Bareizmy

10 pytań jakie często słyszą ludzie na diecie bezglutenowej

10 pytań jakie często słyszą ludzie na diecie bezglutenowej

dieta bezglutenowa na odchudzanieTekst z przymrużeniem oka, ale pokazujący, iż ludzie ZAWSZE będą niezadowoleni z Twoich wyborów. Wystarczy, że z czymś będziesz odstawał, a owo „coś” zawsze się znajdzie, choćbyś nie wiem jak wielkim konformistą i prawilnym Polakiem katolikiem obywatelem był.

Wegetarianizm, dieta bezglutenowa, pomarańczowe włosy, noszenie trampek, awersja do szpiegujących smartfonów i używanie przedpotopowego telefonu, nie posiadanie konta na facebooku.. Ta lista jest praktycznie nieskończona i jest idealną bronią wymierzoną w „wyłamujących się”.

Zdradzę Wam pewien sekret.. Tutaj wcale nie chodzi o to, czy jesteś wege, czy lubisz nosić te trampki, czy używasz przedpotopowego telefonu zamiast „nowoczesnego smartfona” na kredyt..
Tutaj chodzi tylko i wyłącznie o testowanie Ciebie. Z jakiegoś powodu ktoś próbuje przekroczyć granice Twojej asertywności i Cię testuje. A Ty masz ten test zdać.

Jak zdać taki test? Przede wszystkim, nie należy wdawać się w merytoryczną dyskusję, tylko tak odpowiedzieć, by agresora wbiło w fotel. Próba merytorycznej argumentacji będzie początkiem Twej porażki bo tak naprawdę nie o to chodzi.

-„Nie jesz mięsa? To co Ty jesz?”
-„Żywię się wyłącznie amfetaminą, cygarami i szkocką Whiskey”

Zaczynamy!

1. A dlaczego Ty nie spożywasz produktów zbożowych z glutenem?

-Bo nie. Taka odpowiedź, składająca się z pięciu liter, powinna wystarczyć. Nie ma co się zagłębiać w temat. Przyczyny mogą być różne. To tak, jakbym ja Cię spytał z wyrzutem: „A dlaczego Ty oglądasz telewizję?”

Dlaczego nie jem produktów zbożowych? Istnieje jeszcze jedna dobra odpowiedź – bo mi lekarz mający wykształcenie medyczne i społeczny autorytet, zabronił. Mam celiakię / celiakię utajoną / nietolerancję glutenu. Kropka.

Uwierz, stary, gluten jest dla mnie jak mityczna Godzilla, która ma potencjał wyżarcia mojej wątroby, nerek, mózgu, i zamienienia mnie w zombie. Nie po to wydawałem konkretny geld na te wszystkie badania nietolerancji glutenu, by teraz świadomie sobie szkodzić.

2. A Ty tak całkiem nie jesz zbóż, w ogóle?

-Nie, tak naprawdę wykluczam z diety tylko ziarno zebrane bezpośrednio z pola, ścięte kosą. A chleb, bułki, drożdżówki, jagodzianki, makarony, pizze, lasagne – wsuwam tonami! Przecież to takie logiczne.
Jeśli ktoś jest na diecie, to oczywistym jest, że przestrzega w sposób rygorystyczny zaleceń tej diety.

W przeciwnym wypadku, dieta nie ma żadnego sensu. Gdybym sobie pozwolił na bycie tzw. „życiowym człowiekiem”, to: tutaj by jakaś bułeczka wpadła do menu, raz na tydzień czy dwa tygodnie jakaś pizza, na kolacje jakaś szybka kroma chleba, z dwa razy w tygodniu coś z makaronem..

I wiecie co by wyszło z takiej pseudo-diety? To, że tak naprawdę nie byłbym na diecie w ogóle. Bo przecież co chwile nas kusi albo pusta lodówka i fakt, że jedyne co jest w domu to pieczywo, a to trafi się wypad na miasto, gdzie trzeba zwyczajowo zjeść pizzę, a to skusi nas zapach świeżych jagodzianek z piekarni koło naszego zakładu pracy..

