Opalajmy się bez kremu z filtrem UV! Są one niepotrzebne, wręcz szkodliwe

Opalajmy się bez kremu z filtrem UV! Są one niepotrzebne, wręcz szkodliwe

Prezentuję poniżej ciekawy felieton autorstwa dr Jerzego Jaśkowskiego o kwestii witaminy D i opalania. Przed nami pierwszy ciepły, czerwcowy weekend. Polecam Wam spędzić go na opalaniu się, ale bez kremów z filtrem UV. Dlaczego?

Kremy te, jak się okazuje, są kolejnym oszustwem wykreowanym przez WHO (dziura ozonowa, promieniowanie UV, rak skóry). Kremy te skutecznie blokują docieranie życiodajnego promieniowania UV do skóry, i tym samym, wytwarzanie witaminy D.

Jak się okazuje, nie ma obecnie dowodów naukowych na to, że promieniowanie UV powoduje raka skóry lub zwiększa prawdopodobieństwo jego wystąpienia. Faktem jest natomiast to, że od momentu gdy w mediach i w instytucjach „ochrony zdrowia” zaczęto promować kremy z filtrami UV, skokowo wzrosła ilość zachorowań na czerniaka – raka skóry.

opalanie

Obecnie produkuje się kremy z coraz większym filtrem UV, dochodzącym do wielkości 35, 40, nawet 50. Nigdy wcześniej takich kremów nie produkowano. To tak, jak ze szczepieniami – pojawia się coraz więcej „koniecznych” szczepień i czynią one coraz większe spustoszenie w organizmach ludzi. Poza tym, owe kremy z filtrami UV, do opalania, zawierają takie dodatki, które.. wywołują raka skóry.

Można zadać pytanie: teoria spiskowa? A która obowiązująca dziś prawda w nauce, nie była wcześniej teorią spiskową, zaciekle zwalczaną przez konserwatywne gremia naukowe? Nawet fakt, że Ziemia jest kulista, a nie płaska, był swego czasu teorią spiskową, zaciekle zwalczaną przez ówczesnego mecenasa i opiekuna nauki – kościół katolicki.

Postęp w nauce zawsze jest hamowany przez tych, którzy każą zwać się „autorytetami” i na tej nauce zarabiają. Oni zawsze bardzo opornie zgadzają się na zmiany, i nie ważne jaką doktrynę, polityczną czy religijną, tworzony przez nich system wyznaje. Doktryny i ideologie to twory bardzo plastyczne. Pojawiają się, cały czas się zmieniają, a potem zanikają.

Przez wieki mecenasem nauki był kościół katolicki, który ustalał swoje normy i zasady. Za ich złamanie groziły tortury i spłonięcie na stosie inkwizycyjnym. Jednak bardzo podobny model postępowania mają dzisiejsi ludzie którzy „rządzą” w nauce. Czyli korporacje i autorytety wyznające racjonalistyczną, materialistyczną wizję świata.

Panowie ci, przechadzając się po zaciszach urzędów, politycznych gabinetów i uniwersytetów, w schludnych garniturkach, pełnią rolę współczesnej inkwizycji. Wykonałeś pracę naukową lub badania, uderzające w panujące w nauce dogmaty? Nigdzie nie opublikujesz wyników swoich badań, nie dostaniesz środków na dalsze badania, mogą zrujnować Ci karierę. Mogą też oskarżyć Cię, cofnąć prawo wykonywania zawodu, czasami – zlecić Twoje „samobójstwo”.

W wolnej chwili możesz także poczytać inne ciekawe artykuły o zdrowiu, chorobach, farmacji, medycynie, a także zakłamaniach, przekrętach i aferach na ogromną skalę:
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Pomimo zaszczepienia 97% Polaków nadal masowo zapadamy na choroby zakaźne
Dr Andrew Wakefield udowodnił związek szczepień z autyzmem i farmacja zniszczyła mu karierę
Zwolennicy szczepień okłamują nas na każdym kroku. Poznaj kulisy manipulacji
Ogłupiają nas za pomocą fluoru i innych trucizn. Zależy im na bezwolnych obywatelach
Tajemnicze zgony lekarzy kwestionujących szczepienia. Mafia farmaceutyczna działa
Fałszowanie badań naukowych na zlecenie korporacji i rządów to codzienność
Leki na cholesterol powodują ślepotę, depresję i szkodzą na serce

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


Słoneczko, słoneczko! O zdrowym opalaniu

Cytuję: „Pierwszy czerwcowy pogodny weekend zwraca uwagę na słoneczko i jego wartości. Jak podają serwisy meteorologiczne, już w najbliższym czasie mają rozpocząć się upały, a więc i czas opalania. Poniżej podaję kilka uwag, które być może zmieniają niektórym osobom spojrzenie na ten „niecny i bezwstydny” proceder, jakim jest smażenie się na słońcu. Na pewno przedstawione fakty są sprzeczne z informacjami podawanymi w polskojęzycznej prasie dla tubylców, ale są szeroko znane w kręgach naukowych.

