Reklamy

Tag: USG

USG SZKODZI ZDROWIU DZIECI A LEKARZE I MEDIA MILCZĄ!

USG szkodzi zdrowiu płodu. Dlaczego robią to naszym dzieciom?!

Badanie USG wydaje się być oczywistym standardem w okresie ciąży. W Polsce wykonywane ono jest bardzo często, w porównaniu do standardów zachodnich. Uważamy powszechnie, że badanie to jest w pełni bezpieczne. Jednak USG jako badanie ultradźwiękowe, po prostu szkodzi zdrowiu dziecka w łonie matki. I są na to mocne dowody!

Przedstawia je były doktor Jerzy Jaśkowski, naukowiec z wybitnym dorobkiem. Pierwszą demaskatorską publikację opublikował w roku 1993, gdy o internecie nikt nawet nie marzył. Od 2010 roku bardzo aktywnie zwalcza medyczne mity i przekłamania w internecie. Całkiem niedawno skorumpowana przez farmację medycyna pozbawiła go tytułu doktora.

Zasadnym wydaje się pytanie, dlaczego oni to nam robią? Medycyna i farmacja niszczy nasze zdrowie od najmłodszych lat. Szkodliwe szczepionki, śmieciowe jedzenie, czyli mleko krowie zamiast matczynego. Powszechne bombardowanie dzieci toksycznym cukrem.

A teraz sprawa ze szkodliwym wpływem badania ultrasonograficznego (USG) na płód. Badania USG są odpowiedzialne za wady genetyczne, żółtaczkę, choroby nowotworowe wieku dziecięcego np. białaczki, chłoniaki, nowotwory mózgu, zapalenia błon płodowych, zaburzenia osobowości powodujące kilkakrotnie większą częstotliwość samobójstw, choroby i wady oczu, choroby skórne i alergie.

Jarek Kefir

USG szkodliwość

.

Cytuję: „Obecnie, czy to z głupiej ciekawości określenia płci dziecka, czy z powodu wyciągnięcia pieniędzy z NFZ, prawie co miesiąc namawia się kobiety do wykonywania badań ultrasonograficznych. Oczywiście uspokaja się je, że jest to badanie całkowicie bezpieczne dla płodu. A chodzi po prostu o naciągnięcie i wyłudzenie forsy. Policzmy: 9-miesięczna ciąża to jest co najmniej 7-8 badań, po 150-220 złotych za badanie, czyli na jednej takiej kobietce można nawet 2000 złotych zarobić. A żadne czasopismo kobiece nie ostrzeże o powikłaniach, wynikających z badań USG.

Co to są ultradźwięki, czyli USG? Ultradźwięki są zaburzeniem mechanicznym, rozchodzącym się ruchem falowym w ośrodku materialnym. Ultradźwięki możemy traktować jako zmianę ciśnienia, lub falę przemieszczania się cząsteczek, oscylujących wokoło stanu równowagi. Oddziaływanie ultradźwięków na materię dzielimy na czynne i bierne, w zależności od zastosowanego natężenia, które decyduje o biologicznym działaniu. Energia fali mechanicznej wywołuje następujące efekty:

– mechaniczny: cząsteczki wykonują drgania w zależności od częstotliwości. Czyli dochodzi do wzrostu ciśnienia i jego spadku. Zmiany te prowadzą do zniszczenia struktury ośrodka. Występuje przy tym zjawisko kawitacji, polegające na zwiększaniu objętości mikroskopijnych pęcherzyków gazu w miejscu rozrzedzeń i spadku ciśnienia. To właśnie kawitacja jest odpowiedzialna za efekty działania mechanicznego.

– cieplny: pochłaniana energia mechaniczna ultradźwięków przekształca się w dużej części w ciepło. Dotyczy to szczególnie granicy dwóch ośrodków, na przykład kości i mięśni, czy mięśni i nerwu.

– chemiczny: przyspieszenie reakcji chemicznych powoduje rozpad dużych cząsteczek, na przykład białek, czy aminokwasów. W procesach diagnostycznych wykorzystuje się ultradźwięki o bardzo małym natężeniu rzędu mniejszym od 10KW/m2. Wzrost temperatury na granicy mięsień – kość jest do 400% większy, aniżeli w samych mięśniach, w tych samych warunkach ekspozycji. Tkanka nerwowa jest o wiele bardziej wrażliwa na przeciążenia, aniżeli na działanie mechaniczne.

Zjawisko kawitacji może powodować rozległe zniszczenia w tkankach. Pęcherzyki kawitacyjne po zbliżeniu, łączą się w większe. Przy odpowiedniej wielkości wpadają w rezonans z drganiami ultradźwiękowymi. Padanie w rezonans powoduje bezstratne przekazywanie energii.

