Reklamy

Tag: szczęście

JAK BYĆ SZCZĘŚLIWYM? PROSTY I NIEZAWODNY SPOSÓB!

Jaki jest sposób na szczęśliwe życie?

Czym jest szczęście? Jak je zdefiniować? Czy w ogóle jest to możliwe? O tym rozmawia się powszechnie w pracy czy w środowiskach rówieśniczych. W sprawie tej wypowiadają się socjologowie i psycholodzy. Ba, o tym można napisać nawet habilitację, bo tym zajmuje się też nauka.

Do napisania tego artykułu zainspirował mnie wpis czytelnika strony, który był po prostu genialny. Okazuje się bowiem, że recepta na szczęśliwe życie jest prostsza, niż się powszechnie uważa. Zapewne dużo prostsza, niż myślisz. Zaczynamy:

1. Zdrowie swoje i najbliższych

Czytaj dalej „JAK BYĆ SZCZĘŚLIWYM? PROSTY I NIEZAWODNY SPOSÓB!”

Reklamy
Reklamy

OŚWIECENIE ALBO SZCZĘŚCIE, WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE!

Czym dążenie do oświecenia wyklucza szczęście?

Ludzie studiujący wiedzę ezoteryczną często wspominają o oświeceniu. Pomimo mnogości definicji i jeszcze większej mnogości osób do niego dążących, do dziś nie wiem, czym ono jest. Ani też żadnego oświeconego nie widziałem.

Wg jednych ma to być stan bezgranicznego szczęścia i spokoju, co oznacza de facto mentalną „lobotomię”, bo jest to zniszczeniem innych emocji i odczuć. Które czasami są bardzo potrzebne lub wręcz niezbędne do przeżycia. Na przykład nienawiść, gniew i furia na osobę nachalnie naruszającą nasze granice lub wręcz na napastnika.

Wg innych, oświecenie ma być mieszanką silnego ego, dobrego samopoczucia i różnorakich magicznych mocy. Tutaj droga jest jedna i wiedzie od ezoteryki „dla ludu”, przez satanizm, aż do regularnej masonerii i w końcu do Zakonu Illuminatów. Ale nie widziałem ani jednego szczęśliwego Illuminaty. Ba, są oni tak zrozpaczeni tym, co odkryli, że gotowi są do zaakceptowania każdej systemowej niegodziwości na świecie.

A właśnie, czym jest szczęście? Czy jest ono czymś innym niż oświecenie? Wg mnie, dążąc do stanu oświecenia, ludzie często zapominają o tym, co jest codzienne. A więc o szczęściu w codziennych chwilach. Bo przecież oświecenie to taka wielka rzecz, więc jaka jest radość we wschodzie słońca, i to w dodatku tym październikowym? Najpierw zapraszam na dwa cytaty dotyczące pogoni za oświeceniem.

.

Czytaj dalej „OŚWIECENIE ALBO SZCZĘŚCIE, WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE!”

Dowiedział się że jest śmiertelnie chory i zrozumiał, że życie to nie tylko pieniądze!

Zachorowanie na raka sprawiło, że docenił życie!

Singapurski chirurg, który najpierw pracował w okulistyce, a potem jako chirurg plastyczny, by zarabiać miliony, dowiedział się, że ciężko zachorował na raka płuc. Historia ta wydarzyła się lata temu, ale warto ją przypomnieć. Zanim zmarł w roku 2012, zdążył opublikować przesłanie, które poruszyło miliony ludzi na Ziemi.

Umieszczam je na swojej stronie dla Ciebie, warto byś i Ty zapoznał się z nim. Może ono wydać się nieco trywialne, ale ostatecznie jest do bólu prawdziwe. Często bywa tak, że doceniamy życie, gdy jest już za późno.

Jarek Kefir

Od siebie dodam jeszcze ten obrazek:

.

Niezwykłe przesłanie od umierającego lekarza:

Czytaj dalej „Dowiedział się że jest śmiertelnie chory i zrozumiał, że życie to nie tylko pieniądze!”

