Tag: zmęczenie

CZY ZAMIENIŁBYŚ SWOJE ŻYCIE NA ŻYCIE KOGOŚ INNEGO?!

Przypowieść o drodze życiowej i załamaniu podczas niej

Wielu ludzi mówi, że jest im w życiu ciężko. I ja to rozumiem – nie mamy tutaj na tym świecie łatwego życia. Wielu mówi też, że chciałoby zamienić swoje życie na życie kogoś innego. Też ich rozumiem, bo kiedyś miewałem i takie myśli.

Przedstawiam przypowieść o człowieku, któremu było za ciężko w życiu, i chciał się zamienić z życiem z kimś innym.

Przeczytaj ją i wyciągnij wnioski. Możesz też podzielić się swoimi uwagami w komentarzach.

Czy zamieniłbyś się z kimś innym na życia? Czy taka zamiana na pewno by Ci pasowała? Mi by nie pasowała. Od jakiegoś czasu uważam już, że nie zamieniłbym swojego życia, które teraz mam, na życie kogokolwiek innego. Suma doświadczeń, które przeżyłem, doprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem teraz. Można powiedzieć, że to doceniłem i jestem za to wdzięczny.

Przypowieść ta nie ma celu usprawiedliwiania postawy typu: „Musimy się CAŁKOWICIE pogodzić z tym co jest, taki jest plan boski, nic nie można zmieniać.” Absolutnie. Zdaję sobie też sprawę z tego, że wiele ludzkich żyć nosi bagaż tak ciężki, że poniższa opowieść zupełnie do nich nie przystaje. To dylematy etyczne, które trudno jednoznacznie rozstrzygnąć. Jednak postaraj się wynieść z niej jakąś cenną lekcję. Czytaj dalej „CZY ZAMIENIŁBYŚ SWOJE ŻYCIE NA ŻYCIE KOGOŚ INNEGO?!”

CZUŁEŚ SIĘ GORZEJ? POTĘŻNE WYBUCHY NA SŁOŃCU MAJĄ WYPŁYW NA TWOJE ZDROWIE!

Czy czujesz się gorzej lub inaczej od kilku dni?

Mam na myśli okres od 12 maja do 23 maja 2018 roku. To właśnie wtedy mnóstwo ludzi miało do czynienia z różnymi problemami. Ja sam obecnie znoszę to znacznie lepiej. Spada samopoczucie, wzrasta drażliwość. Więcej jest incydentów nerwicowych, depresyjnych, kardiologicznych. Czujemy się gorzej i nie wiemy dlaczego. I nic nie pomaga. Ani kawa, ani leki uspokajające, ani zioła.

A potem jak gdyby nigdy nic, sytuacja wraca do normy. Tak się składa, że w tamtym okresie (12 do 23 maja 2018) trwała silna burza magnetyczna. Burze magnetyczne na Ziemi są powodowane przez wybuchy na słońcu (CME) lub emisje z dziur koronalnych. Słońce dostarcza nam nie tylko światła, ale wysyła ono cała masę fal i cząstek. Fale gamma, radiowe, rentgenowskie, mikrofalowe, protony, neutrony, elektrony..

Wpływają one na destabilizację pola magnetycznego Ziemi. A to z kolei wpływa na wszystkie organizmy żywe, w tym ludzi. Jesteśmy dosłownie „smażeni” różnymi cząstkami i falami, niczym w gigantycznej mikrofalówce. Pogoda kosmiczna ma wręcz większy wpływ na ludzi, niż zmiany pogody ziemskiej (klimat).

Doczekaliśmy się pojęcia meteopatii, jednak wciąż lekceważymy zagadnienia związane z burzami magnetycznymi i pogodą kosmiczną. A to bardzo źle. Ludzie chorują i cierpią, a my nie wiemy dlaczego. Znajomość zagadnień z tym związanych mogłaby pomóc uniknąć wielu złych i stresujących sytuacji.