W instrukcjach sprzedawanych do aparatów podają zwykle energię w watach na metr kwadratowy. Takie powierzchnie nie występują w ludzkim ciele, o wiele bardziej zrozumiałe jest podawanie w watach na centymetr kwadratowy. Okazuje się, że przekazywana energia wynosi  kilka tysięcy razy więcej aniżeli energia wiązania komórkowego. Producenci starają się na ogól w swoich folderach nie podawać mocy głowicy.

Zapadaniu się pęcherzyków kawitacji towarzyszy uwalnianie dużych ilości energii, co można zmierzyć wzrostem temperatury. Ta wysoka temperatura, czyli energia kinetyczna cząstek, powoduje dysocjację wody i powstawanie bardzo toksycznych wolnych rodników. Z kolei gwałtowny wzrost ciśnienia w pęcherzyku może powodować jego pęknięcie i powstanie fali hydrodynamicznej, w której ciśnienie może dochodzić do 100 atmosfer. Niszczy to wszystkie struktury biologiczne wokoło. Zwiększanie szybkości reakcji chemicznych z powodu wzrostu temperatury powoduje zmianę kwasowości otaczających pęcherzyk, oraz zachodzi depolaryzacja molekuł. Przegrzanie tkanek zachodzi już po minucie oddziaływania ultradźwięków na tkanki. Każde przedłużenie badania powoduje wzrost temperatury o więcej aniżeli 3 stopnie C. Skutkuje to efektem termicznym uszkodzenia komórek.

Czyli bardzo obrazowo i w skrócie można powiedzieć, że badanie ultradźwiękowe dla komórki to coś podobnego jak bicie paskiem po pośladkach. Różnica polega na tym, że paskiem dostajemy po pupie, a tutaj głowica może bić po oczach, mózgu, czy wątrobie. Jest to więc zasadnicza różnica. Trzeba także pamiętać, że dziecko rozwija się z dwóch komórek i każdy narząd z tych kilku pierwotnych. Jeżeli więc jedna zostanie uszkodzona, to skutki są na całe narządy. Szczególnie jest to istotne, kiedy uszkodzone są komórki Centralnego Układu Nerwowego, narządy zmysłów, trzustka itd.

Lekarze zasłaniają się brakiem badań wskazujących jednoznacznie na działania negatywne USG. Takie rozumowanie jest zaprzeczeniem zdrowej logiki. Jak nie wiesz, czy coś szkodzi, to sprawdź, a nie truj innych. A urzędnicy, zarówno Ministerstwa, jak i PZH, dopuszczają te badania jako całkowicie bezpieczne. Pomimo braku prac naukowych potwierdzających ten fakt. Przenosząc wymienioną sytuacje na prawo. Prawnicy zabezpieczyli się pojęciem „nieznajomość prawa nie zwalnia od kary”. A w medycynie od ćwierćwiecza jest wręcz odwrotnie. Jak nie udowodniono, że wbicie noża w serce powoduje śmierć, to znaczy, że można nóż wbijać. Dlaczego nie przeprowadzono odpowiednich badań? Odpowiedź? Ponieważ to niehumanitarne. I nadal można kaleczyć dzieci tylko i wyłącznie z chęci zysku.

A tymczasem, co mówi nauka?

W Chinach są kantony, w których można posiadać tylko jedno dziecko. Jeżeli taka biedna kobieta zajdzie w ciążę, a sąsiedzi doniosą, to na miesiące przed rozwiązaniem zamyka się ją w specjalnym obozie i czeka na poród. Po porodzie pokazuje się dziecko kobiecie i topi w beczce przy niej stojącej. Pokazuje i topi na jej oczach, aby nie mogła skarżyć, że dziecko zostało sprzedane na części. Wykorzystując taką sytuację lekarze chińscy przeprowadzili eksperyment, polegający na badaniu takich kobiet za pomocą standardowego aparatu USG. Kobiety ochotniczki poddawano kontrolowanej dawce ultradźwięków stosowanych w diagnostyce przed planowaną aborcją. Następnie, po aborcji, szczątki dziecka poddawano dokładnym badaniom mikroskopowym, biochemicznym i w mikroskopie elektronowym. Badaniami objęto mózg, nerki, oczy, itd.

Wnioski.

Prenatalne badania USG SĄ ODPOWIEDZIALNE za wady genetyczne, żółtaczkę, choroby nowotworowe wieku dziecięcego np. białaczki, chłoniaki, nowotwory mózgu, zapalenia błon płodowych, zaburzenia osobowości powodujące kilkakrotnie większą częstotliwość samobójstw, choroby i wady oczu, choroby skórne i alergie.

