Ekologia i przyroda

DUCHOWOŚĆ INACZEJ: CZY LUDZIE SĄ GORSI NIŻ ZWIERZĘTA?

W części środowisk rozwojowych, powiązanych z doktrynami ezoterycznymi, ekologicznymi czy antysystemowymi, bardzo popularne są dwa mity, które są usilnie bronione, ale które bardzo łatwo jest obalić, używając logiki jak i przedstawiając FAKTY.

Pierwszy mit to przekonanie, że świat ludzi jest zdegenerowany i zepsuty, a tylko zwierzęta potrafią kochać bezwarunkowo. Taka postawa nazywana jest „bambinizmem” od bajowej sarenki Bambi, i często jest związana z rozczarowaniem światem ludzi i z nienawiścią do własnego gatunku. Drugi mit to myślenie, że oparta na grece i chrześcijaństwie cywilizacja białego człowieka jest zepsuta, zdegenerowana i oparta na materializmie, a prawdziwą mądrość i prawdziwą duchowość mają ludy bardziej prymitywne, na przykład indianie czy aborygeni.

Zwierzę kocha Ciebie, częściowo przez to, że uważa Cię za silniejszego i się Tobie podporządkowuje. Gdyby Twój pies, o ile jest duży, nagle uznał, że zechce być samcem alfa w rodzinnym stadzie, to najpierw by Cię podgryzał, prowokował, był nieposłuszny, a potem w miarę eskalacji takich zachowań, nagle pogryzłby Cię na serio, tak jak to zwierzęta mają w zwyczaju, gdy walczą w stadzie o władzę. Zaś Twój kot, gdyby go powiększyć na drodze genetycznych modyfikacji do rozmiaru tygrysa, to zapewne potraktowałby Cię tak, jak traktuje on słabszą mysz. Zacząłby Cię gryźć, męczyć, jednym słowem torturować (bo koty robią tak z myszami) a potem by Cię zjadł. Tak zresztą robią lwy, tygrysy czy lamparty, które są kotowatymi, z ludźmi. W Polsce w rejonach gdzie mieszkają wilki czy niedźwiedzie też incydentalnie to się zdarza. Wiem, że to jest bardzo przykre dla różnych zwierzolubów i osób walczących o godne traktowanie zwierząt, ale to są prawa natury, udowodnione naukowo.

Zwierzę więc kocha Cię bezwarunkowo, bo uznało Cię za przywódcę stada. I dlatego okazuje Ci też coś w rodzaju empatii i miłości. Zaś w naturze, gdy zwierzęta grupują się w stada, wygląda to zgoła inaczej. Po pierwsze, zwierzęta w stadzie non stop rywalizują o pozycję w nim. Podgryzają się, tratują kopią, szarpią. Osobniki będące na dole hierarchii stadnej, tak zwane omegi, są nękane tak samo, jak w ludzkich stadach zwanych klasami szkolnymi nęka się słabszych. To jest dokładnie ten sam mechanizm, oparty na rdzeniu zwierzęcym. U ludzi dopiero potem, w miarę rozwoju mentalnego, jak i przez oddziaływanie cywilizacji, kultury, norm społecznych, religii, ideologii, wpływu rodziny i ogólnie rozumianej socjalizacji, te zachowania mają, przynajmniej w definicji, ustąpić miejsca empatii. Po drugie, zwierzęta nawzajem się zagryzają i zjadają. Drapieżnik zjada mniejszego drapieżnika lub roślinożercę. I są to czyny bezwzględne i okrutne. Są to morderstwa. U ludzi postawa drapieżcy nazywa się psychopatią i jest poddawana krytyce i restrykcjom prawnym. U zwierząt jest to normą, zarówno w obrębie danego stada, jak i w relacji drapieżnik – ofiara.

