Reklamy

Tag: zmiana życia

Uwolnienie się z systemu (matrixa) jest możliwe!

czym-jest-przebudzenie

Co oznacza słowo „przebudzenie„? Zostało ono mocno przerysowane przez różnego rodzaju wyznawców new age i ezoteryków. Postaram się trochę to sprostować.

Jazda na rowerze jest jedną z umiejętności jakie możesz zdobyć, ale nie rodzisz się z tą umiejętnością. Możesz, ale nie musisz się jej nauczyć. Wielu ludzi przecież nie umie i nie chce jeździć na rowerze. Aby się nauczyć, musisz puścić uchwyt kontroli, bo jadąc rowerem, samochodem czy innym pojazdem, steruje Twoja podświadomość (dusza). Musisz też pokonać lęk, np przed upadkiem, przed tym, że nie dasz rady.

Zastanówmy się chwilę nad kilkoma hipotetycznymi i tylko z pozoru śmiesznymi pytaniami. Czy jakaś religia uzurpuje sobie prawo do monopolu na naukę jazdy na rowerze? Czy jakaś religia uważa, że nauka jazdy na rowerze jest zła, demoniczna, że nie podoba się Bogu? Przecież tyle jest upadków, złamań, wypadków na rowerze! Toż ten rower to dzieło szatana! Czy nauka jazdy na rowerze jest ukrywana przed ludźmi?

Analogicznie jest z naukami duchowymi (Occult) i przebudzeniem. Jest to stworzona przez naturę / boga „opcja” organizmu / duszy ludzkiej. Możesz z niej korzystać, ale wcale nie musisz. Z tym, że jeśli nie chcesz z niej korzystać, jeśli nie chcesz zdobywać wiedzy, przepracowywać traum, stawać się lepszym człowiekiem, poszerzać świadomości – to Twoim życiem rządzi program bazowy. Dość lichy. Można nazwać go „karmanem”, podświadomością, programami natury, przeznaczeniem – to w sumie jedno i to samo.

Cytat: „Piszesz Jarek że te niedobory są powodowane przez jakąś Świadomość, która stworzyła, albo zarządza tym całym Światem. Masz rację. Ja to nazywam powiedzmy czynnikiem X. Ów czynnik X sam to wszystko stworzył i nadal sam tym wszystkim zarządza. Sam to wszystko nadal tworzy i kontroluje.

Tym całym światem rządzą trzy darwinowskie zasady: rozrodczość, zmienność i walka o byt. O byt walczą nie tylko istoty żywe, ale i programy, ideologie, religie i inne egregory. Przy rozmnażaniu jest aż nadmiar komórek rozrodczych. Braki zaczynają się dopiero wtedy, gdy wszystkie organizmy zaczynają się masowo rozmnażać i równie masowo się odżywiają. W całej tej Przyrodzie panuje zawsze równowaga biologiczna. Dotyczy to roślin, zwierząt i nas ludzi. Gdy jakiś gatunek rozwinie się nadmiernie, to zaczyna zaraz brakować mu żywności i rozwój osobników powoli spada dotąd, aż cała ta piramida żywieniowa ponownie się ustabilizuje.

My jako ludzie wielokrotnie naruszyliśmy owe prawa natury. I dlatego ponosimy teraz tego skutki. Wyobraźmy sobie jakiś kraj. Tam ludzie mnożą się bez umiaru. Zaczynają tam głodować. Do tego dochodzi nieurodzaj. Ludzie masowo wymierają tam z głodu. W dzisiejszym świecie my od razu posyłamy tam jedzenie. Albo ci głodujący w krajach biednych masowo migrują do krajów bogatych. I dany naród znowu się rozmnaża. Musimy karmić głodnych. Musimy pomagać głodującym. Ale dokąd nas to zaprowadzi?

Tu już pojawiają się liczne dylematy. Są one głównie natury moralnej. Czynnik X takich dylematów nie ma. Jego nie interesuje śmierć jednostek. Nawet wówczas gdy umrą z głodu miliony. X realizuje jedynie swój program. Kodem głównym programu realizowanego przez X jest stabilizacja systemu, którym X zarządza. To i tylko to on cały czas realizuje. A to, że ta realizacja programu przez X nas unieszczęśliwia to nasz problem.”
Autor: Erika Necker

Program ten to wychowywanie słabo rozwiniętej poprzez ból i cierpienie, z niewielką domieszką przyjemności. Niewielką – bo trzeba dać choć trochę radości takiej duszy, by np nie popełniła samobójstwa. Choćby to była tylko butelka piwa. No i program ten oznacza także wyrównywanie energii – kary są przydzielane przez mechanizmy korygujące natury, za zachwianie równowagi energetycznej. A tu na Ziemi odbywa się to często gwałtownie. Program ten musi istnieć – jest konieczny dla dusz które śpią głębokim snem. Coś je musi prowadzić przez ziemskie lekcje.