Przypomnę, że nasze kochane słoneczko, a właściwie jego promieniowanie, to zwykła fala elektromagnetyczna, która docierając do naszych komórek, wzbudza w drgania elektrony. Te elektrony, w zależności od częstotliwości wzbudzenia, wpadają w drgania i powstaje nowa fala elektromagnetyczna. Ta z kolei może ulec pochłonięciu albo wprowadza w drgania następne elektrony i w ten sposób energia przenosi się dalej. Ta energia, jeżeli jest odpowiedniej wielkości, to zwiększa ładunek powierzchniowy błon komórkowych i tym samym transport kationów do komórki. Jeżeli powstała energia jest dużo większa od wiązań wodorowych rozrywa wiązania biochemiczne. Jeżeli ilość zniszczeń jest dostatecznie duża, to możemy fakt ten zaobserwować na powierzchni skóry w postaci rumienia, lub pęcherzy.

Otóż wbrew twierdzeniom gazetowych ekspertów, część tego promieniowania docierającego do Ziemi, zwanego UVB, jest niezbędna do wytwarzania witaminy D. Jeżeli tej witaminy nie posiadamy, zaczynają się problemy zdrowotne, poczynając od zmian kostnych, a kończąc na sercowych, czy raku. Udowodniono, że osoby z niskim poziomem witaminy D w organizmie mają zawały serca znacznie częściej, aniżeli te o prawidłowym poziomie tej witaminy. Mało tego, w przypadku zawału u osoby z niskim poziomem witaminy D, śmiertelność jest o 100% większa. Podobnie u kobiet, rak piersi zdecydowanie częściej jest rozpoznawany w przypadku niskiego poziomu witaminy D. Szczególnie dotyczy to osób po 50. roku życia.

Witamina D jednoznacznie wpływa na odporność organizmu.

Dziwnym trafem kiedy to do 1971 roku podawano w szkołach dzieciom tran otrzymywany z UNRY nie mieliśmy żadnych epidemii. Potem okazało się, że gensek Edward Gierek, jak podaje IPN agent Kominternu, przekazywał ten tran, w ramach bratniej pomocy, do Korei Północnej. Wywiad amerykański to wykrył i dostawy zostały wstrzymane. W następnym roku mieliśmy największą w XX wieku i jedyną, jak do tej pory, prawdziwą epidemię grypy w Polsce. Pomimo, że od tego czasu upłynęło ponad 40 lat i choć podobno żyjemy w wolnym państwie, żadnemu ministrowi, konsultantowi z zakresu pediatrii, chorób zakaźnych, czy onkologii, nie przyszło do głowy badanie poziomu witaminy D u chorych, ani podawanie profilaktyczne, w razie niskiego poziomu we krwi, witaminy D.

Generalnie można stwierdzić z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że w okresie ostatniego pokolenia medycyna straciła swój charakter. Z medycyny pomagającej chorym, zmieniła się w przedsiębiorstwo do sprzedawania wymyślonych przez urzędników, czyli handlarzy, procedur. I stało się to przy całkowitej bierności organizacji i stowarzyszeń lekarskich, czy naukowych. Na pytanie dlaczego tak się stało, musisz sobie sam odpowiedzieć, Szanowny Czytelniku.

Z astrofizyki wiemy, że powyżej 38 równoleżnika promienie słoneczne UV–B, a to jest ta długość fali elektromagnetycznej, która dzięki boskiemu „wynalazkowi” tworzy w naszej skórze witaminę D, nie dociera do nas w odpowiedniej wielkości. Drugim problemem z tymi promieniami jest to, że odsłonięta powierzchnia skóry musi wynosić ok. 40%, a kąt padania promieni w naszym kraju jest odpowiedni tylko pomiędzy godzinami 10.00 a 14.00. Zmiany, jakie się dokonały w okresie ostatnich 3 pokoleń, całkowicie na głowie postawiły widzenie świata przez starszych i mądrzejszych. Przeciętny człowiek, zmieniony w robota od 6-8 godziny rano, do wieczora pracuje albo w fabryce albo w biurze i słońca nie ogląda w ogóle. Jest więc całkowicie pozbawiony możliwości własnego tworzenia witaminy D. Musi kupować substytuty, a te są, mówiąc delikatnie, nieznanej jakości. Dni rzekomo wolne od pracy tj. soboty i niedziele najczęściej są mało odpowiednie do opalania z powodu albo zimna, albo deszczu.

