Tag: Życie

ALAN WATTS: NAJWIĘKSZA TAJEMNICA SPOŁECZEŃSTWA I ŚWIATA [VIDEO]

sens-zycia-2

Zapraszam na obejrzenie ciekawego, ale krótkiego wystąpienia Alana Wattsa o tym, jakie jest największa tajemnica społeczeństwa.

Problem tkwi w tym, że jesteśmy programowani na: lęk zamiast pewności, napięcie zamiast wyluzowania, rywalizację zamiast współpracy, uległość zamiast wiedzy. Ten model sprawdzał się przez całe tysiąclecia trudnych czasów. I po części sprawdza się nadal. Czytelniczka mojej strony napisała, że te porady są dla tych, którzy mają fundament w postaci empatii i sumienia, zaś pozostali, którzy go nie mają – muszą być kontrolowani poprzez strach i poprzez inne mechanizmy społeczno-systemowe. I to jest niestety prawda, którą bardzo trudno zaakceptować. Prawda o tym, że system oprócz zła, niesie także dobro i jest potrzebny.

Inaczej się nie da. Jak wielka anarchia by była, gdyby nie te systemowe mechanizmy zabezpieczające? To, na co narzekamy i co jest dla nas ograniczające – tak często jest jednocześnie tym, dzięki czemu żyjemy i doświadczamy. Dzięki czemu cywilizacja jako tako trwa, i jest jako taki spokój. Już pisałem że to, co dla nas jest korzystne (wolnomyślicielstwo, duchowość ezoteryczna, wiedza), powoduje degenerację zbiorowości, społeczeństwa.

17022190_1268935833171528_7166423397558500349_n

Nienawiść wobec społeczeństwa, systemu, świata, warto porzucić. Są to myśli które nie tylko nic nie dają, ale wręcz szkodzą, bo czujemy się po nich źle. Ale do rzeczy. Otóż istnienie wszystkiego, w tym nas, jest po prostu formą symulacji, gry, zabawy. Życia i istnienia nie trzeba brać tak śmiertelnie poważnie i na serio. Gdyż wtedy nasila się napięcie i stres. Im większą kontrolę chcemy mieć nad życiem, nad światem, tym gorszej jakości jest to życie.

Podstawowa rzecz to wyluzowanie i zwolnienie ucisku kontroli. O tym mówi większość mistrzów duchowych, m.in. Vadim Zeland w serii książek „Transerfing Rzeczywistości„. Im bardziej się szarpiemy z życiem, tym bardziej skomplikowane ono się staje. Im więcej zgłaszamy pretensji i narzekań wobec świata, tym więcej mamy do nich okazji. Im bardziej kontrolujemy swoje życie, tym bardziej wymyka się ono nam z rąk.

Jeśli pragniemy czegoś w sposób paniczny, nacechowany lękiem, że tego nie dostaniemy – to oddalamy się od tego celu. Jeśli z kolei chcemy czegoś uniknąć, boimy się tego czegoś, nienawidzimy – to pojawia się to w naszym życiu. W takiej lub innej formie – ale pojawia się. To, czego nie chcemy, warto po prostu ignorować. A nie godzinami rozmyślać że to coś jest takie i owakie, a my tego czegoś tak bardzo nie lubimy.

gallery_1529327935_556820

Życie po prostu trwa, przydarza się. Mamy doświadczać, rozwijać się, cieszyć się z piękna kreacji i mnogości dostępnych opcji. Pewnego dnia obudzisz się mając 40, 50 lub 60 lat. Zdasz sobie sprawę, że powoli, ale nieubłaganie Twoja ziemska wędrówka w tym ciele dobiega końca. Zastanów się przez chwilę. Masz 60 lat. Ile autentyczności i szczerości było w Twoim życiu? Ile szans wykorzystałeś, a ile nie? Czy realizowałeś swoje hobby, pasje, przeznaczenie, czy może żyłeś życiem innych? Ile było w nim miłości i autentyczności, a ile udawania i dbania o status społeczny?

Czego żałujesz, z czego jesteś dumny, co byś zmienił, a co nie? I jak wyglądają proporcje? Czy jesteś spełniony, czy raczej poobijany życiowo i zgorzkniały? Czy wykorzystałeś swoją szansę życiową? U współczesnego człowieka pierwsze poważne podsumowanie następuje po 27 roku życia, gdy zbliża się 30-stka i gdy ją przekraczamy. Zaczynają się pojawiać wątpliwości: co dalej z moim życiem? Czy powinienem robić to, do czego zachęca mnie społeczeństwo, rodzina, tradycja, czy iść swoim szlakiem?

Czy powinienem być taki jak inni, czy raczej pozostać sobą, wolnym ptakiem? A jeśli chce być wolnym ptakiem, orłem latającym ponad trudem i rozpaczą świata – to jakie będą tego późniejsze konsekwencje? A jeśli zdecyduje się pójść ścieżką społeczeństwa – to czy starczy mi sił, energii, umiejętności, pieniędzy, wiedzy? Te dylematy są obecne w moim życiu. Trudno mi iść drogą proponowaną przez społeczeństwo – bo do niej trzeba wysokich zarobków, stalowej psychiki, umiejętności, siły.. A także trzeba zgiąć tego karku przed społeczeństwem, gdyż siłą rzeczy jesteś z nim bardziej zależny i związany.

1531905356_44gjjp_600

Wg mnie naszym celem nie jest zdobywanie coraz to nowych „met” życiowych. Zbyt często żyjemy dla tego momentu który nastąpi „kiedyś„. Gdy skończymy studia. Gdy kupimy samochód. Gdy pojedziemy na wakacje. Gdy kupimy dom. Gdy weźmiemy ślub. Gdy spłodzimy dzieci. Gdy awansujemy. Gdy przeprowadzimy się do większego domu i kupimy lepszy samochód. Gdy doczekamy się wnuków. Gdy… a potem już nie ma za bardzo kolejnego „Gdy„. Masz 60, 70 lat, słabe zdrowie. Tak niewiele spraw daje już radość. Życie trzeba przede wszystkim doświadczać, przeżywać, zatrzymać się. Jest tyle małych radości, które umykają nam każdego dnia, bo stale na coś czekamy.

Cytat: „Nie było takiej rzeczy, z której nie potrafiłaby się śmiać, nie było dla niej nic świętego. I to właśnie przejęliśmy od zwariowanej Chris Habib: Śmiejcie się, dzieciaki. W końcu wszystko jest jednym wielkim żartem.”
~Ken Wibler

Z rozmów ze starszymi ludźmi..
Czyta się dużo, co ludzie radzą młodym, gdy są na skraju życia.
Ja chyba najbardziej poruszającą opcje, jaką usłyszałam, to była ta.

Babeczka pochwaliła mi się pomalowanymi paznokciami. Ja pokazałam jej swoje. Babeczka powiedziała mi, że teraz dopiero na stare lata zaczęła sobie dogadzać.
Drogi manicure. Coś dla siebie.
Nie chodzi o kasę. Chodzi o zrobienie czegoś dla siebie.
I mówi tak, że nigdy nie umiała zrobić czegoś dla siebie. Że zawsze byli inni ważniejsi. Mąż. Dzieci. Rodzina. Zawsze ktoś.
Sama na ostatnim końcu.
Mówi do mnie, żebym zawsze pamiętała o sobie.
Żeby siebie nie zapominać.
Dogadzać sobie. Sprawiać sobie przyjemność.
Nie chodzi o wyłączne skupienie na sobie.
Chodzi raczej o równowagę.
Dbasz o innych, ale też dbaj o siebie.”
Autor: Kasia

Przeczytaj także artykuły w temacie:
Niezwykłe przesłanie dla młodych od osoby starszej
Czego ludzie żałują na łożu śmierci? Przesłanie do młodych zaganianych..

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisów, możesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Jaki jest ostateczny sekret życia? Będziesz w szoku!

duchowosc-9Cały sekret życia jest bardzo prosty. Właściwie to nie ma żadnego sekretu. A jak wiemy, to co najprostsze jest jednocześnie… najtrudniejsze. Ten sekret polega na tym by starać się robić to co lubimy. Najczęściej hobby, rzadziej praca. No i należy za wszelka cenę unikać tego czego nie chcemy i nie lubimy robić. Większość ludzi robi odwrotnie i wpada w „pętlę przechwytu” po 25, czasami 30 roku życia. A na końcu tej pętli są choroby i przedwczesna śmierć człowieka bez hobby, bez pasji, bez tego twórczego szaleństwa.

W kilku poprzednich wpisach scharakteryzowałem programy natury jak i to, w jaki sposób ona funkcjonuje. Natura chce mieć nas dla siebie, w dość egoistyczny sposób – bo nie zależy jej na naszym rozwoju, pomyślności, a nawet szczęściu. Matka natura to pozbawiony świadomości i rozumu system sterujący planetą, nastawiony głównie na przetrwanie, replikację (rozmnażanie), ekspansję, walkę i konkurencję. Kłopot jest taki, że my, ludzie, rozbici pomiędzy naturę, a naszą duchową istotę, potrzebujemy ich obu.

Oto wpisy, w których podejmowałem tematykę natury i jej programów. Natura to inaczej materia, ciemność, minus. Jej przeciwnym biegunem (plusem, światłością) jest nauka i duchowość:
„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!
Czy człowiek i ludzkość to nieudany (?) eksperyment natury?
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: prawdziwa natura człowieka i wszechświata
Życie jest za krótkie by martwić się o głupie rzeczy. Idź w pokoju, nie krzywdź innych i czyń swoją wolę

Wg Junga ciemność to nasza matka, stworzycielka. Inaczej: ciemność to natura, a więc świat materii. On radził zaakceptować ten fakt, że pochodzimy z ciemności (czyli z natury, profanum) a następnie potencjał ciemności przetransformować w światłość. Tak też musimy robić – nauczyć się obchodzić mechanizmy natury, wykorzystując je do własnych celów. I nauka, i metafizyka (duchowość) są takim obejściem natury, wzniesieniem się ponad nią. Np osoba chora na ciężką depresję weźmie tabletkę, wyprodukowaną dzięki tej bezbożnej nauce. I nie umrze po długotrwałych mękach. A potem pójdzie sobie medytować, co da jej dodatkowe plusy. A sama medytacja to także obejście mechanizmów natury – czyli wyciszenie wiecznie gadającego umysłu.

Ale wracając do meritum. Dusza przyszła na świat, myśląc, że zazna tu raju. A przynajmniej – że będzie mogła się rozwijać, doświadczyćziemskich rozkoszy i pokus. A tymczasem przyszła ona na świat, który stał się czymś w rodzaju więzienia. Wiele tekstów źródłowych jak i publikacji współczesnych wtajemniczonych mówi, że coś na Ziemi zadziało się nie tak jak trzeba. Być może „eksperyment Ziemia” wymknął się już spod kontroli, co generuje coraz więcej cierpienia i zła. Które widzimy m.in. pod postacią wielkiego, globalnego kryzysu – nie tylko ekonomicznego. Vadim Zeland, autor książek „Transerfing Rzeczywistości„, pisał wprost, że mechanizmy egregorów (wahadła) rozrosły się w niespotykany w historii, nowotworowy sposób. Zaciskają one na ludzkości swoje kleszcze coraz bardziej.