To, co jest w ludziach agresywne, drapieżne, rywalizacyjne, biorące rzecz należącą do kogoś innego – to nie jest pierwiastek ludzki, a zwierzęcy. Człowiek ma więc powinność być kimś więcej niż zwierzę. Empatia i współpraca to czynnik ludzki, zaś brutalność i rywalizacja – zwierzęcy. Ten zwierzęcy rdzeń też w nim drzemie i jest taki sam, bo bierze się z natury. I w przypadku człowieka, i w przypadku zwierzęcia takie czyny są tożsame. Tylko większość z nas się od nich powstrzymuje, bo mamy atrybuty, których zwierzęta nie mają, na przykład zdolność do empatii, wybaczania, sprawiedliwości, współpracy. I dlatego jako gatunek stoimy wyżej od nich. I to nawet pomimo tego, że czyny niektórych ludzi bywają złe lub nawet okrutne. To, że część (mniejszość) ludzi krzywdzi innych, nie powinno źle świadczyć o ludziach jako o ogóle. Człowiek ma ewolucyjną powinność do pokonywania i przeciwstawiania się rdzeniu zwierzęcemu.

Ten rdzeń jest podstawą, jest czymś „bazowym”, domyślnym. Jest wgrywany przy narodzinach, i to dlatego niektóre dzieci jak i większość nastolatków bywają okrutne względem rówieśników, szczególnie tych słabszych. W wieku nastoletnim następuje kulminacja tego zwierzęco-psychopatycznego wzorca. Potem, w miarę dalszego rozwoju, jest on temperowany i umniejszany przez wzorce typowo ludzkie. Później, w wieku dorosłym, można to dalej szlifować, by nie być typowym Januszem, co w pracy jednych lubi, a drugich podpierdala do szefa. Przezwyciężanie zwierzęcego wzorca Nietzsche nazwał byciem nadczłowiekiem. Współcześnie nazywa się to rozwojem osobistym, rozwojem duchowym lub.. psychoterapią.

Analogicznie, rozwój ludzkości jako całości również polega na tym, by ten wzorzec zwierzęcy powoli, przez długie tysiąclecia, zastępować wzorcem ludzkim. Ten proces trwa od zarania dziejów. Stopniowo brutalności jest w ludziach coraz mniej i mniej, a słabsi, np kobiety i dzieci, są traktowane coraz lepiej. Zwierzę słabszego albo zagryza, np ptak wyrzucający z gniazda słabsze pisklę na pewną śmierć, lub chociażby podgryza w stadzie osobnika omega, tak po prostu, dla czystej radości gnębienia. Człowiek ma powinność opiekować się słabszym, jak i pomóc mu stać się silnym. To już nie jest prawo natury. To jest prawo ludzkie, wyższe niż natura, przekraczające ją, będące ponad nią. Dlatego niektórzy gnostycy mówią, że człowiek może stać się kimś więcej niż nawet sam Bóg stwórca – tutaj konkretnie utożsamiają oni Boga stwórcę z prawami natury, tymi fizycznymi jak i metafizycznymi.

Są cywilizacje, które powoli już wychodzą ze świadomości typowo zwierzęcej, opartej na buzującym testosteronie, np cywilizacja łacińska. I niestety, ale lewicowo-liberalne elity (o dziwo) chcą teraz ten proces zahamować lub wręcz go odwrócić. Bo od kilkudziesięciu lat umożliwiają osiedlanie się w Europie i w Ameryce ludziom z innych cywilizacji, które nadal są oparte o nieokrzesany, zwierzęcy testosteron. Jest to program podmiany populacji i chęci zdławienia tego, co białej cywilizacji udało się wypracować. Elita ta chce, byśmy na powrót stali się bandą dzikusów walczących o przetrwanie z dnia na dzień. Wtedy po pierwsze nie stawimy im oporu, bo będzie nawet strach wyjść na ulicę bez broni czy noża. Po drugie, ludzie z cywilizacji niżej rozwiniętych nie mają tak dużych wymagań co do warunków życia jak my, i łatwiej się ich kontroluje.

