„DDT JEST BEZPIECZNE, MOŻNA JE JEŚĆ” – TAK SĄDZIŁY KORPORACJE

O wycofaniu DDT i propagandzie chwalącej ten toksyczny środek

Zapraszam Cię na krótki film reklamowy toksycznego środka owadobójczego, jakim jest stosowane przed wieloma laty DDT. Zostało ono zdelegalizowane w większości krajów świata, jednak jeszcze na początku lat 70-tych XX wieku było stosowane.

Zostało ono wprowadzone w 1944 roku przez korporację, której nazwy nie wymienię, ale która bardzo prężnie i agresywnie działa do dziś. Tak, to właśnie TA korporacja. Jest trująca dla układu nerwowego i odpornościowego u ludzi, powoduje u nich bezpłodność. Jest bardzo toksyczna dla środowiska.

Wycofanie DDT nastąpiło w atmosferze skandalu. Teraz ta korporacja, która wtedy produkowała DDT, sprzedaje ogromne ilości środków ochrony roślin z grupy neonikotynidów. Powszechnie oskarża się je o masową śmierć pszczół – CCD (colony collapse disorder, czyli zespół masowego wymierania pszczoły miodnej). Są też szkodliwe dla ludzi i środowiska.

Zobacz, jak bardzo zmieniała się „prawda.” Nauka ma być z założenia bezstronna, a tymczasem często stoi po stronie wielkich korporacji, elit czy liberalnego status quo. Ludzie którzy w przestrzeni publicznej podają się za racjonalistów i fascynatów nauki, bronią zawzięcie każdej „oficjalnej wersji rzeczywistości” (rządowej, korporacyjnej, liberalnej) nawet wtedy, gdy pojawia się coraz więcej przesłanek o tym, że to nieprawda. Czytaj dalej „„DDT JEST BEZPIECZNE, MOŻNA JE JEŚĆ” – TAK SĄDZIŁY KORPORACJE”

W POLSCE PSZCZOŁY GINĄ MASOWO, ALE MOŻESZ TEMU ZAPOBIEC!

Pszczoły giną na ogromną skalę także w Polsce. Czy wiedziałeś o tym?!

Pszczoły giną na ogromną skalę od lat. Masowy pomór pszczół nasilił się po 2006 roku. Nazywany jest on także „apokalipsą pszczół”, a przez naukowców „Colony Collapse Disorder” (CCD), czyli „Zespołem masowego ginięcia pszczoły miodnej.” Pszczoły jednego dnia wyfruwają z ula, zostawiając samą królową, która potem ginie. Zupełnie jakby popełniały „zbiorowe samobójstwo”. Pszczelarze narzekają jednak też na inne przypadłości jakie dotykają pszczoły. Są one słabsze, zdeformowane, zdarza się że to królowe opuszczają gniazda, co jest niejako „odwrotnością” CCD.

Każdy rok przynosi alarmujące dane na temat zjawiska ginięcia pszczół. Od kilku lat w wielu regionach Chin, Francji i USA w ogóle nie ma pszczół. W wielu krajach Europy Zachodniej czy Azji jest ich bardzo mało i taka ilość już nie wystarcza do skutecznego zapylania roślin uprawnych. Mniej jest także trzmieli i innych przyjaznych ludziom owadów, np przy zapylaniu roślin. Więcej jest natomiast „pasożytów” (w cudzysłowiu) takich jak osy i szerszenie.

Pomór pszczół dotarł także do Polski. Polscy pszczelarze alarmują o z roku na rok kurczącej się populacji pszczół w naszym kraju. Lokalne gazety jak i lokalne portale internetowe co rusz donoszą o sytuacji, gdy pszczelarze tracili pszczoły z dziesiątek lub nawet setek uli. Niedawno temat był poruszany nawet w jednej z ogólnopolskich telewizji – TVP 1. Głupota ludzka jest nie do wyobrażenia. Ci ludzie zorientują się co robili dopiero wtedy, gdy głód zajrzy im w oczy. Jeden z takich przykładów został przedstawiony na poniższym obrazku:

Możesz przeciwdziałać zjawisku masowego ginięcia pszczół!

Czytaj dalej „W POLSCE PSZCZOŁY GINĄ MASOWO, ALE MOŻESZ TEMU ZAPOBIEC!”