Cytuję: „Kiedyś zostaliśmy zawiedzeni, zostawieni, zranieni… Oczekiwaliśmy Nieba, a dostaliśmy życie na niebezpiecznej ziemi, gdzie nic nie jest doskonałe. Postanowiliśmy ubrać kamizelki kuloodporne, wybudować wielkie i grube mury, aby zaznać choć odrobinę bezpieczeństwa i już nigdy więcej nie być zawiedzionym, zostawionym, zranionym… Im bardziej się broniliśmy, tym mniej w nas było siły i schronienia. Staliśmy się twardzi, obojętni, gniewni… więc postanowiliśmy wyjść i polał się potok łez, fale niewypowiedzianych słów, a potem tylko ulga. Okazało się, że ukojenia nie znajdzie się w zimnych grubych murach, ale w ciepłym sercu człowieka, który nie chce się chować!”
Autor: Światło na Drodze

No i dusza przychodzi na świat, na którym nie dostaje tego, czego oczekiwała po rzeczywistości materialnej, fizycznej. Co więc się dzieje? Tworzy się sprzężenie zwrotne dodatnie znane z biologii, u ludzi nazywane pętlą przechwytu. Negatywne doświadczenia, nasilają negatywne myśli. Zaś negatywne myśli wprawiają w ruch mechanizmy natury, zwane wahadłami, siłami korygującymi – i powoduje to jeszcze więcej negatywnych doświadczeń. Więc to wszystko się nasila coraz bardziej.

Typowy obraz faceta około 35 roku życia, to zero hobby, pasji, zero rozrywki (nie licząc piwa i TV), brak dokształcania się. Piwny bebech, waga koło 120 kg. Typowy obraz kobiety w wieku 35 lat – seriale, plotki, zero hobby i pasji, oziębłość seksualna, nie dbanie o siebie. Do tego dochodzą także obowiązki, szarość dnia i traumy typowe dla wieku dorosłego. Powoduje to, że tacy ludzie, choć przecież w sile wieku – to zasuszeni staruszkowie.

Nietrudno zgadnąć, że to prosta droga do chorób, a potem przedwczesnej śmierci. Dusza, przerażona tym, co zastała, jak i tym, że nie może się rozwijać i zaznawać ziemskich pokus i przyjemności, odejmuje decyzję o „ewakuacji„. I potem słyszymy taką historię – zapracowany ojciec rodziny w sile wieku, umiera na rozległy zawał serca. Albo diagnoza – rak z przerzutami, za późno na jakiekolwiek leczenie, i po 3 miesiącach człowieka już nie ma wśród żywych.

Co ja więc proponuje? Wolnością jest to, że możesz robić to, co chcesz. Oczywiście, są ograniczenia – np finanse i emocje. No ale chociaż staraj się to co lubisz, robić. Może jakieś dawne hobby sprzed lat? Może jakaś gitara, motorynka, gra karciana czy inna rzecz, zakurzona stoi w Twojej piwnicy, czekając na swoje lepsze lata? A może chciałbyś zrobić coś, czego wcześniej nie robiłeś?

Dalej: wolnością jest także nie robienie tego, czego nie chcesz, a co wymagają, wręcz żądają od Ciebie inni. Czyli rodzice, znajomi, krewni, religia, tradycja, ojczyzna. Wolność to także świadomość, że problemy które dla milionów ludzi są ważne, dramatyczne i traumatyczne – Ciebie w ogóle nie dotyczą. Bo nie są w warstwie Twojego świata. Inaczej: bo nie tworzysz sobie tych problemów na własne życzenie. Tak, to jest aż tak proste, że aż niemożliwe do pojęcia. Gros problemów i trudności ludzie mają na własne życzenie. Owszem, wiem, że np niskie zarobki to problem Polaków. I szereg innych. Ale wystarczy po prostu nie dokładać sobie nowych problemów i trosk. Tylko tyle i aż tyle.

Przykład? W jednym z niedawnych artykułów opisywałem moje odczucia, po przeczytaniu wpisu z katolickiego portalu. Były tam rozważane dylematy, czy młoda, a więc spragniona czułości i bliskości para, może zamieszkać przed ślubem. Oczywiście, nie może. Kochać się tym bardziej nie może. Ba! Nawet głębiej całować także nie. To jest typowy problem wygenerowany sztucznie, na własne życzenie. Podczas gdy dla mnie wydaje się to czymś śmiesznym i abstrakcyjnym – dla tych ludzi jest to autentycznie straszne. Oni naprawdę cierpią, rozdarci pomiędzy pragnienie miłości, a żądania okrutnej i nieustępliwej z natury religii.

Opisywałem to szerzej w artykule poniżej – polecam:
Życie jest za krótkie by martwić się o głupie rzeczy. Idź w pokoju, nie krzywdź innych i czyń swoją wolę

I teraz: owszem, u polskiego prywaciarza nie zarobisz zbyt wiele. I to jest realny problem. Ale pomyśl uczciwie: jak wiele ludzkich, dramatycznych problemów, to „problemy” takie jak ten powyżej, a więc sztuczne, na własne życzenie? Przemyśl i przeanalizuj to na spokojnie, krok po kroku, a odpowiedź może Cię naprawdę zaskoczyć. O tych wszystkich mechanizmach pisał Vadim Zeland w swoich książkach „Transerfing Rzeczywistości” – polecam.

A poniżej wklejam trzy cytaty najpotężniejszych z potężnych o starości, zgorzknieniu, sensie życia, przemijaniu, hobby i pasjach. Mowa w nich o pewnym zadziwiającym prawie. Otóż każde pokolenie na Ziemi uważa, że na starość świat staje się gorszy. Że młodzież już nie ta. Że o tempora, o mores. Że nawet ta głupia coca-cola kiedyś smakowała lepiej, inaczej. Na młodzież i na „nowe, złe czasy” narzekali kapłani starożytnego Egiptu 3500 lat przed naszą erą. Wiele uwagi poświęciłem już temu, że idea „starych, dobrych czasów” podszyta konserwatyzmem – jest jednym wielkim mitem.

Przykładowo: dzisiejsi 30-latkowie z rozrzewieniem wspominają lata 90-te XX wieku. A tymczasem, były to czasy skrajnie trudne. Jeszcze trudniejsze niż te które mamy teraz. Ludzie dziesiątkami tysięcy popełniali samobójstwa z powodu „schładzania gospodarki” przez Balcerowicza. Każda praca, nawet za psie grosze, była trudno dostępna. I do tego dochodzi mentalna spuścizna po PRL – a więc kościół, siermiężny, toporny konserwatyzm, wchodzenie z butami w życie i wybory młodych. O „starych dobrych czasach” w postaci wieku XIX, gdzie większość ludzi umierała przed ukończeniem 18 roku życia na banalne choroby – nawet boję się wspominać.

Cytuję: „Rozejrzyjcie się wokół – popatrzcie, jakież pospolite i nudne życie wiedzie większość ludzi. Świat zapełniają nudni i zasuszeni „młodzi” staruszkowie (tylko ich wygląd świadczy o młodości). Tak, starość duchowa dopada ludzi szybciej niż starość fizyczna. Człowiek jeszcze żyje, ale program jego życia już się wyczerpał – a to oznacza wewnętrzną martwotę. Dlatego ludzie żyją tak krótko. Po duchowej starości bardzo szybko przychodzą starość i śmierć fizyczna. Do przedłużenia życia i młodości potrzebny jest sens.”
~Dymitr Wereszczagin

Cytuję: „Ludzie zawsze mawiali: „Kiedyś, to były czasy!” Z wiekiem życie wydaje się człowiekowi coraz gorsze. Wspomina młode lata, kiedy wszystkie barwy były soczyste, wrażenia ostre, marzenia ziszczalne, muzyka lepsza, klimat korzystniejszy, ludzie życzliwsi, nawet kiełbasa była smaczniejsza, nie mówiąc o zdrowiu. Życie było przepełnione nadzieją, dostarczało radości i zadowolenia. Teraz, po upływie tylu lat, człowiek nie doznaje już takich radosnych przeżyć w związku z tymi samymi zdarzeniami. Na przykład piknik, impreza, koncert, film, święto, randka, wczasy nad morzem – wszystko to, obiektywnie rzecz biorąc, jest tej samej jakości. A jednak – to już nie to. Kolory wyblakły, wrażenia straciły ostrość, zainteresowanie wygasło. Dlaczego w młodości wszystko było takie wspaniałe? Czyżby percepcja człowieka z wiekiem traciła ostrość? Ale przecież z wiekiem człowiek nie traci zdolności do płaczu, śmiechu, zauważania barw i odczuwania smaków, odróżniania prawdy od fałszu, dobra od zła. Może więc świat stacza się w przepaść? W rzeczywistości świat sam w sobie nie ulega degradacji i nie staje się gorszy. Staje się gorszy dla każdego z osobna.

Równolegle z negatywną linią życia istnieją linie, które ów człowiek w swoim czasie zostawił i na których wciąż jest wszystko w porządku. Wyrażając niezadowolenie, człowiek w istocie przestawia się na gorszą linię życia. A właściwie – jest na nią wciągany. Zgodnie z zasadą Transerfingu, w przestrzeni wariantów znajduje się wszystko dla każdego. Na przykład jest sektor, w którym życie dla danego człowieka straciło barwę, dla innych pozostając nie zmienionym. Człowiek, emitując negatywną energię myśli, dostaje się do takiego sektora, w którym dekoracje jego przestrzeni zmieniły się. Jednocześnie dla pozostałych ludzi świat pozostaje niezmieniony. I nawet nie trzeba rozpatrywać takich ekstremalnych przypadków, kiedy człowiek staje się inwalidą, stracił dom, bliskich albo się stoczył. Najczęściej w trakcie życia stopniowo, lecz pewnie ślizga się po linii, na której wszystkie barwy powoli blakną. I wówczas przypomina sobie, jakie wszystko było żywe i świeże wiele lat temu.

Człowiek rodząc się, początkowo przyjmuje świat takim, jakim on jest. Po prostu dziecku nie jest jeszcze wiadome, że może być lepiej lub gorzej. Młodzi nie są jeszcze kapryśni i wybredni. Zwyczajnie odkrywają świat i cieszą się życiem, bo mają więcej nadziei niż pretensji. Wierzą, że i tak jest nieźle, a będzie jeszcze lepiej. Ale potem nadchodzą niepowodzenia i człowiek zaczyna rozumieć, że nie wszystkie marzenia się spełniają, inni żyją lepiej, a o miejsce pod słońcem trzeba walczyć. Z czasem pretensji staje się więcej niż nadziei. Niezadowolenie i narzekanie stanowią siłę sprawczą popychającą człowieka ku niefortunnym liniom życia. Ujmując to zgodnie z terminologią Transerfingu, człowiek emituje negatywną energię, która przenosi go na linie życia odpowiadające negatywnym parametrom.

