Po 2000 lat widzimy na niebie „Gwiazdę Betlejemską”. Szykujcie się na widowisko

Po 2000 lat widzimy na niebie „Gwiazdę Betlejemską”. Szykujcie się na widowisko

astronomiaOwa „Gwiazda betlejemska” to inaczej koniunkcja Jowisza i Wenus. Dziś, dnia 2 lipca 2015 roku będzie widoczna na niebie. Do dnia 4 lipca 2015 będzie to najjaśniejszy obiekt na niebie. Takie zjawisko zdarza się bardzo rzadko.

Jest to zjawisko bardzo nietypowe. Niektórzy wierzą, że takie koniunkcje wpływają na ludzi i inne stworzenia zamieszkałe na Ziemi. Szczególnie silne to przekonanie znajduje odbicie w tradycji ezoterycznej. Ale jak się okazuje, nie tylko. Pewne jest od dawna, że np pełnia i nów księżyca wpływają na kondycję ludzi na Ziemi, choć nauka do dziś tego nie wyjaśniła. Pełnia księżyca, którą mamy obecnie, wywołuje większą aktywność, dodaje energii, ale z drugiej strony – nasila się drażliwość, skłonność do wariactw i agresji. Zaś nów to czas mniejszej aktywności i uspokojenia, ale z drugiej strony – znużenia i depresji.

Na portalu „Losy Ziemi„, skupiającego wielu astronomów i fascynatów Słońca, kosmosu, od dawna zauważa się wpływ takich koniunkcji. Wpływają one m.in. na zachowanie naszej gwiazdy – Słońca. Może się ono zachowywać inaczej, niż zwykle, nietypowo. Możliwe są ogromne rozbłyski (wybuchy) na słońcu, dziury koronalne, emisje wysokoenergetycznych elektronów i innych cząstek.

Do takiego wybuchu doszło bodaj dwa dni temu, część wysokoenergetycznych emisji (protonów) doleciała dziś do Ziemi, co widać na poniższym obrazku:

kosmos i astronomiaPewne jest, że emisje ze Słońca mają niebagatelny wpływ na wiele czynników na naszej planecie. M.in. na:

-stan ziemskiej magnetosfery (z jednej strony powodują burze magnetyczne, ale z drugiej strony – „ładują” pole magnetyczne Ziemi, które od 2006 – 2008 roku jest w tragicznym stanie);

-na ludzkie zdrowie. Silne burze magnetyczne powodują m.in.: nerwowość, wybuchy złości, drażliwość, depresje, mniejszą koncentrację. Ale także: bóle i zawroty głowy, bóle mięśni, stawów, kości, wrażenie szumów i „piszczenia” w uszach, i wiele innych;

-mogą wpływać na kondycje satelitów, infrastruktury energetycznej, telefonii komórkowej, łączności radiowej i innej, zaburzając je. Pamiętajmy też, że pole magnetyczne Ziemi jest tak niestabilne i „dziurawe„, że byle większa burza magnetyczne może wywołać porażenie infrastruktury energetycznej na ogromnych obszarach. A to oznacza cofnięcie się do realiów XIX wieku na co najmniej 10 do 20 lat;

-wywołują nieraz widowiskowe zorze polarne. Od roku 2014 obserwujemy je nawet tam, gdzie wcześniej były marginalną rzadkością, np na południu Polski.

Część komentatorów uważa także, że emisje ze Słońca i ogólnie, docierające z innych obiektów kosmicznych (np z centrum galaktyki) wpływają na ludzką świadomość, zmieniając ją. Polecam filmy video o tym zjawisku. Spieszmy się z obserwacjami, bo niebo jest przejrzyste i piękne, mamy lato, a czasu do 4 lipca zostało mało.
The „Star of Bethlehem” Graces the Evening Sky
Po 2000 lat 30 czerwca 2015 roku na nocnym niebie zobaczymy ponownie „Gwiazdę Betlejemską

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej „Po 2000 lat widzimy na niebie „Gwiazdę Betlejemską”. Szykujcie się na widowisko”

Sonda Voyager 1 opuściła Układ Słoneczny? Dziwne wskazania instrumentów pomiarowych

Sonda Voyager 1 opuściła Układ Słoneczny? Dziwne wskazania instrumentów pomiarowych

Komentarz Jarek Kefir: poniższy tekst i komunikaty NASA w tej sprawie, pokazują, jak wiele niewiadomych jest jeszcze w nauce. Po odczytaniu najnowszych danych z Voyagera-1 , nauka nie wie tak naprawdę, co znajduje się za Układem Słonecznym, czyli w zasadzie rzut beretem od nas. Tymczasem biorą się za znajdywanie planet bliźniaczych Ziemi miliony lat świetlnych od nas.. Ba, część naukowców i polityków spekuluje, że miliony, bądź miliardy lat świetlnych od Ziemi, znajdują się inne cywilizacje, znacznie bardziej rozwinięte od naszej.
Podstawą niemal całej współczesnej nauki są teorie, mniej lub bardziej wiarygodne. Nawet obowiązujący Model Standardowy jest tylko jedną z teorii tłumaczących budowę i zachowanie się materii.

Jak słusznie ktoś powiedział:
„W podstawówce dowiadujemy się, że materia jest zbudowana z atomów. W liceum – że materia dzieli się na protony, neutrony, elektrony i inne cząstki elementarne. Zaś dopiero na studiach się dowiadujemy, że jest wiele teorii na temat budowy i zachowania materii”.

