Tag: zmiany klimatu

PRZEPOWIEDNIA JACKOWSKIEGO: III WOJNA ŚWIATOWA TRWA OD DAWNA I NADCHODZI KULMINACJA!

Szokująca przepowiednia Jackowskiego: III wojna światowa?!

Trwają potężne zmiany geopolityczne na świecie, które powoli stają się widoczne nawet dla przeciętnego zjadacza chleba. Jednak ludzie nie zdają sobie sprawy z większości tego, co się dzieje, bo nie znają kontekstu sytuacji, a jedynie to, co przedstawia propaganda lewicowa czy prawicowa. No i kierują się emocjami i trzymają się albo sztywnego podziału lewica vs prawica (z 19 wieku..) lub tego, co zabetonowało polską scenę polityczną w 2005 i szczególnie w 2007 roku.

A są światy, które już nie istnieją. Bo żyjemy już w zupełnie innej rzeczywistości. To co się dzieje teraz, było niewyobrażalne nie tylko w tym 2007 roku, ale także choćby rok temu. Znany jasnowidz, Krzysztof Jackowski, też zwraca na to uwagę. Jasnowidz ten obecnie koncentruje się bardziej na przekazywaniu wiedzy duchowej i na analizach geopolitycznych, zaś przepowiednie spycha nieco na dalszy plan.

Chciałbym byś zapoznał się z najnowszymi nagraniami video znanego jasnowidza, który przestrzega Polaków przed pewnymi wydarzeniami, które na szczęście ominą bezpośrednio nasz kraj. Wszystko jest na dobrej drodze. Świadomość ludzi się poszerza, ludzkość się przebudza. Pomimo że trwa wyzysk, bieda, niesprawiedliwość, wszystko powoli się normalizuje.

Przepowiednia Jackowskiego o III wojnie światowej

Trwa powolny odwrót od liberalnej demokracji. Natura, także natura człowieka, to ciągłe zmiany, a nie jakieś „ostateczne konsensusy” czy „końce historii”. Obserwujcie to co się dzieje na świecie z otwartymi oczyma. Za rok nic już nie będzie takie, jak jest dziś. Trwają zakulisowe (geo)polityczne targi i układy w obrębie tzw. „deep state” różnych państw. Zapadają decyzje które zmienią los świata na kilka pokoleń. A gdy zapadną, trzeba je jakoś uzasadnić w oczach społeczeństwa. Więc wtedy mówią Wam, że chodziło o jakąś bzdurę. Taką, jak ukraiński IPN i banderowcy, Trybunał, sądy, puszcze, demokracja w Syrii, itp itd.

Jasnowidz Krzysztof Jackowski w swoich analizach / przepowiedniach geopolitycznych potwierdza to, o czym piszą niezależni autorzy od dawna. Czyli to, że III wojna światowa trwa od dnia 11 września 2001 roku, czyli od czasu zamachów na WTC. Jest to konflikt hybrydowy, asymetryczny, toczony za pomocą „proxy wars” (Irak, Afganistan, Syria, Jemen, Libia, Ukraina, Wenezuela) i przez to jest niedostrzegalny dla większości ludzi, zadowolonych z ciepłej wody w kranie. Krzysztof Jackowski współpracuje z polską policją i może nie tylko. Kto wie, może jest on człowiekiem, który dzięki swojej sławie ujawnia pewną niepopularną prawdę, której nie może oficjalnie powiedzieć Minister, Premier czy Prezydent.

Krzysztof Jackowski mówił o ogromnych przemianach światowych także w przepowiedni czy też analizie na obecny rok:
Przepowiednia Jackowskiego o niezwykłej przemianie i upadku systemu!

Przepowiednie i analizy Krzysztofa Jackowskiego – 8 luty:

Przepowiednia Jackowskiego i ostrzeżenie przed III wojną światową – 13 luty:

Przeczytaj też inne ważne artykuły o trwających właśnie przemianach geopolitycznych z mojej strony:
Trwa upadek liberalnej demokracji i ogromny szok przyszłości!
Izrael chce zniszczyć Polskę?! Tajne ruchy geopolityczne o których nie wiesz!
Illuminaci ujawnili swoje plany światu! „Oficjalnie rozpoczynamy projekt NWO”
Rotszyldowie kapitulują przed ludzkością i boją się upadku systemu?!
Raport który szokuje. W 2017 roku 82% światowych pieniędzy trafiło do garstki bogaczy!

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/

  

ROTSZYLDOWIE KAPITULUJĄ PRZED LUDZKOŚCIĄ I BOJĄ SIĘ UPADKU SYSTEMU?!

Rodzina Rotszyldów ma majątek, który jest szacowany na setki bilionów dolarów, czyli tyle, ile ma 85% ludzi na świecie. To m.in. oni odpowiadają za taki a nie inny kształt obecnego kapitalizmu, czyli piramidy, która zasysa ku nielicznej górze praktycznie całe zasoby z dołu. To przez nich cały świat bieduje, ponad połowa głoduje, a wiele krajów pogrąża się w destabilizacji i wojnach. Rotszyldowie zorganizowali konferencję, która odbywa się regularnie od 2013 roku. Niestety, zostało to niemal całkowicie przemilczane przez media, i prawdopodobnie o tym nie wiesz. A jest to bardzo ważne!

W konferencji tej uczestniczą najważniejsi finansiści, bankierzy, szefowie korporacji, a także Książę Karol, Bill Clinton, papież Franciszek oraz prezesi Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Tegoroczna konferencja była inna niż wszystkie poprzednie, bo zapowiedziano program „kapitalizmu inkluzywnego”, czyli reformy przestarzałego systemu.

Program ma na celu zniwelowanie rażących dysproporcji w dochodach oraz ochronę dóbr naturalnych naszej planety. Jest to proponowana reforma kapitalizmu z korporacyjnego, gdzie 0,1% najbogatszych ludzi miało praktycznie wszystkie zasoby kosztem reszty, ku kapitalizmie inkluzywnym. Czy tego typu zmiana wynika z „dobroduszności” dotychczasowych oprawców ludzkości? Czy raczej wynika z faktu postawienia ich przed murem, w wyniku zaistnienia wielu czynników, wobec których są bezradni? Poniżej postaram się wymienić kilka z nich. Continue reading „ROTSZYLDOWIE KAPITULUJĄ PRZED LUDZKOŚCIĄ I BOJĄ SIĘ UPADKU SYSTEMU?!”

