Tag: wolność

CZEMU GŁUPI SĄ SZCZĘŚLIWSI? „WIEDZA DAJE WOLNOŚĆ ALE UNIESZCZĘŚLIWIA”

Czy to prawda, że głupcom żyje się lepiej? Czy nie trapią ich odwieczne, egzystencjalne dylematy? Czyż nie spotykają ich uporczywe przeciwności życia? Często spotykam się z takimi twierdzeniami, ale czy są one prawdą? Ponoć im mniej człowiek wie, tym łatwiej mu żyć. Wiedza daje wolność, ale unieszczęśliwia.. W pewnym sensie tak, jeśli człowiekowi brakuje pierwiastka transcendencji. Bowiem to ona nadaje życiu sens i tłumaczy, że ewolucja i postęp mają konkretny cel. Przyjrzyjmy się bliżej tym ciekawym zagadnieniom.

Umysł, ego.. Ileż o nich napisano, głównie w negatywnym kontekście. Ego jest konstrukcją, która wymusza na jednostce rozwój, choćby ten minimalny. Składa się ono z pragnień. Jeśli spełnisz jedno pragnienie, to po chwilowej ekscytacji, haju pochodzącym z ego, automatycznie pojawi się kolejne pragnienie i kolejne. Z tego powodu ego nie może być szczęśliwe i prawie nigdy nie jest. Jako że ciągle nowe pragnienia są trudne do spełnienia, to ego składa się w większości z cierpienia. Ego jest jak dwuletnie dziecko, które ma cały pokój zawalony zabawkami, ale ryczy i rzuca się o podłogę, bo rodzic nie chce kupić kolejnej.

Zdaję sobie jednak sprawę, że te nauki o ego często są wykorzystywane do tego, by demonizować pieniądze i radości świata materialnego. Czy po to, by usprawiedliwiać mentalność niewolnika. Ja to nazywam „duchowymi filozofiami dla biedoty” i te destrukcyjne mechanizmy obecne w każdej religii (monoteizmy, ezoteryka, new age) i w każdej ideologii (ekonomia, lewica, prawica) wielokrotnie opisywałem. I mówię, że ani tędy, ani tędy droga. Dodaję także z przekąsem: to ego i pieniądze są najważniejsze, wszelkie duchowe kwiatki i fikołki na macie do jogi są na drugim miejscu. Szokujące, prawda? Przecież wielcy mistrzowie mówili inaczej! No jak śmiesz, Kefir, Ty spiskowy oszołomie!

Ale zaraz dodam: chodzi o przepracowane ego jak i o mądre korzystanie z pieniędzy w celu twórczego zmieniania świata. Bez ego nie przeżyłbyś nawet ułamka sekundy na tym świecie. Ego to Ty, to Twoja niepowtarzalna tożsamość, to Twoja indywidualność. Silne ego jest podstawą nie tylko każdej zaawansowanej ścieżki okultystycznej, w tym szczególnie dla ścieżek „czarnych”. Ale jest po prostu dużym ułatwieniem w życiu i powinno być bazą dla każdej duchowości. W końcu bez mechanizmu ego do dziś nie wyszlibyśmy z jaskiń, nie stworzylibyśmy zaawansowanej cywilizacji, a nasz zasób słownictwa ograniczałby się do słów takich jak „uczacza” czy „dupa”.

Mechanizm ego i umysłu zapewnia też ten minimalny rozwój po dziś dzień. Wyobraź sobie tych wszystkich Kowalskich bez ego, czyli bez żadnej motywacji do działania. Wyobraź sobie, że masz ostry atak wyrostka robaczkowego, a przyjmuje Cię lekarz bez ego, który nie chce zarabiać, nie chce się dokształcać, nie chce przeprowadzić operacji, ba, nie chce się nawet ruszyć z kanapy w swoim domu. No i mówi się też nam, że pieniądz to niska wibracja, że powinniśmy wrócić do wymiany barterowej. Tymczasem elity śmieją się z takich filozofii biedoty i mają swoje miliardy.

O tych bardzo ważnych zagadnieniach „globalnej wojny o pieniądz” pisałem poniżej – serdecznie zapraszam. To nie walka o większe uduchowienie czy wrażliwość jest na pierwszym miejscu. Na I miejscu jest walka z elitą o pieniądz. Tam, gdzie jest dostatek i technologia, tam automatycznie pojawia się większa empatia, tolerancja i większe uduchowienie. Tam, gdzie jest bieda, jest więcej nietolerancji i przemocy i nie ma mowy o duchowości.
Przebudzenie ludzkości weszło w krytyczną fazę
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?

Umysł z kolei jest nastawiony na ciągłe wyszukiwanie problemów i gorączkowe próby ich rozwiązania. Po pierwsze dostrzega on zagrożenia, komplikacje, złe wiadomości. Wiem to doskonale. Pisząc artykuł od serca, o ważnych zagadnieniach światowych, ale bez „szokującego” obrazka i chwytliwego tytułu, mam może kilkaset wejść. Z kolei artykuły z szokującym obrazkiem, tzw „wstępniakiem”, z tytułem sugerującym szkodliwość czegoś lub jakąś inną „apokalipsę”, przyciągają dziesiątki tysięcy lub nawet setki tysięcy ludzkich oczu. Umysł ma jeszcze inną ciekawą funkcję.

Otóż stara się on za wszelką cenę wytłumaczyć nieszczęsnej, styranej codziennym kieratem jednostce, naturę świata. Tak, pytanie o naturę tego świata, o mechanizmy nim zarządzające jest pytaniem krytycznym, podstawowym dla każdego człowieka na Ziemi. Nie trzeba wcale jakichś alternatywnych informacji ani studiowania wiedzy Illuminatów, bo to pytanie zadaje sobie każdy człowiek. Tylko różni ludzie przyjmują różne odpowiedzi. Opisywał to Robert Anton Wilson, Illuminat i autor książek w niesamowity sposób tłumaczących tajniki ludzkiego umysłu i świata:

Nie sposób przecenić roli konserwatywnych religii w dziejach. Jej zasięg można porównać do oddziaływania dymienicy morowej czy dziwactw Hitlera. Religia zawsze pełniła rolę stabilizującą. Taka jest jej funkcja w mechanice ewolucji, w dialektyce funkcji mózgowych. Aktywność umysłu przypomina monolog kokainisty. Nie sposób za nim nadążyć. Przeciętny człowiek czuje się w tym wszystkim zagubiony. Dlatego plemienni moraliści [politycy, kapłani, ekonomiści, eksperci itp] usiłują dostarczyć mu trochę spokoju i stabilności [ideologie, religie itp] spowalniając tę aktywność.

Co ciekawe, przeciętny człowiek posiada największą ciekawość i otwartość wobec świata przed przyjęciem roli rodzicielskiej. Po reprodukcji coraz mniej jest miejsca dla rozważań typowych dla umysłu, a z racji sankcji, jakie każda społeczność nakłada na heretyckie tworzenie nowych idei, praktycznie nikt o nich nie myśli. (…) Być może homoseksualiści nie są wcale największymi twórcami innowacji kulturowych, jak chcieliby widzieć to organizatorzy Gay Pride, jednak ich udział w kulturowych zmianach jest nieproporcjonalnie większy niż pozostałych grup społecznych. Dlaczego? Ponieważ nie mają narzuconych ról rodzicielskich.”
~Robert Anton Wilson

Umysł więc toczy swój natrętny monolog, który dla wielu ludzi jest niepokojący i nie do zniesienia na dłuższą metę. Są dwa problemy: po pierwsze, nauka wie bardzo, bardzo mało o naturze świata. Nie wiemy np co jest po śmierci. Po drugie, ludzki umysł ma bardzo małą moc obliczeniową, jest pełen swoich paranoi, obłędów, wierzeń, leków i traum. I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Umysł przerażonej zmiennością i nieznajomością świata jednostki, pilnie poszukuje.. „pastylek uspokajających”. Pilnie potrzebuje spowolnienia tej umysłowej aktywności jak i wytłumaczenia natury świata. Przyjrzyj się temu wszystkiemu uważnie, a możesz doznać szoku. Gros ludzkiej aktywności zmierza do wyciszenia umysłu, która jest nie do wytrzymania na dłuższą metę. Metody są bardzo różne. Poniżej wymienię te podstawowe:

  1. Medytacja, modlitwa, joga i inne praktyki duchowe. Tutaj sprawa jest oczywista. Medytacja w niemal całkowity sposób wyzerowuje aktywność umysłu, choć oczywiście chwilowo. I to sprawia, że człowiek w miarę postępu medytacji ma coraz więcej i więcej energii witalnej i spokoju. Podobną rolę pełni joga, czyli ćwiczenia likwidujące napięcia w ciele, stabilizujące energetykę kundalini, a więc także wyciszające umysł. Ba, nawet chrześcijańskie modlitwy, oprócz wprowadzania negatywnych kodów do podświadomości („moja wielka wina” czy „panie, nie jestem godzien”) pełnią tę rolę. Wiele z katolickich modlitw to po prostu hipnotyczne mantry, które także poprzez swoją powtarzalność wyciszają gadaninę umysłu.
  2. Seks, także seks tantryczny. Co tu dużo mówić, o seksie się nie myśli, seks się czyni. I im więcej używa się umysłu podczas seksu, tym trudniej o satysfakcję czy orgazm. Wielu ludzi zna tę zależność. Seks pomaga się odprężyć, oprócz dostarczania ogromnej ilości energii obu stronom, wycisza umysł. Wszyscy znają to uczucie po orgazmie. Dodatkowo techniki tantryczne kładą szczególny nacisk na rozluźnienie ciała i inne niuanse, a to umożliwia jeszcze większą przyjemność i jeszcze bardziej wycisza umysł. Seks jest wtedy mistycznym, niezapomnianym przeżyciem.

  1. Alkohol, narkotyki, leki. Ludzkość od zarania dziejów ma poważne problemy z wszelkimi uzależniaczami. Ludzie nie potrafią bawić się, podrywać płci przeciwnej, tańczyć na trzeźwo. Muszą się czymś znieczulić. Czy to samo w sobie nie jest kalectwem? Trzeźwość generalnie jest stanem nie do zniesienia dla większości. Dlatego uzależniacze robią furorę, i dlatego kosztują ogromne pieniądze. Bo najwiekszy biznes robi się na tym, z czego ludzie nie mogą zrezygnować. Jeden znieczula się alkoholem, pijąc dzień w dzień po sześć piw, i uważa się za normalnego członka społeczeństwa. Drugi bierze środki przeciwdepresyjne lub legalne apteczne narkotyki takie jak Relanium czy Xanax i jest uważany przez tego pierwszego za psychola i lekomana. Trzeci znieczula się trawką i uważany jest za tego pierwszego i drugiego za narkomana. Nie wspomnę o wielu innych uzależniaczach, takich jak twarde narkotyki czy hazard.
  • Ideologie i religie. Są one bezpiecznymi „mapami rzeczywistości”, które osłabiają monolog umysłu i próbują udzielić odpowiedzi na odwieczne człowiecze dylematy. One także pełnią rolę „tabletek uspokajających”. Człowiek przyjmuje jakąś bezpieczną mapę rzeczywistości przedstawioną przez swojego lidera i ta olbrzymia, nieznana i ciągle zmieniająca się rzeczywistość już nie jest taka straszna. Umysł bardzo pragnie stałości w tak niestabilnym i słabo poznanym świecie. Umysł kupi więc każdą mapę rzeczywistości zapewniającą stabilność, szczególnie od jednostki która jest święcie przekonana o tym. Więc sukces demagogów w stylu Mahometa, Hitlera czy Mao jest rozwiązany.
    1. Rodzicielstwo. Powszechnie mówi się: „zrób sobie dziecko, to Ci się poukłada w głowie„. Inne ciekawe spostrzeżenie to fakt, że rodzicielstwo odbiera rozum. Internauci śmieją się z „internetowych madek”, które terroryzują swoimi głupotami cały internet. Jest to też mądrość i mechanizm natury. Z jednej strony, aby wytrzymać dziecięcą paplaninę, brak czasu dla siebie, na hobby, na seks, natura musi świeżo upieczonym i zszokowanym rodzicom ograniczyć aktywność umysłową. Z drugiej strony, człowiek podświadomie wie, że każda społeczność nakłada sankcje na „filozofowanie” i „wolnomyślicielstwo”.

    Nowe idee burzą porządek społeczny i od zawsze za ich głoszenie były przewidziane represje. Więc priorytetem żonatego i dzieciatego nie jest „walka z systemem” czy „wymyślanie jakichś filozoficznych głupot”, ale konformizm i dostosowanie się do ogółu. To nie żonaty i dzieciaty wymyślił ogień, koło, reaktor atomowy czy filozofię humanizmu, i nie on pójdzie na barykady walczyć z bogaczami. Aktywność umysłu po spłodzeniu lub urodzeniu dziecka spada dzięki mądrości natury, mającej zapewnić nowemu życiu przetrwanie w świecie, który jest „dżunglą”. A wraz ze spadkiem aktywności umysłu przychodzi większy spokój.

