Reklamy

Tag: zmiana życia

Kiedy ludzie wytrzeźwieją i się przebudzą?

Kiedy ludzie wytrzeźwieją i się przebudzą?

duchowosc i przebudzenieWklejam dziś kilka ciekawych i motywujących cytatów. Jeden z nich odnosi się do kwestii tego, kiedy ludzie w końcu się przebudzą. Stan uśpienia, to inaczej stan, gdy nasze ego i podświadomość podejmują decyzje, spychając świadomą część naszego jestestwa. Teraz już wiem, dlaczego illuminaci, czyli światowe elity polityczne, nazywają większość ludzi „bydłem”. Przecież życie nieświadome, gdy decyzje za nas podejmuje podświadomość, czyli prymitywny mózg gadzi, to w istocie bytowanie na poziomie zwierzęcia. Człowieczeństwo nie jest więc rzeczą nabytą od urodzenia, ale taką, którą dopiero trzeba wykształcić, na drodze oświecenia.

Te tezy mogą się wydawać bardzo kontrowersyjne, ale spójrzmy faktom w oczy. Widziałem w swoim życiu mnóstwo ludzi, których pozytywne na początku emocje, doprowadziły do ruiny – emocjonalnej, finansowej, rodzinnej, i każdej innej. Ci ludzie, po kilku łapczywie chłoniętych chwilach hormonalnej ekstazy, płakali jak dzieci. To dało mi niesamowicie ważną życiową lekcję – że emocje to nie wszystko, nie można z emocji zrobić celu i sensu życia, choć wszyscy do tego namawiają. Poza emocjami, którymi zarządza podświadomość, jest coś jeszcze.

Jeden z poniższych cytatów, ten pierwszy, oddaje sens tego, co tutaj robię, czyli przekazywania wiedzy dalej. Najcenniejszą rzecz jaką możesz dać bliźniemu, to nauczenie go kwestionowania wszystkiego, zadawania pytań i zburzenie jego iluzorycznej wizji świata. Czyli wygenerowanie w jego umyśle konfliktu poznawczego, nazywanego w gwarze młodzieżowej „mindfuckiem”. Polega to na dostarczeniu pozornie sprzecznych komunikatów. Np komunikatu, że nie popierając jednej ideologii, nie muszę jednocześnie popierać jej przeciwieństwa. Nie muszę popierać żadnego z tych systemów, wolę sam wyciągać wnioski analizując te systemy.

Autor wstępu: Jarek Kefir

Proszę o podanie dalej tego info!


Cytuję: „Jest taka stara indyjska opowieść o Brahmie, który był bardzo samotny. Nie istniało nic prócz Brahmy i dlatego bardzo się nudził. Postanowił zagrać w jakąś grę, ale nie było nikogo, z kim mógłby zagrać. Stwo­rzył więc piękną boginię, Maję, tylko po to, by mieć z kim się bawić. Ledwie powstała, Brahma powiedział jej, dlaczego powołał ją do życia. I bogini rzekła: „Do­brze, zabawmy się w najpiękniejszą grę, ale musisz ro­bić, co ci powiem”. Brahma zgodził się i wypełniając polecenia Mai, stworzył cały wszechświat, słońce i gwiaz­dy, księżyc i planety. Potem stworzył życie na ziemi: zwierzęta, oceany, powietrze, wszystko.

Wtedy Maja powiedziała: „Jakże piękny jest ten świat iluzji, który stworzyłeś. Teraz chciałabym, abyś stworzył takie zwierzę, które byłoby dostatecznie mądre, by podziwiać twoje dzieło”. Wtedy Brahma stworzył ludzi, a kiedy skończył, spytał Maję, kiedy zaczną się bawić.

„Zaraz zaczniemy” – odparła i porąbała Brahmę na tysiące maluteńkich kawałeczków. Włożyła po jednej cząstce w każdego człowieka i powiedziała: „Teraz za­czyna się gra! W chowanego. Mam zamiar sprawić, byś zapomniał, kim jesteś, a ty będziesz próbował odnaleźć siebie”. Maja stworzyła Sen, ale nawet dzi­siaj Brahma próbuje pamiętać, kim jest. Brahma jest w każdym z nas, a Maja nie pozwala nam przypomnieć sobie, kim jesteśmy.