Badania USG powinny być ograniczone do bardzo konkretnych podejrzeń chorób u płodów. Nie powinno się wykonywać takich badań wcześniej, jak na kilka tygodni przed datą porodu. Niedopuszczalne jest badanie USG w celu określenia płci dziecka. Badania USG w celu określenia płci, czy po prostu obejrzenia potomka, powinny być traktowane zgodnie z paragrafem kodeksu karnego. Kto świadomie naraża zdrowie i życie człowieka podlega karze…

Wykonywanie USG powinno być zabronione w pierwszym i drugim trymestrze. Jeszcze w latach 70-89 monitorowano tętno płodu za pomocą stałego, nieraz kilkudziesięciominutowego pomiaru dopplerowskiego. Na wszelki wypadek brak prac oceniających takie eksperymenty. Badania w Chinach prowadzono w latach 1988-2011.

I mamy problem. Te 90% personelu medycznego płci żeńskiej nic o tym nie wie i dalej „truje” dzieci? A przecież ten temat jest omawiany już na II roku studiów medycznych i pokrewnych. Więc stan faktyczny jest taki: nauka teoretyczna mająca umożliwić lekarzowi wybór właściwej metody diagnostycznej jest wkładana do kosza, a decydują procedury urzędnicze NFZ. A że kaleczy się dzieci? A kogo to obchodzi. Wielokrotnie na forach medycznych znajdują się wpisy. „Takie są procedury i reszta mnie nie obchodzi”. ROBOTY BIOLOGICZNE JUŻ PO 25 LATACH PRANIA MÓZGÓW.

I tak idziemy w kierunku nicości.”

Autor: dr Jerzy Ja.ś.kowski
Źródło: WolneMedia.net

BIBLIOGRAFIA:

  1. http://www.amazon.com/gp/product/B00X06QDYS/
  2. http://nomorefakenews.com
  3. http://harvoa.org/chs/pr/
  4. http://harvoa.org/chs/
    5.http://www.hopkinsmedicine.org/healthlibrary/test
    _procedures/gynecology/fetal_ultrasound_92,P09031/
  5. https://consensus.nih.gov/1984/1984UltrasoundPregnancy041html.htm
  6. http://www.eurekalert.org/pub_releases/2012-11/sfhe-uga111212.php
  7. http://www.eurekalert.org/pub_releases/2012-11/sfhe-uga111212.php
  8. http://www.naturalnews.com/028853_ultrasound_fetus.html
  9. http://www.naturalnews.com/019910_ultrasound_infant_health.html
Reklamy
Reklamy

Szokujące manipulacje statystyką w medycynie. Czy Twój lekarz wie, co do Ciebie mówi?

Szokujące manipulacje statystyką w medycynie. Czy Twój lekarz wie, co do Ciebie mówi?

leczenie raka (3)Wklejam szokujący w swej wymowie artykuł autorstwa Gai, komentatorki wielu stron o tematyce antysystemowej, w szczególności medycznej. Dotyczy on statystyki medycznej, a dokładnie – metod manipulowania nią. Lekarze i korporacje manipulują statystykami na potęgę, by zmusić pacjentów do badań, do wykonywania testów, czy zażywania leków, i innych metod medycznych.

Najlepszy przypadek to przykład manipulowania statystykami rzekomego zapobiegania rakowi piersi przez mammografię. Mammografia to nic innego, jak naświetlanie promieniowaniem rentgenowskim. Każda jego dawka oznacza szkody dla organizmu. Otóż: lekarze kłamią mówiąc, że mammografia zmniejsza ryzyko zgonu o 25%. Kruczek tkwi w interpretacji owych statystyk. Otóż, na 1000 kobiet, cztery z nich zachorują na raka piersi. I mammografia zmniejsza ryzyko śmierci (rzekomo!) u jednej kobiety na te 4 z rakiem. 1 z 4 to właśnie te legendarne 25%. A więc ratuje ona jedną kobietę na tysiąc.

Podobnie sprawa ma się z interpretacją rzekomej skuteczności chemioterapii. Chemioterapia (w zależności od jej rodzaju) zwiększa przeżywalność na raka z 4% (bez chemioterapii) do 6% (z chemioterapią). Niewiele, prawda? To znacznie, znacznie mniej niż placebo, więc można wysnuć wniosek, że ta metoda nie tylko nie leczy, ale wręcz.. szkodzi! Jednak te 2% zwiększenia przeżywalności jest interpretowane jako 50% rzekomej skuteczności chemioterapii. Ponieważ 2% z 4% (bez chemioterapii) to 50%. Teraz widać, że medycyna wcale taką ścisłą nauką nie jest, a te procenty można interpretować w coraz bardziej „kreatywny” sposób. I z metody, która wręcz szkodzi i zabija, poprzez sprytną manipulację, robi się metodę „skuteczną w 50%”.