Od co najmniej dwóch pokoleń wiemy, że to co pierwotnie nazywano witaminą D, jest tak naprawdę hormonem, który uczynnia ok. 3000 genów (na 30 000 posiadanych przez człowieka). Niedobór witaminy D jest odpowiedzialny m.i za wyższe ryzyko chorób układu sercowo-naczyniowego, powstawanie nowotworów, wyższą śmiertelność całkowitą z różnych przyczyn. U kobiet witamina D powoduje zanikanie mięśniaków macicy. Witamina D zapobiega powstawaniu blaszek miażdżycowych. Wszystkie badania epidemiologiczne wskazują, że odpowiedni poziom witaminy D obniża ryzyka raka jelita grubego, raka piersi, raka prostaty.

Czyli im wyższy poziom witaminy D, tym mniejsze ryzyko raka. Nasze badania wykazały, że u cukrzyków poziom witaminy D jest znacznie poniżej 30 ng/l, u osób z chorobami serca znacznie poniżej 20 ng. Osoby z nowotworami mają najczęściej poziom witaminy D poniżej 10 ng. Zwraca uwagę fakt, że spożywany dawniej tran, to nie o samo, co obecnie widzimy na półkach aptek. Te wszelkiego rodzaju płyny niewiele mają wspólnego z dawniejszym tranem z dorsza. Większość ryb pochodzi z hodowli. W hodowli ryby są karmione tak jak u nas świnie, na przykład soją genetycznie modyfikowaną. A żeby pasza się nie psuła, dodaje się rtęć oraz antybiotyki, aby ryby nie chorowały. To wszystko potem znajduje się w tym płynie sprzedawanym pod nazwą tranu. Wszelkie dodatki smakowe są podawane w celu zatuszowania smaku spowodowanego tym toksycznym karmieniem.

Brak prac naukowych oceniających przyswajalność takich produktów. Nasze obserwacje wskazują, że po wypiciu 3-4 butelek takiego płynu, poziom witaminy D zamiast wzrastać, po 6 tygodniach maleje. Zwracam specjalnie uwagę na ten fakt, ponieważ dużo, szczególnie starszych ludzi, pamiętających dawny tran sądzi, że obecny, to to samo. Niestety, podobnie jak proszki do prania, kawa, czy herbata, lekarstwa sprzedawane na zachodzie są inaczej przygotowywane, aniżeli te dostępne w Polsce. Powoduje to ich mniejszą przyswajalność. W konsekwencji mniejszą skuteczność. Można wydać majątek na zakup tranu, a poziom witaminy D wcale się nie podniesie, ale obniży.

Absolutnie przeciwwskazane jest stosowanie jakichkolwiek kremów z tzw. filtrami. Badania składu chemicznego tych preparatów wykazały, że w 80% przebadanych, były związki rakotwórcze, takie jak: oksybenzon, avobenzon, octisalate, octocrylene, hemosalate, octinoxate. Oprócz tego dodaje się związki fizyczne, tzw. nanocząsteczki, na przykład tytanu, czy tlenku cynku. W niektórych sprejach znajdują się nanocząsteczki aluminium, odpowiedzialnego m.in za raka piersi u kobiet. Zauważcie, Dostojne Panie, że żadna Wasza organizacja kobieca o tym Was nie uprzedza. Robi to ten prymitywny samiec. Więc dalej popierajcie feminizację i organizacje kobiece, a będziecie…

Palmitynian retinolu zwiększa częstotliwość raka skóry u zwierząt. Na wszelki wypadek, u ludzi nie badano takiego związku. Po co ludziom dawać argumenty do ręki. Avobenzone jest związkiem mogącym naśladować ludzkie hormony. Zakłóca to więc własną produkcję człowieka. Podawanie tego związku dzieciom, zakłóca hormony reprodukcyjne. Może także opóźniać rozwój dziecka. Trzeba zawsze brać po uwagę czas stosowania takich preparatów. U dziecka (od urodzenia do pełnoletności reprodukcyjnej – zamążpójścia lub ożenku) nawet do 20-30 roku życia… Oksybenzon jest stosowany w ponad 80% badanych kremów.