Emisje ze Słońca mają niebagatelny wpływ na wiele czynników na naszej planecie:

Stan ziemskiej magnetosfery (z jednej strony powodują burze magnetyczne, ale z drugiej strony – „ładują” pole magnetyczne Ziemi, które od 2006 – 2008 roku jest w tragicznym stanie);

Na ludzkie zdrowie. Silne burze magnetyczne powodują m.in.: nerwowość, wybuchy złości, drażliwość, depresje, mniejszą koncentrację. Ale także: bóle i zawroty głowy, bóle mięśni, stawów, kości, wrażenie szumów i „piszczenia” w uszach, i wiele innych;

Ludzie szczególnie narażeni na burze magnetyczne to osoby o większej wrażliwości. Ludzie Ci często chorują na nerwice, depresje, lub są po prostu osobami wrażliwymi. Lub wręcz nadwrażliwymi. Szczególnie narażone układy i organy, to serce i układ krążenia. Możliwy jest więc szybki puls (tachykardia), zawroty głowy, osłabienie, znużenie, lęk. Szczególną uwagę należy zwracać na nagłe, skrajne zmiany nastroju u siebie i innych;

Inne ważne objawy podczas burz magnetycznych: jesteśmy agresywniejsi pod względem psychicznym. Działamy bez zastanowienia, czasami fanatycznie. Mamy nagłe zmiany emocji. Skłonni jesteśmy do fatalizmu i dramatyzowania. W tym okresie mogą wyjść na jaw długo skrywane urazy, jak i to, co długo ukrywaliśmy przed światem. Drażliwość i zmiany w stylu myślenia wybitnie temu sprzyjają. Często dochodzi wtedy do kłótni, awantur, bijatyk, wypadków drogowych. Mamy mniejsze opory przed gwałtowną manifestacją swoich odczuć;

-Obniża się nasze libido, co jest raczej oczywiste w związku z tym co napisałem powyżej. Nasilają się trudności w koncentracji uwagi, jak i nasila się roztargnienie. Może to przejawiać szokujące rozmiary. Nasila się nadwrażliwość na bodźce – jasne światło, głośne lub piszczące dźwięki, dotyk i inne. Może towarzyszyć nam ogromne poczucie buntu, wkurwienia, niezgody z rzeczywistością. Możliwa jest depersonalizacja, derealizacja, wrażenie, że wszystko jest dziwne, obce, jakby „za mgłą„. Dotkliwe jest osłabienie, zmęczenie, i  połączone są one z wewnętrznym napięciem. I psychicznym, i mięśniowym. Jest to jakby „uczucie podłączenia do prądu„.

Co ważne – uczucie dotkliwego zmęczenia nie ustępuje ani po kofeinie, ani po innych pobudzaczach. Zaś uczucie napięcia i drażliwości nie ustępuje nawet po lekach uspokajających typu relanium. Trzeba to przetrwać i koniec;

Burze magnetyczne mogą wpływać na kondycje satelitów, infrastruktury energetycznej, telefonii komórkowej, łączności radiowej i innej, zaburzając je. Pamiętajmy też, że pole magnetyczne Ziemi jest tak niestabilne i „dziurawe„, że byle większa burza magnetyczne może wywołać porażenie infrastruktury energetycznej na ogromnych obszarach. A to oznacza cofnięcie się do realiów XIX wieku na co najmniej 10 do 20 lat;

Wywołują nieraz widowiskowe zorze polarne. Od roku 2014 obserwujemy je nawet tam, gdzie wcześniej były marginalną rzadkością, np na południu Polski. Od początku roku 2016 słońce weszło w stan „hybrydowego minimum”. Nie jest to zwykły stan, i nie jest to zgodna z dotychczas obserwowanymi zasadami cyklów słonecznych. Nasza macierzysta gwiazda, słońce, zachowuje się teraz bardzo dziwnie.