Kiedy obudzisz się ze Snu, znów staniesz się Brah­ma i odzyskasz swoją boskość. Potem, jeśli Brahma w tobie powie: „Wspaniale, obudziłem się, lecz gdzie jest reszta mojego ciała?”, zrozumiesz sztuczkę Mai i podzielisz się prawdą z innymi, którzy też pragną się obudzić. Dwoje trzeźwych na przyjęciu bawi się o wiele lepiej. Troje – jeszcze lepiej. Zacznij od sie­bie. Za twoim przykładem inni też zaczną się zmie­niać, aż cały sen, całe przyjęcie wytrzeźwieje.”
~Don Miguel Ruiz

Cytuję: „Religia jest dla ludzi, którzy boją się pòjść do piekła. Duchowość jest dla tych, którzy już tam byli„.
~Vine Deloria

Cytuję: „Jesteśmy jak lunatycy poruszający się we śnie. Nasza świadomość jest tak płytka, a nieświadomość tak głęboka…Wszelkie nasze czyny pochodzą od nieświadomości, nasze decyzje zaś biorą się ze świadomości. Dlatego właśnie nasze czyny i decyzje nigdy nie są jednakowe. Mówicie jedno, a robicie coś innego ponieważ w was samych istnieje rozłam.”
~Osho

Cytuję: „Każdy nałóg bierze się stąd, że człowiek nieświadomie wzbrania się przed stawieniem czoła własnemu bólowi i przejściem przez ten ból. Każdy nałóg od bólu się zaczyna i na nim też się kończy. Niezależnie od tego, co jest twoim narkotykiem -alkohol, jedzenie, legalnie lub nielegalnie kupowane psychotropy, czy wreszcie druga osoba – używasz czegoś albo kogoś, żeby ukryć swój ból. Właśnie dlatego, po przeminięciu początkowej euforii, pojawia się w związkach osobistych tyle nieszczęścia, tyle bólu. To nie związki są ich przyczyną. One tylko wydobywają na jaw nieszczęście i ból, które już wcześniej w tobie tkwiły. Działa tak każdy nałóg.”
~Eckhart Tolle

Cytuję: „Większość z nas ma nierozsądne wyobrażenie o tym, kim jesteśmy, i bardzo wiele sztywnych zasad określających, jak żyć. Nie chodzi o to, by siebie potępiać, bo każdy z nas stara się najlepiej, jak może wdanej chwili. Gdybyśmy lepiej wiedzieli, lepiej rozumieli i byli bardziej świadomi, prawdopodobnie postępowalibyśmy inaczej.”
~Louise L. Hay

Cytuję: „Źródło świadomości znajduje się poza indywidualną i społeczną percepcją. Nie ma jej na szerokiej autostradzie (5 zmysłów) społecznie akceptowanych teorii, doktoratów, certyfikatów. Świadomość zdobywa się na drodze wewnętrznych inicjacji. Jest to przestrzeń pomiędzy człowiekiem i Duchem.”
~Robert Wyszyński

Cytuję: „Przyzwyczajenia nie chcą umierać. Masz za sobą tyle lat życia z fałszywą osobowością, narzuconą ci przez ludzi, których kochasz, których szanujesz. Nie chcieli wyrządzić ci krzywdy. Mieli dobre intencje, lecz, niestety, ich świadomość była zerowa. Nie byli ludźmi świadomymi – twoi rodzice, nauczyciele, duchowni, politycy – sami żyli w nieświadomości. A nawet dobre intencje w rękach nieświadomej osoby zamieniają się w truciznę.
Więc zawsze gdy jesteś sam, pojawia się głęboki strach – bo nagle fałsz zaczyna znikać.

Trochę to potrwa, zanim zjawi się prawda; straciłeś ją tak wiele lat temu. Nad tą wieloletnią przerwą musi zostać zbudowany most. Wydaje ci się, że oszalejesz od tego strachu. Powoduje on, że tracisz zmysły, zdrowie psychiczne, rozum, wszystko – ponieważ „ja”, nadane ci przez innych, składa się z wszystkich tych rzeczy. Natychmiast zaczynasz robić coś, co odwróci twoją uwagę. Jeśli nie ma towarzystwa innych ludzi, jest przynajmniej jakieś działanie, tak że zaangażowany w nie fałsz nie znika.

Dlatego ludziom najtrudniej jest, gdy mają wolne. Pracują przez pięć dni, licząc na to, że w weekend się zrelaksują. Ale weekend to najgorszy okres – w weekendy zdarza się więcej wypadków, więcej ludzi popełnia samobójstwa, jest więcej morderstw, kradzieży i gwałtów. Dziwne..

