Felietony i artykuły autorskie

CZY BÓG ISTNIEJE? PYTANIA KTÓRYCH SIĘ BOISZ!

Czy Bóg istnieje? Odpowiedzi na odwieczne pytania

Witam w kolejnym już odcinku pytań i stwierdzeń tak logicznych i tak oczywistych, że aż nikt ich nie wypowiada. Wielu ludzi zastanawia się, czy Bóg istnieje, czy Biblia miała rację. Ja postaram się przedstawić swoją opowieść najlogiczniej, jak tylko się da.

Mówi się, że Biblia twierdzi to i to, że Jezus powiedział to i owo. Często ludzie powołują się na tak zwane słowo boże. Ja jednak zadam pytanie: skąd oni wiedzą, że to słowo jakiegokolwiek Boga, a nie zbiór hebrajskich,egipskich i greckich mitów? Przecież Biblia zawiera w sobie język archetypów i symboli, tak czytelny dla podświadomości. Zupełnie tak, jak inne mitologie, legendy i baśnie. Ten język jest uniwersalny i pierwszą próbę jego interpretacji podjął Carl Gustav Jung.

Biblia to słowo Boże? A jakie masz na to dowody? Księga którą czytasz została wyprodukowana w fabryce ludzką ręką. Przez wieki Biblia była przepisywana ludzkimi rękami, mnichów i skrybów. Gdy powstawała jeszcze w czasach Imperium Rzymskiego, była spisywana przez ludzkie ręce. Czy wiesz, że przez ponad sto lat po śmierci Chrystusa nie było spisanych jego dziejów? Krążyły one z ust do ust. I dopiero za cesarza Konstantyna, 400 lat później, stworzono dzisiejszy kanon Biblijny. Wszystko to jest dziełem ludzkich rąk. Podkreślam bardzo stanowczo – nie ma żadnych dowodów na interwencję jakiegokolwiek Boga w dziejach. To zdanie jest bardzo ważne.

Ja nie uznaję „dowodów” takich jak jakiś płonący krzak czy objawianie się niepiśmiennym pastuszkom. Nie, takie „ciuciubabki” nie są dowodem na istnienie Boga, jeśli brać pod uwagę argumentację logiczną. Boże, jeśli kochasz swoje dzieci, to objaw nam się w świetle kamer BBC i CNN, by transmisja poszła na całą Ziemię. Tak samo UFO. Różne „ciuciubabki” na niebie nie mogą być dowodem. Równie dobrze może to być zbiorowa halucynacja, a nie żadne UFO. Wylądujcie przed gmachem ONZ, przedstawcie się ludzkości w świetle kamer, nawiążcie z nami współpracę dyplomatyczną i handlową. Takie „tajniaczenie się” po niebie nie jest dla mnie żadnym dowodem i nie będzie.

A Ty, czy widziałeś Boga? Widziałeś i słyszałeś, jak Bóg wypowiadał te słowa z Biblii? Nie. Masz przed sobą księgę będącą dziełem ręki człowieka i maszyn CNC z fabryki. Tusz i papier z tej książki to też dzieło ludzkich rąk, tak jak cały biblijny kanon. Ironią losu jest fakt, że często gdy jakiś polityk coś powie, to jest to potem przedstawiane i interpretowane w różnoraki sposób. Często nie wiemy co powiedział sąsiad, ktoś bliski lub kolega z pracy, bo nie dosłyszeliśmy. I już tworzymy wtedy swoje historie. Często nie wiemy, co u tego sąsiada się dzieje. Ale o tym, co Jezus powiedział i co robił, wiedzą wszyscy. Pomimo tego, że tego Jezusa ani Boga w życiu na oczy nie widzieli, a dowodów historycznych na istnienie Jezusa nie ma. Są raczej dowody na to, że „misjonarzy” o imionach Joshua, Isos i tym podobnych, było 2000 lat temu wielu, bo była na to swoista moda.

.

Na koniec: jak udowodnić, że Bóg i życie po śmierci istnieją?