CZEMU POSZUKUJĄCYM PRAWDY JEST TRUDNIEJ NIŻ ZWYKŁYM LUDZIOM?

Poszukiwacze prawdy, zwykli ludzie, głupcy: kto jest szczęśliwszy?

Wielu z nas zadaje pytania typu: dlaczego głupcy są szczęśliwsi? Lub inne: czemu taki „średni” człowiek, który żyje sobie zwykłym życiem lepiej znosi codzienny kierat i znój żywota?

Ponoć sam Sokrates powiedział:

Cytat: „Większość ludzi, łącznie z nami, żyje w świecie względnej ignorancji. Nawet z tą ignorancją czujemy się swobodnie, ponieważ to wszystko, co wiemy. Kiedy po raz pierwszy zaczynamy stawiać czoła prawdzie, proces ten może być przerażający, a wielu ludzi wraca do dawnego życia. Ale jeśli nadal będziesz szukać prawdy, w końcu będziesz w stanie lepiej sobie z nią poradzić. W rzeczywistości chcesz więcej! To prawda, że ​​wiele osób wokół ciebie może myśleć, że jesteś dziwny lub nawet stanowisz zagrożenie dla społeczeństwa, ale nie obchodzi cię to. Gdy skosztujesz prawdy, nigdy nie będziesz chciał wrócić do ignorancji.”

Jednak znam całą rzeszę ludzi, którzy rozczarowani mówią: „Po co mi taka świadomość, nic mi to nie dało, jestem teraz nieszczęśliwy, nie chcę żyć na takim złym świecie.” Sam tak kiedyś uważałem. Świat jawił mi się jako brutalny, systemy społeczne nastawione na maksymalną eksploatację jednostki, problemy ludzkie jako nierozwiązywalne, dlatego każde nowe rozwiązanie generuje nieskończoną liczbę kolejnych problemów, zaś sens życia i prawda zniknęły. Bo przecież to wszystko jest i tak iluzją. Tak to już jest, że zdobywanie tej całej wiedzy jak i poznawanie mitycznej prawdy jest jak wejście na ogromny szczyt góry, na którym.. nie ma nikogo poza nami samymi. Trzeba potem z niego zejść. No i jak tu żyć, panie premierze? 😀 Czytaj dalej „CZEMU POSZUKUJĄCYM PRAWDY JEST TRUDNIEJ NIŻ ZWYKŁYM LUDZIOM?”

CZY ZAMIENIŁBYŚ SWOJE ŻYCIE NA ŻYCIE KOGOŚ INNEGO?!

Przypowieść o drodze życiowej i załamaniu podczas niej

Wielu ludzi mówi, że jest im w życiu ciężko. I ja to rozumiem – nie mamy tutaj na tym świecie łatwego życia. Wielu mówi też, że chciałoby zamienić swoje życie na życie kogoś innego. Też ich rozumiem, bo kiedyś miewałem i takie myśli.

Przedstawiam przypowieść o człowieku, któremu było za ciężko w życiu, i chciał się zamienić z życiem z kimś innym.

Przeczytaj ją i wyciągnij wnioski. Możesz też podzielić się swoimi uwagami w komentarzach.

Czy zamieniłbyś się z kimś innym na życia? Czy taka zamiana na pewno by Ci pasowała? Mi by nie pasowała. Od jakiegoś czasu uważam już, że nie zamieniłbym swojego życia, które teraz mam, na życie kogokolwiek innego. Suma doświadczeń, które przeżyłem, doprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem teraz. Można powiedzieć, że to doceniłem i jestem za to wdzięczny.