Ludzie byli przez pięć dni w coś zaangażowani i nie było problemu. Ale nagle weekend daje im do wyboru: albo zaangażować się w coś, albo się zrelaksować. I okazuje się, że odpoczynek jest przerażający; fałszywa osobowość znika. Rozpoczyna się wtedy picie alkoholu lub narkotyzowanie się różnymi wypełniaczami czasu. W myśl zasady; angażuj się, rób coś – cokolwiek, choćby coś głupiego. Ludzie jeżdżą na plażę, zderzak przy zderzaku, w kilometrowych korkach. Jeśli spytasz ich, dokąd jadą, okaże się, że chcą być „gdzieś z dala od tłumu”. Ale cały tłum jedzie razem z nimi! Wszyscy jadą razem znaleźć odludne, ciche miejsce!

Gdyby zostali w domu, mieliby samotność i ciszę – ponieważ wszyscy idioci udali się w poszukiwaniu spokojnego miejsca. Śpieszą się jak szaleni, ponieważ dwa dni szybko się skończą; muszą dojechać – nie ważne dokąd! Plaże są tak zaludnione! Nawet na targach nie ma tylu ludzi. A co najdziwniejsze – ludzie czują się zadowoleni, wystawiwszy ciało na słońce. Dziesięć tysięcy ludzi na maleńkiej plaży opala się i „relaksuje”. Ta sama osoba na tej samej plaży nie potrafiłaby relaksować się w pojedynkę. Ale wie, że tak należy robić, skoro tysiące ludzi dookoła tak właśnie się relaksuje. Ci sami ludzie byli w biurach, na ulicach, na targach, teraz – są na plaży.

Tłum jest niezbędny, aby istniała fałszywa osobowość. W chwili gdy jesteś sam, wariujesz. W tym miejscu należałoby zrozumieć nieco medytację. Nie martw się, ponieważ wszystko, co może zniknąć, jest warte zniknięcia. Przywieranie do tego jest bezsensowne – to nie twoje, to nie ty.”
~
Osho

Cytuję: „To, co małe i nieszlachetne więzi to, co wielkie i szlachetne. Jedyną obroną Ducha / świadomości w takiej sytuacji jest cierpienie, poczucie pustki, samotność. Tylko ból istnienia może zmusić ego do kapitulacji. Dopiero wtedy legiony iluzji i demonów zaczną umierać, po to, aby na ich gruzach wzrastał nasz Duch. Taka jest cena świadomości. „Aby życie zyskać, trzeba je stracić”. Żadne ego tego nie zmieni, choć jego zdolność manipulacji ludzkim umysłem jest prawie nieograniczona.”
~Robert Wyszyński

Reklamy
Reklamy

Przyczyna wszystkich nałogów jest szokująca. To niska samoocena

Przyczyna wszystkich nałogów jest szokująca. To niska samoocena

nowa eraZapraszam na krótki wpis odnośnie kochania siebie, naszej samooceny i związanej z tymi kwestiami sprawy uzależnień.

Od jakiegoś czasu mam w posiadaniu wiedzę o tym, iż za większość ludzkich bolączek odpowiada niekochanie siebie i niska samoocena. Twierdzę wręcz, że zostaliśmy praktycznie wszyscy z nas, poddani specyficznej mentalnej lobotomii. Z jednej strony sztucznie zaniżono nam samoocenę, a z drugiej strony – odcięto nas od naszego wewnętrznego żaru, czyli wewnętrznego źródła miłości szczęścia i wysokiej samooceny.

Jaki jest tego rezultat? Przez całe życie, wypaleni, martwi za życia, bo martwi w środku – szukamy tego poza nami. Dostarczamy to sobie z zewnątrz w postaci: alkoholu, papierosa, narkotyków, sportów ekstremalnych, gadżetów, samochodów, bezmyślnej rozrywki, seksu, nieprzemyślanych relacji z innymi ludźmi itp. Byle tylko nie szukać źródła wewnętrznego żaru w sobie.

Jednak źródła zewnętrzne mają to do siebie, że w dłuższej perspektywie, są bardzo drogie. Alkohol, papierosy, narkotyki – skutkują zrujnowaniem zdrowia. Gadżety to także kredyty, konieczność katorżniczej pracy by mieć na nie pieniądze, to ciągłe rozczarowanie, bo ciągle wychodzą nowe wersje. To samo z samochodami i innymi rzeczami do kupienia – kupujesz, by odczuć chwilową satysfakcję i za chwilę pragnąć kolejnej rzeczy. W relacjach to samo – gdy Ty, nie mając miłości w sobie, tworzysz związek z taką samą osobą. Możesz wtedy stworzyć jedynie związek oparty o transakcję wiązaną – coś za coś.