  1. Osoba, która chciałaby udowodnić, że Bóg i życie pozagrobowe istnieją, najpierw musiałaby umrzeć.
    .
  2. Następnie po stwierdzeniu zgonu przez zespół lekarzy, ciało musiałoby zostać skremowane, a prochy rozsypane w morzu. Tak dla pewności, że nie ma żadnych „przekrętów.”
    .
  3. Potem ten człowiek musiałby wrócić i udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że jest on tym, który zmarł i którego skremowano. Ale jak? W nowym ciele? Jako niemowlę?
    .
  4. Następnie ten człowiek musiałby opowiedzieć, jak to jest po tej drugiej stronie, czyli co jest po śmierci.

Jest to sposób zgodny z wszelkimi zasadami racjonalnej logiki. Tylko jest jeden „haczyk” – tego eksperymentu nie da się przeprowadzić. Ba! Tego nie da się ogarnąć logiką. To, co znajduje się po śmierci, po tej drugiej stronie, jest największą globalną tajemnicą. Zarówno ateista popisujący się swoją racjonalną logiką, jak i katolik podpierający się religią, wiedzą tyle samo. Czyli NIC. Trudno się do tego przyznać, jak i trudno to ogarnąć.

.

Przeczytaj też inne ciekawe wpisy:

Zakazana historia: kościół katolicki a rozbiory Polski
O tajemnicach biblijnych
Czy Jan Paweł I został zamordowany?
Niezaprzeczalne „zasługi” kościoła katolickiego

Autor: Jarek Kefir

.

jarek kefir

Czy wiesz, że tylko jedna na 4000 osób odwiedzających moją stronę wspiera jej istnienie finansowo, poprzez darowiznę? Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

19 odpowiedzi »

  1. Muszę tu wejść w polemikę. Po pierwsze nasze pojmowanie Boga jest prawdopodobnie błędne. Moim zdaniem Bóg nie jest żadną istotą jaką sobie wyobrażamy typu dziadek mróz z długą brodą. Według mnie Bóg jest po prostu energią tyle, że inteligentną posiadającą świadomość. W pierwszym tomie z serii „Dzwoniące cedry Rosji” główna bohaterka Anastazja powiedziała, że Bóg nie znajduje się w jednej masie, ale że we Wszechświecie są to różne energie, a na Ziemi cząstki Boga są w każdym z nas, a ciemne siły robią wszystko by je blokować. To według mnie ma sens i wiele wyjaśnia np. dlaczego w mediach jest niemal wyłącznie przemoc, sodomia i napuszczanie ludzi na siebie. Po to, aby ludzie nie dowiedzieli się o cząstkach Boga w sobie, nie zjednoczyli się i nie obalili tego chorego systemu. A tak by się stało gdyby miliardy ludzi się zjednoczyły i przystąpiły do wspólnego działania przeciwko złu.
    Weżmy teraz to co piszesz na końcu odnośnie tego jak udowodnić istnienie Boga i życia po śmierci. To bardzo prosto zrobić przy założeniu że Bóg jest energią a nie istotą:
    Ad.1. Jest wiele osób na świecie, które przeżyły śmierć kliniczną, a gdy były nieprzytomne znajdowały się w innym świecie jak twierdziły pięknym, wspaniałym i widziały rzeczy trudne dla nas do pojęcia. Takich relacji jest wiele. Mamy więc relacje świadków,którzy opuścili ciało i widzieli świat ducha.
    Ad.2. Tu podam przykład mojego ojca – jego ciało po śmierci skremowano.
    Ad.3. Tu również wykorzystam przykład ojca. Zmarł w niedzielę 2 lata temu w lipcu. Moi rodzice od kilku lat zawsze w poniedziałki rano słuchali razem Radia Wnet. Następnego dnia po śmierci ojca (poniedziałek) o tej godzinie o której zawsze słuchali razem radia, radio samo się włączyło i grało przez około 10 sekund mimo iż wtyczka od radia nie była w gniazdku. Moja mama opowiadała mi to będąc w dużym szoku, bo jest jak Ty Jarek ateistką. To czego była świadkiem było dla niej absurdalne, ale po tym jak o tym mówiła wiem, że mówiła prawdę – po pierwsze dlatego że miała wtedy 64 lata i nie miała nigdy objawów demencji, a po drugie zawsze była realistką twardo stąpającą po ziemi. Dlatego nie mogła sobie tego zmyślić. Jest to więc dowód na istnienie duszy. Ojca dusza zasiliła chwilowo energią radio sprawiając, że zagrało. Tylko tak można to wytłumaczyć.Później jeszcze kilkakrotnie zdarzało się, że komputer który używał ojciec sam się włączał. Raz byłem tego świadkiem. Niczego ani ja ani mama nie wcisnęliśmy na pewno, a komputer się uruchomił.
    Co do wejścia duszy w inne ciało (reinkarnacji) to jest na świecie wiele przypadków małych dzieci, które twierdziły, że w poprzednim życiu były kimś innym. Oglądałem kiedyś film dokumentalny na ten temat Jeden chłopiec twierdził, że w poprzednim życiu był swoim dziadkiem. podawał szczegóły z poprzedniego życia np. kiedy i jak poznał babcię, kiedy wzięli ślub, jakim autem jeździł w którym roku itp. Matka chłopca była w szoku, bo wszystko co mówił chłopiec zgadzało się, a nie mógł on o tym wiedzieć, bo dziadek zmarł przed jego urodzeniem zaś ani matka ani nikt inny z rodziny nigdy z chłopcem nie rozmawiał o zmarłym dziadku.
    Z powyższych faktów wniosek jest jeden: nie ma śmierci – jest tylko opuszczenie ciała, które jest konieczne żeby funkcjonować w świecie materii. Dusza zaś jest nieśmiertelna i tu akurat religia katolicka nie kłamie.