Świat staje się tym gorszy, im gorzej Ty o nim myślisz. W dzieciństwie nikt nie rozmyślał nad tym, czy jest on dobry, czy nie, lecz przyjmował wszystko za dobrą monetę. Dopiero zaczynałeś odkrywać świat i nie nadużywałeś krytyki. Największe urazy skierowane były przeciwko Twym bliskim, którzy na przykład nie kupili Ci zabawki. Ale potem zacząłeś poważnie obrażać się na otaczający Cię świat. Zaczął coraz mniej Cię satysfakcjonować. A im więcej zgłaszałeś pretensji, tym gorszy był efekt. Każdy, kto przeżył młodość i dożył do wieku dojrzałego wie, że kiedyś wszystko było lepsze. Taki oto szkodliwy paradoks: spotyka Cię przykra okoliczność, wyrażasz swoje niezadowolenie, a w rezultacie sytuacja się pogarsza. Twoje niezadowolenie powraca jak bumerang z potrójnie wzmocnioną siłą. Po pierwsze, nadmierny potencjał niezadowolenia zwraca przeciw Tobie siły równoważące.

Po drugie, niezadowolenie służy jako kanał, przez który wahadło wypompowuje z Ciebie energię. Po trzecie, emitując negatywną energię, przechodzisz na odpowiadające jej linie życia. Zwyczaj negatywnego reagowania do tego stopnia się zakorzenił, że ludzie utracili to, co dawało im przewagę nad niższymi istotami żywymi – świadomość. Ostryga również reaguje negatywnie na bodziec zewnętrzny. Lecz człowiek, w odróżnieniu od ostrygi, może celowo i świadomie kształtować swój stosunek do świata zewnętrznego. Nie wykorzystuje tej przewagi i odpowiada agresją na najmniejszą niedogodność. Omyłkowo interpretuje agresję jako dowód siły, a w rzeczywistości bezradnie rzuca się w pajęczynie wahadeł.

Uważasz, że życie stało się gorsze. Jednak tym, którzy są w tej chwili młodzi, życie wydaje się piękne. Dlaczego tak się dzieje? Może dlatego, że oni nie wiedzą, jak dobrze było wtedy, gdy Ty byłeś w ich wieku? Ale wówczas żyli przecież ludzie starsi od Ciebie, którzy dokładnie tak samo narzekali na życie i wspominali, jak dobrze kiedyś było. Przyczyna leży nie tylko w skłonności psychiki ludzkiej do usuwania ze wspomnień złych elementów i uwypuklania w przeszłości tego, co dobre. Przecież niezadowolenie ukierunkowane jest na to, co dzieje się obecnie, ponieważ jest rzekomo gorsze od tego, co było kiedyś. Jeśli przyjąć za fakt tezę, że życie staje się z każdym rokiem coraz gorsze, to świat już dawno powinien był się po prostu rozpaść na kawałki. Ile pokoleń minęło od początków historii ludzkości? I każde uważa, że świat stał się gorszy! Na przykład starszy człowiek powie z przekonaniem, że wcześniej coca-cola była lepsza. Jednak coca-colę wymyślono w 1886 roku. Wyobraź sobie, jaka obrzydliwa jest ona w tej chwili! Może z wiekiem przytępia się zmysł smaku? Wątpliwe. Przecież dla staruszka pogorszyła się też każda inna jakość-na przykład mebli czy odzieży.”
~Vadim Zeland

Cytuję: „Jesteśmy zgorzkniali, ponieważ nie jesteśmy tym, kim powinniśmy być. Wszyscy są zgorzkniali, ponieważ czują, że życie powinno wyglądać zupełnie inaczej; jeśli to już wszystko, to nie było warto… Musi w tym tkwić coś więcej i dopóki tego nie odkryjesz, nie będziesz w stanie odrzucić zgorzknienia. To z niego rodzi się gniew, zazdrość, przemoc, nienawiść – wszystko co negatywne. Człowiek nieustannie narzeka, ale prawdziwe źródło znajduje się gdzieś w nim. Uskarża się na egzystencję: „Co ja tu robię? Po co tu jestem? Nic się nie dzieje. Dlaczego zmuszany jestem aby żyć skoro nic się nie dzieje?” Czas mija a życie nie wypełnia się błogosławieństwem. Tak właśnie rodzi się gorycz. To nie przypadek, że starzy ludzie stają się zgorzkniali. Bardzo trudno jest z nimi żyć, nawet jeśli są to twoi rodzice. Jest to trudne, ponieważ ich życie przeminęło i z tego powodu odczuwają oni gorycz. Zawsze znajdą wymówkę, która usprawiedliwi ich negatywne zachowanie; narzekają i wszystko ich przeraża.

Nie potrafią zaakceptować tego, że dzieci są szczęśliwe, że tańczą, śpiewają, krzyczą z radości – nie potrafią tego znieść. Sprawia im to przykrość, ponieważ sami już wiedzą, że zmarnowali swoje życie. Tak naprawdę wołają: „Przestań sprawiać mi kłopoty”, mówią: „Jak śmiesz być szczęśliwy!” Są przeciwnikami młodych i cokolwiek młodzi zrobią, zawsze będzie to złe. Są zgorzkniali z powodu całego swojego życia i wciąż szukają nowych wymówek. Bardzo trudno jest znaleźć starą osobę, która nie jest zgorzkniała – spotkanie kogoś takiego oznacza, że żył on w piękny sposób, że naprawdę dojrzał. Od takiej osoby bije niezwykłe piękno, którego nie zdobędzie żaden młody człowiek. Ci ludzie są niezwykle dojrzali, dorośli. Tak wiele widzieli i tak wiele przeżyli, że są za to wdzięczni Bogu. Ale bardzo trudno kogoś takiego znaleźć, oznaczałoby to, że ten człowiek to kolejny Budda lub Chrystus. Jedynie osoba przebudzona, na starość może nie być zgorzkniała. Zwykle jednak myśli się, że zbliża się śmierć, życie dobiega końca, z czego tu się cieszyć? Człowieka wypełnia złość.

Słyszałeś zapewne o gniewnych młodych ludziach, ale żaden z nich nie dorówna gniewem osobie starej. Nikt nie mówi o zagniewanych starych ludziach, jednak z mojego doświadczenia wynika – obserwowałem zarówno młodych jak i starych ludzi – że nikt nie jest tak bardzo przepełniony gniewem jak stary człowiek. Gorycz to stan ignorancji. Musisz się z niego wydostać, musisz nauczyć się świadomości, jest ona pomostem, dzięki któremu przejdziesz dalej. Będzie to rewolucja. Z chwilą, gdy wykroczysz poza wszelkie skargi, poza ciągłe „nie”, pojawi się w tobie wspaniałe „tak” – tylko tak, tak, tak – ma ono cudowny zapach. Ta sama energia, która była goryczą stanie się aromatem.”
~Osho, Dojrzałość, Odpowiedzialność bycia sobą

Książki tych powyższych, jak i wielu innych autorów możesz kupić w poniższej księgarni internetowej:
TaniaKsiążka.pl

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://jarek-kefir.com/wsparcie/

 

„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!

polska-biedaJakiś czas temu napisałem anegdotę o tym, że u nas, w Polsce, ani coaching, ani teorie new age nie działają. Pisałem, że potrzebujemy raczej porad w stylu:

-jak nie popełnić samobójstwa pracując u polskiego prywaciarza. Który kupuje dzieła sztuki za miliony, ale robolowi nie da nawet złotówki więcej niż minimalna krajowa;
-jakie antydepresanty dobrać? Czy nowe i tym samym droższe antydepresanty są warte swojej ceny?
-jak pogodzić się z tym, że nie spełnisz nawet najbardziej podstawowych potrzeb i pragnień?

Znam taką rodzinę – ma ją para w moim wieku – tak, właśnie w tym specyficznym wieku, w którym świat jest najbardziej bezwzględny i wymagający. Czyli ludzie koło 30-stki. Zarabiają razem 5000 zł. Kredyt hipoteczny to aż 1500 zł. Jeżdżą 12-letnim Passatem. Mają dwoje dzieci. Próbują żyć po prostu normalnie. No ale nie da się, bo nie mogą pójść nawet do kina raz w miesiącu. Z pustego to nawet mag Salomon nie naleje.

Poniższe nagranie które wklejam, pochodzi z kanału You Tube Sukces.pl. Autor próbuje łączyć niektóre dziedziny wiedzy, tłumacząc dlaczego tak się dzieje. Podaje przyczynę, którą znamy – wychowanie. Rozmawiam z różnymi ludźmi i stwierdzam, że mało który naród jest poddawany takiemu praniu mózgów i tak bezlitosnemu gnębieniu w dzieciństwie, jak Polacy.

Link do nagrania poniżej – kliknij w niego, aby je zobaczyć:
Magia„, która ma wpływ na Twoje życie

Są dwie możliwe interpretacje. Pierwsza z nich głosi, że jaka mentalność narodu, taka elita nim zarządzająca i taka jego zamożność. Widać to szczególnie w bogatych krajach Zachodu, gdzie jest większa życzliwość, mniej zawiści, nienawiści i przemocy. Druga interpretacja to coś zgoła odwrotnego. Otóż to bieda ma degenerować człowieka. To bieda ma powodować typowo polskie wady – zawiść, nienawiść, smutek, agresję. A może między tymi dwiema możliwościami, zachodzi jakieś sprzężenie zwrotne? Polski naród raz wpadł w tzw „pętlę przechwytu” biedy i marazmu, i każde pokolenie to nasila coraz bardziej? Nasila i biedę, i negatywną mentalność?

Moja znajoma pisała, że nie tęskni za Polską, że Polska jest nie tyle matką, co macochą. Która dba tylko o najsilniejsze dzieci. Posypała się potem w dyskusji lawina komentarzy. Zwolennicy patriotyzmu darli szaty, jak tak można. A luzacy drwili z patriotyzmu, drwili z dumy bycia Polakiem, jak i drwili z tej całej słowiańskości i idei wielkiej Lechii. Ja ich nie potępiam, staram się zrozumieć taką postawę. Ogrom ludzi w Polsce przeżywa piekło na Ziemi, i wcale nie chodzi tylko o głodowe pensje i niemożność spełnienia nawet najbardziej podstawowych potrzeb.

