SZCZĘŚCIE i WOLNOŚĆ – DWA LUDZKIE CELE i DWA NAJWIĘKSZE MIRAŻE

Sroga prawda napisana przez gnostyka.. To może boleć, ale warto przeczytać!

1️⃣ SZCZĘŚCIE… Wszyscy chcemy je osiągnąć. Któż do niego nie dąży? Chyba każdy z nas zakłada, że w swoim życiu, karierze, rozwoju osobistego czy duchowego, psychoterapii, końcowym celem jest jego zaznanie. Najlepiej trwałe i nie kończące się.

Ale tak się nie da. Dlaczego?

Ponieważ poczucie szczęścia sabotuje Twój własny mózg i układ nerwowy. Oparte jest ono o neuroprzekaźniki pobudzające (serotonina, dopamina, noradrenalina). Jeśli osiągniesz jakiś cel, doznasz orgazmu, wygrasz coś, coś Ci w życiu się uda, to poziom tych substancji pobudzających chwilowo wzrasta. Jesteś szczęśliwy. Też chwilowo. Bo potem receptory i komórki mózgowe robią się przeciążone, a enzymy zaczynają rozkładać te przekaźniki. Więc negatywne odczucia frustracji, zmęczenia, wkurzenia i tak dalej, które towarzyszą ludziom przez większość życia, wracają. I to ze zdwojoną siłą. Tak, po chwilowym szczęściu masz coś w rodzaju „kaca.” Na dokładnie tej samej zasadzie działają narkotyki. Jota w jotę tej samej, tylko że ich działanie i tym samym skutki uboczne są znacznie potężniejsze.

Dlaczego tak się dzieje?

Jest to wynik ewolucji. Szczęśliwy człowiek nie jest przydatny dla natury. Zaprogramowano nas tak, byśmy byli przez większość dnia wkurzeni, sfrustrowani, rozgoryczeni i tak dalej. Gdyż wtedy będziemy gonić za tym chwilowym szczęściem jak osioł za marchewką na kiju. I zrobimy te rzeczy, które wymaga od nas natura. Czyli poszukamy sobie partnera by uprawiać seks czego skutkiem ubocznym są dzieci, wynaleziemy ogień, koło i ogólnie zbudujemy całą cywilizację. Człowiek autentycznie szczęśliwy by tego w życiu nie zrobił. A czemu? Bo te czynności wymagają ogromnych nakładów pracy, i przyczyniają się do dalszych frustracji i problemów. Np pouprawiasz sobie seks, zaznasz tej chwilowej ekscytacji, ale potem masz przez kilkanaście lat problem z dziećmi.

Więc w osiągnięciu szczęścia wrogiem jest Twój własny organizm i prawa nim zarządzające, które ustaliła natura po to, byś po prostu zapierdalał i robił to, co ona każe, a nie to, co Ty chcesz.

2️⃣ WOLNOŚĆ… Oddać nie umiem.. Wolność.. Kocham i rozumiem.. Wg mnie hasło „wolność” jest tak enigmatyczne, abstrakcyjne, pozbawione treści i oderwane od rzeczywistości.. Że dobrze wygląda już tylko jako slogan pisany przez meneli sprayem na murach, czy też na transparentach naiwnych aktywistów podczas ulicznych protestów. Które i tak nic nie zmieniają.

O wolności najczęściej mówią nadzorcy niewolników. Wolne media, czyli CNN, TVN24, Die Welt, Onet. No proszę Cię, tego nawet nie da się skomentować. Wolność słowa w dobie portali społecznościowych? To ponury żart. Wolności osobiste typu wolność przekonań? Istnieje, pod warunkiem, że masz poglądy skrajnie progresywne (czyli liberalne), że popierasz kapitalizm, za bardzo nie krytykujesz norm społecznych i ogólnie tego świata, że robisz to co wszyscy i nie wychylasz się.

Poza tym zawsze jesteśmy od czegoś lub kogoś zależni. Całe nasze życie to zależności i relacje. Możesz działać tak, by mieć tyle wolności, ile się da. Ale gdy jest jej za dużo, to też bywa niedobrze, bo tracisz wtedy coś cenniejszego niż ta wolność. Czyli tracisz relacje, wsparcie, więzi. Ostatecznie, nie istnieje coś takiego jak absolutna wolność. Nie staniesz się wolny od jedzenia, tlenu, wody, swojego ciała, materii (od której uzależniony i zniewolony jest duch), póki żyjesz. Ostateczną wolnością dla ducha, właśnie od ograniczającego go świata materialnego, jest śmierć.

