PARADOKSY DUCHOWOŚCI: CZY CZAS ISTNIEJE!?

Odpowiedź na to pytanie może być zaskakująca..

Czy można pomylić kefir o smaku truskawkowym z przyszłym czwartkiem?
Czy 2 + 2 = statek powietrzny RAFu?
Jakie są dowody na to, że teraz idę, a jakie, że w tej samej chwili stoję?

Jeśli uznajesz te trzy powyższe pytania za totalnie od czapy, proszę, byś zastanowił się nad tym artykułem..

Otóż idziemy letnią nocą do przystani rowerów wodnych nad jeziorem blisko centrum miasta. Kroczymy ścieżką, towarzyszy nam mrok i światła pobliskich latarni, mijają nas też ostatni piesi i rowerzyści. Jest ciepło i nijak nie wiemy, jak w ogóle prześpimy tę parną noc.

➡️ Jaki jest dowód na to, że ją się w ogóle poruszam? Jak obalić tezę, że wszystko jest i tak statyczne, czyli nieruchome?

➡️ Widać Ciebie zmieniającego ruchy kończynami na tle mijającego czasu. To jest to, co widzę i czego się trzymam.

➡️ No dobrze. Ale jak wiemy, czas jest iluzją. Gdyż od minus nieskończoności, po teraźniejszość, aż do plus nieskończoności, jest już zapisane wzorami matematycznymi tak, jak dane o piosenkach są zapisane na płycie CD. Ty jako obserwator masz iluzje upływu czasu, gdy utwory od 1, do 2, 3, 5, 8 i tak dalej, są odtwarzane z tej płyty CD. Jednak gdy wyjmiesz krążek że stacji odtwarzania, to wtedy masz w ręku statyczny, nieruchomy zapis.

Dodatkowo upływ czasu przypomina film. W kinowym obrazie setki tysięcy klatek, czyli samodzielnych nieruchomych obrazów, są puszczane z taśmy jedna po drugiej. Projektor wyświetla tysiące nieruchomych, niewiele różniących się od siebie obrazków. I właśnie wtedy masz iluzję ruchu, czyli upływu czasu. A tak naprawdę grafiki te są nieruchome.

Gdyby sobie wyobrazić nieskończenie mały odcinek czasu, o wiele, wiele mniejszy niż jedna atto-sekunda, jako pojedynczą klatkę.. To czas jest wtedy zupełną iluzją. Gdyż tylko odpowiedni ruch klatek jedna po drugiej daje wrażenie, że oglądasz film zwany życiem.

A tak na serio to w jednej klatce masz uniesioną prawą nogę będąc w trakcie iluzorycznego biegu. W drugiej klatce Twoja noga jest jeszcze bardziej uniesiona. Potem, na następnych ta noga zaczyna opadać, i uważasz, że idziesz. Z kolei na wielu klatkach wprzód Ty po prostu siedzisz albo stoisz.

Tak więc życie i wszechświat to nie tylko symulacja oparta o wzory matematyczne, a następnie o kod binarny. Lecz też jest to symulacja statyczna (nieruchoma), gdzie w jednej chwili idziesz, siedzisz i stoisz. Tylko że dzieje się to na innych klatkach filmu.

➡️ Ok, ale jednak to, co widzimy i rejestrujemy naszymi zmysłami, jest ważniejsze, niż kwantowa superpozycja, o której przed chwilą mówiłeś.

➡️ I tu Cię mam! Stawiasz perspektywę subiektywnego obserwatora ponad perspektywą superpozycyjną. Więc popierasz nasz doczesny, materialny subiektywizm, w którym czas i przestrzeń naprawdę istnieją. Tylko co jest bliższe prawdzie?

A Ty co o tym sądzisz? Zapraszam do dyskusji. 😀

AUTOR: Jarek Kefir Bez Cenzury. Publikuję na niezależne tematy prawie nieprzerwanie od 2009 roku. Potrzebuję Twojej pomocy w finansowaniu tej strony na serwerze. Jeśli chcesz wspomóc pracę niezależnych mediów, możesz skorzystać z poniższych opcji:

🟢 Na konto:
Nr konta: 16102047950000910201396282

🟢 Dla wpłacających spoza Polski:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

🟢 Na Pay Pal: https://www.paypal.com/cgi-bin/webscr?cmd=_s-xclick&hosted_button_id=QFQ8UFRVAKUCG

3 myśli w temacie “PARADOKSY DUCHOWOŚCI: CZY CZAS ISTNIEJE!?

  1. Pojawiło się zaproszenie do dyskusji, to spróbuję, choć niestety na tej stronie raczej nie ma interakcji, pojedyncze komentarze wiszą bez odzewu (także ze strony JK).
    Ostatnio modne zrobiło się w półświatku ezoterycznym rzucanie haseł „czas nie istnieje”. Szczególnie upodobali to sobie John Veto i Kris Rudolf. Ten pierwszy robi to w iście komicznym stylu – pamiętam jak raz z absolutną pewnością wykrzyknął „czas nie istnieje”, a poproszony przez interlokutora o rozwinięcie tego stwierdzenia powiedział, że teraz niestety nie ma na to wystarczającej ilości czasu, po czym nieświadomy tego co właśnie zrobił gładko tokował dalej. Oczywiście nikt nie zwrócił mu na to uwagi, a w komentarzach do audycji pojawiały się same zachwyty.
    „Czas nie istnieje, ale muszę już iść, bo za 5 minut mam autobus” – chciałoby się powiedzieć.
    Z taką samą pewnością o nieistnieniu czasu wypowiada się Kris Rudolf, ten jednak po pytaniu z mojej strony, że skoro tak, to dlaczego żyje niezgodnie ze swoim przekonaniem i stale szuka frajera z domem do dania (blisko lasu i koniecznie z dostępem do mobilnego internetu) – od razu mnie zbanował.
    Nieistniejący czas jest tym, co wywiera największy wpływ na egzystencję ludzką – jest tym, co ją w sobie zawiera i myślę, że cały problem z tym zagadnieniem wynika z tego, że miesza się punkty widzenia. Nikt kto zaprzecza czasowi nie jest w stanie egzystować bez niego, gdyż czas jest fundamentem rzeczywistości w której tymczasowo istniejemy. Dlatego bez sensu jest mówienie, że czas nie istnieje – dla istot z czasoprzestrzeni jest on do bólu realny. Może nie istnieć na wyższym piętrze rzeczywistości – tym z którego zstąpiliśmy w materię i do którego wrócimy po śmierci ciała, ale uogólnianie jego nieistnienia ma tyle samo sensu, co mówienie: „śmierć nie istnieje, materia nie istnieje, w ogóle nic nie istnieje”. Owszem, rzeczy te nie istnieją, ale póki tkwimy w materii doświadczamy ich realności bardzo boleśnie.

    1. „Nie chce mi się z tobą gadać.” 😉 https://luxintertenebris.wordpress.com

      PS.
      Tych wszystkich ezo-mędrków gadaczy pleplających na YT i innych platformach należy olewać ciepłym moczem (z nielicznymi wyjątkami, ale nie napiszę jakimi – kto szuka, ten znajdzie). Każdy mądrzejszy od drugiego, bredzą o jedności i co chwila dzielą się przez pączkowanie lub podział plechy jak grzybnia, wszczynając kolejne dramy i tak w kółko. Nikt poważnie interesujący się takimi tematami, nie marnuje CZASU na takich głupców i/lub cwaniaczków żądnych kasy i/lub uwagi. Zamiast tego szuka wiedzy w materiałach źródłowych, a nie streszczeniach bajek opowiadanych na bazie innych streszczeń bajek opartych na streszczeniach bajek, itd.

      Czas to obserwowana zmiana, rejestracja zmiany między opisanymi „klatkami” filmu. Jarek pisał coś o minimalnym odcinku czasu, nieskończenie małym. Ten elementarny interwał czasowy, rozdzielczość „animacji rzeczywistości” nie jest nieskończenie mały. To czas Plancka: tp = 5.39 × 10-44 s. System jednostek naturalnych – jednostki Plancka. Analogicznie długość Plancka jest granicą naszej fizycznej rzeczywistości, naszej czasoprzestrzeni. Schodząc głębiej (czy też wznosząc się na wyższe częstotliwości wibracji pierwotnego tworzywa Całości) wychodzimy na spotkanie Diabła. 😀

      Z takim skokiem elementarnym są serwowane naszym świadomościom w tej czasoprzestrzeni kolejne konfiguracje statycznej rzeczywistości. Czyli wychodziłoby na to, że czas to kolejny wymiar geometryczny, nic więcej, a wrażenie jego upływu jest tylko wrażeniem dla przemieszczającej się w takiej strukturze świadomości. Geometria jest wszystkim. 😉 Co zabawniejsze, o tym mówi też Kabała. Geometria jest wszystkim. Święta Geometria. G, cyrkiel, węgielnica. SpiseG!!! 😉

      Zamiast bleblać, zniekształcać, przekłamywać złożony i abstrakcyjny temat, lepiej podać źródła konkretnej wiedzy, którą się posiada. Wiedza jest przed oczami, ukryta na widoku i rozproszona. Jeśli ktoś oczekuje cudownych recept i wyjaśnień w kilku zdaniach za darmo, już, teraz, bez włożenia wysiłku poznawczego, to srodze się zawiedzie i faktycznie, niech lepiej łyknie sobie zimnego browara albo strzeli kolejnego małego niewolnika systemu z Karynką. 😉

      1. Einstein również posłużył geometrią wyjaśniając prawo ciążenia. Połączył też czas i przestrzeń w jeden twór zwany czasoprzestrzenią, co uzupełnia się z potraktowaniem czasu jako dodatkowego wymiaru przestrzennego, w naszej rzeczywistości zwiniętego do rozmiarów długości Plancka. Wynikałoby z tego, że dla hipotetycznych istot z czwartego wymiaru (czyli o jeden więcej niż u nas), to co my postrzegamy jako czas jest jest wymiarem przestrzennym. Ale i one zapewne muszą żyć w świecie, gdzie wszystko nie dzieje się jednocześnie, a zatem doświadczają czegoś w rodzaju czasu, który dla istot o jeszcze jeden szczebel wyżej od nich byłoby kolejnym (piątym) wymiarem. Ciekawe czy tak jest i jak długo można budować na tej analogii kolejne piętra.
        Trudno to sobie wyobrazić, ale zamiast w górę można spróbować zejść niżej, do dwuwymiarowego świata Płaszczaków, znanego z „Flatlandii” Abbotta. Tyle tylko, że w nim niestety ta analogia się załamuje, gdyż czas w ich świecie nie różni się od tego w naszym i nie przybiera postaci kolejnego wymiaru. To akurat jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, redukując głębokość. Sytuację ratować może fakt (?), że być może świat dwuwymiarowy jest tylko konstruktem teoretycznym, gdyż niemożliwe byłoby w nim życie biologiczne (niemożność zaistnienia układu pokarmowego). Być może więc konieczne są minimum 3 wymiary, a każdy kolejny byłby z niższego wymiaru postrzegany jako czas.

        PS
        O podobne tematy zahaczał Janusz Zajdel opowiadaniu „Druga strona lustra”, zawartym w zbiorze opowiadań „List pożegnalny”.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.