Problemy w Polsce są trzy:

-konfiguracja systemu ekonomicznego – pensje jak na wschodzie, a ceny często wyższe niż na Zachodzie (tak, tak, pojedź z kalkulatorem do Aldi w Niemczech, przeliczaj ceny z euro na złotówki i porównuj). Nie stoi za tym żaden wolny rynek, żadna jego niewidzialna ręka. Jest to cyniczna manipulacja mechanizmami ekonomii;

-nienawiść, złość, zawiść, donosicielstwo, agresja i przemoc, i inne wady. No i zasada wyznawana przez polskich patriotów spod znaku dresu i bejzbola – „oczy widzą, uszy słyszą, usta milczą„. To główna zasada polskiej patologii, której efektem są wydarzenia takie jak w Łodzi. Matka doprowadziła do tego, że jej dziecko chodziło tygodniami ze złamaniami i innymi poważnymi urazami po pobiciu przez konkubenta, dresa-patriotę. 6 grudnia dziecko to zmarło w męczarniach, sprawa zbulwersowała całą Polskę. Prawdopodobnie napiszę o tym artykuł;

-koncertowe wpieprzanie się jednych w życie drugich. Nie chodzi tylko o toporny konserwatyzm i zaglądanie ludziom do łóżek, co Polacy robią bardzo chętnie i często. Chodzi także o bardzo silnie zakorzenione przekonanie, że skoro ktoś ma z Tobą więzy krwi (rodzina), to ma automatycznie prawo do sterowania Twoim życiem. Pół biedy, gdyby warunki ekonomiczne były normalne. Wtedy np dziecko wynajmuje mieszkanie albo je kupuje po kilku latach oszczędzania, i wyprowadza się od rodzica-tyrana. Ale jesteśmy w Polsce, i domowi psychopaci tę sytuację skwapliwie wykorzystują;

Dlatego propozycje obrony kraju, jakiejś walki zbrojnej, czynu zbrojnego itp itd, budzą we mnie dwojakie uczucia. Z jednej strony, bezdenny śmiech. Z drugiej strony – ogromną agresję. Mam wtedy ochotę takiemu patriocie powiedzieć to i owo. Nie trzeba nam kolejnych powstań listopadowych, styczniowych czy warszawskich, które jedyne co przyniosły, to spalona ziemia i miliony zabitych. Nosz kurwa, no, bez przesady..

Taki patriota wypije piwo z biedronki, zagryzie śledziem, i chce na hurra iść z szabelką na czołgi, a raczej na roboty z bronią laserową wroga. No dobra, nawet gdybym poszedł w ten romantyczny bój już ostatni, walczyć z Niemcem, Ruskiem, Amerykańcem, Żydem, Illuminatą, Masonem czy innym cyklistą.. To co potem, po wojnie? Znowu do pracy za 1850 zł brutto, tylko z amputowanymi kończynami i psychozą pourazową? By budować wolny rynek, kapitalizm, by (elitom) żyło się lepiej?

Sorry, już nie z nami te numery. Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które głośno zadaje chyba najbardziej zakazane i znienawidzone pytanie świata. Brzmi ono:
Dobrze, każesz mi robić to, co od zawsze zaleca społeczeństwo, tradycja, system.. ALE CO JA DOSTANĘ W ZAMIAN DLA SIEBIE?!

To pytanie, które powyżej napisałem – jest naprawdę bardzo ważne. I naprawdę jest ono zakazane. Przez wieki tego pytania nie mogłeś zadać, a za jego zadanie mogłeś odpowiedzieć głową. Ty się nie liczyłeś, Ciebie nie było. Była religia, tradycja, naród, ojczyzna, rodzina, szlachta, król, książę, fuhrer, fabryka, korporacja – wszyscy, tylko nie Ty. Jedyna rola, jaką dla Ciebie wtedy przewidziano – to rola niewolnika, posłusznie wykonującego polecenia i zadania systemu.

Ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to jest hedonizm, to jest troska o własną przyjemność, jak i minimalizowanie cierpienia. Bo recepty na życie proponowane przez system mają to do siebie, że ograniczają Ci radość życia, dając za to dużo wyrzeczeń i cierpień. Wychodzi z tego taki mały Amber Gold. Ale czy taka postawa jest zła? I tak, i nie. Jest zła dla elity i dla bezlitosnej społecznej maszyny. Społeczeństwo to karna i zdyscyplinowana armia, maszyna, gdzie jednostka jest co najwyżej pikselem czy też trybikiem. Taka postawa jest też dobra – bo gdy dbasz o własne dobro i przyjemność, to automatycznie dasz to dobro innym. Będziesz nim promieniował wszędzie gdzie się pojawisz.

Osobiście, choć kładę duży nacisk na rozwój duchowy, zanegowałem chyba wszystkie popularne „prawdy” z nurtu new age. Zamiast bezmyślnego poświęcania się i oddawania swojego życia innym – promuję świadomy hedonizm, czyli taki który nie krzywdzi innych. Zamiast ascezy, niechęci do bogactwa i odmawiania sobie ziemskich przyjemności – promuję kult przyjemności, seksualności. Uważam też że bogactwo i dobrobyt to coś wspaniałego, a z życia trzeba korzystać na maxa, na pełnej petardzie.

Zamiast kultu natury, wielokrotnie opisywałem jej mechanizmy. Uważam, że gdybyśmy się słuchali natury, to nie tylko nie siedzielibyśmy w jaskiniach, ale wręcz na drzewach. Twierdzę, że to umysły i serca ludzi świadomych mają marzenie życia w pokoju, harmonii i dobrobycie. A boską emanacją w ciele człowieczym nie jest uprawianie pola w stylu eko, jak to drzewiej bywało. Ale urbanizacja, nauka, technologia, robotyka i medycyna – dzięki którym możemy sięgać gwiazd. No i nie musimy umierać na ten cholerny wyrostek czy banalną infekcję. Bo przyjdzie pan doktor na SOR, z tym bezbożnym i nieekologicznym antybiotykiem, i uchroni Cię od umierania w potwornych męczarniach przez kilka tygodni. Och! Jakże to niewłaściwe, zakazać, wracajmy na drzewa, do natury!

Widząc roboty, maszyny, komputery, miasta, autostrady, reaktory i rakiety kosmiczne – widzę dzieło prawdziwego, żywego Boga. Czytając informację o tym, że udał się doświadczalny rozruch stellaratora Wendelstein, wiem, że Bóg istnieje. Jeszcze kilka lat, i dzięki stellaratorom będziemy mieli bardzo tanie i nieograniczone źródło energii na tysiąclecia. To wszystko zamyka się w odwiecznym człowieczym marzeniu, by żyć lepiej. Z drzew już zeszliśmy, z jaskiń także wyszliśmy, ujarzmiliśmy energię atomu. Dzięki technologii i nauce, nie zamarzamy w zimie, a osoba chora na wyrostek czy depresję nie musi umierać. Bo jest odpowiednio – prąd który ogrzeje, czy skalpel chirurga bądź tabletka antydepresyjna, które ratują życie.

To wspaniałe, że rodzaj ludzki się tak rozwija, że jesteśmy czymś więcej niż zwierzęta, czymś więcej niż natura. Teraz wypadałoby także zejść z drzew czy wyjść z jaskiń także jeśli chodzi o mentalność, emocjonalność i duchowość, bo pod tymi względami, nadal siedzimy na drzewach, razem z tymi zwierzakami. Ale potem patrzę na jakiś film przyrodniczy np na Discovery. Gdzie dwie lwice zagryzają przez 20 minut antylopę, lub stado wilków męczy słabego osobnika. No jakoś nie mogę tam dostrzec boskiej ręki. Nie jestem w stanie, i koniec.

Jak już pisałem, zwierzęta są bardzo blisko natury. Wypełniają jej programy, bo praktycznie nie posiadają samoświadomości. Są tak jak natura – bo natura też nie posiada ani rozumu, ani świadomości – ma tylko ślepe, beznamiętne programy. Człowiek zaś wymyśla, rozmyśla, filozofuje. Człowiek chce żyć lepiej, chce być szczęśliwy. To człowiek pragnie spokoju, radości, dobrobytu. Podczas gdy natura to nie spokój, ale rozpierdol i chaos. To nie radość, ale zło i cierpienie, których jest nadmiar na Ziemi. I w końcu – natura to nie dobrobyt, ale odwieczna, okrutna walka o przetrwanie, mentalność niedoboru i związany z nią lęk przetrwania.

Natura jest egoistyczna, i chce mieć zwierzęta i tym samym człowieka, przy sobie. Ona jest jak prezes korporacji, który banknotem 1000-dolarowym odpala kubańskie cygaro. Takiego prezesa obchodzi tylko to, by cyferki się zgadzały, by rosły. A więc – ekspansja. W naturze są trzy cele związane z ekspansją: jak najszersze rozmnażanie, zdobywanie jak największych terytoriów, a także konkurencja i zdobywanie zasobów. Natura chce mieć po prostu swoich roboli, tak samo jak demoniczny prezes korporacji chce mieć pracowników za 1850 zł brutto.

Prezesa nie obchodzi, że taka pensja nie starczy nawet na podstawowe potrzeby. Ważne, by jego cele (ekspansja -> hajs) się zgadzały. A jak pracownik się „zużyje„, to się go wyrzuci z korporacji, on straci mieszkanie, stanie się bezdomnym, umrze. W naturze jest to samo – ochrona w postaci hormonów (płciowych, czy melatoniny której stężenie spada na starość) jest tylko wtedy, gdy organizm rozmnaża się płciowo. I tym samym, realizuje cele natury. A więc gdzieś do wieku 50 lat.

Natura jest więc przeciwna temu, by ludzie się uduchawiali i przebudzali. Ale to nie wszystko, bo natura sprzeciwia się także temu, by ludzie byli szczęśliwi, by żyli w dobrobycie, by rozwijali naukę i wiedzę. Natura chce człowieka mieć przy sobie, choćby mieszkał on w jaskiniach, żył max 30 lat i był totalnie zezwierzęcony. To człowiek sprzeciwia się temu, chce i rozwijać się, i wrócić do swojego duchowego domu. I przez to cierpi – bo natura i jej mechanizmy w niego uderzają. Vadim Zeland, jeden z najpotężniejszych wtajemniczonych, nazwał te siły „wahadłami” jak i „siłami korygującymi„.

W swojej serii książek opisał, jak „symulować” różne mechanizmy, zachowania i odczucia, charakterystyczne dla ludzi sukcesu. Pozwala to ominąć mechanizmy natury tak, by jej siły korygujące nie karały człowieka. Zwrócę jeszcze uwagę na to, co pisałem już wiele, wiele razy. Otóż natura nie rozpoznaje i nie jest kompatybilna z naszymi duszami / umysłami. Ona nie rozpoznaje i nie rozumie takich pojęć jak: empatia, wrażliwość, miłosierdzie. Ba, ona nawet nie rozumie czym jest dobro i zło, i na czym polega krucha i delikatna równowaga między nimi.

Mechanizmy natury niejako „odruchowo” traktują te powyższe, pozytywne cechy, jako zagrożenie dla realizacji jej programów, jako słabość. I to jest wyjaśnienie tajemnicy, dlaczego ludzie dobrzy i empatyczni mają co rusz różne dziwne złe wypadki, przypadki, zbiegi okoliczności, traumy, choroby, a złoczyńcy tryskają energią, zdrowiem i odnoszą sukcesy. Zło jest premiowane i nagradzane przez naturę, bo wydajniej realizuje jej programy, niż dobro. Wśród biznesmenów, maklerów giełdowych, menedżerów, polityków – a więc elity, ludzi sukcesu – jest ogromna nadwyżka psychopatów.

Zostało to udowodnione kilkoma badaniami naukowymi. Najgłośniejsze z nich dotyczyło maklerów giełdowych z Wall Street. Psychopaci są tacy sami, jak natura, są z nią tożsami. Nie odczuwają empatii ani współczucia. Nie rozumieją oni pojęć dobra i zła. Są więc przez naturę nagradzani. Nie naruszają oni tzw „nadmiernych potencjałów„, opisywanych w książkach Vadima Zelanda, więc nie są karani przez siły natury. Mają wszechstronne możliwości rozwoju.