Przypowieść ta nie ma celu usprawiedliwiania postawy typu: „Musimy się CAŁKOWICIE pogodzić z tym co jest, taki jest plan boski, nic nie można zmieniać.” Absolutnie. Zdaję sobie też sprawę z tego, że wiele ludzkich żyć nosi bagaż tak ciężki, że poniższa opowieść zupełnie do nich nie przystaje. To dylematy etyczne, które trudno jednoznacznie rozstrzygnąć. Jednak postaraj się wynieść z niej jakąś cenną lekcję. Czytaj dalej „CZY ZAMIENIŁBYŚ SWOJE ŻYCIE NA ŻYCIE KOGOŚ INNEGO?!”

Przepis na szczęśliwe małżeństwo? Kłóć się, rzucaj talerzami, ale bez przesady!

Wiesz jakie związki i małżeństwa są najtrwalsze?

Z życia wzięte..

Przykład pierwszy.

Na zewnątrz wszystko jest ładnie i pięknie, och ach i tak dalej. Masz tu talerzyk i piwko, kochanie, a co było w biurze, skarbie?

Kobieta i rzadziej mężczyzna popada w pewien mechanizm. Nie chce powiedzieć tego, co ją boli partnerowi. Bo po pierwsze, tak została wychowana przez rodziców, bo dziewczynka musi być grzeczna i ułożona. Więc nie chce ryzykować kłótnią, lub tym że partner uzna ją za „nienormalną”.

Po drugie, kobieta uważa, że jej mężczyzna się domyśli. Bo przecież ona zawsze się domyśla, więc jej facet też powinien to umieć. A ten logiczno-numeryczny mężczyzna jak na złość nie chce się domyślić. Więc to musi być jego wina. Ciekawy mechanizm jest taki, że kobieta sfrustrowana tłumieniem negatywnych emocji w towarzystwie koleżanek potrafi nieźle obsmarować swojego faceta. Napięcie czasowo znika ale partner jak sie nie domyślał, tak się nie domyśla. Więc frustracja narasta tak czy owak.

I w pewnym momencie ten wulkan emocji wybucha. Jest kłótnia, jednak rzadko kobieta mówi wprost, co ją boli. Są potem ciche dni. I ten nieszczęsny chłopaczyna nie ma zielonego pojęcia o co chodzi. Przecież było tak dobrze. Ona ma nic się nie skarżyła. Nic wprost nie mówiła. Nie sygnalizowała żadnych problemów. Więc pewnie jest jakąś wariatką. Lub to ten cholerny, legendarny foch. Albo to ta słynna kobieca logika.

I po miesiącach lub latach nagle jedna ze stron, która już nie wytrzymuje kumulowanego napięcia, wymięka zupełnie. I odchodzi. Jest wielki szok i niedowierzanie. Czytaj dalej „Przepis na szczęśliwe małżeństwo? Kłóć się, rzucaj talerzami, ale bez przesady!”

4 OSTATECZNE SEKRETY SZCZĘŚLIWEGO ŻYCIA BEZ ZBĘDNEGO PIER*DOLENIA!

Sekret szczęśliwego życia? Lub inaczej: sens życia?!

Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, jaki jest sekret szczęśliwego życia. Lub, inaczej, jak osiągnąć szczęście. Temat ten stał się bardzo modny. Półki w księgarniach czy Empikach uginają się od poradników temu poświęconych. Każdy znajdzie coś dla siebie. Psychologia, coaching, ezoteryka – każda dziedzina i każdy autor obiecuje „coś specjalnego”. Szczęście ma być tuż tuż za rogiem, tuż tuż gdy tylko złapiesz tego króliczka.. Ale przecież podobno nie chodzi o to by złapać króliczka. No właśnie.

Czy ktokolwiek osiągnął obiecane „złote góry” w książkach, poradnikach czy na prelekcjach coachów, za które płaci się drobne tysiąc złotych? No właśnie. Ja sekret szczęśliwego życia znam.. Nie, nie przytoczę tu żadnej gównianej „motywującej” sentencji, bo tego w książkach nie ma. Więc bez obaw. Tutaj opiszę to wszystko bez zbędnego pier*dolenia. Jest to bardzo proste, prostsze niż Ci się wydaje. Nie ma prostszej prawdy i tym samym, nie ma prostszej duchowości. I co zrozumiałe, jest to też bardzo niepopularne w kręgach rozwojowych..