Gdy zaczynasz się przebudzać, to rośnie Twoja świadomość, uważność. Nawet gdy jedziesz tramwajem czy wykonujesz inne rzeczy, możesz to odczuwać. Dostrzegasz więcej szczegółów. Nie jesteś w stanie tego półsnu, nacechowanego bezwiednymi i automatycznymi, najczęściej przykrymi myślami. Złe emocje coraz rzadziej i coraz słabiej biorą Cię w swoje bezwzględne posiadanie. Powoli to Ty stajesz się panem emocji, a nie ich poddanym. To właśnie wtedy przeznaczenie, czy karman coraz mniej rządzi Twoim życiem. Coraz więcej masz wolnej woli. Otrzymujesz coraz większe prawo ingerencji w Rdzeń – czyli w hologram zwany Ziemią.

Od razu trzeba zaznaczyć, że wielu, o ile nie większość ludzi, ma wbudowaną systemową blokadę przed wiedzą, przed poszerzeniem świadomości, przed przebudzeniem. To właśnie te osoby, które na wszelkie sugestie z Twojej strony reagują gwałtownie. Modele takich reakcji są trzy – ośmieszanie („oszołom nie zna życia„), lęk („to diabelstwo, szatańska wiedza, coś społecznie szkodliwego i wywrotowego„), czy agresja („jak on śmiał podnieść rękę na tradycyjne wartości„). Co robić w takich sytuacjach?

Obowiązuje tu jedna, jedyna zasada – nie dopuszczać do nich. Lepiej zapobiegać, niż leczyć. Wybadaj jakie dana osoba ma poglądy. Jakimi wartościami się kieruje. Czy jest przywiązana do tradycyjnych, odchodzących wartości? Religia, konserwatyzm, lub druga strona tego samego przecież medalu – fanatyczny, lewacki ateizm? Jest materialistą, czy może interesują ją głębsze wartości? Spotykaj się z nimi, żartuj, tańcz, pij wódkę, słuchaj muzyki, spędzaj czas wolny.. Ale stosuj zasadę nieingerencji. Lub chociaż minimum ingerencji, bo z drugiej strony, obowiązuje też zasada z poniższego obrazka.

duchowosc

Możesz zasiać ziarno wiedzy, i wcale nie chodzi tylko o jakąś skomplikowaną, ezoteryczną wiedzę. Ale tu musisz delikatnie wyczuć poziom na jaki znajduje się rozmówca, czyli wyczuć na ile masz prawo ingerować. W końcu rozwój następuje etap po etapie. Jak wchodzisz po schodach, to wchodzisz na raz po jednym, dwóch, rzadko po trzech stopniach. Ale wtedy dostajesz zadyszki. Nie wchodzisz za jednym razem po 10 schodach, bo człowiek nie ma takich możliwości. To oczywiście metafora odnosząca się do rozwoju świadomości. Z grubsza wygląda to tak, że pozwól sobie być sobą. Pozwól też, by inni byli sobą.

By mieli swoje poglądy, przekonania, nawet błędne. By robili to, co chcą, nawet jeśli to głupie, destrukcyjne. By doświadczali swoich lekcji życiowych, nawet jeśli Tobie wydają się idiotyczne i niepotrzebne. Pomóc możesz tylko temu, kto chce pomocy i kto jest gotów ponieść trud zmiany. Wie to nawet tradycyjna, akademicka psychologia. To jest rozwiązanie tej zagadki, która dręczy wielu ludzi. Np dlaczego dobry i uczuciowy mężczyzna jest ze złą i wredną kobietą?

Albo dlaczego wrażliwa kobieta jest z umięśnionym i wytatuowanym draniem, który zdradza, pije i bije? I dlaczego taki człowiek nie odejdzie od takiego toksycznego partnera? Odpowiedź brzmi: bo takie doświadczenia wybrała jego dusza, i tu na Ziemi pilnuje ich karman / podświadomość / przeznaczenie. Możesz się wzbijać na wyżyny argumentacji i logiki, ale to nic nie da. Umysł takiego człowieka cierpi katusze, ale jego młodziutka i niedoświadczona dusza cieszy się i śpiewa, bo zdobywa cenne informacje i lekcje.