Częstym schematem jest tak, że jak próbujesz się odciąć od natury, wznieść wyżej – to ona „odcina” Ci swoje zasilanie. Mówisz, że Twoja dusza jest ponad, że jesteś czymś więcej? W porządku, więc receptory mózgowe / neurony słabną, powodując depresję. Także tarczyca – generator tej „profanicznej” siły witalnej – słabnie, zostaje wręcz zaatakowana przez organizm. Pojawia się choroba autoimmunologiczna taka jak Hashimoto. Obie choroby mają dziś rozmiar pandemii, i są wręcz częstsze niż pospolita grypa.

Trzeba zaakceptować swoją zwierzęcą część siebie, na przykład swoją seksualność. W tym tę seksualność, którą wypieramy do głębin psychiki, której się wstydzimy. Bo nie jest ona zgodna z konserwatywną i monogamiczną wizją świata. Jeśli walczysz z czymś, np z naturą – to wzmacniasz to coś. Nie można walczyć otwarcie, ale trzeba niejako zawiązać z nią pokój, wręcz… pakt. Trzeba obejść jej mechanizmy, choćby w taki sposób, w jaki przedstawił to Vadim Zeland.

Dopóki jesteśmy ludźmi w ciałach ziemskich, jesteśmy wplątani w to całe, zło, lęk przetrwania, zwierzęcą walkę o byt. Jesteśmy tutaj na tym samym poziomie, co zwierzęta. One robią sobie różne złe rzeczy (np męczą słabszych), by walczyć o pożywienie, partnerów, terytorium, których to zawsze jest niedobór. Ludzie robią sobie rzeczy jeszcze gorsze, by walczyć o surowce, pieniądze, zasoby, władzę.

Musisz wiedzieć, że jak wychodzisz spod macoszej „opieki” natury i jej programów, to powoli wchodzisz w inny świat. Możliwe że ten duchowy. Oprócz natury, jest druga, potężniejsza, ale o ironio, subtelniejsza siła. Nie widać jej na pierwszy rzut oka. Ta druga, boska siła, ma na celu ewolucję i udoskonalanie różnych form – zwierząt, ludzi, ludźmi, jest po naszej stronie. To tej sile zależy na tym, byśmy się rozwijali, byli szczęśliwi i zeszli w końcu z tych drzew, także mentalnie.

Z drugiej strony, potrzebujemy także tej natury. Jesteśmy dziećmi tego świata, pomimo tego że przypomina on rosyjski dom dziecka. Trzeba przecież unikać tych substancji i procedur medycznych, o których wiadomo że są szkodliwe i nieskuteczne – takich jak szczepienia czy leki obniżające cholesterol. Ważne jest też przecież dobre żarcie, inaczej się pochorujemy. No i dramatyczne jest zanieczyszczenie środowiska, które grozi zagładą życia na Ziemi. Ale tu trzeba dodać, to wszystko – drapieżny kapitalizm, rabunkowa eksploatacja zasobów i inne mechanizmy – są odwzorowaniem właśnie tych zwierzęcych programów natury.

Muszę też dodać coś innego. Wróćmy do sytuacji w Polsce. Kilka dni temu byłem wkurzony przez to, jaka sytuacja ekonomiczna panuje w naszym kraju. Wyklinałem na Polskę. Ale dosłownie chwilę później gdy przeglądałem facebooka, włączył mi się film video. Nie zdążyłem go w porę zamknąć, część obejrzałem. Było to nagranie z bogatego kraju zachodu, gdzie dwóch islamistów napadło na parę – chłopaka i dziewczynę. Wtedy natychmiast mi to przeszło, i dziękowałem stwórcy, że urodziłem się w Polsce. Przypadek, że to video włączyło mi się właśnie wtedy? Czy raczej synchroniczność jungowska?

To, na co tak bardzo narzekamy – jednocześnie nas… chroni. Narzekamy na biedę i prawicowe rządy, ale to w przyszłości ochroni nas przed ogromną wojną domową, którą być może wybuchnie na Zachodzie. Już teraz dzięki temu mamy setki tysięcy przestępstw rocznie mniej. Mamy po prostu swoich „islamistów„, choć 10 razy mniej agresywnych – kiboli, dresiarzy itp. I to nas niejako chroni. Matka natura wysyła islamistów tam, gdzie siła męska słabnie – do krajów Zachodu. I znowu, natura nie rozumie że ludzkość przechodzi ewolucję, tylko dba, by zawsze, w każdym kraju była odpowiednia dawka konserwatyzmu, cebulactwa, cierpienia, zła.

Wiele razy wspominałem, że to, na co narzekamy – a więc religie, ideologie, więziennictwo, policja, armia, i w końcu system – tak naprawdę trzyma tę planetę małp w ryzach i nas… chroni. Ogranicza, to fakt, ale też chroni. Tak samo, w pewnej części, jest z naturą. Wszystko jest bowiem dualne, podwójne. A życie pełne jest paradoksów i ironii.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://jarek-kefir.com/wsparcie/

 

Perspektywy ziemskiej cywilizacji: prawdziwa natura człowieka i wszechświata

globalna-swiadomoscDziś zapraszam Was wszystkich na ponad godzinny film o tytule „Trzy magiczne słowa„. Wypowiadają się w nim jedne z najbardziej oświeconych i wybitnych umysłów planety. Jest w nim mowa o naturze i połączeniu człowieka z naturą.

Jest to nieco inne podejście niż to, które ja opisuję w swoich felietonach. Zgadzamy się jednak co do jednego – aby zrozumieć kim jesteśmy i dlaczego na Ziemi dzieje się tak a nie inaczej, trzeba wejrzeć głębiej w naturę, poznać jak ona działa.

Ja poznałem pewne jej mechanizmy. Natura, matrix, bóg, system – to różne nazwy na to samo zjawisko, byt. Od najprostszych organizmów jakimi są wirusy, aż po złożony umysły ludzkie, mechanizmy natury są jedne i te same. Zostały one opisane przez biologów i ewolucjonistów, choć tradycyjna nauka i jej doktryny (np zasada doboru naturalnego) nie wyjaśnia wszystkiego.

Gdyż to całe okrucieństwo, bezwzględność, zjadanie życia przez życie, gnębienie życia przez życie – istnieje także w wymiarze duchowym. Vadim Zeland, Dymitr Wereszczagin i Sieriej Łazariew uchylili nam rąbka tajemnicy. W świecie ludzkim trwa globalna kradzież energii jak i paśnik energii. Komuś lub „czemuś” (?!) zależy na tym, by na Ziemi było jak najwięcej zła i cierpienia.

Zło, cierpienie, złe emocje – generują energię, która jest przechwytywana przez struktury egregorów zwane wahadłami. Ale to nie wszystko. W ciągu ostatnich dziesięcioleci, może stuleci, wahadła zaciskają na ludzkość swoje pęta i kleszcze coraz bardziej. Twory te łączą się z podświadomościami ludzi, i skłaniają ich do różnych, często bardzo złych czynów – by zmaksymalizować ilość cierpienia. Wahadła dodatkowo obniżają i tak szczątkową świadomość u ludzi.

To jest natura – świat, w którym zwierzę zjada inne zwierzę, zaś człowiek kradnie energię innemu człowiekowi. To jest natura – świat, w którym silniejsi i bezwzględniejsi są chronieni. Natomiast osobniki słabsze nie tylko mają gorsze życie, ale wystawione są na gniew sił równoważących natury. Także tych związanych z działalnością wahadeł. Pech chciał, że natura zalicza empatię, miłosierdzie, miłość, czułość – do słabości.

Ona nie rozumie zawiłości relacji międzyludzkich. Psychopatyczny prezes korporacji, czy twardy macho źle traktujący kobiety, mają ochronę sił natury, która umożliwia im sukces i rozwój. Odpowiednio – psychopatyczny prezes korporacji odnosi same sukcesy finansowe, zaś twardy i bezwzględny macho osiąga sukcesy matrymonialne.

Zaś człowiek empatyczny i spokojny ma różne dziwne upadki,, wypadki, przypadki, złe zbiegi okoliczności, jakby dosłownie cały świat się na niego uwziął. Ten motyw niegodziwca osiągającego sukcesy i empaty kopanego przez świat po dupie, przewija się przez kulturę i popkulturę wszystkich epok, narodów i kultur. Z biblią na czele.

Wpadłem na pewną teorię. Otóż człowiek wydaje się być kompletnie niekompatybilny z naturą tej planety. Według tego co pisał jeden z najpotężniejszych wtajemniczonych, Vadim Zeland – zwierzęta nie stwarzają nadmiernych potencjałów, nie ściągają na siebie gniewu sił korygujących natury. To człowiek je stwarza, a konkretnie – jego umysł. Więc natura w swój ślepy i głuchy sposób, karze go. Przy czym natura nie rozumie pojęć takich jak empatia, wrażliwość, nie rozróżnia dobra i zła. Nie rozumie ludzkich dylematów i emocji.

Człowiek otrzymawszy umysł wyrósł ponad naturę, i to na tyle, że natura nie jest w stanie go zrozumieć. Natura na siłę stara się nas wcisnąć w matrycę zwierzęcą, z jej bezwzględnymi prawami doboru naturalnego. I właśnie stąd bierze się fakt, że ludzie psychopatyczni i bezwzględni odnoszą sukces za sukcesem, tryskają zdrowiem i są bezkarni. Bo natura nie rozumie czegoś takiego jak spokój, jak empatia, i wręcz to.. zwalcza, używając właśnie tej matrycy zwierzęcej, z wahadłami na czele.

Z drugiej strony, Ci potężni wtajemniczeni wypowiadający się na filmie, mówią:
Jeśli pokochasz naturę, nie będzie zanieczyszczeń. Jeśli pokochasz ludzi, nie będzie zabijania. Jeśli pokochasz wszystko, miłość będzie rozprzestrzeniać się na cały świat

Film który zalinkowałem poniżej, ukazuje jakby drugą stronę, drugi biegun sił natury. To nie jest do końca prawda, że wszystko nawzajem się zżera, że tylko psychopaci i bezwzględni odnoszą sukcesy. Choć jest to najbardziej widoczne. Wiem, że jest coś jeszcze. Wiem, że w naturze jest także jakaś słabo widoczna, głęboko zakamuflowana siła. Która jest jakby przeciwna tym okrutnym, ewolucyjnym, biologicznym mechanizmom. Ta siła umożliwia nam szersze spojrzenie, i przede wszystkim, zrozumienie mechanizmów natury / systemu tak, by żyć obok niej. Nie będąc niepokojony i karany przez wahadła i siły korygujące natury.

Możliwe, że natura traktuje nas w zależności od poziomu (samo)świadomości. Większość ludzi żyje w transie, w osłupieniu, z minimalnym poziomem świadomości. Swoje codzienne czynności wykonują automatycznie, bez zastanowienia. Ich ostrzeganie jest jakby przymglone. Objawia się to m.in. tym, że to emocje rządzą nimi, a nie oni emocjami. Jak wpadną w pętlę przechwytu złej emocji (depresja, smutek, agresja, nienawiść, pogarda, lęk) to ta emocja robi z nimi co chce, zostawiając ich wyczerpanych i bez sił. I tacy ludzie muszą być traktowani przez naturę przez pryzmat matrycy zwierzęcej, tej z bezwzględnymi prawami.