    1. Poczucie przynależności, które dają „grupowe spędy”. A więc: msza, koncert, mecz sportowy, wiec partyjny, demonstracja i wiele innych. Mawiają, że tłum jest potworem o wielu głowach. Ktoś mądry powiedział też, że w tłumie IQ człowieka automatycznie się obniża. Że im większy kraj, tym gorszych ma polityków, bo są oni wybierani przez większy tłum ludzi. W takich grupowych, czasowych spędach jest ogromna, niemalże mistyczna siła. Wspólną ich cechą jest nie tylko odmóżdżenie, ale fakt, że ich członkowie dostają potężny zastrzyk energii i.. wewnętrznego spokoju. To zrozumiałe: aktywność umysłowa spada, więc pojawia się też większy spokój.
  • Muzyka. Pierwszą muzyką świata było.. Techno. Tak, techno, a przynajmniej jej pierwotne, nieelektryczne formy. Już kilkadziesiąt tysięcy lat temu pierwsi szamani wystukiwali hipnotyczne rytmy na bębnach. Lata ’80 i ’90 XX wieku zelektryfikowały tę najstarszą człowieczą muzykę i nadały jej nazwy takie jak Techno, Trance czy Hardstyle. Muzyka taka, poprzez swoją powtarzalność i cykliczność, ma uspokoić aktywność umysłową u osób, które narzekają na jej nadmiar. Przeciwieństwem muzyki elektronicznej jest rock czy metal, które przeciwnie – mają nasilić wewnętrzny dialog i wzmóc aktywność umysłową. W metalu melodia zmienia się co kilka czy kilkanaście sekund, jest tam totalny dynamizm i zupełny brak tego, co w muzyce elektronicznej, czyli brak cykliczności i powtarzalności. Wiadomo, technomaniacy i metale nie przepadają za sobą, bo są innymi typami ludzi. Ja przyporządkowuję te dwa „muzyczne porządki świata” i neurobiologii, i archetypom psychologicznym. Polecam takie spojrzenie.
  • Uważam mianowicie, że ludzka psychika powstała po to, żeby nas obronić przed zobaczeniem prawdy. Żeby nie pozwolić nam na ujrzenie mechanizmu wprost. Psychika to nasz system obronny – dba o to, żebyśmy nigdy nie pojęli tego, co nas otacza. Zajmuje się głównie filtrowaniem informacji, mimo że możliwości naszego mózgu są ogromne. Bo nie dałoby się unieść tej wiedzy.”
    Olga Tokarczuk

    Mówią, że paranoja to znajomość wszystkich faktów, a pesymiści są po prostu lepiej poinformowani. W psychologii istnieje pewien niepopularny pogląd, że to pesymiści i osoby z depresją egzystencjalną lepiej postrzegają świat. Że to optymiści mają na oczach „różowe okulary”, które zafałszowują obraz świata, ale umożliwiają im „wyjście” do tego świata jak czołg, jak taki taran. Nie widzą oni całości, nie znają wszystkich zagrożeń, więc paradoksalnie wiedzie im się lepiej.

    Czy także w tym jest jakaś mistyczna mądrość natury? Czy w świecie, którego nie jesteśmy w stanie zrozumieć, który ciągle się zmienia, trzeba ludziom jakoś ograniczać aktywność umysłu? On ciągle panicznie domaga się odpowiedzi. A odpowiedzi na najbardziej fundamentalne pytania nie było 30.000 lat temu i nie ma ich teraz. Co jest bowiem po śmierci? Do dziś tego nie wiemy, a teorie naukowe tylko gmatwają tę sprawę. Bo np nie wiemy, co jest centrum ludzkiej samoświadomości, jaką ona ma naturę i dlaczego w ogóle coś takiego działa. Przecież ateistyczna teoria człowieka jako „góry kości i mięsa” w ogóle tego nie tłumaczy.

    Czy głupcom żyje się więc lepiej? I tak i nie. Pamiętajmy też, że to dzięki temu uporczywemu dialogowi umysłu i dopominania się zeń odpowiedzi, mamy naukę, technikę, i coraz to nowe teorie.

    Autor: Jarek Kefir ©

    jarek kefir

    1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

    2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

    • Na konto bankowe:

      Dla: Jarosław Adam
      Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
      Tytułem: Darowizna

      Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
      Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
      IBAN: PL16102047950000910201396282

    • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

     

    GDZIE PODZIAŁA SIĘ TWOJA WOLNOŚĆ? „CAŁA ZIEMIA JEST W ICH RĘKACH”

    Zniewolenie, niewola, uwolnienie, wolność.. Tyle się teraz o tym mówi. Ba! Mówi się teraz o tym tak dużo, że gdzieś tam po drodze znikają nam rzeczy naprawdę ważne. Czy wolność to jakieś enigmatyczne uduchowienie czy wręcz przebudzenie? Czy wolność to utrzymywanie swych wibracji wysoko, jak głosi jedna z popularnych duchowych teorii? Czy nasze myśli na pewno tworzą rzeczywistość, i nawet gdy wszędzie będą latać głowice nuklearne, będzie tak fajnie, duchowo i „słodko-pierdząco”? A co z czynnikami zewnętrznymi?

    W takim razie co o takiej wolności ma powiedzieć mieszkanka Syrii, która musi walczyć z państwem islamskim w szeregach kurdyjskich siłach kobiecych YPJ by przeżyć? Śledzę codziennie przebieg tej wojny angażującej kilkadziesiąt krajów, którą nasi potomni nazwą trzecią wojną światową. A przykład mniej ekstremalny? Co o takiej duchowej wolności może powiedzieć pracownik polskiej fabryki, który wraca do domu o 18 i nie ma czasu i sił na „takie pierdoły”?

    Wolność to czas i pieniądz

    Czy wolność to dorosłość, i tym samym prawa obywatelskie jak i możliwość kupna na legalu papierosów i alkoholu? Co z Twoim czasem? Czas jest najważniejszą wartością bo nie można go kupić, wydłużyć, wygenerować. Doba króla i doba poddanego są dokładnie takie same. Czy człowiek który wychodzi z domu o 6 a wraca o 19, by utrzymać rodzinę, jest naprawdę dorosłym, odpowiedzialnym i wolnym człowiekiem? Czy na tym ma polegać to „życie realne w społeczeństwie”?

    Człowiek wolny to człowiek który ma dwie wartości: pieniądze i CZAS. Oprócz wojny o pieniądz, toczy się wojna o czas. Oprócz nacisków na rządy by poluzowały neoliberalny system, i nacisków na pracodawców by płacili godnie, są też naciski na to, by więcej czasu było do naszej dyspozycji. Podczas gdy w Polsce pracuje się od bladego świtu do wieczora, w krajach cywilizowanych mówi się o czterodniowym tygodniu pracy i o sześciogodzinnym dniu pracy.

    U nas jest mentalność balcerowiczowskiego „homo economicus” i wylewa się pomyje na tych, którzy nie są wysoko wynagradzanymi programistami w IT, a w krajach cywilizowanych rozważa się wprowadzenie bezwarunkowego dochodu podstawowego. Żyjemy wciąż w realiach „ukrytego obozu pracy”. Zlikwidowano widoczne łańcuchy, jest też dużo mniej batów. Ale niewolnictwo wciąż trwa w najlepsze, tylko teraz jest inaczej nazywane.

    Wolność od społeczeństwa i autorytetów

    Czy dorosłość to na pewno dojrzałość, odpowiedzialność i wolność? A może to tylko zaprogramowanie na podstawowy program społeczny, na bycie bio-robotem? Czyli na pracę, rozmnażanie i posłuszeństwo społeczeństwu, rodzinie, otoczeniu, ideologiom, religiom, politykom? Nie słuchasz się już rodziców, dumny brodaczu czy dumna hispterko, ale zadaj sobie pytanie, kto przejął symbolicznie ich rolę? Kto rozkazuje Ci, jak masz myśleć, kogo nie lubić i kogo wielbić? Ideolog, kapłan, polityk, ekspert, celebryta?

    Mówi się, że wolność to rządy tej lub innej partii politycznej. Każda partia (PiS czy PO) definiuje wolność inaczej. Każda inaczej definiuje najróżniejsze pojęcia. Normalność? Demokracja? Faszysta? Socjalista? Te pojęcia są niezwykle plastyczne. Każda epoka, każdy naród, każda opcja polityczna i w końcu każdy z nas z osobna inaczej je definiuje. Ale tylko Ci, którzy mają władzę nad słowem, narzucają ich znaczenie innym i tym samym pełnią rząd dusz.

    To słowa są potęgą każdej elity, ponieważ są nośnikami wiedzy i określają całą naszą codzienność. Kto ma władzę nad słowami, ten dyktuje innym co jest dobre a co złe. Co jest „normą społeczną„, a co jest „zachowaniem aspołecznym”. Co jest „totalitarnym faszyzmem” czy „wstrętnym socjalizmem”, i w konsekwencji czego można nie lubić. Znaczenie słów zmienia się w zależności od tego, kto ma władzę nad słowami i kto dyktuje swoją wersję.

    To, co dziś jest normalnością, i co z pełnym oburzeniem bronimy, jutro czy za 100 lat może być uosobieniem najgorszych możliwych wzorców. Czy też uosobieniem „dawnych, niewolniczych czasów„, przed którymi nasi potomni będą ostrzegali dzieci i wnuki. Toczy się globalna wojna o słowo. Słowa tworzą mapy rzeczywistości, a mapy te tworzą wspomnianą wyżej codzienność. Mapy rzeczywistości to oczywiście ideologie, religie i tym podobne. Mapa rzeczywistości to także ekonomia, która nie jest nauką ścisłą, ale bardziej sztuczką iluzjonistów czy manipulacją.

    To tak naprawdę słowa, poprzez mapy rzeczywistości, narzucają nam niewolnictwo, które jest najpierw w naszych głowach, a potem się materializuje. Więc człowiek wolny to człowiek, który zna prawdziwe znaczenie słów, i wie, że to znaczenie się zmienia, jest relatywne i wielowymiarowe. Człowiek wolny to człowiek, który zna potęgę wiedzy, jaką niesie słowo. Z kolei wolny kraj to kraj posiadający taką elitę, która nie manipuluje słowem w celu wyzysku, cenzury i prześladowań.

    Wolność od nadmiernych pragnień

    Nie istnieje taki rząd, taki kompleks militarno-przemysłowy, taki system ekonomiczny i mass medialny, który mógłby sprowadzić nas do poziomu zabawek i robotów równie skutecznie, co dyktatura biologii i otoczenia.
    ~F.M. Esfandiary

    A co z wolnością od.. siebie samego? Prawdą jest to, że zasługujemy na to, co najlepsze od życia. A więc na bogactwo lub chociaż pełen komfort finansowy, na miłość, seks, wiedzę, rozrywkę, i wszystko inne co dobre. Ale z drugiej strony, ważna jest też wolność od nadmiernych pragnień. Więc miliarder Osho, posiadający 100 luksusowych wozów Rolls Royce, ma trochę racji z tą „dyktaturą ego” i nadmiernymi pragnieniami.

    Ego jest takim systemem wewnątrz nas, któremu wciąż mało. Gdy kupuje się samochód lub inną rzecz, to czuje się przez miesiąc, dwa silną ekscytacje pochodzącą z ego. Po roku samochód staje się kolejnym elementem szarej, nudnej codzienności. Zaś po trzech latach wciąż sprawny wóz, który może jeździć jeszcze co najmniej 5 lat, zaczyna nam zwyczajnie ciążyć. Chcemy kupić nowe, najczęściej na kolejny kredyt.

    To dzięki tej właściwości ego korporacje produkują smartfon, który psuje się po roku lub po dwóch. Bo my i tak chcemy nowy. Ważna jest też kwestia tego wewnętrznego monologu. Pochodzi on z ego i składa się albo z coraz to nowych i nowych pragnień, albo z cierpienia, że tych pragnień nie możemy zrealizować.

    O tych bardzo ważnych zagadnieniach poczytasz też w poniższych wpisach – serdecznie zapraszam:
    Przebudzenie ludzkości weszło w krytyczną fazę
    Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
    Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
    Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
    Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna
    Czy żyjesz w świecie mrzonek? Życie weryfikuje każdą iluzję!

    Autor: Jarek Kefir ©

    jarek kefir

    Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i z ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi, wpływając na zwiększanie świadomości. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego. Niezależne media nie mają dochodów z prenumerat i nie są sponsorowane przez koncerny. Radzę sobie sam. Byt wolnych mediów jest teraz trudny i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

    • Na konto bankowe:

      Dla: Jarosław Adam
      Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
      Tytułem: Darowizna

      Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
      Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
      IBAN: PL16102047950000910201396282

    • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

    PRZEBUDZENIE LUDZKOŚCI WESZŁO W KRYTYCZNĄ FAZĘ. TO NAJWAŻNIEJSZA „WOJNA” W NASZEJ HISTORII!