    Jeśli jednak na zasadzie syndromu wyparcia temu zaprzeczysz to jest jeszcze inny pośredni dowód na istnienie Boga/świata duchowego. tym dowodem jest odpowiedź na pytanie: jaki jest sens naszego istnienia na Ziemi? Czy jest nim nauka w szkole, potem praca 8 godzin dziennie przez 40 lat oraz poczęcie potomków i ich wychowanie aby powieliły ten schemat? Do tego mamy jeszcze kupowanie różnych rzeczy za zarobione pieniądze – często niekoniecznych do egzystencji, ale aby pokazać sąsiadowi, że ja jestem lepszy(a). W końcu przychodzi starość (albo i nie), chorujemy i umieramy. Ciało umiera a wraz z nim ginie wszystko czego się nauczyliśmy, a wszystkie dobra jakie zgromadziliśmy na ziemi przechodzą na własność innych ludzi. Czy to nie jest bezsens? Jasno chyba widać, że tak. Zatem musi istnieć dusza. Wtedy sens życia jest taki, że podnosimy swoją świadomość w kolejnych wcieleniach. Rozwijamy się. Dlatego nigdy nie byłem ateistą, ale też nigdy nie byłem ślepym i posłusznym wyznawcą żadnej religii.

    • Myślę, że Jarkowi chodziło bardziej o to, że to właśnie religia spowodowała, że tak wielu ludzi postrzega Boga i duchowość tylko przez pryzmat religii. „Ateizm redukuje duchowość o 100%, a katolicyzm tylko o 99%”.

    • Mój wujek był raczej ateistą, chociaż trudno stwierdzić, zmarł na raka w krótkim czasie, towarzyszyłam mu do końca, trzymając go za rękę. Pewnego dnia, wspominałam go wspólnie z koleżanką przy kawie, jej mama także odeszła w ten sam sposób. Zastanawiałam się, gdzie może się teraz znajdować, czy ma się dobrze….Po wyjściu z kawiarni wieczorem, przechodziłam obok katedry w Poznaniu, nagle zadzwonił telefon wujka, który miałam w torebce( telefon nie miał karty SIM?), odebrałam, połączenie wyświetliło się jako nr nieznany, nikt się nie odezwał więc rozlaczylam. Nie potrafię tego wyjaśnić, telefon nie miał karty SIM, sprawdziłam to po połączeniu. Nie można tego racjonalnie wytłumaczyć, bo nie wszystko można, życie to nie tylko rozum i to co można fizycznie udowodnić.