Słońce, burze magnetyczne i przyczyna złego samopoczucia

Część komentatorów uważa także, że emisje ze Słońca i ogólnie, docierające z innych obiektów kosmicznych (np z centrum galaktyki) wpływają na ludzką świadomość, zmieniając ją. Polecam filmy video o tym zjawisku. Niektóre teorie głoszą, że to, co przeżywamy od jakiegoś czasu, ma szczególne znaczenie dla transformacji i wzrostu naszej świadomości. Planeta Ziemia, a wraz z nią my, mamy się więc oczyszczać. A proces oczyszczania bywa bolesny. Oczywiście, to tylko teoria, i wiecie, jaki  mam wobec nich dystans 😉

Kolejnym aspektem wysokiej aktywności słonecznej, jest bardzo duża wrażliwość ziemskich urządzeń elektrycznych, w tym linii przesyłowych na te wysokoenergetyczne cząstki z naszej macierzystej gwiazdy. Już raz, w XIX wieku, miała miejsce silna emisja ze słońca, którą nazwano “rozbłyskiem Carringtona”. Wtedy zorza polarna była widoczna nawet na Jamajce, a łączność radiowa była praktycznie niemożliwa.

Jeśli rozbłysk o tej skali powtórzył by się dziś, to wszelkie linie wysokiego napięcia, jak i sprzęt elektryczny – zostałyby “spalone”. Byłyby potem niezdatne do użytku. Wrócilibyśmy bardzo szybko do realiów 19 wieku! Odbudowanie cywilizacji technicznej zajęłoby, przy optymistycznych przesłankach – co najmniej 10 lat. Nie wliczając w to możliwych wojen, rewolucji, wędrówki ludów, ekstremizmów religijnych – starych i nowo powstałych..

Jakby tego było mało, to okazuje się, że ziemska magnetosfera, czyli nasz “płaszcz ochronny” przed zbyt dużą ilością cząstek ze słońca, i promieniowaniem kosmicznym – powoli zanika! Naukowcy nie wiedzą, dlaczego tak się dzieje. W 2008 roku zaobserwowali potężną wyrwę w ziemskiej magnetosferze, i wtedy wysłano misję satelitarną “Themis” wyłącznie do śledzenia zmian w polu magnetycznym Ziemi. Koszt misji to ponad 3 miliardy dolarów.

Później wysłano rój satelitów „Swarm” tylko w celu obserwacji pola magnetycznego planety. Jeśli pole magnetyczne Ziemi będzie nadal osłabione, wtedy cząstki ze słońca i promieniowanie kosmiczne będą docierać do powierzchni Ziemi w dużo większej ilości. Wtedy zwiększy się prawdopodobieństwo zniszczenia infrastruktury elektrycznej – sieci przesyłowych.

Pole magnetyczne Ziemi słabnie, możliwe przebiegunowanie

Pole magnetyczne naszej planety jest „ładowane” przez aktywność słoneczną. Im bardziej aktywne i poteżniejsze Słońce, tym silniejsze pole magnetyczne na Ziemi. Jednak Słońce z niewiadomych powodów słabnie coraz bardziej. Ostatnie maksimum słoneczne zakończone definitywnie kilka miesiecy temu było najsłabszym z obserwowanych maksimów. Obecnie Słońce śpi snem niemal zupełnym.

Obecny, 24 cykl słoneczny, jest jednym z najsłabszych obserwowanych cyklów. Już poprzedni, 23 cykl był słabszy niż poprzednie. Obecny cykl niczym nie przypomina bardzo wysokiego cyklu z lat 90′ czy 60′. Mniejsza aktywność słoneczna powoduje osłabienie i dezintegrację ziemskiego pola magnetycznego. I teraz byle rozbłysk na Słońcu, i jest zagrożenie dla całej ziemskiej elektroniki.