Czy będzie koniec świata? Oto odpowiedź na Wasze pytanie, rzucane czasami żartem

Oto odpowiedź na Wasze pytanie, rzucane czasami żartem: „Czy będzie koniec świata”?

zmiany klimatuOn się odbywa każdego dnia, trwa od bardzo długiego okresu czasu. My tego nie zauważamy, przynajmniej większość z nas. Przyzwyczajamy się do coraz gorszych warunków życia, do wojen, anomalnych zmian klimatycznych, zapaści ekonomii, do newsów o globalnym wielkim wymieraniu.

Pożary w Indonezji zostały określone jako „największa katastrofa ekologiczna w historii planety„. Przypomnijmy, że dzisiejsze pustkowia Sahary i Australii przed tysiącami lat były porośnięte bujną roślinnością. Tylko człowiek poprzez wypalanie roślinności doprowadził do pustynienia. To samo dzieje się teraz w Indonezji. Pożary te rozciągają się na przestrzeni aż 5000 kilometrów i obejmują praktycznie cały archipelag Indonezji.Wymiera lokalna, unikatowa flora i fauna. Już teraz mówi się, że wiele gatunków jest zagrożonych wyginięciem.

Za pożary odpowiadają tamtejsze elity polityczne i ich żądza zysku – o tym piszą obywatele Indonezji jak i Polacy tam mieszkający:

pożary w IndonezjiSytuacja jest katastrofalna. Setki tysięcy ludzi trafiło do szpitali. Tysiące lub więcej zmarło. Wymierają gatunki, kraj pustynieje. Pożarów które od zawsze były wzniecane przez rolników, nie ma co i nie ma kto gasić. Bo od dwóch lat trwa susza a straż pożarna już nie jest w stanie sobie poradzić z pożarami, które wymknęły się spod kontroli.

Warto też dodać, że podobne, choć inne procesy dzieją się w Polsce. Od wielu dekad mamy największe w Europie braki wody. Susza w Polsce z małymi przerwami trwa od 2012 roku. W tym roku była wyjątkowo dotkliwa. Rolnicy stracili ponad 1/3 plonów – popatrzcie na ceny różnych owoców i warzyw na targowiskach i w sklepach. Te które są w sprzedaży, są małe i wysuszone. Energetycy mówią, że zimą grożą nam kolejne przerwy w dostawach energii, bo rzeki nadal notują rekordowo niskie stany.

Nic nie wskazuje na to, że zmiany klimatyczne ustaną po tym, jak w przyszłym roku rekordowo silny prąd El Nino osłabnie. Rządy i kapitaliści dostrzegli intratną niszę na rynku. Wymyślili pełną luk i błędów teorię o globalnym ociepleniu. Wprowadzili podatki, ograniczenia, i zarabiają na tym miliardy dolarów. Są to sumy niewyobrażalne dla nas, przeciętnych zjadaczy chleba. Obrzydzili wielu ludziom tematy takie jak ochrona przyrody czy zmiany klimatyczne, których nie sposób już ignorować.

Chciwość korporacji i korupcja doprowadziły do największej katastrofy ekologicznej w dziejach (video):

Podsumował: Jarek Kefir Continue reading „Czy będzie koniec świata? Oto odpowiedź na Wasze pytanie, rzucane czasami żartem”

Susza objęła ponad półtora miliona ha gruntów. Sytuacja jest katastrofalna

Susza objęła ponad półtora miliona ha gruntów. Sytuacja jest katastrofalna

susza w PolsceZmiany klimatu coraz bardziej dają się nam we znaki. Wcale nie chodzi tylko o falę nieznośnych upałów, która trwa w niektórych rejonach kraju od miesiąca. Chodzi m.in. o anomalię El Nino, która w tym roku będzie najpotężniejsza w historii pomiarów. W wyniku El Nino zaburzony jest klimat na całej Ziemi. Na północny-zachód od Wysp Brytyjskich uformował się już jakiś czas temu potężny niż. Jednak nie chłodzi on Europy.

Niż ten stoi cały czas w miejscu, kręci się ruchem obrotowym co powoduje zasysanie gorących i bardzo suchych mas powietrza. Atlantyk przestał „wysyłać” w stronę Europy życiodajne, przynoszące ochłodę niże. Nie chodzi przecież o to, że jest upał, bo upał jest praktycznie każdego lata. Chodzi o to, że Atlantyk przestał już chłodzić Europę swoimi niżami.

Pisałem o tym w poniższym felietonie:
Polsce grozi całkowity paraliż sieci energetycznej! Rząd nas okłamuje!

W konsekwencji, mamy najgorszą od lat suszę. Takie wydarzenie nie miało precedensu we współczesnej historii Polski. Susza trwa tak naprawdę, z pewnymi przerwami, od 2012 roku. Zaś intensywniej zaczęła nam doskwierać już w zeszłym, 2014 roku. Więc nie jest to zjawisko całkowicie nowe, ale trwające już jakiś czas. Mieliśmy ciepłą i suchą zimę, jak i kapryśną, i również suchą wiosnę. Teraz mamy anomalne upały i katastrofalną suszę.

Na domiar złego, rzeki wysychają, nie ma czym chłodzić bloków energetycznych w elektrowniach. Obecnie bloki mają zmniejszoną wydajność ze względu na upały, pracują na granicy bezpieczeństwa. Z tego też powodu, uruchamiane są przestarzałe, zdezelowane bloki energetyczne, które trzymane były w pogotowiu, w uśpieniu. Od początków sierpnia najważniejsze zakłady produkcyjne i fabryki mają zredukowaną moc prądu. Kolejne tysiące korporacji i większych firm same z siebie nakładają reżim energetyczny, polecając pracownikom by oszczędzali prąd.

Susza trwa w rolnictwie i nic nie wskazuje na to, że odpuści. Straty, szczególnie na wschodzie i południu Polski, są ogromne. Wiele roślin wyschło na wiór, co widać nawet w miastach po kolorze i kondycji drzew i trawy. Nawet na zachodzi i północy kraju trwa susza, a plony są gorszej jakości. Żywności może zabraknąć i będziemy musieli ją importować.

O anomalnym zjawisku El Nino poczytać możecie w linku poniżej:
NASA ostrzega przed „Godzillą”. Czeka nas anomalna zima

Autor wstępu: Jarek Kefir Continue reading „Susza objęła ponad półtora miliona ha gruntów. Sytuacja jest katastrofalna”

Niesamowite sposoby na upał! Może paść rekord temperatury w Polsce

Nadchodzą potężne upały. Niesamowite sposoby na upał! Może paść rekord temperatury w Polsce

sposoby na upały w PolsceWiem, że globalne ocieplenie jest częściową manipulacją, dzięki której wiadome rządy i koncerny bogacą się ponad miarę. W tę manipulację, usypiającą naszą czujność, wdała się, a jakże, akademicka, oficjalna nauka. Ale trzeba przyznać jedno: trwa kolejne wielkie wymieranie gatunków roślin i zwierząt. Klimat na Ziemi został być może nieodwracalnie zaburzony. Tylko to nie jest tak proste jak chcieliby zwolennicy ideologii globalnego ocieplenia, i nie zależy to tylko od CO2.