Reszta w poniższym artykule. Polecam przeczytać cały, wraz ze wszystkimi linkami. To może potrwać dość długo, ale warto.

Autor wstępu: Jarek Kefir

Proszę o podanie dalej tego info!


Cytuję: „Na stronie „GW” ukazał się artykuł, który polecam do poczytania i wyciągnięcia stosownych wniosków.
Artykuł jest obszerny, gdyż liczy aż 8 stron komputerowych.

O czym on jest?
O statystyce, ale w odniesieniu do rozumienia owej statystyki przez świat medyczny, czyli lekarzy. Statystyka, jako przedmiot na studiach z reguły sprawia studentom wiele problemów. Nie jest bowiem łatwym przedmiotem –szczególnie gdy wykładowca nie ma polotu w jej tłumaczeniu. Statystyka jest pomocną nauką, ale dla większości zawodów mało „zabójczą”. Jednakże jak fatalne skutki dla pacjentów niesie niezrozumienie założeń statystyki przez ich lekarzy, najczęściej nie mamy nawet pojęcia.

Pacjent słysząc od swojego lekarza:

Czułość testu wynosi 87 proc. To nie oznacza z całą pewnością, że ma pani nowotwór, bo zawsze jest jeszcze szansa, że zalicza się pani do 13 proc. szczęśliwców. Radziłbym wykonać teraz dodatkowe badania, biopsję.

Wpada najczęściej w przerażenie i panikę, myśląc jakie jest prawdopodobieństwo, że zalicza się do owych 13% „szczęśliwców”?

I tutaj właśnie zaczynamy mieć do czynienia ze statystyką w jej medycznym wydaniu. To, że pacjent niewiele rozumie ze statystyki nie jest jego głównym grzechem, ale że lekarz jej nie pojmuje – jest już wołaniem o pomstę do nieba. Statystyka to jedno, a terminologia diagnostyczno-medyczna to drugie.

Iluż pacjentów ma pojecie, czym jest czułość testu diagnostycznego, jego swoistość, czym są badania przesiewowe, a czym poziom wiremii / wirusemii (pod warunkiem, że wirusy istnieją)?

Czułość testu diagnostycznego:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Czu%C5%82o%C5%9B%C4%87_testu_diagnostycznego

Swoistość testu diagnostycznego:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Swoisto%C5%9B%C4%87_testu_diagnostycznego

Badania przesiewowe:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Badanie_przesiewowe

Tego jest zdecydowanie więcej, ale może warto poświęcić trochę czasu i zapoznać się z powyższymi linkami oraz przeczytać artykuł, nigdy bowiem nie jest wiadomym, kiedy zostaniemy skonfrontowani z sytuacja wymagającą jej znajomości dla naszego lub naszych bliskich dobra.

Poniżej fragment artykułu dotyczący badań mamograficznych. Ten fragment polecam ze szczególnym przesłaniem. Wiele razy pisałam, że ten rodzaj badania jest niezwykle inwazyjnym badaniem i niosącym więcej szkód niż pożytku. Tym goręcej polecam artykuł z Nexusa, który szczegółowo omawia ową tematykę, tym bardziej, że kobiety są atakowane coraz natarczywiej w temacie mammografii.

Podczas ostatniej wizyty u ginekologa byłam zmuszona podpisać oświadczenie w karcie pacjenta, że zostałam pouczona o zalecanym badaniu mammograficznym i odmawiam jego wykonania. W dzisiejszych bowiem czasach nie da się zbyć lekarza informacja, ze badanie zostało wykonane, gdyż ginekolodzy maja dostęp do bazy danych, gdzie widać wszystko, jak na dłoni. Atakują nas już nie tylko poprzez „zaproszenia” wysyłane pod naszym adresem, ale także wydzwaniają i przy rutynowej wizycie u ginekologa natarczywie sugerują „konieczność” wykonania badania.

Promienie rentgenowskie i ich związek z rakiem i chorobami serca:
http://www.kontestator.eu/artykuly_z_nexusa/nexus_015_promieniowanie_rentgenowskie.php

Rak piersi –wykrywanie, czy oszukiwanie?:
http://www.kontestator.eu/artykuly_z_nexusa/nexus_020_rak_piersi_wykrywanie_czy_oszukiwanie.php

Cytuję z GW: „Czym jest 25 procent?