Zaczynamy. Szczęśliwe życia to:
1. Silna psychika i silne, ale zrównoważone ego;
2. Pełne konto w banku (sześciocyfrowe);
3. Kochająca bliska osoba i dużo seksu z nią;
4. Wiedza o tym czego unikać, w co się nie pakować, bo społeczne recepty na życie i społeczne „guwnoprawdy” bywają bardzo zwodnicze. Wiedza daje też większy spokój i wyluzowanie.

1. Silna psychika to podstawa na planecie zwierząt

Bez silnej psychiki nie jest możliwe szczęśliwe życie. Osoba ze słabą psychiką będzie cierpieć (np na depresje, nerwice). Łączy się to często ze słabą asertywnością, co jest przyczyną tego, że ludzie taką osobę poniżają, oszukują itp. Ale nie tylko. Taki człowiek przyciąga właśnie takie osoby, które go jeszcze bardziej wbijają w glebę. Np do związków. Ofiara podświadomie przyciąga kata. Wiele z relacji międzyludzkich opartych jest o program kat-ofiara. To tak jak w przyrodzie: są ofiary (antylopy-weganie) i są drapieżniki (lwy-mięsożercy). W założeniu przyciąganie kata, np niszczącego partnera, ma wymusić na ofierze zdobycie asertywności.

Życie w ten sposób zmusza taką ofiarę do tego, by zebrała swoje siły i w końcu powiedziała: „dość”. Tyle teoria. W praktyce często taka ofiara wpada w tzw. „pętle przechwytu” czyli negatywny wzorzec stale powtarza się i powtarza. Prowadzi to do coraz większego wyczerpania nerwowego i psychicznego. Nerwica, depresja, zespół stresu pourazowego. Jakaś butelczyna tu i tam, jakaś kreska, tabletki.. Potem organizm zaczyna wysiadać fizycznie. Hashimoto, toczeń, Leśniowskiego-Crohna i inne autoimmunologiczne. Rak, zawał, udar czy choćby samobójstwo. Więc jednemu się udaje przejść przez to wielkie sito, przez ten „globalny test inteligencji”, a dziesięciorgu się to nie udaje.

Silna psychika jest szczególnie ważna u mężczyzny. Co by tu nie napisać, to mężczyzna słaby psychicznie ma przerąbane. No jak by tego tematu nie „ugryźć” i jakiego by tu „oświeconego” cytatu nie wstawić, to mężczyzna musi być silny i koniec. Jeden z blogerów lifestyle’owych napisał kiedyś: „Mężczyzna jest jak bank. Ma mieć pieniądze i koniec. Cała reszta to zwykłe pierdolenie.” W pierwszym odruchu łatwo takie słowa obalić, zganić za hołdowanie starym, patriarchalnym wzorcom. No ale żyjemy w świecie realnym, tu i teraz. Te stare, patriarchalne wzorce są, sorry panie i sorry panowie. Ja nie projektowałem tego świata, ja go tylko opisuje. Dlatego szczególnie ważna jest terapia. Jak nie psychoanalityczna, to np u Faridy, która posługuje się jungowską psychologią głębi połączoną z metodą integracji cienia. Link do jej strony TUTAJ [LINK].

Silne ego – od razu wypierdol wszystkie książki Osho, de Mello i Tolle do kubła na śmieci. Możesz tutaj się oburzyć i powiedzieć, że jak to tak, niby jakiś Jarek Kefir, czyli pijący piwo, whisky i klnący jak szewc ziomuś z Polski, wie lepiej niż sam mistrz?! Toż to świętokradztwo! A nie, czekaj, nie świętokradztwo, przecież Ty jesteś taki oświecony, i do kościoła nie chodzisz.. Dobra, do rzeczy. Ja powiem Ci jak to wygląda w życiu realnym. Ego to siła związana z pierwiastkiem męskim. To także energia do działania i zmieniania siebie i świata. Powiem więcej – ego jest jak mózg, wątroba, serce, czy choćby jak podświadomość. To jedna z wielu składowych naszego istnienia. Po co jakąkolwiek część nas samych usuwać?