Strumień rentgenowski naszej gwiazdy od dawna oscyluje miedzy poziomami „B” i „A”. Wcześniej podczas wiekszej aktywności gwiazdy poziom „C” był poziomem normalnym. Zaś wybuchy dochodzące do poziomu „M” nie były żadną rewelacją i zdarzały sie czasami kilka, kilkanaście razy dziennie. Nie wiem jakie mogą być konsekwencje tego skrajnego minimum słonecznego. Nasza macierzysta gwiazda ma swoje cykle trwające po 11 lat, około 500 lat i te znacznie dłuższe. My obserwujemy te trwające 11 lat, po których Słońce rutynowo się przebiegunowuje.

Według niektórych doniesień Słońce nie przebiegunowało sie do końca. Ma mieć teraz cztery bieguny magnetyczne. Od dawna nie przebiegunowała sie też nasza planeta, choć zrobiły to praktycznie wszystkie planety Układu Słonecznego. Kolaps magnetosfery oznaczać może że wielkimi krokami zbliża sie przebiegunowanie. Ziemia nie przebiegunowała się, choć powinna to zrobić kilkaset tysiecy lat temu. Według niektórych niepotwierdzonych teorii, przebiegunowanie i wzrost czestotliwości Schumanna ma spowodować rewolucyjne zmiany w świadomości i postrzeganiu świata przez ludzi.

Mamy także inny przykład zmian na Ziemi. Od 20, 30 lat częstotliwość Schumanna nieoczekiwanie wzrasta, osiągając w 2009 roku bodaj 12 Hz. Obecnie częstotliwość ta jest zmienna i waha się od 8 Hz do nawet 24 Hz, zależnie od pory dnia i innych czynników. Wiadomo, że wzrost tej częstotliwości powoduje rozstrojenie organizmów części ludzi, większą ilość zawałów serca itp. Mówi się, że wzrost częstotliwości do obecnego poziomu – a więc do poziomu odpowiadającego stanu czuwania, jest przyczyną budzenia się ludzkości z letargu. Bowiem częstotliwości od 12 Hz do 20 Hz odpowiadają stanowi czuwania, normalnej pracy mózgu. Planeta zaczyna nas wybudzać?

Autor: Jarek Kefir
.

jarek kefir
Czy wiesz, że tylko jedna na 4000 osób odwiedzających moją stronę wspiera jej istnienie finansowo, poprzez darowiznę? Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

Na konto bankowe:

Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:

Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Czy społecznie akceptowane recepty na życie prowadzą do wolności i szczęścia? Wręcz przeciwnie!

Czy społecznie akceptowane recepty na życie prowadzą do wolności i szczęścia? Wręcz przeciwnie!

depresja a duchowośćTen świat z jednej strony jest misterium iluzji, kłamstwa i konspiracji. Z drugiej strony, osiągając pewną (samo)świadomość dostrzegamy, że ta iluzja jest plastyczna. Rzeczywistość jest hologramem który można modyfikować.

Owszem, to nie działa tak, jak głoszą hurraoptymistyczni coachowie czy rzekomi mistrzowie duchowi, którzy nie zaznali ani jednego dnia depresji czy totalnego upodlenia. Więc sobie prawią z dupy wzięte komunały o ciszy która ma rzekomo przemawiać. Gdy zmieniasz swoje myślenie, odczuwanie i postrzeganie świata – to zmieniają się Twoje zachowania.

Zaczynasz dostrzegać to, czego wcześniej nie dostrzegałeś, co wcześniej omijałeś, a co jest dla Ciebie pozytywne. Poprzez to zaczynasz przyciągać ludzi i sytuacje, które są dobre, a które wcześniej nie były w Twoim zasięgu.

Czy już to widzisz? Świat w skali globalnej się nie zmienił ani trochę, i możliwe że nie zmieni się jeszcze przez setki tysięcy lub nawet miliony lat. To jedna z opcji. Ale zmienił się Twój własny świat. I o to chodzi w tej całej idei przemiany, transformacji, globalnej świadomości.

Mamy zmienić siebie i swój własny świat. To jest w naszym zasięgu i to jest możliwe. Poprzez taką przemianę, możesz wpłynąć, możesz zainspirować kilka, kilkanaście osób z Twojego otoczenia.. No dobrze, gdy prowadzisz stronę, jesteś autorem, to Twoje możliwości są większe. Ale tylko minimalnie większe.