Teorii – a teoria ma to do siebie, że nie jest potwierdzona w sposób naukowy, inaczej nie była by teorią. Warto też zauważyć coś jeszcze. Na studiach inżynierskich człowiek poznaje te wszystkie teorie, teoryjki, i kończąc je wie, że duża część jego wiedzy już jest nieaktualna. Gdyż istniejące teorie albo zmieniono, albo odrzucono jako nieprawdopodobne. Czy uczy to takiego człowieka pokory? Wręcz przeciwnie! Taki człowiek zdaje się nie dostrzegać, że duża część jego wiedzy jest tylko teoretyczna. Wszyscy znamy paradoks świeżo upieczonego magistra, dla którego dyplom stanowi swego rodzaju „protezę” – dyplomem pompuje swoje ego.. Znajomość faktu, że istnieje tyle nieraz wykluczających się teorii, nie sprawia, że taki magister jest świadomy maleńkości człowieka wobec natury i jej praw. Zdaje się nie zauważać, że wciąż tak niewiele wiemy o otaczającym nas świecie, tylko bierze te teorie za prawdę objawioną. Na tym polega właśnie paradoks umysłu ścisłego. Większość lemingów ma właśnie umysł ścisły i jeszcze się tym chwali. „Ja mam umysł ścisły, mam dyplom” – któż z nas tego nie słyszał? Z własnych obserwacji wiem, że wiąże się to także z innymi cechami.

Umysł ścisły w znaczeniu potocznym, wiąże się też z:

-‚racjonalizmem’, materializmem, ateizmem, niską duchowością;

-ślepym posłuszeństwem wobec polityków i ‚autorytetów’;

-dobrze wyćwiczona asertywność (zgodnie z powiedzeniem: „mądrość ma wątpliwości, a głupota jest zawsze pewna siebie”);

-specyficzne pojmowanie sztuki. Książki tak, ale tylko powieści sensacyjne i kryminały. Filmy tak, ale nie dokumentalne, tylko takie, co efektami specjalnymi i 3D wbijają w fotel. Tak samo muzyka – najczęściej taka, która swoją melodią i rytmiką nie wywołuje pozytywnych emocji – np heavy metal. Ogólnie: sztuka bez elementu piękna, kreacji, nastawiona użytkowo, czyli tak by maksymalnie pobudzić neurony w mózgu (np na koncercie czy w kinie);

-wiara we wszystko to, co powie inny idiota z dyplomem – nie ważne, dostał za to milion dolarów od korporacji czy nie – ważne, że też ma dyplom. Stąd bierze się niewiara we wszelkie teorie spiskowe i negowanie ich, bo inny idiota z dyplomem też je neguje i co najważniejsze, posługuje się na capo di tutti capo każdego „umysłu ścisłego” – czyli: logicznym myśleniem;

Mechanizmy działania ludzi z takim „ściśniętym umysłem” badał Stanley Milgram:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Milgrama

Powyższy szokujący opis eksperymentu naukowego, z wikipedii, powinien przeczytać każdy, kto uważa się za „człowieka nauki” bądź interesuje się nauką. Jednym z wyników eksperymentów było to, że badani ludzie serwowali duże uderzenia prądu elektrycznego swoim „zwierzętom”, gdy tylko nakazywał im to autorytet naukowy. Ludzie ze ściśniętym umysłem, choć na co dzień pracują w korporacjach, spłacają kredyty i są szanowanymi członkami społeczeństwa – byliby gotowi Cię zabić, gdyby tylko nakazywał im to autorytet naukowy bądź polityczny.

Voyager 1 opuścił Układ Słoneczny?

Cytuję: „Po wielu miesiącach oczekiwania na przekroczenie magicznej granicy i 35 latach lotu sonda Voyager 1 jako pierwszy obiekt stworzony ręką człowieka prawdopodobnie opuściła Układ Słoneczny.
Umowną granicą jest granica heliosfery – obszaru wokół Słońca gdzie ciśnienie wiatru słonecznego przeważa nad ciśnieniem wiatrów galaktycznych, tworząc swego rodzaju “bąbel”, od lat toczą się jednak w naukowym środowisku spory co do tego gdzie Układ Słoneczny się kończy, a zaczyna przestrzeń międzygwiezdna.

Voyager 1 znajduje się obecnie w odległości około 18 miliardów kilometrów od Ziemi, natomiast bliźniaczy Voyager 2, który przemieszcza się w nieco innym kierunku – 14 miliardów kilometrów. Pod sam koniec zeszłego roku roku Voyager 1 wleciał w strefę gdzie, według odczytów instrumentów pokładowych, naładowane cząstki wysyłane przez naszą gwiazdę zatrzymały się – co wskazywało, że znalazł się on w ostatniej strefie buforowej przed opuszczeniem Układu Słonecznego.

Teraz sonda wleciała w obszar, który zdaje się pozostawać poza wpływem Słońca – jej instrumenty wskazują gwałtowny wzrost promieniowania kosmicznego, a także widmo wodoru i helu – które zgodnie z teorią ma być charakterystyczne dla przestrzeni międzygwiezdnej. Naukowcy jednak podkreślają – albo Voyager 1 wleciał w przestrzeń międzygwiezdną, albo w nowy, nienazwany jeszcze obszar stanowiący zewnętrzną granicę Układu Słonecznego.

Astronomowie z należącego do NASA Jet Propulsion Laboratory, póki co, skłaniają się ku tej drugiej opcji i zwracają uwagę na to, że nie udało się zaobserwować póki co zmiany kierunku pola magnetycznego – co ma być najpewniejszym wskaźnikiem przekroczenia magicznej granicy.”