    Wśród naszych przodków niewiele było dam i dżentelmenów. Większość nie była nawet ssakami” – pisze Robert Anton Wilson w książce „Powstający Prometeusz”. Ten cytat tłumaczy nie tylko wiele zawiłości w świecie naszych relacji matrymonialnych czy społecznych. Ale wyjaśnia tragizm naszej obecnej sytuacji. Jako ludzkość jesteśmy na naprawdę niskim poziomie rozwoju. Świat naszych relacji, mechanizmy społeczne, polityka, a nawet system ekonomiczny – to wszystko oparte jest na drapieżnej matrycy zwierzęcej. Jesteśmy wzajemnie zagryzającymi się pół-zwierzętami.

    Jednak istnieje coś takiego jak ewolucja, rozwój, postęp. Celem natury i ludzkości jest udoskonalanie form i (pod)systemów, i to się teraz dzieje. Stare, barbarzyńskie wzorce świata zwierzęcego czy raczej pół-zwierzęcego, zderzają się z wzorcami nowymi, które pojawiły się stosunkowo niedawno. Przejawia się to w odejściu od niewolnictwa czy pańszczyzny, odejściu od państw typowo wyznaniowych, w większej tolerancji dla wyborów życiowych ludzi. Obecnie cywilizuje się świat naszych relacji.

    przebudzenie ludzkości

    Wojna o pieniądz i przebudzenie ludzkości

    Najważniejsza zmiana, jaka obecnie ma miejsce, to „wojna o pieniądz”. To ta walka „dołu” społecznej piramidy z „górą” jest najważniejszą, jaką toczy obecnie ludzkość. To nie uduchowienie i empatia są teraz numerem jeden. Dlaczego? Popatrzcie na piramidę potrzeb Maslowa. Najniżej jest potrzeba materialnego przetrwania. Wyżej są potrzeby bardziej cywilizowane. Zasada jest taka, że gdy człowiek nie ma spełnionych tych podstawowych, bytowych potrzeb, to z jednej strony jest wiecznie znerwicowany.

    Z drugiej strony zwiększa się jego agresja, a z trzeciej strony ma dużo mniejszą chęć do wykształcania tych wyższych cech. Mówiąc brutalnie: taka osoba będzie „typowym Januszem” czy „typową Grażyną”, czyli osobą słabo rozwiniętą, nieokrzesaną. Donoszącą na sąsiadów, dającą komuś w mordę, złorzeczącą, nietolerancyjną, itp itd. Tych przywar jest całe mnóstwo i często się z nich śmieją „salonowi”, lewicowi autorzy, zapominając jednak, że to ich rabunkowe rządy do tego doprowadziły.

    Nasza ekonomia to odwzorowanie wzorca zwierzęcego, gdzie jeden zjada drugiego, gdzie brakuje skrupułów, a w walce o byt wszystkie chwyty są dozwolone. I co najważniejsze, w naturze tylko nieliczni mają dostęp do większości zasobów, np jedzenia czy samic. Samce alfa jedzą w pierwszej kolejności, zagarniają dla siebie większość jedzenia, i np w stadach wilków tylko oni się rozmnażają z samicami. Wzorzec zwierzęcy to także przekonanie, że zasobów naturalnych jest za mało, że nie starczy dla wszystkich, dlatego istoty walczą ze sobą i odbierają sobie zasoby.

    Neoliberalny kapitalizm i matryca zwierzęca

    Dokładnie to samo mamy w dzisiejszym systemie ekonomicznym – neoliberalnym kapitalizmie. Jest to system, w którym „góra piramidy” zasysa 99,9% zasobów. Dół piramidy, czyli społeczeństwo, dostaje ochłapy, niewielką część wygenerowanych pieniędzy. Jeden pracuje przy maszynie i zarabia 1500 zł, drugi jest programistą w branży IT i zarabia 20000 zł. Ale nadal jest to niewielka część tego, co rzeczywiście oni wypracowali. Dla przykładu: praca pierwszego pracownika, pracującego fizycznie, warta jest dla firmy 100.000 zł miesięcznie, a on dostaje tylko 1500 zł. Z kolej korporacja IT w której pracuje drugi pan, głosujący zapewne na Nowoczesną i gardzący „Januszami”, zarabia miliardy dolarów rocznie. A on dostaje z tego tylko 20000 zł miesięcznie.

    Jest to oczywiście dużo bardziej złożone, ale praktycznie nikt na to nie zwraca uwagi. Jest to ścisły temat tabu. Nasz kapitalizm neoliberalny to odwzorowanie grupy samców alfa zabierających większość zasobów dla siebie, i wyjadających najlepsze kąski. Te samce alfa to oczywiście banki, korporacje czy miliarderzy. Drenują oni zasoby planety, które potem leżą bezczynnie na ich kontach, zamiast realnie „pracować” w gospodarce. W następnej kolejności jest nieco liczniejsza grupa samców alfa, czyli mniejsi przedsiębiorcy czy politycy. Obie grupy stanowią gdzieś 1% społeczeństwa lub mniej.

    Dalej jest grupa tych, którzy mają trochę lepiej niż cała reszta niewolników. Ta grupa to właśnie korporacyjne lemingi, i ta grupa najsilniej popiera status quo głosując na liberalne „partie bogatych”. Jest to mechanizm psychologiczny polegający na tym, że chcą oni odciąć się od tej reszty biedoty, chcą być tacy „nowocześni”, „europejscy”, „postępowi” itp. No i na samym dole piramidy jest biedota, czyli de facto niewolnicy. Osobna kwestia, którą poruszałem w wielu felietonach, to fakt, że ten system kapitalistyczny to dalej realia niewolnicze. W czasach niewolnictwa (czy też pańszczyzny bądź feudalizmu) to pan zapewniał niewolnikowi żywność, odzienie, schronienie. Czyli podstawę. Cała reszta, czyli hulanki i swawole, podróże, frykasy na stole, książki itp, była zarezerwowana dla właścicieli niewolników.

    Tak jest także teraz, z tą różnicą, że na to minimum minimum musimy sami zapracować. Nie ma już łańcuchów fizycznych, nie ma tej pańszczyzny, ale rdzeń systemu pozostał dokładnie taki sam. Ale to nas oślepia i sprawia, że tak trudno jest to dostrzec. Dzisiejsi niewolnicy tyrają po 10 godzin za 1500 złotych i uważają, że to jest normalne, że taka jest ekonomia, że nic nie da się z tym zrobić. Nie buntują się. Dlatego bardzo Was na to uczulam. Nie jakieś duchowe teorie, nie wieczne uduchowianie się jest ważne. Nie jakieś fikołki na macie do jogi, i nawet nie tantra i happeningi niektórych tantrystów, że odsłonięta wagina wyzwoli świat. Ale wojna o pieniądz jest najważniejszą wojną ludzkości, od której przebiegu zależy nasze przetrwanie.

    O niewolnictwie kapitalistycznym, będącym de facto realiami obozu koncentracyjnego, możesz przeczytać w poniższych artykułach:
    Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
    Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
    Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
    Czy żyjesz w świecie mrzonek? Życie weryfikuje każdą iluzję!

    Ludzkość powoli się przebudza

    Ludzkość powoli budzi się z poziomu pół-zwierzęcia, z poziomu dziecka czy też z poziomu ofiary. Te trzy określenia traktują o tym samym, choć opisują temat z różnych stron. Doświadczamy dramatycznego kryzysu wartości. To, co stare, rozpada się i zderza z tym, co nowe. A to, co nowe, jeszcze na dobrą sprawę nie nadeszło. To od dołu piramidy społecznej zależy to, jak będzie postępować góra, i ile zasobów będzie temu dołowi odbierać. Patrząc na to zagadnienie ezoterycznie, to mamy to, na co sami zezwalamy. Jesteśmy ofiarami, owcami, mamy zakodowane, że jesteśmy niegodni bogactwa, bo to przecież grzech, bo wielbłąd i ucho igielne. Więc to bogactwo bierze ten, który jest śmiały i który ma zakodowany inny wzorzec – że może, że zasługuje, że należy mu się.

    Bez wygrania „wojny o pieniądz” ludzkość nie wejdzie na wyższy stopień rozwoju, nie przebudzi się. To sprawy materii, a więc także pieniądza są zawsze najważniejsze. Są na pierwszym miejscu, bo materia jest bazą do wszystkiego innego. Przecież nawet sam Osho nie zaniedbywał sfery materii. Ba, miał miliony dolarów i aż 100 różnych samochodów Rolls Royce. A nam całe lata wmawiano odwrotnie. Że ważniejsze jest uduchowianie się, niż ta przysłowiowa „praca i chleb”. Politycy również podchwycili ten trend, i wmawiali nam, że ważniejsze są idee (np gender czy prawa gejów) niż ta praca i chleb.

    Ale pora wrócić na ziemię, właśnie do tego świata materii. Podczas gdy inni debatują o 50 płciach czy pokazują waginy, my zadbajmy o „pracę i chleb” i wygrajmy wojnę o pieniądz. Póki co jesteśmy na najniższym możliwym poziomie rozwoju, jeśli chodzi o cywilizację. Niżej jest już tylko świat zwierząt. Świadomość tego, że jesteśmy praktycznie małpiszonami na zwierzęcym, podświadomym autopilocie, bywa przytłaczająca. Czasami myślę, że wolałbym pewnych rzeczy nie wiedzieć.

    Potrzeba bezpieczeństwa i nasza cywilizacyjna psychoza

    Robert Anton Wilson pisał, że człowiek ma bardzo silną potrzebę bezpieczeństwa materialnego. Podzielił on ludzką świadomość na osiem obwodów, przy czym potrzeba bezpieczeństwa związana jest z najbardziej zwierzęcym i przez to najpotężniejszym obwodem. Czyli „oralnym obwodem przetrwania biologicznego”. W dawnych społeczeństwach ludzie upatrywali bezpieczeństwa w więzach ze swoją „pulą genetyczną”. I znowu, to też prastary mechanizm wzięty jeszcze ze świata zwierzęcego. Zwierzęta tak samo jak ludzie lokują swoje poczucie bezpieczeństwa w puli genetycznej, czyli w stadzie, gromadzie.

    Jak było dawniej u ludzi? Wiadomo, rolnicy którymi była większość, dostarczali plony. Młynarz mielił mąkę, piekarz piekł chleb, rzemieślnik naprawił buty czy sprzedał części do pługa. A nad wszystkim czuwali „pan i pleban”, którzy jako jedyni opływali w dostatki. W takich społeczeństwach ludzkość zaczęła wyrastać z pierwotnego, jaskiniowego barbarzyństwa. Powstały normy społeczne, a wraz z nimi konserwatyzm i monogamia, by zapewnić ojcom rodzin pewność, że wychowują własne dzieci. Wtedy nie znano środków antykoncepcyjnych, każdy seks mógł skończyć się ciążą. Więc musiano wymyślić konserwatywne i surowe zasady, musiano wymyślić patrzącego z nieba i karzącego Boga, diabły, piekło i tym podobne. Związki musiały być monogamiczne i „póki śmierć nie rozłączy”, bo inaczej cywilizacja by nie przetrwała.

    Ale i to nie było takie oczywiste, bo wraz z surowymi normami społecznymi powstała hipokryzja i dulszczyzna. Powód był taki, że tych wszystkich zakazów i nakazów nie sposób było przestrzegać. Przecież „krew nie woda”. Mawiają, że gdyby nie alkohol, to nie znałbyś przynajmniej połowy ludzi. A ja mówię, że gdyby ludzie byli tacy konserwatywni i porządni za jakich się przedstawiają, to 90% dzieci w ogóle by się nie narodziło. Musiały być wentyle bezpieczeństwa w postaci: „szaleństwa nocy kupały”, „pijany byłem” czy: „nikt nie widział, więc tego nie było”. Tak, są to realia mentalnej schizofrenii, czyli rozszczepienia. Z jednej strony ludzkie popędy, żądze, pożądliwości ciała, a z drugiej strony konserwatywne normy społeczne. Miały one okrzesać te pożądliwości i ze stada barbarzyńców stworzyć społeczeństwo techniczne XXI wieku. Ale teraz znowu jesteśmy przed takim cywilizacyjnym przełomem.

    Zaburzone poczucie bezpieczeństwa, czyli raj utracony

    Około stu do dwustu lat temu, w zależności od regionu świata, poczucie bezpieczeństwa ludzi uległo poważnemu zaburzeniu. Powód? Zaczęliśmy osiedlać się w coraz większych miastach. Powstawały konurbacje a potem jednolite megalipolis ciągnące się przez setki kilometrów. Pula genetyczna, czy też to stado, przestało de facto istnieć. Takie wzajemne poczucie bezpieczeństwa jest możliwe tylko wtedy, gdy dana grupa mieszkańców jest mała i „każdy zna każdego”. Ludzki mózg jest tak skonstruowany, że może utrzymywać kontakty z góra 150 osobami.