Także ludzkie życie to pogoń za mirazem, fatamorganą, widmem. Warto to przemyśleć i znaleźć sobie inne cele.

Autor: Jarek Kefir Bez Cenzury

❤️ WAŻNA INFORMACJA: Prowadzę stronę jarek-kefir.com już od 2011 roku. Utrzymuje się ona z dobrowolnych darowizn Czytelników. Piszę prawdę prosto z mostu, często niepopularną, niechcianą. Szerzę świadomość i mam nadzieję, że przyniesie to nam coś dobrego. Jeśli cenisz moją pracę, to możesz wspomóc finansowo moje publikacje i utrzymanie strony na serwerze.

Możliwości wsparcia moich publikacji:

➡️ Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16102047950000910201396282
Tytułem: Darowizna

➡️ Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

➡️ Na Pay Pal:
Kliknij poniższy link: https://www.paypal.com/cgi-bin/webscr?cmd=_s-xclick&hosted_button_id=QFQ8UFRVAKUCG

20 myśli w temacie “SZCZĘŚCIE i WOLNOŚĆ – DWA LUDZKIE CELE i DWA NAJWIĘKSZE MIRAŻE

  1. Cele to są w więzieniu 🙂 życie jest drogą, wolność to wybieranie własnej drogi i zrozumienie swoich wyborów. Seks zbliża nas do partnera lub partnerki a jego owoce czyli dzieci to kolejni życiowi nauczyciele i tak dalej. Życie jest i piękne i straszne, wybór należy do Ciebie :).

    1. Ale „więzieniem” są właśnie;ten (szatański) świat i to ciało…które cię ogranicza i więzi na wiele sposobów…nie widzisz tego?Gnostycy i Platon mieli całkowitą rację…”Śmierć” jest wyzwoleniem z tego ziemskiego piekła i matriksa…czymś porównywalnym do zwolnienia z więzienia właśnie…

      1. Widzę ludzi, którzy sami się zamykają w swoich celach, ja wybrałem wolność ale nie było tak zawsze to jest świadomy wybór niemal na każdym kroku mojej drogi. Podejrzewam też że śmierć sama nic nie zmieni bo niby dlaczego miała by coś załatwiać za nas? My tworzymy, życie, My jesteśmy życiem, nadajemy mu sens i biegun, albo jest bardziej niebem albo piekłem.

  2. „…..czego skutkiem ubocznym są dzieci.”
    Tak, tu się zgadzam w 100%.
    Dzieci ograniczają i to bardzo. Nigdy nie chciałam mieć dzieci i nigdy nie zechcę.
    Może właśnie dlatego, że z każdej strony jesteśmy, w każdy możliwy sposób ograniczani i mnie tych ograniczeń wystarczy. Nowych dobrowolnie sobie nie funduję.
    Partner, czy partnerka to również ograniczenie, niestety. Spotkać się raz lub dwa razy w tygodniu, pojechać gdzieś na weekend o starczy.
    A kiedy już pożądanie się wypali, cóż, każdy powinien pójść swoją drogą.
    Bycie z kimś, kto już nas nie pociąga, lub z innych względów nie chcemy być – to dopiero ograniczenie!
    Natomiast zrobienie sobie dzieci i tkwienie przy sobie , bez miłości „dla dobra dzieci” – bez komentarza.

          1. Dobre pytanie.
            Oto moja odpowiedź:
            1. Chcę być wiecznie zdrowa.
            2. Chcę nigdy się nie zestarzeć.
            3. Chcę samonapełniające się konto z 10 000 000 000 euro.
            Ubędzie 2 000 000 zł – hop, i konto napełnia się do kwoty wyjściowej.

            Te trzy spełnione życzenia pozwoliłaby mi spełnić inne marzenia.

            1. OK, da się załatwić tylko że wtedy życie może napisać taki scenariusz.
              1. Jesteś wiecznie zdrowa ale otaczają Cię chorzy nieszczęśliwi ludzie.
              2. Nie starzejesz się ale tylko TY.
              2. Masz konto z 10 000 000 000 euro, które samo się napełnia i jesteś najbogatszą osobą na ziemi tylko co z tego wobec p1. i p2. No chyba że Ciebie taki scenariusz nie przeraża? To czas spełniać inne marzenia, jakie? Jakie są dzisiaj a jakie będą za 10 lat jak już dzisiejsze zostaną spełnione. Jakie będą za 100, 1000, itd i czy to nie zacznie się nudzić?