W jednych miejscach będzie znacznie goręcej, inne miejsca natomiast notują spadki temperatur. Antarktyda i półkula południowa, zamarza. W Europie jest goręcej, wiosna, jesień i zima de facto przestały istnieć i zmieniły się w takie „ch** wie co„. Lato – raz jest pogoda październikowa, by za chwilę były tropikalne upały. Czekamy na potwierdzenie ze stacji meteorologicznych z Iranu. Tam, na pustyni, było 72 stopnie w cieniu. Byłoby to powicie absolutnego rekordu z 2003 z Arabii Saudyjskiej.

Więcej jest nagłych zmian aury. Więcej jest zjawisk gwałtownych, wręcz katastrofalnych. Jednego dnia możemy się spodziewać zaledwie 12 stopni w dzień i ciągłych opadów deszczu, zaś za 2 czy 3 dni może być plus 36 stopni w cieniu. Mogą zdarzać się często niszczące burze (derecho) burzące niektóre domy do fundamentów, jak to było niedawno w Kujawsko-Pomorskim. Mogą być także coraz częstsze tornada. Już teraz mówi się o „nowej alei tornad„, która przebiega przez środek Polski – od Wrocławia, po Wielkopolskę, Łódzkie, Mazowsze i Podlasie.

W tym artykule przedstawię kilka ważnych faktów odnośnie upału, w tym sposobów na ten upał:

-pij dużo wody. Ilość wody powinna wynosić nawet 4 litry na dobę i powyżej. Z samym oddechem tracimy 1 litr wody na dobę podczas upałów. A co dopiero z potem czy moczem. Wodę pijemy po jednym łyku na jakiś czas, nie od razu, bo wtedy organizm szybko wydali. Uzupełniamy też elektrolity – magnez, potas, sód. Idealna do tego jest sól różowa, zwana też „himalajską„. Zawiera ona aż 85 minerałów, w tym właśnie potas i sód w odpowiedniej proporcji. Robimy to wg przepisu: na pół litra przegotowanej lub źródlanej (nie mineralnej!) wody, dajemy pół małej, płaskiej łyżeczki soli himalajskiej. Mieszamy aż do rozpuszczenia się soli. Pijemy te pół litra wody pojedynczymi łykami, przez 30 minut do godziny. Można pić tak 2 – 3 razy na dobę. Osoby chore na nerki, serce, inne choroby przewlekłe, biorące leki – powinny najpierw skonsultować powyższy przepis z lekarzem.

-nie pić napojów typu cola, i innych gazowanych słodzonych. Nie tylko pozbawiają one nas witamin i elektrolitów. Ale także zawierają syntetyczne kwasy fosforowe, które blokują przyswajanie cennych składników odżywczych na około dobę. Poza tym, wzmagają pragnienie i zapotrzebowanie na wodę, zamiast je gasić. Dają skutek odwrotny do zamierzonego. Zawierają też ogromne ilości cukru, a podczas upałów jest to dodatkowe obciążenie dla organizmu.

-nie pić wody mineralnej. Bo zawiera ona zbyt dużą ilość minerałów – szczególnie chodzi tutaj o wapń, którego nasza dieta ma najczęściej nadmiar. Tak jak pisałem powyżej – pić wodę źródlaną lub przegotowaną z kranu. Ważne by zwracać uwagę na to, by łączna mineralizacja wody nie przekraczała 200 mg minerałów na litr.

-to samo dotyczy alkoholu. Jest on nie tylko niezwykle silną trucizną (de facto narkotykiem) i ma na swoim koncie miliony ofiar. Ale także odwadnia i to dużo szybciej niż napoje z kofeiną. Aby organizm zmetabolizował (unieszkodliwił) jedną cząsteczkę alkoholu, potrzebuje dwóch cząsteczek wody. Kac to po prostu objawy odwodnienia i zatrucia, połączane z silnym deficytem witamin z grupy B, szczególnie B1. Co do kofeiny: polecam ją zdecydowanie ograniczyć, szczególnie podczas upałów. Ale nie tylko, bo ogromna ilość ludzi pije po prostu za dużo kawy czy energy drinków i nabawia się potem różnych chorób.

Pisałem o tym w artykule:
„Kofeina zabija nas na raty! „Byliśmy okłamywani przez lata” (link tutaj).

-nie pij chłodnej wody z lodówki dużymi łykami i porcjami. Po pierwsze, ryzykujesz anginę i przeziębienie, które w lecie są wyjątkowo dotkliwe. Po drugie – jest to szokiem dla organizmu, szczególnie żołądka. To samo dotyczy lodów, których lepiej po prostu.. nie jeść. Możesz brać chłodne prysznice, są bardzo zdrowe. Podnoszą poziom testosteronu i dobroczynnego hormonu wzrostu. Tylko pamiętaj by stopniowo obniżać temperaturę wody, bo organizm może dostać szoku termicznego. To samo dotyczy zresztą wchodzenia do zbiorników wodnych, szczególnie do zimnego jak zawsze Bałtyku.

-jak schłodzić mieszkanie, dom? Spróbuj od rana zasuwać okna zasłonami, roletami itp, by nie dochodziło słońce. Korzystać wtedy można z oświetlenia elektrycznego. Kup sobie wentylator. Następnie napełnij trzy butelki wody wodą z kranu. Wrzuć je na kilka godzin do zamrażarki, by woda zamarzła. Następnie, gdy woda będzie już zamarznięta na maxa – uruchom wentylator, i ustaw butelki z zamarzniętą wodą tuż przed nim, np na krześle. Można również wieszać na karniszach prześcieradła zamoczone uprzednio w lodowatej wodzie. Tylko to trzeba powtarzać wiele razy.

-jak szybko schłodzić napoje? Nie wkładaj napojów gazowanych, w tym piwa, do zamrażarki, bo mogą one.. wybuchnąć ze względu na zawartość CO2. Lepiej zastosować inny sposób. Otóż zakręconą butelkę z napojem okrywasz szczelnie zmoczoną w zimnej wodzie szmatką bądź papierowym ręcznikiem. I taką mokrą, owiniętą butelkę wkładasz do lodówki. Wtedy napój schłodzi się dużo szybciej.