    Teraz nie tylko żyjemy na osiedlach mających po 20.000 mieszkańców. Ale bezpieczeństwa nie zapewnia nam znajomy rolnik, bo produkty które mamy w lodówce pochodzą z całego świata. Nie zapewnia go też młynarz, który może być w Krakowie lub nawet w chorwackim Zagrzebiu, podczas gdy my mieszkamy w Szczecinie. Tak samo rzemieślnik, bo teraz zautomatyzowane fabryki produkują wszystko w Chinach. Gdyby coś niedobrego się stało, to młynarz nie podrzuci mąki, piekarz nie odpali za darmo chleba, a znajomy Zdzichu nie poratuje pędzonym przez siebie bimbrem. Teraz nasze poczucie bezpieczeństwa upatrujemy w pieniądzach.

    To niezwykle istotna zmiana. Nie jest już możliwe bytowanie w społecznościach opartych na tej „zasadzie 150 osób”. Idee komun hippisowskich czy anarchistycznych syndykatów są absolutnie nierealne. Powód? Nie chodzi tylko o to, że odwołują się do wzorca z poprzedniej epoki. Popatrz trzeźwo i rozsądnie na zdjęcie megalopolis Los Angeles z lotu ptaka. Instytucja państwa z lepszym lub gorszym skutkiem próbuje stać na straży „puli genetycznej” i odnowić utracone poczucie bezpieczeństwa. Najlepsze rezultaty odnoszą te kraje, które są rządzone przez silny, prawicowy, ale też bardzo prosocjalny rząd, który nie jest jednocześnie rządem bigotów zabraniających wszystkiego.

    Gdy zabraknie pieniędzy.. Nasz globalny ludzki lęk

    Dlaczego? Społeczeństwo musi być taką armią, biomaszyną, którą trzeba mądrze, ale też zdecydowanie zarządzać. Inaczej system się rozsypie. Prawicowy rząd jest więc symbolicznym kontynuatorem tych norm społecznych kojarzonych z konserwatyzmem, które opisałem powyżej. Zaś moduł prosocjalny zapewnia ludziom większe bezpieczeństwo związane z pieniędzmi. Dwie skrajności, jak we wszystkim z czym mamy dziś do czynienia. To także dlatego na całym świecie trwa upadek liberalnych „partii bogatych”, a rządy coraz to nowych krajów (Rosja, Węgry, Polska, USA, Austria) odwracają się od liberalnej demokracji.

    Więc wracając do meritum.. Gdy coś złego się stanie, to jesteśmy zdani na to, co mamy na koncie. I właśnie.. Przecież pieniądze tak trudno jest zdobyć. Pieniędzy zawsze brakuje. Podczas gdy miliarderzy latają po świecie prywatnymi odrzutowcami, Tobie wmawia się różne bzdury o niewidzialnej ręce wolnego rynku, gdy wracasz z 10-godzinnej pracy, gdzie zarabiasz te 1500 złotych. Powoduje to olbrzymi egzystencjalny niepokój. A wraz z nim pojawiają się te wszystkie negatywne „polskie przywary”. Niedobory pieniędzy powodują większą agresję, więcej nałogów, przestępstw, samobójstw. Także choroby, np depresje, nerwice, psychozy, a także choroby typowo cielesne.

    Zbyt mała ilość pieniędzy, a raczej koncentracja ich u niewielkiej liczby osób, na górze piramidy, powoduje ogromne, cywilizacyjne problemy. Teraz przebywamy w stanie permanentnej nerwicy, choć większość z nas w ogóle tego nie widzi. Niepokój egzystencjalny i te wszystkie ogromne przeszkody znikną dopiero wtedy, gdy każdy będzie zarabiał w miarę godne pieniądze. Do tego przecież dążymy. Ale uwaga uwaga.. A co z problemami ludzkiej natury? Przecież Ci wszyscy uduchowieni mówiący o drapieżności ludzkiego ego jednak mają trochę racji. To druga strona medalu, o której traktuje szokujący eksperyment Calhouna. Gdyby zapewnić ludzkości nieograniczony dostęp do zasobów, to możliwe, że wielu ludzi by się zdegenerowało.

    Pisałem o tym w poniższym artykule:
    Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

    Zaćpało, zachlało i zaruchało na śmierć. Ogromne rzesze ludzi kupowałoby absolutnie niepotrzebne rzeczy i zaraz je wyrzucało. Zaraz zaraz.. Przecież już teraz tak robimy! Kupujemy co dwa lata smartfona na kredyt mylnie nazywany „abonamentem”, a starego wyrzucamy! A dlaczego? bo korporacje produkują rzeczy, które psują się bardzo szybko, by więcej sprzedawać. A to wszystko nakręca wzrost gospodarczy, jest to jeden z filarów kapitalizmu. Czyli i tak źle, i tak niedobrze. Ale nie mamy już wyjścia, i kolejny przeskok cywilizacyjny będzie polegał na wygraniu „wojny o pieniądz”.

    Mięsko za mięsko, czyli trudne relacje damsko-męskie

    Jak to wszystko rzutuje na relacje, w tym te damsko-męskie? W świecie zwierzęcym samice są silne, potężne, mają zębiska, pazury, same lub razem z samcem polują i bronią potomstwa. U ludzi tego nie ma, bo jest silna polaryzacja archetypów płci:

    Męskość = siła, aktywność, ekstrawertyzm, pewność siebie, zarabianie, zadawanie przemocy, i „wychodzenie do świata poza ognisko domowe”.
    Kobiecość = słabość, bierność, introwertyzm, nieśmiałość, nieumiejętność zarabiania i walki o byt, bycie ofiarą i „niechęć do wychodzenia do świata, siedzenie w ognisku domowym”.

    Więc mamy delikatną i nieumiejącą sobie poradzić kobietkę, i nieokrzesanego barbarzyńcę przynoszącego mięsko (dinozaura, mamuta czy „papierkowe”, zielone mięsko) dostającego w zamian także mięsko (ciało kobiety, seks). To było proste, przez wieki relacje opierały się na zasadzie „mięsko za mięsko”. Miłość romantyczna była traktowana jak fanaberia i na dobrą sprawę normą społeczną stała się dopiero w XIX i XX wieku. Seks i pieniądze od zawsze są ze sobą połączone, bo są związane ze sferą materii. A że walka o byt zawsze była trudna, to mężczyźni są podświadomie wkurzeni na kobiety, że w zamian za seks muszą tak się męczyć. Sprawę komplikuje to, że każdy z nas ma nie tylko „dwie płcie” w mózgu (półkula lewa i prawa, męski umysł i żeńska podświadomość, męskie ego i żeńska dusza itp itd). Oprócz tego występuje też archetyp Lilith, czyli silna kobieta, i archetyp Samaela, czyli świadomy mężczyzna.

    Przebudzenie siły kobiet i emancypacja mężczyzn

    Ciąg dalszy komplikacji to właśnie przebudzenie siły kobiet pod postacią rewolucji feministycznej. Początkowo hasła feministek skupiały się na prawie do głosowania, do pracy, do bycia pełnoprawną częścią społeczeństwa. Obecnie feminizm przybiera postać atakowania wszystkiego co męskie, na czele z nienawidzeniem tzw „Białych Suprematystów”, czyli budowniczych cywilizacji. Ale i od tego się obecnie odchodzi. Bo i mężczyźni się budzą, z kilkudziesięcioletnim opóźnieniem.

    Wiemy już co to jest friendzone, wiemy że nie warto wierzyć we wszystko, co słyszymy. Zaczynamy domagać się szacunku w związkach. Z biernych ofiar fochów, pretensji i innych form przemocy psychicznej powoli stajemy się partnerami. Popularnością cieszą się szkoły uwodzenia i podrywu. Z drugiej strony, kobiety wcale nie mają inaczej, też zmagają się z typowo męskimi przywarami.

    Podsumowując, żyjemy w epoce roztrzaskanych światów, w czasach upadku starych wartości, podczas gdy nowe jeszcze nie istnieją. To czasy cywilizacyjnej nerwicy z powodu walki o byt (o pieniądz), i cywilizacyjnej paranoi, ponieważ wymaga się od nas pozytywnych cech kojarzonych z dwoma systemami. Z systemem zwierzęcym i tym nowym. I jak tu nie zwariować? Przecież wszyscy jesteśmy pacjentami i wariatami w klinice psychiatrycznej „Planeta Ziemia” zarządzanej przez najbardziej drapieżnych i psychopatycznych pacjentów. I ostatnie.. To pieniądz i seks są esencją przebudzenia ludzkości, a nie ideały czy doktryny. Zacznijcie od tej „pracy i chleba”, a więcej zrobicie dla świata, niż na siłę zmuszając ludzi do wyznawania takich a nie innych poglądów.

    Autor: Jarek Kefir ©

    jarek kefir

    1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

    2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

    • Na konto bankowe:

      Dla: Jarosław Adam
      Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
      Tytułem: Darowizna

      Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
      Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
      IBAN: PL16102047950000910201396282

    • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

     

    UWAŻASZ ŻE JESTEŚ WOLNY?! A MASZ ODWAGĘ ZADAĆ SOBIE KILKA UCZCIWYCH PYTAŃ?

    Czujesz się wolny? A może raczej czujesz się uciskany? Zniewolony? Jeśli tak, to przez kogo? Lub przez co? Przez system, polityków, elity? Na początek chciałbym, byś zadał sobie kilka dość pesymistycznych pytań:

    -Czy dziś możesz żyć w miejscu, które jest najbardziej korzystne dla Ciebie, np pogodowo, wizualnie, klimatycznie, czy pod względem infrastruktury? Czy musisz raczej żyć gdzieś na jakimś zadupiu zadupia, np na przedmieściu Sosnowca?

    -Czy możesz jeść to, co Ci smakuje a nie to, co musisz? Czy raczej informacje o wyszukanych i super-zdrowych dietach przeglądasz tylko w przerwach na pracę a zakupami w najtańszym dyskoncie?

    -Czy możesz zajmować się hobby, pasją, tym co naprawdę lubisz? Ile godzin w ciągu dnia masz autentycznie dla siebie? Czy może raczej jak to w Polsce, 10 godzin pracy, dwie godziny dojazdu w obie strony i cały dzień mija, przelatuje przez palce? I to wszystko za 2500 zł miesięcznie?

    -Czy możesz uprawiać sport jaki chcesz? Czy raczej po pierwsze Cię na niego nie stać, a po drugie nie masz czasu, sił i ochoty, bo praca, kredyty, obowiązki?

    -Czy możesz wyjechać sobie np na tydzień czasu do innego miasta, by spotkać się z bliską osobą? Czy raczej praca na pełen etat i śmieszne wynagrodzenie za nią nie pozwalają?

    -Czy możesz wyjechać w Bieszczady, w Tatry, na Mazury, gdziekolwiek, rozbić namiot, wybudować szałas, zamieszkać na miesiąc w głuszy? Czy raczej przeszkadza Ci w tym praca? A leśnicy, policja i 50 innych służb, natychmiast Cię złapią, spałują i wlepią 5000 zł mandatu lub aresztują?

    -Czy możesz pójść na górską wyprawę gdziekolwiek, czy raczej musisz najpierw zapłacić za przejście szlakiem, potem kupić prowiant i opłacić miejsce w schronisku, bo w górach pod gwiazdami nocować nie wolno? Jeszcze 50 lat temu mogłeś zrobić to i z milion innych rzeczy, których teraz nie możesz.

    -Czy możesz pierdolnąć to wszystko w chuj, w cholerę, w pizdu i po prostu ruszyć przed siebie? A co z prowiantem, wodą, ubraniem? Za co to kupisz? A co z transportem? Pójdziesz pieszo? A co z noclegiem? Gdzie się zdrzemniesz, skoro nocleg we w miarę ludzkich warunkach to koszt 350 zł, a nocleg w psiej budzie zwanej hostelem to 100 zł? Na kamieniu, na dworcu, w parku z żulami?

    Możesz przejść góra 20 kilometrów z tego ponurego Sosnowca gdzie mieszkasz.. I potem w okolicach równie ponurego Jaworzna, głodny, odwodniony, wyczerpany, przemoczony, wychłodzony i często wystraszony, w środku nocy będziesz modlił się by jakiś kierowca TIRa podrzucił Cię z powrotem na stopa. Wakacje to tylko dach nad głową, transport i żarcie – tylko tyle i aż tyle, bo system jest skonfigurowany tak a nie inaczej.

