Neutralność społeczna tajemnym sposobem na szczęście w tym chorym świecie

Narzekasz na to, że inni stale mówią Ci, jak masz myśleć lub co masz robić? Lub inaczej: skarżysz się na to, że poprzez chęć zmiany innych na lepsze, lub z powodu głoszenia prawdy popadasz w konflikty i tracisz bliskich Ci ludzi?

Doktryna „neutralności społecznej” jest odpowiedzią na Twoje skargi. Pomaga żyć w świecie pełnym absurdów, dulszczyzny, podwójnej moralności itp. Na czym ona polega?

Zaczynamy:

Wiem kiedy, co i jak powiedzieć, a kiedy się zamknąć.

Wiem jak rozmawiać z poszczególnymi ludźmi.

Wiem, kiedy agresywnie a nawet brutalnie bronić siebie lub swojego zdania, a kiedy przytaknąć, uśmiechnąć się a potem iść i robić swoje.

Żyję po swojemu ale wiem też, że mam obowiązki wobec bliskich i społeczeństwa. Jednak nie daję się za bardzo wciągać w ich grę, jeśli to ewidentnie mi nie służy.

Nie wyznaję żadnej ideologii, religii czy doktryny mistycznej. Ale wiem, że dla istnienia społeczeństwa są one bezwzględnie konieczne, by trzymać w ryzach tę planetę małp. Inaczej na ulicach panowałaby anarchia.

Czytaj dalej „Neutralność społeczna tajemnym sposobem na szczęście w tym chorym świecie”

CZY TO W CO WIERZYSZ NA PEWNO JEST PRAWDZIWE?

W którym światopoglądzie tkwi prawda?

Każda ideologia i religia, jak i wiele systemów mistycznych uważa, że to ona ma rację, a wszystkie inne doktryny się mylą.

Dla lewicowca tylko liberalna lewica jest wyznacznikiem pojęć takich jak empatia, tolerancja, normy społeczne. Przecież on walczy o tolerancję, a coś podstawowego, a nie o jakąś ideologię – jak on uważa. Bo przecież multi-kulti i gender to nie idee, ale coś oczywistego i podstawowego.

Podobnie prawicowiec – on nie walczy o konserwatywną wizję świata. On w swoim mniemaniu walczy o naturalne prawa i zasady, podług których ma wg nich działać człowiek i świat. Argumentują oni, że porządek świata od zawsze był konserwatywno-patriarchalny i że taki musi zostać na wieki. Czytaj dalej „CZY TO W CO WIERZYSZ NA PEWNO JEST PRAWDZIWE?”

CZY UWAŻASZ, ŻE WARTO ZMIENIAĆ NASZ ŚWIAT NA LEPSZE?

Czy warto zmieniać świat?

Wyobraź sobie taki obrazek. 😉 Jest medytujący na łonie natury człowiek. Winko, medytacja, muzyka, lato, słońce, błękit nieba, cóż mu więcej do szczęścia potrzeba?

A tutaj ni stąd ni zowąd widzi on, jak na skraju lasu pedofil szarpie dziecko za rękę i wciąga do samochodu. Dzieciak krzyczy, że chce do mamy, mówi „ja nie znam pana”, a on każe mu się uciszyć. Wtedy ten medytujący człowiek ma dwa wyjścia do wyboru:

  1. Wstać i dać mocno w mordę pedofilowi, zadzwonić na numer alarmowy, uratować dziecko.
  2. Nie ratować dziecka. Powiedzieć, że dziecko samo przyciągnęło tę sytuację, że widocznie miało złą karmę w tym lub poprzednim życiu. Lub że taki był plan duszy tego dziecka na to wcielenie. Jeszcze inaczej: że taka jest wola boska, że nic na świecie nie można i nie trzeba zmieniać na lepsze, bo i tak rzeczywistość jest zawsze na najlepszej z możliwych dróg.

W przypadku wyjścia numer 1 będzie to koszmar dla pedofila, a w przypadku wyjścia numer 2 będzie to równie dożywotni koszmar dla dziecka. Co ciekawe to wyjście numer dwa jest zadziwiająco często promowane w duchowości typu new age, czyli w ezoteryzmie „ludowym”, dla mas.