Ta woda może być niebezpieczna dla zdrowia! Na pewno ją kiedyś piłeś!

woda-mineralnaNiedawno gruchnęła wiadomość: wycofuje się z obiegu kilka partii wody gazowanej „Żywioł” Żywiec Zdrój. Człowiek który wypił jedną butelkę tej wody rozchorował się. Wylądował w szpitalu z poparzonym przełykiem. Trwają badania tej wody jak i wody z innych partii tego producenta. Niedługo, być może w poniedziałek, poznamy kulisy tej sprawy. Jeśli masz w domu wodę mineralną o tej nazwie – lepiej jej nie pij.

Na marginesie tej afery chciałbym podać kilka faktów, których nie przekażą Wam media.. Otóż naprawdę myślicie, że woda jest ze źródeł górskich? Że jest krystalicznie czysta, mineralna, naturalna? Większość wód mineralnych nie jest rozlewana w górach ani nie pochodzi ze źródeł. Przykładowo, Żywiec ma rozlewnię koło miasta o tej samej nazwie. Ale większość wód tego producenta jest rozlewana albo koło Warszawy, albo w Mirosławcu koło Piły (północ kraju).

Ale to nie wszystko. Bowiem większość wód różnych producentów to po prostu woda destylowana, kranówka, do której dodawane są syntetyczne minerały. Polacy nie wiedzą bowiem, że pojęcie „woda mineralna” dotyczy nie naturalnego pochodzenia, ale tego, ile ma minerałów w składzie. Więc różni producenci dodają do swoich destylowanych wód tabletki z syntetycznymi związkami mineralnymi by można było sprzedawać wodę jako tzw. „wodę mineralną„.

Nie wiem jak jest w przypadku producenta wody gazowanej „Żywioł” Żywiec Zdrój – nie mam danych na ten temat, więc nie będę się wypowiadał. Nie chcę Was wprowadzać w błąd. W jednej z gazet czytałem, iż podejrzewane jest, że do wody, cytuję: „wpadł produkt mineralny przeznaczony na kilka dni„. Było to stwierdzenie bardzo lakoniczne z którego niewiele wynika. Co bowiem dodaje się do gazowanej wody mineralnej? Na pewno dwutlenek węgla, ale czy mógł on spowodować takie obrażenia w większej ilości? Czy może chodzi o inny „produkt„? Dlaczego rzekomo niezależna i wolna prasa w rzekomo wolnym kraju nie wyjaśniła o co chodzi?

Grupa produkująca wodę Żywioł Żywiec Zdrój należy do Coca Coli, zaś Coca Cola, Pepsi i inne, należą do korporacji matki – Altria Corporation (Altria Group).

Polecam przeczytać inne moje artykuły na temat wody i nawodnienia:
Sól jest niezbędna dla zdrowia i życia, medycyna nas okłamuje!
Czy pijesz wystarczającą ilość wody? „Większość z nas jest wręcz odwodniona”
Picie wody tuż po obudzeniu się w zaskakujący sposób poprawia zdrowie!

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://atomic-temporary-22196433.wpcomstaging.com/wsparcie/

 

Rodzice, nie dawajcie dzieciom lodów, mogą być bardzo szkodliwe!

Rodzice, nie dawajcie dzieciom lodów, mogą być bardzo szkodliwe!

lody szkodliweNadchodzi lato, okres urlopów, opalania się, plażowania, a także jedzenia lodów. W poniższym artykule dr Jerzego Jaśkowskiego zostają zdemaskowane szkodliwe dodatki do lodów. Okazuje się, że nie wszystkie lody mogą być jedzone przez dzieci. Nie chodzi tylko o sam fakt zawierania chemii spożywczej przez lody. Ale przede wszystkim o fakt, że lody które spowodują „tylko” drobne problemy trawienne u dorosłego, mogą zatruć małe dziecko.

Jak już wspominałem, kartel spożywczy i kartel farmaceutyczny dmucha w tę samą trąbę. Poprzez to, że i zdrowie i żywność – jedna z najważniejszych i najbardziej wrażliwych sfer publicznych na świecie – podporządkowano psychopatycznym zasadom neoliberalnego kapitalizmu mamy to, co mamy. Czyli żywność która jest nie tylko pozbawiona ważnych substancji odżywczych, ale może wręcz zaszkodzić a nawet zabić. Mamy też takie substancje chemiczne w farmacji, które najczęściej nie leczą przyczyny choroby, ale na chwilę uciszają uciążliwe objawy.