„Regularne wykonywanie mammografii zmniejsza ryzyko zgonu na raka piersi o 25 proc.” – czytam w ulotce zachęcającej do badania. Co oznacza ten wynik? Innymi słowy – o jakie 25 proc. tu chodzi? To tak zwane ryzyko względne.

Bardzo niewielu pacjentów (jak również niezbyt wielu lekarzy) zdaje sobie sprawę, że imponujący wynik 25 proc. spadku śmiertelności oznacza – w liczbach bezwzględnych – jedną kobietę na 1000. Innymi słowy wśród 1000 kobiet, które nigdy się nie badały, na raka piersi umrze cztery; wśród tych, które regularnie poddają się mammografii – trzy.

Skąd się więc bierze 25 proc.? Ano ta jedna mniej kobieta (trzy zamiast czterech) to jest właśnie jedna czwarta, czyli 25 proc.

Statystycznie rzecz ujmując, badanie wydłuża więc kobiecie życie o jeden (!) dzień. To jest właśnie ten dzień, który spędza ona w przychodni – poddając się prześwietleniu – i potem, w oczekiwaniu na wynik – podsumował sarkastycznie Getzsche.

Wbrew tym marnym – przyznajmy – efektom pacjenci, jak wynika z przeprowadzanych ankiet, wierzą bardzo głęboko w skuteczność mammografii (nawet jeśli ta wiara nie prowadzi ich jeszcze do lekarza). 68 proc. pytanych uważa, że badanie piersi redukuje śmiertelność blisko o połowę, ponad trzy czwarte – że w ciągu dziesięciu lat ratuje życie dziesięciu kobietom na 1000, czyli niemal 20-krotnie przeceniają skuteczność tej metody.

Dlaczego? Bo ani lekarze, ani pacjenci nie rozumieją statystyki i używanych sformułowań. Między innymi określenia „ryzyko względne”. Pacjentki są przekonane, że 25 proc. odnosi się do wszystkich kobiet w ogóle, tymczasem liczba ta dotyczy tylko tych, które mają nowotwór sutka.

Jedna ocalona kobieta na 1000 – to jest jasna i klarowna informacja. Ale o ileż mniej imponująca niż rzeczone 25 proc. I – być może dlatego – o wiele rzadziej używana.”

To dozwolona prawem część artykułu z GW. Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,137662,17000749,Nieznajomosc_matematyki_zabija.html

Autor treści spoza GW: Gaja

Badanie USG powoduje uszkodzenie mózgu dziecka

Czy badanie USG płodu (dziecka) jest szkodliwe?

USG ciazaBadanie ultrasonografem (USG) powoduje uszkodzenie mózgu u płodów

USG kobiet w ciąży stało się rutyną w ciągu ostatnich 30 lat. Przyjmuje się, że jest bezpieczne, lecz tego bezpieczeństwa nigdy nie badano. W końcu niedawno przeprowadzono badania, a wyniki ujawniają ponurą prawdę wykazując, że w wyniku badań USG dochodzi do wyraźnego i trwałego uszkodzenia mózgu. Prawie wszystkie dzieci zostały dotknięte w różnym stopniu, co skutkuje tym, że nieprawidłowe objawy neurologiczne stają się normą.

Wspaniały obraz USG płodu na miesiące przed porodem to dla rodziców ogromne emocje, ale to jedyna korzyść. Trudno sobie wyobrazić, aby jakikolwiek rodzic chciał podjąć takie ryzyko, gdyby poznał fakty. Ultradźwięki powodują uszkodzenie mózgu i mogą nawet uśmiercić płód. To nie jest przypuszczenie. To zostało jasno udokumentowane, a dokładnie to, co to badanie robi dla rozwijającego się mózgu.

Dr Jennifer Margulis pisze w swej nowej książce The Business of Baby:

Dr Manuel Casanova, neurolog, który wykłada medycynę na Uniwersytecie w Louisville w Kentucky twierdzi, że badania dr Rakic na myszach potwierdzają niepokojącą hipotezę, jaką on sam i jego koledzy badają od ostatnich trzech lat, że ekspozycja na USG jest czynnikiem środowiskowym bezpośrednio przyczyniającym się do gwałtownego wzrostu autyzmu. [1]

Badanie

Dr Pasko Rakic jest główny specjalista w badaniu dokumentującym, że USG doprowadza do uszkodzeń mózgu myszy. [2] Dowodzi, że proces rozwoju mózgu jest wtedy zakłócony. Chociaż łatwo jest sugerować, że jest to „tylko” badanie na myszach, więc niczego nie dowodzi o ludziach, jest to jednak nieprawda. Sposób rozwoju mózgu myszy jest dokładnie taki sam, jak u wszystkich innych ssaków. Dlatego też, jeśli USG ma niekorzystny wpływ na mózgi myszy, to musi mieć taki sam wpływ na ludzkie mózgi.