Według mnie jest to nie tylko skrajna forma mentalności ofiary, która jest pozbawiona siły i tym samym, nie chce zmieniać świata na lepsze. Jest to zwyrodniała logika psychopaty – w tym przypadku duchowego, medytującego, rozmawiającego o czystej, bezwarunkowej miłości psychopaty. Czytaj dalej „CZY UWAŻASZ, ŻE WARTO ZMIENIAĆ NASZ ŚWIAT NA LEPSZE?”

DUCHOWOŚĆ W PRAKTYCE: ZATRZYMUJE CIĘ POLICJA! CO ROBISZ?!

Chciałbym, byś spróbował wyobrazić sobie następującą sytuację. Zimowa i wieczorna pora. Piątek. Spieszysz się na spotkanie. Będziesz te kilka minut spóźniony, ale wiadomo że to nie robi problemu. Przechodzisz przez kolejne chodniki i ulice. Wtedy trafiasz na to problematyczne skrzyżowanie w centrum. Tutaj światło, zanim się zmieni na zielone, to hoho, z pół godziny się stoi. No, nie pół godziny, ale 90 sekund. Tyle widziałeś na licznikach umieszczonych na światłach przeznaczonych dla ruchu kołowego.

Ale wiesz, że nie masz zbyt dużo czasu by czekać 90 sekund tutaj i drugie tyle zaraz potem. Rozglądasz się i ogarniasz szybko okolicę. Ruch prawie zerowy. Patrząc uważnie, by nie jebnął Cię samochód, przebiegasz oba przejścia na czerwonym.

-A witamy witamy, obywatelu! Dokąd to się tak spieszysz?

Z rozmyślania o zbliżającym się spotkaniu nagle wyrywa Cię stojący tuż za przejściem patrol policji. Cholera, jak ja mogłem ich nie zauważyć?! No, widzę, że jeden z „niebieskich” wyciąga jakiś notesik czy coś, może być nieciekawie… Czytaj dalej „DUCHOWOŚĆ W PRAKTYCE: ZATRZYMUJE CIĘ POLICJA! CO ROBISZ?!”

CZY SENS ŻYCIA ISTNIEJE? CZYLI UPADEK SYSTEMU I POKOLENIA IKEA

No więc jaki ten sens życia jest? Zawiłości filozofii i mistyki na przestrzeni wieków

Witajcie 🙂 Jaki jest sens życia? Co jest po śmierci? Dlaczego istniejemy? Czy Bóg istnieje? A jeśli istnieje, to czym / kim jest? To są odwieczne pytania ludzkości, i czuję, że mam ochotę znów podjąć ten temat. Tym razem „ugryzę” go od innej strony. Sensżycia dawniej, sens życia w dobie „Pokolenia Ikea”, sens życia dla poszukujących i… zresztą, sam zobacz.

Sens życia dawniej: służba Bogu i władcy

Jest srogi i surowy „Bóg ojciec”, który za dobre nagradza, a za złe karze. Za dobre, czyli za przestrzeganie konserwatywnych norm społecznych. Pod słowem „dobre” niekoniecznie rozumiano wtedy zasady takie jak „nie zabijaj” czy „nie krzywdź”, bo to nie było konieczne dla zachowania równowagi systemu. Liczyło się to, czy ściśle żyjesz zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami. Te zasady są jakie są. Są one potrzebne do życia taże i dziś, by nie zapanowała anarchia i chaos. Ale z drugiej strony, by żyć, podkreślam, by normalnie żyć, musisz te zasady non stop łamać. Sztuką życia jest wiedzieć, które zasady i kiedy można złamać. Ostatecznie, gdyby nasi przodkowie byli tacy bogobojni i wierni zasadom, jak myślimy, to 90% lub więcej dzieci by się nie narodziło. 😉

Ale wracając do tematu głównego: sensem życia było posłuszeństwo Bogu. Nie liczyło się to obecne życie, liczyło się tylko to, co powie jakieś bóstwo po śmierci w dniu sądu ostatecznego. Więc trzeba było w pokorze znosić biedę i niedolę. Zwłaszcza z powodu tego, że biednych Bóg nagrodzi po śmierci, a tych wstrętnych bogaczy ukarze. Ważne było również to, że władza Imperatora (Pontifex Maximus, zwanego najpierw Cesarzem Rzymskim, a potem Papieżem) i podładnych Imperatora (cesarzy, królów, książąt) pochodziła z nadania samego Boga. Czytaj dalej „CZY SENS ŻYCIA ISTNIEJE? CZYLI UPADEK SYSTEMU I POKOLENIA IKEA”