Wszelkiej maści „pożyteczni” czy wręcz opłacani przez kartele trolle, nazywający siebie „racjonalistami” bądź też „sceptykami”, zafałszowują debatę publiczną w tym zakresie. Twierdzą oni że wszystkie dodatki do żywności są należycie przebadane i bezpieczne.

Tymczasem prawda przedstawia się inaczej:
-nawet oficjalnie bardzo często mówi się o szkodliwości czy wręcz toksyczności wielu dodatków do żywności;
-wiele badań tych środków przeprowadzana była przed laty, np w latach 50-tych XX wieku. Były wtedy inne procedury, na co innego zwracano uwagę, inne metody i inna technologia. W wielu przypadkach nowych badań brak;
-wiele badań jest niekompletnych, zafałszowanych lub utajonych;
-wiele substancji używanych w Polsce, jest zakazana w innych krajach, najczęściej tych cywilizowanych;
-trolle nie biorą pod uwagę tego, że to, co nie szkodzi lub tylko lekko zaszkodzi dorosłemu, może wręcz zatruć małe dziecko. Które ma dużo mniejszą masę ciała i delikatniejszy organizm;
-wiele substancji z kolei ma potwierdzoną szkodliwość lub toksyczność, np polisorbat 80 (badanie zlecone przez agendę rządową CDC). Ale mimo wszystko, polisorbat 80 jest stosowany w lodach (pół biedy, bo układ pokarmowy dorosłego sobie z nim poradzi) bądź w szczepionkach (szok, bo szczepionki podaje się bezpośrednio do krwi, z pominięciem bariery trawiennej).

Musisz sam Czytelniku zadać sobie pytanie, czy warto spożywać takie i takie pokarmy. I przede wszystkim, czy warto kształtować nawyk spożywania wysoce wątpliwych pokarmów u dzieci. Pamiętajmy, że wiele destrukcyjnych wydarzeń, przyzwyczajeń, decyzji – to efekt wpojonych destrukcyjnych nawyków u dzieci. Czytaj dalej „Rodzice, nie dawajcie dzieciom lodów, mogą być bardzo szkodliwe!”

Chemtrails: skażone niebo. Podoficer armii USA ujawnia szokującą prawdę

Chemtrails: skażone niebo. Podoficer armii USA ujawnia szokującą prawdę

chemtrails czy contrailsDziś artykuł plus filmy video z wystąpieniem Pani Kristen Meghan, wojskowej ekspert, w sprawie zjawiska chemtrails.

W skrócie, zjawisko to zaprząta umysły zwolenników spisków i teorii spiskowych na całym świecie od wielu lat. Zachodzą oni w głowę, dlaczego od kilkunastu, kilkudziesięciu lat możemy obserwować tego typu smugi samolotowe na niebie, a wcześniej ich nie było. W Polsce wiąże się to z przystąpieniem naszego kraju do NATO i nie ma nic wspólnego ze wzrostem natężenia cywilnego ruchu lotniczego. Który wzrósł dopiero po wejściu naszego kraju do UE.

W skrócie, zjawisko chemtrails według jego zwolenników, zażarcie walczących z korporacyjnymi i rządowymi trollami na etatach, to toksyczne chemikalia rozpylane nad miastami i osadami przez samoloty wojskowe. Ja proponuję nieco inną teorię na ten temat, podobnie jak bloger Zenobiusz.

Otóż jestem uważnym obserwatorem parametrów ziemskiej magnetosfery, pogody kosmicznej i tego, co dzieje się na Słońcu. Zauważyłem, że chemtrailsy są rozpylane szczególnie wtedy, gdy zbliża się, trwa lub ustępuje tzw „burza geomagnetyczna”. Obecnie ziemskie pole magnetyczne jest dziurawe jak ser szwajcarski. Potwierdziła to w 2008 roku misja satelitarna THEMIS, jak i nowa misja satelitarna bodaj z przełomu 2013 / 2014 roku, także wysłana w celu monitoringu magnetosfery.