Organizacja komórek mózgowych

Komórki mózgu nie są ułożone w sposób przypadkowy. W mózgu masa szara kontroluje mięśnie, percepcję zmysłową, emocje i pamięć. Szare komórki tworzą kolumny, które mogą funkcjonować jako jednostka. Komórki są rozmieszczone w rzędach, które są równoległe do powierzchni mózgu. Są jakby rozmieszczone w siatce, jak wykres. Każda komórka stanowi część zarówno kolumny i rzędu, lecz rząd jest faktycznie zakrzywiony odpowiednio w taki sposób, aby tworzyć powierzchnię mózgu.

Jeśli rozwijające się komórki nie mają zakończeń tam, gdzie powinny mieć, zaczynają się problemy behawioralne, może też wystąpić padaczka, jako wynik błędnego formowania się. To oczywiste, że coś, co może powodować takie błędne formowanie się, może odpowiadać za tworzenie nieprawidłowości. Dlatego badanie dr Rakic jest szczególnie niepokojące.

Migracja komórek mózgu

Neurony płodu tworzą się w obszarze bezpośrednio nad móżdżkiem, czasami określane to jest jako „pierwotny” mózg, a potem rozwijają się w kierunku zewnętrznej powierzchni mózgu. W trakcie procesu, przemieszczają się na zewnątrz, równolegle do powierzchni mózgu. Sprawozdanie z badań szczegółowo wchodzi w zagadnienie, jak odbywa się ten proces, ale dla celów niniejszego artykułu nie ma potrzeby zajmowania się tym.

Jak i kiedy proces ten zachodzi jest kwestią zrozumiałą, lecz jakimi metodami komórki przemieszczają się promieniowo z kolumn, gdzie powstają i skąd zaczynają swój rozwój, nie jest procesem dobrze poznanym. Wiadomo, jednak, że ten proces jest bardzo wrażliwy i może na niego mieć wpływ wiele czynników biologicznych, fizycznych i chemicznych. Autorzy stwierdzają:

Na przykład, powtarzalne narażenie mózgu gryzoni i płodów naczelnych na działanie środowiskowe takich czynników, jak

alkohol (9), leki (22), wirusów neurotroficznych (23), oraz promieniowania jonizującego (24, 25), powoduje niewłaściwe rozmieszczenie neuronów i deficyt behawioralny.

Liczby w nawiasach określają odniesienia badawcze dokumentujące rzeczy, jakie mogą powodować przemieszczenie neuronów.

Badanie dostarcza graficzny obraz jak działa ta migracja oraz jak dochodzi do jej zakłócenia w wyniku USG. Owale reprezentują neurony. Wytwarzane są w dolnej części, gdzie pokazane są pojedyncze neurony. Czerwone to te, które zostały oznakowane w 16 dniu ciąży. Górny rząd (A-D) wykazuje normalną migrację. Dolny rząd (E-H) pokazuje nieprawidłową migrację czerwonych neuronów (oznaczone jako BrdU), które powstały w16 dniu ciąży, gdy zastosowano badanie USG.

USG w ciazyZdjęcia po lewej (A & E) pokazują 16 dzień ciąży (E16). Kolejne (B & F) 17 dzień ciąży (E17). Ostatnie zdjęcia (D & H) pokazują ostateczne położenie neuronów w chwili urodzenia się dziecka (P1).

Zauważ, że wszystkie czerwone neurony są w najwyższym rzędzie u góry i tworzą jeden rząd (A-D). Jednakże neurony, które otrzymały USG często poruszają się wolniej (F). Następna partia neuronów dogania wiele z nich (G). W wyniku tego, neurony, jakie otrzymały ultradźwięki, oznaczone na czerwono, są często przemieszczane nieprawidłowo, a niektóre nawet nie docierają do kory mózgowej w dniu narodzin dziecka (H).

Fale USG jako odpowiednik narażenia ludzkiego płodu

Ciężarne myszy otrzymały dawki fal USG przez czas w zakresie od 5 do 420 minut. Jak wykazano na obrazie po prawej stronie, myszy w ciąży umieszczono w probówkach, po czym dostarczono ultradźwięki ich płodom. Zastosowano akustyczny żel i worek z wodą po przeciwnej stronie urządzenia ultradźwiękowego w celu zminimalizowania efektu odbicia fal i powstania fali stojącej, jaka mogłaby mieć wpływ na zastosowanie ultradźwięków.