Natomiast ludzi o większym poziomie świadomości zaczynają być traktowani inaczej. Im większy poziom świadomości, tym słabszy gniew wahadeł i innych mechanizmów natury kojarzonych przeze mnie z matrycą zwierzęcą. Sam widzę to po sobie. Gdy w marcu, kwietniu tego roku (2016) poznałem zasady działania świata, gdy poszerzyłem trochę swoją świadomość i zrewolucjonizowałem myślenie – wiele się zmieniło. Dla dotychczasowych wampirków, np z rodziny czy miejsca pracy, stałem się niemal niewidzialny, przezroczysty. Było to jedno z bardziej szokujących mnie, ale pozytywnie, doświadczeń z poznawania praw natury.

Można nauczy się „symulować” czy też „emulować” zachowania i odczucia tych, którzy są przez naturę i jej mechanizmy promowani. Przy czym wcale nie trzeba stawać się psychopatą, a wręcz przeciwnie. Tak, ten świat jest czymś w rodzaju piekła, więzienia. Na którym rzeź i mord trwa od zarania dziejów. To trzeba wiedzieć, mieć tego typu wiedzę w umyśle. Ale potem o tym trzeba w pewnym sensie… zapomnieć. Nie rozmyślać i nie wałkować tego ciągle. Ci źli, złoczyńcy, zimne dranie, psychopaci – traktują ten świat jako źródło ukochanej przyjemności. Lubią ten świat, chwalą go, doceniają to co mają, odczuwają wdzięczność.

Te same odczucia możemy „wygenerować” w naszym umyśle my, pomimo posiadania tej wiedzy. Natura, jak już mówiłem – jest ślepa i głucha, i nie rozpozna, że ta emocja, to odczucie, jest „emulowane„. Ważne jest jednak to, by była to emocja, myśl.. szczera, czyli nie zakłócana myślą, emocją przeciwną. Po prostu dziękuj za to, co masz. A najwięcej dziękuj za to, przed czym świat i roztropność Twego umysłu Cię uchroniły. Popatrz jak dramatyczne i koszmarne problemy mają katolicy, mieszkańcy małych wiosek czy miejskich blokowisk nie kumający nic, czy ludzie żyjący w toksycznych małżeństwach. O problemach głodującej Azji czy Afryki nawet nie śmiem wspomnieć.

Mechanizmy te i środki zaradcze były opisywane przez wtajemniczonych takich jak Vadim Zeland, Dymitr Wereszczagin, Siergiej Łazariew, Neal Donald Walsch. Są to ludzie których promuję i których publikacje polecam. Siłą rzeczy, są oni dużo mniej znani, niż popularni guru new age tacy jak Osho czy de Mello. I w przeciwieństwie do guru new age, Vadim Zeland nie owija w bawełnę, nie słodzi, nie obiecuje gruszek na wierzbie. Mówił on wprost, że idea przebudzenia i oświecenia jest niemal niemożliwa do wcielenia w życie. I nawet nie jest konieczna by żyć w świecie materii i ducha szczęśliwie. Pisał on, że gdyby zmusić natchnionego guru do ponownego życia i zarabiania w agresywnym środowisku miasta, to z marszu straciłby swoje oświecenie.

Cytuję: „Film ten, to duchowa opowieść o roli i miejscu człowieka na Ziemi. Jest to przypomnienie o tym, że jesteśmy jedną nieskończoną duszą, pochodzącą z tego samego Źródła. Jest to swego rodzaju przypomnienie o wyciszeniu i spojrzeniu w nasz wewnętrzny, nieskończony, boski potencjał i o przejęciu pełnej odpowiedzialność za swoją moc i za swoją świadomość tutaj na Ziemi. Kim jesteśmy? Kim jest Bóg? Osoby wypowiadające się to m.in: Nassim Haramein, Neale Donald Walsch, Dolores Cannon, Max Christensen & Jasmuheen.”

Cytuję: „Cos dziwnie zlego dzieje sie z ludzka swiadomoscia.Chociaz wyewoluowalismy dalej niz jakiekolwiek inne zwierze na Ziemi, to stalo sie to za cene absurdalnej ciasnoty,co oznacza,ze patrzymy na rzeczywistosc przez silny teledkop,nie potrafiac zobaczyc lasu czy nawet lisci, poniewaz mozemy sie skupic jedynie na pojedynczych drzewach… Widzimy swiat tak,jak widzi go robak,podczas gdy pilnie potrzebujemy widoku z lotu ptaka. ….Na tym etapie ewolucji,nasza najwieksza potrzeba jest zmiana naszego intelektualnego punktu widzenia-uznanie,ze nie jestesmy we wszechswiecie sami i ze powinnismy robic znacznie lepszy uzytek z inteligencji,ktora mamy.Nasza ciasnota HIPNOTYZUJE nas,wprowadzajac nas w stan pasywnosci. …Wydaje mi sie,ze tym,co obecnie sie narzuca,czy nam sie to podoba czy nie,jest bardziej uniwersalistyczny punkt widzenia.Nie wiem,czy probuja nam to powiedziec „obcy”,czy moze jest to cos wiekszego.Z pewnoscia jednak mowi sie nam,ze musimy sie obudzic.Zjawisko UFO-czy wiele pokrewnych zjawisk-stopniowo zmusza nas do akceptacji tego,ze ISTNIEJA „inne rzeczywistosci i wymiary”i ze nie mozemy dluzej zyc jak przezuwajace krowy na polu. …To,co teraz sie dzieje,z wytrwaloscia,ktora nie moze byc ignorowana,wymaga naszej uwagi i stanie sie jeszcze bardziej uporczywe,dopoki nie zdobedzie calej naszej uwagi.

PRAWIE CALA LUDZKOSC JEST NICZYM WIECEJ,JAK POKARMEM.Ludzie sa kontrolowani i manipulowani od narodzin az po grob,dokladnie tak,jak przedstawiono to w filmie ‚Matrix”,tyle,ze nie sa bateriami dla kilku komputerow,ktore wpadly w amok i przejely kontrole nad swiatem-sa doslownie FIZYCZNYM I ENERGETYCZNYM POKARMEM DLA ISTOT Z WYZSZYCH GESTOSCI.A z powodu swojej ignorancji nie moga nic zrobic.Nie maja wolnej woli,poniewaz nie sa przebudzeni.Co wiecej:wnioskuje,ze nasza kultura,nasze religie,nasze filozofie,nasza nauka,wszystko to ma w tym swoj udzial; i kontrolowane jest przez ten olbrzymi,zlozony „mechanizm zywieniowy”-hierarchie Sluzby Sobie.Nawet wiekszosc „nowych”interpretacji nurtu New Age jest jedynie jeszcze jedna warstwa cebuli oszustw,zeby dalej pozbawiac nas wolnej woli.Co stalo sie z „miloscia”?Co stalo sie z „jednoscia”?,dobrocia,zjednoczeniem,Bogiem bedacym w niebie i swiatem bedacym w porzadku? Co stalo sie z calym tym podnoszeniem swiadomosci,ktore mialo toczyc sie na calej planecie.Co stalo sie z poczuciem „bezpieczenstwa”,jesli tylko otoczysz sie „miloscia i swiatlem”i pozytywnym mysleniem?Te rzeczy sa jedynie maskami „maszyny zywieniowej.”
~Autor nieznany

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://jarek-kefir.com/wsparcie/

 

Ludzie którzy pomogli Ci wstać gdy byłeś na dnie, zasługują na to, co najlepsze

zmiana-zyciaSwego czasu, bodaj rok temu, widziałem kilka życiowych porad napisanych przez byłego żołnierza i weterana. Oprócz życiowych rad typu nie bądź konserwatystą, utkwiła mi w pamięci jedna, chyba najważniejsza stamtąd. Brzmiała ona:

Dużą część życia spędzisz na myśleniu, że jesteś ludziom coś winien. Lwiej części z nich gówno jesteś winien

I tak jest w istocie. Często jest tak, że ludzie toksyczni starają się zatrzymać nas przy sobie, argumentując bądź zręcznie manipulując, że jesteśmy im coś winni, zobowiązani. Bo rodzina, bo praca, bo starzy znajomi („No jak? mi nie podżyrujesz kredytu na 200 tysięcy?„). Bo partia, bo ideologia, bo religia, bo ojczyzna. I każdy ten ktoś coś od Ciebie chce powołując się na zobowiązanie.

A tymczasem w ogromnej większości przypadków nic tym ludziom nie jesteś winien. Wyjątek stanowią więzy i łańcuchy których przeciąć nie da się w żaden sposób – kredyty, dzieci, czy jakieś zobowiązania prawne. Ale je zawiązujesz teoretycznie będąc dorosłą i odpowiedzialną osobą.

Jest jeden uniwersalny klucz podług którego można stwierdzić, czy komukolwiek jesteś cokolwiek winien. Jest to zasada życiowa tak prosta i przejrzysta, że wielu ludziom umyka zupełnie. Bo to co najprostsze jest jednocześnie najtrudniejsze.

Jeśli cokolwiek jesteś komukolwiek winien to tylko i wyłącznie tym którzy pomagali Ci wstać gdy byłeś na samym dnie. Te kilka osób, które policzysz na palcach jednej ręki. Masz szczęście, jeśli policzysz ich na palcach obu rąk. Bywa że tych osób jest dużo, dużo więcej, jak w moim przypadku. Cała reszta nie ma znaczenia choć często próbują to nam wmówić.

Ta grupa osób to Twoja prawdziwa, duchowa rodzina. Ja wierzę w hipotezę bratnich dusz, które spotykają się na różnych etapach swojej wędrówki, i pomagają sobie w trudach życia na tym łez padole. Grupy bratnich dusz mogą liczyć kilka osób, kilkanaście, kilkaset, a czasami nawet więcej ludzi. Zasadą tego świata jest to, że gdy zaczynają się problemy, to ludzie mają jakby mniej czasu, rzadziej chcą Cię widzieć i słuchać.

Zaś gdy jesteś na dnie, to nie ma wtedy prawie że nikogo. Najcięższe chwile życia najczęściej przechodzą w mniejszej lub większej samotności. Jeśli jest przy Tobie ktoś, kto pomaga Ci przetrwać – to otrzymujesz od takiej osoby najcenniejszą wartość jaka jest na Ziemi – dar Serca. Zapamiętaj kto był wtedy przy Tobie i podał pomocną dłoń. Bo przyjdzie taki czas, gdy to Ty będziesz musiał podać swoją dłoń tej osobie, w przyszłości. Nie zawiedź wtedy.

Czas gdy jesteśmy na życiowym dnie, jest specyficznym papierkiem lakmusowym naszych relacji. Życie wtedy w ironiczny sposób mówi: „sprawdzam„! Większość się po prostu odwróci i zapomni. Będą Ci którzy Ci pomogą i uratują. Ale będą też tacy, którzy jeszcze bardziej Cię pogrążą. Tych także pamiętaj i także oddaj im należną zapłatę gdy czas Twojej potęgi w końcu nadejdzie.