Więc dochodzimy tutaj do mitu dobrego dzikusa. Wiele ezoteryków zachwyca się duchowymi cytatami aborygenów czy indian, nie wiedząc tak naprawdę, jakie realia panowały, i często nadal panują w tych społecznościach. Po pierwsze, są to społeczeństwa typowo patriarchalne, wręcz ekstremalnie patriarchalne, oparte właśnie na buzującym testosteronie. Więc kobiety i dzieci nie mają tam zbyt dużych praw, tak samo, jak np słabsi mężczyźni. Po drugie, wojownicy np indian w czasach kolonialnych podbojów słynęli z niesłychanego wręcz okrucieństwa. Przed przybyciem białych ludzi do Ameryki cały czas toczyli ze sobą wojny, podczas których okrutnie traktowali nie tylko wrogich wojowników, ale także ich kobiety czy potomstwo. Byli dosłownie maszynami do zabijania. Po trzecie, w czasach pokoju normą było np zabijanie tych noworodków, których dane plemię nie potrzebowało. Szczególnie dziewczynek. Zabijano także osoby starsze. Jedno z plemion indiańskich jeszcze niedawno miało taki rytuał, że kazało wchodzić starszym na drzewo. Młodzi nim potem trzęśli, i ten, kto nie miał siły i się nie utrzymał, spadał na ziemię i ginął. Przeżywali tylko najsilniejsi ze starszych.

Więc dzikie plemiona wcale nie miały większej etyki czy lepszej duchowości, niż biali. To nasza, łacińska cywilizacja posiada największą empatię, i to pomimo tego, że niektórzy jej przedstawiciele nie byli zbyt dobrzy. Pomimo tego, że kolonizowaliśmy i zabijaliśmy inne narody. U dzikusów poziom agresji był znacznie większy, niż nawet u konkwistadorów. Teraz już nie mamy kolonii. Wyzbyliśmy się wielu zwierzęcych cech i zachowań. A synowie nie powinni odpowiadać za dawne grzechy przodków.

Te powyższe zjawiska są powiązane ze zjawiskiem o nazwie ojkofobia. Ojkofobia to nienawiść do samego siebie, a konkretnie do pewnych swoich cech. Do rodziny z jakiej się wywodzi, do narodowości, koloru skóry, przynależności cywilizacyjnej, całego gatunku ludzkiego i tak dalej. Sama ojkofobia jest powiązana na głębszym poziomie z podświadomym mechanizmem masochizmu połączonego z mentalnością ofiary. Częsta jest ona wśród białych lewicowców, którzy przepraszają za swój kolor skóry i za to, co robili ich często bardzo dawni przodkowie. Czyli za nie swoje winy. To jest typowa mentalność ofiary. Poniżej masz video o ojkofobii:

.

Na jeszcze głębszym poziomie ojkofobia to postawa dziecka, które na złość mamie odmrozi sobie uszy. Ja też byłem skrzywdzony przez ludzi, ale nie pałam przez to nienawiścią do własnego gatunku. Podobnie jak kiedyś ugryzł mnie pies, ale też nie zacząłem z tego powodu nienawidzić WSZYSTKICH psów. Obecna elita może też chcieć zrównać prawa zwierząt i ludzi. Czyli ludziom zabrać część ich praw, by byli na tym samym poziomie, co zwierzęta.

O tych, którzy kochają zwierzęta a nienawidzą ludzi, przeczytasz także w poniższym artykule – ZAPRASZAM:
Kochają zwierzęta, ale nienawidzą ludzi. Dlaczego?

To są realia planety piekła. Wszyscy uważają, że piekło to jakieś wydumane miejsce, gdzie diabły kują Cię widłami w dupę, bo za życia bzykałeś się z Zochą bez ślubu. A Tymczasem piekło jest tutaj, na Ziemi, wszędzie.

Ten świat jest sferą naszego duchowego upadku. Żyjemy na trupach i kościach naszych przodków. Oni też mieli swoje ideały i marzenia, których nie zrealizowali. Świat ten pełen jest przemocy i cierpienia. Ludzie są jakby uzależnieni od czynienia zła. Cała historia ludzkiego gatunku to czas wojen i podbojów. U zwierząt, często uważanych za lepszy świat, szczególnie przez ludzi rozczarowanych swoim gatunkiem, jest jeszcze gorzej. Jak nie jeden zjada drugiego, to poszczególne osobniki w stadzie się nawzajem podgryzają, rywalizują i dręczą. Na tej samej zasadzie Indianie wcale nie byli lepsi od białych konkwistadorów, jak usiłuje wmówić nam lewica. Byli dużo okrutniejsi względem swoich własnych braci. Nie byli wcale tacy uduchowieni. Przekonanie, że świat zwierzęcy jest lepszy niż upadli ludzie, a kultury pierwotne lepsze niż materialistyczna cywilizacja białego człowieka, to częste mity występujące w środowiskach new age’owców.