Urządzenie ultradźwiękowe było wykorzystane do badań na ludziach. Przeprowadzono liczne powtarzane próby badania w celu uniknięcia zakłóceń i upewnienia się, że narażenie płodu na USG było minimalne. Wyniki tych badań są opublikowane przez autorów na stronie internetowej. Głowica urządzenia USG został umieszczony w pewnej odległości od skóry myszy w celu zapewnienia, że płody otrzymały fale USG równoważne z tymi, jakie otrzymuje ludzki płód.

USG ciaza 1Metoda

146 myszy poddano wpływowi USG oraz przeprowadzono 141 badań kontrolnych w trakcie tej procedury, bez konieczności odbierania USG. W 16 dniu ciąży, myszom wstrzykiwano BrdU, które barwiło tylko nowo wytworzone komórki. Myszy poddawano USG w 17-19 dniach ciąży, 3 dni po wstrzyknięciu BrdU. Wszystkie próbki zostały opracowane przez techników.

Wyniki 60-minutowej ekspozycji na USG przedstawiono w tej grafice. Kontrola jest po lewej stronie, oznaczona jako A, C, D i E. Wyniki myszy, które otrzymały USG jest po prawej stronie, oznaczone jako B, F, G i H. Dwa górne zdjęcia pokazują lokalizację wycinków mózgu.

Neurony barwione na zielono przez BrdU, co oznacza, że zostały utworzone 16 dni po zapłodnieniu, a inne są zabarwione na czerwono. Sześć zdjęć poniżej A i B to zdjęcia wycinków.

ponowna analiza zamieszczonego wyżej zdjęcia:

badanie USG ciaza

Obrazy C i F pokazują tylko zabarwione na czerwono neurony, które wcześniej istniały jako zabarwione zielenią przy użyciu BrdU.

Środkowe zdjęcia, D i G, pokazują te same informacje, co C i F, ale barwione na zielono neurony zostały tu dodane. Łatwo dostrzec, że neurony kontrolnego badania są bardziej skupione na szczycie kory mózgowej, niż neurony w kolorze zielonym, jakie otrzymały dawki USG.

E i H. Tutaj różnica między neuronami kontrolnymi a poddawanymi działaniu USG jest jeszcze bardziej oczywista. Tylko neurony, które wcześniej były barwione na zielono z użyciem BrdU są widoczne. Prawie wszystkie neurony kontrolne znalazły się na poziomie 3 lub 4 z 10 różnych miejsc. O wiele mniej neuronów traktowanych USG osiągnęło poziomy 3 i 4. Duża część osiągnęła jedynie poziom 5 i 6. Co gorsza, znaczna część przeniosła się w górę w ledwo zauważalny sposób, pozostając na poziomie 1 i 2.

Wreszcie zwróć uwagę na strzałkę skierowaną na H. Jedno jest w zbiorze nr 7, a dwa pozostałe są w zbiorze nr 10. Nr 7 znajduje się poniżej kory mózgowej. Jest w głębokiej masie białej. Neurony te nawet nie dotarły do kory mózgowej. Co gorsza jednak, te wszystkie neurony poddane wpływowi USG nadal znajdują się w warstwie dolnej, co niepokoi w szczególny sposób. Badanie stwierdza następująco na temat tych neuronów:

… Tworzą odrębny zespół w pobliżu komory bocznej mózgu, które przypominają stan periventricular ectopias. Gdy zaczynają powstawać te ektopowe komórki, łatwo jest odróżnić mózgi narażone na działanie czynników środowiskowych od mózgów badań kontrolnych, nawet podczas wzrokowego badania części immuno-barwionych.

Ectopias to nieprawidłowe położenie części ciała lub narządów, zwłaszcza w momencie narodzin. Ectopias w tym wypadku były tak poważne, że można je było zobaczyć bez mikroskopu – co wskazuje na ciężkie uszkodzenie mózgu.

Analiza ilościowa

Powyższy przykład jest pojedynczą próbka z badań, ale 287 myszy poddano tym badaniom. Liczby są następujące:

1.Czas naświetlania USG/2. Liczba badań kontrolnych/3. Liczba badań z użyciem USG

420 minut: 7 kontroli, 7 USG

210 minut: 14 kontroli, 14 USG

60 minut: 32 kontroli, 29 USG

30 minut: 35 kontroli, 35 USG

15 minut: 33 kontroli, 39 USG

5 minut: 20 kontroli, 22 USG

USG dziecka ciazaObraz z lewej przedstawia wykresy wyników. USW dotyczy fal USG, a SHAM to badanie na grupie kontrolnej.

