Jeśli chcesz zmienić świat, zmień najpierw siebie

Jeśli chcesz zmienić świat, zmień najpierw siebie

zmien swoje zycieChoć wiedziałem o tym od dawna, dopiero od pewnego czasu zacząłem to namacalnie odczuwać.

Zasada tego jest prosta. Wszyscy na tym świecie dążymy do tego, by zmieniać nie siebie, a innych. Zjawisko to nie występuje tylko w kwestii świadomości, duchowości, rozwoju osobistego. Ale choćby w „zwykłej” psychologii. Dla przykładu: do psychologa zgłasza się rodzina z nastoletnią córką. „Panie powiedz pan jej coś, bo nie dajemy rady”.

Psycholog przeprowadza wywiad, i najczęściej (99% przypadków lub więcej) wychodzi szydło z wora – rodzina głęboko dysfunkcyjna, alkoholowa, patologiczna, itp itd. I tutaj zaczynają się schody. Tacy rodzice są na ostatnim miejscu wśród chętnych do terapii. Oni przyprowadzili do psychologa córkę i to córka ma się zmienić, ma się dostosować do nich, do społeczeństwa, a nie oni. Oni są w porządku, a jakże! Psycholog, w opinii takich rodziców, ma przemówić córce do rozsądku, bo przecież cała wina jest po jej stronie, i wtedy nastąpi złota era szczęśliwości, na niebie pojawi się tęcza, a aniołki będą grały na niebiańskich harfach dla szczęśliwej, ozdrowionej rodzinki.

Niestety, takie bajki to nie w życiu realnym.

Nawet ludzie w miarę uświadomieni popełniają ten błąd. Sądzą oni, że jak będą mieli wystarczająco dużo czytelników ewentualnie znajomych / słuchaczy do prowadzenia dyskusji, prelekcji – to będą zmieniać oblicze świata.

Niestety, to tak nie działa. Ego chce zmieniać wszystkich wokół, byle tylko nie podjąć pracy nad sobą samym. Gdyż ego dobrze wie, że końcowy efekt tej pracy, to odebranie mu dużej części władzy. Dlatego woli ono zajmować się zmienianiem innych, a więc działaniem na ich ego, a więc, de facto, odbieraniem im władzy..

W istocie, cała ta walka z NWO i zagrożeniami w takiej formie, jaka jest obecnie – czyli: „musisz przyjąć moje poglądy, albo oskarżę Cię o bycie zdrajcą / agentem” to nic innego jak farsa generowana przez ego. Już pisałem w poprzednim felietonie, że NWO – new world order, to nie jest system polityczny, ale element psychiki każdego z nas. Dlatego ową „walkę” (cudzysłów celowy) należy rozpoczynać od siebie. Odcinać element NWO w swojej psychice – każdy z osobna, i dawać tym przykład innym. A nie kultywować go ponad miarę, żądając by inni się zmieniali.

Swoje wnioski na powyższy temat opisałem w poniższym felietonie:
New world order: tajny plan elit. Ten system już jest i trwa dłużej niż myślisz!

Co możemy zrobić, jeśli chcemy coś realnie zmienić? Przede wszystkim, zacząć od siebie i skoncentrować się na sobie. Może, podkreślam: może, zainspirujesz kilka, kilkanaście osób ze swojego otoczenia do zmian, poprzez pokazanie swojej zmiany, swojego odrodzenia. Zaś dla całej reszty ludzkości ta planeta ma być oceanem nieświadomości, ta planeta ma być „czyśćcem”, czy też „kosmicznym więzieniem”. Taką twardą „kuźnią dusz”.

To, co przedstawiłem powyżej – zmiana samego siebie i pociągnięcie garstki osób z Twojego otoczenia za Tobą – to realny plan działania. Zafascynowanie naszymi ideami i ogólnie, rozwojem, szerokich mas ludzi, jest absolutnie niemożliwe. Nie pozwolą na to potężne byty zwane „świadomościami zbiorowymi”, bo one ewoluują bardzo powoli. Poza tym, to tak, jak byś chciał wprowadzić matematykę wyższą rodem z 3 roku Politechniki, w gimnazjum. Należy się pogodzić z tym, że tutaj są ludzie o najróżniejszym stopniu rozwoju, i że oni mają swoje własne ścieżki rozwojowe. Nieraz trwające kilka, kilkadziesiąt, czy nawet kilka tysięcy wcieleń. I to trzeba uszanować.

O tym też pisałem w poniższych felietonach:
Nie lubię już Polski! Zbawić i uszczęśliwić możesz tylko siebie
„Jaka będzie przyszłość Ziemi?” -A co Cię to obchodzi, człowiecze?
Religia new age, czyli duchowy śmietnik. Globalnej świadomości nie będzie

Zauważyłem też, że wpadamy w kolejną pułapkę. Chcielibyśmy tych wielkich zmian na „już”, teraz, natychmiast, a na pewno w tym, obecnym życiu. Tymczasem to się tak nie odbywa. Świadomość zbiorowa naszej cywilizacji, jak i mniejsze świadomości zbiorowe (narodu, religii) uczą się bardzo powoli. W skali kosmicznej najlepiej te procesy oddaje tzw „rok platoński” czyli ruch precesyjny osi ziemskiej. Trwa on 26.000 „zwyczajnych” lat i w kategoriach kosmicznych jest to zaledwie mrugnięcie okiem.

Precesja osi Ziemi oddaje wiele cykli życiowych na naszej planecie. Nie chcę wchodzić tutaj w ten grząski, niezrozumiały i śliski teren tajemnych nauk. Które jak wiadomo, są niejednoznaczne. Powiem tylko, że dla przykładu – eksperyment patriarchat, trwał przez jeden cykl precesyjny i teraz, po jego ponownym nastawieniu na „zero”, wszystko zaczyna się od nowa. Świadomości zbiorowe przez te 26.000 lat zgromadziły pewne „dane bazowe” i teraz mogą kontynuować „uczenie się” z innym programem.

Jesteśmy wciąż w iluzji czasu typu: „moje życie, moje 70 lat, to wszystko co istnieje”. Nie mamy łączności z tym, co było i z tym, co będzie. Pomyślmy. Jak wyglądałby świat, gdyby ludzie wiedzieli, że planeta będzie istnieć miliony lat po ich śmierci, ludzie będą dalej rodzić się i umierać, przeżywać te same rozterki, dylematy, problemy, zadawać te same pytania?

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

____________________________________________________________

Chcesz zmienić innych? Zacznij od siebie

Cytuję: „Chcesz zmienić świat? A może byś zaczął od siebie? Może tak na początek dokonaj zmiany w sobie?
Jak to osiągniesz? Przez obserwację. Poprzez zrozumienie.
Bez żadnej ingerencji i oceny z twej strony.

Ponieważ jeśli oceniasz, to nie możesz zrozumieć.
Jeśli powiesz o kimś, że jest „komunistą”, to w tym momencie skończyło się rozumienie. Przyczepiłeś mu etykietkę.

„Ona jest kapitalistką” – w tym momencie przestałeś rozumieć. Dałeś jej etykietkę, a jeśli etykietka wyraża półtony twej aprobaty lub dezaprobaty, to jeszcze gorzej!

Jak zamierzasz zrozumieć to, co dezaprobujesz albo co aprobujesz w danej materii? Żadnych sądów, żadnych komentarzy, żadnych nastawień.
Po prostu obserwacja, studia, ogląd bez pragnienia zmiany.
Ponieważ jeśli pragniesz zmiany tego, co jest, na to, co powinno być – powinno być według ciebie – przestajesz rozumieć.

Treser stara się zrozumieć psa, aby móc go nauczyć określonych sztuczek. Naukowiec obserwuje mrówki bez z góry określonego celu – poza samą obserwacją – po to, aby się o nich jak najwięcej nauczyć. Nie ma innego celu. Nie zamierza ich trenować, ani niczego od nich uzyskać. Jest nimi zainteresowany, chce o nich dowiedzieć się jak najwięcej. Takie jest jego nastawienie.

W dniu, w którym uda ci się takie nastawienie osiągnąć, doświadczysz cudu.
Zmienisz się – bez wysiłku i we właściwy sposób
. Zmiana sama się wydarzy, nie będziesz jej musiał dokonywać.

Ponieważ świadomość życia drzemie w tobie, w głębokich ciemnościach, cokolwiek jest złe, zniknie. A cokolwiek dobre, zostanie wyłonione.
Doświadczysz tego, naprawdę.

To jednak wymaga umysłu zdyscyplinowanego. Mówiąc „dyscyplina” nie mam na myśli wkładu pracy, wysiłku. Mówię o czymś zupełnie innym. Czy kiedykolwiek przyglądałeś się uważnie sportowcom? Całe ich życie wypełnia sport, ale jakże są zdyscyplinowani.

A spójrz na rzekę płynącą ku morzu. Tworzy brzegi, które ją zawierają. Jeśli jest w tobie coś, co podąża we właściwym kierunku, samo kreuje swą własną dyscyplinę. Staje się tak w chwili, w której zakażony zostajesz bakcylem świadomości. I to jest cudowne! Jest to najcudowniejsza rzecz na świecie. Najważniejsza i najcudowniejsza. Nie ma nic tak ważnego na świecie, jak przebudzenie. Nic!
I oczywiście jest to także swego rodzaju „dyscyplina”.

Nie ma nic bardziej wspaniałego niż bycie świadomym.

Czy chciałbyś żyć w ciemnościach? Czy chciałbyś podejmować działania nieświadom, mówić, nie wiedząc, co znaczą twe słowa? Albo czy chciałbyś widzieć rzeczy i nie uświadamiać sobie, na co patrzysz? Jak powiedział wielki mędrzec, Sokrates: „Życie nieświadome nie jest warte tego, by je przeżyć”.

To oczywista prawda. Większość ludzi nie przeżywa swego życia świadomie. Prowadzą życie mechaniczne, myślą mechanicznie – zazwyczaj cudzymi myślami – mechanicznie przeżywają emocje, mechanicznie działają, mechanicznie reagują. Czy chcesz zobaczyć, jak bardzo upodobniłeś się do maszyny?

-”Ach, jaką masz piękną spódnicę”
– słowa te wydatnie poprawiły twe samopoczucie, prawda?
I to z powodu spódnicy, na miłość boską! Czujesz się z siebie dumna słysząc taki komplement. Ludzie odwiedzają mnie w moim Centrum w Indiach i mówią:
– „Cóż za cudowne miejsce, cóż za wspaniałe drzewa (a te rosną całkiem niezależnie ode mnie). Jaki wspaniały klimat.”

A ja natychmiast czuję się lepiej, aż do chwili, kiedy się na tym przyłapuję.
Czy można wyobrazić sobie coś równie głupiego?

Nie jestem odpowiedzialny za te drzewa i nie wybierałem tego miejsca na Centrum. Nie ode mnie zależy pogoda. To po prostu takie jest. Ale moje „ja” uwikłało się w to, zatem czuję się dumny. Czuję się dumny ze „swej” kultury i ze „swego” narodu. Jak to możliwe, by zgłupieć aż do tego stopnia. Doprawdy. Mówią mi, że moja wielka hinduska kultura stworzyła tak wielkich mistyków. Ale przecież nie ja ich stworzyłem. Nie biorę za nich odpowiedzialności.

Albo mówią mi:
– Ten twój kraj z całą tą nędzą, to okropne. Czuje się zawstydzony. Ale przecież to nie ja stworzyłem tę nędzę. O co tu idzie? Czy kiedykolwiek przestaniesz tak myśleć?

Mówią mi:
– Sądzę, że jesteś bardzo czarującą osobą. I już czuję się świetnie. Zostałem pogłaskany. Dlatego nazywają to: Ja jestem OK. i ty jesteś OK. Noszę się z zamiarem napisania książki, której tytuł brzmiałby: „Ja jestem osłem i ty jesteś osłem”. Otwarte przyznanie się do bycia osłem, to największe wyzwolenie, coś najpiękniejszego na świecie. Jakże jest to cudowne. Kiedy ktoś by mi powiedział: „Nie masz racji”, ja mu odpowiem: „A czego się spodziewałeś po ośle?”

Rozbrojeni. Wszyscy powinni być rozbrojeni. To jest ostateczne wyzwolenie. Ja jestem osłem i ty jesteś osłem. W normalnym życiu dzieje się tak: naciskam guzik i jesteś „na górze”, naciskam guzik i jesteś „na dole”. I taki właśnie jesteś. Ilu znasz ludzi, na których nie działa pochwala i oskarżenie?
To nieludzkie – powiesz.

Ludzkie – to znaczy, że trzeba być trochę mała małpką, aby każdy mógł pociągnąć cię za ogon, a ty robisz to, co robić powinieneś?

Ale czy to jest ludzkie? Jeśli uważasz, że jestem czarujący, znaczy to że właśnie w tym momencie jesteś w dobrym nastroju i nic więcej. Znaczy to też, że pasuję do twojej listy zakupów. Wszyscy nosimy przy sobie taką listę zakupów i trzeba się do tej listy dopasować – wysoki, hmm, ciemny, hmm, przystojny, hmm – zgodnie z naszymi upodobaniami.

„Lubię brzmienie jej głosu. Jestem zakochany” – mówisz.
Nie jesteś zakochany, ty głupi ośle. Ilekroć jesteś zakochany – waham się, czy to powiedzieć – jesteś osłem w sposób szczególny. Usiądź i popatrz, co się z tobą dzieje. Chcesz uciec.

Ktoś kiedyś powiedział: „Dziękuj Bogu za rzeczywistość i możliwość ucieczki od niej”. I to właśnie ma miejsce. Jesteśmy tacy mechaniczni w swym życiu, zmanipulowani jak marionetki,  tak bardzo pod kontrolą.

Piszemy książki o tym, jak się kontrolować i jak cudownie być kontrolowanym i jak bardzo potrzebujemy, by nam mówiono: „Jesteś OK.” Czujesz się wtedy wspaniale.

Jak cudownie jest siedzieć w więzieniu. Albo, jak to ktoś kiedyś powiedział, być w swej klatce. Czy lubisz być w więzieniu? Czy lubisz być pod kontrola?

Powiem wam coś. Ilekroć pozwalacie sobie na dobre samopoczucie, kiedy mówią wam, że jesteście OK., tylekroć przygotujcie się na złe samopoczucie – z chwilą gdy powiedzą wam, że nie jesteście dobrzy. Dopóki żyjesz po to, by spełniać cudze oczekiwania, lepiej dobrze zważ, w co się ubierasz, jak się czeszesz i czy masz dobrze wyczyszczone buty. Krótko mówiąc, bacz na to, czy spełniasz każde ich cholerne oczekiwanie. I to ma być ludzkie?

To właśnie odkryjesz, gdy zaczniesz się obserwować.
Będziesz przerażony!

W gruncie rzeczy nie jesteś ani OK., ani nie OK.
Możesz pasować do aktualnych nastrojów albo trendów mody! Czy to znaczy, że stałeś się OK.? Czy to twoje bycie OK. zależy od tego? Czy zależy od tego, co o tobie ludzie myślą?
Ty nie jesteś OK. i ty nie jesteś nie OK., ty jesteś ty.

Mam nadzieję, że przynajmniej dla niektórych z was będzie to duże odkrycie. Jeśli kilku z was dokona tego odkrycia, to… cóż za wspaniała sprawa! Niezwykła!

Wyrzuć ten cały bełkot z byciem OK. i nie OK., wyrzuć wszystkie te osądy i po prostu obserwuj, patrz. Dokonasz wielkich odkryć. Odkrycia te zmienią ciebie. Bez najmniejszego wysiłku, wierz mi.

Przychodzi mi tu na myśl pewien facet, żyjący w Londynie zaraz po wojnie. Siedzi, trzymając na kolanach owiniętą w brązowy papier paczkę. Jest duża i ciężka. Konduktor autobusu podchodzi do niego i pyta:

– Co pan tam trzyma na kolanach?
A człowiek ten odpowiada: To niewypał. Wykopaliśmy go w ogródku i wiozę go na posterunek policji.
Na to konduktor:
– Nie może pan tego trzymać na kolanach. Proszę to położyć pod siedzeniem.
Psychologia i religia, tak jak je generalnie pojmuję, przenoszą bombę z twoich kolan pod siedzenie. Tak naprawdę nie rozwiązują twoich problemów. Zamieniają jedynie jeden problem na drugi. Czy nigdy cię to nie zastanowiło?

Miałeś problem, teraz zamieniłeś go na inny.

Zawsze tak będzie, dopóki nie rozwiążemy problemu zwanego – ty sam.

Czy naprawdę poczujesz się lepiej gdy zmieni się ktoś inny?

Wyobraźcie sobie pacjenta, który idzie do lekarza i mówi mu, na co cierpi. Doktor odpowiada:
– Rozumiem pańskie symptomy. Wie pan, co zrobię? Zapiszę lekarstwo dla pana sąsiada.
Pacjent odpowiada:
– Dziękuje, bardzo dziękuje. To bardzo poprawi moje samopoczucie.

Idiotyczne to, prawda? Ale właśnie tak czynimy. Osoba pogrążona we śnie sądzi, że poczuje się lepiej, jeśli zmieni się ktoś inny. Cierpisz, bo śpisz, ale myślisz sobie: “Jakże piękne byłoby życie, gdyby ktoś inny się zmienił. Jakże piękne byłoby życie, gdyby zmienił się mój sąsiad, żona, szef”.

Zawsze chcemy, by dla naszego dobrego samopoczucia zmienił się ktoś inny. Ale czy nigdy nie pomyśleliście, co by się stało, gdyby rzeczywiście twój mąż, twoja żona się zmienili?
Byłbyś równie bezradny jak przedtem, równie nie przebudzony jak dotąd.

Ty jesteś tym, który ma się zmieniać, który musi zażyć lekarstwa.

Twierdzisz: “Czuję się dobrze, bo świat jest w porządku.” Błąd! Świat jest w porządku, ponieważ ja czuję się dobrze. Tak twierdzą wszyscy mistycy.

Autor: Anthonny de Mello „Przebudzenie”

Za: http://zenforest.wordpress.com/2009/12/11/chcesz-zmienic-innych-zacznij-od-siebie/

3 myśli w temacie “Jeśli chcesz zmienić świat, zmień najpierw siebie

  1. zaden psycholog czy psychiatra nie pomoze drugiemu czlowiekowi bo sam jest chory, sam ma nierozwiazane problemy a jedynie czyste zrodlo moze uzdrowic czlowieka. zmiana od siebie! tak to jest w 100% wlasciwa droga, jednak ludzie sa leniwi i niecierpliwi. Mowia ze tak duzo pracuja, sprzataja cwicza itp…, jednak nie o taki trening chodzi:)najbardziej mnie smieszy ta chec zmiany innych w przypadku np. zony, meza czy chlopaka, mowia – po slubie sie zmieni:) czyli jak to jest naprawde? ano tak ze tak naprawde to te osoby im sie wcale nie podobaja teraz i przed slubem skoro juz w umyslach swita mysl o ich zmianie potem:(to przede wszystkim brak milosci wlasnej:)pzdr

  2. „Jeśli chcesz zmienić świat, zmień najpierw siebie” – hmm, czy nie sądzisz Kefir, że jest coś nie w porządku z tym tytułem? Ja bym go zmienił na; „Jeśli chcesz zmieniać świat, zacznij od siebie”. Co o tym myślisz Kefir?

    1. A myślisz, że zmieniać świat, to jest takie proste? No spróbuj… Od siebie należy zacząć.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.