego, wsiowego uniwersytetu. Np mówiąc, że „50 lat temu też nie było takich fajnych iPodów, telefonów i innych gadżetów, a teraz wszystko jest, również wspaniałe GMO”.

Wniosek: zapewnić Polakom przysłowiową michę modyfikowanego ryżu i telenowelę – i masz gwarancję, że będą siedzieć jak mysz pod miotłą. No, Ci bardziej „wymagający” potrzebują do szczęścia netu i drogich gadżetów. Wniosek ten rozwinął jeden z lepszych polskich myślicieli i strategów, Stanisław Tymiński:
Od dawna jestem zdumiony, że Polacy są tak potulnym i łatwym do manipulowania narodem. Nie winię naszych wrogów za ich podłości. Wina za stan Rzeczpospolitej leży po stronie Polaków, z powodu tchórzostwa i braku poparcia swoich liderów. Od 20 lat nie zauważam u Was realnej wizji przyszłości Kraju i przykładów waleczności.” To cytat sprzed dekady – czy coś się zmieniło?

Polak łyknie każdą szmirę, każde lepsze gówno które ma etykietę „USA” lub „Germany” itp. Kij z tym, że produkowane na zadupiu w jakimś chińskim garażu, ważne, że z markowego sklepu i że ma metkę. Polakowi sprzedasz wszystko co tylko ma znamiona „europejskości” czy „zachodniości”. Typowy przykład to zakup przez rząd F-16, szmelcu made in USA and China, który non stop się psuje i stoi w punktach napraw, zamiast innych samolotów.

Przede wszystkim, należy ostudzić nadmierny optymizm różnych niezależnych autorów. Słyszę często opinie, że ma nastąpić radykalny i „masowy” wzrost świadomości. Że „jedziemy na jednym wózku” – no nie do końca. Aby dokonać zmian, wystarczy poparcie patriotów z armii i innych służb mundurowych, i góra 20% uświadomionego społeczeństwa. Gdyby dobrze się zastanowić, opracować plan, przejąć zawczasu media – to te 80% nawet by się nie zorientowało, że właśnie został zmieniony system polityczny RP..

Żyjemy w świecie gdzie 90% ludzi nie jest w stanie myśleć kreatywnie, abstrakcyjnie, samodzielnie. Nawet jak dokonamy takiej zmiany władzy, rewolucji – to co dalej? Trzeba będzie stworzyć jakiś system (matrix) dla tych 90%, choćby po to, by Ci ludzie nie pozarzynali siebie nawzajem i przy okazji nas. „Na przestrzeni wieków rzesze ludzi nad wolność przenosiło sen, wygodę i dobrą rozrywkę. Nad tłumem trzeba panować„.

Po dokonaniu zmiany „na górze”, trzeba się uporać z całością społeczeństwa. Dać im gotowy schemat, system norm społecznych, praw, nakazów i zakazów, aby Ci ludzie zgodzili się z nim i skopiowali jako swój. Część takich ludzi może psychicznie nie wytrzymać nawału nowych wiadomości, całkowicie sprzecznych z tym, co wbito im do głowy. My się z tym uporaliśmy, ale zajęło nam to lata i nie obyło się bez traumy. Lata spędzone na samodzielnych poszukiwaniach i dojściu do miejsca, w którym teraz jesteśmy. A inni ludzie, którzy na co dzień nie zajmują się sprawami politycznymi i społecznymi, a jedyne co ich interesuje, to towarzyska propaganda, postępowanie według obowiązujących schematów bez tych wszystkich dylematów, czy to jest słuszne czy nie i jaki ma cel? Teraz, gdy taki człowiek spotka w internecie materiały nie pasujące do obowiązującej propagandy, do jego iluzji, postrzegania świata – to albo to wyśmieje (większość), albo zada pytanie w stylu: „ej ludzie, o co chodzi z tym GMO„?

A co będzie, gdy stary system runie? Wtedy trauma dla nieuświadomionych dotąd osób będzie niesamowita. Jak wiemy, rzeczywistość nie znosi próżni.  Z doświadczenia w dyskusjach i z obserwacji wiem, że wystarczyłaby drobna modyfikacja tego co jest dzisiaj, czyli: „micha ryżu + telenowela” jak to mawiał Michalkiewicz, plus zakupy i jakieś fajne gadżety dla każdego. Czyli zrealizować w praktyce hasło: „godna praca i płaca”, a dla tym którzy sami wykażą taką wolę – umożliwić szeroki dostęp do nowej dla nich wiedzy. Można by też zmienić system edukacyjny i uczyć dzieci w szkołach kreatywności, samodzielnego wyciągania wniosków, ale to da rezultaty za kilka dekad – i będzie to nowe pokolenie. Tyle, i tylko tyle!