Environmental Workin Group uważa, iż ten preparat uszkadza komórkę w takim stopniu, że może prowadzić to do powstania raka. Najciekawsza w tej sytuacji jest teza Amerykańskiego Towarzystwa Pediatrycznego, które nie wykonując żadnych badań twierdzi, że dzieci mogą go używać. Nie wspomnę o polskich towarzystwach, ponieważ są zajęte sianiem dezinformacji i przymuszaniem do szczepień. Takie stanowiska, głoszone publicznie, potwierdzają moją tezę, że wszelkie tzw. Towarzystwa Medyczne nie służą człowiekowi i zdrowiu, ale są sposobem dezinformacji społecznej, pod płaszczykiem zdrowia. Ludziska zawsze, przynajmniej na początku, ufają lekarzom. A potem jest już za późno.

Kolejnym problemem nabijania ludzi w butelkę jest sprawa tzw. numerów filtrów, np. SPF 15, czy SPF 50. Specjalnie wymyślono takie nazwy, aby to bardziej naukowo i poważnie brzmiało. Tymczasem prawda jest jak zwykle prosta. Wszystkie kremy osłabiają falę elektromagnetyczną o ok. 90%. Podobnie jak każdy tłuszcz. Krem SPF 30, jak wykazały pomiary, blokuje ok. 97%, a krem o symbolu SPF 50 blokuje 98%. Krem SPF 100 plus blok blokuje 99%. Rodzi się jednak pytanie, w jakim celu się ma blokować promieniowanie elektromagnetyczne zwane słonecznym? Przecież jak zablokuję sobie produkcję witaminy D, to będę musiał chorować na przykład na raka piersi i mi ją obetną. Są podobno masochistki, które to lubią, ale generalnie nie życzę żadnej pani wszczepiania silikonu i rozciągania się piersi z każdym rokiem. Pragnę przypomnieć, że oprócz tego, że smarowanie się takimi kremami jest bezsensowne, to dodatkowo mogę wyprodukować sobie raka.

Okulary przeciwsłoneczne. Są podobnie jak kremy wielką fikcją z zakresu ochrony. Generalnie w naszej szerokości geograficznej są zbędne. Oko jest doskonale przystosowane i daje sobie samo radę.Takie okulary powinno się stosować w wysokich górach, na lodowcach, na wodzie, gdzie promieniowanie ultrafioletowe jest najsilniejsze. Przypomnę,że przez szybę opalać się nie można, ponieważ szkło zatrzymuje promieniowanie UV. Jedynie szkło kwarcowe je przepuszcza. Tak więc dezinformacje o specjalnych filtrach itd. są naciąganiem. Wszelkiego rodzaju okulary plastikowe są po prostu gadżetami i mogą być szkodliwe. Jedynie kobiety biorące systematycznie pigułki antykoncepcyjne powinny ochraniać oczy ponieważ powodują one wzrost wrażliwości na fale elektromagnetyczne. Także niektóre inne leki powodują wzrost wrażliwości na światło słoneczne.

Co więc należy robić? Po zimie zacząć opalanie od 15-30 minut już w marcu na balkonie. Starać się przynajmniej w weekendy te 30 minut siedzieć rozebranym na słońcu. Jeżeli w ogóle musicie się smarować, to najlepiej olejem kokosowym, lub zwykłą oliwką jadalną. Nigdy nie leżeć pierwszego dnia wakacji na słońcu więcej aniżeli 30 minut. Koniecznie potem ubrać koszulę z długim rękawem. Pamiętać, że w naszej szerokości geograficznej tylko od marca do września słońce jest pod takim kątem, że promieniowanie UVB przechodzi przez atmosferę w godzinach 11.00 – 14.00. Przedtem i potem się odbija od atmosfery. Tak więc jego skuteczność w wytwarzaniu witaminy D gwałtownie spada. Od września trzeba niestety brać witaminę D – 3. Obliczmy dawkę mnożąc masę naszego ciała w kilogramach przez 30 dla osób szczupłych i 35 dla osób puszystych. Na każde 1000 jednostek witaminy D-3 należy brać 50 mcg witaminy K-2. W przeciwnym przypadku nastąpią zaburzenia we wchłanianiu i dawka przyswojona będzie znacznie mniejsza.

Najważniejsze: NIE MA ŻADNEGO ZWIĄZKU POMIĘDZY PROMIENIOWANIEM SŁONECZNYM A CZERNIAKIEM. Słońce może co najwyżej spowodować raka płaskonabłonkowego skóry. Leczenie to pryszcz. Czerniak, jak wykazały wszelkie badania, występuje głównie u osób tzw. wolnych zawodów, aktorów, adwokatów, ludzi mających nadmiar pieniędzy i nagminnie używających kosmetyków różnego rodzaju. Wiadomo, że kosmetyki, aby się nie psuły, zawierają np. formaldehyd, znamy preparat do konserwacji zwłok.