     „Naprawdę myślisz, że człowiek w wyniku ewolucji stoi wyżej, niż zwierzęta?
    -Oczywiście, – odparłem. –Czyż nie?
    -Nie. Człowiek spadł o wiele niżej, niż zwierzęta. Dziś jedynie milioner, którzy porzuci swoją pracę, może pozwolić sobie na zwierzęcy tryb życia: żyć na wolności, w najkorzystniejszych dla siebie warunkach klimatycznych, dużo się ruszać, jeść ekologicznie czyste pożywienie i prowadzić żywot wolny od stresu. Pomyśl tylko – żadne zwierzę nie chodzi do pracy.
    -A wiewiórki! – spytała. – Przecież wiewiórki zbierają orzechy!
    -Moja droga, to nie jest praca. Gdyby wiewiórki od rana do wieczora wciskały sobie przeterminowane niedźwiedzie gówno [na zasadach wolnego rynku] – to byłaby praca. A zbieranie orzechów to bezpłatny shopping.”
    ~Wiktor Pielewin, „Empire V”

    Niech nie zwiedzie Cię pesymizm tych pytań. Każda istota ludzka rodzi się unikalna i niepowtarzalna. Teoretycznie każdy człowiek na Ziemi, może być i biznesmenem zarabiającym miliardy, i tym, który dostąpił oświecenia i daru niewyobrażalnej mocy. Bo każdy człowiek na Ziemi, rodząc się jako czysta karta, ma wbudowane te wszystkie możliwe potencjały. Umysł króla niczym nie różni się od umysłu poddanego. Różnice polegają na tym, że król dostał inne wychowanie od ojca, który też był królem, niż posłuszny poddany od poddanego ojca. Król wychowuje syna na króla, lider wychowuje syna na lidera, biznesmen – na biznesmena. Zaś poddany wychowuje syna na poddanego.

    Różnica między osobą noszącą koronę a poddanym jest też taka, że król czyta i ogląda inne rzeczy, niż poddany. Korzysta z materiałów innej jakości, zdobywa wiedzę, która przecież została udostępniona całej ludzkości. Nawet najbiedniejszy i najlichszy człowiek jest z urodzenia koroną ziemskiego stworzenia, z władzą nad wszystkimi gatunkami roślin i zwierząt, z umiejętnościami nieznanymi zwierzętom. Wielu ludzi jednak nie zdaje sobie z tego sprawy.

    Wielu jest uwikłanych w różne społeczne przekonania i role. Wielu jest apostołami różnych obłędnych doktryn ograniczających ich moc. Ludzki autorytet, władza, siła, potęga, energia – pochodzi z zaprogramowania podświadomości, a nie z innych czynników. Przestrzegam jednak przed tzw „dziecięcym determinizmem”. Teraz większość z nas jest dorosła i może te negatywne programy odkręcać, pracować nad nimi. Choć najczęściej jest to praca powolna i bardzo bolesna, podczas której mogą wyjść na wierzch najpotężniejsze, ukrywane wcześniej lęki.

    Wielu ludzi nie uznaje swojej siły i mocy, czy raczej potencjału, by je zdobyć. Ja sam zaliczałem się do tej grupy i do dziś często miewam chwile zwątpienia. Ludzie Ci uważają, że zostali negatywnie zdeterminowani, zaprogramowani. Przez rodziców, wychowanie, szkołę, miejsce urodzenia, system ekonomiczny, przez planetę. A to nie tędy droga. Przekonanie, że więzi nas ekonomia, polityka, że świat jest przeciwko nam, że to planeta więzienna, że Ziemią rządzi złowrogi Demiurg, czyli Szatan – odbiera nam moc. I to różnie rozumianą moc – bo odbiera chęć do zmieniania siebie czy energię witalną. Jeśli człowiek nie wierzy w swoją moc lub chociaż możliwość jej uzyskania, odbudowy, to szybko tę moc traci. Jeśli człowiek nie wierzy, że świat jest na dobrej drodze i mu pomaga, to ten świat rzeczywiście się od niego odwraca, a jego życie traci na jakości.

    Wszystkie owce rodzą się i umierają jako owce. Wszyscy ludzie rodzą się i umierają jako ludzie, ale niektórzy stają się pasterzami czy też liderami. Ludzie nie są owcami. Przeznaczeniem ludzkości nie jest bycie ślepym wyznawcą, uważającym, że jest niegodny bogactwa i radości. Przeznaczeniem ludzkości jest budowanie mocy i siły, z jednoczesnym zachowaniem empatii i ochroną słabszych. Ważne jest pogodzenie tych dwóch skrajności. Ciemne wieki pełne trudności zostały już za nami. Mamy naukę, medycynę klasyczną i naturalną, technologię i całą cywilizację. Są one niedoskonałe, pełne oszustw, wymagają pilnych reform, oczyszczenia z korupcji, dalszych badań. Ale jednak nie umrzesz już w boleściach od byle zapalenia wyrostka.

    Cywilizacja to nie tylko zniewolenie i inne wady, które ja sam krytykuję i opisuję. To nie tylko pieniądz, kapitalizm, system, matrix. Dzięki tej niedoskonałej i wymagającej pilnych reform cywilizacji, możemy doświadczać życia. Możemy się rozwijać, choć ten rozwój ludzkości jest minimalny i wciąż hamowany przez tych, którzy mają pieniądze, władzę i wpływy. Pomimo ogromnych wad i „dziur”, system nas chroni. System to armia czy policja, dzięki której możesz pójść do monopola po piwo bez ryzyka uczestniczenia w kolejnej ulicznej strzelaninie. System to prawo, które choć chroni bardziej oprawców niż ofiary, to sprawia, że mamy to minimum bezpieczeństwa. System nas chroni, jest parasolem ochronnym. Choć ten parasol ma pełno dziur i czasami ranią nas jego wystające pręty, to jest potrzebny.

    Jaka mentalność ludzi, tacy rządzący nimi liderzy.
    Jaka mentalność ludzi, takie ich bogactwo i taki mają system ekonomiczny.
    Jaka mentalność ludzi, taki system, taki matrix.
    Od nas zależy wszystko i po części zgadzam się z twierdzeniem, że mamy to, na co się godzimy, na co „tym na górze” zezwalamy.

    Autor: Jarek Kefir ©

    jarek kefir

    1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

    2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

    • Na konto bankowe:

      Dla: Jarosław Adam
      Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
      Tytułem: Darowizna

      Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
      Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
      IBAN: PL16102047950000910201396282

    • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

     

    NAJWIĘKSZA TAJEMNICA DUCHOWOŚCI: NIE WSZYSTKO CO „DUCHOWE” JEST PRAWDZIWE!

    Wiele teraz mówi się o karmie, numerologii i innych doktrynach ezoterycznych czy z serii new age. Doktryny te przeżywają istną eksplozję popularności. Stare religie nie są już w stanie sprostać wyzwaniom i problemom XXI wieku i nie umieją już odpowiedzieć na odwieczne człowiecze pytania. Stąd interesujemy się nowymi formami duchowości, poszukujemy samodzielnie drogi do Boga, kimkolwiek on jest.

    Jednak na drodze tej czeka nas ogrom pułapek, i to często tych starych, tylko opakowanych w nową, new age’ową powłokę. Dużo doktryn z serii new age powiela stare błędy. Począwszy od mentalności ofiary, a skończywszy na przekonaniu, że to nie my rządzimy własnym życiem, ale wola boża, karma, numerologia i różne inne systemy.

    O karmie i iluzjach duchowości ezoterycznej napisałem wiele artykułów. Popularyzuję wiedzę, której znajomość jest niemal zerowa, nawet wśród „uduchowionych”. Okazuje się, że klucz jest w zwykłej prostocie, w codziennych radościach, w byciu człowiekiem, a nie bydlakiem. A nie w skomplikowanych systemach i prawidłach. Możesz o tym wszystkim poczytać w poniższych artykułach:
    Czy cierpienie i zło mają sens? Czyli tajemnice i przekłamania w duchowości
    Czy karma na pewno wraca? Zaskoczę Cię, ale..
    Te pseudo duchowe teorie mogą doprowadzić do życiowej tragedii. Nie zatrać tego co najważniejsze!
    Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!
    Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
    Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?

    Człowiek niespełniony i wewnętrznie zniewolony szuka wytłumaczenia swojej sytuacji, np w grzechu pierworodnym, numerologii czy karmie z poprzednich żyć:

    Cytat: „Człowiek pozbawiony szczęścia utyskuje na swój los: dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe? Jeden ma wszystko w nadmiarze, a inny wciąż klepie biedę. Jednemu wszystko przychodzi z łatwością, a inny bez rezultatów kręci się niczym wół w kieracie. Jednego natura obdarza urodą, umysłem i siłą, a inny, nie wiadomo za jakie grzechy, przez całe życie nosi etykietę człowieka gorszej kategorii. Skąd bierze się taka niesprawiedliwość? Dlaczego życie, nie mające w swej różnorodności granic, nakłada jakieś ograniczenia na określone grupy ludzi? Czym zawinili ci, którym się mniej szczęści?

    Człowiek „gorszej kategorii” czuje się urażony, jeśli nie wściekły, i próbuje znaleźć, choćby dla samego siebie, jakieś wytłumaczenie swej gorszej pozycji. I wówczas pojawiają się najróżniejsze doktryny typu kary za grzechy w poprzednich życiach. Można by pomyśleć, że Bóg nie ma lepszego zajęcia niż wychowywać niesumienne dzieci, i przy tym, mimo swej wszechmocy, ma z tym procesem wychowawczym kłopoty. Zamiast tego, by odpłacać grzesznikowi za życia, Bóg z jakiegoś powodu odkłada karę na potem, chociaż karać człowieka za to, czego ten nie pamięta nie ma żadnego sensu.

    Jest jeszcze inna wersja wyjaśniająca nierówności, która daje nadzieję, że obecnie cierpiący niedostatek otrzymają szczodrą rekompensatę, lecz znowu: albo w niebiosach, albo w kolejnym życiu. Jak by nie było, wyjaśnienia tego typu nie są w pełni zadowalające. Nieważne, czy istnieją poprzednie i przyszłe życia, czy nie. Człowiek bowiem pamięta i uświadamia sobie tylko jedno, teraźniejsze życie i pod tym względem jest ono jedyne.”
    ~Vadim Zeland

    Wszystko jest programem psychiki / podświadomości

    O tym, dlaczego karma, numerologia i inne takie systemy nie działają, napisałem już wiele artykułów. Bardzo trudno jest ludziom uduchowionym przekroczyć tę barierę. Że to nie karma rządzi, ale oni. Że to nie demony, wampiry energetyczne i jakieś złe byty ich atakują, tylko ich własne, nieprzepracowane programy psychiki. Jako coś nowego mogę dodać to, że wszystko jest kwestią Twojego wewnętrznego metaprogramisty. Czyli tego, jak zaprogramujesz swoje postrzeganie świata.

    To, w co wierzysz, będzie się materializowało. Jeśli wierzysz w jakiś system, który ma rządzić: podświadomością, umysłem, Tobą samym, światem, to ten system rzeczywiście będzie Tobą rządził. Zawsze znajdziesz potwierdzenia tego, w co wierzysz. Zawsze otrzymasz takie wydarzenia i sytuacje w świecie fizycznym, które będą Twoje wierzenia potwierdzały. Zawsze będą też synchroniczności jungowskie, po których możesz wręcz uznać  to, że sam Bóg daje Ci potwierdzenie, że Twoja doktryna jest prawdziwa. A to tylko odbicie Twojego umysłu w lustrze (nie)świadomości globalnej.

    Wymienię poniżej kilka możliwych metaprogramów psychiki, które niemal metafizycznie manifestują się w świecie realnym:

    1. Fascynaci teorii spiskowych

    Często czytają te teorie jedna za drugą. Popadają w coś na kształt obłędu. Boją się coraz to nowych zagrożeń, czyhających wszędzie. Czują się bezsilni i całkowicie pozbawieni woli. Przecież Ci Illuminaci tacy potężni, nie można nic zrobić. Ale czują, że muszą walczyć. I robią to bardzo agresywnie, z jednoczesną ogromnym strachem. Przecież „oni” są wszędzie, wszystko czytają i w każdej chwili mogą aresztować czy choćby elektronicznie wywołać zawał serca. I często taki teoretyk spisku doświadcza dramatycznych wydarzeń.

    Na przykład procesów sądowych, bo w mailu komuś groził śmiercią, a przestraszony odbiorca zgłosił to na policję. Ale nie tylko. Bowiem mają różne dziwne wypadki i zbiegi okoliczności. Mają np spadki sił i uczucie wyczerpania, za które mogą obwiniać chemtrails, fluor w wodzie, blue beam czy broń psychotroniczną. Wiele radykalnych teoretyków spisku było jawnie prześladowanych. Cóż, wybrali taką mapę rzeczywistości, w której wręcz muszą być ofiarami.