Dawno porzuciłem naiwna wiarę w pewien mit, którym lubią się karmić niezależni autorzy. Mit ten głosi, że jesteśmy u progu masowego wzrostu poziomu świadomości i wiedzy i że nic tego procesu nie zatrzyma. Masowość to jest podstawowy błąd, którego musimy się wystrzegać. Skoncentrować należy się na tych, którzy sami wykażą ciekawość i głód wiedzy. A i tak rezultat końcowy nie jest pewny.

Pamiętać należy o tzw prawie masowości – czyli zasadzie, że: „jeśli coś staje się masowe, to automatycznie traci na jakości„. Tak jest z kulturą i jej odmianą dla mas, czyli pop-kulturą, szczególnie mam tu na myśli wszystkie subkultury (antykultury). Moja teza jest taka, że tak samo jest z zasadami moralnymi. Te prawdziwe to efekt poszukiwań i pracy jednostek ludzkich. Te fałszywe to to, co dostajemy w pakiecie od rodziców, nauczycieli, kapłanów – czyli system nakazów i zakazów, mylnie nazywany moralnością.

My, czyli jednostki, się od tego uwolniliśmy, niektórzy bardziej, inni mniej. A co z resztą społeczeństwa? Większość, jak pisałem – akceptuje ten system, ba, nawet określa go jako „własny” – i jeszcze jest dumny z tego powodu i wywyższa się np na tle innych kultur i narodów świata. Mniejszość buntuje się i zastanawia nad poszczególnymi elementami tej składanki, ale niewielu dostrzega to jako „całość”.

To, jaki jesteś, w dużej części zależy od tego, co Ci zostało „wgrane” w dzieciństwie, najczęściej na poziomie podświadomości. Pierwszym takim aktem „betonowania” umysłu jest chrzest dziecka w dowolnej religii. Potem jest, wiadomo, przynależność do danej kultury, pozycji rodziny w społeczeństwie, no i od tego co wynieśli z tego wszystkiego rodzice.

W procesie dorastania otrzymujesz pełną „matrycę” wgraną w podświadomość – i możesz na tym poziomie się zatrzymać. Jednak rozwój i uzyskanie świadomości przychodzi przez bunt, wątpliwości, zadawanie pytań i analizowanie – „dlaczego, po co, i jaki to ma sens„. Bez tego nie rozwiniesz się dodatkowo, będziesz funkcjonował na poziomie tego, co dostałeś – ergo – tego, co zostało Ci narzucone w momencie, gdy Twój umysł był najbardziej chłonny i skory do „urabiania”.

Jeśli chcesz działać lub już działasz – musisz nauczyć się rozpoznawać osoby, które pragną poznawać świat. Zasada jest jedna, że siłą nikomu nic nie narzucisz, a jeśli zastosujesz to w odniesieniu do przekazywania wiedzy – np będziesz zbyt nachalny – skutek będzie odwrotny od zamierzonego. Trafisz na silne mechanizmy zabezpieczające znajdujące się w umyśle każdego z nas. Manifestują się one w taki sposób:

1. „mam to w dupie„, „a daj spokój Jarek, ja tam wolę zajmować się tym na co mam wpływ” – dlaczego więc zajmujesz się tylko kupowaniem coraz to nowych rzeczy i wklejaniem fotek / memów na FB?

2. „wolę korzystać z życia takiego jakie jest„, „zajmij się chwytaniem życia a nie rozdrabnianiem się i analizowaniem” – mechanizm zabezpieczając działa według zasady: „Im mniej człowiek wie, tym łatwiej mu żyć. Wiedza daje wolność, ale unieszczęśliwia” – i to jest coś, co każdy w głębi wie, stąd opór i strach przed poznaniem „nowego” manifestujący się w taki sposób.

3. „nie mam czasu” – a czas spędzony na oglądanie telenowel, seriali, przeglądanie obrazków itp?

4. „lepiej się dostosuj„, czyli: „życie jest jakie jest, i tak musisz się dostosować„. Owszem, biologiczne przeżycie jest ważną sprawą, szczególnie w dobie umów śmieciowych i emigracji za chlebem. A reszta życia?