Może zamiast pozbywać się ego, ujeb sobie nogę? Jak jakiś mistrz duchowy napisze w swojej nowej książce, że aby być oświeconym, to trzeba uciąć sobie prawą nogę, to zrobisz to? Cytaty rzekomych wielkich mistrzów o pozbywaniu się ego są jedną wielką bzdurą i nadają się tylko do kubła na śmieci. Możesz tutaj się zaklinać na wszystkie świętości.. ups, przecież jesteś oświecony i nie wierzysz w świętości. No ale możesz przedstawiać taki i inny argument, ale w życiu realnym, właśnie w tym „tu i teraz” to nie działa. Ego to Ty. Ego to Twoja unikalna, niepowtarzalna tożsamość. Od Ciebie i od Twojej pracy nad sobą zależy, jakie Twoje ego będzie. Czy będzie świadome czy nieświadome, czy będzie Tobą na ślepo sterowało, kreując coraz to nowe pragnienia, czy też będzie Ci pomagać.

2. Pieniądze szczęścia nie dają? No proszę Cię..

Możemy się wspinać na wyżyny intelektu, możemy tutaj wstawiać cytaty i sentencje o wrażliwości, dobrym sercu i uduchowieniu.. I tak, będą one prawdziwe. Ale nie do końca. Bowiem prawdą jest to, że jak nie ma zaspokojonych potrzeb materialnych, jak jest ciągły lęk o byt, to życie zmienia się w piekło. I tego nie da się w żaden sposób ominąć ani przeskoczyć. Dach nad głową i by było co do gara włożyć – to podstawa. W przeszłości stabilizację zapewniały nam małe, plemienne lub wioskowe osady. Każdy miał swoje pole, każdy miał świnkę czy krówkę w zagrodzie.

Jeden czy dwa dni robili u szlachcica pańszczyznę, a resztę dla siebie. Jak jeden podupadł na zdrowiu czy miał jakiś wypadek, to po pierwsze miał rodzinę, a po drugie tu sąsiad Józek poratował workiem mąki, tu zięć Zdzichu dał beczkę bimbru.. I tak życie w miarę bezpiecznie się toczyło. Wszystko zmieniło się wraz z nastaniem ery nierówności finansowych. Od tej pory ludzie bezpieczeństwa upatrują nie w grupie, ale w pieniądzu. A tego pieniądza jest tak mało. Bo system jest tak sprytnie skonfigurowany, że 90% bogactwa płynie do garstki miliarderów.

Dlatego świadomość finansowa i ogólnie przebudzenie ekonomiczne jest niezwykle ważne w procesie przebudzenia czy też oświecenia. Nie da się być prawdziwie świadomą osobą, jednocześnie gardząc sferą materialną czy nawet tymi pieniędzmi. Pieniądze to krwiobieg gospodarki, to źródło życia. Pieniądze nie powinny być celem samym w sobie, jak u korpo szczurów. Ale z drugiej strony, bez pieniędzy życia nie ma. Mentalność osoby poznasz po tym, jak ocenia i jak szanuje pieniądze. Tak samo mentalność narodu ocenisz po tym, jakich ma liderów, jakie ma zarobki i jaki ma system ekonomiczny. I ostatnia rzecz – bez przebudzenia ekonomicznego, bez nabrania szacunku do pieniądza nie będzie żadnego przebudzenia, żadnej globalnej świadomości.