Świat naprawdę da sobie radę bez próby ratowania i pomagania ludzi, których uratować i pomóc się nie da, a nawet nie trzeba. Da sobie też radę bez Twojego lęku, zamartwiania się spiskami politycznymi, wojnami, tym jak działa matka natura (czyli matrix, system) i innymi sprawami na które nie masz wpływu. Od świata trzeba się trochę, mówiąc brzydko – odpierdolić. Dopiero wtedy człowiek zaczyna się zmieniać i dopiero wtedy może… zmieniać świat. Jest to paradoksalne, ale logiczne. Bo nacisk siłowy, czy chęć by ludzie lub świat zmieniali się na siłę, nigdy nie przynoszą dobrych rezultatów.

Cytat: „Buntownikiem jest nie ten, kto przeciwstawia się społeczeństwu, ale ten, kto rozumie całą jego grę i po prostu z niej rezygnuje. Staje mu się ono obojętne. Nie jest przeciw niemu. I to jest piękno buntu: wolność… Rewolucjonista nie jest wolny, bo ciągle z czymś walczy – jak może być wolny? Ciągle się czemuś przeciwstawia – jak, działając przeciw czemuś, może być wolny? Wolność oznacza zrozumienie. Trzeba zrozumieć grę i widząc, że z jej powodu dusza nie może się rozwijać, że z jej powodu nie możesz być sobą, po prostu zrezygnować z niej bez szramy na duszy. Przebaczasz, zapominasz i żyjesz, nie trzymając się społeczeństwa ani w imię miłości, ani w imię nienawiści. Dla buntownika społeczeństwo po prostu znikło. Może żyć w świecie albo odejść od świata, ale nie należy już do niego.”
~Osho

Czy zauważyłeś, że wiele ludzi interesujących się naszymi tematami, poszerzających świadomość, staje się coraz bardziej spokojna? Wiedzą i rozumieją coraz więcej, są bardziej optymistyczni, pogodzeni ze sobą, z ludźmi, światem. Zauważyłem to u siebie, u bliskich mi osób i u wielu czytelników. Kiedyś obudzisz się rano czując ogromny spokój, ulgę, bezgraniczną miłość w sercu. I tak już zostanie. Będziesz wiedział i czuł, że właśnie się dokonało. Że zrozumiałeś.

Po dawnych traumach i lękach nie pozostanie ślad. I to będzie nasze przebudzenie. Tylko tyle, chciałoby się powiedzieć. Ale jednocześnie aż tyle. Życiorysy wielu z nas zmierzają ku temu coraz szybciej i szybciej. Obecnie ja i wielu z nas odczuwa jakby przebłyski tego stanu – nie zawsze i nie tak intensywne. A reszta? Będzie miała po prostu swoje życie, swoje lekcje, swoje troski. Dołączą do nas później, w tym, lub w przyszłych wcieleniach, za 10, 20 lat, lub po wielu eonach czasu.

Co możesz zrobić dla siebie i innych podczas tego procesu? Staraj się nie zasilać emocji negatywnych. Wszechświat nie opiera się na rozumowej wiedzy, ale na czuciu. Jeśli masz dobry nastrój, dobrą energię – podziel się nią z innymi. Wtedy się pomnoży. Szczególnie widać to wtedy, gdy jesteś autorem i czyta Cię pewna grupa ludzi. Wpisy z negatywami, spiskami, o wojnach, katastrofach, przepowiedniach, islamie – są wampiryczną, energetyczną czarną dziurą. Zasysają energię z Ciebie, od czytelników, i transferują ją.. No właśnie, gdzie? Jeśli interesujesz się ezoteryką to możliwe że znasz odpowiedź.

I tu nie ma znaczenia czy ta czarna energia pochodzi od TVN 24, od Gazety Wyborczej, od wSieci, czy od medium alternatywnego z teoriami spiskowymi. Ten gigantyczny „odkurzacz” który zasysa energię zła i cierpienia z całej planety, jest bardzo oportunistyczny i niewybredny. Cóż. Jesteśmy dosłownie „wpierdalani” przez „coś” (nikt nie wie dokładnie przez co), jeśli na to pozwalamy swoimi złymi emocjami i energiami. Ale cała natura, polityka, działania elit, ekonomia – są od początku do końca zaplanowane tak, by to coś miało swój pokarm w postaci energii zła i cierpienia. Wielu ludzi publikujących demaskatorskie treści nieświadomie uczestniczy w tym procederze – i wspiera to, co nazywają oni NWO lub systemem. „Boże, wybacz im, bo nie wiedzą, co czynią.”

Bo prawda jest też taka, że jeśli dojdziesz do porządku ze swoimi emocjami, generowanymi energiami, jeśli przestaniesz siłowo napierać na świat, na ludzi, jeśli przestaniesz wyrażać niezadowolenie, niezgodę, wkurzenie, obrażenie na świat – to nic Cię nie ruszy. I nic nie będzie wpierdalać Twojej energii. Sam poczujesz to, co ja, lub poczujesz jeszcze więcej. Energii i spokoju będzie bardzo dużo. Ludzkość mogłaby być wolna choćby w miesiąc. Gdyby owce zrozumiały pewne rzeczy i zmieniły się, to wilki (te ludzkie i te energetyczne, astralne) musiałyby przejść na wegetarianizm i poluzować system. Póki co, poprzez przebudzenie możemy dokonać tego w naszym własnym, indywidualnym zakresie.

Cytat: „Teraz globalnie jest czas, gdy ludzkość zaczyna budzić się z poziomu ofiary. Wchodzi w bunt, opór, walkę. Oczy chodzą dookoła i mówi człowiek – ten winny, ksiądz, polityk, jaszczur, kosmita, muzułmanin, religie, władza, urzędy, Niemcy, Ukraińcy, Ruscy, mąż, kochanka męża, ojciec, syn.. itp itd. Osoby, które znajdują wroga, przeciwnika wyładowują tylko całą skumulowaną energię ofiary. Nie jest ważne kim będzie przeciwnik, zawsze jakiegoś się znajdzie.Umysł szaleje, będziemy bronić swoich praw, my im pokażemy, nie damy się, ten winny, tamten winny, och i ach i dualność trwa. Ludzie ci nie wiedzą, że to tylko etap i dobrze byłoby, aby skończył się jak najszybciej, gdyż żadna walka, ani żadne zwycięstwo nie da im spokoju wewnętrznego. Nie wiedzą, że są jak dzieci w piaskownicy, które do tej pory odgrywały rolę ofiar, gdyż nie miały zbyt dużej samoświadomości i decyzyjności, teraz jednak wstały i rozpoczęły walkę z dziećmi, które sypały im piasek na głowę.

Czy to jest wolność?”
~Elen Elijah / epokaserca.pl

Zapraszam do obejrzenia poniższego nagrania video:
10 oznak duchowego przebudzenia

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz podziękować mi za moją pracę i wesprzeć ideę mojej strony. Jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://jarek-kefir.com/wsparcie/

 

Reklamy
Reklamy

Wiedza, prawda, empatia i dobro są drogocennym skarbem. Uważaj komu je dajesz bo nie każdy zasługuje!

empatiaWszyscy znamy hasła wzywające do szanowania każdego człowieka. Do dawania miłości i dobra każdemu człowiekowi. Wszyscy znamy też hasła o tym, że powinniśmy porzucić podziały religijne, narodowościowe, rasowe. Że nadchodzi globalna świadomość, a ludzkość jest jedną wielką rodziną. I że ten, kto nie popiera tych haseł, zamieszczanych razem z łzawymi i kolorowymi grafikami, jest mało uduchowiony i ma zamknięte serce.

Owszem, te hasła są piękne, można się wzruszyć czytając ich założenia. Są jednak dwa „ale„, które są nie tyle języczkiem, co jęzorem u wargi. Po pierwsze – hasła te są wykorzystywane przez cynicznych ludzi z kręgu elit, którzy wykorzystują je do swoich celów. Po drugie – trzeba mierzyć siły na zamiary. Źle wykorzystana empatia, bez znajomości twardych realiów świata, często czyni jeszcze więcej zła, niż zupełna bierność. „Empatia bez znajomości realiów” – to bym dopisał do słynnych „siedmiu zagrożeń ludzkiej natury„, sformułowanych przez Gandhiego.

Empatia, dobro, prawda, wiedza, szacunek, człowieczeństwo – powszechnie uważa się, że należą się one każdemu bez wyjątku, niejako a priori. Jest to jeden z największych i najbardziej niewybaczalnych błędów ludzkości. Przede wszystkim, na te wartości należy sobie zapracować, swoją postawą, czynami, wyborami, wiedzą, szczerą chęcią do zmiany siebie na lepsze. Jeśli dajesz je niewłaściwym osobom, które na nie nie zasługują – depczesz te wartości, kurwisz nimi. Popełniasz wtedy zbrodnię, bo zasilasz zło energią, wiedzą itp itd. Przyczyniasz się też do kryzysu wartości tak samo, jak osoby zupełnie bierne.

Jeśli dajesz je człowiekowi, który świadomie i z premedytacją wybrał służbę złu – jesteś współodpowiedzialny za to zło. Tzw „owce” są przerażone, gnane lękiem i zupełną niewiedzą, i nie są świadomie złe, choć bardzo często popełniają złe czyny. Prawdziwym problemem są ludzie którzy wybrali zło świadomie. Dalej: jeśli dasz te pozytywne wartości swojemu zadeklarowanemu wrogowi, mając nadzieję, że on się zmieni – to zasilasz go pozytywną energią. Dzięki temu ma jeszcze więcej sił, by szkodzić Tobie.

Jeszcze odnośnie człowieczeństwa – ono też nie należy się a priori. Do bycia w pełni człowiekiem nie wystarcza urodzenie się jako Homo Sapiens. Zasada jest prosta – im bardziej przezwyciężasz swoją zwierzęcość, niewiedzę, ignorancję, nieświadomość – tym bardziej zasługujesz na miano Człowieka. Natura, czyli program zwierzęcy – to inaczej zło (w dużym uproszczeniu). Ona chce nas trzymać krótko przy sobie, w nieświadomości i niewiedzy. Zależy jej tylko na przedłużaniu gatunku i ekspansji. Człowiek ma zaś powinność wzniesienia się ponad zwierzęcą naturę.

Wspólnym marzeniem duchowości i nauki jest właśnie bycie czymś więcej niż zwierzaczkiem. Wspólnym ich marzeniem jest także lepsze i piękniejsze życie, niż zaprojektowała nam zwierzęca natura. Przejawia się to np poprzez ochronę słabszych, którzy w czasach bliższych naturze (np jeszcze w 19 wieku) nie przeżyliby. Matce naturze wystarczyłoby, gdybyśmy dalej żyli na drzewach. Nam, ludziom, mającym w sercu iskrę Boga, to już nie wystarczy. Samo zejście z drzew do jaskiń, wynalezienie ognia i koła było wielkim wzniesieniem się ponad naturę. Zostało to przekazane w symboliczny sposób w mitach – np o Prometeuszu dającym ludzkości ogień, czy o Lucyferze niosącym światłość.

Oto wpisy, w których podejmowałem tematykę natury i jej programów. Natura to inaczej materia, ciemność, minus. Jej przeciwnym biegunem (plusem, światłością) jest nauka i duchowość:
Jaka jest praprzyczyna zła na Ziemi? Czy lepszy świat jest możliwy?
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Podstawowa metoda programowania przyszłego niewolnika systemu
Twoja dusza pragnie miłości i radości a nie cierpienia!
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Jaki jest ostateczny sekret życia? Będziesz w szoku!
Urodziłeś się by być wolnym i szczęśliwym, nie normalnym
„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!
Czy człowiek i ludzkość to nieudany (?) eksperyment natury?
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: prawdziwa natura człowieka i wszechświata
Życie jest za krótkie by martwić się o głupie rzeczy. Idź w pokoju, nie krzywdź innych i czyń swoją wolę

Czy widząc w telewizji płaczące syryjskie dziecko, pomógłbym mu? Nie, nie pomógłbym. Ponieważ znam realia tego świata i taka głupiutka „telewizyjna empatia” przyniosłaby więcej szkód niż pożytku. Pomógłbym temu dziecku, dał azyl, a ono za 10 lat biłoby moje dzieci w szkole jako członek muzułmańskiego gangu, bo tak zostało wychowane przez islam. Poza tym bardziej zależy mi na tym by nakarmić polskie głodne dzieci a ich rodzicom dać godne zarobki i tańsze mieszkania. No i uważam, że nasze liberalne, tolerancyjne i oświecone wartości powinny być chronione przed ludźmi, którzy ich nie znają i są im bardzo nieprzychylni.

Cytat: „Wszyscy wiemy, że jajko otwiera się samo, od środka. Otworzyć je od zewnątrz oznaczałoby zabicie znajdującego się w nim życia, dokonanie gwałtu na naturalnym procesie powolnych, dojrzałych narodzin. To samo dzieje się z nieświadomością: jej wizje są jasne o ile są postrzegane od wewnątrz, jeżeli dana osoba przyswaja sobie prawdy jako własne. Dochodzi wòwczas do przebudzenia, do samouświadomienia.
Ale jeśli powiemy jakiejkolwiek osobie prawdę prosto w oczy, rozebraną z wewnętrznej miłości, poczuje się ona zgwałcona (jak bardzo nie mielibyśmy racji, osoba zamknie się w sobie na tę oczywistą prawdę). Bardzo niebezpiecznie jest pokazywać innym ich ciemną stronę z zewnątrz, bez miłości i wewnętrznego zrozumienia. Wpadają w rozpaczy i mogą nawet stać się gwałtowne dla samoobrony.Tracą życie jak zawartość rozbitego jajka. Nie budzą się lecz szczelnie zamykają we własnych złudzeniach. „Jajko nieświadomości” może wykluć się jedynie na drodze medytacji, introspekcji i porównań. Wtedy nieświadomość otwiera się w sposób naturalny, bez brutalnego przymusu.”
Źródło: Yin-Yang (duchowosc uniwersalna)

Powyższe cytaty mówią też o tym, co poruszałem na początku wpisu. Ja ten błąd wiele razy popełniłem. Starałem się wpłynąć na osobę która nie chce mojej ingerencji, i dać wiedzę temu, kto nie jest na nią gotowy. Co oczywiste, ponosiłem tych błędów konsekwencje. I wcale nie chodzi tutaj tylko o tak oczywisty, niechciany napór na drugiego człowieka. Ale także o całość naszej postawy.

Jeśli nie akceptujesz ludzi, świata, systemu takimi jakie one są – to zostanie to przez nich zauważone. Jeśli jest w Tobie postawa wroga, pełna chęci zmieniania innych na siłę, to ludzie to podświadomie wyczują i także będą reagować agresją, mniejszą lub większą, różnie się objawiającą. Trzeba pozwolić ludziom, by byli sobą. By mieli swoje wierzenia, doktryny, przekonania. By popełniali swoje błędy, nawet jeśli Tobie wydają się one idiotyczne. To są przecież ich lekcje. Wtedy ludzie to wyczują i pozwolą Ci być.. sobą.

U mnie takie wydarzenie miało miejsce na wiosnę zeszłego, 2016 roku. Dawne wampirki nagle przestały mnie nękać, nawet jeśli dalej musiałem z nimi przebywać, np pracować. To było jedno z najbardziej szokujących, pozytywnie, potwierdzeń, że te prawa i zasady naprawdę działają. Zobaczyłem i odczułem to na swojej skórze. Jest to taka zasada nie ingerencji w system. Zauważ – inni ludzie mają swój system. I niech go mają, on jest im, a także Tobie potrzebny jak tlen – by nie było jakiejś niewyobrażalnej anarchii i rozlewu krwi.

Jeśli chcesz, to niejako możesz stworzyć swój własny system. Będziesz dalej ze społeczeństwem, ale nie będziesz podlegał jego negatywnym wpływom. Inni, powołując się a tradycję, religię, zwyczaje, naród – nie będą w stanie narzucić Ci tego, czego nie chcesz. Będziesz mniej obecny w strukturze społecznej, nie będziesz bezgranicznie służył temu systemowi. Weźmiesz to, na co masz ochotę, to, co Cię rozwinie, nauczy, odpręży, uszczęśliwi, o ile to udźwigniesz (np finansowo). Będziesz miał więcej sił i energii, by zmieniać i ulepszać swój własny mini-system, z ludźmi którzy podzielają Twoje wartości. I właśnie tak zmienisz świat.

Nie da się niemowlęciu dać leku na całe zło tego świata. Skoro ludzie są jacy są, to trzeba dawać im takie recepty i środki zaradcze, na które są gotowi. Główna zasada działania ludzkich podsystemów jest taka: To, co daje Ci bezpieczeństwo, jednocześnie odbiera Ci coś na innym polu – najczęściej wolność, możliwość rozwoju i pieniądze. Jednak tak często to, co nam wydaje się czymś ograniczającym, innym ludziom przynosi ukojenie i uspokojenie. Tak, zgoda, jest to iluzoryczne, ale często jest to jedyne, co można wdrożyć.

No i czy ukojenie można uznać za iluzoryczne? Ono jest prawdziwe niezależnie od tego, co je spowodowało. Tak samo choć trochę większa dobroć i empatia u tych ludzi. Są one prawdziwe i realne, bo np religia choć trochę hamuje ich zwierzęce żądze i popędy. Ja kiedyś trochę zazdrościłem tym ludziom, którzy wierzyli że w niebie żyje ten siwy dziadek z brodą, i ich chroni. Oni czuli się autentycznie lepiej np po modlitwie.

Rodzic nie może dziecku od razu powiedzieć całej prawdy o świecie, bo to by je zdemoralizowało. Tak samo nikt nie bierze pod uwagę, że dziecko może zdobyć władzę nad dorosłymi. Lub że zwierzęta przejmą władzę w ZOO. Lub że pacjenci szpitala psychiatrycznego zbuntują się i zaczną nim zarządzać. Nastolatkowie często powtarzają: „jebać policję„. Ale czy bez niej wyszliby choćby po gazetę do kiosku, nie musząc zabierać karabinu maszynowego i nie narażając się na śmierć?

Postaraj się zaakceptować fakt, że nie każdego można „uratować„, nie każdemu można pomóc. A wielu ludzi wcale nie potrzebuje wiedzy i pomocy, ale potrzebuje przykrych i bolesnych lekcji. Które nam mogą wydać się bezsensowne, ale dla nich będą podwaliną do rozwoju. Woda w Wiśle musi stale płynąć i upłynie jej jeszcze dużo. Koło zamachowe życia toczy się bardzo powoli, acz nieubłaganie. Odnajdź spokój w odwiecznym pytaniu: „Dlaczego mam się tym przejmować skoro nie mam na to wpływu?

To pytanie wydaje się być mottem głupców i ignorantów, ale tylko z pozoru. Bo jest w nim duża mądrość. Świat naprawdę da sobie radę bez naszego strachu i zamartwiania się. Da sobie też radę bez siania zamętu, nienawiści i podziałów. Ba! Wprowadzając to do świata, dajemy mu truciznę, a jak wiemy, świat jest nią przepełniony aż po brzegi. Po co dorzucać jeszcze więcej? Ja to robiłem długi czas – sączyłem czytelnikom truciznę w negatywnych artykułach. Chciałbym za to przeprosić. Nie tędy wiedzie droga ku zmianie sytuacji na świecie.

Cytat: „Nie masz prawa niczego na tym świecie potępiać czy zmieniać. Należy postrzegać wszystko jak obrazy na wystawie, niezależnie od tego, czy podobają się czy nie. Na wystawie może być eksponowanych wiele obrazów, które wydadzą się nieciekawymi. Jednak nie przychodzi Ci do głowy, by zażądać usunięcia ich z wystawy. Po tym, jak uznałeś prawo wahadła do istnienia, możesz od niego po prostu odejść, nie ulegać jego wpływowi. Najważniejsze, by nie walczyć z nim, nie wściekać się, nie potępiać, nie wychodzić z siebie, ponieważ oznaczałoby to uczestnictwo w jego grze. Przeciwnie, trzeba spokojnie potraktować je jak zło konieczne, a następnie odejść.”
~Vadim Zeland, Transerfing Rzeczywistości

Cytat: „Jak sądzisz, dlaczego obudzeni nie budzą innych z błędnego snu? Być może dlatego, że małych dzieci, których całe szczęście zawiera się w mocnym śnie – nie należy budzić. Dzieci rosną w czasie snu. Jeśli nie będą w porę kładły się spać, to mogą zachorować, a wówczas w swoim dorosłym życiu nie będą w stanie w pełni zrealizować swoje przeznaczenie. Dzieciństwo wymaga większej ilości snu i dzieci powinny spać.

Taka sama jest natura niedojrzałych dusz. Są one dziećmi, niezależnie od tego, w jakim wieku są ich ciała. Ich radość, zachwyt, potrzeby koncentrują się wokół spraw powierzchownych, podobnie jak życie dzieci koncentruje się wokół słodyczy i zabawek. Dlatego obudzeni idą powoli i cicho, by odgłos ich kroków nie przeszkadzał tym, którzy głęboko śpią. Po drodze budzą oni jedynie tych, którzy wiercą się w swoich łóżeczkach. To właśnie im owi podróżni na ścieżce rozwoju cicho podają rękę.