-na plaży noś koniecznie czapkę z daszkiem. To podstawa wakacyjnego BHP. Bez niej istnieje niebezpieczeństwo udaru cieplnego / słonecznego. Nie stosuj kremów z filtrem, tych syntetycznych, bo są one bardzo szkodliwe dla skóry, i całego organizmu. Jeśli już musisz „smażyć” się na plaży dłuższy czas – używaj zamienników naturalnych. Takich jak: olej kokosowy, oliwa z oliwek, olej z pestek winogron.

O szkodliwości kremów z filtrem do opalania i o tym, w jak bardzo podstępny sposób niszczą one skórę i blokują powstawanie witaminy D, pisałem w artykułach poniżej: Continue reading „Niesamowite sposoby na upał! Może paść rekord temperatury w Polsce”

Świat na krawędzi: Ziemia umiera, już teraz, za naszego życia! Rezultaty zmian klimatycznych

Zmiany klimatu – Świat na krawędzi

Cytat: „Michio Kaku: Gdyby zaszła konieczność zestawienia krótkiej listy wiodących autorytetów, które przyczyniły się do wzrostu świadomości ekologicznej, na jej szczycie najpewniej uplasowałby się Lester Brown. Jest założycielem The Earth Policy Institute oraz The World Watch Institute, jednej z czołowych grup eksperckich. Kiedy pojawiają się statystyki i dane na temat środowiska, być może zastanawiasz się skąd większość tych informacji pochodzi – World Watch Institute stał się jednym ze globalnych centrów informacyjnych. Lester Brown wydaje nową książkę, której niepokojąca treść realnie podsumowuje aktualną kondycję planety Ziemia; stan pacjenta znajdującego się na oddziale intensywnej terapii. Książka ta nosi tytuł “Świat na krawędzi”. Czy rzeczywiście znajdujemy się na krawędzi środowiskowego załamania?

Jesteś jednym z czołowych, cieszących się największym uznaniem ekologów świata. Co sprawiło, że wyruszyłeś w długą podróż, aby ocalić środowisko naturalne?

Lester Brown: Wychowałem się na małej farmie w południowym New Jersey. Pewien wpływ prawdopodobnie wywarły na mnie wybrane lektury z tamtego okresu. Pamiętam na przykład, że jako 10-latek zaczytywałem się w “Swiss Family Robinson”, pozycji, która miała na mnie większy wpływ niż którakolwiek inna. A później w liceum sięgałem po książki Richarda Halliburtona (“Księga cudów”), to zapomniany autor, ale moje pokolenie uznawało go za nader interesującego. Poza tym po ukończeniu studiów, jako dyplomowany kulturoznawca miałem okazję na blisko sześć miesięcy zamieszkać w indyjskich wioskach w ramach międzynarodowego programu wymiany młodzieży gospodarskiej. Sądzę, że doświadczenie to i bezpośredni kontakt z konsekwencjami demograficznej presji oraz zaopatrzenia żywnościowego w Indiach wywarły długotrwały wpływ na moje myślenie i karierę.

Porozmawiajmy teraz o czymś, o czym rozmawia się sporadycznie: o upadku społecznym. Co się dzieje, gdy mamy do czynienia ze “burzą doskonałą” niedoborów żywności i wody oraz astronomiczną ceną ropy? John Beddington z Wielkiej Brytanii, główny doradca naukowy rządu mówił o nadejściu “burzy doskonałej” przed rokiem 2030. Natomiast Jonathon Porritt, były przewodniczący Komisji ds. Zrównoważonego Rozwoju w Wielkiej Brytanii uważa, że może uderzyć jeszcze w tym dziesięcioleciu. Jakie są twoje przemyślenia na temat kompletnego upadku? Kiedy może się zdarzyć i co może być jego katalizatorem?

Gdybym miał opisać to, co uznaję za słabe ogniwo naszej globalnej cywilizacji, wskazałbym zaopatrzenie żywnościowe. Zajęło mi trochę czasu zanim doszedłem do tego wniosku, ponieważ długo zakładałem, że dla naszej współczesnej cywilizacji o zaawansowanej technologii żywność nie stanowi problemu. Jednakże teraz sądzę, że nie tylko może ona być słabym ogniwem – ona nim jest. Aktualnie zaczynamy ten fakt dostrzegać. Kontynuując tok myślenia Johna Beddingtona i Jonathona Porritta uważam, że “burza doskonała” może nadejść w każdej chwili. Aby to zilustrować po prostu powrócę do fali upałów, jaka minionego lata przetoczyła się przez zachodnią Rosję, kiedy to średnia temperatura w Moskwie w lipcu była o 14 stopni Celsjusza powyżej normy. Chodzi mi o to, że gdyby ktoś wspominał o takiej możliwości w zeszłym roku, odpowiedziałbym – chociaż nie neguję faktu zachodzących zmian klimatycznych – że 14 stopni najzwyczajniej znajduje się poza prawdopodobną skalą. A właśnie to miało miejsce. Kosztowało Rosjan 40% utratę upraw zboża. Mieli nadzieję, że zbiorą około 100 milionów ton, a z powodu wysokich temperatur i suszy uzyskali około 60 milionów ton.

Ale świat miał szczęście – gdyby fala upałów nie uderzyła w rejon Moskwy, ale w Chicago, i gdyby to Stany Zjednoczone utraciły 40% ze swoich 100 milionów ton zbóż, świat zostałby pozbawiony 160 milionów ton. Światowe zapasy zbóż spadłyby do najniższego poziomu w historii, a ceny zbóż wyszłyby daleko poza kwoty, jakie do tej pory znaliśmy – nawet te rekordowe z ostatnich kilku lat. Ceny żywności odnotowałyby gwałtowny, stromy skok na całym świecie, kraje eksportujące zboża zaczęłyby ograniczać eksport, aby utrzymać lokalne ceny żywności na rozsądnym poziomie. Wówczas bylibyśmy zapewne świadkami, jak krajowi eksporterzy ropy naftowej próbują wymieniać naftę na zboża celem zaspokojenia swoich żywnościowych potrzeb. Reszta świata, wiele państw-importerów o niskich dochodach, walczyłaby o to, co pozostało, wybuchłyby tam zamieszki żywnościowe i demonstracje na skalę dotychczas niespotykaną, ponieważ zdesperowani ludzie posuwają się do desperackich czynów. Obserwowalibyśmy seryjne upadki rządów; zamiast oglądać spowitą dymem Moskwę i podwojenie liczby tamtejszych zgonów wywołanych niewydolnością układu oddechowego i falami gorąca, śledzilibyśmy doniesienia o upadku kolejnych rządów. To z kolei doprowadziłoby do całkowitej utraty zaufania do globalnego rynku zbożowego jako źródła dostaw, a jest to bardzo niebezpieczny obrót sprawy, ponieważ stwarza sytuację, w której każdy każdy kraj pozostaje sam i nikt nie zaprząta sobie głowy kontekstem globalnym.

Porażający scenariusz. Zatem mówisz, że zamieszki żywnościowe lub niedobory żywności mogą okazać się punktem zwrotnym i spowodować prawdopodobne załamanie społeczne, które nastąpić może w nieprzewidywany sposób w każdej chwili. Czy właśnie to starasz się powiedzieć?

Tak. Musimy pamiętać, że żyjemy w wysoce zintegrowanej gospodarce światowej. Takiej, w której pęknięcie bańki nieruchomości w jednym kraju, jak chociażby USA, może wysłać falę uderzeniową w obrębie całej gospodarki globalnej i rzeczywiście porwać międzynarodowy system finansowy na skraj upadku. Międzynarodowe wysiłki pozwoliły tego uniknąć (w 2008 roku). A była to bańka nieruchomości w jednym kraju. Obecnie mamy do czynienia z bańkami żywnościowymi w wielu krajach – osuszają one warstwy wodonośne i eksploatują ziemię uprawną, która ulega erozji, a gleby rozwiewa wiatr tworząc pustynne prerie m.in. w północnych Chinach i środkowej Afryce. Zatem wydarzenia mogą potoczyć się dość szybko i sądzę, że kompletnie nie zdajemy sobie sprawy, jak blisko krawędzi się znajdujemy.

Niektórzy utrzymują, że kluczem do żniw jest dobra pogoda – w związku z postępującymi zmianami klimatycznymi staje się ona w oczywisty sposób coraz bardziej nieprzewidywalna i niestabilna. Plus woda. Wspomniałeś o warstwach wodonośnych. Co to znaczy, kiedy mamy opadający poziom wód gruntowych? Jakie są tego konsekwencje dla zbiorów?

Cóż, zidentyfikowaliśmy 18 krajów, gdzie poziom wód gruntowych spada w wyniku nadmiernego pompowania w związku z irygacją. Te 18 krajów mieści ponad połowę światowej populacji i obejmuje trzech wielkich producentów zbóż: Chiny, Indie i Stany Zjednoczone. Niektóre z tych baniek bazują na wykorzystywaniu wody kopalnej – to woda do irygacji pompowana z kopalnych warstw wodonośnych. Kopalna warstwa wodonośna nie ulega ponownemu uzupełnieniu. Większość światowych warstw wodonośnych wypełniają cyklicznie opady deszczu. Ale jedna z najbardziej dramatycznych pękających baniek znajduje się w Arabii Saudyjskiej. Południowy wschód był samowystarczalny w produkcji pszenicy przez z górą 20 lat. I właśnie kilka lat temu ogłoszono, że kopalne warstwy wodonośne – z których pompują – w dużej mierze zostały wyczerpane i produkcja pszenicy doczeka się w ciągu najbliższych ośmiu lat stopniowego zatrzymania. De facto zbiory pszenicy skurczyły się tam o 70% przez zaledwie dwa lub trzy lata – na przestrzeni najbliższego roku całkowicie wycofają się z produkcji pszenicy. Zatem jest to jest szczególnie dramatyczne pęknięcie bańki z dwóch powodów. Pierwszy: w Arabii Saudyjskiej bez wody do irygacji prawdopodobnie nie będzie już rolnictwa, a kraj był całkowicie uzależniony od jednej kopalnej warstwy wodonośnej.

Pod względem wielkości porównywalne, związane z wodą bańki żywnościowe znajdują się w Indiach i Chinach. Dane Banku Światowego wskazują, że 175 milionów ludzi w Indiach żywi się zbożem wyprodukowanym przez nadmierne pompowanie irygacyjne, które z definicji jest zjawiskiem krótkotrwałym. Według naszych szacunków w Chinach zbliżona liczba 130 milionów Chińczyków konsumuje zboże produkowane przy nadmiernym pompowaniu. Kiedy zaczynasz zestawiać te liczby i zdasz sobie sprawę, że prędzej czy później bańki te będą pękać, uświadamiasz sobie, że proces zwiększenia światowych zbiorów zbóż nie będzie tak prostym, jakim był do niedawna. Na arabskim Bliskim Wschodzie obserwujemy na przykład, nie tylko w Arabii Saudyjskiej, zmniejszające się plony w Syrii, Iraku, Jemenie, a także drastyczną redukcję nawadniania, ponieważ także i tam trwa intensywne osuszanie warstw wodonośnych. I jest to pierwszy obszar geograficzny, arabski Bliski Wschód z gęsto zaludnioną Arabią Saudyjską, Irakiem, Syrią i Jemenem, gdzie widzimy rzeczywisty spadek produkcji zboża ze względu na niedobory wody.

Niektórzy ludzie uważają, że może dojść do wojen o wodę i że w wybranych rejonach kuli ziemskiej woda może być tak cenna, jak ropa. Jakie jest twoje zdanie w tej kwestii?

Myśl o tym, że może dojść do zbrojnych konfliktów o wodę formułowana jest już od jakiegoś czasu. Do tej pory rywalizacja o wodę odbywała się faktycznie na światowym rynku zbożowym. Powodem jest to, że w sytuacji, kiedy masz ogromny deficyt wody najprostszym sposobem na jej importowanie są zboża. Więc kiedy importujesz jedną tonę ziarna, faktycznie sprowadzasz tysiąc ton wody. Do tej pory konkurencja wodna toczyła się na światowym rynku zbożowym. O ile istnieje światowy rynek wodny, jest nim rynek zbożowy. W ten sposób kraje z nadwyżkami wody eksportują swoją wodę w postaci zbóż, a kraje z deficytem wody importują ją w postaci ziarna.

W swojej książce wspominasz o erozji gleb i powiększających się pustyniach. Tutaj na Północnym Wschodzie (USA), a także na Środkowym Zachodzie, ludzie narzekają obecnie na burze śnieżne, jednakże w innych częściach świata, przykładowo w Chinach, występują rozległe i długotrwałe susze.

Erozja wiatrowa i burze piaskowe potęgują ten trend. Obserwujemy preriowe pustynie tworzące się aktualnie w północnej i zachodniej części Chin oraz zachodniej Mongolii. Rokrocznie, mniej więcej na początku lutego, burze pyłowe zaczynają wyłaniać się z tego regionu i przemieszczać na wschód, spowijając chmurami pyłowymi miasta takie jak Pekin. Są dni o tej porze roku, kiedy zmuszony jesteś prowadzić auto z włączonymi za dnia światłami, ponieważ w powietrzu unosi się tak dużo pyłu redukującego widoczność. I pył ten przedostaje się aż do Korei i Japonii. Zdarza się, że niektóre z nich przemierzają w tym stanie Pacyfik i jesteśmy świadkami jak pył opada przykładowo w zachodnich Stanach Zjednoczonych. Lecz każda z tych piaskowych burz, a w sezonie jest ich sporo, zabiera ze sobą miliony ton warstwy gleby ornej. Tak więc w północno-zachodnich Chinach widzimy 23.000 całkowicie porzuconych lub częściowo wyludnionych miejscowości, ponieważ rolnicy tracą ziemię uprawną na rzecz wdzierających się wydm. Ten obszar pustynnienia w północnych Chinach i zachodniej Mongolii powodowany jest kombinacją nadmiernej orki i nadmiernego wypasu, i z każdym rokiem staje się coraz większy. Chińczycy nie byli w stanie powstrzymać ekspansji swoich pustyń. A dalej mamy Afrykę centralną z ogromnym rejonem pustynnienia skupionym przede wszystkim wokół Czadu, którego pył przenoszony jest przez wiatry z obszarów państw położonych w Sahelu.

Porozmawiajmy o rosnących temperaturach, zmieniającym się klimacie, topniejącym lodzie. Niektórzy widząc burzę śnieżną kwestionują istnienie globalnego ocieplenia. Jaka jest twoja opinia w tym względzie?

Najbardziej widoczną odpowiedzią na pytanie o zamiecie śnieżne etc. jest prąd strumieniowy i jego zachowanie na zachodniej półkuli, zarówno w ostatnich dniach, jak i w ciągu minionych kilku lat. Prąd strumieniowy – który jest zazwyczaj dość jasno zdefiniowanym kręgiem powietrza poruszającym się na półkuli północnej w kierunku wschodnim przez obszary państw strefy umiarkowanej – na przestrzeni ostatnich tygodni uległ w kilku miejscach całkowitemu przerwaniu i wybrane jego części płyną na północ, inne na południe. Konsekwencją tego są dwie rzeczy – nad niektórymi częściami obszaru prąd ściąga w dół zimne powietrze, dlatego widzimy śnieżyce w Arkansas, Teksasie i Georgii. Jednocześnie w północnej Grenlandii mamy niezwykle łagodne temperatury, ponieważ ciepłe powietrze wyciągane jest w górę. Kiedy przyglądasz się temu zjawisku – jest kilkuminutowy zapis wizualny faktycznie ukazujący skompresowaną kilkudniową cyrkulację prądu strumieniowego, okres łatwy do zaobserwowania – niesamowity jest widok rozpadu na półkuli zachodniej. I najwyraźniej powodem są niespotykanie wysokie temperatury wody na wschodnim Pacyfiku. Prowadzi to do bardzo chaotycznej sytuacji.

Podstawową kwestią związaną ze zmianami klimatycznymi jest to, że rolnictwo w formie, jaką dzisiaj znamy wyewoluowało podczas trwającego 11.000 lat okresu dość niezwykłej stabilności klimatu. Pojawiło się w międzyczasie kilka odchyleń temperatury, ale w zasadzie klimat zmienił się w tym okresie bardzo nieznacznie. Teraz w miarę postępujących przeobrażeń klimatu, rolnictwo będzie w coraz większym stopniu niezsynchronizowane z ewoluującym systemem klimatycznym. Pamiętam, kiedy podczas pobytu w Departamencie Rolnictwa widziałem, jak zjawiska pogodowe ograniczają zapasy żywności – na przykład przerwany monsun w Indiach, susze w Rosji lub fala upałów na Środkowym Zachodzie Stanów Zjednoczonych. Jedną z rzeczy, które wówczas robiliśmy było zwyczajne przywrócenie używalności niezagospodarowanych pól uprawnych – obliczaliśmy ile leżących odłogiem gruntów należało skierować do zagospodarowania w celu przywrócenia równowagi w światowym systemie podaży i popytu zbóż. Zatem skoki cenowe miały charakter tymczasowy. Poza tym wiedzieliśmy, że pogoda powróci do normalnego stanu. Ale dziś nie istnieje już norma, do której można powrócić, ponieważ klimat Ziemi podlega teraz ciągłym fluktuacjom i nie potrafimy łatwo przewidzieć większości z nich. Tak więc to rosnące niedopasowanie systemu klimatycznego i systemu rolniczego będzie nas drogo kosztowało.

Jakie zagrożenie stanowi topniejący lód w miarę postępującego ocieplania pogody?

Istnieją tu dwa rodzaje poważnych zagrożeń. Jednym jest topnienie lądolodu Grenlandii lub Antarktydy zachodniej. Tym, co obecnie obserwujemy – jest to szczególnie widoczne w Grenlandii – są dwa trendy: pierwszy – lód topnieje, drugi – topnieje w coraz szybszym tempie. Za każdym razem, kiedy dokonujemy pomiarów topnienie zdaje się przebiegać szybciej niż poprzednio. Jeśli lądolód Grenlandii miałby stopić się całkowicie, poziom mórz podniósłby się o 7 metrów. Nawet przy wzroście poziomu morza o 1 metr – tak się składa, że niedawne prognozy pokazują wzrost o 2 metry jeszcze w tym stuleciu – pod wodą znalazłaby się Islandia i Bangladesz. Bank Światowy ma bardzo dobrze opracowaną mapę, która to obrazuje. Wzrost poziomu morza o 1 metr zatopiłby większą część delty Mekongu, która produkuje połowę wietnamskiego ryżu – kraj jest drugim co do wielkości światowym eksporterem tej zbożowej rośliny. Zaledwie metrowy wzrost poziomu morza dotknie kolejnych dziewiętnaście azjatyckich delt, gdzie uprawia się ryż. Ciekawe jest to, Michio, że wyobrażenie sobie sytuacji, w której topnienie lodu na pewnej dużej wyspie na odległym północnym Atlantyku może zmniejszyć zbiory ryżu w Azji, gdzie żyje połowa ludności świata, nie przychodzi w sposób oczywisty, intuicyjny. Kiedy o tym pomyślisz, staje się to bardzo klarowne, ale większość ludzi nie ma czasu, aby zastanawiać się nad wszystkimi powiązaniami oraz ich konsekwencjami. Drugą formą topnienia lodu są oczywiście górskie lodowce. Ma to również dramatyczne znaczenie w Azji, ponieważ to właśnie topnienie lodowców w części Himalajów znanej jako płaskowyż tybetański podtrzymuje bieg wielkich azjatyckich rzek podczas pory suchej. Proces obejmuje m.in. Indus, Ganges, Mekong, Jangcy, Żółtą Rzekę. Tak więc topnienie lodu w porze suchej nie tylko podtrzymuje przepływ tych rzek, ale także systemy nawadniające od tych rzek zależne. Mamy tu do czynienia z potencjalnie ogromnym zaburzeniem produkcji ryżu i pszenicy w krajach takich jak Indie i Chiny. Jednym z przykładów, po który sięgam w odniesieniu do Chin jest to, że skoro z tego i innych powodów Chiny wkroczą na światowy rynek po duże ilości zboża – co prawdopodobnie zamierzają zrobić – to z pewnością zwrócą się do Stanów Zjednoczonych, bo jesteśmy bezdyskusyjnie największym eksporterem zboża. Z punktu widzenia amerykańskiego konsumenta jest to scenariusz z koszmaru rodem, ponieważ oznacza, że amerykańscy konsumenci konkurować będą z 1,4 mld chińskich konsumentów o swoje plony, co przyczyni się do wzrostu cen żywności. Obierając perspektywę historyczną, w obliczu podobnej sytuacji, w jakiej znaleźliśmy się w połowie lat siedemdziesiątych, ograniczyliśmy eksport, a właściwie wstrzymaliśmy eksport soi do Japonii, ponieważ nastąpił gwałtowny wzrost jej ceny. Problem, z jakim konfrontujemy się dzisiaj sprowadza się do tego, że Chiny są naszym bankierem i dlatego będzie nam bardzo trudno powiedzieć Chińczykom “Wiecie co? Dajcie nam spokój…” lub “Mamy zamiar ograniczyć ilość ziarna, którą możecie od nas zaimportować.” Każdego miesiąca, kiedy to Departament Skarbu organizuje aukcje obligacji na pokrycie naszego deficytu budżetowego, Chiny są jednym z największych nabywców. Posiadają teraz amerykańskie obligacje skarbowe i papiery wartościowe na łączną kwotę 900 miliardów dolarów. Czy nam się to podoba czy nie, w ciągu najbliższych kliku lat ty, ja i 310 milionów Amerykanów zmuszonych będzie dzielić się naszymi zbiorami z obywatelami Chin.

Rozmawialiśmy o fundamentalnych problemach strukturalnych, które mogłyby wywołać koszmar społecznego upadku. Teraz porozmawiajmy o jego konsekwencjach. Przede wszystkim o środowiskowych uchodźcach. Jesteśmy przyzwyczajeni do obrazów uchodźców opuszczających strefy wojen i głodu. Teraz mówimy o uchodźcach środowiskowych. Czy mógłbyś rozwinąć ten wątek?

Uchodźcy środowiskowi to osoby wysiedlone przez szereg ekologicznych trendów. Jednym z nich są po prostu powiększające się pustynie. Wspomniałem o 23.000 wiosek w północno-zachodnich Chinach, które zostały całkowicie lub częściowo opuszczone, ponieważ ziemię uprawną rolników pochłanianą wydmy. Inną kwestią jest utrata zaopatrzenia w wodę – gdy warstwy wodonośne zostają na pewnych obszarach wyeksploatowane, ludzie zmuszeni są zmienić miejsce pobytu – udają się tam, gdzie mogą znaleźć wodę. Mamy więc powiększające się pustynie, spadający poziom wód gruntowych i topnienie lodu – wszystkie intensyfikują napływ środowiskowych uchodźców. W przyszłości mogą ich być setki milionów. Zobaczymy ludzi zmuszonych do przemieszczania się po całym globie. Będą przekraczać granice narodowe na skalę, jakiej nawet sobie nie wyobrażaliśmy.

Co się dzieje, kiedy zmiany klimatyczne powodują wzrost poziomu mórz?

Wiele z największych miast świata to w zasadzie metropolie nadmorskie znajdujące się tuż nad poziomem morza: Szanghaj, Nowy Jork, Londyn, Kair, Waszyngton, Miami. Istnieją dziesiątki krajów, które są bardzo blisko poziomu morza. W Stanach Zjednoczonych wzrost poziomu morza nawet o kilkadziesiąt centymetrów przyniósłby powstanie dwóch rynków nieruchomości. Jednym z nich byłby nadbrzeżny rynek nieruchomości, obejmujący część Florydy, wschodniego wybrzeża, południowe New Jersey, Nowy Jork, obszar Cape Cod stanu Massachusetts. Zobaczylibyśmy drastyczny spadek cen nieruchomości na tych właśnie rynkach. Jednocześnie na pozostałym obszarze kraju ceny nieruchomości odnotowałyby wzrost, ponieważ ludzie opuszczający zagrożone zalaniem wybrzeża szukaliby alternatywnego zakwaterowania. I raz jeszcze mamy tu do czynienia z czymś, co normalnie nie zaprząta nam myśli, a może wywrzeć poważny wpływ na rynki nieruchomości w niezbyt odległej przyszłości, gdy stanie się bardziej oczywiste, że poziom morza podnosi się i to w coraz szybszym tempie. Interesujące jest to, że różne organy planistyczne w miejscach takich jak Kalifornia, Nowy Jork, Floryda, południowa Luizjana, Holandia w Europie, Wielka Brytania, które opracowują strategie regionów nadmorskich, faktycznie czynią obecnie pewne założenia w związku z potencjalnym wzrostem poziomu morza i włączają je w planowanie przedsięwzięć mieszkalnych, przemysłowych, systemów transportowych itp. Zatem przed nami leży świat w uścisku obciążeń, z którymi nie musieliśmy się konfrontować od chwili, kiedy sześć tysięcy lat temu po raz pierwszy wyłoniła się cywilizacja.

I przewidujesz czas, kiedy to Manhattan otoczony zostanie wałami przeciwpowodziowymi i innymi mechanicznymi instrumentami, aby ocalić go przed zalaniem?

Musimy rozważyć taką ewentualność, a będzie to bardzo kosztowne. O ile się nie mylę budżet podejmowanych w Holandii wysiłków w celu utrzymania grobli i całej reszty – mają bardzo wyrafinowany, złożony ich system – jest porównywalny z budżetem obrony narodowej. W pewnym sensie jest to budżet obronny, ale stanowi bardzo znaczący wydatek. I podczas gdy Nowy Jork być może będzie w stanie sfinansować budowę części tych wałów, na świecie jest wiele miejsc, które na to najzwyczajniej nie stać. Myślę chociażby o Bangladeszu. Jednym z powodów indyjskiej budowy muru między Indiami i Bangladeszem jest uprzedzenie i zapobieżenie potencjalnemu przemieszczaniu populacji w jednym z tych krajów. A należą one do najbardziej narażonych na rosnący poziom mórz.

Pentagon zlecił kilka lat temu Global Business Network analizę najgorszego scenariusza, kiedy to w celu powstrzymania nieprzebranej masy środowiskowych uchodźców przed przekroczeniem granic użyta zostaje broń nuklearna. Raport wyróżnił granicę między Bangladeszem i sąsiadującymi z nim państwami, gdzie napłynąć mogą setki milionów ludzi, a kraje broniące się przed paraliżem zdecydują się na użycie broni nuklearnej. Drastyczne, prawda?

Tak. Trudno jest nam teraz ocenić, jak zdesperowani ludzie i zdesperowane rządy zachowają się, kiedy napięcia osiągną niewyobrażalny poziom. Nie wiemy, bo nie znaleźliśmy się wcześniej w podobnym położeniu. Nie stawialiśmy czoła środowiskowym tendencjom takim jak ekspansja pustyń, zanikanie wód gruntowych, wzrost poziomu mórz, które wywołałyby napływ uchodźców na skalę jaką tu rozpatrujemy.

W książce mówisz też o państwach upadających. Jeszcze za czasów poprzedniego pokolenia, a był to okres zimnej wojny, tak naprawdę nie poruszaliśmy podobnej kwestii, lecz teraz coraz częściej spotykamy państwa upadłe. Czy sytuacja ulegnie pogorszeniu?

Jak podkreślam w “Świecie na krawędzi” chyba najbardziej podstawowym wskaźnikiem mówiącym nam więcej o przyszłości niż którykolwiek inny jest liczba państw upadających. I jeśli prześledzimy ostatnich pięć czy sześć lat, okaże się, że każdego roku liczba upadających państw wzrasta. Rodzi to niepokojące pytanie – ile upadłych państw prowadzi do upadku cywilizacji globalnej? Odpowiedzi nie znamy. To nieznany nam obszar. Nawet samo pojęcie „państwa upadającego” weszło do codziennego słownictwa zaledwie dziesięć lat temu. Przez większą część mojej kariery zawodowej, począwszy od lat 50-tych, znałem świat, w którym budowaliśmy nowe państwa narodowe. Cały okres dekolonizacji charakteryzował znaczny wzrost liczby państw. Jeszcze niedawno rozpad ZSRR stworzył szereg niezależnych państw. Zatem zrozumienie tego problemu sprawia nam dużą trudność. Gdybyś miał wykonać krok w tył i zastanowić się nad upadkiem cywilizacji globalnej, w pierwszej kolejności szukałbyś klęski poszczególnych państw narodowych. A kiedy zaczynają upadać, nastręczają światu wielu problemów. Haiti stało się ekologicznym wrakiem, silnie uzależnionym od światowego programu żywnościowego Life Line oraz programów pomocy podtrzymujących państwowość. Nawet siły pokojowe ONZ pomagają lokalnej policji w utrzymaniu stabilności i zapewnieniu minimum bezpieczeństwa osobistego. Następnie mamy kraj taki jak Pakistan, który jest najbardziej zaludnionym upadającym państwem. Poza tym jest to upadające państwo z bronią nuklearną, co staje się bardzo niebezpieczne. I dochodzimy do krajów pokroju Somalii. I nie powinienem używać terminu “kraj” – Somalia jest miejscem na mapie, ale nie jest z pewnością krajem w jakimkolwiek znaczącym sensie. Ludzie próbują tam zarobić na życie dzięki piractwu. Stwarzają tym samym poważne problemy dla wielu państw na całym globie, uzależnionych od importu ropy płynącej z Zatoki Perskiej przez Ocean Indyjski lub Kanał Sueski. Wiele światowego ruchu frachtowego przecina rejon działania somalijskich piratów. Zadziwiające jest to, że znajdują się tam jednostki marynarki siedemnastu krajów, próbujące uporać się z problemem. Ale sytuacja ulega gwałtownemu pogorszeniu. Rok temu czytałem artykuł w “The Economist”, który zawierał finansowe podsumowanie roku 2009 – zarobki piratów przypominały korporacyjny raport z wyszczególnieniem liczby uprowadzonych statków, zysków przypadających na jednostkę, całkowitego dochodu itp. Nie potrafimy skutecznie zaradzić temu problemowi, starania nie przynoszą oczekiwanego rezultatu.

Upadają gospodarki, czyż nie?

Bez wątpienia. W przypadku Somalii i Haiti mamy mnóstwo głodujących ludzi, żywnościowe minimum wielu krajom zapewnia program ONZ, ponieważ nie są w stanie wyżywić się same. Obecnie około 35 krajów otrzymuje pomoc żywnościową z ONZ. Połowa z tych krajów korzysta z permanentnej, żywnościowej linii ratunkowej.

Sądzę, że świat tak naprawdę nie zwracał uwagi na te upadłe państwa, dopóki nie stały się one siedliskiem piractwa i terroryzmu, prawda

Piractwa, terroryzmu i handlu narkotykami. Przykładowo Afganistan całkowicie dominuje na światowym rynku heroiny. Jak wspomniałem, liczba państw upadających jest wskaźnikiem kluczowym. Istnieją trzy wskaźniki, które śledzę, aby zrozumieć, jak wyglądać będzie nasza przyszłość. Pierwszy z nich to ceny zbóż. Jest to wskaźnik ekonomiczny. Kiedy ceny zbóż idą w górę, na świecie robi się niespokojnie. Drugim wskaźnikiem jest liczba głodujących na świecie. Liczba ta spadała w ostatnich dekadach ubiegłego wieku, ale potem na przełomie XX i XXI wieku wzrosła. Obecnie wynosi około miliarda. I wygląda na to, że nadal będzie rosnąć. I trzeci wskaźnik o charakterze politycznym to liczba upadających państw. Myślę, że wskaźniki te mówią nam, w jakim kierunku zmierza świat. (…)”

Źródło: Exignorant

Michio Kaku rozmawia z Lesterem Brownem w audycji „Exploration”.