    2. Katolicy, czyli pokorne cielęta

    Znane polskie przysłowie mówi, że pokorne cielę dwie matki ssie. Jednak prawda jest taka, że pokorne ciele nie ssie ani jednej matki, a w dodatku jest jeszcze kopane i podgryzane przez inne krowy. Katolicyzm wmawia nam poczucie winy, m.in. za śmierć Chrystusa, za grzech pierworodny. Wmawia swoim wyznawcom, że są mali, grzeszni, niegodni. Że bogactwo, radość, seks są grzeszne. Przecież prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do nieba. No i seks tylko po ślubie, bez gumy, i tylko w wybranych pozycjach, Ty zboczuchu! Te same błędy popełnia doktryna new age ze swoją telegonią i głoszeniem, że pieniądz to negatywna wibracja i jest złem.

    Więc koniec końców, katolicy często mają właśnie to pokorne i pełne biedy życie. Typowy obrazek to Janusz i Grażyna pokornie składający rączki w kościele, klepiący biedę. Jakie wzorce oni przekazują dzieciom? Właśnie te wzorce uległości i biedy. Nie uczą ich tego, że pieniądz jest dobry. Nie uczą ich rozpychania się łokciami i tej „żyłki biznesowej”. Bo przecież prawdziwy Polak-katolik idzie do ciężkiej, uczciwej pracy na 10 godzin dziennie za 1500 złotych. I znowu, poglądy te materializują się w świecie rzeczywistym. I to w wymiarze całego narodu polskiego, bo jesteśmy dojoną ekonomicznie kolonią i zasobnikiem taniej siły roboczej dla Zachodu.

    3. Czy karma wraca? Wraca, jeśli w nią wierzysz

    Ludzie wierzący w karmę, numerologię i inne systemy prawideł, oddają tym sztucznym tworom coś, co jest najcenniejsze. Czyli własną wolną wolę. Europejczycy i Amerykanie postrzegają karmę po katolicku – że jakaś dobra bozia z nieba karze za zło a nagradza za dobro. Inaczej natomiast uważają buddyści i hinduiści. U nich zła karma to emocje niespełnienia, braku, nienawiści, lęku. Więc kto ma najlepszą karmę? Tak, zgadłeś – miliarderzy, bankierzy i inni ludzie bez skrupułów.

    Wg interpretacji bardziej dojrzałej, karma rządzi ludźmi, którzy są nieświadomi. Tylko to nie jest jakieś „odwieczne prawo świata”, a ich własne, destrukcyjne programy w podświadomości. Karma to programy podświadomości, które dziedziczymy od rodziców, dziadków, pradziadków. Są zaszczepiane w procesie wychowywania. Karma jest więc „klątwą rodową”, spadkiem po przodkach obecnym w naszej psychice. Każda rodzina ma inną karmę, inny spadek rodowy.

    Ale zobowiązaniem człowieka nie jest bezwolne czekanie, aż karma się wypali. Bo tak to ona nigdy się nie wypali, bo negatywny wzorzec w podświadomości będzie stale przyciągał złe wydarzenia. Np biedę albo toksycznych partnerów. Ten wzorzec trzeba bowiem przepracować, a nie bezwolnie mu się poddawać. Samo nic się nie wypali, nic się nie naprawi. To jest właśnie cecha duchowych dzieci w dorosłych ciałach. Uważają, że są bezwolnie rządzeni przez jakiś mechanizm (karma) i że nie mogą nic zrobić, bo karma musi się wypalić.

    4. Złe energie, demony, byty, astral, wampiry energetyczne

    Jest to swoista „psychoza ezoteryczna”, którą też kilka razy opisywałem. Człowiek wierzący w te rzeczy rzeczywiście zaczyna tych ataków doświadczać. I rzeczywiście zaczyna spotykać różne wampiry energetyczne, czy złych magów rzucających klątwy. I wtedy taka osoba szuka możliwości obrony przed tym. A tego jest dużo, bo powstał wokół tego cały „koncern ezoteryczny”. Niektórzy dają taką wiedzę za darmo, ale wielu na tym zarabia. Więc nieszczęśnik atakowany zewsząd przez byty astralne, magów, wampirki energetyczne, reptilian czy w co on tam wierzy, zaczyna odprawiać rytuały, medytować, oczyszczać duszę, oczyszczać aurę.

    I tak bez końca. I jak na złość, tych ataków energetycznych, klątw i wampirowania jest coraz więcej i więcej. I samopoczucie jest coraz gorsze, zaczyna powoli zahaczać o paranoję lub wręcz psychozę. Im więcej rytuałów i oczyszczania, tym więcej ataków i tym gorsze samopoczucie. Nosz kurde no, tak często się oczyszczam i tak często medytuję, a oni jak na złość się mnie czepiają! Często jest to dla wyznawcy astralu i innych takich powód, dla którego uznaje, że atakują go, ponieważ jest coraz bardziej uduchowiony. Że wszyscy polują na jego „dobre wibracje”.

    Które wcale nie są takie dobre. I mogą być wtedy różne synchroniczności jungowskie. Np człowiek idzie sobie medytować, a tu sąsiad zaczyna wiercić, na ławce pod blokiem siada grupa żuli chlejących jabole (och! co za zła alkoholowa wibracja!) a do drzwi dzwonią świadkowie Jehowy. Lub gdy mieszkasz z kimś, to domownik właśnie wtedy Ci przeszkadza w medytacji, bo zaistniała sprawa wagi galaktycznej w stylu: „A widziałeś moje skarpety?”. I dobre wibracje szybko się kończą, oj szybko, a pozostaje wkurwienie.

    A tak naprawdę to wszystko jest walka z samym sobą, z własnymi programami psychiki. Żaden demon czy anioł nie jest samodzielnym bytem, ale jest archetypem ludzkiej psychiki. Pokazuje, jaka część psychiki jest niechciana, zanegowana, wypierana, i nad czym trzeba popracować. Klasyczna psychologia jest póki co ślepa i głucha na tę wiedzę, bo zanegowała naukę o archetypach Carla Gustava Junga.

    Ciekawą odmianą „demonicznej psychozy” jest radykalna doktryna „chrześcijaństwa biblijnego”. Jest najeżona teoriami spiskowymi, a jej wyznawcy widzą demony i szatańskie knowania dosłownie wszędzie, nawet w Hello Kitty. Więc oni także doświadczają przerażających przeżyć, np paraliżu sennego. Opętanie jest skrajną formą, i najczęściej spotyka się ją u głęboko wierzących chrześcijan. Sataniści odprawiający jakieś dziwne rytuały są niewielkim procentem opętanych i egzorcyzmowanych.

    5. Ofiara podświadomie przyciąga kata

    Program kat-ofiara jest programem odwiecznym. Wynika on z nieświadomej, a więc drapieżnej natury naszej planety. Mentalność niedoboru, przekonanie, że „nie wystarczy dla wszystkich”, zmusza istoty do walki, rywalizacji, zagryzania się, zagarniania dóbr „pod siebie”. Jedni ludzie są silniejsi i często są oni katami. Większość została jednak wychowana w duchu uległości, fałszywej pokory, czołobitności, i są ofiarami. Ofiara zawsze przyciąga kata. Przyciągnie złego, pijącego i bijącego partnera, a dobrego i wrażliwego odrzuci, lub wręcz nawet nie zauważy. Trafi na pracę, gdzie jest mobbing. Czy choćby przyciągnie kata na ulicy.

    Z jednej strony, człowiek słaby przyciąga oprawców, bo taki ma wewnętrzny metaprogram. Więc świat potwierdza jego wierzenia poprzez rzeczywiste wydarzenia. Z drugiej strony, ofiara przyciąga katów bo ma zobowiązanie, by wykrzesać swoją siłę, odzyskać ją. Nauka obrony siebie, wyznaczania granic jest jedną z podstawowych nauk, jakie odbieramy na Ziemi. Jest to planeta małp, gdzie małpa silniejsza chce zabrać banana małpie słabszej. I to pomimo faktu, że ta silniejsza małpa ma w swojej norce już 40 bananów i więcej nie potrzebuje. Nauka związana z obroną przed oprawcami będzie się powtarzała tak długo, aż ofiara nie stanie się silna. Czasami może to dojść do ekstremum. W którym świat wręcz zmusi niechętną do nauki ofiarę, by zastosowała brutalną przemoc, by przeżyć.

    6. Wyznawcy ideologii politycznych

    Jeśli człowiek wierzy w ideologię prawicową, to znajdzie coraz więcej dowodów, badań naukowych i innych potwierdzeń na to, że tylko ideologia prawicowa jest prawdziwa. Ten sam mechanizm działa w przypadku ideologii lewicowej i każdej innej. Tak właśnie działa wewnętrzny metaprogramista. Ideologia opisuje trafnie jedynie część rzeczywistości. Inną część opisuje tylko trochę trafnie. Jeszcze inną totalnie przekłamuje. I są sfery rzeczywistości, które dana ideologia totalnie ignoruje lub nawet ich nie zauważa. Ideologia czy religia ma za zadanie tłumaczyć nam świat.

    Ale ten świat jest bardzo skomplikowany, nieprzewidywalny, chaotyczny. Non stop się zmienia, ciągle są nowe wyzwania, nowe zagrożenia. Pojawiają się nowe technologie, nowe, nieznane wcześniej dylematy i problemy. Więc ideologia wybiera jakiś wąski wycinek rzeczywistości, w którym wszystko jest takie fajne, logiczne, wytłumaczalne i.. bezpieczne, Bowiem ideologia czy religia ma za zadanie przedstawić przerażonej i wiecznie zmęczonej jednostce jakąś w miarę logiczną mapę rzeczywistości. A więc ma dostarczyć poczucie bezpieczeństwa w świecie, w którym bezpieczeństwo, pewność i stałość nie istnieją i nigdy nie istniały.

    O tym, jak wielkim oszustwem są ideologie, pisałem w poniższych artykułach:
    Przeraża Cię Orban, Kaczyński, Trump? Oto prawdziwa i ukrywana przyczyna tych zjawisk!
    Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej
    Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
    Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie. By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i doktryny

    7. Diety i modele żywienia

    Ciekawą formą działania naszego metaprogramisty są diety i różne rodzaje leczących terapii. Nie kwestionuję, że diety są pomocne, wystarczy obejrzeć program o amerykańskich grubasach na jednej z lifestyleowych telewizji. Tak samo witaminy, minerały, zioła, a gdy nie ma wyjścia, to syntetyczne lekarstwa są potrzebne. Ale nasz wewnętrzny metaprogramista wzmacnia działanie diety, suplementów czy lekarstw. Jest to tzw efekt placebo. Jesteśmy tacy radośni, że przeszliśmy na dietę, czy że zaczynamy dbać o zdrowie, że czujemy się rzeczywiście lepiej. I chudniemy. W poniższym artykule opisałem kontrowersyjną tezę, że najlepsza dieta to miliard dolarów na koncie, spokój, stabilność i brak lęku przetrwania w podświadomości:
    Jak schudnąć jedząc normalnie? Tajemnica ukrywana przez naukę ostatecznie ujawniona!

    Systemy wierzeń, systemy iluzji – epilog

    Często za systemami wierzeń kryje się tzw mechanizm cienia. Wierzysz w coś, więc coś innego odrzucasz, depczesz, negujesz. Często to coś jest związane z ukrytymi, nieuświadomionymi lub zanegowanymi częściami psychiki. Z lękami, niechcianymi pragnieniami, traumami itp. System wierzeń często ma przedstawiać nas w pozytywnym świetle. Oj, jacy my uduchowieni, szlachetni, uspołecznieni, normalni! I właśnie wtedy z odrzucanych części psychiki tworzy się cień.

    Tych niechcianych treści lub tego, co z tymi częściami psychiki się wiąże, pojawia się coraz więcej. I w świecie fizycznych wydarzeń, i w świecie myśli, emocji. Mechanizm cienia ma za zadanie destrukcje tej „cukierkowej” iluzji, jaka stworzyliśmy w związku z naszym systemem wierzeń. Nacjonalista może czuć np pociąg do lesbijskiego seksu, uduchowiony wyznawca new age może mieć potworne i makabryczne myśli, a katolik – nękania demoniczne czy paraliże senne. Wszystko to zmusza człowieka do uświadomienia i przepracowania tych wewnętrznych, zanegowanych rzeczy. I do alchemicznej przemiany tego cienia w światłość.

    Autor: Jarek Kefir ©

    jarek kefir

    1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

    2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

    • Na konto bankowe:

      Dla: Jarosław Adam
      Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
      Tytułem: Darowizna

      Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
      Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
      IBAN: PL16102047950000910201396282

    • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

    CZY ŻYJESZ W ŚWIECIE MRZONEK? ŻYCIE WERYFIKUJE KAŻDĄ POLITYCZNĄ I DUCHOWĄ ILUZJĘ!