Nie jest do końca prawdą że mamy liczyć tylko na siebie w trudnych chwilach. Niby przechodzimy je sami, ale te nasze bratnie dusze są gdzieś w tle, koło nas, bliżej lub dalej. Ci którzy byli podczas naszych najgorszych chwil, zasługują na to, by być podczas tych najlepszych.

I na koniec jeszcze jedna zasada. Nie rzucaj pereł między wieprze. Ta zasada dotyczy nie tylko wiedzy i faktu, że wtajemniczani w nią są nieliczni. Dotyczy także Twojego daru serca. Jeśli dasz go nieodpowiedniej osobie, to wzmocnisz ją. W konsekwencji odpowie ona jeszcze większym złem względem Ciebie. Nie jest więc prawdziwe porzekadło wzięte z new age, że zło należy zwalczać dobrem.

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://jarek-kefir.com/wsparcie/

 

Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?

dobro-i-zloLęk przetrwania pojawia się w świecie w którym rozmaitych zasobów (żywności, wody, partnerów, miejsca do życia) nie starcza dla wszystkich powołanych do życia istot. Jest to sam Rdzeń oprogramowania natury i Genesis (praprzyczyna) obecnej sytuacji na świecie. Wszelkie zło wyrządzane jednej istocie przez drugą, ma praktycznie zawsze swoje praźródło w niedoborach zasobów i związanym z tym lękiem przetrwania.

Gdy przeanalizujesz każdą złą sytuację i czyn głębiej i dokładniej – zawsze gdzieś na końcu znajdziesz przyczynę w lęku przetrwania. Jest to bardzo ogólna odpowiedź na pytanie które zadaje sobie cala ludzkość od zarania dziejów: „czemu jest tyle zła na świecie?”  Ale odpowiedź rodzi kolejne fundamentalne pytania.. kto (lub „co”?!) tak zaprogramował(o) Rdzeń? Komu (czemu?!) potrzebny jest system w którym istoty muszą walczyć o ograniczone zasoby, przez to wyrządzać sobie zło i cierpieć?

Im dalej w las tym więcej drzew. Im bardziej się nad tym zastanawiasz tym więcej pojawia się pytań. I coraz trudniej znaleźć na nie jednoznaczną odpowiedź. Na wiele z tych pytań odpowiedzi nie ma. Lub odpowiedź jest albo hipotetyczna (czyli niemożliwa do obiektywnej weryfikacji), albo częściowa.

To, co nazywacie systemem czy matrixem nie wynika bezpośrednio z działań jakiejś złej i spiskującej elity, ani nie wynika z tego że ludzkość zbłądziła, zgrzeszyła. Bo to są tylko skutki, a nie przyczyna. Prawdziwa przyczyna to opisane powyżej zaprogramowanie jednostki centralnej zarządzającej naszą planetą (Rdzeń, matka natura, Bóg, Demiurg i inne nazwy).

NIE BĘDĘ SIĘ POWTARZAŁ ale wszystko drobiazgowo wyjaśniłem w poniższych felietonach. Jest to odpowiedź na odwieczne pytanie ludzkości które napisałem powyżej, a nad którym od zawsze (i najczęściej bezskutecznie) łamią sobie głowy filozofowie, mistycy, wizjonerzy, prorocy, psychologowie, naukowcy. Teraz tę odpowiedź znasz i widzisz, że jest ona tak prosta, że.. prostsza być już nie mogła. I w tym tkwi właśnie ogromna trudność w znalezieniu tej odpowiedzi. A oto te felietony:
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Religie i ideologie są stabilizatorami systemu, uwolnij się od nich!
Do kobiet i mężczyzn nowej ery. Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu

Wszyscy ludzie mówią że chcą poznać prawdę, dopóki nie zdają sobie sprawy, że prawda zweryfikuje ich najgłębsze przekonania, idee, nadzieje i marzenia. Wolność oświecenia oznacza dużo więcej niż doświadczenie miłości i pokoju. Oznacza ono odkrycie prawdy, która która zmieni Twoje postrzeganie siebie i życia do góry nogami. Dla tego, kto jest już gotów, będzie to niewyobrażalnie wyzwalające. Ale dla kogoś kto wciąż się oczyszcza, będzie to dużym wyzwaniem.”
~Adyashanti

Domyślasz się więc zapewne, jak ogromną siłę ma lęk przetrwania. Z tego wynika kolejny wniosek. Jeśli elita, krajowa czy globalna, wykorzystuje parametry Rdzenia (natury itp) w celu wprowadzenia jeszcze większego zamordyzmu ekonomicznego, to jakie to daje owoce? Prowadzi to do ogromnej degeneracji społeczeństw i narodów. Lęk przetrwania przy jednoczesnym opresyjnym ucisku i wyzysku ekonomicznym jest piorunujący i niszczy każdą sferę człowieczego życia. Styrany i zlękniony człowiek nie ma szans na rozwój emocjonalny, naukowy, zawodowy, duchowy.

Jest zajęty tylko zwierzęcym przetrwaniem od pierwszego do pierwszego. Pomimo tego, że sprawdza stan pustego konta bankowego za pomocą najnowocześniejszej technologii – smartfona z internetem LTE – niewiele różni się od zwierzęcia. Widać to szczególnie w Polsce, gdzie morderczy i opresyjny kapitalizm Balcerowicza, Petru i Tuska, łączy się z kościelnym konserwatyzmem i ciemnotą. Ludzie biedni, „niedoruchani„, więc i agresywni, zawistni, niekulturalni, plotkujący, donoszący itp itd. Typowe „polskie wady” także mają przyczynę w lęku przetrwania.

Generowanie i nasilanie lęku przetrwania przez elitę jest kluczem do WŁADZY nad społeczeństwami i narodami. Jednostka zajęta lękiem, trudem i znojem dnia codziennego, nie rozwinie się, nie pozna wiedzy z wielu dziedzin życia – od matematyki, po informatykę, psychologię czy okultyzm. I tym samym, elicie nie wyrośnie silna i świadoma konkurencja od dołu, bo społeczeństwo będzie ciemne, niewykształcone i zajęte przeżyciem od pierwszego do pierwszego.

A im biedniejsze społeczeństwo, tym bardziej zafiksowane na punkcie patriarchatu, konserwatyzmu, religii i innego oszołomstwa – jest to kolejne prawo tego świata. Ustawą nawet najbardziej liberalnego rządu tego zmienić się nie da, bo to byt, a nie ustawa, określa świadomość.

Dlatego zwracaj szczególną uwagę na to, czy aby nie popierasz polityka, który ten opresyjny kapitalistyczny (neoliberalny) system promuje. I nie jest ważne jak ma na nazwisko ani jaką ideologię (a więc iluzję postrzegania) Ci proponuje. Korwin, Balcerowicz, Petru, Schetyna, Kołodko, Olechowski, Michnik, Lis – popierają w zasadzie jedno i to samo. Można popierać albo antysystemowość Korwina, albo chęć osłabienia wpływów kościoła i konserwatyzmu jaką wykazują inni politycy. No ale tym się nie najesz.

Poniżej wklejam cytat autorstwa Łukasza M. Łukaszewicza o metodzie uwalniania według Davida R. Hawkinsa. Ta metoda także uznaje fakt, że wszelkie zło ma swoją praprzyczynę, genezę w lęku przetrwania. Dotyczy ona ludzkich negatywnych myśli, emocji i odczuć. I mówi jak od tych emocji się uwalniać.

Cytuję: „Technika uwalniania wg Davida R. Hawkinsa (nie znam prostszego i efektywniejszego narzędzia)

Uwalnianie z jednoczesnym odpuszczeniem jest jak nagłe pozbycie się wewnętrznego napięcia, albo jak zrzucenie ciężaru. Towarzyszy temu natychmiastowa ulga i lekkość oraz poczucie wolności i szczęścia. Jest rzeczywistym mechanizmem umysłu.

Mechanizm poddania, to bycie wolnym w danym obszarze życia od negatywnych uczuć, dzięki czemu bez oporu czy wpływu wewnętrznych konfliktów manifestuje się nasza kreatywność i spontaniczność Zaniechanie wewnętrznej walki i porzucenie oczekiwań to największy prezent jaki możemy dać sobie i innym by wspierać wolność. Doświadczamy wtedy podstawowej natury wszechświata, którą jest jak sami odkryjemy – manifestowanie największego, możliwego dobra w danej sytuacji.

1. Uświadom sobie dane uczucie, pozwól by się ukazało i pozostań z nim w kontakcie.

2. Nic w nim nie zmieniaj, nic z nim nie rób – pozwól aby sobie płynęło. Oznacza to po prostu zgodę, że czujesz, i skupienie na ukrytej za tym energii. Czyli najpierw pozwól sobie na odczuwanie, bez opierania się temu co czujesz, bez rozładowywania tego uczucia, obawiania się go, potępiania czy moralizowania na jego temat. Oznacza to porzucenie osądów i zdanie sobie sprawy, że to tylko uczucie.

3. Jesteś z tym uczuciem i odpuszczasz wszelkie wysiłki, aby w jakikolwiek sposób je zmienić. Odpuść też chęć by mu stawić opór. To właśnie opór powoduje, że uczucie trwa. Gdy przestajesz stawiać opór lub próbować je zmienić, przejdzie ono w następne uczucie i będą mu towarzyszyć łagodniejsze doznania. Uczucie, któremu się nie opieramy, zniknie, gdy tylko wyczerpie się energia, która je napędza.

4. Podczas uwalniania ignoruj wszystkie myśli. Skup się na uczuciu samym w sobie, nie na myślach. Myśli nigdy się nie kończą, napędzają się same i płodzą jedynie więcej myśli. Myśli są zaledwie racjonalizacjami umysłu, który stara się wyjaśnić obecność uczuć. Prawdziwym powodem tego co czujesz jest nagromadzone napięcie ukryte za emocjami, które napiera, by uwolnić się w danym momencie. Myśli czy zdarzenia zewnętrzne są jedynie pretekstem wymyślonym przez umysł.

Gdy bardziej zaznajomisz się z Techniką Uwalniania zauważysz, że wszystkie negatywne uczucia są powiązane z fundamentalnym lękiem każdego z nas dotyczącym przetrwania, oraz, że wszystkie uczucia są jedynie „programami przetrwania” w których niezbędność wierzy umysł. Technika Uwalniania progresywnie kasuje te programy. Poprzez ów proces pierwotna przyczyna kryjąca się za uczuciami coraz bardziej się wyłania.”
Autor:
Łukasz M. Łukaszewicz

Podsumował: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://jarek-kefir.com/wsparcie/

 

Trzy niezwykłe przypowieści które pomogą Ci zrozumieć życie

Zapraszam do przeczytania trzech niezwykłych, ale ciekawych historii o tym, czym jest życie i lekcje, jakie są jego udziałem. Wiem że tego typu historie zmieniają niewiele..

Ta wiedza musi się wtopić w rdzeń podświadomości, wtedy staje się ona tym, co ezoterycy określają „świadomością„. Wiem, że musi minąć pewien czas aby to się stało. Można znać pewne rzeczy w teorii, ale póki nie staną się one „żywym Tobą„, to nic w Twoim życiu się nie zmieni.