Nie ma innej drogi niż ta opisana przeze mnie powyżej. Walka ze światem spowoduje, że świat Ci odpowie – i zwróci się przeciwko Tobie. Sytuacja globalna na świecie (która jest tragiczna od zarania dziejów) wpłynie na Twój własny mikro-świat w negatywnym sensie. A tak nie musi być, tak nie powinno być.

Cytuję: „Do starej mądrej sowy przyszła stonoga. Uskarżała się ona na podagrę – bolała ją każda z jej stu nóg. Sowa poradziła jej, by stonoga stała się.. wiewiórką. Przecież wiewiórka ma tylko cztery nogi, a nie sto, więc bólu jest mniej. Wtedy stonoga powiedziała: ‚dobrze, chcę się stać wiewiórką, ale co konkretnie muszę zrobić by to osiągnąć? Wtedy sowa powiedziała: ‚nie zawracaj mi głowy, ja tu tylko ustalam kierunek leśnej polityki’, po czym odfrunęła w siną dal, zostawiając stonogę samą z jej problemem.”
~Anthony de Mello, drobna modyfikacja Jarek Kefir

Warto mieć świadomość tego, że gdy chcesz coś zmienić w swoim życiu, to często nie znajdziesz pomocy. Znajdziesz jedynie wskazówki, poszlaki. Jedne z takich wskazówek to obłędne nauki mistrzów duchowych, którzy mówią, co należy zrobić. Ale nie mówią najważniejszego – co konkretnie należy zrobić tu i teraz.

Tu i teraz, czyli wtedy gdy często zdrowie jest w ruinie, gdy dopada nas depresja, bezsens, nihilizm, wyczerpanie. Stąd stan ten można porównać do wygania Jezusa na 40-dniową poniewierkę na pustynię. W ezoteryce istnieje też koncepcja „anioła pustyni” – odpowiadającego temu stanowi wygnania, gdzie nie ma znikąd pomocy.

Ja miałem to szczęście, że taką pomoc miałem, choć nie zawierała ona wszystkich wskazówek. To logiczne, że zawierać wszystkich wskazówek nie mogła. Dobrze, kilku ludzi polecało mi uporządkowanie sfery biologicznej (zdrowotnej). Robię to cały czas. Kilku ludzi polecało mi książki takie jak „Transfering Rzeczywistości” czy też „DEIR” które zawierają konkretne sposoby, techniki, metody, o których milczą jak zaklęci tacy „mistrzowie – teoretycy” jak Osho czy Tolle.

Nie powiedziano mi jednak tego, że wiele z tych mistrzowskich przekazów po prostu nie działa, bo zawiera tylko czystą, abstrakcyjną teorię. „Słuchaj, Kefir, odpuść sobie Osho, Tolle’a i innych teoretyków – powiem Ci, co zadziała tu i teraz” – takie rady byłyby na wagę złota. Ja chociaż spróbuję takich rad udzielić.

Teraz uknułem termin „duchowość ekstrawertyka„, czyli człowieka, u którego każda metoda zdziała dosłownie cuda. A największe cuda zdziała metoda 3 x 3: piątek, piąteczek, piątunio – wódka, wódeczka, wódzia – grill, grillek, grillunio. Kiedyś żartowałem, że osoby o silnej energetyce (np ekstrawertycy) mogą jeść nawet śmieci z kubła i odpady z reaktora atomowego, popijając to morzem whisky, zagryzając chipsami z glutaminianem i poprawiając to kokainą. A i tak będą mieli z milion razy więcej energii, kreatywności, zapału, witalności, niż wielu z nas.

Gdzie są konkretne rady, gdy w piątek jesteś tak zmęczony, że rzygać Ci się chce, gdy dopada depresja, totalne wyczerpanie akumulatorów, gdy nie masz najmniejszej ochoty ani na czytanie Osho, ani na picie wódeczki przy grillu z okazji piątunia? No cóż, wtedy ani Osho, ani Eckhart Tolle i ich oświecone rady nic nie zdziałają.

