Bareizmy

JAK WKURZYĆ POLSKIEGO PRYWACIARZA?

Wielu ludzi narzeka na niskie pensje i na wyzysk w pracy. Pracodawcy obecnie wciąż myślą, że w Polsce nadal trwają lata 90-te (które trwały w Polsce aż 25 lat, od 1990 do 2015), lub mają przekonanie, że teraz jakoś „przebimbają”, że w 2023 znowu wygra Platforma Obywatelska, by „było tak, jak było.” Niedoczekanie.

W tym artykule opiszę trzy krótkie sytuacje, którymi można do czerwoności rozwścieczyć pracodawcę. Zaczynamy! 😀

-Pracodawca: Czemu wychodzisz na zewnątrz na papierosa razem z palącymi? Przecież nie palisz.

-Ja: Wychodzę, ponieważ chcę mieć tyle samo minut przerwy, co oni. Dlaczego mam być jeszcze karany za to, że nie palę siedzeniem przy pracy?

.

-Ja: Mam lekki katar chyba, kaszlnąłem dwa razy. Idę na tydzień na zwolnienie.

Pracodawca: Ale widzę, że w ogóle nie jesteś chory!

-Ja: A może jestem? Poza tym Angelika była niedawno tydzień na chorobowym, bo jej dziecko się przeziębiło, więc czemu ja nie mogę iść na chorobowe i też mieć wolnego? Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że podczas wszystkich chorobowych Angeliki to ja wykonuję jej obowiązki i nie dostaję za to wyższego wynagrodzenia.

.

Pracodawca: Niestety, ale nie dostaniesz za dwa tygodnie w sierpniu urlopu. Latem z zasady dajemy urlopy tym, co mają dzieci, no i w lipcu Angelika dwa razy brała chorobowe, bo jej dzieci był chore. To całkowicie rozsypało grafik. Dostaniesz urlop w listopadzie, gdy jest ciemno, zimno i ciągle pada. Mam nadzieję, że też się wtedy będziesz cieszył z wakacji nad polskimi jeziorami, które teraz planowałeś.

-Ja, po półtorej tygodnia: Byłem u psychiatry, stwierdził u mnie depresję. Oto zaświadczenie o konsultacji lekarskiej, przepisanych lekarstwach i o rozpoczęciu psychoterapii. Lekarz mi powiedział, bym mimo wszystko aktywnie zrobił coś dobrego dla siebie, bo w depresji bezczynność i siedzenie w domu bywają wręcz zabójcze. Więc idę na trzy tygodnie na zwolnienie lekarskie i jadę na Mazury, także proszę nie nasyłać na mnie kontroli ZUSowskiej, bo nie będzie mnie w domu. Po prostu dbam o swoje zdrowie i realizuję zalecenie lekarza, by po powrocie wydajnie i rzetelnie wykonywać swoje obowiązki w pracy.

Badumps! 😀 xD

Autor: Jarek Kefir

Czy zależy Ci na tym, by wartościowe informacje i demaskatorska wiedza były przekazywane dalej? Ty też możesz pomóc! A wiesz, że tylko jedna na 4000 osób odwiedzających moją stronę wspiera jej utrzymanie darowizną finansową? Jeśli cenisz moje publikacje, możesz to zmienić i wspomóc uświadamianie i docieranie z wiedzą do większej liczby ludzi! Poniżej masz informację, jak to zrobić. Dziękuję!

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy

13 odpowiedzi »

  1. Hehe, samo życie.
    Swoją drogą, coś im z tekstem: „nie podoba się? To wypad! Na twoje miejsce mam już 50-ciu Ukraińców za bramą” (albo podobnym) – nie wypaliło..
    Ciekawe czemu? Czyżby Mykhaiło zbyt często z głupawym uśmieszkiem mówił, że „ja ni panimaju!, ja nie rozumiju!”, a następnego dnia nie przychodził do pracy, bez żadnego wypowiedzenia, nic, i bywało, że podprowadzał pracodawcy to i owo?
    Ooo, jaka szkoda 😉 CIężkie czasy dla Januszexów nastały.

    • Racja, nastały dla nich ciężkie czasy. 😀 Ale widząc to, co odpierdala się tam, gdzie pracuję, to oni ciągle „przeczekują”, jadą na oparach (braki pracowników, sztywne grafiki), i myślą, że w końcu PO dojdzie do władzy. I że czasy el dorado dla nich wrócą. A tu nie, szykuje się trwałe zabetonowanie sceny politycznej jak na Węgrzech, gdzie Orban ma ponad 50% poparcia.