Wiadomo od 1875 roku, że wywołuje raka np. u kominiarzy (Sir P. Pot). Rybacy, brukarze, czy rolnicy, narażeni znacznie bardziej na słoneczne promieniowanie, chorują o wiele rzadziej. Straszenie czerniakiem wymyślili handlarze kosmetykami, aby zwiększyć sprzedaż preparatów z tzw. filtrami, o czym było wyżej. Jest to podobna taktyka, jak z dziurą ozonową i okularami. Proszę zauważyć, że to była akcja skoordynowana, kremy z filtrami pojawiły się w tym samym czasie, co gazetowe informacje o szkodliwości opalania i czerniaku. Naiwni i niedouczeni dają się nabierać i kasa płynie, płynie…

Na wszelki wypadek nie ma badań o toksyczności kosmetyków. Proszę pamiętaj Szanowny Czytelniku, że w internecie panuje dominacja firm farmaceutycznych i kosmetycznych. One mają pieniądze i najlepsze strony w wyszukiwarkach.”

Autor: dr Jerzy Jaśkowski
Dla: „Wolnych Mediów”
Źródło: http://wolnemedia.net/zdrowie/sloneczko-sloneczko

.

jarek kefir

Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

Na konto bankowe:

Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:

Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Płyny do płukania jamy ustnej powodują zawały serca i udary mózgu. Naukowcy ostrzegają

Płyny do płukania jamy ustnej powodują zawały serca i udary mózgu

Kolejne potwierdzenie tego, iż to, co sprzedaje się nam w sklepach, jest często toksyczne, trujące. Tym razem na tapecie tzw. płyny do płukania jamy ustnej.

Zawierają one nie tylko bardzo toksyczny fluor w wysokiej dawce, który jest neurotoksyną i powoduje uszkodzenie mózgu.

Okazuje się, iż chlorheksydyna zawarta w takich preparatach, powoduje wzrost ilości związków azotowych we krwi, zwiększa ciśnienie tętnicze i przyczynia się do powstawania zawałów serca i udarów mózgu.

Chlorheksydyna jest środkiem bakteriobójczym, jednak działa ona w sposób przypominający antybiotyki. Zabija nie tylko złe, ale także i pożyteczne bakterie. Czym zaburza równowagę flory bakteryjnej jamy ustnej.

Czytaj też na temat tego, co robi fluor w naszych organizmach:

Fluor powoduje trwałe, nieodwracalne zmiany w układzie nerwowym
Dowody na szkodliwość fluoru

Autor powyższego wstępu: Jarek Kefir


Teraz zapraszam do przeczytania artykułu właściwego:

Płyny do płukania jamy ustnej mogą zwiększać ryzyko zawału serca

Cytuję: „Brytyjscy naukowcy postanowili ostrzec opinię publiczną przed stosowaniem niektórych rodzajów płynów do płukania jamy ustnej. Część z nich zwiększa bowiem ryzyko rozwinięcia się chorób układu krążenia. Wszystkiemu winien jest jeden ze składników preparatu – chlorheksydyna, która powoduje wzrost ciśnienia krwi.

Naukowcy uważają, że regularne stosowanie płynów do płukania ust, które zawierają chlorheksydynę, może zwiększać liczbę zgonów spowodowanych atakiem serca lub udarem mózgu. Związek ten wykazuje silne działanie antyseptyczne, niszcząc jednak nie tylko szkodliwe, ale również pożyteczne bakterie.

Niektóre gatunki mikroorganizmów produkują związki azotowe, które wspomagają rozluźnianie mięśni gładkich ścian naczyń krwionośnych i rozszerzają arterie. Deficyt związków azotowych w organizmie prowadzi do wzrostu ciśnienia krwi. Przepłukanie ust cieczą zawierającą 0,2% chlorheksydyny zmniejsza ilość związków azotowych w ustach o 90%, a we krwi o 25%.

Pracownicy Uniwersytetu Queen Mary przeprowadzili badania w których udział wzięło 19 zdrowych osób. Każda z nich zaczęła regularnie przepłukiwać jamę ustną płynem dwa razy dziennie. Wyniki monitorowania ich stanu zdrowia wykazały, że ciśnienie krwi ochotników wzrosła średnio o 2-3,5 pkt. Wcześniejsze badania udowodniły, że zwiększenie się ciśnienia krwi zaledwie o jeden punkt zwiększa ryzyko śmierci z powodu chorób serca o 7%, a wystąpienia udaru mózgu – o 10%.