Równie dobrze można powiedzieć takiemu człowiekowi: „ziomek, weź się garść, wyjdź do ludzi, zmyślasz se, Twoje problemy są urojone„. W istocie Ci mistrzowie duchowi mówią dokładnie to samo, tylko innym, bardziej zawoalowanym i społecznie akceptowalnym językiem. Dlatego używam terminu „duchowość ekstrawertyka„.

Gdy brak energii, gdy nie ma sił praktycznie na nic, gdy nawet zwleczenie się z łózka jest nie lada wyzwaniem – nie pomogą żadne hurraoptymistyczne komunały podlane sosem new age. „Żyj tu i teraz, w chwili obecnej„, „zmień swoje myślenie„, „Twoje problemy są iluzją„, „zmień swój świat wewnętrzny a zmieni się Twój świat zewnętrzny” – nie, to nic nie da. A często takie „rady” mogą spotęgować zły stan, lub wręcz doprowadzić do samobójstwa.

Na blogu Zielpy taka postawa została opisana w taki oto sposób:

Cytat: „Co może pomóc Ci [na doła, depresję – przyp. Jarek Kefir] lepiej od Pana Boga? No co? Nie odnajdujesz sensu życia w Jezusie? Nie szkodzi. Zostaje Ci jeszcze Budda, Kriszna, Mahomet i kilku pomniejszych bożków. Jeśli nie pomaga ani pielgrzymka do Częstochowy, ani do Mekki, koniecznie spróbuj tarota, kabały albo zadzwoń do Davida Harklaya (aka Violetty Koseskiej). Są jeszcze książki, np. „Secret”, „Jak znaleźć szczęście”, „Osho”, „W dżungli podświadomości” i inne feng-szuje. Powieszenie łapacza snów nad łóżkiem i żyda do góry nogami również będzie dobrą opcją.

Można jeszcze skakać przez ogień, palić kadzidełka i przelać jajko nad głową. Najbliżej normalności są chyba religiantki fitnessowe, inspirujące się cytatami z Ewy, Ani i Paula. Coelho. Od filozofów życia trzeba trzymać się zawsze jak najdalej – sami mają dużo bardziej nasrane niż Ty z tą swoją depresją. W pierwszy piątek miesiąca oczyszczają się duchowo w konfesjonale, w drugi okadzają dom, by wypędzić złe duchy, a w ostatni już wiedzą, że to Pawlikowska zmieniła ich życie na serio. Potem znów się muszą z tego wszystkiego wyspowiadać i tak w kółko.”
Całość: http://zielpy.pl/index.php/2015/01/02/typy-ludzi-ktorzy-przychodza-gdy/

Dobrze, co można wtedy zrobić? Potrzeba działań, które są pogotowiem ratunkowym, chirurgicznym, precyzyjnym cięciem, a nie abstrakcyjną teorią. Pierwsza i najważniejsza sprawa to uporządkowanie spraw biologicznych – odżywianie, suplementy, zioła, zdiagnozowanie chorób – depresja, tarczyca, wyczerpanie nadnerczy, zespół przewlekłego zmęczenia, ADHD i szereg innych. Wykonanie badań nie tylko krwi (rozmaitych, pod kątem wielu chorób fizycznych – anemia, hashimoto, niedobory itp).

Bywa i tak że trzeba się uporządkować za pomocą medykamentów od big pharmy, jeśli zachodzi taka konieczność. Nie będę tutaj pierdolił się w tańcu, ale powiem, że trzeba kalkulować ryzyko, zrobić bilans zysków i strat. Praca nad sobą to zajęcie na lata, a nawet dekady. A żyć mamy tu i teraz. Jeśli zioła, aminokwasy i inne tego typu metody nie pomogą – nie pozostaje nic innego jak chemia, np hormony na tarczycę czy wyczerpane nadnercza, itp.