            2. W takim razie ja mam pytanie do Ciebie.
              Nudzisz się?
              Świat tak szybko się zmienia, że nie ma czasu na nudę. Niedługo wszyscy będą zdrowi i długowieczni, więc Twoja wizja o ludziach chorych nie może się sprawdzić.
              Chyba, że długowieczność będzie można kupić i to za duże pieniądze, więc faktycznie, zdrowi i młodzi będą tylko ci najbogatsi, reszta – no cóż.
              Odnoszę wrażenie, że takie priorytety, jak miłość, przyjaźń, honor, czy odwaga należą do przeszłości, a niedługo nie będzie ich nawet w słownikach.
              Trzeba szukać innych celów i priorytetów.
              Zgodzisz się ze mną?

  3. Nie nudzę się. Dlaczego takie pytanie zadajesz? Mój świat to właśnie miłość i te wszystkie piękne sprawy o których piszesz. Skoro mają zniknąć ze słowników to nawet dobrze, będzie mnóstwo pracy w przyszłości 🙂 a ja pracę lubię, swoje priorytety znam i w tej sprawie nie zgadzam się z Tobą. Piszesz że niedługo wszyscy będą zdrowi i długowieczni a co rozumiesz pod pojęciem człowiek zdrowy? Czy to jest ciało które nie choruje?

    1. Człowiek zdrowy to zdrowe i ciało, i umysł.
      Ja jestem, jak najbardziej, za wzniosłymi uczuciami, prostym i mocnym kręgosłupem moralnym, niestety to, co ma miejsce aktualnie każe mi wnioskować, że zmierzamy w kierunku stworzenia człowieka jako bezdusznej maszyny, posłusznego biorobota, który się nie buntuje i nie zadaje pytań.
      Niedługo człowiek, hołdujący zasadom moralnym zostanie wyśmiany i skompromitowany, a następnie zlikwidowany, jako jednostka wysoce zdemoralizowana, zagrażająca systemowi , rebeliant, a nawet rewolucjonista do wyeliminowania.
      Chyba, że stanie się coś nieoczekiwanego, co odwróci aktualny trend. Coś, lub ktoś obnaży mechanizmy działania i ludzie przejrzą na oczy, obudzą się.
      Na to liczę.

      1. Piękna odpowiedź :), Więc róbmy swoje jak śpiewał klasyk Młynarski i nie oglądajmy się na innych. Jest wielu dobrych ludzi a dookoła zawierucha czyli w sumie nic nowego, trochę straszno, trochę śmiesznie. Jesteśmy poddawani próbom i przez własne doświadczenie poznajemy siebie. Na początku bywa trudno ale przychodzi moment że jest w nas więcej odwagi niż strachu i zaczynamy świadomie tworzyć siebie, odrzucać to co niepotrzebne, społeczne programy, role z którymi się nie zgadzamy. Wiemy jacy chcemy być i dążymy do tego popełniając po drodze błędy i potrafimy się na nich uczyć. Rośnie nasze poczucie własnej wartości, prawdziwej wartości, satysfakcja z życia a za tym podąża biochemia ciała i poprawia się zdrowie przychodzi poczucie sensu i szczęścia :). A co najlepsze to my mamy klucz do własnego samopoczucia i nie rusza nas co myślą inni, mogą nawet myśleć że jesteśmy stuknięci, przecież ja nie odpowiadam za to co Ty myślisz o mnie ale już za to co sam o sobie myślę to tak i w tym względzie sam siebie nie oszukam… uff koniec :).