Szerzej opisywałem te zależności w poniższym artykule:
Dlaczego w Polsce jest wyzysk i bieda? Spojrzenie ezoteryczno-duchowe na prastary temat

3. Miłość i seks to źródło życia

Seks i miłość aktywuje energię życia, przez ezoteryków zwaną energią kundalini. Wg ezoteryków kobieta i mężczyzna wymieniają się wtedy swoimi energiami. Kobieta uzyskuje od mężczyzny energię, której jej brakuje. A mężczyzna uzyskuje od kobiety energię, której jemu brakuje. Nie będę oczywiście się tutaj rozpisywał o tym, bo nie zajmuję się ani niezbyt wierzę w sprawy energii. Wierzę tylko, że jest to pewna „energia witalna”, zgodna z programem natury. Matka natura „popycha” nas w ten sposób do rozmnażania, by zachować ciąg koła życia (koło Samsary). Ludzka interwencja, czyli antykoncepcja i aborcja, nieco skomplikowała i pokrzyżowała te plany, cywilizując ślepą replikację.

Stare, mądre i trochę wulgarne przysłowie ludowe głosi, że: „Baba bez bolca dostaje pierdolca, a facet bez dziury chodzi ponury.” No i w świecie realnym ma to miejsce. Seks i miłość to potężna siła życia. Co by nie mówić, i jak by do tego tematu nie podchodzić, to zakochani lub często kochający się ludzie są pełni życia i pełni wigoru. Zaś u osób które nie mają seksu, szczególnie u mężczyzn, dziwnym trafem rozwijają się choroby. Albo chociaż rozwija się zniechęcenie, chandra, depresja.

Czyżby natura eliminowała w ten sposób osobniki niezdolne do rozrodu, „indukując” czy też „zaszczepiając” w nich nerwicę, depresję czy choroby typu Hashimoto? Czyżby to był sprytny mechanizm natury, której zależy tylko na rozrodzie i na jakościowych genach? Przecież depresja i szczególnie Hashimoto, które jest obecnie epidemią, jak by na to nie patrzeć, odcina od wszystkich życiodajnych hormonów. Blokuje tyroksynę, kortyzol, DHEA, czyli hormony tarczycy i nadnerczy, z których płynie właśnie ta siła życiowa. Koniec końców, nawet oficjalna nauka dawno temu stwierdziła, że zakochanie, miłość i seks zapobiegają wielu chorobom i dodają siły.

Przeczytaj też:
Czy mężczyzna ma prawo do słabości?
Jak wyjść z friendzone? Sekrety relacji damsko-męskich

4. Wiedza ukrywana vel widza tajemna o społeczeństwie

Społeczeństwo lubi nęcić młodych ludzi obietnicami. Obietnicami tego, że jak zrealizuje się główne cele (szkoła, praca, ślub, dzieci) to zacznie się sielankowe życie. Nawet te głupie reklamy, tak bardzo programujące podświadomość, głoszą to przesłanie. Rób tak jak my, to osiągniesz szczęście. Ono jest tuż tuż, tuz za rogiem.. Tylko weź kolejny kredyt. Tylko weź jeszcze jedną godzinę nadgodzin. A potem weź jeszcze dwie godziny nadgodzin. I jeszcze kolejny kredyt i kolejny.. A potem masz 40 czy 50 lat, żonę która ma wieczne pretensje, dzieci które Cię nawet nie znają, bo przychodzisz do domu zjebany koło 20, pijesz sześć piw by zabić dojmujący ból istnienia i idziesz spać.

Warto żyć po swojemu. Warto wiedzieć swoje. Natura dała nam penisy i waginy, by doświadczać przyjemności, ale przy okazji się rozmnażać jak króliki. A że nie jesteśmy królikami, tylko dumnymi istotami Homo Sapiens, to wymyśliliśmy sobie antykoncepcję. No i wymyśliliśmy operację wyrostka robaczkowego, by chory nie zdychał kilka dni w męczarniach. I antybiotyki wymyśliliśmy. Zamiast tygodniowego konania w męczarniach wśród gnijących flaków na sepsę, które byłoby tak bardzo bio i eko, to człowiek wymyślił taką wankomycynę. Czyli bardzo silny antybiotyk, ratujący życie w skrajnych przypadkach.