Kluczem jest pogodzenie się z tym, jaki jest świat i jacy są ludzie. Daj światu prawo do bycia niedoskonałym i być może niedopracowanym. Daj ludziom prawo do tego, by popełniali błędy, głupstwa, by upadali a potem podnosili się, i tak w kółko.. Jednym słowem daj im prawo do bycia sobą i nie próbuj zmieniać ich na siłę.

Zrezygnuj z chęci zmieniania ludzi, z chęci oświecenia ich i uczenia NA SIŁĘ. Zrezygnuj także z oceniania, pogardy, poczucia wyższości, nienawiści. Bądź sobą a inni niech też będą sobą.

Nie ma nic złego w tym że oświecani i wtajemniczani w wiedzą są nieliczni. Nie ma nic złego w tym, że większość mniej lub bardziej śpi. Oni nie dorośli do wiedzy. Wiedza albo by im zaszkodziła, albo by jej nie przyjęli ze względu na mechanizmy zabezpieczające w ich psychikach.

Pamiętam siebie z lat 2009 – 2013. Chciałem wtedy by wszyscy, dosłownie wszyscy poznali zakazaną, alternatywną wiedzę o polityce, świecie, duchowości. Pomijam już, że często była to wiedza albo niepełna, albo z gruntu fałszywa.. Ale chciałem by wtajemniczeni byli WSZYSCY bez wyjątku.

Dziś wiem że to tak nie działa, że tak się nie da. Ziemskie dzieci bez względu na to jaki jest wiek ich ciał, muszą spać. Nie mam żadnej presji by przekazywać wiedzę ziemskim dzieciom. Oni mają swoją wiedzę, swoje pragnienia, wzruszenia, lęki, lekcje życiowe. Na tej samej zasadzie nie będę się wkurzał na dwulatka bawiącego się zabawkami na to, że nie potrafi zrozumieć matematyki wyższej z piątego roku studiów.

Miałem jednocześnie świadomość, że ta wiedza na pewno nie trafi do wszystkich. Że trafi do maleńkiego grona ludzi. Znałem już wtedy twarde realia życia. Pięknoduchy i idealiści wyznający doktrynę new age nie mają świadomości twardych realiów życia. Ja miałem. Znałem potęgę takich mediów jak TVN, Wyborcza, Onet. I wiedziałem że ruch alternatywny takich mediów nie ma i mieć nie będzie. I to wywoływało u mnie ogromny lęk i frustrację.

A wystarczy zrezygnować z takiego myślenia, że wiedzę powinni posiadać wszyscy. No sorry, ale wiedza i świadomość – tylko dla wybranych, i to jest w 100% ok.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


Cytuję: „Uczeń zapytał mistrza:

– Mistrzu, czy świat jest wrogi dla ludzi? Czy niesie zło czy dobro?

– Opowiem Ci historię o tym, jak świat odnosi się do człowieka – powiedział mistrz. Był sobie kiedyś wielki król, który kazał zbudować piękny pałac. Było tam wiele wspaniałości. Wśród różnych cudów i ciekawostek w pałacu było komnata, w której wszystkie ściany, podłoga, drzwi, a nawet sufit były zrobione z luster. Osoby wchodzące do komnaty w pierwszej chwili nie zdawały sobie sprawy, że stoją przed lustrami – tak bardzo zacierała się granica między światem rzeczywistym a odzwierciedlonym. Ponadto ściany komnaty zostały tak zbudowane, że na każdy dźwięk odpowiadało echo. Gdy ktoś pytał: “Kim jesteś?”- słyszał w odpowiedzi z różnych stron: “Kim jesteś… kim jesteś?”.

Pewnego razu do komnaty dostał się pies i zamarł w zdumieniu pośrodku, otoczony sforą psów ze wszystkich stron, a także z dołu i z góry. Pies na wszelki wypadek ostrzegawczo pokazał kły i wszystkie odbicia odpowiedziały mu tym samym. Pies zawarczał. Echo odwzajemniło głośne warczenie. Pies szczekał coraz głośniej. Echo też. Pies biegał tam i z powrotem, próbując ugryźć odzwierciedlające się w lustrach psy, jego odbicia też biegały i gryzły. Rano królewska służba znalazła wycieńczonego, nieprzytomnego psa, otoczonego przez setki nieprzytomnych psów. W komnacie nie było niczego, co mogłoby zagrozić psu, prócz jego własnego odbicia.

Widzisz – powiedział na koniec mistrz – świat nie jest ani dobry, ani zły sam w sobie. Wobec człowieka świat jest obojętny. Wszystko, co dzieje się wokół nas jest tylko odzwierciedleniem naszych myśli, uczuć, pragnień i działań. Świat to jedno wielkie lustro.”


Cytuję: „Dawno, dawno temu, na jednym z oceanów istniała wyspa, którą zamieszkiwały emocje, uczucia oraz różne ludzkie cechy, między innymi: dobry humor, smutek, mądrość, duma; a wszystkie je razem łączyła miłość.

Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, że niedługo wyspa zatonie. Przygotowali więc swoje statki do wypłynięcia w morze, aby na zawsze opuścić wyspę.

Tylko Miłość postanowiła poczekać do ostatniej chwili. Gdy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu Miłość poprosiła o pomoc. Pierwsze podpłynęło Bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała:
– Bogactwo, czy możesz mnie uratować ?
– Niestety nie. Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności.
Nie ma tam już miejsca dla ciebie – odpowiedziało Bogactwo.

Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.
– Dumo, zabierz mnie ze sobą! – poprosiła Miłość.
– Niestety nie mogę cię zabrać! Na moim statku wszystko jest uporządkowane, a ty mogłabyś mi to popsuć… – odpowiedziała Duma i z dumą podniosła piękne żagle.

Na zbutwiałej łódce podpłynął Smutek.
– Smutku, zabierz mnie ze sobą! – zawołała Miłość.
– Och, Miłość, ja jestem tak strasznie smutny, że chcę pozostać sam – odrzekł Smutek i smutnie powiosłował w dal.

Dobry Humor przepłynął obok Miłości nie zauważając jej nawet, bo był tak rozbawiony, że nie usłyszał w ogóle wołania o pomoc.

Wydawało się, że Miłość zginie na zawsze w głębiach oceanu…
Nagle Miłość usłyszała: – Chodź! Zabiorę cię ze sobą! – powiedział nieznajomy starzec.
Miłość była tak szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia,
że zapomniała zapytać kim jest jej wybawca.
Miłość bardzo chciała się dowiedzieć kim jest ten tajemniczy starzec.
Zwróciła się o poradę do Wiedzy.
– Powiedz mi proszę, kto mnie uratował?
– To był Czas. – Odpowiedziała Wiedza.
– Czas? – zdziwiła się Miłość. – Z jakiego powodu pomógł mi Czas?
– Widzisz, tylko Czas prawdziwie rozumie, jak ważnym uczuciem w życiu każdego człowieka jest Miłość. – Odrzekła spokojnie Wiedza.”
~Autor nieznany


Cytuję: „Żył sobie kiedyś młody chłopiec, który miał niestety pewien bardzo poważny problem, był mocno niedowartościowany. Nie mógł uwierzyć w to, że jest kimś niezwykłym.

Któregoś dnia usłyszał o pewnym mędrcu, który znał podobno wszystkie odpowiedzi świata, i który potrafił znaleźć rozwiązanie każdego problemu. Udał się do tego mędrca ze swoją sprawą.

Mistrzu, nie mogę odnaleźć swojej wartości, pomóż mi. Czy mógłbyś dać mi jakąś radę?

Mistrz spojrzał na niego i odrzekł: – Wiesz, właściwie to chętnie bym ci pomógł, tylko teraz nie mam czasu. Mam bardzo ważną sprawę i dopiero gdy ją rozwiążę, będę mógł ci pomóc. W sumie… – Dodał po przerwie – to gdybyś mi pomógł ją rozwikłać, może było by szybciej.

Chłopiec trochę się zmartwił, że znowu jego sprawę odsunięto na dalszy plan i nie był tak ważny, aby się nim zainteresować, ale powiedział: – Dobrze, pomogę ci mistrzu, wtedy może zajmiesz się moją sprawą. Co mam zrobić?

Mistrz dał mu swój pierścionek, który nosił na małym palcu, mówiąc: – Jedź na targ i sprzedaj ten pierścionek, ale jest jeden warunek, nie możesz uzyskać mniejszej ceny niż jednego złotego dukata. Potrzebuję tych pieniędzy, aby spłacić szybko pewien dług. Nie mniej niż 1 złoty dukat – powtórzył.

Chłopiec zabrał pierścionek i pojechał na targ. Pytał tam niezliczonej ilości kupców, czy nie kupiliby od niego tego pierścionka. Było wielu zainteresowanych, ale kiedy słyszeli cenę jednego z dukata, wszyscy albo kręcili z politowaniem głową albo wybuchali śmiechem, wykrzykując: – Ten pierścień nigdy nie będzie tyle wart.

Chłopiec pytał naprawdę setki handlarzy i nic nie uzyskał, nikt nie był zainteresowany na tyle, aby dać mu takie pieniądze. Zasmucony i rozczarowany wrócił w końcu do mistrza, nie wiedząc jak się to skończy. Przecież nie zrobił tego, o co poprosił go mistrz.

Oddał pierścionek mistrzowi, mówiąc: – Przykro mi, nie znalazłem nikogo, kto chciałby mi dać za niego jednego złotego dukata.

Mędrzec spojrzał na niego i odparł: – Może zrobilibyśmy coś jeszcze innego. Pojedź do słynnego jubilera, wielkiego znawcy biżuterii i klejnotów, aby dowiedzieć się ile w ogóle wart jest ten pierścień. Ale pamiętaj, nie sprzedawaj go! Zapytaj tylko ile jest warty.

Chłopiec zabrał ponownie pierścionek i pojechał do jubilera, słynącego ze swej wiedzy.

Ten długo oglądał i badał klejnot, przyglądał się mu z każdej strony, ważył, mierzył, i na koniec powiedział: – Jeżeli twój mistrz naprawdę szybko potrzebuje go sprzedać, to mogę zaoferować ci 58 złotych dukatów. Wiem, że pierścień jest wart dużo więcej, prawdopodobnie koło 100 dukatów, ale jeśli to pilne, w tej chwili daję 58….

Chłopiec bardzo się zdziwił, i ogromnie ucieszony, wrócił szybko do mistrza, aby podzielić się z nim dobrą nowiną.
– Widzisz – powiedział mędrzec, wysłuchawszy go uważnie. – Dlaczego chodzisz po świecie i pytasz ludzi, którzy na niczym się nie znają, ile jesteś wart? Może warto poszukać jednego specjalisty, który naprawdę rozpozna twoją wartość i powie ci ile faktycznie jesteś wart. Nie szukaj po jakichś dziwnych targach, u targowych ekspertów, nie znających się na niczym ludzi, którzy nie dostrzegają prawdziwej wartości tego pierścienia, którym jesteś!”
~Jorge BucayPozwól, że ci opowiem… Bajki, które nauczyły mnie jak żyć