Chemtrailsy rozpylane w jonosferze, zawierające w sobie cząstki metali, mają wzmacniać ziemską magnetosferę przed wpływami z kosmosu, w tym ze Słońca. Przy takim stanie magnetosfery jak obecnie, duża część burz geomagnetycznych jest zagrożeniem i dla ziemskiej elektroniki, i dla organizmów żywych. Jednak ta teoria ma jedną wadę. Nie tłumaczy ona tego, dlaczego w chemtrailsach znajdują się włókna typu morgellons, pleśnie i elementy płytek krwi, jak i inne zanieczyszczenia organiczne – nośniki. Myślę, że elity mają „antidotum” na te wszystkie zanieczyszczenia, i pieką dwie pieczenie na jednym ogniu. Z jednej strony, utrzymują dla siebie magnetosferę planety w ryzach, a z drugiej strony, podtruwają nas – czyli tych, którzy nie mają antidotum.

O tym, jak w Bydgoszczy będą walczyli z chemtrails pisałem w linku poniżej:
Zobacz jak można walczyć z systemem!

O zanikającej ziemskiej magnetosferze:
ESA: pole magnetyczne Ziemi zanika, przebiegunowanie w toku
Czy pole magnetyczne Ziemi zanika?

Uwaga! Nie podzielam wszystkich uwag odnośnie zmian klimatu i globalnego ocieplenia z poniższego artykułu.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Geoinżynieria. Była podoficer, Kristen Meghan, opowiada o tym, jak odkryła, że wojsko rozpyla chemtrails

Cytuję: „Kristen Meghan nie jest amatorką tropiącą rzekomą teorię spiskową, zwaną „chemtrails”, lecz osobą pod każdym względem kompetentną i uprawnioną do wypowiadania się w tej sprawie. Złożyła przysięgę na Konstytucję, a jej zadaniem, jako wojskowej higienistki środowiskowej, było czuwanie nad bezpieczeństwem ludzi i środowiska naturalnego. Mimo, że opuściła armię wciąż czuje się związana przysięgą, której do tej pory nie była w stanie dotrzymać i obiecuje, że nie zamilknie, bez względu na to, ile miejsc pracy straci i ilu przyjaciół oraz członków rodziny się od niej odwróci.

Po zamachu 9 września Kristen, 19-letnia, zagubiona i niepewna, co zrobić ze swoim życiem, zaciągnęła się do lotnictwa wojskowego. Pracowała w bio-inżynierii środowiskowej, a jej zadaniem było monitorowanie wpływu wojska na środowisko i zdrowie, zarówno pracowników wojska jak i ludności cywilnej i usuwanie skutków ewentualnych skażeń. Przez jej stanowisko pracy przechodziły zamówienia na różne chemikalia potrzebne m.in. do naprawy i konserwacji samolotów, a ona musiała dbać o to, żeby nie stanowiły one zagrożenia dla ludzi i żeby były zgodne z obowiązującymi normami. Różni ludzie, wiedząc o tym, jaką pracę wykonuje zadawali jej pytanie, czy słyszała o chemtrails. Nie, nie słyszała. Ale postanowiła sprawdzić, co na ten temat piszą w Internecie. Znalazła tam strony, które zajmowały się obalaniem i ośmieszaniem tej teorii spiskowej, a ona uwierzyła, że piszą tam prawdę, bo przecież, z racji wykonywanej pracy, ona pierwsza wiedziałaby, gdyby wojsko powodowało jakiekolwiek skażenia.

A jednak coś się nie zgadzało. Około roku 2006 zaczęło do niej docierać, że wojsko nie było tym, czym wierzyła, że jest.

Kiedyś przeglądała swój komputer i Formularz Lotnictwa 39-52 „Zatwierdzenie substancji szkodliwych”. Widniało tam wiele ton aluminium, baru, strontu oraz różne formy tlenków i siarczanów. Wiedziała, że są one używane w procesach takich jak obróbka strumieniowo-ścierna czy piaskowanie numeryczne. Problem w tym, że ona już te chemikalia rozliczyła, posługując się Kartą Bezpieczeństwa Preparatu, gdzie wymieniony jest producent i być może lista wymaganego sprzętu ochrony osobistej, wykorzystywanego w procesie oraz kilka sposobów złagodzenia ekspozycji. Ale te elektroniczne karty, które miała przed sobą różniły się od tych, z którymi pracowała. Wyglądały jakby ktoś sam je stworzył i zeskanował, nie było w nich producenta i były bardzo ogólnikowe. Zadawała pytania zwierzchnikom, do czego jest to wykorzystywane, ale nigdy nie otrzymała odpowiedzi, więc tych kart nie rozliczyła. Zaczęto na nią naciskać, że zalega ze swoimi 39-52. Kiedy zaczęła zadawać pytania stała się wrogiem. Była cenionym pracownikiem, miała swoją rangę, była odznaczona, była podoficerem kwatermistrzostwa, zdobyła wiele nagród, więc nie było powodu, żeby ją demonizować.