  2. Nawet na pół roku można brać zaświadczenia o złym stanie psychicznym, musimy tylko udowodnić wcześniej u lekarza, że to ma związek z pracą. Za cały okres musimy dostać potem hajs. Dodatkowo po pół roku wciąż można iść na komisję lekarską i dalej starać się o przedłużenie. Tak powinno się traktować typowych poganiaczy niewolników, szczególnie jak mamy nagrania z rozmów telefonicznych lub sms-y. Np pokazanie ile razy po pracy dzwonił szef/kierownik i jakie smsy pisał (np gdy żądał wyrabiania dodatkowych godzin lub usuwania co rusz to nowych awarii). Mam znajomych co w ten sposób załatwili sprawę z wyzyskiwaczami właśnie.

    Sam za granicą miałem ciśnienie właśnie na to, że panienki co chwilę miały usprawiedliwione nieobecności i nie tylko, wcześniej do domu itd, tylko dlatego, że argumentem były dzieci. Nie tylko panienki z resztą, jak typek miał dzieci to sytuacja taka sama. Zwolnili się w końcu wszyscy bez dzieci, którzy musieli za nich zostawać i skończyła się sielanka. Oczywiście nie raz namawiali się, że po prostu wymyślą historię o dzieciach i mają spokój. Nie mam generalnie nic przeciwko kombinowaniu jak wyjebać wyzyskiwacza, ale nie jeżeli odbywa się to kosztem innych, bo wtedy te osoby same stają się wyzyskiwaczami.

    Ogólnie to np panny z dziećmi do tego stopnia wszędzie szukają argumentu dziecka aby mieć korzyści, że nie wiem czy pomógł bym w czymkolwiek kobiecie w ciąży/ z dzieckiem na ulicy. Balbym się, że zaraz wykorzysta pomoc przeciwko mnie i wkurwiona, że nie udało mi się jej pomóc powie, że np ja jej ukradłem coś z torebki lub celowo nie pomogłem jej dziecku itd i wtedy się sądzić ze szmaciskiem.
    To brzmi może dla rycerzy na białym koniu jak coś strasznego (jebać was) ale jest sporo przykładów, że panna po prostu oczekuje od faceta, że ten jak na filmach rzuci się na maskę samochodu i zacznie wyciągać kierowcę za szmaty, bo ten ochlapał jej bombelka wodą z kałuży. A jak facet tak nie zrobi, to panna potrafi winę za swój obity z każdej strony telefon lub zniszczony wcześniej wózek z bomblem, zrzucić na białego rycerza, który nie sprostał zadaniu. Po prostu ona i tak coś wyniesie z tej sytuacji, a zażenowany rycerz woli zapłacić jej za szkody, niż mieć we frajerogrodzie opinię typa, która zniszczył smartfona pannie z dzieckiem i sprawę w sądzie z babą, która jest tam co tydzień, bo co chwilę kogoś pozywa.

  3. W Niemczech ceny żywności i produktów codziennego użytku są na podobnym poziomie co w Polsce (niektóre rzeczy są droższe, inne tańsze). Za to spora różnica jest w cenach wynajmu mieszkań i usług (m.in.droższe bilety, prywatne zabiegi medyczne). Więc obrazek mocno przesadzony.
    Pracodawcy skarżą się na niską wydajność pracy, ale trochę sami są temu winni. Gdy pracownik będzie traktowany z szacunkiem, to będzie mu się chciało pracować wydajniej, a jak szef tylko narzeka i drze mordę, to pracownik będzie wykonywał robotę na odpierdol.
    W większości branż nadal mamy rynek pracodawcy, czyli więcej ludzi szuka pracy niż ją oferuje. Dlatego należy uprościć prowadzenie działalności gospodarczej, poprzez proste i stabilne prawo gospodarcze, które jest obecnie jednym z najbardziej skomplikowanym w Europie. Wtedy bezrobotni lub niezadowoleni ze swojej pracy będą mogli „przechodzić na swoje”, bez obaw, że nagle wpadnie skarbówka i dopier*rdoli się np. o paragon leżący na ladzie.
    Rozumiem, że afery, narzekanie i ogólnie negatywna energia jest bardziej poczytna, niż pozytywne artykuły, ale przyciągasz w ten sposób samych frustratów i wariatów (jeden z czytelników nawet ma taki nick) i się dziwisz, że nie chcą Cię wspierać finansowo. Jednak sporo Twoich artykułów ma naprawdę niezłą wartość merytoryczną i myślę, że zebranie ich w formie książki, czy ebooka mogłoby Ci przynieść niezły zysk. To nie jest mój pomysł, chyba sam wiesz kogo, ale nie będę się wtrącał w Wasze prywatne sprawy. Sam musisz wybrać, którą drogą chcesz pójść.