Ale do rzeczy. Dziś jesteś zdrowy i żyjesz. Jutro możesz zachorować lub mieć wypadek. I umrzeć. Życie materialne jest nie tylko niedoskonałe, ale jest też wyjątkowo kruche i podatne na zranienia. Popatrz na to tak.. Węgiel, podstawowy pierwiastek budulcowy organizmów żywych, ma 6 protonów, 6 neutronów i 6 elektronów. Już łapiesz, jaką liczbę mam na myśli? 666 to symboliczne przedstawienie budowy węgla. To także liczba człowieka i bestii. Ale bestii nie w rozumieniu „szatana”, lecz świata zwierzęcego. To błąd w przekładzie jak i zjawisko zmiany znaczenia słów na przestrzeni wieków. Dawniej słowo „bestia” i jego wariancje, np „bestializm”, były związane ze światem zwierzęcym. 666 jest więc symbolem niedoskonałego życia materialnego, skazanego na cierpienia, niedostatki i ból egzystencji. Istoty muszą ciągle walczyć i rywalizować z innymi istotami, często swoimi braćmi, o ograniczone zasoby środowiska. Ciekawe jest jeszcze coś. Otóż po hebrajsku Sat a’ Na (wymawianie: satana), oznacza materię, świat materialny. W dalszej interpretacji Satana może oznaczać także naturę i jej prawa, bo przecież prawa natury to zarówno prawa fizyczne (dotyczące materii), jak i metafizyczne.

Władcą tego świata jest demiurg, znany także pod nazwami takimi jak: jahve, allah, bóg ojciec (z chrześcijaństwa). Przez gnostyków był on nazywany szatanem. To bóg doczesnej potęgi i materii, bóg niedoskonały. Niedoskonałość jest kojarzona z materią, nieświadomością jak i ze złem. Doskonałość kojarzona jest z duchem, świadomością jak i z dobrem. W tej rzeczywistości trwa odwieczny taniec ducha i materii. Pierwiastek ducha stara się od zawsze, poprzez swoją sprawczość, wpływać na nieświadomą i bierną materię, i uczynić ją coraz bardziej i bardziej świadomą. To dlatego stajemy się coraz bardziej ucywilizowani, a ilość barbarzyństwa i zła sukcesywnie się zmniejsza.

Korowód Samsary czy inaczej koło Samsary to wieczny cykl życia i gnicia, narodzin i śmierci, reinkarnacji, ale też faktu, że aby żyć dalej, trzeba zamordować i zjeść martwe ciało innej istoty (rośliny lub zwierzęcia). Nasze istnienie uwarunkowane jest morderstwem, zabójstwem, nierzadko okrutnym (drapieżnik zabijający roślinożerne zwierzę) lub chociażby zwykłym zabójstwem (rolnik uprawiający pola a jesienią uśmiercający rośliny na plony). Nasz świat jest zatem cywilizacją śmierci już od samego początku, bowiem aby nie umrzeć z głodu, musisz zabić i zjeść inną istotę. Dlatego gnostycy szczególnie cenią słowa Jezusa w których kazał nie kochać tego świata, bo tutaj tylko szatan rozdaje karty.

Te kwestie jeszcze szerzej opisałem w poniższych artykułach – zapraszam:
Duchowość inaczej: co jest nie tak z ludzkością?
Rozmówki duchowe: ile jest dobra a ile zła na świecie?
Czy na pewno jesteś wolnym człowiekiem?

Autor: Jarek Kefir

Ważna informacja: Strona utrzymuje się z dobrowolnych darowizn czytelników. Nie organizuję szemranych warsztatów, na których mówi się o czarach-marach i jeszcze trzeba za to płacić. Wolę mówić prawdę prosto z mostu, często prawdę niepopularną, niechcianą. Szerzę świadomość i mam nadzieję, że przyniesie to coś dobrego. Nie wprowadzam płatnych treści. Chcę by moje publikacje były dostępne dla każdego. Jeśli cenisz moją pracę, to możesz wspomóc finansowo moje publikacje i utrzymanie strony na serwerze.

Możliwości wsparcia moich publikacji:

➡️ Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16102047950000910201396282
Tytułem: Darowizna

➡️ Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

➡️ Na Pay Pal: Kliknij poniższy link:
https://www.paypal.com/cgi-bin/webscr?cmd=_s-xclick&hosted_button_id=QFQ8UFRVAKUCG

21 odpowiedzi »

  1. Jarku,doskonały artykuł…podpisuję się pod nim obiema rękami.!..Gnostycka analiza otaczającej nas rzeczywistości wydaje się najbardziej trafna…Przypominam wszystkim,że Jezus Chrystus-wbrew temu co twierdzi KK-był Arcy-Gnostykiem właśnie(Łk,4,1-13,1J,5,19,J,18,36,J,8,44,1J2,15-17,J,14,30,Mt,6,19-24,Mt,6,16…i wiele innych)

  2. No to jest klasa. Bardzo podoba mi się to, co napisałeś. Człowiek jest wyżej niż zwierzęta z racji swego człowieczeństwa i nie może zachowywać się jak one.
    Zwierzęta nigdy nie będę równe człowiekowi, ponieważ są zwierzętami, istotami bez pierwiastka ludzkiego.
    Jednak te istoty mają prawo do życia, jakiekolwiek by ono nie było, a naszym obowiązkiem jest dbanie o ich dobrostan.
    To nieprawda, że nasz kot by nas pożarł, gdyby był większy.
    Możliwe, że zrobiłby to, gdyby uznał nas za rywala.
    Mimo to my, ludzie, we the people, nie możemy zachowywać się jak zwierzęta właśnie dlatego, że jesteśmy ludźmi.
    Jesteśmy ponad nimi i nie mamy prawa ich krzywdzić .
    Krzywdzą siebie nawzajem i to wystarczy.
    Musimy robić wszystko, by cierpienia i krzywdy było coraz mniej, a coraz więcej miłości, współczucia, miłosierdzia i wzajemnej pomocy.

  3. Okey, a ja do całości się nie odniosę bo inni robią to doskonale podobnie jak Twoje artykuły są wynikiem konsensusu oraz własnych spostrzeżeń, zgrana z Nas ekipa, idziemy do przodu, wielkie dzięki Jarku że wracamy do korzeni i uciekliśmy od wątków mainstreamowych 🖐 piąteczka, pozostańmy niszowi i unikalni.

    Ja natomiast w kwestii kultury łacińskiej, czy Wielka Brytania, Holandia, Skandynawia, Szwajcaria, Łotwa, Estonia, Północne Niemcy, Rosja, Białoruś, Grecja, Serbia, Bułgaria, Gruzja, Armenia należą wg Cb do cywilizacji łacińskiej?

  4. Nie do końca zgadzam się z Twoim podejściem apropo zwierząt. Od bardzo dawna śledzę Twoje artykuły i na prawdę czytam je z ogromną ciekawością, aczkolwiek interpretując każdy wg swojej subiektywnej oceny. Owszem, w świecie zwierząt panuje przekonanie, iż „silniejszy wygra”, ale zapomniałeś wspomnieć o tym, jak zwierzęta potrafią się o siebie troszczyć, zdarza się, gdy jeden osobnik danego gatunku wśród zwierząt jest ranny, drugi go nie opuści, będzie przy nim do momentu, gdy ten nie skona, zwierzęta również potrafią doskonale kooperować, np kruki-wilki. Wilki razem polują w stadzie, pożerają ofiarę, po czym zostawiają krukom część truchła, ponieważ te ich ostrzegają kracząc, gdy zbliża się jakieś niebezpieczeństwo podczas łowów. Zwierzęta nie kierują się tylko i wyłącznie krwiożerczym instynktem, a wykazuję się nie mniejszą empatią niż ludzie. Natomiast co do ludzi…nie powiem, że nienawidzę naszego gatunku, ale zdecydowanie bardziej zawiodłem się na nim, niż na zwierzętach, zwierze nie siedzi, nie knuje, nie zastanawia się, jak „dopierdolić somsiadowi”, uprzykrzyć życie. Nie zabija dla bogactwa, terytorium, pieniędzy, ropy, albo nawet w skrajnych przypadkach za „parę złotych”, albo komórkę…Tu nie chodzi o pierwiastek zwierzęcy, bo gdyby część z ludzi miała takowy, rozwinięty, to może potrafiłaby wykazać się większą empatią do siebie, tu chodzi o to, że ludzie z każdą dekadą najzwyczajniej w siebie głupieją…kretynieją, stają się debilami, niewolnikami mainstreamowych mediów, gównianych seriali i dennego wirtualnego świata, marnują czas wpierdalając chpisy, fast food’y zapijając colą, tyjąc, niszcząc swój organizm wszelkimi używkami, narkotykami, alkoholem itp. Jakie zwierze poza człowiekiem postępuje tak jak on, świadomie się trując, głupiejąc i wyniszczając? Bo ja takowego nie znam.

  5. Szanuję wypowiedzi Jarka, ma bardzo ogromną wiedzę, ale nie zdzierżę przyrównywania człowieka do zwierząt, gdzie człowiek czyni zło, manipuluje i morduje często z pełną świadomością, pomijam, psychopatów i wypaczonych).
    Jak masz podobne spostrzeżenia i poglądy to chętnie się nimi podzielę i wymienię, zapraszam do dyskusji 😉

    El-ahraihrah@protonmail.ch

    • Inle zgadzam się w 98% poza chipsami, colą i fast foodami 😋 czy naprawdę uważasz że to szkodzi zdrowiu? Że pizza, kebab czy tortilla jest szkodliwa, a bigosik, gołąbki i mielone nie? Zgodzę się z tym że cola w dużych ilościach nie jest zdrowa, ale wszystko w dużych ilościach jest niezdrowe, mi nie szkodzi… idealna linia. Ja jestem przyzwyczajony do żywności wysoko-przetworzonej prędzej rozchoruje się czy rozboli mnie brzuch po kuchni z niską zawartością soli i przypraw. Co do gównianych seriali to plagą są te wszystkie trudno sprawo pochodne, jak zaczęły wchodzić do TV myślałem że to dla beki można oglądać, po kilku latach zauważyłem że starsi ludzie oraz nowe pokolenie nastolatków ogląda to z zaciekawieniem podążając za lektorem i fabułą 😅 potem zacząłem zdawać sobie sprawę że znaczna część populacji to kretyni, do 19 roku życia miałem inne wyobrażenie o świecie, być może zadawałem się z towarzystwem na poziomie, sam już nie wiem czy oni wszyscy tak zgłupieli po jakimś Smoleńsku czy chowali się wcześniej po szafach i wyleźli na światło dzienne.

      Co do zwierząt i ludzi, nie przyjaźnie się z każdym człowiekiem ale to nie znaczy że nienawidzę swojego gatunku, w końcu znam też fajne osoby, określę się jako miłośnik zwierząt, ale chodzi o te wybrane, konkretne, jeśli mówię że uwielbiam koty czy wilki to nie oznacza że wszystkie, proszę mi wierzyć one też mają różne charaktery i cechy które je personifikują 🙂 po prostu wyczuwam lub poznaję jak u ludzi. Różnica polega na tym że człowiek może czynić więcej świadomego dobra i zła, zwierzęta są mniej skłonne do zawiści i zazdrości niż CZĘŚĆ ludzi, ale są skłonne do takiej samej lub większej agresji, tu determinujący jest czynnik środowiskowy i warunki życia, dlatego nie oceniam poprzednich pokoleń pod kątem tego jak jest obecnie, gdyby antife przenieść do czasów Hitlera to strzelam że dla pieniędzy, ciuchów i ówczesnych smartphonów pierwsi przeszliby na stronę silniejszego, tak samo z naszego punktu widzenia ludzie może byli nieokrzesanymi ignorantami ale dzięki temu przeżyli bądź wykazali się wysoką jak na czasy i warunki moralnością czy empatią. Sprawa zwierząt wygląda podobnie, walka o przetrwanie, pożywienie zmusza je do określonych zachowań, zwierzę trzymane w innych warunkach z dostatkiem pożywienia staje się „przyjaźniejsze” to nie znaczy że aligator nie zabije bo wykarmili go kurczakami, Jarek ma rację część „potulnych” zwierząt jest trzymana w ryzach lub ma przeświadczenie wyuczone drogą tresury że człowiek jest ich samcem alfa, szamanem, magikiem, pirotechnikiem, ale to nie oznacza że wszystkie zwierzęta domowe czy dzikie zaprzyjaźnione z człowiekiem zaatakują go jeśli zmienimy ich skale, niektóre jak koń, wilk/pies będą silniejsze i większe ale nie zaatakują, nie widziałem jeszcze konia znęcającego się nad robakami czy wróblami 😅 owszem zgodzę się że są też zwierzęta domowe które zaatakują po zmianie skali, ale to nie jest reguła, ja doskonale wiem które zwierzę dąży mnie bezwarunkową przyjaźnią, a to że ktoś nie wie to jest jego problem lub relacja.

      Prawda jest więc bardziej skomplikowana i nie jednoznaczna

  6. Odniosę się do pożywienia :),
    Chodzi o to, że jeśli zwierze jest nasycone, to nie powinno atakować, a już na pewno powinno być mniej agresywne, natomiast człowiek…niezależnie od tego czy jest najedzony czy nie, potrafi być zły, chciwy itp itd. Niezależnie od poziomu nasycenia czyni zło (oczywiście nie każdy). Jeśli chodzi o środowisko w jakim kto dorasta, to oczywiście zgodzę się, że ma to wpływ na malca, z którego wyrasta potem albo tępy, agresywny, prymitywny debil, lub wykształcony elokwentny dżentelmen 😀 (nie wykluczam również czegoś pomiędzy), ale osobiście znam kilku ludzi którzy dorastali, w nazwijmy to hardcorowych warunku, a teraz są wartościowymi ludźmi.
    A jeśli brać pod uwagę ogół, to wg mojej subiektywnej opinii ludzie głupieją z każdym rokiem, z dekady na dekadę itp, widać to jak na dłoni. Jak byłem młodszy to byłem ekstrawertykiem, lubiłem przebywać w towarzystwie i dobrze się wybawić, dziś w wieku 30+ wiosen nie trzymam się prawie z nikim, ze względu ich zidiocenia. Natomiast jeśli chodzi o królestwo zwierząt, utrzymuje się ono na na takim samym poziomie ewolucyjnym, ewentualnie co ileś set lat widać postęp.Też oczywiście jestem zwierzo-lubem, bo inaczej nie obruszyłbym się tak na post Pana Jara :), aczkolwiek podkreślę, że też nie całkowicie neguje jego pogląd.
    Po prostu z biegiem czasu i moich ziemskich lat. osobiście z każdym rokiem nabieram coraz więcej szacunku do zwierząt, a coraz więcej pogardy do ludzi, nie spożywam też mięsa, a drugiej strony nie jestem vege faszystą, który próbuje nawrócić, każdą napotkaną osobę na dietę bezmięsną, to już jest indywidualny wybór, w każdym razie ja się czuję rewelacyjnie!
    Co do relacji człowiek-zwierzę, myślę też, że istnieją ludzie, którzy dobrze rozumieją zwierzęta i czują się czasem lepiej w ich towarzystwie, niż we własnym gatunku, ale to też kwestia indywidualna 😉

    • Może na „łaskę miłość i szacunku do zwierząt” trzeba sobie zasłużyć?
      A może ma to związek z wiekiem duszy – im starsza, tym większa wyrozumiałość dla ludzkich ułomności i większy szacunek dla zwierząt?

      Dla zwyrodnialców, oczywiście, nie ma wyrozumiałości. To sadyści i psychopaci . Takich należy bezwzględnie izolować od społeczeństwa. Socjopatów również. To ludzie zdegenerowani głęboko i trwale i nie ma już dla nich szans. To nie ideologia – to fakty.

      Tak, zdecydowanie istnieją ludzie, którzy czują się lepiej w towarzystwie zwierząt i nie ma w tym niczego niezwykłego. Zwierzęta posiadają inne biopole, inną energię i tym ludziom bardziej odpowiada energia zwierzęca.

    • Kolejny ekstrawertyk który nie lubi za bardzo przebywać wśród ludzi 🙂 myślę że diagnoza jest dobra społeczeństwo bardzo się zmieniło na gorsze, a te ostatnie reduty samotnie w rozproszeniu bronią własnego bunkra przed armią zombie 😎 nadchodzą ze wszystkich stron jak szarańcza 😂 nawet amunicji brakuje będziemy walczyć na bagnety do ostatniej kropli, jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy 😬 i dlatego tak ważny jest ten sojusz z zwierzakami, żeby stawić skuteczny opór najeźdźcy

  7. Inle odpowiedź mi jeszcze w temacie fast foodów 😅 przecież taka pizza, kebab czy tortilla to samo zdrowie, nie ma tam nic nagannego proszę mi wierzyć są ludzie którym sól i przyprawy ani wysoko przetworzone produkty nie szkodzą.

    • Cóż ja mogę rzec. Na siłę znalazłbym w nich kilka „E” ;), w kebabie jedyne co zdrowe, to może klasyczna surówa! W pizzy…poza tym, że jest zajebista i sam ulegam pokusie vege pizzy, to sery, ciasto itp nie są jakieś mega zdrowe :P, owszem, są ludzie którym nie szkodzą, ale jak koło 40/50 wiosen nagle wyskoczy cukrzyca, nadciśnienie, i tego typu bajery, to mógłbym się założyć, że przyczyny można byłoby szukać w faszerowaniu się takimi delikatesami przez wieeele lat 😉

      • Takie bajery to wychodzą od palenia papierosów.
        Taki mały szczegół. Fajki są szkodliwe i niezdrowe, gdyby ktoś nie wiedział. Bardziej, niż żółty ser. Nikt nie pochłania go kilogramami, raczej.
        Natomiast papierosy palą ludzie hurtowo – po 20, 30, czy nawet 60 na dobę.
        Od tego jest nadciśnienie, nie od dwóch plasterków sera.

        • Nie napisałem o „dwóch plasterkach sera”. Kolega wyżej pisał, że jest przyzwyczajony do wysoko przetworzonej żywności. Myślę, że jeśli ktoś jest przyzwyczajony do fast-foodowego jedzenia, to raczej nie kończy na ww. plasterkach sera. Fajki? To chyba nie trzeba pisać, że są szkodliwe. Poza serem, z tego co mi wiadomo, duża część polaków je tłusto, coraz więcej kfc, maków i innych buduje się w zastraszającym tempie, do tego dochodzi czynnik korpo, gdzie ludzie swoim zapierdolem, zarabianiem i dążeniem do posiadania coraz to więcej i więcej nie mają czasu jeść…nazwijmy to zdrowo. Mogę to prosto przedstawić na przykładzie, jakże to wspaniałego Amerykańskiego narodu! Najczęściej na choroby „cywilizacyjne” choruje biedota i ludzie z niższych klas społecznych, fast food jest tani w porównaniu do zdrowej żywności, szybki i nie oszukujmy się, bardzo smaczny, a to co robi z żyłami w ludzkim ciele, z sercem wątrobą itp, chyba nie trzeba mówić.

          • Ja po prostu co 2-3 dni chodzę na pizzę ewentualnie tortille, w maku jestem raz na dwa miesiące zazwyczaj tylko 2 for u, cheeseburger + frytki, zazwyczaj kiedy jestem bardzo głodny a gdzieś jadę i coś można wszamać coby za 2-3 godzinki porządnie zjeść, mam bardzo dobrą pizzerie w okolicy, grzech nie korzystać 🙂 jedzenie z maka bardzo mi smakuje, kiedyś nawet tam pracowałem przez 3 miesiące, ale ciężko się tym najeść. Powiedźmy sobie szczerze w wielu stanach big mak jest tańszy niż w Polsce, a zarobki 3-5 krotnie wyższe.

            Indianie/ki jeszcze częściej chorują na otyłość niż biali Amerykanie/ki, a ci są w czołówce

  8. Rzecznicy tych mitów często mówią, że zwierzęta/ludy pierwotne zabijają tylko w obronie lub dla zdobycia pożywienia, a ludzie/biali ludzie z chciwości.

  9. A ja się nie zgodzę, jest mnóstwo roślin których rozwój wiąże się ze zjedzeniem, pestki są tak stworzone by przejść układ pokarmowy i wylądować w ziemi w doskonałym nawozie.
    Natomiast podobno ludzie zaczęli jeść mięso po ostatnim zlodowaceniu ale nie wiem czy to jest prawda. Może zaczęli to robić z głupoty albo rzeczywiście powody były takie jak w artykule.
    Ale nie wolno ignorować rozumu, jest świat roślinny wyraźnie stworzony jako pokarm dla świata zwierzęcego który nie zjedzony zaginie.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.