Przeniesiono ją do innego centrum logistycznego lotnictwa w stanie Georgia, a zła opinia poszła za nią. W nowym miejscu pracy sytuacja z dziwnymi kartami się powtórzyła, ale ona zajęła się pracą dochodzeniową. Zaczęła pobierać próbki powietrza i gleby, słusznie zakładając, że to, co zostało rozpylone w powietrzu musi opaść na ziemię. Używała bardzo czułego sprzętu i odkryła, że poziom skażenia jest bardzo wysoki. Zaczęła zadawać pytania nowemu dowódcy, ale jego reakcja ją zdumiała. Popatrzył jej w twarz i powiedział: „Zastanawiam się nad tobą, co jest z tobą nie tak? Ostatnio wyglądasz na naprawdę bardzo przygnębioną, mógłbym ocenić twoje zdrowie psychiczne nawet na 120 dni” (zapewne izolacji).

„Kto zająłby się twoją córką?” To potwierdziło jej podejrzenia, że zamiast chronić zdrowie ludzi, wojsko ich zatruwa, łamiąc wiele praw. W konfrontacji z lękiem przed „wrzuceniem do klatki” nabrała wielkiej odwagi, żeby działać. W wojsku nie mogła nic zrobić, bo w wojsku jesteś numerem i każdy aspekt twojego życia jest kontrolowany. Na szczęście zbliżał się czas ponownej rekrutacji, więc postanowiła, że nie zaciągnie się ponownie. Uciekła i nie obejrzała się za siebie. Od października 2010 roku, po 9 latach służby, została informatorką (whistleblower) i krzyczy o tym, co odkryła. Oczywiście wojsko usiłuje ją uciszyć, ale nie ma niczego, co mogłoby ją zdyskredytować. Jest prześladowana, wyrzucana z pracy, a gdy podróżuje samolotami na lotnisku jest wciągana do tajnego pomieszczenia.

Zastanawiacie się, kim są piloci, którzy to rozpylają i dlaczego się nie ujawniają? Od czasu kiedy Kristen mówi o tym wszystkim zgłaszają się do niej piloci i ludzie, którzy wstawiają kanistry z chemikaliami do samolotów, ale z oczywistych względów ona nie może ujawnić kim są. Nikt nie chce skończyć jak Snowden i Manning. Prawa chroniące demaskatorów nie działają, a tak naprawdę nie istnieją. Geoinżynieria istniała i istnieje i jest finansowana z podatków. Trują nas z nieba za nasze własne pieniądze! O tym procederze nie wiedzą nawet ludzie zatrudnieni w lotnictwie, tak, jak ona nie wiedziała, mimo że pracowała jako higienistka środowiskowa rozliczająca zużycie chemikaliów stosowanych do oprysków. Bo jeśli nie wiesz, czego szukać to tego nie znajdziesz.

Dlatego nie wierz ekspertom! Nie wierz ludziom pracującym w monitoringu atmosfery! Oni nie kłamią, kiedy mówią że niczego nie rejestrują. Oni sami nic nie wiedzą z prostego powodu: nie mają dość precyzyjnych urządzeń, żeby wykryć nanocząsteczki metali. Ale to nieprawda, że nie ma skażeń.

Kristen pyta retorycznie swoich kolegów z wojska: „Czego się boisz, skoro jesteś w czynnej służbie, co oznacza, że jesteś gotów zginąć w obronie swojego kraju?” Dlatego apeluje do wszystkich, żeby rozpowszechniali tę wiedzę, żeby się ujawniali, żeby wyciągnęli tę tajemnicę na światło dzienne i powstrzymali ten proceder. Ona wciąż jest wierna przysiędze, ma poczucie, że jest to jej obowiązek i dopiero teraz może się z niej wywiązać. Uważa, że pracownicy służby zdrowia działają nieetycznie, bo o tym nie mówią.