Naukowcy podkreślają, że nie chcą nikogo zniechęcać do stosowania antyseptycznego płynu do higieny jamy ustnej. Jednak do regularnego stosowania powinno się wybierać preparaty bez chlorheksydyny lub zawierające niewielką jej ilość – do 0,06%.”

Źródło: http://tylkomedycyna.pl/wiadomosc/plyny-plukania-jamy-ustnej-moga-zwiekszac-ryzyko-zawalu-serca

Poznaj szokujące fakty o produktach zbożowych!

Czy pieczywo pełnoziarniste / razowe jest zdrowe?

Polecam też inne teksty o szkodliwości glutenu ze zbóż: Artykuł 1Artykuł 2Artykuł 3Artykuł 4 (przyp. Jarek Kefir)

pieczywo pelnoziarniste pszenica makarony dieta

Czy w pieczywie korzystniejsza jest twarda skóra czy raczej miękka? Chleb razowy jest naturalny, czy może sztucznie barwiony? A chleb chrupiący? Chleb jasny, jak i chleb razowy mają swoich przeciwników i zwolenników. To oczywiste, że są gusta i gusta, i z nimi się nie dyskutuje. Wiele chlebów jednak nie służy zdrowiu..

Gość Romana Czejarka tłumaczy, iż po zjedzeniu chleba / bułek niezwykle szybko wzrasta, a następnie spada poziom cukru w naszym krwiobiegu. Takie działanie powoduje bardzo szybki i gwałtowny przypływ głodu po takim posiłku. (Produkty pszenne to bomba z opóźnionym zapłonem – atakują trzustkę, powodując cukrzycę, epidemię otyłości i chorób serca – przyp. Jarek Kefir).

Od ziaren, lepiej wybrać kaszę! Najlepszą kaszą jest kasza jaglana, która nie zawiera toksycznego glutenu. Jest lekka, nie powoduje problemów trawiennych, działa rozgrzewająco. Poza dużą zawartością witamin, minerałów, kwasów NNKT, pozytywnie wpływa na wiele spraw – mówi Justyna Marszałkowska w programie: „Cztery pory roku”.

Jacy ludzie nie powinni jeść nieprzemielonych ziaren? Czemu lepiej nie przyzwyczajać naszych pociech do płatków śniadaniowych? Jaką ilość soli zawiera jedna miska płatków kukurydzianych?

Wysłuchaj cały program! (W programie nie ma przekazanej całej prawdy, bowiem każda forma glutenu zbożowego niszczy zdrowie, ale warto i tak wysłuchać – przyp. Jarek Kefir).

„Cztery pory roku” (link) na antenie Jedynki od poniedziałku do piątku między godz. 9.00 a 13.00. Zapraszamy!

Na podstawie: Polskie Radio

?????????????????????

Zapomniana rola zdrowej wody – eliksiru życia

Zdrowa woda czyli eliksir życia

woda dla zdrowiaJedną z głównych przyczyn chorób cywilizacyjnych  i starzenia się populacji ludzkiej jest odwodnienie tj. przewlekły niedobór CZYSTEJ  wody w organizmie. Jeśli komórki są stale odwodnione, słabną. Nie pijemy wystarczających ilości Czystej Wody, nasze komórki starzeją się bardzo szybko i często chorujemy.

W zasadzie proces starzenia się jest nieprzerwaną intoksykacją wywołaną kwaśnymi produktami przemiany materii i związanym z tym uogólnionym stanem uszkodzeń i niedoborów. Z punktu widzenia procesów biochemicznych organizmu, proces starzenia to nic innego jak zużycie składników mineralnych w celu neutralizacji kwaśnych produktów.

Tym bardziej powinniśmy zwracać uwagę na podstawę naszego żywienia, jaką z pewnością jest woda.

Warto zadbać o jej jakość, a wtedy mamy szansę na poprawę zdrowia i uniknięcie zażywania wielu szkodliwych preparatów farmakologicznych.  Należy korzystać  z metod naturalnych mających swój początek wiele tysięcy lat temu – do których między innymi należy leczenie wodą.