3. Toż to nie da się z Tobą wyjść na pizzę!

-Tak,nie da się. Odkryłeś Amerykę. Nie, odkryłeś wręcz mitycznego św. Graala, a za to odkrycie czeka Cię niechybnie nagroda Nobla.

W związku z tym że nie jem pizzy na mieście, czeka mnie wieczna społeczna banicja i w konsekwencji konieczność ucieczki aż do samego Mordoru. Bo przecież pizza jest wyznacznikiem sukcesu życiowego i towarzyskiego. Bo pizza to jedyna dostępna potrawa „na mieście”.

Bo pizza to tak naprawdę wyznacznik jakości życia, ba, im częściej jesz pizzę, tym szybszy awans społeczny, zawodowy, towarzyski, matrymonialny! A na rozmowach kwalifikacyjnych jak i randkach powinno się zadawać jako pierwsze pytanie: „jak często jesz pizzę”!

Och, jakie to logiczne. Zaiste smutłem, idę pociąć swój nadgarstek i nadłokieć suchą bułą, bo brzytwą to wolę się golić.

4. Ale to to nie jest gluten, zjedz to!

-Nie. To, co proponujesz, zawiera gluten, proszę skorzystać z wyszukiwarki Google (www.google.pl), albo z darmowej encyklopedii Wikipedii (www.pl.wikipedia.org). Oba serwisy są za darmo, chyba nie masz bana na Google czy Wikipedię?

Skoro coś zawiera gluten, to znaczy, że nie mogę tego jeść, bo np mam nietolerancję glutenu albo takie widzimisię, albo religia mi zabrania, itp itd.

Jeśli szkodzi mi amfetamina, to gdy ktoś mi ją zaproponuje na imprezie – mam odmówić czy wziąć „tylko troszkę, tylko teraz, no nie rób scen”? Jeśli jestem uczulony np na penicylinę, to mam zwracać na to uwagę lekarzowi podczas każdorazowego wypisywania antybiotyku? Czy mam sobie powiedzieć: „a, dam se na luz, może tym razem nie będzie wstrząsu anafilaktycznego, przyjazdu pogotowia ratunkowego i reanimacji”?

5. To co Ty jesz?

-Jem wszystko to co nie zawiera glutenu / prolamin.

Naprawdę myślisz, że jedzenie to tylko makarony, pieczywa, ciasta, ciastka, lasagne i pizze? A gdybym Ci powiedział, że jeszcze 100, 200 lat temu Polacy tak nie jedli?

To czasy komunizmu i potem lata 90-te XX wieku, gdy WHO / FAO zaczęło promować pełnoziarniste pasze, były czasami wzrostu spożycia tych produktów. A dlaczego zaczęto je promować? Bo są tanie, łatwe do wyprodukowania, i nie zawierają praktycznie żadnych składników odżywczych.

W mące która jest traktowana brutalnymi metodami przemysłowymi, nie ma nawet tych zachwalanych przez racjonalistów naukowych witamin B. Mających rzekomo znajdować się tylko w zbożach!

Jem: warzywa i owoce we wszelkich kombinacjach i metodach ich przyrządzania, surówki, sałatki, kasze (gryczana, jaglana itp), sery (feta, twaróg, żółty), jaja, ryby, grzyby, orzechy, makarony bezglutenowe z najróżniejszymi sosami.. Itp, itd.

Przypomina mi to trochę pytanie: „Jeśli nie PO, PiS, SLD, PSL, TR – to na kogo głosować?”.

6. Nie boisz się o swoje zdrowie? A co z witaminami z grupy B?

-Nie boję. Odkąd odstawiłem pełnoziarniste pasze, stan mojego zdrowia się poprawia z miesiąca na miesiąc. Więc nie opieram swoich sądów na powtarzaniu sloganów i teoretyzowaniu, ale na A Posteriori – na doświadczaniu. Na praktyce.

Tak naprawdę argumenty o tym, że nie jedząc produktów zbożowych mogę zachorować, spływają po mnie jak po kaczce woda. Bo po pierwsze, to co napisałem wyżej – poprawa stanu mojego zdrowia, to coś, co jest tu i teraz, a nie w teorii. Po drugie – Ci, którzy jedząc produkty zbożowe, mówią o zdrowiu, najczęściej sami chorują. Choćby na przewlekłe zaburzenia trawienia. Przykładów w swoim otoczeniu mam aż nadto.

Jest jeszcze coś. Owe mityczne witaminy z grupy B. Bo zboża to rzeczywiście, jedyne ich źródło pośród ogroma źródeł pożywienia na Ziemi. Poza tym, znowu odwołuję się do wikipedii – proszę poczytać o tym, jakimi metodami i substancjami chemicznymi jest traktowana mąka której produkty trafiają na nasze stoły.

Po tak brutalnym technologicznym i chemicznym potraktowaniu tejże mąki, tam nie ma prawa się znaleźć cokolwiek odżywczego, choćby to był ułamek miligrama witaminy B2. Ale skąd zwykły człowiek ma to wiedzieć?

W świadomości człowieka panuje przekonanie, że mąka powstaje bezpośrednio z mielenia ziaren. Tymczasem jest to tylko mała część prawdy, bo proces technologiczny jakim poddawane są te ziarna i mąka z nich, sprawia, że usuwa się wszystko, co tylko w nich odżywcze. Podobnie jest także z olejem roślinnym, który bardziej przypomina frakcje diesla niż pokarm, czy z mlekiem, które z mleka ma tylko biały kolor.

7. Ty to ze wszystkiego zrobisz tragedię!

-Tak, z tego, że ktoś próbuje mi wciskać rzeczy, które mi szkodzą – można robić tragedię. O ile ktoś chce. Ja wolę totalną olewkę.
Gdybym brał leki na nadciśnienie, i nie mógł pić alkoholu etylowego, w ogóle. Też robiłbyś wyrzuty, że u cioci na imieninach nie warto odmawiać uchlania się jak świnia i zrobienia z siebie zwierzęcia?

8. Przecież ludzie od zawsze jedli zboża!

-Wiem to. No i? Co to za argument? Chyba jeden z głupszych jakie słyszałem.

Ludzie od zawsze także:
-zabijali się i prowadzili wojny, masakry, rzezie
-bili i gwałcili dzieci
-kradli, kłamali, spiskowali przeciwko sobie, nienawidzili się nawzajem
-umierali od alkoholu, papierosów, narkotyków, używek, śmieciarskiego żarcia

Czy powszechność jakiegokolwiek zjawiska jest argumentem przemawiającym za jego słusznością? Zauważ. Większość naszej działalności, naszych wyborów, to to, co zostało nam kiedyś narzucone. A co gdybyśmy urodzili się na Papui Nowej Gwinei w dżungli, wśród jednego z wielu dzikich plemion? Byłbyś wtedy katolikiem? Zatwardziałym, deklaratywnym monogamistą? Szanowałbyś papieża i byłbyś z tego dumny? Czy może nie wiedziałbyś w ogóle, że takie coś jak katolicyzm, monogamia czy Watykan istnieje?

9. Nie rozumiem Twojego postępowania! Jak można nie jeść zbóż!

-To tylko i wyłącznie Twój problem. Ja zaś rozumiem Twoje postępowanie, bo z psychologią jestem za pan brat nie od dziś, a od 2005 roku.

10. To co Ty jesz na wigilię / święta?

-Wigilię traktuje jak każdy normalny dzień, jem to co nie zawiera zbóż. Nie jestem ani katolikiem, ani chrześcijaninem, ani zwolennikiem: „ale to tradycja Polska, nie stricte religijna”.

Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

 

Warto wspierać niezależne media! (kliknij tutaj po informację)
Dzięki wsparciu czytelników moja strona “Kefir 2010″ nie potrzebuje “sponsorów” i może zachować niezależność.

9 odpowiedzi »

  1. Bardzo dobry artykuł. Całą rodziną jesteśmy na diecie bezglutenowej, do tego bez mlecznej i bez cukrowej. Co prawda z powodu nietolerancji córeczek , ale dla zdrowia ja z mężem tez stosujemy dietę. Codziennie słyszymy, że katujemy dzieci:) już śmiać mi się z tego chce, ale na początku było to bardzo wku****jące :/

    • Nie martw się.
      Ludzie tak reagują, bo boją się wszelkiej inności.
      Jak się oswoją to im przechodzi.

  2. Brawo Jarek .Wyśmienity artykuł.Czemu mnie to nie dziwi ?.Przerobiłam to z mięsem.Nie było lekko.Teraz gluten i te dziwne spojrzenia .Ale teraz bawi mnie to zdziwienie. Teraz to już nie mój problem.

  3. Jarku, to zero masz szans na wyjście z dziewczyną na randkę i ten… Hihihi. I super! Nie tylko gluten, pastę do zębów zamieniamy na „taki” proszek, o nazwie „soda”. I płukamy potem wodą… Na rano czacha inaczej pracuje, prawda?

  4. ja, z kolei, na wszelkie uwagi, że jestem odmieniec, że nie robię tego co „wszyscy”… że sprzeciwiając sie woli większości uważam siebie za mądrzejszego, a ich za głupków.. itd itd.. odpowiadam : ” Jeżeli zawsze większość ma RACJĘ, to należy żreć gówna.
    200 miliardów much NIE może się mylić….”

  5. A ja uważam, że Jarek promuje kolejną religię. W która wplata co tylko się da – prócz aspektu konsumpcji artykułów żywnościowych. Ja otóż przekroczyłem 60-tkę i od osiągnięcia pełnoletności służba zdrowia (prócz paru dentystów) może dla mnie nie istnieć. Odżywiam się natomiast zgodnie z własnym widzimisię. Czyli spożywam to na co mam akurat ochotę i na nic innego nie dam się skusić. To chyba taki mój indywidualny instynkt samozachowawczy.
    Chociaż rzeczywiście w jednym muszę Panu Kisielowi przyznać rację. Mało jest aktualnie dostępnych produktów, które jadłbym ze smakiem. Cokolwiek jednak zjeść muszę, żeby nie zdechnąć z głodu. I tak aż do śmierci.

    • Witaj, a co jadasz na ogół? xD

      To tak samo, jakby powiedzieć, że: „znam człowieka który całe życie palił 3 paczki papierosów dziennie i żył 80 lat”. Polemiki z takim rodzajem „argumentacji” nie podejmuję z zasady.

      Ja zaś znałem człowieka, który całe życie palił, pił, bił rodzinę, nienawidził wszystkich wokół siebie, zatruwał życie swoje i innych negatywnymi emocjami. Umarł na raka wątroby, 70 lat. Gdy jego ciało gniło za życia na onkologii, on błagał, żeby go zabili. Skończył w dźwiękoszczelnej izolatce. Ta dźwiękoszczelna izolatka to takie symboliczne miejsce, gdy karma z życia wraca.

      P.S. Cyt. „4 out of 5 dentists recommend this WordPress.com site” xD Mam Cię na oku 😉

      Pozdrawiam, Admin 🙂

      • Jarku, tego też masz na oku? Wszystkich Twoich „czytaczy” masz na…? Fajna anty-reklama fluoru…

  6. Z tymi witaminami z grupy b i tym podobne gadki debili np jedz to bo zawiera(krzem,potas,magnez,kadm,ołów etc) wg racjonalistów profesorów z firmy merck czy tam pani domu jest mega wkurzające, człowiek który wyjdzie z olewania spraw jedzenia(kebs,coca cola,troche suróweczki coby się odchamić) do 1 fazy zdrowego odżywiania(pełne ziarno, kurczak,mleko,piwo ekskluzywne za 8zł, wiadadomości z FDA,WHO i innych racjonalistycznych gównojadów) i nie pójdzie dalej bo jest głupi/zabiegany jest bardzo niebezpieczny i denerwujący.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.