Kristen uważa, że najważniejszą przeszkodą są strony z dezinformacją na ten temat. Najważniejsze są dwie: metabunk i ContrailScience, obie prowadzone przez pracownika rządu, programistę Micka Westa. Mick West nie jest chemikiem, fizykiem ani specjalistą ochrony środowiska, ale czuje się uprawniony do mówienia wam, że jesteście szaleni, jeśli widzicie na niebie chemtrails. Przestrzega też przed licznymi trollami dezinformacji, którzy są opłacani, żeby udawali znawców tematu lub kogoś takiego jak my, kto uczciwie przekazuje wiedzę. Nie polecajcie na Facebooku czy Twitterze żadnej strony o contrails jeśli nie sprawdzicie, kto ją prowadzi i kto mu za to płaci. [Oprócz płatnych agentów dezinformacji, wśród autorów takich głupich stronek i artykułów w blogach o contrails jest wielu użytecznych idiotów, którzy uważają się za „racjonalistów”, czyli arogantów przekonanych, że są mądrzejsi niż empirycy, wierzący w to, co widzą – MS].

Oto rady Kristen, jak zbadać skład wody i powietrza, żeby przekonać niedowiarków. Nie jest to takie proste, bo zwyczajne laboratoria nie dysponują wystarczająco czułą aparaturą, zdolną do wykrycia nanocząsteczek. To jest bardzo ważne: to są nanocząsteczki, a nie zwyczajne aluminium, bar i stront! Dlatego zwykłe laboratorium nic nie wykryje.

Do badania oddajemy wodę deszczową i śnieg, a nie glebę, ponieważ gleba ma bardzo różny skład, zależnie od miejsca, w którym występuje. Należy wziąć szklany słoik (nie plastikowy, bo zawiera on BPA) i pobrać do niego deszczówkę lub śnieg. Kristen nie może ujawnić publicznie, do którego laboratorium należy to wysłać, ponieważ większość laboratoriów odmawia przyjęcia próbek, jeśli się dowiedzą, że ma to jakiś związek z jej działalnością. Dlatego należy wysłać do niej e-mail z zapytaniem, a ona poda wam informację co robić. Takie badanie kosztuje ok. 50$.

Ze wszystkich praw, które tracimy geoinżynieria jest największym zagrożeniem. Jak mówi Kristen, możecie mieć broń, możecie mieć pieniądze, możecie mieć wszystko, ale jeśli nie macie żywności i wody i jeśli umieracie z powodu chorób układu oddechowego i nerwowego to jakie to ma znaczenie?

Jesteśmy truci na wiele sposobów: szczepionkami, skażonym powietrzem, fluorem w wodzie i paście do zębów, chemią w żywności, chemikaliami ze szczelinowania itp. Pojedyncze źródło nie wydaje się groźne, ale jeśli to wszystko zliczymy razem okaże się, że nasz organizm nie będzie w stanie poradzić sobie z metabolizowaniem tego wszystkiego.

Adres do Kristen: kristenmeghan [na] gmail.com

I na zakończenie: kilka słów o szalonych (a raczej psychopatycznych) „uczonych”, którzy w Erze Wodnika przejmują rolę, którą do tej pory pełniły religie. Tak, jak religie kłamały w sprawach duchowych, tak nauka kłamie w sprawie dowodów. Nie istnieje i nigdy nie istniało żadne globalne ocieplenie. Kto nie wierzy, niech sobie poczyta o eocenie, kiedy na ziemi temperatura była wyższa o prawie 9 stopni niż obecnie. Nie było wtedy czap lodowych – w ogóle! Mimo to nasza planeta nie rozpadła się, a życie nie wyginęło. Wręcz przeciwnie, był to okres bujnego rozwoju ssaków. W średniowieczu było dużo cieplej, niż obecnie. W Anglii i Polsce rosły winogrona i wyrabiano z nich znakomite wina. Od 2000 lat klimat się oziębia! Jeśli nam coś grozi, to raczej lodowiec, niż ocieplenie. Zresztą ocieplenie byłoby najlepszą rzeczą, jaka mogłaby się nam obecnie przydarzyć, gdyż tylko gorący klimat byłby w stanie zapewnić nam urodzaj, mogący wyżywić rosnącą populację.

Jeśli nie przegonimy tych wszystkich psychopatów udających uczonych los ludzkości będzie przesądzony!

Źródło: http://zatruteniebo.wordpress.com/2014/09/23/geoinzynieria-byla-podoficer-kristen-meghan-opowiada-o-tym-jak-odkryla-ze-wojsko-rozpyla-chemtrails/