Jeśli nie wyrównasz tej sfery przyziemnej – biologicznej, to cóż, nie polatasz sobie. Jedna z rad dawana podczas takich zawirowań, to medytacja. Wiem, że to działa realnie, choć nauka tego nie wyjaśniła. No tylko jest jeden problem. Już zwykła sraczka (grypa żołądkowa i występujące przy niej rozbicie) uniemożliwia medytację. A co dopiero wyczerpanie, przewlekłe zmęczenie czy depresja. Medytacja po prostu się nie uda. Rady teoretyków życiowych znowu okazują się więc niewydolne.

Druga sprawa to chirurgiczne odcięcie się. Tak, odcięcie się. Wiem, że przebudzenie to proces który przychodzi niejako sam, że trzeba czasami przejść przez życiowe piekło, przez ciemną noc ducha, bla bla bla.. Ale to, co pisze Vadim Zeland w książkach „Transfering Rzeczywistości„, może wykonać nawet osoba totalnie nieprzebudzona, o duchowości ameby.

To odcięcie się od toksycznych wahadeł ideologii, religii, partii, doktryn, marek, celebrytów itp itd. To one, te wahadła, drenują naszą energię. Kolejna metoda to zaawansowany system DEIR Dymitra Wereszczagina. Pomaga się odciąć się od wampirów energetycznych. Spotykamy ich każdego dnia – w szkole, na uczelni, w pracy, sklepie, autobusie, na ulicy.. Proceder kradzieży energii życiowej odbywa się na globalna skalę.

Prawem tego świata jest to, że wszelkie zasoby płyną od tego, kto ma ich mało, ku temu, kto ma ich dużo. W konsekwencji tego ten, kto ma mało, ma jeszcze mniej. Ten, kto ma dużo – ma jeszcze więcej. Biedni stają się coraz biedniejsi, a bogaci – coraz bogatsi. Ludzie wyczerpani energetycznie, w depresji, introwertycy – po spotkaniu z dowolnym wampirem (a jest ich miliony milionów) mają jeszcze mniej energii niż mieli. A wampir ma jej jeszcze więcej i więcej i więcej.

System DEIR pomaga się odciąć od tego procederu żerowania na nas, kradzieży energii nam, mającym jej mało. Wiem, że możesz być dopiero na samym początku swojej drogi ku przebudzeniu. Wiem, że możesz wielu rzeczy nie kumać, przeciwko wielu rzeczom się buntować. Wiem że możesz być na tej życiowej pustyni, przechodząc przez ciemną noc ducha.

Ale masz prawo odciąć się od tego, co Cię niszczy i drenuje z energii. Masz prawo, wręcz masz obowiązek się bronić! Na przebudzenie przyjdzie jeszcze czas.. To lata a nawet dekady. Tę drogę trzeba przebyć samemu, nikt tej pracy nie odrobi za Ciebie. Wiem, teorię znam. Ale już teraz możesz poznać metody, techniki i sposoby – czyli to, co najcenniejsze. Już teraz możesz się odciąć od tego, co Cię niszczy i zabija.

Po prostu zrób to.

Czasami nasz umysł staje na naszej drodze. Wydaje się on działać dość samoczynnie, poza naszą kontrolą. Czym więc on jest? Pasożytem? Wirusem? Polecam film „Umysł nie jest naszym sprzymierzeńcem„:
https://www.youtube.com/watch?v=S8s7UTBhTIM

Tematykę teoretyków życia i braku wskazówek praktycznych poruszałem w artykułach poniżej:
Przestańmy obawiać się globalnej tyranii, nie tędy droga..
Ziemia jest piekłem ale jest szansa na zmianę. To zależy też od Ciebie!
Dlaczego marzenia się nie spełniają? „Walka ze światem nic nie daje”

Podsumował: Jarek Kefir Czytaj dalej „Czy społecznie akceptowane recepty na życie prowadzą do wolności i szczęścia? Wręcz przeciwnie!”