Współcześnie w związku z zanieczyszczeniem środowiska jesteśmy skazani na picie wody skażonej chemikaliami, bakteriami, metalami ciężkimi. Coraz mniej mamy miejsc na świecie, gdzie woda jest nieskażona i występuje w swojej czystej postaci.

woda zyciaNa szczęście istnieją jeszcze regiony, gdzie ludzie żyją w zdrowiu ponad 100 lat i można do nich dotrzeć w celach badawczych.  Do takich populacji zalicza się ludność w Królestwie Hunzów  w Północnym Pakistanie. Naukowcy z całego świata poszukiwali odpowiedzi na pytanie, co powoduje tak długie życie tych ludzi, biorąc pod uwagę wszystkie aspekty środowiska, w tym żywieniowe itp.  Sekretem długowieczności okazała się woda jaką pili – woda zawierająca aktywny wodór. Uczeni zadawali sobie także pytania czym się wyróżniają się wody źródeł uzdrawiających: Lourdes, Tlacote, Nadana czy Nordeau.   W 1998 r. badania naukowców Japońskich (prof. Shirahata z Kyushu University) wykazały związek między wodą elektrolizowaną, a wodami ogólnie uznawanymi za uzdrawiające.

Wspólnym mianownikiem dla tych wszystkich wód jestł potencjał „Redox”, będący miarą występującego w nich aktywnego wodoru – który ma zdolność redukcji wolnych rodników,  a więc jest silnym antyutleniaczem (antyoxydantem).

Co więc może być skutecznym antyoksydantem?

Wszystko wskazuje na to, że jest nim Wodór – dlaczego ?

Ponieważ:  neutralizuje najgroźniejsze dla ludzkiego organizmu rodniki hydroksylowe. W przeciwieństwie do innych znanych antyoksydantów wodór nie powoduje działań ubocznych i nie obciąża organizmu. Łatwo przenika struktury biologiczne i gromadzi się dokładnie tam, gdzie jest najbardziej potrzebny, to znaczy w warstwie lipidowej błon komórkowych.

Ponadto, w porównaniu do pozostałych antyoksydantów, nie wymaga wydatku energetycznego zarówno przy wchłanianiu do ustroju, przy transporcie wewnątrz, oraz usuwaniu. Na wszystkie te procesy, w przypadku pozostałych roślinnych i innych antyoksydantów, ustój musi wydatkować energię, a  w wypadku choroby jest to wydatek znaczący dla zdrowia i samopoczucia.

W jaki sposób możemy wprowadzić wodór do naszego organizmu? W postaci WODY odtlenionej, bogatej w aktywny wodór ( proste – prawda ?) –  lecz niestety takową można znaleźć aktualnie w niewielu miejscach na świecie.

Dobra woda alkaliczna (zawierająca aktywny wodór)  powinna się cechować następującymi właściwościami:

> powinna być idealnie czysta – pozbawiona przypadkowych minerałów oraz innych szkodliwych związków chemicznych i biologicznych.

> powinna być zrównoważona (przegotowana) – wg tradycyjnej medycyny chińskiej woda idealna nie powinna ani wyziębiać, ani rozgrzewać. Przegotowanie wody zmienia jej charakter z wyziębiającej na obojętną, czyli zrównoważoną. Dzięki temu oddziaływanie  takiej wody  na ludzki organizm jest optymalne.

> powinna być  zredukowana – tak jak wody z najlepszych uzdrawiających źródeł, powinna mieć  jak najniższy potencjał Redoks, czyli być mocno nasycona elektronami. Wzbogacenie wody wodorem obniża potencjał Redoks. Taka woda unieszkodliwia wolne rodniki i przywraca naturalną równowagę Redoks w organizmie.

> powinna być właściwie ustrukturyzowana  – tzn. zachowywać naturalną strukturę cząsteczek wody (klastrów). Struktura ta jest zwykle niszczona lub uszkadzana w trakcie produkcji zwykłych wód butelkowanych. Można temu zapobiec, poddając wodę procesowi strukturyzacji z zastosowaniem, na przykład, Technologii Grandera tuż przed zabutelkowaniem. Ustrukturyzowana w taki sposób woda ma większą biodostępność – jest bardziej aktywna chemicznie, a jej naturalne oddziaływanie jest wzmocnione.

W dzisiejszych czasach powszechnego stosowania chloru – silnego oksydantu – do uzdatniania wody pitnej, oraz znacznego zanieczyszczenia naszego srodowiska,  organizm przeciętnego człowieka ma przeważnie nadmiernie podwyższony parametr  Redox we wszystkich płynach ustrojowych. Dlatego powinniśmy dostarczać naszym organizmom możliwie dużo wody alkalicznej.