No i wszystko nam się skomplikowało i pomieszało. Natura chce tak, ale człowiek chce inaczej. Społeczeństwo chce tak, ale człowiek se zdobył wiedzę i chce inaczej. Ot, mądruś jeden się znalazł, będzie wiedział i robił inaczej niż my. Ukrzyżować! Na stos! Zrobić mu lobotomię! Yyy, ups, to nie ta epoka. Teraz możemy wobec takiego wolnomyślicielskiego heretyka tylko jakiś mały ostracyzmik zrobić. Ewentualnie użyć argumentu o nie naukowości, teoriach spiskowych. Z kolei wobec innych niepokornych – można użyć argumentu o społecznym nie dostosowaniu się, nie przestrzeganiu norm społecznych, itp.

Fakty są takie, że społeczeństwo rządzi się swoimi prawami. Społeczeństwo jako masa, jako te „owce Panurego” muszą być rządzone twardymi zasadami i silną ręką. Dlatego ja od dawna mówię, że choć mogę mieć wolnomyślicielskie poglądy, to jednak wolę, by tymi „owcami Panurego” zarządzał silny, prawicowy rząd. Pytanie najważniejsze: czy to, co służy społeczeństwu, czy to, co utrzymuje ich w karności i dyscyplinie, będzie służyło jednocześnie Tobie, czyli osobie mającej wiedzę? Najczęściej nie będzie służyło. I właśnie temu służy wiedza. Kiedy wyluzować, czego przestać się czepiać, czego unikać, w co się nie pakować.. Najczęściej taka „illuminacja” przychodzi koło 30 roku życia.

Faktem jest to, że pytanie o sens życia jest jednym z najbardziej palących i bolących pytań. Większość ludzi tego pytania nie zadaje w ogóle. A wszelkie wątpliwości są u nich gaszone przez ideologie, religie czy społeczne doktryny. I bardzo dobrze, one są potrzebne by system i społeczeństwo trzymać w ryzach. Są potrzebne po to, by tłumaczyć rzeczywistość tym, którzy nie potrafią myśleć samodzielnie. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy człowiek zdaje sobie sprawę, że te wszystkie doktryny są fałszywe i tak naprawdę służą tylko elicie.

Wtedy zaczyna się to całe poszukiwanie sensu pośród ogromnych mórz rozpaczy i bezsensu. Bo tym w istocie jest życie – jedną wielką niewiadomą, po co to wszystko istnieje. My nadajemy temu sens, my „nastrajamy się” na taką a nie inną rzeczywistość, a potem ona się materializuje. Kłopot w tym, że najczęściej nie nastrajamy się na rzeczywistość świadomie. Ale robi to za nas nasza podświadomość, która w 2018 roku działa podług programów pasujących do lat ’60 XX wieku. A od tamtego czasu zmieniło się wszystko i jeszcze więcej.

A kto w nas te programy zaszczepił? Nasi rodzice, którzy bali się dosłownie wszystkiego. No i koło się zamyka. Całe życie odkodowujesz te negatywne programy, nieustannie poszukujesz i poznajesz siebie.. I po co? Nagle masz te 70 lat. Organizm zniszczony chorobami, ciało stare.. I pewnego dnia doznajesz olśnienia. O kur*wa, jakie to proste! A więc to wszystko? A więc to całe oświecenie? No ale masz już 70 lat, i niedługo do Twych drzwi zapuka zegarmistrz światła purpurowy. Och, jaka to szkoda, że nie wiedziałeś tego wszystkiego w wieku lat 18… Prawda?

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

Moja strona jest niezależna od wielkich koncernów, od ideologii i od polityków. Utrzymuję ją z reklam i z Waszych dobrowolnych darowizn. Dzięki temu mogę docierać z demaskacjami i z ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi, wpływając na zwiększanie świadomości. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego. Byt niezależnych mediów jest teraz trudny i od Waszej dobrej woli zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek: