Reklamy

Tag: Życie

Szczęście uzyskiwane zwyczajnym gestem dłoni: to możliwe! Nigdy nie żebraj o szczęście u innych, masz je w sobie!

Szczęście, spełnienie: czy wiemy czym jest?

Chciałbym Wam, drodzy czytelnicy, przedstawić pewną ciekawą koncepcję świata i zachęcić do twórczych zmian.

Obecnie jestem w trakcie treningu Silvy – polega on na codziennej medytacji wprowadzającej w stan alfa. Liczy się najpierw od 100 do zera przez 10 dni, potem od 50 do zera, od 20 do zera, itd. Liczenie dajmy na to od 100 do zera powoduje, że to wrzeszczące blablanie ludzkiego ego zostaje „zresetowane” i chwile łączymy się z naszym prawdziwym „Ja”.

Wiecie, jakie możliwości ma człowiek po zakończeniu takiego treningu? Wchodzi on w głęboki stan alfa poprzez.. gest dłonią. Może wydać się do szokujące, ale tak jest.

Idąc naprzód

Zadam Wam teraz takie pytanie: jak potężna moc miałby człowiek, gdyby mógł wywoływać poczucie szczęścia, euforii, takim gestem, skinięciem dłoni? Lub choćby krótką medytacją i wizualizacją?

Jak potężna moc byłaby w posiadaniu człowieka i ludzkości, gdyby ludzie, by osiągnąć euforię, szczęście, ekstazę – nie musieli robić tych wszystkich trudnych, niebezpiecznych, szkodliwych, upokarzających czynności?

Nie musieliby upokarzać się oficjalnie i żebrać przed kobietą o i tak kiepski seks, bądź oszukiwać kobiety technikami NLP i innymi psychologicznymi, czyli upokarzać się nieoficjalnie.

Nie musieliby brać amfetaminy, extasy, pić alkoholu..

Nie musieliby uprawiać ryzykownych sportów ekstremalnych.

Ludzkość jest patologicznie uzależniona od: seksu i od odurzania się. Nie ważne, czy dany narkotyk pobudza (amfetamina, kokaina) czy uspokaja (alkohol, heroina) – bo liczy się intencja, czyli chęć oderwania od brutalności i realności życia.

Tak, jeśli dana osoba pije alkohol jak 90% Polaków – w każdy piątek i w sobotę – nie różni się właściwie NICZYM od heroinisty który zażywa heroinę codziennie. Obaj mają ten sam problem. Chcą substancją odurzającą choć na chwilę:
-podnieść samoocenę
-uciec od realności i brutalności życia
-uciec od odpowiedzialności
-zabawić się, bo na trzeźwo nie umieją

Tak samo jest z seksem. Taki sam mechanizm, z tym, że tu dochodzą także inne mechanizmy, więc sprawa się komplikuje.

Zauważyliście, na czym robią największe pieniądze wszelkie mafie, korporacje, przywódcy państw? Właśnie na narkotykach, papierosach, alkoholu, seksie.

A co by było, gdyby ludzie mogli rozładowywać wewnętrzne napięcie, wewnętrzny niedobór euforii i ekstazy, i osiągać go albo przez pokazanie jednego gestu dłonią, jak w metodzie Silvy albo przez krótką medytację?

Duchowe wzniesienie ludzkości

Seks – ludzie decydowaliby się na niego świadomie, w celu rozwinięcia relacji duchowej, emocjonalnej, bądź ewentualnego spłodzenia potomstwa. A nie włóczyli po lokalach, grając w prymitywne, ewolucyjne role, i oszukując kobiety (NLP, PUA, Natural’ e – sprawdźcie w google, dziewczyny, będziecie w szoku). Nie krzywdzili i nie ranili by innych. Seks byłby elementem piękna, boskości, kreacji, a nie biologicznego „być albo nie być”, bo popęd rozsadza czachę.

Narkotyki i alkohol – nie byłyby przedmiotem ogromnego pożądania i cotygodniowego upadlania się i masakrowania zdrowia (90% dorosłych Polaków), ale okazjonalnym, świadomym elementem życia. Np dodatkiem do seksu tantrycznego, dodatkiem do medytacji czy podróży astralnych, itp itd.

Jak sam widzisz, taka zmiana byłaby bardzo konstruktywna dla ludzkości. Straciliby wszyscy, którzy nas oszukują, mordują, kontrolują – mafie, korporacje, politycy, rządy, religie. Oni wszyscy żerują na tym, że mamy jako ludzkość wieczny niedobór tej euforii, i stale dążymy do niej. Klucz to fakt, że mamy ją w sobie. Nie musimy dostarczać jej z zewnątrz.

Dobrze, ale jak to zrobić? Możesz spróbować sam. Usiądź wygodnie lub połóż się. Zamknij oczy, zacznij oddychać swobodnie. wizualizuj sobie to, co jest dla Ciebie szczęściem. Wizualizuj sobie dobre emocje. Wizualizuj obraz, jak Twój mózg jest zalewany przez życiodajne, euforyczne substancje, produkowane naturalnie przez Twój organizm.

Ale to nie wszystko, bowiem liczy się też nastawienie, odpowiednie rozumienie pojęcia „szczęście” w czasie, i poziom świadomości.

Pamiętaj, że szczęście jest W TOBIE. Czynnik zewnętrzny może Ci pomóc je wydobyć, zwiększyć, ale to ono musi być najpierw w Tobie. Narkotyki działają na to, co już mamy, czyli na naszą naturalną chemię i nasze receptory mózgowe. Nie wnoszą nic nowego właściwie!

Problem zaczyna się wtedy, gdy nie potrafimy docenić tego, że szczęśliwi możemy być Tu i Teraz bez tych dodatkowych wspomagaczy. Że bawić się, imprezować, możemy bez tych wspomagaczy. Że cieszyć się życiem, możemy bez tych wspomagaczy.

Życzę wszystkim Wam, Czytelnicy, nauczenia się odczuwania szczęścia bez tych dodatków, tu i teraz, nie w przyszłości. Wtedy, gdy wejdzie to Wam w nawyk – nie będziecie już tak bardzo uzależnieni od w/w wspomagaczy, a samo ich stosowanie – będzie bardziej świadome i o dziwo, bardziej przyjemne.

Bo nie chodzi o to, by tych wszystkich wspaniałych rzeczy nie robić. Chodzi o podejście do nich. Taką euforię, zastrzyk pobudzających endorfin, czyli sztuczne szczęście, możemy wygenerować taką medytacją bądź innymi metodami, np poszerzaniem świadomości. Nie musimy używać do tego innych ludzi jako narzędzi!

Inaczej jest z prawdziwym szczęściem – jego nie trzeba generować, ale można je kreować. Wiecie, jaka jest różnica między generowaniem a kreowaniem? Generowanie, jeśli chodzi o seks – to zwykłe rozładowanie potrzeb. Kreacja, jeśli chodzi o seks – jest boskim aktem, w którym uczestniczą dwie żywe, znające swoją emocjonalność i duchowość osoby.

Autor (poza wyraźnie zaznaczonymi cytatami): Jarek Kefir

Możesz mnie wspomóc. Dotacje są całkowicie dobrowolne i nieobowiązkowe, w przeciwieństwie do różnych gadzinówek typu GW czy Rzeczpospolita, gdzie za dostęp do artykułów w internecie trzeba wykupić abonament.
Szczegóły są podane poniżej. Serdeczne dzięki!

http://jarek-kefir.com/wsparcie/

Portal Jarka Kefira na facebooku:

jak osiagnac szczescie

Reklamy
Reklamy

Znany polityk: „większość ludzi to bydło”

Odwaga bycia sobą w zautomatyzowanym świecie umarłych za życia

nowa swiadomosc

Czy pamiętacie te słowa znanego polityka ze szczytu elit światowej władzy, o tym, że większość ludzi po prostu nie chce szukać ani zastanawiać się nad niczym, więc Ci politycy traktują ich na równi ze zwierzętami? Jeśli nie, będziesz miał okazję przeczytać go pod koniec tego felietonu.

Ten felieton będzie kilkoma słowami gorzkiej krytyki, ale także nadziei. Jak zwykle, sacrum miesza się z profanum. Nie ma samych dobrych energii na świecie, niestety!

Cytuję: „Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach
Źródło: Powstający Prometeusz

Felieton ten nie jest wbrew pozorom adresowany do tych, którzy nie potrafią przeczytać ze zrozumieniem choćby króciutkiej notki z „Super Expressu”.

Wizjoner Aldous Huxley już dekady temu ostrzegał nas przed pewnym scenariuszem rozwoju wydarzeń. II Wojna Światowa i globalne totalitaryzmy – komunizm i faszyzm, dla nie poznanki nazywany „patriotyzmem”, odbijają się czkawką po dziś dzień.

Jednak elity polityczne zauważyły, że takie postępowanie wobec nas, szaraczków, jest po prostu nieefektywne.

Totalitaryzm w starym stylu to ma jedną wadę. Aby zabić lub kontrolować dużą grupę ludzi, trzeba ich najpierw wyłapać, potem przewieźć do obozu koncentracyjnego i tam podać truciznę.

Totalitaryzm w nowym stylu ma same plusy. Jednym z nich jest to, że to ludzie proszą o truciznę, wręcz walczą o nią (szczepienia, leki itp). A wszystko to okraszone jest niewyobrażalnie wielkim oceanem rozrywki, wylewającej się już ze wszystkiego, nawet z kibla, sokowirówki, lodówki. Rozrywki interaktywnej i mobilnej nie w 100, ale już w 101%, trwającej nie 24, ale 25 godzin na dobę. Rzygam rozrywką, rzygam kokainą, rzygam tęczą.

Jak wygląda dzisiejszy „umarły za życia”?

Jest wykształcony, nowoczesny, mobilny. Najczęściej po studiach technicznych, czym niezmiernie obrósł w piórka. Czyta Lema i Sapkowskiego, ogląda modne seriale o seryjnych zabójcach, lubi facebooka, demotywatory, itp. Choć odurzony do granic przytomności alkoholem i amfetaminą na imprezie powie Ci, że na facebooka nie ma czasu, bo „żyje w realu” i że FB to frajerstwo.

Często bywa na koncertach, spotkaniach, wyjazdach.

Dobrze, ale nie ma w tym nic złego. Rozrywka jest częścią naszego rozwoju, naszego „ja”. Uwagę zwróćmy na czym innym. Współczesny leming ma kilka cech charakterystycznych:

1. jego zainteresowania nie wykraczają poza to, co społecznie poprawne i dozwolone.

lemingi warszawiaki sloiki

Owszem, taka osoba interesuje się psychologią, ale wyłącznie po to, by doszlusowywać swoje umiejętności manipulacji partnerem, do bólu wyrażanej asertywności (ulubione słowo-klucz takiej osoby) itp. Taka osoba nigdy nie zainteresuje się tzw. Nową Psychologią i innowacjami jakie są w tej dziedzinie (NLP, psychotronika).

To samo dotyczy choćby literatury. Czyta Sapkowskiego, ale nie przeczyta czegoś takiego jak „Transfering rzeczywistości”, czy „10 wtajemniczenie”, czy „Boska matryca”. Bo to new age i w ogóle oszołomstwo.

W profilu ustawia sobie „kinomaniak”, „kocham kino”, ale chodzi do kin pop-cornowych na X-mena i tym podobne produkcje.

Ogólnie, wszystko co robi w w/w zakresach – koncentruje się tylko i wyłącznie na jednym. Albo na aktywnej rozrywce (koncerty, kino, klub, itp) albo na dążeniu do rozrywki (praca by na nią zarobić, itp). Życie w całości podporządkowane rozrywce – a więc pobudzaniu receptorów przyjemności w mózgu – to niewola w 100% idealna.

2. umysł ścisły.

automatyzacja robotyka informatyka

Cyt. „Nie wystarczy dużo wiedzieć, ażeby być mądrym”
Heraklit z Efezu

Większość lemingów hołduje wymyślonemu dekady temu i dawno temu obalonemu pojęciu „umysłu ścisłego” który ma rzekomo wyprzedzać umysł humanistyczny. Owszem, to było potrzebne w latach 30-tych, 40-tych, 50-tych XX wieku. Dziś gdy następują postępy automatyzacji i postępy w informatyce, pojęcie umysłu ścisłego zwyczajnie traci na znaczeniu.

Dziś umysł ścisły chełpi się umiejętnościami rozumienia matematyki wyższej – całki, różniczki, liczby zespolone, liczby urojone. A co będzie, gdy za dekadę, dwie, urządzenie wielkości smartfona kupowane za około 500 zł, będzie mogło zawierać cały dzisiejszy globalny internet w sobie, będzie miało inteligencję na poziomie 12-latka, i zalążek prymitywnej „samoświadomości”? Dziś najpotężniejszy superkomputer świata, uruchomiony w 2013 roku Chinach, ma inteligencję na poziomie 4 letniego dziecka.

Jakie problemy matematyczne będzie mogło rozwiązywać w/w, hipotetyczne urządzenie o inteligencji 12-latka i mocy obliczeniowej miliony razy większej niż dzisiejszy superkomputer z Chin? I jaki wtedy użytek będzie z tzw. „umysłu ścisłego”?

Na pewno nastąpi radykalne przewartościowanie pojęcia „inteligencja”. Ludźmi inteligentnymi będą Ci, którzy będą potrafili coś, czego nawet najpotężniejsze maszyny przyszłości za nic w świecie potrafić nie będą. Obecnie pojęcie inteligencji jest typowo matematyczne, digitalne.

Wystarczy spojrzeć na pierwszy z brzegu test inteligencji, który nie liczy właściwie niczego. A sama idea testów inteligencji w takiej formie, to pseudonaukowa, racjonalistyczno-materialistyczna wydmuszka. Racjonaliści i sceptycy nawet z takiej wartości jak inteligencja, uczynili martwą, matematyczną biomasę..

Cytuję: „Empirycy to ci, którzy wierzą w to, co widzą. Racjonaliści to ci, którzy widzą to, w co wierzą”
Dr Sidney MacDonald Bake

Człowiek = litery, obrazy i dźwięki, kreacja, twórczość
Maszyna = liczby, logika i obliczenia, generowanie, odtwarzanie

Całkiem możliwe, że wtedy maszyna o możliwościach miliony razy większych niż dzisiejsze, najpotężniejsze superkomputery, będzie w cenie jednej, dwóch, trzech pensji, a uzdolniony muzycznie grajek weselny, tworzący piękne utwory, będzie multimilionerem.

Zawsze mówiłem, że nie należy się bać automatyzacji i postępów robotyki, gdyż ona wyrównuje szanse. Dziś, dzięki takiemu a nie innemu systemowi, 85 najbogatszych ludzi ma tyle samo bogactw, co 3,8 miliarda. Prawa rynku są proste: to te 85 ludzi, a nie 3,8 ani nawet 7 miliardów, nadaje ton wszystkiemu – gospodarce, polityce, sztuce. Dlatego te 85, góra kilkanaście tysięcy najbogatszych osób w skali globu ziemskiego, zmusza pozostałe 7 miliardów do 4 możliwych opcji:

-umierania z głodu (III świat)
-bezrobocia
-wykonywania zupełnie niepotrzebnych prac, za jako takie pieniądze (klasa średnia)
-wykonywania potrzebnych i strategicznych dla gospodarki prac, na niewolniczych warunkach (kierowcy, nauczyciele, pracownicy produkcyjni, pielęgniarki, robotnicy, rolnicy itp)

Wracając do meritum:

3. realizuje to, co nakazują aktualne trendy społeczne i biologiczne.

polityka i spoleczenstwo

A więc to, co nakazuje nasza biologia silnie skorelowana ze sferą społeczną. Kultura i aktualne trendy społeczne zawsze są w jakiś sposób skorelowane z naszą biologią, nawet teraz, w dobie gender studies. O ironio!

Dla mojej płci, mężczyzny, program społeczno-biologiczny wygląda tak: studia -> kobieta -> ślub -> praca -> mieszkanie (kredyt..) -> dzieci -> wnuki -> śmierć.

Czyli wygenerowanie pewnego dochodu dla pracodawcy, pewnego wynagrodzenia dla siebie (najczęściej ochłap z dochodu jaki daje nasze stanowisko pracy pracodawcy), zabudowanie pewnej przestrzeni betonowymi, drewnianymi i plastikowymi elementami (mieszkanie). No i zawarcie umowy cywilno-prawnej z kobietą (ślub), spłodzenie potomstwa. I potem śmierć.

Człowiek-leming, współczesny umarły za życia, całe swoje życie podporządkowuje takim odgórnie narzuconym mechanizmom „rozwoju”, w ogóle nie zastanawiając się nad sensem i celem tego wszystkiego. Tej całej gonitwy, zalatania, szaleńczego pędu, wyścigu szczurów.

Taki człowiek też całe życie cierpi, bo oprócz krótkich, szalonych chwil na koncercie Rammsteina, czy chwil wytchnienia przy książce Sapkowskiego – taka nieświadoma egzystencja wiąże się z ciągłym podleganiem pod kaprysy ego.

Szczęścia nie dało ukończenie studiów? Spoko, znalezienie dziewczyny da!
Szczęścia nie dało znalezienie dziewczyny, bo teraz ona żąda od Ciebie ślubu i stawia w roli zakładnika? Spoko, hajtnę się, to będzie szczęście!
Szczęścia nie dał ślub, bo żona, rodzina i otoczenie naciska na dzieci, więc znowu jesteś zakładnikiem z emocjonalną bazooką przystawioną do skroni? Spoko, zrobię se dzieci!
Szczęścia nie dało spłodzenie dzieci, bo nadeszła okrutna szarość dnia, szalone, alkoholowo-kokainowe imprezy są już wspomnieniem, a żona straciła chęć na seks? Spoko, znajdę se kochankę i zajebiście płatną pracę!

Cytuję: „Tylko inteligent może w coś takiego uwierzyć – żaden zwykły człowiek nie mógłby być takim durniem”
George Orwell

A potem przychodzi śmierć. Ciemna, niespodziewana. Noc odpoczynku po bolesnym, męczącym dniu życia. Dniu, którego nawet nie zauważyłeś. Dniu, w którym nawet nie zdążyłeś nacieszyć się pięknem drzew, kwiatów, pszczół, słońca – bo całe dnie albo siedziałeś pracy albo przy obowiązkach w domu.

Cytuję: „To nie tak, mój młody przyjacielu. Czyż pan sam nie dotarł do prawdy? Czyż nie otrzymał pan wszystkich książek i innych tekstów , których pan poszukiwał? I czy nie znalazł pan w nich potwierdzenia tego, co pan przeczytał albo może przeżył wcześniej? Czyżby nie odkrył pan samodzielnie niejednej tajemnicy tego świata ? Kto szuka ten znajduje! Ale większość ludzi wcale nie chce szukać. Dlatego właśnie nie traktujemy ich inaczej niż zwierzęta, bo te również niczego innego nie szukają. Czy to jasne ? Kto nie korzysta ze swego rozumu i nie walczy o wolność osobistą, ten nie odczuwa jej braku. Wiedza jest przecież dostępna! Jest wszędzie. Ale kto tego nie chce dostrzegać, ten widzieć nie będzie. Pan przecież wie, że my się nie ukrywamy, Właściwie nigdy się nie ukrywaliśmy.
Autor: Jan van Helsing „Ręce precz od tej książki”

Autor (poza wyraźnie zaznaczonymi cytatami): Jarek Kefir

Możesz mnie wspomóc. Dotacje są całkowicie dobrowolne i nieobowiązkowe, w przeciwieństwie do różnych gadzinówek typu GW czy Rzeczpospolita, gdzie za dostęp do artykułów w internecie trzeba wykupić abonament.
Szczegóły są podane poniżej. Serdeczne dzięki!

http://jarek-kefir.com/wsparcie/

Portal Jarka Kefira na facebooku:

„Większość ludzi nie chce szukać, dlatego traktujemy ich jak zwierzęta”

Jaki jest poziom Twojego rozwoju?

psychologia podswiadomosc zwiazki

Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, jaki jest sens życia? Po co tu jesteśmy? Jaka jest przeszłość i przyszłość Ziemi? Jaka jest, czym jest prawda?

Dziś olśniło mnie, i piszę ten oto felieton. Otóż, większość ludzi jest wciąż na poziomie mentalnym równym zwierzętom. Dlaczego tak się dzieje?

Spójrz na ludzi za oknem. Widzisz kierowcę Volvo, motocyklistę, miejscowego pijaczka, dilera narkotyków który sam nie stroni od dawania w żyłę, człowieka z sąsiedniej bramy który całe dnie spędza w kościele, seksowną kobietę, zaś na niebie – dwóch motolotniarzy, miłośników sportów ekstremalnych.

Co mają wspólnego wszyscy Ci powyżsi ludzie? Mają jedną cechę wspólną – pobudzają w bardzo różne sposoby neurony w mózgu, co powoduje uwalnianie: serotoniny, dopaminy, noradrenaliny, adrenaliny, GABA.

-kierowca Volvo uważa, że jeżdżąc najnowszym modelem tego samochodu, jest lepszy od innych, a osoby przebywające we wnętrzu tego pojazdu – bezpieczniejsze. Neurony w mózgu ulegają pobudzeniu, co powoduje uwalnianie: serotoniny, dopaminy, noradrenaliny, adrenaliny, GABA.

-motocyklista mknąc szybko na zjechanej na maxa Hondzie, czuje się lepszy od „katamaraniarzy”, czuje, że motocykliści powinni trzymać się razem (naczelny motocyklista onetu, Boczo, postulował nawet w 2009 roku wprowadzenie „narodowości motocyklowej”). Ekstremalna jazda dodaje energii, adrenaliny, pobudza. Neurony w mózgu ulegają pobudzeniu, co powoduje uwalnianie: serotoniny, dopaminy, noradrenaliny, adrenaliny, GABA.

-miejscowy pijaczek poprzez alkohol etylowy nie tylko unika trudów codziennego życia, ale dodaje to też mu tak zakazanej społecznie chwili euforii, ekscytacji, odmienności, wśród szarej, betonowej codzienności. Neurony w mózgu ulegają pobudzeniu, co powoduje uwalnianie: serotoniny, dopaminy, noradrenaliny, adrenaliny, GABA.

-diler narkotyków znany w każdej okolicy, nie stroniący od używek, również jedzie na tym samym mechanizmie. Poprzez narkotyki, neurony w mózgu ulegają pobudzeniu, co powoduje uwalnianie: serotoniny, dopaminy, noradrenaliny, adrenaliny, GABA.

-człowiek który całe dnie spędza w kościele – nie robi tego ani z poczucia duchowości, ani z potrzeby kontaktu z Bogiem. To tak samo płytkie, bazujące na neuroprzekaźnikach i hormonach zaspokajanie zachcianek ego, jednak w bardzo zawoalowany sposób. Poprzez udział w religijnych ceremoniach, neurony w mózgu ulegają pobudzeniu, co powoduje uwalnianie: serotoniny, dopaminy, noradrenaliny, adrenaliny, GABA.

-seksowna kobieta – ona przede wszystkim pobudza neurony, gdyż seks to nic innego, jak koktail hormonów i neuroprzekaźników, życiodajnie zalewających komórki nerwowe. Neurony w mózgu ulegają pobudzeniu, co powoduje uwalnianie: serotoniny, dopaminy, noradrenaliny, adrenaliny, GABA.

-motolotniarze wspomnieni wyżej – oni też dzięki umiłowaniu sportów ekstremalnych, zwiększają poziom neuroprzekaźników w swoim mózgu.

W ogóle, wszystkie powyższe jak i ogrom innych czynności, sprowadza się do stymulowania neuronów w mózgu i pobudzania wydzielania neuroprzekaźników – serotoniny, dopaminy, noradrenaliny, adrenaliny, GABA.

Każdy jakiś tam swój sposób znalazł, ja też mam swoje. Oczywiście, fan heavy metalu będzie czuł się podbudowany tym, że ja pobudzam czasami neurony muzyką trance, a on – muzyką metalową. Fanka Sapkowskiego i wspinaczek górskich, aktywnego na maska stylu życia, również będzie podekscytowana tym, że ja zamiast spotykać się z 409.098 osobami dziennie na 780 imprezach, i maszerować 34.309 kilometrów przez góry, wolę medytować, dumać i rozkminiać sens życia.

Ale czy to ma sens? Czy nasza ludzka egzystencja ma jakiś wyższy cel, sens, wymiar, czy wymiarem udanego życia jest ilość przeczytanych książek Sapkowskiego, ilość zaliczonych koncertów Rammsteina i tysiące kilometrów przebytych górskimi szlakami, ergo: motorem na autostradzie? Czy może coś znacznie, znacznie więcej, a powyższe pobudzanie neuronów – w obojętnie jaki sposób – ma być tylko dodatkiem nas rozwijającym?

Warto tutaj zadać sobie pytanie. A co, jak w przyszłości będzie możliwe podłączenie swojego mózgu do elektrod, które będą stymulować bezpośrednio ośrodek przyjemności w mózgu? Podłączałoby się coraz więcej ludzi, uzależniało, i szybko umierało –  wyczerpania, na zawał, udar, zapaść, spowodowane ciągłym naciskaniem przycisku „powtórz”.

Ale chwila – może my JUŻ teraz jesteśmy w taki sposób podłączeni? Ale na tyle subtelnie, że tego nie dostrzegamy. Rodzimy, dorastamy, żyjemy i umieramy tylko po to, by nieskończenie naciskać ten przycisk „powtórz” czy to pijąc alkohol, czy to wsiadając na motocykl, czy idąc do kościoła, by kapłan zmył z nas grzechy, za pieniądze oczywiście..

Może warto poszukać tego sensu życia, może warto zatrzymać się i podumać nad tymi tak niepopularnymi pytaniami? Może my, ludzie, jesteśmy czymś więcej niż tylko powstałą przez przypadek zgrają, zajmującą się niemal wyłącznie zaspokajaniem własnych potrzeb i naciskaniem tego guziczka: „powtórz”? Może wszystko wokół ma jakiś sens, cel, działa i jest zbudowane według wyższych zasad, jakiegoś wyższego porządku, i nic nie dzieje się przypadkiem?

psychologia relacji kobiety

Cyt. „To nie tak, mój młody przyjacielu. Czyż pan sam nie dotarł do prawdy? Czyż nie otrzymał pan wszystkich książek i innych tekstów , których pan poszukiwał? I czy nie znalazł pan w nich potwierdzenia tego, co pan przeczytał albo może przeżył wcześniej? Czyżby nie odkrył pan samodzielnie niejednej tajemnicy tego świata ? Kto szuka ten znajduje! Ale większość ludzi wcale nie chce szukać. Dlatego właśnie nie traktujemy ich inaczej niż zwierzęta, bo te również niczego innego nie szukają. Czy to jasne ? Kto nie korzysta ze swego rozumu i nie walczy o wolność osobistą, ten nie odczuwa jej braku. Wiedza jest przecież dostępna! Jest wszędzie. Ale kto tego nie chce dostrzegać, ten widzieć nie będzie. Pan przecież wie, że my się nie ukrywamy, Właściwie nigdy się nie ukrywaliśmy. [Jan van Helsing „Ręce precz od tej książki”]”

Jarek Kefir

Portal Jarka Kefira na facebooku:

Czy identyfikujesz się z tym, co piszę?

Uruchomiłem możliwość wsparcia finansowego mojej inicjatywy – głównie chodzi o planowany przeze mnie zakup nowych usług w wordpress. W poniższym linku opisałem jak to zrobić:

http://jarek-kefir.com/wsparcie/

Laboratorium Ziemia (4) Czy rzeczywistość jest eksperymentem? „Chcemy pokoju..”

Jaka jest natura życia, wszechświata, naszej egzystencji na Ziemi?

Poprzednie części cyklu pt. „Laboratorium Ziemia”:
Dokąd zmierza nasza cywilizacja?
Czy ta planeta jest więzieniem?
Nasze przekonania to nasze więzienie

jak zmienic swoje zycie psychologia

Pewien dialog mnie zainspirował i.. Mamy ten oto tekst.

Spróbujcie sobie wyobrazić taką oto sytuację. Świat, nasza planeta – jest jednym wielkim laboratorium, jest polem eksperymentu – eksperymentu globalnego.

Kreatorzy tego eksperymentu ustawili takie warunki, by dopasować je do ludzkiego ego, do konstrukcji ludzkiej psychiki. Ludzkie ego, psychika – została opisana wzdłuż i wszerz. Ma ono za zadanie przetrwać za wszelką cenę, i nie znosi sprzeciwu ani krytyki. Rości sobie prawo do rządzenia człowiekiem, potem – do rządzenia innymi ludźmi, a następnie do rządzenia całym światem.

Kreatorzy (architekci) tego eksperymentu, stworzyli między innymi systemy religijne, ideologie, modele wierzeń, modele postrzegania i klasyfikowania świata.. Dostosowali je w miarę optymalnie tak, by ta prymitywna ludzkość „jakoś tam” trwała, by się nie pozabijała w regularnych rzeziach.

Gdyż to obraca się przeciwko nam podług dobrze znanego wszystkim prawa, że to, co generujemy (dajemy), wraca do nas. Możliwe, że żyjemy na jakimś swego rodzaju poletku uprawnym, gdzie wprowadza i testuje się różne rzeczy, rozwiązania, tak, jak my, ludzie, testujemy różne substancje na myszach.. Tylko to testowanie kreatorów byłoby znacznie bardziej zaawansowane. Coś, co się nie sprawdzi u nas, na Ziemi, nie jest wprowadzane w pozostałych częściach wszechświata. Zaś coś, co się sprawdzi, jest wprowadzane też gdzie indziej.. Wszechświat bowiem nie może sobie pozwolić na jedynie częściowe rozwiązania. Równowaga i harmonia są podstawowym prawem tego wszechświata. Czy wyobrażacie sobie, co by było, gdyby ludzkość dostała technologie i zaczęła opanowywać kosmos?

To jest taki fraktal. To, co my czynimy innym ludziom i zwierzętom, dostajemy z powrotem od kreatorów (architektów). Dostajemy to, co dajemy. Mordujemy, zniewalamy, niszczymy, więc sami jesteśmy mordowani, zniewalani, niszczeni – tylko już na skalę globalną. Tak, jak my sprowadzamy Holocaust na miliony ludzi i miliardy zwierząt, tak my jesteśmy hodowani i masowo zabijani (toksyczna medycyna, chemiczna żywność, skażenie środowiska itp).

Kreatorzy co jakiś czas uzupełniają luki w systemie i tworzą w nich, celowo, nowe. Wszystko po to, by ludzie w pewnym momencie się przebudzili. By stwierdzili, że nie można już w nieskończoność prowadzić wojen, nawracać ogniem i mieczem na swoją „jedynie słuszną” religię, zadawać cierpienia zwierzętom i innym ludziom..

Myślę, że kreatorzy sprawdzają też, w taki bardzo zawoalowany sposób, czy ludzkość ma przyszłość. Wszelkie okresy potopów, kataklizmów, wydają się przerwami w tym eksperymencie, gdy ludzkość zbyt mocno odeszła od praw wszechświata. Zgadnijcie, co by było, gdyby ludzkość wreszcie się połapała, że tak żyć nie można, że należy przestać krzywdzić innych ludzi, zwierzęta, przestać niszczyć Ziemię?

milosc swiadomosc i psychologia

Kreatorzy prawdopodobnie by się ujawnili, eksperyment zostałby przerwany. Blokady mentalne i duchowe przestałyby istnieć. Ziemia uzyskałaby status cywilizacji, i zajęła należne jej miejsce w kosmosie..

Pamiętacie scenę z jednej z części sagi Matrix? Główny bohater odłożył karabin. Przywódca maszyn zapytał go: „czego chcecie?”. A on odpowiedział: „chcemy pokoju”. I wtedy przywódca maszyn rozkazał wszystkim ziemskim maszynom, by zaprzestały atakowania ludzkości. Tak zakończyła się saga „Matrix”.

Coraz więcej ludzi interesuje się nową świadomością, mnóstwo osób przechodzi na wegetarianizm, bo zdaje sobie sprawę, że to, co przyswajamy z mięsem, to nie tylko antybiotyki, ale także negatywne elementy energetyczne, czy też duchowe. Coraz więcej osób zadaje sobie pytania, przez lata pogardzane – „co ja tutaj robię”, „jaki jest sens życia”, „czym jest prawda”. I tak trzymać! 🙂

Musimy działać – ale jak? Przy tak potężnej nierównowadze, gdzie elity tego świata, władcy, politycy, mają bronie setki tysięcy razy silniejsze niż bomba atomowa – musimy działać na własną rękę, każdy z osobna. Niemożliwe jest przy takiej nierównowadze sił, liczenie na jakiekolwiek organizacje, czy to lokalne, czy globalne. Gdyby tylko któraś z nich przedostała się do głównego nurtu debaty politycznej, jej liderzy szybko zostaliby albo przekupieni, albo zlikwidowani. Dlatego też każdy z nas powinien założyć jednoosobową „organizację” – i działać z osobna, w swoim gronie, w swoim środowisku, na tyle, na ile mu jego „przestrzeń” pozwala.

Czas Przebudzenia, który obecnie mamy – to zrozumienie tych bardzo prostych faktów, prostych prawd – o życiu, naturze stworzenia, wszechświecie.. Te bowiem, wydawałoby się – niezwykle proste i oczywiste prawa – zostały obecnie albo zafałszowane, albo zupełnie zapomniane. Często bywa też tak, że zostały one odwrócone, tj. ludzkość postępuje dokładnie na odwrót.

O co toczy się gra? Kto jest owym „kreatorem” – architektem tego systemu? Myślę, że ludzkość jest coraz bliżej rozwiązania tej zagadki.. Wsłuchaj się w siebie, w intuicję – swój wewnętrzny głos.
Prawda i potencjał są w Tobie! 🙂

Ku przemyśleniu..

Jarek Kefir

Portal Jarka Kefira na facebooku:

Czy identyfikujesz się z tym, co piszę?

Uruchomiłem możliwość wsparcia finansowego mojej inicjatywy – głównie chodzi o planowany przeze mnie zakup nowych usług w wordpress. W poniższym linku opisałem jak to zrobić:

http://jarek-kefir.com/wsparcie/

natura wszechswiata swiadomosc matrix

Potęga podświadomości: świat jest taki, jakim uważasz, że jest!

Potęga podświadomości: świat jest taki, jakim uważasz, że jest!

Wyobraź sobie cudowną tropikalną wyspę. Szeleszczą palmy kokosowe, szumi ocean, śpiewają egzotyczne ptaki. Rajskie miejsce, łagodny klimat, słoneczna pogoda.

Na wyspę zostaje wysłanych dwóch Agentów.

  • Zaraz mnie rozboli głowa od tego słońca – mówi pierwszy Agent.
    – I od tych ptaków, bo tak głośno śpiewają. I zaraz pewnie jakiś zrobi na mnie kupę, bo tyle ich tu lata w powietrzu. A co to tak śmierdzi? A, to z tej restauracji, pewnie pieką ośmiornice na grillu dla tych bogatych, którzy nakradli, żeby teraz odpoczywać.

Drugi Agent:
– Jak tu jasno! Tyle słońca! A jakie błękitne niebo. A te ptaki? Nigdy nie widziałem naraz tylu kolorowych ptaków. Wyglądają jak z bajki! O, czuję już zapach jedzenia. Jestem głodny, chętnie bym coś zjadł, chodźmy do restauracji.

Ta sama wyspa. To samo słońce. Te same ptaki. Ten sam moment. Ale można dokładnie to samo widzieć w zupełnie różny sposób – zależnie od tego co podpowiadają ci Agenci Podświadomości ukryci pod twoimi myślami.

Rozumiesz?

Wyspa się nie zmieniła. Obiektywnie to było wciąż to samo miejsce pełne słońca, ptaków i zapachu świeżego obiadu.

Ale zależnie od tego co się nosi w podświadomości, człowiek widzi to miejsce inaczej.

Pierwszy Agent był przekonany o tym, że zawsze grozi mu jakieś niebezpieczeństwo. Więc we wszystkim co widział, szukał potwierdzenia, że zagrożenie jest realne. Słońce kojarzyło mu się przede wszystkim z bólem głowy, papugi z tym jak będzie wyglądał jeśli spadnie na niego ptasia kupa, a zapach obiadu z tym, że jest gorszy od ludzi, który mają więcej.

Słońce to zagrożenie dla zdrowia.
Papugi to strach jak będę wyglądał w oczach innych ludzi z ptasią kupą na ubraniu, co o mnie pomyślą i jak mi będzie wstyd.
Obiad to dzielenie ludzi na lepszych i gorszych, porównywanie się i ciągła walka, żeby nie być gorszym.

Pierwszy Agent żyje w ciągłym stresie. Ciągle się boi, że nie da rady, że jeśli nie będzie się strasznie starał, to zostanie odrzucony i samotny. Myśli, że ciągle musi się bronić przed ludźmi, którzy są inni od niego, że musi ciągle udowadniać swoją wartość, bo jeśli tego nie zrobi, oni go wyśmieją i nie zaakceptują.

Dlaczego tak myśli?

Bo tak musi wynikać z jego najwcześniejszych doświadczeń. Umysł dziecka rejestruje pewne powtarzające się sekwencje, mimo że żaden z dorosłych opiekunów nie zdaje sobie z tego sprawy i nie ma złych intencji. Ojciec kocha swojego syna i chce dla niego najlepiej. Zapisuje go na zapasy. Mimo że sam jest zmęczony, znajduje czas, żeby wozić go na treningi. Jest przekonany, że jeśli teraz zainwestuje w przyszłość syna, ułatwi mu życie. Ale musi go ciągle motywować i zachęcać do wysiłku. Wyznacza nagrodę za każdy wygrany mecz. Chwali za dobre wyniki, ale jest niezadowolony kiedy syn przegrywa. Jeśli jednocześnie nie jest w stanie przekazać mu informacji o tym, że niezależnie od osiągnięć jest kochany, ważny i akceptowany, to podświadomość syna przywiąże się do myślenia w rodzaju:

  • Jestem dobry tylko wtedy, kiedy zwyciężam. Jeśli przegrywam, nie jestem akceptowany. Żeby być dobrym i akceptowanym, muszę zawsze zwyciężać i mieć najlepsze wyniki.

I zobaczcie w jaki niewinny sposób podświadomość formułuje zabójczy wniosek, który na całą resztę życia tego chłopca oznacza przekonanie, że on sam nie jest wystarczająco dobry, żeby po prostu być. On sam się nie liczy. On sam jako osoba nie istnieje. Wartościowy jest tylko ten, kto osiąga wyniki. Kochany jest tylko ten, kto udowodni, że zasługuje. Akceptowany jest tylko ten, kto zwycięża.

Zobaczcie co się dzieje dalej.

Chłopiec dorasta. Podświadome myśli podpowiadają mu przez cały czas:

  • Musisz walczyć. Musisz zwyciężać. Musisz zasłużyć na miłość.
    Jednocześnie mówią mu:
  • Jeśli nie zasłużysz, zostaniesz odtrącony. Jeżeli nie będziesz walczył, przegrasz swoje życie. Jeśli przegrasz, wszyscy cię wyśmieją.

Jego zachowaniem kieruje strach. On wie, że musi się sprawdzić i udowodnić, że zasługuje na dopuszczenie go do kręgu „lepszych” ludzi. Lepszych, czyli silniejszych, tych, którzy decydują o tym kto jest akceptowany, a kto nie.

Przybywa na rajską wyspę. Strach podpowiada, że trzeba szukać zagrożeń i niebezpieczeństw, bo tylko jeśli będziesz na nie przygotowany, będziesz mógł je pokonać. A tylko jeśli je pokonasz, wygrasz. A jeśli wygrasz, zostaniesz zaakceptowany przez innych ludzi. A jeśli zostaniesz zaakceptowany, będziesz bezpieczny. A jeśli będziesz bezpieczny, będziesz się dobrze czuł.

Zauważyliście jakie to jest pokrętne i zawiłe rozumowanie?

Tak naprawdę w gruncie rzeczy chodzi mu tylko o jedno, czyli o to, co znajduje się na końcu tego łańcucha wniosków. Chodzi mu o poczucie, że jest bezpieczny, bo bezpieczeństwo daje mu poczucie równowagi i wewnętrznego ciepła.

Gdyby dawno temu w domu dostał poczucie, że jest kochany i bezpieczny bez względu na to wszystko – niezależnie od wyników, jakie osiąga na zawodach, od stopni w szkole, niezależnie od tego czy jest zdrowy, czy chory, ładny, czy brzydki, mądry czy głupi – to nosiłby to przekonanie w sobie jak największy skarb. Nie musiałby go szukać za pomocą zdobywania nagród, pucharów ani walki. Nie musiałby manipulować ludźmi ani światem, żeby to uzyskać. Po prostu by to miał. A gdyby to miał, to mógłby się skoncentrować na tym, co jest ważne, czyli na realizowaniu jakiejś swojej pasji.
Gdyby mógł tę pasję realizować z całym zaangażowaniem, z radością i energią, prawdopodobnie ta pasja stałaby się jego zawodem, a on byłby jednym z najszczęśliwszych ludzi na świecie.

Ale nie. On nigdy nie czuł się bezpieczny i kochany. Jego podświadomość zapisała kod, że poczucie bezpieczeństwa i miłości jest możliwe tylko wtedy, kiedy pokona się przeszkody, zwycięży przeciwników i udowodni się swoją wartość.

I dlatego przez całe życie ten człowiek będzie usiłował udowodnić, że jest coś wart. Będzie szukał zagrożeń, żeby się przed nimi obronić. I będzie ze strachem patrzył na ludzi, oczekując, że jeśli dobrze się spisze, to go zaakceptują.

Przybywa na rajską wyspę. Boi się, że słońce jest za mocne. Nienawidzi ludzi, którzy są w jego mniemaniu lepsi od niego, bo najwyraźniej stać ich na drogi obiad w restauracji. Boi się co pomyślą o nim jeżeli ptak zrobi mu plamę na ubraniu.

Drugi człowiek myśli inaczej. Nie nosi w sobie strachu, więc nie szuka złych stron ani niebezpieczeństw. Cieszy się tym, że świeci słońce. Dostrzega błękitne niebo i kolorowe pióra ptaków. Nawet przez myśl mu nie przejdzie, że ptaki to potencjalne zagrożenie, bo istnieje możliwość, że zrobią na niego kupę. A gdyby nawet o tym pomyślał, to machnąłby ręką. I co z tego? Narobią na mnie, to wypiorę koszulę i już. Nie będzie się zamartwiał co pomyślą o nim ludzie. I nie widzi też zagrożenia ze strony bogatych turystów, którzy jedzą obiad. Jeśli oni siedzą w restauracji, to raczej dobry znak, że można tu smacznie zjeść. I tyle.

Ta sama wyspa. Ten sam moment.

Jeden człowiek nosi w sobie strach i uprzedzenia, które sprawiają, że świat z jego perspektywy wygląda groźnie, brzydko i niebezpiecznie.

Drugi człowiek jest wolny od strachu. Cieszy się tym, co jest. Nie osądza, nie zastanawia się co o nim myślą inni, po prostu koncentruje się na tym, co jest dookoła.

Rozumiesz?

Świat nie jest taki, jak myślisz.

Świat jest taki, jak widzi go twoja podświadomość.

Jeżeli w twojej podświadomości mieszka strach przed porażką i odrzuceniem, potrzeba akceptacji i niewola ciągłego porównywania się z innymi, to z tej perspektywy świat jest gorzki, trudny i okrutny.

Fragment książki “Księga kodów podświadomości”, wyd. G+J, premiera 19 czerwca 2013

Pobrano z: czasprzebudzenia.blogspot.com

Opracował: Maciej Urmański

Przygotowała: nika_blue

Nie okłamuj samego siebie! Zapamiętaj trzy rzeczy

Pamiętaj, abyś nie okłamywał siebie. Jak? Zapamiętaj trzy rzeczy

1. Po pierwsze, nigdy nie słuchaj nikogo, kto mówi ci, jaki masz być. Zawsze słuchaj swojego wewnętrznego głosu, aby wiedzieć, kim chciałbyś być. Inaczej zmarnujesz swoje życie.

Jest tysiąc jeden pokus dookoła ciebie, bo wielu handlarzy za­chwala swój towar. Ten świat to supermarket i każdy jest zainteresowany tym, żeby ci coś sprzedać; każdy jest handlarzem. Jeśli posłuchasz zbyt wielu z nich – oszalejesz. Nikogo nie słu­chaj, po prostu zamknij oczy i słuchaj wewnętrznego głosu. To jest właśnie podstawa medytacji: słuchać wewnętrznego głosu. To po pierwsze.

2. Po drugie – a drugie staje się możliwe dopiero, gdy masz już za sobą pierwsze – nigdy nie noś maski.
Jeśli jesteś zły – bądź zły. To ryzykowne, ale nie uśmiechaj się, bo to będzie niepraw­dziwe.
Nauczono cię, że nawet kiedy jesteś zły, masz się uśmie­chać, więc twój uśmiech staje się fałszywy jak maska… po pro­stu wykrzywienie ust, nic więcej.
Serce pełne złości, trucizny, a usta się uśmiechają – stajesz się pełny fałszu.

A potem dzieje się jeszcze i to: kiedy chcesz się śmiać, nie potrafisz. Cały twój mechanizm jest wywrócony do góry noga­mi, bo kiedy chciałeś być zły – nie byłeś; kiedy byłeś pełen nie­nawiści – nie okazałeś tego. Teraz chciałbyś kochać, ale nagle odkrywasz, że mechanizm nie działa. Teraz chciałbyś się uśmie­chnąć, a robisz to z przymusem. Twoje serce wypełnia radość i chcesz się śmiać w głos, ale nie możesz się roześmiać, coś ścis­ka cię w sercu, coś dławi cię w gardle. Uśmiech się nie pojawia, a jeśli nawet się pojawi, to jest blady, jakby martwy. Nie daje ci szczęścia. Nie wzbiera w tobie, nie promieniuje.

Kiedy jesteś zły – bądź zły. Nie ma powodu, żebyś nie był. Kie­dy chcesz się śmiać, śmiej się. Nie ma powodu, byś się nie śmiał. Stopniowo okaże się, że cały twój system zaczyna funkcjonować.

A kiedy dobrze funkcjonuje, naprawdę, wydaje z siebie ci­chy „szmer” -jak samochód, w którym wszystko sprawnie działa. Kierowca, który kocha swój samochód, wie, że teraz wszy­stko jest w porządku, stanowi organiczną jedność – mechanizm funkcjonuje dobrze. Zobaczysz: kiedy organizm człowieka fun­kcjonuje prawidłowo, można słyszeć dokoła niego jakby delikat­ny „szmer”. Idzie, ale każdy krok ma w sobie coś z tańca. Mó­wi, ale jego słowa niosą w sobie delikatną poezję. Patrzy na ciebie i patrzy naprawdę; nie jest letni, jest naprawdę gorący. Kiedy cię dotyka, dotyka naprawdę; możesz czuć, jak jego ener­gia wnika w ciebie, prąd życia przenosi się… bo jego mechanizm dobrze funkcjonuje.

Nie nakładaj masek; one powodują nieprawidłowe funkcjo­nowanie twojego mechanizmu, tworzą blokady. W twoim ciele jest wiele blokad. U człowieka maskującego złość, blokuje się szczęka. Cała złość wchodzi tam i pozostaje. Jego dłonie stają się brzydkie; nie poruszają się z wdziękiem tancerza, ponieważ złość wchodzi w palce – i je blokuje. Pamiętaj: złość ma dwa źródła, z których można ją wyrzucać. Jedno to zęby, drugie to palce. Wszystkie zwierzęta, kiedy są złe, gryzą zębami lub dra­pią pazurami. Z tych dwóch punktów wydobywa się złość.

Mam także podejrzenie, że kiedy ludzie kumulują w sobie zbyt wiele złości, zaczynają mieć problemy z zębami. Zęby psują się, gdyż jest w nich zbyt wiele energii, która nie może znaleźć uj­ścia. Każdy, kto dusi w sobie złość, więcej je, bo jego zęby po­trzebują coś gryźć. Ludzie w złości więcej palą. Ludzie w złości więcej mówią, stają się obsesyjnymi gadułami, bo szczęki potrze­bują się poruszać, aby zrzucić choć trochę tego napięcia.

Jeśli cokolwiek w sobie dusisz, jakaś część ciała jest odpo­wiedzialna za te emocje. Jeśli nie chcesz płakać, twoje oczy tracą blask, bo łzy są potrzebne; są zjawiskiem towarzyszącym życiu. Jeśli co jakiś czas łkasz i krzyczysz, wchodzisz w to – sta­jesz się tym zjawiskiem – łzy zaczynają spływać ci z oczu, oczy stają się czyste, są odświeżone, młode i delikatne.

Pamiętaj: jeśli nie umiesz serdecznie płakać, nie umiesz tak­że śmiać się, bo to dwa przeciwne bieguny. Ludzie umiejący się śmiać, umieją także płakać. Ludzie, którzy nie umieją płakać, nie umieją się śmiać.

Toteż po drugie: nie nakładaj masek. Bądź sobą za wszelką cenę.

3. Po trzecie zaś, aby zachować swoją autentyczność, zawsze żyj w teraźniejszości – każde zakłamanie nadchodzi z przeszło­ści albo z przyszłości. To, co przeszło – minęło, nie przejmuj się tym.
I nie dźwigaj tego jak piętno; inaczej nigdy ci to nie pozwoli być prawdziwym w teraźniejszości.
A co jeszcze nie nadeszło -nie zdarzyło się, nie przejmuj się niepotrzebnie przyszłością; ina­czej wejdzie ona do twojej teraźniejszości i ją zniszczy. Bądź prawdziwy w teraźniejszości, a wtedy będziesz autentyczny. Być tu i teraz znaczy być autentycznym.

Osho – Równowaga ciała i umysłu

Pobrano z: zenforest.wordpress.com

Przygotowała: nika_blue