Gdy usłyszysz powyższe słowa, niech to będzie dla Ciebie znak, że dalej nie warto iść. Inaczej jest tylko z bliskimi nam osobami, tu warto działać. Prawda jest taka, że każdy człowiek musi sam wykazać inicjatywę, jeśli chce coś zweryfikować, poznać. To, co mamy własnego – np swoje wnioski odnośnie świata – siłą rzeczy musi zostać wypracowane, nie może być narzucone czy skopiowane. A każda praca, jak wiadomo, to wysiłek. Ludzie zwyczajnie nie chcą się wysilać. Podam przykład: większość słucha pop-kulturowego chłamu z Zetki czy RMF i narzeka na denny poziom muzyki.

Nieliczni szukają w internecie alternatywnych rozgłośni, których na całym globie są dziesiątki tysięcy. Pozostali ludzie wolą siąść na dupie, włączyć jednym przyciskiem Zetkę i narzekać że dzisiejsza muza to dno. Tak samo jest z telewizją – w pracy, szkole i innych miejscach „słyszy się”, że teraz na topie jest  TVP, TVN i Polsat. Ludziska mają po 200 kanałów w kablówce ale już poszukanie odpowiedniej treści wśród tych 200 kanałów to za dużo. Nie mówiąc o telewizjach działających w internecie.

To co napisałem to duże uproszczenie, ale oddaje sam model – w jaki sposób ludzie chłoną treści i jak można nimi manipulować za pomocą tych treści. Do tego wcale nie potrzeba futurystycznych wojskowych technologii które tu opisuję. Dziś wystarcza do tego komputer podłączony do internetu i odpowiednio zdeterminowana grupa ludzi (zjawisko o nazwie Viral). Wiedzą o tym rozmaite trolle i grupy alternatywne, które wykorzystują tę właściwość do robienia chamskich dowcipów. I jeszcze na tym zarabiają.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

„Ludzkość zrozumie przesłanie filmu Matrix dopiero za 20 lat”

Był rok 2005. Na naszym forum użytkownik ‚Daw’ żalił się, niemal z płaczem, że jako zdolny informatyk po studiach, zarabia zaledwie 800 złotych brutto. Pamiętam jak dziś. Wtedy, jesienią 2005 roku byłem tym przerażony choć mało znałem nasze realia.
Ale minęło siedem lat, mamy rok 2012. Świat się zmienił. Ów użytkownik Daw awansował i w międzyczasie jego pensja urosła do max 4000 zł brutto (czyli do wielkości najniższej krajowej w Grecji). Zmienił się też użytkownik Daw. Z narzekającego na system świeżego studenta informy, zrobiło się z niego wielkie panisko w garniaku, wielki belmondo eleganto, który uważa że żyjemy w najszczęśliwszym z krajów, który jawnie popierał ustawę ACTA. A protestujących przeciwko ACTA nazywał gówniarzami.

Niestraszne nam zastępy uzbrojonych po zęby policjantów, bo coraz więcej z nich dostrzega szambo w jakim żyjemy. Niestraszne nam nowoczesne systemy broni geofizycznych takich jak HAARP, bo można je wyłączyć.
Czeka nas batalia na śmierć i życie z takimi ludźmi z sąsiedztwa, naszymi sąsiadami, przyjaciółmi, członkami naszych rodzin, takimi jak Daw. Ludźmi, którzy przez lata bezwiednie i fałszywie definiowali własną tożsamość. Ludźmi, którzy mają nagle dosłownie kilka zeta więcej niż reszta upodlonych niewolników. Ludźmi, którzy odczuwają atawistyczny, biologiczny strach przed zrównaniem z klasą nędzarzy. Czym Ci ludzie byliby ze swoimi 3000 bądź max 4000 zł zarobkami, gdyby sąsiad – pracujący jako śmieciarz, także zarabiał te 4000 zł na miesiąc? Tacy ludzie jak Daw stracili by swoją zajebistość. Stracili by społeczny poklask ze strony znajomków i rodzinki. Od razu chciałby zarabiać 10000 złotych, byle tylko odróżnić się od sąsiada śmieciarza, byle tylko mieć lepsze gadżety i lepsze wakacje od niego.

Tacy ludzie jak Daw najsilniej bronić będą systemu. Jeśli chodzi o policję, straż pożarną, wojsko, kontrwywiad – to tu nasze podziemie ma duże pole manewru. Tam przecież pracuje dużo świadomych bolączek tego świata patriotów, którym zależy na zmianach. Zaś ludziom typu Daw nie przetłumaczysz niczego. Policjant czy żołnierz ma od systemu dajmy na to te nędzne 300 zeta podwyżki. Zaś taki Daw w obecnym systemie ma dosłownie wszystko.
Posłużę się cytatem braci Wahowskich, reżyserów filmu Matrix:
„Nie wszyscy są gotowi do odłączenia. Niektórzy tak bardzo wierzą w system, że są gotowi zginąć w jego obronie”.