  4. Na wstępie – 1) przecież szczęście jest oparte o fale Theta, ha ha ha. 2) Biblia mówi że trzeba walczyć z złem a nie je kompromisować czy biernie przeczekiwać. 3) po śmierci wierzę każdy nieprzygotowany ma „autyzm”, jest głupi jak we śnie albo ciężkim CZR (trudno mi uwierzyć żeby np. zespół Downa pochodził od aniołka embrionu. Dusza wybiera przed (tylko 1) wcieleniem i jest w miarę już wtedy dorosła, odpowiedzialna od poczęcia kiedy Bóg daje ją w ciało). ––– A ten przedział od 5 do może 10 Hz jest oparty praktycznie o wstrzymywanie pracy mózgu (nie mylić z myśl––leniem), neurowarunek medytacji (kontemplacji). Medytacja na tym spektrum działa, jak sprzedawcy płyt CD opisują, fenomen bywa. Gnoza techniki? Przecież w EEG NDE na stole operacyjnym wykres czasami się wypłaszcza – pamiętam 1 taki opis przeżyć, doświadczenia granicy śmierci nie są tylko artefaktami mózgu, nie można przeabstraholować (patrz książka, wstęp do Algebry wyższej Z. Opiala), mózg z płaskim wykresem elektryki jest martwy naukowo choć klinicznie niezależnie od poziomu chemicznej dezintegracji procesu biofizycznego… . To co chamskie u biologów – naukowców, jest to że takie przykłady spychają pod przypadki opisowo materialistyczne. Biologia to szarlataneria bo oddziela jedną naukę od drugiej. … Sylogistyka: Szczęście to sen więc uwarunkowania snu są analogiczne śmierci. Przedział herców w którym podświadomość jednoczy się ze świadomością, stan braku (bo spełnienia – czy obiektywnego to inna rzecz) potrzeb, w którym o ile mi wiadomo dopamina & serotonina jest niezbadana zarówno metrycznie jak i fizjologicznie za wyjątkiem „wywyższanego nad wszystko” wysoko selektywnego (przeinaczonego i źle atenuowanego scjentystycznie) REM. Twierdzenie dra Johna Carew-Ecclessa znajduje swoje asercyjne potwierdzenie również i tu. Prostsze od tw. Kurta Goedla, dla początkujących ten neurolog powinien stanowić bazę (tzn. dla niedowiarków). Niestety nauka w dalszym ciągu opiera się na bujdach. Jedynym chyba sensem nauki, jeśli nie podziwianiem ELOHIM — Boga Trójrodzinnego, jest redukcja do absurdu (czyli: niebo albo piekło). Najwięcej nauki ma informatyka sama w sobie, matematyka czysta, bez biorobotów, bez logiki fuzzy, czy tam modalnej (talmudycznej, versus – igła dobrego Mesjanizmu w stogu złej kabały np. luriańskiej…). Nie genetyka, nie kopernikanizm / płaska / wielomianowa (zwł. algebraicznie – pofalowana linia powierzchni kraterowej to błędna teoria Ziemi), nie neuronauka która z gruntu „opiera się” na naiwnym, diabolicznym monizmie. Czemu kot domowy felis catus mruczy, mrauczy i w końcu zwyczajnie miałczy na przywitanie („synergię” totalnej jaźni mówiąc głupio, tak po „słowiańsku”)? Czy ilość specyfikacji jego akustyki jest ograniczona? Czy ma z tego korzyść ekonomiczną, drapieżną? NIE. Dziki czy niedziki – mruczy „bezwzględnie”, bez relatywów, bez szukania „nadostrych” pazurów naturalizmu czy hybrydzich ogniw Darwina. Repetytywne pytanie. NIE z ewolucji, n i e z „mechanistyki” (robotyki jak zwał tak się… zawalił…) fizjologii. Jak mówi Szczytyńska, to jest taka podstawa bazotwórcza może dla niektórych… : wyraz „nie” jest socjotechniczny… tu: „lingwistycznie” (w semiotyce wypada jeszcze gorzej); więc trzeba zawsze rozeznawać tekst celem jego prawidłowego (z)rozumienia, zarówno od strony języka I stopnia jak i w metajęzyku… . Wracając, naukowcy nie są uczciwi nawet, jeśli ich teorie są oparte niby na ciekawości a nie na przemyśle (tak zwana nauka czysta, niby bezpłatne serwisy informacyjne ze strzępkami know–how – szczekanie wymyśl(o)nego systemowego psa Pawłowa/NLP, – głupoty aktualnie, czarne bzdety, tensory, dziury, (wy)miary & pierdoły – jest tylko jeden wyjątek niszowy: NC). Choć i tak genetyki klamor, „rewidki” (tzw. recenzje, rewizje) niewidki (krowa druga posrana dziewiętnasta to tylko z 1/8 masy wypornej, zimnej góry podbiegunowej) systemu trafia prędzej czy później do $$/PLN – przemyślnego przemysłu. Surogaty duchowości przybranego kosmosu i „matki” – zanieczyszczonej, zbrukanej, „femme fatale” przyrody – pomieszanie płciowości natury – wbrew zasadzie biblijno–żydowskiego ładu: Ojciec męski, Szechina żeńska a Syn (hebr. ben/bin) Zbawicielem ludzi. Polskie słowiaństwo zawodzi, jest przerzutnym wielokrotnie (p)oszukiwaniem. Antysemityzm nie prowadzi do celu. Stabilność nie może być bistabilnością, ani polistabilnością. Dusza to układ ciągły (matematycznie niedyskretny, continuum, choć matematyka też mało potrzebna) oraz „ANALOGOWY”, który co więcej – nie posiada elementów (to znaczy duch nie posiada elementów modularnych dających się wyodrębnić inaczej niż sztucznie i umownie jakimś „transcendentalem”). Prawdziwe zjednoczenie Olam (świata) tylko na drodze kształtowania monostabilności. Sam survival / las / np. kosmos superzoom’u – szczęścia nie daje, wbrew mniemaniu MLM (Multi Level Marketing a’la Głos Obywatelski & Z. Kękuś, a być może nawet i Bustowski; Uszi, mizia forum & NTV od zdaje się, byłego tego…). Zawsze bywają na HA–DEREK (tj. drodze) rozwoju czynniki odpadowe, których można i DA SIĘ pozbyć z umysłu z pewnością (np. przejściowa nienawiść do czarnych czyli zwł. księży, słowiańskie mącenie i zrzędzenie) nie na drodze akceptacji ale Biblii, pojętej w „uproszczony” nie znaczy gorszy sposób. Jezus ben SHIKAINYAH (=YAHOSHUA HAMMASHIYAH) powiedział zrozumiale nawet w okrojonych przekładach polskich: STRZEC SIĘ WILKÓW, –– nie: stawać (się) wilkami / pod szyldem {np. NPTV/ JaOsa, Wataha Projekt @ Irokez Slava}. Łaska nie przekrzacza natury. Kto analizuje niech syntetyzuje. Pod krzakiem nie wszystko musimy zdobyć. Miłość HaShem nie zależy od przyrody ani od tego czy (s)kwarki są fraktalne czy skończenie hierarchiczne w zagnieżdżeniu (nesting) algorytmicznym kategorialnej struktury (mikro)kosmosu. Czyli/jednak przyroda nie może stać się sefirotem. Gdzie MASHIYAH kazał (za)akceptować siebie, (wy)rażać wyższego (s)iebie? Kazał tylko być czystym, na tyle/o ile to możliwe. Nie dawał mitzvot o miłości siebie, wibracji w psychologizacji. Ani inwersji do Raju. Duchowość nie jest psychologią, Freud był kabalistą. Bada––nie, reorientacja impulsów nie służy ich wyciszeniu! Nie to co poznane jest opanowane. Biblia uczy, że tylko Bóg Jest poznaniem. Nie amplituda, nie spiny kwantowe (spięcia w Scientific American, TV od lasera do bohatera), nie cabal zohar… . Poznanie to po prostu Miłość, ale nie ta psychologiczna czy okultystyczna. Słowo Boga Jest Bogiem. Słowo Jest Żydowskie z natury (raczej pochodzenia). Dobrzy Żydzi mówią, że Bóg nie wymaga dowodu. Jest obecny cały czas, każdą sekundę. Hemi – Sync, The Robert Monroe Institute of OBE exteriorization, to wszystko tylko pewna baza „tła”. Po prostu muzyka, i też taka zachęta dla opornych. Muzyka jest ważnym elementem wychwalania. Sen a trans – jakaż różnica? Muzyki król Dawid nie zakazał, natomiast a contrario. Makumba afrykańska to nie jest powód lęku. Zjawiska świadomego snu są czymś naturalnym (jeśli dobrze używane), koty nawet poruszają się czasem podczas snu. Trudno nazywać wyodrębnioną dziedzinę jako wzywanie duchów nieczystych, czy iluminacjami zwierzęcia (węża, kund(a)lini, diabła, sowy, feniksa; por. Alex Jones oryg. USA) albo natężonych CBD (nie potrzebuję osobiście, nie miałem styczności ani rodzina ziemska…). Tylko „dwójłączność” serca z rozumem jest odnowieniem duszy (nie mylić z Duchem – Duch to Osoba Matka, Centralizacja Wiatru Bożego – RUACH – Al Elohim). Trójca Święta nie jest podzielna, ma strukturę Pierwotnej Rodziny. Iluminaci są słabi. Bestia zjada nierządnicę w systemie, jednak świadomość nie żywi się podświadomością tak samo jak woda nie żywi się lodem. Trzy stany skupienia są bladym niepersonalnym odbiciem Duchowości Personalnej starożytnych Żydów (pili z duchowej Skały półświadomie – Ewangelia – ale ważna jest ich jednolitość – tych (z) dobrych). Nie każdy z nich był/jest/będzie bestią, wbrew trwogom. Trudniejsze fragmenty tekstu łatwo w sieci znaleźć, czy to jest jakaś wiedza tajemna? Na początek wystarczy taka ELIHANA, choć u mnie było po polsku ujmując, chyba odwrotnie. Czytałem Biblię z dawna i po „międzyczasie” pozbycia się czarnych podkolo(ro/radko)wanych (tj. antykapłanów „katolickich”) z umysłu, jest ciekawie. Jak widać to Wiara w Boga pozbyła u mnie traum duchowych, znajomość Biblii bardzo się przydaje w Polsce. Katolicyzm obalony na korzyść Mesjanizmu. Fałszywego antychrysta holograficznego też… nie trzeba się strachać. Owieczki MASHIYAH poznają Swego Pasterza Głos. Wbrew protestantom głównego nurtu. Ziemia nie jest areną teatru walki, lecz raczej działania. Nazywanie że królestwo buntowników walczy, jest przesadą. Diabliści się zeżerają wzajemnie, a pozostałe persony HaAretz od tego wolne są. Choć czasem sukces to 90% czekania, jednak czekanie snem… sylogistyka. Wszystko proste na widoku, dedukcjonizm modlitwy. Nie potrzeba naśladować armageddon reset… . Po co te piramidki? Studio 676 to raczej sekta. Bo ekscytuje się lękiem…. jedyne wytłumaczenie że tacy pochodzą przynajmniej po części od annunaki, hiwwitów, goliatów itp. . Nie tyle owoce warunkują człowieka ale serce…, wybór klasyczny, w pełni „dualny”: dobro/zło. Bóg albo zwierzęcość. Duch albo chipy RFID, grafen, alu. MASHIYAH albo cabal. 333 albo 666. Dualizm albo monizm. Spirytualizm albo materializm. Dusza albo neuron. Miłość albo kwanty wibracji. Umysł albo płaty mózgowia. Biblia albo narzekanie. Niebo albo piekło. Chrześcijaństwo albo katolicyzm. Anioły albo NLP. Jednolity albo letnia hybryda. Nie widzę usprawiedliwienia dla „wypośrodkowywania”. Dobry Judaizm albo zły judaizm. Gadanie albo mówienie. Czysty albo nieczysty. Święty albo bezbożny. Miłość albo przyjaźń ekonomiczna. Dobrej woli albo złej woli. Najgorszy jest bierny. …A na owoce przyjdzie czas przede wszystkim po Apokalipsie, „Filladelfia” ma oczywiście inaczej docelowo.

      1. Jana 4:22: „Wy chwalicie, co nie wiecie; a my chwalimy, co wiemy; albowiem zbawienie jest z Żydów.” . Żydzi wiedzą w co wierzą. Umieją połapać się w gąszczu zasad, kiedy nawet… w których: jedne „programowanie” kłóci się z innym programowaniem (treściami, bardziej po „polsku”: mimesis). Są pewni tego, w co wierzą. Potrafią dyskutować z rabinami, zamiast tylko się wyzywać. Są takie zasoby internetu, które tego dowodzą. Judaiści kombinują, zamiast polegać jedynie na krótkich komunikatach. Dlatego YAHSHUA przyszedł po pierwsze do nich i najpierw do nich. Inaczej Jezus (to nie jest poprawna Nazwa Mesjanizmu) przyszedłby do pogan najpierw. Aby rozprzestrzenić dobre Chrześcijaństwo, Bóg posłużył się złymi Żydami. Aby dać ludziom Zbawienie, posłużył się też złymi poganami. Przekształcając zło na dobro, Elohim nie działał oczywiście według kabały – tylko działał jak działał. Garstka nie garstka – liczność i „metryki” tego procesu nie mają znaczenia. Ważne jest socjologicznie, że Wiara jest konstruktywnym podejściem do behawioralności poznania świata, oraz umiejętnością poznania własnej wartości, umożliwia przebycie i usuwanie traum, wykraczając poza stereotypowe wzorce dynamiki coachingu oraz nawet nerwicę tzw. eklezjogenną, której pozbywam się wyłącznie za pomocą Judaizmu. Język hebrajski dobrze kształtuje zarówno system skojarzeniowy, jak i ogół zadowolenia życiowego. Czasami kombinowanie może przynieść rezultaty. Polacy się zapewne wstydzą, jak często grają w totolotka, przykładowo. Problem kraju to nie jest freudyzm, lecz coś większego.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.