Jaki jest więc sposób na uzależnienia? Nie Monary, nie detoksy, nie al-anony itp wspólnoty, choć bywają przypadki, że na początku coś takiego jak detoks w profesjonalnym ośrodku jest niezbędne. Przede wszystkim – podwyższać swoją samoocenę, pracować nad sobą, wzmacniać wiarę w siebie i swoje siły. Psycholog niestety, Ci tego nie powie. Terapeuta w Monarze i Al-anon też nie. Określi raczej podwyższanie samooceny jako „narcyzm”, choć przecież cały świat chronicznie cierpi na niską samoocenę u ludzi.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Samoocena, kochanie samego siebie i uzależnienia

Cytuję: „Każdy ma swoją cenę i Życie bierze ją pod uwagę. Nie jest to jednak cena przeliczana na dolary lub złoto. Tutaj walutą jest miłość. Powiem więcej, chodzi o miłość do siebie samego. To, jak bardzo siebie kochasz, jest twoją ceną i Życie to uszanuje. Kiedy kochasz siebie, twoja cena jest bardzo wysoka, a to oznacza, że poziom twojej tolerancji na wyzysk i poniżenie jest bardzo niski. Jest niski, ponieważ się szanujesz. Lubisz siebie takim, jaki jesteś i to podwyższa twoją cenę. Jeśli czegoś w sobie nie lubisz, cena spada.

Czasami samoocena jest tak silna, że ludzie popadają w stan odrętwienia, bo tylko tak mogą ze sobą wytrzymać. Jeśli kogoś nie lubisz, możesz trzymać się od niego z daleka. Jeśli nie lubisz całej grupy ludzi, też możesz uniknąć ich towarzystwa. Ale jeśli nie lubisz siebie, chcesz czy nie, musisz być ze sobą. Aby pozbyć się siebie samego, potrzebujesz czegoś, co cię ogłuszy i odciągnie umysł od twojej własnej osoby. „Chyba pomoże mi w tym odrobina alkoholu? – myślisz. – A może działka narkotyku? Albo jedzenie, jeśli będę ciągle jeść”. To zjawisko może osiągać stan krytyczny. Są ludzie, którzy naprawdę siebie nienawidzą. Są autodestrukcyjni, zabijają się stopniowo, tylko dlatego że nie mają odwagi zabić się od razu.

Jeśli się im przyjrzeć, od razu widać, że przyciągają ludzi bardzo podobnych do siebie. Co robimy, jeśli się nie lubimy? Odurzamy się alkoholem, by zapomnieć o naszym cierpieniu. Taka jest nasza wymówka. Dokąd pójdziemy po alkohol? Do najbliższego baru „na jednego”. I kogóż tam spotkamy? Ano ludzi dokładnie takich samych jak my. Tych, którzy także chcą się od siebie uwolnić, odurzając się alkoholem. A więc zaczynamy pić razem, zaczynamy rozmawiać o naszym cierpieniu i znakomicie się rozumiemy! Zaczyna nas to nawet bawić. Doskonale pojmujemy nasze zmartwienia, ponieważ jesteśmy do siebie podobni jak bliźnięta. Jesteśmy tak samo autodestrukcyjni. Potem ja ranie ciebie, ty ranisz mnie – piekielnie doskonały związek.

Co się dzieje, kiedy się zmieniasz? Z jakiegoś powodu, nieważne jakiego, nie chcesz już więcej pić. Już możesz ze sobą wytrzymać i nawet zaczyna ci się to podobać. Przestajesz pić, ale nadal masz tych samych przyjaciół, co przedtem, którzy nie widzą niczego poza alkoholem. Odurzają się, ogłupiają, czują się szczęśliwi, ale ty już widzisz, że to szczęście nie jest prawdziwe. To, co nazywają szczęściem, jest buntem przeciwko własnemu bólowi emocjonalnemu. W tym „szczęściu” są tak poranieni, że znajdują radość w zadawaniu ran sobie i innym.

Już do nich nie pasujesz, więc oczywiście mają ci za złe, że się zmieniłeś. „Masz mnie za coś gorszego? Nie jestem dla ciebie dość dobry, aby ze mną pić czy ćpać? Kim ty jesteś, żeby zadzierać nosa!” Teraz będziesz musiał dokonać wyboru: albo zrobisz krok do tyłu, albo pójdziesz naprzód, podniesiesz się do innego poziomu, gdzie spotkasz ludzi, którzy ostatecznie się zaakceptowali, tak jak ty to zrobiłeś. Odnajdziesz inną rzeczywistość, nowy sposób budowania związków i nigdy więcej nie zdecydujesz się na ów szczególny rodzaj autonienawiści.”

Autor: Ruiz Don Miguel „Ścieżka miłości”