    „Budujcie mosty a nie mury” czyli ideologiczne, polityczne i duchowe iluzje

    Mamy budować mury, czy mosty? To pytanie przejawiało się w niedawnych dyskusjach, w których uczestniczyłem. Przed stuleciami Isaac Newton powiedział, że ludzie budują za dużo murów, a za mało mostów. I faktycznie, wtedy to powiedzenie miało sens. Jednak przez dekady a nawet stulecia sukcesywnie burzono kolejne i kolejne mury, wznosząc za dużo mostów.

    Mur czy most to oczywiście metafora, symbol. Mury jak i mosty będę rozpatrywał i w wymiarze jednostkowym, i w wymiarze zbiorowości – narodu polskiego i cywilizacji europejskiej. Wciąż nawołuje się nas do tego, byśmy budowali mosty a nie mury. Byśmy byli tolerancyjni, empatyczni i ogólnie zgadzali się na wszystko. Istnieje silna tendencja do tego, by w wymiarze jednostki także budować same mosty, czyli zezwalać na wszystko.

    Doktryny duchowe, w które wierzymy często usprawiedliwiają oprawców i nikczemne działania elit. Nakazują nam ciężko pracować (kult pracy) i w pocie czoła klepać biedę. By wódz plemienia, król, prezydent czy prezes korporacji mieli góry złota. Tkwimy w toksycznych relacjach, ale nie jest to największym problemem, bo z takiej relacji zawsze można wyjść. Problem to właśnie masochistyczny, cierpiętniczy wzorzec w podświadomości. Dzięki któremu przyciągamy tych „złych”, a na tych „dobrych” nawet nie zwracamy uwagi. Lub ich odrzucamy.

    Mur i most a symbolika duchowa

    Mur w znaczeniu zbiorowości to np prawo, sądy, policja, armia, czy nawet ten fizyczny mur na granicy węgierskiej. Bo jednak wolałbym, by następne pokolenia żyły w Europie, a nie w drugim Afganistanie. By jedyne eksplozje to były fajerwerki na sylwestra, a nie zamachy bombowe.

    Mur w wymiarze pojedynczej jednostki to choćby te drzwi i zamek, które masz („ufaj Bogu, ale samochód zamykaj”). Mur w znaczeniu indywidualnym to też asertywność, umiejętność samoobrony, postawienia na swoim. Mur to także zdrowy egoizm i czasami agresja, gdy nie ma wyjścia. Jako jednostki potrzebujemy wielu takich murów, albo by zaznaczyć swoją indywidualność i wyrażać się, albo po to by się bronić i przetrwać w realiach planety małp.

    Most to umiejętność połączenia przeciwieństw, też różnie rozumianych. Połączenia i dogadania się kobiety z mężczyzną. Albo pójście na wódkę grupy przyjaciół, z których jeden głosuje na PiS, drugi jest narodowcem, trzeci anarchistą, a czwarty popiera PO. Ale wszyscy znają się od przedszkola, mają teraz po 30 lat i wciąż się spotykają. Teraz w towarzystwie swoich rodzin czy partnerek, i wspominają stare czasy. Most to mądre współżycie narodów w Europie. Strefa Schengen i kilka innych rozwiązań tego typu jednak ułatwiają nam życie.

    Most to też umiejętność zarządzania państwem przez rząd. Mądrzy liderzy nie dają się porwać ideologicznym szaleństwom, które mogłyby znacząco obniżyć jakość życia ludzi lub doprowadzić do zapaści systemu. Przykład to nie ruszanie ustawy aborcyjnej przez PiS. I wstrzymanie się z rozliczaniem banków za kredyty frankowe, po groźbach finansjery, że użyje wobec Polski „finansowej bomby atomowej”.

    Potrzebujemy i murów i mostów

    Mur kojarzony jest z pierwiastkiem męskim – to różnie rozumiana „granica”, a więc także jej obrona. Np granica Twojej asertywności i wytrzymałości, czy granica państwa. Pierwiastek męski ma większą tendencję do „ja”, do egoizmu, do zaznaczania i obrony granic. W wymiarze negatywnym ten męski mur to wojny, agresja, przemoc, nienawiść.

    Most kojarzony jest z pierwiastkiem żeńskim. Który jako łagodniejszy, ma większą skłonność do dyplomacji, do ugodowości. Woli on raczej omówić temat, pójść na kompromis, czyli ustąpić, i dogadać się. W wymiarze negatywnym ten żeński most to masochistyczna uległość wobec oprawcy, zgadzanie się na wszystko, brak umiejętności obrony swoich granic. Także: brak umiejętności walki o swoje, bierność i nieumiejętność przetrwania.

    Powoli jednak dojrzewamy do tego, że nie da się budować samych mostów. I że przez te lata zburzono zbyt wiele murów. Nie tylko tych groźnych, złych murów z tymi drutami kolczastymi, których przecież nie chcemy. Ale także tych murów, które nas chroniły i zapewniały bezpieczeństwo. Dojrzała świadomość polityczna i społeczna (w wymiarze zbiorowości) jak i dojrzała świadomość duchowa (w wymiarze zbiorowości i jednostki) to wiedza o tym, że mosty budować trzeba tam, gdzie można, a mury tam, gdzie trzeba.

    Potrzebujemy i murów, i mostów. Tak samo pierwiastek żeński i pierwiastek męski jest w psychice obojga płci, ale w różnych proporcjach. My myślimy jednak skrajnościami. Albo feministka-babochłop, albo uległa i bezwolna matka Polka. Albo „wegańska ciota w  rurkach”, albo dresiarz, który po alkoholu bije wszystkich naokoło. W wymiarze zbiorowości także myślimy skrajnościami. Czyli albo twardy faszyzm, gdzie każda inność jest niszczona. Albo „bezjajeczne” lewactwo, gdzie zezwala się na różne patologie, osłabia policje, armie, pozwala dewastować kraj islamistom itp.

    O sprawach ideologii, polityki, doktryn i istnej schizofrenii z nimi związanej, możesz przeczytać w poniższych artykułach. Zapraszam:
    Przeraża Cię Orban, Kaczyński, Trump? Oto prawdziwa i ukrywana przyczyna tych zjawisk!
    Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej
    Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
    Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie. By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i doktryny

    Polskość to normalność, to duma, potęga i siła!

    Nadmierna empatia i tolerancja przekształca się z zezwierzęcenie i zbydlęcenie, czyli swoje przeciwieństwo. Co widać w Europie zachodniej. Z kolei nadmierny kult siły zmienia się w totalitaryzm i ludobójstwo (w wymiarze zbiorowości), albo objawia się agresją, fanatyzmem, nienawiścią i zamknięciem serca (w wymiarze jednostki).

    Ciekawa jest też inna rzecz. Otóż wiemy o mentalności ofiary, o tym odwiecznym programie kat-ofiara. Ja się zastanawiam, czy lewicowe obrzydzanie narodowości, patriotyzmu, polskości, męskości, i nakazywanie by wiecznie kajać się za to, nie są kolejnym odwzorowaniem tej mentalności ofiary? Czy ta pedagogika wstydu, poczucie, że polskość jest gorsza, że byle gruby i wąsaty szwab jest bogiem, że byle opinia w zagranicznym brukowcu jest jak Biblia, nie jest właśnie tą patologiczną formą masochistycznej uległości?

    Więź z narodem i cywilizacją też jest ważna. To są nasze korzenie, nasze pochodzenie. To z rodu (rodzina, naród) jest energia, siła i chęć zmieniania świata, jego naprawy. Więź z narodem, rasą, kolorem skóry i cywilizacją jest powszechnie obrzydzana w środowiskach duchowych i ezoterycznych. Ja uważam jednak, że więź ta wcale nie wyklucza bycia obywatelem Ziemi i nie wyklucza pracowania na rzecz globalnej świadomości. Z globalną świadomością czy jedną ludzką rodziną jest kilka problemów i przekłamań.

    Otóż ziemska świadomość zbiorowa dzieli się na: „globalną nieświadomość” jak i „globalną świadomość”. Sfera nieświadomości globalnej wciąż dominuje, stąd tak wiele zła, wyzysku, przemocy, niesprawiedliwości. Celem ludzkości jak i samej natury planety jest poszerzanie sfery globalnej świadomości. Czyli reforma systemu i świata, a nie jego negowanie i niszczenie. Czyli także dbałość o zdrowie, o finanse, ochrona ofiar, walka z oprawcami i karanie ich, naprawa systemu prawnego.

    Ponadto globalna świadomość jak i nieświadomość składają się z części mniejszych, tak jak ruska matrioszka. Czyli z (nie)świadomości pojedynczych ludzi, rodzin, większych rodów, wiosek i miast, regionów, narodów, cywilizacji. A także z (nie)świadomości, czyli egregorów religii, ideologii, partii politycznych, doktryn i wielu, wielu innych. Dlaczego mamy kultywować globalną świadomość, a opluwać w imię lewackiej ideologii część tej globalnej świadomości, czyli naród, rasę, cywilizację? To tak, jakby dbać o serce, cholesterol, nerki, wątrobę, odpowiedni poziom energii, ale ujebać sobie piłą prawą nogę w imię jakiejś idei.

    Jednej ludzkiej rodziny nie ma i długo nie będzie

    Jednej ludzkiej rodziny póki co nie ma i długo nie będzie. Mury między narodami kojarzą się często z tym, co złe. Z podziałami, nienawiścią, mordobiciami, wojnami, ludobójstwami. I temu też nie przeczę, przecież to i nasza historia, i nasza codzienność, gdy jakiś prostak i cham krzyczy na ulicy na Niemca za to, że używa swojego języka. Ale te mury zapewniają także bezpieczeństwo. Nawet jeśli jako naród oświecilibyśmy się, i to tak całkowicie, to co z pozostałymi narodami?

    Co z innymi „grupkami barbarzyńców”? Którzy nie tylko nie rozumieją co to tolerancja, ale nie umieją nawet pisać i czytać, a za odsłonięty brzuch u kobiety są gotowi zgwałcić i zamordować? Potrzebujemy więc armii, narodów, zdrowego nacjonalizmu – a więc granic, murów. Tak samo jak potrzebujemy tych głośnych i wkurzających pociągów, czy długiego stania na światłach, by nie zabiła nas drogowa wolna amerykanka. Bo 20-tonowy TIR zawsze ma większą „zdolność przetrwania” na nieuregulowanej przepisami drodze, niż 70-kilogramowy pieszy.

    Warto byśmy zrozumieli, że żyjemy w tu i teraz, a nie w świecie mrzonek. Idee mogą być piękne i wspaniałe. Ale po pierwsze, nie funkcjonują w świecie realnym, a po drugie – próby ich wprowadzenia mogą doprowadzić do katastrofalnej anarchii. Działamy w świecie, który jest, a nie w tym który powinien być w naszych marzeniach. Reformy też przeprowadzamy biorąc pod uwagę to, co jest tu i teraz. Czyli biorąc pod uwagę wszelkie ograniczenia, zagrożenia, całą nieświadomość. Więc siłą rzeczy, takie reformy będą przeprowadzane stopniowo, kroczek po kroczku, by nie doprowadzić systemu do zapaści.

    Rezygnacja z ego czy silne i świadome ego?

    Z pojęciem mostów i murów związane jest też ego. Różne nauki duchowe mówią, że należy pozbyć się ego, że ego powinno zniknąć. Tymczasem ego jest potrzebne jak tlen, woda, mózg czy serce. Bez ego nie przeżyłbyś nawet ułamka sekundy na tym świecie. Ego to Twoja wyjątkowa i niepowtarzalna indywidualność. To wyrażanie się w świecie, to umiejętność życia z ludźmi, zarabiania, walki o swoje. Od ego pochodzi energia, witalność i siła.

    Negacja ego, nie tylko ta w duchowości ezoterycznej, ale także pochodzące np z mentalności ofiary, odcina od energii, siły i zdolności przeżycia. Pojawia się wyczerpanie, pieniędzy jest coraz mniej. Z biegiem lat pojawiają się także choroby. Ego kojarzone jest z ekstrawertykami, kapitalistami, biznesmenami czy facetami w typie „zimnego drania”. Ziemski system to taka kobyła rozpłodowa, ciężka i głupia jak but. Daje się ona doić tym odważnym, zaś traktuje z kopa tych, którzy podchodzą do niej ze strachem. Silne ego umiejętność wyrwania, wyszarpania od systemu tego, co pragniesz.

    I to robią właśnie ci kapitaliści, wyzyskujący pracowników biznesmeni, politycy czy zimne dranie. Biorą to, co chcą i nikogo nie pytają o zdanie. Często mają oni negatywne, nieprzepracowane ego, które kojarzone jest z tą cała żądzą pieniądza i władzy. Inny przejaw nieprzepracowanego ego to ciągłe pragnienie nowych i nowych rzeczy. Nowych samochodów, gadżetów, wycieczek. Jedna kupiona rzecz daje chwile ekscytacji, ale osoba o nieprzepracowanym ego po jakimś czasie chce kolejnej. A potem jeszcze kolejnej, choć ta stara jest całkiem sprawna.