Wykresy pokazują procent neuronów, jakie pozostały w dolnych pięciu kolumnach, numery 6-10 odbyły mniejszy odcinek w kierunku powierzchni mózgu.

Niestety, wyniki dla 210 minut naświetlania USG są nietypowe i badacze nie dali na to żadnych wyjaśnień. Jednak bliższa analiza danych pokazuje pewne wsparcie dla tych samych wniosków.

Rozproszenie neuronów jest podobna w badaniu kontrolnym i podczas naświetlania USG u myszy w okresie 5 i 15 minut, choć nieco wyższa ilość rozproszenia występuje u myszy narażonych na USG. Od naświetlania przez okres 30 minut, rozróżnienie zaczyna być istotne i dobrze widoczne:

Okres naświetlania/procent neuronów pozostałych w dolnych 5 kolumnach

Narażenie dłużej niż 30 minut: 4% więcej neuronów w dolnych 5 (5% i 9%)

Ekspozycja ponad 60 minut: 6% więcej neuronów w dolnych 5 (5% i 11%)

Ekspozycja ponad 210 minut: 4% więcej neuronów w dolnych 5 (5% i 9%)

Ponad 420 minut: 6% więcej neuronów w dolnych 5 (9% i 13%)

Średnia wszystkich wyników: 3% więcej neuronów w dolnych 5 (5% i 8%)

Wyraźnie widać, im dłuższy okres ekspozycji neuronów na fale USG, tym więcej pozostaje na dolnych poziomach.

Jak piszą autorzy:

W czasie 420-minutowej ekspozycji na fale, możliwe jest, że tak długi okres ekspozycji prowadzi do zwiększenia rozproszenia komórek powyżej stanu normalnego w porównaniu do warunków kontrolnych. Jednakże, trudno jest w pełni ocenić okres 420 min, ponieważ niektóre z osobniki z miotu matek eksponowanych na USW doznały albo resorpcji albo zostały zjedzone tuż po urodzeniu (Tabela 1). W rzeczywistości, żaden osobnik w tych miotach nie przeżył P10 [10 dnia po urodzeniu] u ciężarnych myszy w grupie narażonej na ten okres działania fal, choć myszy w grupie kontrolnej SHAM urodziły pełny miot, który przetrwał do dnia P10.

Mówiąc wprost, oni nam powiedzieli, że maluchy myszy narażonych na 420 minut USG, w znacznej części w ogóle nie przeżyły. Zostały wchłonięte przed urodzeniem lub urodziły się martwe albo nie dawały oznak życia, więc zostały zjedzone przez matki. Oni również poddali niektóre płody myszy na 600 minut USG. Żaden z tych płodów nie przeżył takiej dawki ekspozycji USG. Wszystkie zginęły 10 dnia po urodzeniu. Jednakże żaden płód z grupy kontrolnej nie zginął.

Wniosek częściowy

To badanie pokazuje, że fale ultrasonograficzne skierowane na płód zakłócają rozwój mózgu, powodując przemieszczenie się neuronów. Takie przemieszczenie jest znane z tego, że powoduje zaburzenia zachowania oraz przyczynia się do powstawania innych problemów neurologicznych.

Dr Rakic i jego zespół przeprowadził duży zakres badań, które jasno pokazują uszkodzenia mózgu wywołane przez USG. Badanie prenatalne stało się obecnie czymś tak rutynowym, że niektórzy lekarze dokonują prześwietlenia przy okazji każdej wizyty. Choć poszczególne procedury nie trwają od 3 ½ do 7 godzin (210-420 minut), to łatwo zauważyć, że dziecko może z łatwością być narażone na efekt zbiorczy tych naświetleń. Wyniki te muszą być traktowane poważnie.

źródła:

The Business of Baby; Dr. Jennifer Margulis; Scribner; page 25-44.

Prenatal exposure to ultrasound waves impacts neuronal migration in mice; Proceedings of the National Academy of Science; Eugenius S. B. C,. Ang, Jr, Vicko Gluncic, Alvaro Duque, Mark E. Schafer, and Pasko Rakic.

Źródło: http://www.wakingtimes.com/2013/10/11/ultrasound-causes-brain-damage-fetuses-study/

.

jarek kefir

Czy wiesz, że możesz wspomóc finansowo moje inicjatywy uświadamiające? Jest to forma wdzięczności za moją pracę i treści, które były dla Ciebie pozytywne i coś dobrego Ci dały. 🙂 Wsparcie umożliwia też zachowanie niezależności mojej strony.

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek: