Felietony i artykuły autorskie

KTÓRY SPOSÓB NA MEDYTACJĘ NAPRAWDĘ DZIAŁA?

Który sposób medytacji jest najlepszy?

Medytacja staje się coraz popularniejsza. Zachęcają do niej nawet niektórzy celebryci, których na ogół nie podejrzewałbyś się o zamiłowania ezoteryczne. Zapewne czasami zadajesz sobie pytanie, który sposób medytacji jest najlepszy? Który działa naprawdę? Ten wpis może być dla Ciebie pewnym zaskoczeniem. Ale zacznijmy od początku:

Dobrym sposobem na medytację jest położenie się w łóżku na plecach. Zamykasz oczy, rozluźniasz mięśnie. Liczysz powoli od 200 do zera, czyli od tyłu. Umysł nie jest nauczony liczyć od tyłu, więc podczas takiego liczenia „wyłącza” się. Najlepiej byś położył się w spokojnym pomieszczeniu, z wyciszonymi sprzętami (np telefonem) i zamkniętymi drzwiami. Warto medytować minimum 20 – 30 minut dziennie. Możesz też spróbować trudniejszym sposobem, np same zamknięte oczy, bez liczenia. Zamknięcie oczu już wiele daje, gdyż gdy oczy są otwarte, to umysł natychmiast włącza analizowanie widzianego obrazu jak i identyfikowanie się z nim.

Inny ciekawy sposób to słuchanie medytacji Nityi na YouTube. Jest to niezwykle uduchowiona osoba, publikuje ona materiały w nurcie non-duality. Non duality jest to teoria duchowa bez teorii, idea bez idei, metoda bez metody. Zakłada ona m.in. zatrzymanie poszukiwań duchowych i przyznanie się do bycia głupcem, jak i przede wszystkim zatrzymanie dążenia do przebudzenia i oświecenia. To często właśnie usilne poszukiwanie prawdy jak i usilne dążenie do przebudzenia hamuje je Tobie. Prawdy poszukujesz do pewnego momentu, do pewnego momentu jest to ważne dla rozwoju, a potem robi się to uciążliwe lub wręcz niebezpieczne, bo istnieje groźba wpadnięcia w nihilizm wobec niemożności ustalenia tzw prawdy ostatecznej. A przebudzony jesteś zawsze, gdyż co rano otwierasz oczy i się budzisz. Nie musisz do tego dążyć.

.

Przeczytałem: „Jeśli gówno wiesz, to Twoje życie pełne jest cudów.” Doszedłem do tego, że jestem głupcem. Po poznaniu tylu różnych opinii i punktów widzenia mogę stwierdzić, że nie wiem nic. Nie znam odpowiedzi na pytania, które codziennie sobie zadajemy. I faktycznie, pomimo wielu trudności i bólu, moje życie pełne jest cudów. 🙂

Cytat: „Jeśli w środku masz strach – życie będzie cię straszyć.
Jeśli w środku masz agresję – życie będzie cię „atakować”.
Jeśli w środku masz ochotę walczyć – dostaniesz rywali.
Jeśli masz w sobie poczucie winy, życie znajdzie sposób, by cię „ukarać”.
Jeśli masz w sobie obrazę, życie da powody do obrażenia się jeszcze bardziej.
To wszystko ma jeden cel – pokazać Ci jakim jesteś, co nosisz w wewnątrz siebie.
Życie widzi cię takim, jakim jesteś od wewnątrz, a wcale nie takim, jakim chcesz siebie zademonstrować mu i otaczającym ciebie ludziom”. (~Edward Deluge)

Jednym z ciekawszych nagrań Nityi jest to poniższe:

Z kolei jej kanał na YouTube jest dostępny TUTAJ [LINK]

.

Jednak tutaj Cię zaskoczę. Otóż te powyższe sposoby, jak i większość z dostępnych sposobów medytacji, to medytacje transowe. Mogą one dodawać energii, ale na ogół omijają sedno – czyli przebudzenie. Przebudzenie to odwrotność transu, nawet tego transu odczuwanego podczas medytacji. Ostatecznym, najskuteczniejszym sposobem na medytację jest medytacja Zen. Jest to sposób najłatwiejszy, i przez to.. najtrudniejszy. Na czym on polega? Otóż siadasz wygodnie w pozycji kwiatu lotosu. Zamykasz oczy. Co robisz? NIC.

Nic nie liczysz, nic sobie nie wyobrażasz, o niczym starasz się nie myśleć, ale też nie starasz się nie myśleć w ogóle. Po prostu siedzisz, nic nie robisz i medytujesz pustkę. Potem zaś otwierasz oczy, bo w tej medytacji chodzi o maksymalne przebudzenie, a nie o odcinanie się i transe. Medytujesz potem w całkowicie otwartymi oczami i umysłem, z pełną świadomością. Z opisu może się to wydawać łatwe, ale weź spróbuj tak w praktyce, i to codziennie. Nie jest to wtedy wcale takie proste, na jakie może się to wydawać. 😉 Ostatecznie, najtrudniejszy z najtrudniejszych sposobów medytacji, to ten na poniższym obrazku, czyli.. życie realne:

.

I na zakończenie.. „Przeszkadzacze” podczas medytacji. Czy też zauważyłeś, że gdy tylko zaczynasz medytować, to nagle albo zaczyna się kakofonia głośnych dźwięków, albo wszyscy od Ciebie czegoś chcą?

Gdy medytujesz, to nagle cały świat ożywa. I wcale nie chodzi tutaj o jakieś łzawe cytaty, że medytując ratujesz świat. Ożywa w takim sensie, że o domownicy nagle zaczynają mieć jakieś pilne i naglące sprawy do Ciebie. Sąsiadowi nagle przypomniało się, że musi wywiercić dziurę. Pod okno podjeżdża śmieciarka i hałasuje. Drugi sąsiad zaś puszcza disco polo. No i listonosz też sobie ni z gruchy ni z pietruchy o Tobie przypomniał. Dzwonek do drzwi i musisz wstać by odebrać niesamowicie ważne dla świata pismo, zawierające stawki za wywóz śmieci. A prawie zawsze zostawia Ci awizo.

Ale właśnie teraz, w tej chwili, gdy chciałeś po prostu w spokoju medytować, to cały świat dosłownie daje koncert. Ludzie stają na głowie by Cie od tego odwieść. Dlaczego? Prawo złośliwości świata, opisane przez Vadima Zelanda? Ja uważam, że świat tak testuje to, na ile rzeczywiście jesteś tym, za kogo się uważasz, a na ile jest to iluzja. Ostatecznym celem medytacji jest bycie spokojnym podczas huraganu, któremu na imię życie. Tak, jak na tym powyższym obrazku. Przed Tobą więc test na to, jak bardzo jesteś uduchowiony – czyli Święta. Możesz zdezerterować, zasłonić się jakąś ideą duchową, ale nie oznacza to, że sprawdzian z którego zwyczajnie poszedłeś na wagary, Cię ominie. 😉

Wszystkim życzę wysokich lotów podczas medytacji, i / lub miękkiego lądowania.

.

Autor: Jarek Kefir

Hej, poświęć chwilę swojej uwagi na przeczytanie tego! 🙂 Nie organizuję szemranych warsztatów, na których mówi się o czarach-marach, cudach niewidach i jeszcze trzeba za to płacić krocie. Wolę walić prawdę prosto z mostu, nie pasjonuje mnie oszukiwanie ludzi, by na tym zarabiać. Nie wprowadzam żadnych płatnych treści, takich jak prenumerata lub opłata za wybrane artykuły. Bo chcę, by moje publikacje były dostępne dla każdego, nawet dla biednych osób, których jest w Polsce większość.

Ale utrzymanie strony internetowej (jarek-kefir.com) na serwerze jak i nawet sama chęć publikacji wiąże się z różnymi wyzwaniami. Np z kosztami. Jeśli cenisz moją pracę, uważasz, że moje publikacje wniosły coś dobrego do Twojego życia, i masz taką możliwość jak i chęć, to możesz wspomóc moje publikacje finansowo.

To jedyne źródło utrzymania strony, ponieważ z samej pracy na etat nie utrzymałbym jej. Powód? Moja pensja jest mała, a dochody z reklam bardzo zaniżone przez cenzurę. Oprócz tego zmagam się z uczuciem „wypalenia”, czyli wyczerpania twórczego. Mimo to w październiku napisałem 20, a w listopadzie 18 artykułów, plus kilkaset krótszych wpisów tu na Facebooku.

Możliwości wsparcia moich publikacji:

➡️ Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

➡️ Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

➡️ Na Pay Pal: Kliknij poniższy link:
https://www.paypal.com/cgi-bin/webscr?cmd=_s-xclick&hosted_button_id=QFQ8UFRVAKUCG

Reklamy

5 odpowiedzi »

  1. Ja tam lubię medytację podczas spokojnej jazdy samochodem nocą. Najlepiej wybrać bezpieczną, oświetloną drogę, na Śląsku jest to na przykład DTŚ, unikamy wtedy przykrych niespodzianek jak nieoświetleni rowerzyści albo dzika zwierzyna. W nocy ruch prawie zamiera, jedzie się opustoszałą drogą. Medytacją jest dla mnie również podlewanie rośliny. Do tego dodaję intencję. Polecam robić, czynić, działać coś…. w intencji. Na przykład: jem śniadanie w intencji… – i wybrać sobie.

      • „Lubisz siadać za kółko?”

        A powiem Ci, że nawet lubię. Zwłaszcza na opustoszałych drogach w nocy, które przemierzam samotnie 😉 Jest spokojniej, jedziesz własnym tempem. Na Śląsku o takie trudno, bo spore skupienie, zagęszczenie ludności, ale już na przykład na Podlasiu zdarzało mi się robić trasy po ponad 30 km, gdzie po drodze nie spotykałem ani jednego uruchomionego (włączone światła) samochodu. Ogólnie lubię się przemieszczać, gdy to tylko możliwe, wybieram transport kolejowy, ale czasem samochód jest niezbędny. Na wspomnianym Podlasiu są wsie, które PKSu nie widziały od lat.
        PS. Miałem Ci wcześniej odpisać, sen dzisiejszej nocy, że jadę pociągiem do Szczecina mi o tym przypomniał 😉

        • Jechałes we śnie do Szczecina? 😉 A to dopiero synchroniczność.

          Ba, nawet w zachodniopomorskim i to tuż pod Szczecinem jest wiele wsi, gdzie dojeżdża tylko prywatny bus. Dobrze jest, gdy w jedną stronę jest 8 kursów dziennie. Na ogół jest tak, że przed 6 jedzie jakiś bus do fabryk, przed 7 gminny autobus szkolny i potem długo długo nic aż do 14.

          • To dobrze, jeśli jedzie tzw. bus. W Polsce jest gdzieś przynajmniej 20% sołectw, gdzie przez cały, okrągły rok nie jedzie nic ze zbiorowego transportu publicznego, jedynie autobusy szkolne, ale one nie zabierają dorosłych. To dopiero wykluczenie komunikacyjne, jeśli nie masz auta, to pozostaje jedynie życzliwy sąsiad, rower albo własne nogi.
            Ale to tak na marginesie, bo się off-topic robi 🙂

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.