      • Z telefonem też miałem swoją przygodę, którą, choć jestem zdeklarowanym ateistą i nieraz dawałem temu wyraz na blogu Jarka, z czystej przyzwoitości opowiem. Zmarła moja teściowa. W ogóle nie przepadaliśmy za sobą i zarówno moje zejście dla niej, jak jej zejście dla mnie nie byłoby w zasadzie problemem, ale to nie ma tu znaczenia. Otóż żona poszła na plebanię załatwić sprawy formalne związane z pogrzebem i kiedy czekała w poczekalni na przewielebnego, o ściśle określonej godzinie odezwał się mój telefon. Dzwoniła żona. Odbieram, ale w słuchawce głucha cisza. Często tak jest, że przez przypadek telefon „sam” wybierze numer, bo przewalając się w kieszeni zostanie wciśnięty przycisk wybierania, i chyba każdy tego doświadczył. Dzwonię więc do żony, by sprawdzić o co chodzi. Pytam po co dzwoniła, a ona odpowiada, że wcale nie dzwoniła, że to ja zadzwoniłem do niej i właśnie miała do mnie oddzwonić, bo telefon był głuchy. Żadne z nas nie użyło telefonu. Potem w historii porównaliśmy czasy łączenia – były identyczne. Ale czy z tego powodu zakładam, że teściowa (świeć Panie nad Jej duszą) zapragnęła nam coś przekazać? Nie biorę tego pod uwagę, bo gdyby tak było, to postarałby się bardziej, na przykład puściłaby esemesa z jakąś wiadomością typu „akuku”. Ponieważ telefony były głuche, zakładam że to tylko sprawa techniki, która już stała się nie do ogarnięcia, a nie demonstracja możliwości łączeń telekomunikacyjnych z zaświatów. Nie dajmy się zwariować. A zresztą – i tak każdy się dowie w końcu, jak to jest. Po co do tej „wiedzy” dążyć już teraz za wszelką cenę, głównie własnego ośmieszenia?

        • Wolkar, a gdyby to jednak było coś poza – logicznego? Nie mogło tak być? 😉 Wiem że jesteś ateista często o to miałeś spiny haha 😀

          • Nie biorę tego pod uwagę, ale do końca wytłumaczyć nie potrafię. Są rzeczy o których się filozofom nie śniło, ale które za ileś tam lat nie będą już tajemnicą…

  2. E tam Jarek, bogi są prawdziwe przecież.
    Tylko czekać aż jakiś rabin, imam lub biskup wezwie wyznawców boguff do mordowania innych ludzi, no bo tamci nie wierzą w boguff przecież to trzeba ich zabić, zabrać im ziemię, kobiety, dzieci, majątek cały ale to tak tylko przy okazji, bo przecież tu o wiarę w boguff chodzi 😂

    Tak na marginesie to nawet masy zaczęły się budzić, że coś podejrzanie wyglądają te wojny religijne, podczas gdy każda religia wzywa niby do pokoju na świecie. Jak jedna wojuje, to inna uchodzi za religię pokoju, potem się zamieniają miejscami i piszą pod swoje wyprawy osobną historię do tłoczenia w młode główki dzieci w szkołach.
    Dlatego moim zdaniem istnieje swoisty atak na religie wszystkie wśród elit, np lewicy po(d)stępowej. Oni wierzą po prostu, że mają inne, nowe sposoby na wysyłanie ludzi na wojny – mój strzał to głód, chaos i bieda, które zmuszą masy do wojny o zasoby. Mniej skomplikowane niż zatrudnianie kapłanów, którzy chcą wysoką gażę za „służbę”.
    Religiami dalej można manipulować ustawiając wydarzenia, które pasują do „proroctw” i „objawień”. W ten sposób pozostali wyznawcy będą zamknięci w pokoju, czekając na spełnianie się przepowiedni, zamiast działać, przede wszystkim w obronie przed psychopatycznymi elitami.
    No i religie wszystkie akurat są sprzeczne z planami technokratów, którzy chcą naznaczyć chipami, inteligentnymi tatuażami, kodami kreskowymi itd – masy, które mają już do końca świata żyć w niewoli technologii. Dlatego plan np. III Wojny Światowej, nie pamiętam, chyba Weishoupt’a, napisany w 19 wieku zakładał wojny religijne, właśnie aby masy odwróciły się od religii i bez innego wyjścia przystąpiły do NWO, czyli technokracji, korpokracji, zwał jak zwał ale wolności to tam nie będzie.
    Oczywiście dla mnie lepiej jak kraj jest pogrążony w PiSo katolicyźmie niż w wolnej amerykance lewicy ale myślę, że kiedyś odbije się to nam jeszcze czkawką jeżeli jakiś konflikt jest planowany.

  3. Re. Wolni Słowianie…Całkowicie się zgadzam…sam bym tego nie opisał lepiej…Istnienie duszy(świadomości) działającej poza fizycznym ciałem można udowodnić metodą eksperymentalną…i tysiące tego typu wiarygodnych doświadczeń było przeprowadzanych…A to jest silna przesłanka dowodu na nieśmiertelność każdego z nas…I na iluzoryczność tzw .” śmierci”…która nie jest unicestwieniem a tylko zmianą stanu…

  4. Ja tam wiarę w Jezusa Chrystusa odrzuciłem całkowicie oraz na zawsze. Dlaczego? Rzekomo powiedział: ‚tak czyńcie na moją pamiątkę” – sam miał umrzeć na krzyżu, czyli złożyć siebie w ofierze, umrzeć za grzechy świata i nakłonić do tego innych, aby poszli w jego ślady, „nieśli swój krzyż’.
    Ofiarowanie samego siebie jest po prostu… durne i mówi to ktoś świadomy, nieźle tutaj „złupiony”. Jeśli chcecie złożyć ofiarę z samego siebie JAKIEMUKOLWIEK Bogu – to zaraz znajdzie się jakiś dziwoląg, który wasz altruizm wykorzysta. Taki wniosek wyciągnąłem oglądając m.in. sesje hipnozy regresyjnej Calogero Grifasi i też doświadczyłem na sobie.
    Inna para kaloszy: czy istnieje jakiś prawdziwy dowód, że Jezus Chrystus w ogóle istniał? Kościelne pisma po łacinie pojawiają się dopiero od IV wieku po Chrystusie. Czyli przez prawie 200 lat od rzekomej śmierci Jezusa nikt tego nie opisał. Historie tworzone później sami dobrze wiecie, jakie mogą być – po prostu zmyślone. W Babliońskim Talmudzie jest ustęp, napisano, że „Jezus siedzi w kotle pełnym gotujących się ekskrementów” – tak jak gdyby komuś mocno nadepnął na przysłowiowy odcisk, ale czy to dowód na istnienie?

  5. A ja poprostu wierzę w Bozię.To mnie wzmacnia, powoduje ,ze się potrafię uśmiechać nawet wtedy gdy mie bardzo boli, czy ,gdy nie mam środków do życia,Wiara czyni cuda.Modlitwa jest największym , najmocniejszym lekiem na wszelkie otaczające nas zło.I tak myślę, gdyby nawet nie istniał Bóg, gdybym nie miał racji…..to czyż wiara i dążenie bycia dobrym człowiekiem -nie jest dobrym kapitałem , skoro na 100 % nikt nie moze udowodnić istnienia czy nie istnienia Pana Boga ? Dobry deal , dobry biznes….bo może człowieka spotkać nagroda w niebie, spotkanie z tymi choćby co już odeszli a tak bardzo ich kochamy ,ze pragniemy się z nimi spotkać.

    • Jeśli Ci to pomaga, PawPawelski, to możesz w to wierzyć. 😉 Ale jaką masz RZECZYWISTĄ gwarancję, że to, w co wierzysz, jest obiektywną prawdą najprawdziwszą, a nie wymysłem jakiegoś sprytnego ideologa?

      W sumie to chciałbym CZASAMI uwierzyć w coś tam, nie zagłębiając się w to, bez swojego sceptycyzmu, tak na słowo.. To byłoby łatwiejsze. I dawałoby siłę umysłowi.

  6. Rozumowanie na etapie dziecka z podstawówki – Bóg istnieje – nie jako coś materialnego – On jest w nas jako nasze dobro – to my robiąc to, co określane jest przez ludzi jako „dobry uczynek” pokazujemy i udowadniamy że Bóg istnieje… Wierzycie, że 10 przykazań wymyślił człowiek ??
    Prędzej człowiek wymyślił spowiedź…
    Tak samo jak próba udowodnienia życia po śmierci z góry skazana jest na niepowodzenie – każdy się dowie w swoim czasie co jest po śmierci 🙂

  7. Kłamstwo pogania kłamstwo w tym artykule. Przy okazji powiem, że Ewangelie, czyli dzieje Jezusa, spisano już w niecałe 50 lat po Jego Śmierci, z wyjątkiem św. Jana. Jest to całkowicie potwierdzone historyczną krytyką.
    Tu każdy może niezbicie się przekonać o słuszności i racjonalności katolicyzmu i wyjść z powszechnej ignorancji i niewiedzy: https://krolestwonmp.wordpress.com/2015/05/16/pdf-x-bartynowski-apologetyka-podreczna-obrona-wiary-katolickiej-z-odpowiedziami-na-zarzuty-krakow-1916/

  8. Oto dlaczego katolicyzm jest prawdziwą religią:
    Najpierw dowód istnienia Boga. Bóg jest duchem, nie możemy Go przeto poznać bezpośrednio za pomocą naszych zmysłów tak, jak poznajemy rzeczy materialne. Ale poznajemy Go pośrednio. Jak mistrza poznajemy z jego dzieła, tak z istnienia świata dochodzimy do przekonania, że istnieje Ten, który go stworzył. Dowody istnienia Boga opierają się na prawie przyczynowości, które głosi: nic się nie dzieje bez przyczyny (nihil fit sine causa). Myśl tę wyraża św. Tomasz następująco: „Istnienia Boga nie poznajemy ani przez bezpośredni ogląd, ani na mocy dowodu a priori, lecz jedynie a posteriori, tj. z rzeczy, które są uczynione, posługując się dowodem, wznoszącym się ze skutków do przyczyny”. Za istnieniem Boga przemawiają prawa, które rządzą tak dobrze całym wszechświatem, jak i wewnętrznym życiem człowieka. Stąd dowody istnienia Boga dzielimy na takie, które czerpiemy z obserwacji zjawisk w przyrodzie (kosmologiczny i celowy, czyli teleologiczny) i takie, których podstawą są badania zjawisk psychologicznych (moralny i historyczny). Rozum ludzki żądny jest racji, dla których coś przyjmuje za prawdę i dlatego powinniśmy zdać sobie sprawę z naszej wiary w istnienie Istoty Najwyższej. Tym sposobem uzasadniamy rozumowo nasze przekonania religijne. Dowód z istnienia istot żyjących. Dowód kosmologiczny wyprowadzić można również z istnienia istot żyjących. Żeby się nie powtarzać, wypadnie podkreślić dwa zjawiska, które w świetle badań przyrodniczych zdają się być bezspornym faktem:
    Stan ziemi w początkach jej istnienia – Nasza ziemia, jak nas poucza geologia, znajdowała się ongiś w stanie ognistej masy, której temperatura sięgała kilku tysięcy stopni. Wskutek tej wysokiej temperatury nie tylko istoty żyjące, ale nawet najdrobniejsze zarodki życia nie mogły się utrzymać na ziemi. Owszem, najgłębsze pokłady ziemi nie wykazują najmniejszego śladu życia i dlatego ten okres tworzenia się skorupy ziemskiej nazywa się azoicznym, tj. okresem bez życia.
    Życie powstaje tylko z życia. Z biologii wiemy, że z materii nieżyjącej nie może powstać nigdy coś żyjącego, nawet najmniejsza roślinka. Zatem musiał istnieć Bóg, od którego istnieje życie na świecie.

    Teraz tutaj dowody o tym, dlaczego Jezus jest Bogiem i Zbawicielem:
    Świadczy o tym chociażby: Spełnienie proroctw Chrystusa. Historia wskazuje, że wszystkie powyższe przepowiednie Jezusa Chrystusa, co do joty się ziściły.
    Nastał rzeczywiście dzień straszliwego sądu nad Jerozolimą. „Ten rodzaj”, który ukrzyżował Zbawiciela, jeszcze nie znikł, gdy „przyszła krew” na nich i ich dzieci, czego się domagali wówczas, gdy na podwórzu u Piłata wołali: „Krew Jego na nas i na dzieci nasze!” (Mat. 27, 25), że przepowiedziane przez Chrystusa okropności dokładnie się sprawdziły, świadczą o tym dwaj wiarygodni świadkowie: Józef Flawiusz-żyd i Tacyt-poganin (Hist. 5,13). Sam Tytus czuł się narzędziem w ręku Boga i dlatego nie przyjął przyznanego sobie wieńca zwycięstwa. Józef Flawiusz podaje (De bello Judeorum 7, 34), że nawet fundamenty świątyni były wywrócone. Pisarz zaś pogański Ammianius Marcellinus pisze (Res. gest. 21,2), że pragnienie cesarza Juliana (361-363) odbudowania na nowo świątyni, a tym samym zadania kłamstwa proroctwu Zbawiciela udaremnione zostało „straszliwymi wybuchami ognia, jaki się spod fundamentów wydobywał”.
    Przepowiednie Chrystusa Pana mają wszystkie właściwości prawdziwych i rzeczywistych proroctw. Ze były prawdziwe, świadczy o tym ich dokładne wypełnienie w oznaczonym czasie. Są przeto niezbitym dowodem mesjańskiej godności, a tym samym i Bóstwa Jezusa Chrystusa.

    oraz – bardzo, bardzo ważne: Historyczność cudów. Cuda Jezusa Chrystusa należą do rzędu faktów historycznie dowiedzionych.

    Stwierdzają to w pierwszym rzędzie uczniowie i przyjaciele Boskiego Mistrza, którzy byli ich naocznymi świadkami. Faryzeusz Nikodem tak mówi: „Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z Nim” (Jan 3, 2). Apostołowie zaś, powołując się na Jego cuda, stanowczo zeznają: „Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz. Ap. 4, 20).
    Wrogowie Chrystusa musieli uznać Jego cuda. Po wskrzeszeniu Łazarza świadkowie tego cudu mówili: „Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego” (Jan 11, 47). Straże stojące przy grobie donoszą Żydom o fakcie zmartwychwstania Chrystusa.
    Prawdziwość cudów Chrystusa niezbicie dowodzi ich wielka ilość, tak, iż św. Jan Ewangelista mógł powiedzieć, że świat nie objąłby ksiąg, gdyby ktoś chciał opisać wszystkie cuda dokonane przez Zbawiciela. Działy się one nie w ukryciu, ale publicznie, na drogach, w świątyni, wobec licznych widzów, a nawet wrogów. Były one przedmiotem sądowego dochodzenia, jak np. uleczenie ślepego od urodzenia. Są tam sędziowie, liczni świadkowie, szczegółowe badania, słowem wszystko, co może być potrzebne, ażeby ludzi dobrej woli przekonać o Boskich czynach Zbawiciela.
    Chrystus Pan czynił cuda, ażeby dowieść, że jest Bogiem, a więc czynił je mocą Bożą. Wszak większość Jezusowych cudów przewyższa wszystkie możliwe siły przyrody, a nawet się im sprzeciwia.
    Nawet przy wszechstronnym postępie dzisiejszych nauk nikomu na myśl nie przyjdzie, żeby ktoś na serio chciał człowieka zmarłego do życia przywrócić. Ani sugestia, ani magnetyzm nie potrafią uleczyć czy to ciemnego od urodzenia, czy też głucho-niemego lub trędowatego. A tym mniej można działać leczniczo na wielką odległość i dokonywać cudów, jak to czynił Chrystus.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.