    Autor: Jarek Kefir ©

    jarek kefir

    1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

    2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

    • Na konto bankowe:

      Dla: Jarosław Adam
      Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
      Tytułem: Darowizna

      Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
      Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
      IBAN: PL16102047950000910201396282

    • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

    WIELKIE PRZEBUDZENIE LUDZKOŚCI ZATRZYMA TAJNE PLANY ELIT. MILIARDY SOROSA TEŻ!

    Trwa „operacja ostateczna rozgrywka”, wojna z ludzkości z elitami, np George Sorosem

    Wszyscy mówimy teraz o tym, że George Soros przeznaczył 18 miliardów dolarów na walkę ze swoimi przeciwnikami – czyli z Europejczykami. Wszystko zostało postawione na jedną kartę. Oni w swoich zaawansowanych symulacjach nie wzięli pod uwagę wzrostu ludzkiej świadomości. Są w panice, stąd takie radykalne ruchy.

    O tym, co zrobił George Soros i co naprawdę to dla nas oznacza, pisałem w poniższym artykule – ZAPRASZAM:
    George Soros dał 18 miliardów na zniszczenie Europy! Przebudźmy się inaczej stracimy wszystko!

    Narzekamy na warunki bytu w Polsce i na to, co zaniedbał i zniszczył poprzedni rząd. Widzimy, że zostaliśmy oszukani. Że nasze zakłady przemysłowe albo zamknięto, albo wyprzedano za przysłowiową złotówkę. Że neoliberalna, drapieżna wersja kapitalizmu się nie sprawdziła. A wręcz przeciwnie – na trwale wepchnęła nasz kraj w bycie montownią Zachodu i zasobnikiem niemal niewolniczej siły roboczej. No i wiemy już, że kapitał jednak ma narodowość.

    To jest właśnie esencja przebudzenia ludzkości. Nie czytanie tekstów ezoterycznych, nie ciągłe medytacje i nie bujanie w przysłowiowych obłokach, bez kontaktu z Ziemią. Czyli kontaktu ze światem realnym. Prawdziwe przebudzenie to troska o świat realny, materialny. To domaganie się jego reformy, ulepszania. To zapobieganie złu, karanie jego sprawców i ochrona ofiar. W tym artykule chciałbym Ci powiedzieć, kim są źli ludzie tacy jak Hitler, Soros, Balcerowicz czy Tusk. Jaką rolę pełnią tacy oprawcy ludzkości, ludzie źli aż do szpiku kości? Jest to rola wbrew pozorom bardzo ważna. Są oni.. generatorami przebudzenia i wymuszaczami rozwoju.

    Co uświadamiają nam Soros, Tusk i inni oprawcy ludzkości?

    Ale zacznijmy od początku. Co sprawia, że ludzie tacy jak Hitler, Soros czy Tusk mogą dokonywać dzieła zniszczenia? I albo zabijać miliony (Hitler), albo okradać i wpędzać w beznadzieję miliony (Tusk). Po pierwsze, Hitler, Soros, Tusk, Merkel, Balcerowicz itp itd, nie działali sami. Mieli oni za sobą całe armie ludzi. Albo wykonujących rozkazy, albo głosujących na nich. Sami by przecież nic nie zrobili. Każdy minister podejmujący złą decyzję, każdy prezes korporacji sprzedającej szkodliwy lek ma imię i nazwisko. Jak ich rozliczyć?

    To oczywiste: mechanizmami demokratycznymi. Demokracja, pomimo tego że mniej lub bardziej słusznie jest krytykowana, to narzędzie o niewyobrażalnie potężnej mocy. Tylko ludzkość z tego narzędzia w ogóle nie korzysta, lub korzysta na swoją zgubę. Przecież ktoś tych Balcerowiczów, Tusków czy Merkel wybrał. To też są konkretni ludzie, z imionami i nazwiskami. To miliony wyborców. Mądrze korzystając z demokracji możemy praktycznie wszystko. Możemy odmienić świat. Jednak ludzie wciąż głosują na wilków w owczych skórach. Dlaczego?

    Otóż Ci złoczyńcy, mordujący lub łupiący narody, pojawiają się.. na nasze własne „zamówienie”. Elity są naszym lustrem. Wielcy są lustrem tych małych. Jaki naród, taka elita, tacy liderzy. Jest to uniwersalne i „żelazne” prawo wszechświata, o którym mało kto wie. Jeśli w narodzie jest mentalność biedy, mentalność ofiary, takiej fałszywej „pokory”, to pojawią się liderzy, którzy to wykorzystają. I którzy będą korzystać z przyzwolenia ludu, mającego mentalność biedy, i uważającego, że „ludowi się nie należy”. Więc skoro ludowi się nie należy, bo ma taką a nie inną mentalność, to należy się elitom, które sobie to przemocą i wyzyskiem wezmą.

    Pokolenie ciepłej wody w kranie kontra pokolenie młodych

    Popatrzcie tylko na pokolenia, które wyrosły za czasów PRL. Ile razy słyszałeś, że oni pracowali po trzy miesiące nawet za darmo, byleby robota była? Że w dupie Ci się poprzewracało, bo chcesz godnie zarabiać? Albo pokolenie obecnych „lemingów”, które najchętniej zagłosowało na Platformę Obywatelską podczas tej pamiętnej kampanii w 2007 roku? Oni uważają, podobnie jak starsze pokolenia, że musimy zarabiać te grosze i koniec. Dali sobie wmówić, że taka jest ekonomia, że tak działa wolny rynek. Że bogactwo narodu buduje się przez dziesięciolecia. Że takie są koszta transformacji roku 1989. I najważniejsze – że nic, nic i jeszcze raz nic nie da się zmienić ani zrobić.

    „Żeby było tak, jak było” – to ich główne hasło. To tzw. „pokolenie ciepłej wody w kranie„. Wybrało ono w 2007 roku taki rząd, którego jedyną ambicją było zarządzanie coraz bardziej poszerzającą się biedą. No i mieliśmy wszystko to, co kojarzyło się z upadkiem gospodarczym i każdym innym. Pensje które nie starczały na wiele i ciągle traciły na wartości przez inflację. Galopujące zadłużenie, ośmiorniczki, mafie VATowskie, kręcenie lodów. Olbrzymie patologie w każdej możliwej dziedzinie życia. Znikały biliony złotych, bo te 250 miliardów z mafii VATowskich to ledwie ułamek. I oni te miliardy lub nawet setki miliardów mają pochowane na swoich tajnych kontach.

    Polska w 2007 roku weszła w tzw. „ciemną noc ducha”. Naród musiał przejść przez niewyobrażalne zło i upodlenie, by się przebudzić, by zacząć dopominać się o swoje. Bo taka jest rola wszelkich katów ludzkości. Masa krytyczna ludzkiej świadomości została osiągnięta. Pękło to w 2015 roku. Efektem tego jest nowy rząd, który pomimo swoich licznych wad, zaczął dzieło reform. Zaczął się troszczyć nie o zachodnie korporacje, nie o interesy Niemiec, ale o zwykłych ludzi, kierując w ich stronę strumień pieniędzy.

    Złe wydarzenia wymuszają wzrost świadomości

    Ta ciemna noc ducha to proces dotyczący i pojedynczej jednostki ludzkiej, i całych zbiorowości. A więc narodów, cywilizacji czy całej ludzkości. Ten potężny i bolesny kopniak w dupsko jest bardzo potrzebny. Uświadamia on ludziom, że jakaś sfera życia została zaniedbana, i wymusza on rozwój. Ludzie muszą to zrozumieć i wyrazić chęć zmiany, zażądać tej zmiany. Mamy wziąć odpowiedzialność za jakiś element życia w społeczeństwie. Który dotychczas zaniedbywaliśmy i oddaliśmy w panowanie „wilkom”.

    I tak też się stało. Pojawili się millenialsi, którzy ani myślą zostawać dłużej w pracy i zarzynać się w niej. Pojawiły się ruchy takie jak slow life i slow food. Rośnie zainteresowanie medycyną naturalną, naszą dawną, zakazaną historią. Przestajemy wierzyć mainstreamowym religiom czy równie mainstreamowemu ateizmowi, i szukamy własnych ścieżek duchowych. Pojawili się też symetryści, którzy informacje zdobywają samodzielnie, z różnych źródeł, i nie dają sobie wciskać propagandy. Wiedzą, że PiS to banda czubków, ale głosują na nich, bo innej nadziei na zmiany nie ma. No i wiedzą doskonale, że ktoś rządzić państwem i tak będzie i tak.

    Przestajemy także podlegać tzw. „pedagogice wstydu„. Jesteśmy dumni z naszej historii, honorujemy „duchy przodków” – np bohaterów II wojny światowej czy powstań. Nagłówki w portalach typu: „Niemiecka gazeta skrytykowała Polskę” budzą w nas co najwyżej drwiny. Jaka kurwa niemiecka gazeta?! A kim jest jakiś Szwab, by nas krytykować? Jest co najwyżej równy nam, Polakom. Nie jest ani bogiem, ani wyrocznią jak dla pokolenia ciepłej wody w kranie.

    Soros, liberalna lewica i grabież ekonomiczna kraju

    Podobną rolę odgrywa Soros i to, co od wielu dekad robi lewicowo-liberalny know-how. Jest to potężny rząd cieni, obecny nie tylko w polityce. Ale także w nauce, sądach, medycynie, organizacjach pozarządowych, w środowiskach celebrytów, urzędach, i wielu innych. Ludzie zaczynają już dostrzegać, że są oni oprawcami ludzkości. Że ideały liberalnej lewicy kończą się tam, gdzie zaczynają się interesy banków i korporacji. Że wcale nie dbają o ludzi, ale umożliwiają grabież ekonomiczną i wprowadzają cenzurę (poprawność polityczna).

    Więc lewicowi liberałowie są w odwrocie na całym świecie. Ten dziejowy proces będzie postępował. Bo nasza globalna świadomość dojrzewa. Ludzkość obecnie budzi się z poziomu ofiary. Winnych temu, co się dzieje, należy rozpoznać, odsunąć od władzy i osądzić. Ludzkość uczy się, stety lub niestety, także poprzez ból i cierpienie. Wydarzenia lat 1933 – 1946 uzmysłowiły ludzkości, czym jest nienawiść doprowadzona do ekstremum. Uświadomiły one ludziom, że jednak warto współpracować i szanować to, co „inne”.

    To, co robi George Soros, czyli rozpoczęcie brutalnej wojny z Europejczykami, uzmysłowi nam coś innego. Czyli to, jak ważna jest nasza tożsamość. Że nasza europejska, łacińska cywilizacja jest piękna i jest najbardziej rozwinięta na Ziemi. Że mamy prawo bronić swoich krajów przed tymi, którzy są nam wrodzy. Że nie możemy godzić się na tolerowanie wszystkich i wszystkiego. Że tolerancja, empatia, wrażliwość nie należą się każdemu. Że są sytuacje, w których trzeba zastosować brutalną przemoc.

    Szanujmy siebie, nasze Ojczyzny i cywilizację, inaczej je stracimy

    Nie mamy innych krajów niż te nasze, Europejskie. Jeśli się o nie nie zatroszczymy, to zrobią to inni, bo na nasze ziemie z bardzo przyjaznym klimatem i rozwiniętą infrastrukturą jest dużo chętnych. No i mamy ten biały kolor skóry i nie musimy za to przepraszać. Ba, mamy prawo być z tego dumni, że jesteśmy synami i córkami najpotężniejszej cywilizacji na Ziemi. Która wymyśliła i zaadaptowała takie pojęcia jak: humanizm, wrażliwość, empatia, tolerancja, świeckość państwa, prawa człowieka itp itd. Wstańmy w końcu z kolan.

    Dlatego ja jestem spokojny patrząc w przyszłość. Świat jest bez wątpienia na dobrej drodze, pomimo istnienia nieliczonej rzeszy proroków wieszczących rychłą apokalipsę. I ten świat nam pomaga w rozwoju. Jest po naszej stronie. To mechanika procesów globalnych. Zbiorowości ludzkie także mają swoją „świadomość„, także się rozwijają i uczą. Celem natury, świata i ludzkich zbiorowości jest rozwój – a więc ewolucja. Celem jest też pokonywanie różnych przeszkód. Wynajdywanie coraz to nowych rozwiązań. By nowe generacje nie powielały naszych błędów i nie cierpiały tak, jak my.

    Autor: Jarek Kefir

    Dzięki darowiznom mogę zachować niezależność i pisać dla Ciebie o tym, co ukrywane i zakazane. Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat ani z innych, często szemranych źródeł. Radzimy sobie sami. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/