Przykładowo dla zawodników uprawiających sport rekreacyjnie lub zawodowo, ważne jest dostarczanie do ich organizmu przed, podczas i po wysiłku fizycznym odpowiedniej  ilości płynów, a przede wszystkim dobrej jakości wody. Wahania poziomu pH organizmu mają niekorzystny wpływ na ogólny stan zdrowia, wagę, samopoczucie, poziom zmęczenia oraz odczuwanie bólu – a poprzez to na wydolność treningową. Mięśnie pracują najlepiej w określonym zakresie pH. Podczas odpoczynku pH mięśni wynosi około 6.85, podczas gdy krew ma pH 7.35. Podczas dużego wysiłku fizycznego zachodzi proces spalania beztlenowego z powodu niedoboru tlenu. Dla uzyskania energii spalany jest glikogen zmagazynowany w mięśniach. W wyniku tego wytwarza się  m.in. kwas mlekowy i dwutlenek węgla – co powoduje, że pH mięśni obniża się tym szybciej im intensywniej ćwiczysz, a to wywołuje stan zmęczenia. Nagromadzenie kwasu w mięśniach ogranicza produkcję enzymu kumulującego i przenoszącego energię podczas wykonywania wysiłku. Kiedy pH mięśni spada poniżej 6.46, przestają one reagować w skoordynowany sposób. Jest to zauważalne, gdy zawodnicy tracą koordynację ruchu podczas długotrwałych wysiłków. Brak koordynacji występuje szczególnie podczas szybkich i gwałtownych ruchów. w takich kategoriach jak np. piłka nożna, piłka ręczna, tenis, koszykówka, siatkówka, boks itp.).  Odkładający się w komórkach mięśniowych kwas mlekowy tworzy środowisko kwaśne w którym następuje spowolnienie reakcji z powodu zaburzenia przekazu impulsu elektrycznego w układzie nerwowym.Należy pamiętać, że wysiłek fizyczny jest stanem ekstremalnym organizmu w którym wymaga on szczególnej troski w zakresie odpowiedniego nawodnienia oraz utrzymania równowagi kwasowo-zasadowej.

Wprowadzenie do diety sportowców wody  alkalicznej skutecznie chroni przed zakwaszeniem i zabezpiecza wymienione potrzeby organizmu, oraz zwiększa jego wydolność – dając wymierne efekty zdrowotne i sportowe.

Jak już pisaliśmy utlenianie to ‘korozja’ naszego organizmu, ponieważ nadmiar wolnych rodników jest przyczyną starzenia się. Organizm człowieka posiada mechanizmy samo-regeneracji, jednakże nadmiar wolnych rodników spowodowany np. stresem, wysiłkiem fizycznym lub złym odżywianiem, znacząco zakłóca ten proces. Zakwaszanie organizmu jest również naturalnym procesem wynikającym przede wszystkim z procesu przemiany materii.

Jedynym sposobem na opóźnienie i spowolnienie procesu starzenia są działania przeciw utlenianiu oraz przeciw zakwaszaniu – realizowane poprzez prawidłowe nawadnianie organizmu.

Pijąc wodę alkaliczną uruchamiamy i wzmagamy proces odtruwania. W pierwszej kolejności następuje odkwaszenie organizmu oraz  uaktywnia się proces regeneracji komórek.  Woda alkaliczna powoduje o wiele szybszą wymianę wody w komórkach naszego ciała, nie zużywając przy tym cennej energii  – która jest potrzebna w ciągłym procesie odbudowy i regeneracji. O wiele łatwiej przenika ona przez błonę komórkową, a poprzez wymianę wody w jej wnętrzu następuje proces przyśpieszonego oczyszczania.
Bezpośrednim skutkiem takiego działania jest odmłodzenie organizmu zarówno wewnątrz  jak i na zewnątrz. Tylko sprawne, nieuszkodzone lub zregenerowane komórki zawierają odpowiednią ilość wody. Młody organizm zwiera do 85% wody, a w starszym wieku jej zawartość spada nawet do 45%. Proces starzenia to proces ‘wysychania’ organizmu – podobnie jak obraz liści na drzewach od wiosny do jesieni.

Świetne efekty dla skóry uzyskuje się stosując okłady z wody alkalicznej, która regeneruje głębokie warstwy skórne. Dzięki temu następuje redukcja zmarszczek oraz ujędrnienie skóry.

Woda alkaliczna może być także wykorzystana do zmywania makijażu, a okłady na oczy mają działanie odprężające i niwelujące podkrążenia i opuchlizny. Wcieranie w skórę głowy wzmacnia włosy, gdyż regeneruje mieszki włosów. Następuje wyraźna poprawa naszego wyglądu.

Źródło: http://artelis.pl/