    • Gratuluję (braku) logicznego myślenia. Co mają ceny produktów w danym kraju do rzeczy, gdy mowimy o wakacjach za granicą? Polak oszczędzi 500 złotych, a Niemiec 500 euro. Kto wynajmie sobie za te pieniądze hotel na czas wakacji, a kto kupi jedynie bilet na samolot i nie będzie go stać na sam pobyt już?

        • A w którym miejscu ja bronię obecnego kapitalizmu w USA? Skupmy się na sytuacji w Polsce. Po prostu uważam, że obniżenie podatków, uproszczenie i ustabilizowanie prawa da lepsze efekty niż sztuczne pompowanie konsumpcji programami socjalnymi, z których i tak nie korzystam.

          • Ja uważam, że da się połączyć programy socjalne, które w kapitalizmie niestety są niezbędne, z niskimi podatkami dla małych i średnich firm, i z uproszczeniem prawa.

            500+ i inne programy socjalne to był wstęp do rozruszania skostniałej przez neoliberalizm gospodarki. Teraz pora na kolejny ruch – niskie i proste podatki, przejrzyste prawo i tak dalej. Ciekawe czy to wprowadzą.

    • @Socjalizmtozło
      -Serio uważasz ten wpis za przyciągający frustratów? Dla mnie jest to raczej żart, tak zwana „beka” 😀

      Wiem, czyj to był pomysł, widocznie dobrze znasz temat, tylko skąd ta antysocjalistyczna postawa? 😉

      • Może nie konkretnie ten, ale sam popatrz po tych clickbaitowych nagłówkach: ELITY, SPISKI, WOJNA, REWOLUCJA…
        Antysocjalistyczna postawa wynika z tego, że ten system nigdy i nigdzie dobrze nie działał, bo nie ma prawa działać. Czemu Wenezuela upadła? Bo zamiast inwestować pieniądze z ropy w rozwój gospodarki, to oni woleli przeznaczyć je na programy socjalne. Ropa potaniała i jeb! Koniec dobrobytu! W Polsce może być tak samo, stopa inwestycji spada do najniższego od lat poziomu ~18%, przy zakładanych przez Morawieckiego 25%. W sumie nic dziwnego, że inwestorzy uciekają, jak co chwilę się zmieniają przepisy. Gdzie jest reforma służby zdrowia? A gdzie zapowiadana 8 lat temu elektrownia atomowa? A może jednak źródła geotermalne? Może warto w końcu się tym zająć?

        • Czasami clickbaity muszą być, liczy się raczej treść. Elektrownia atomowa – ale w postaci właśnie opracowywanej fuzji (syntezy) termojądrowej. Vide stellarator Wendelstein z Niemiec, plus źródła geotermalne. Odciąży to powietrze (smog) i klimat (emisje).

  4. Na wstępie napiszę, że bardzo cenię sobie Pana blog. Znalazłem tu sporo ciekawych informacji. Ale totalnie nie rozumiem intencji tego wpisu. Takie rady prowadzą do zaognienia konfliktu, a w dobie „ukraińskiego” rynku pracy w Polsce, takie rady, wiadomo do czego doprowadzą. Zamiast denerwować swojego pracodawcę, ja zawsze pokazywałem mu, że jestem wart podwyżki. Poza tym w swoich wpisach tyczących się zła pracodawców w Polsce, pomija Pan punkt widzenia drugiej strony. Proszę spojrzeć na to, jak małe firmy są gniecione przez aparat panstwa. Dlaczego dużych korporacji nikt tak nie gniecie? Małe firmy, maja trudne życie w tym kraju. Nie zamierzam nikogo bronić, ale nie mogę się zgodzić, że granie na nerwach swojemu pracodawcy jest dobrym pomysłem. Najbardziej zaszkodzisz sam sobie.

    • Ten wpis to żart, a nie kącik porad, Łukasz. 😉

      Wiem jak to wygląda z punktu widzenia małych firm, nawet sam o tym pisałem we wcześniejszych artykułach.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.