Dlatego droga rozwoju duchowego nazywana jest mistyczną. Nie ma nic złego w tym, że budzeni są nieliczni, a wielu pozostawia się, by spali. Z drugiej strony pomyślcie, jaką wielką dobrocią jest pozwolić wyspać się tym, którzy potrzebują snu.”

Polecam też inne moje ciekawe wpisy:
Wiedza ukrywana: ideologie i religie przeciwko ludzkości. Uwolnij się, bądź szczęśliwy i potężny!
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: Globalne przebudzenie postępuje a ludzkość się rozwija
Uwolnij się od systemu, podążaj własną ścieżką i nie zwracaj uwagi na większość
Potrzebujemy rozwiązań i alternatyw, a nie mówienia jak to na świecie jest źle
Alan Watts: największa tajemnica społeczeństwa [VIDEO] Wyluzuj i ciesz się życiem
Niesamowity film o sytuacji na Ziemi i wielkiej przemianie [+18]

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://jarek-kefir.com/wsparcie/

 

ALAN WATTS: NAJWIĘKSZA TAJEMNICA SPOŁECZEŃSTWA I ŚWIATA [VIDEO]

sens-zycia-2

Zapraszam na obejrzenie ciekawego, ale krótkiego wystąpienia Alana Wattsa o tym, jakie jest największa tajemnica społeczeństwa.

Problem tkwi w tym, że jesteśmy programowani na: lęk zamiast pewności, napięcie zamiast wyluzowania, rywalizację zamiast współpracy, uległość zamiast wiedzy. Ten model sprawdzał się przez całe tysiąclecia trudnych czasów. I po części sprawdza się nadal. Czytelniczka mojej strony napisała, że te porady są dla tych, którzy mają fundament w postaci empatii i sumienia, zaś pozostali, którzy go nie mają – muszą być kontrolowani poprzez strach i poprzez inne mechanizmy społeczno-systemowe. I to jest niestety prawda, którą bardzo trudno zaakceptować. Prawda o tym, że system oprócz zła, niesie także dobro i jest potrzebny.

Inaczej się nie da. Jak wielka anarchia by była, gdyby nie te systemowe mechanizmy zabezpieczające? To, na co narzekamy i co jest dla nas ograniczające – tak często jest jednocześnie tym, dzięki czemu żyjemy i doświadczamy. Dzięki czemu cywilizacja jako tako trwa, i jest jako taki spokój. Już pisałem że to, co dla nas jest korzystne (wolnomyślicielstwo, duchowość ezoteryczna, wiedza), powoduje degenerację zbiorowości, społeczeństwa.

17022190_1268935833171528_7166423397558500349_n

Nienawiść wobec społeczeństwa, systemu, świata, warto porzucić. Są to myśli które nie tylko nic nie dają, ale wręcz szkodzą, bo czujemy się po nich źle. Ale do rzeczy. Otóż istnienie wszystkiego, w tym nas, jest po prostu formą symulacji, gry, zabawy. Życia i istnienia nie trzeba brać tak śmiertelnie poważnie i na serio. Gdyż wtedy nasila się napięcie i stres. Im większą kontrolę chcemy mieć nad życiem, nad światem, tym gorszej jakości jest to życie.

Podstawowa rzecz to wyluzowanie i zwolnienie ucisku kontroli. O tym mówi większość mistrzów duchowych, m.in. Vadim Zeland w serii książek „Transerfing Rzeczywistości„. Im bardziej się szarpiemy z życiem, tym bardziej skomplikowane ono się staje. Im więcej zgłaszamy pretensji i narzekań wobec świata, tym więcej mamy do nich okazji. Im bardziej kontrolujemy swoje życie, tym bardziej wymyka się ono nam z rąk.

Jeśli pragniemy czegoś w sposób paniczny, nacechowany lękiem, że tego nie dostaniemy – to oddalamy się od tego celu. Jeśli z kolei chcemy czegoś uniknąć, boimy się tego czegoś, nienawidzimy – to pojawia się to w naszym życiu. W takiej lub innej formie – ale pojawia się. To, czego nie chcemy, warto po prostu ignorować. A nie godzinami rozmyślać że to coś jest takie i owakie, a my tego czegoś tak bardzo nie lubimy.

gallery_1529327935_556820

Życie po prostu trwa, przydarza się. Mamy doświadczać, rozwijać się, cieszyć się z piękna kreacji i mnogości dostępnych opcji. Pewnego dnia obudzisz się mając 40, 50 lub 60 lat. Zdasz sobie sprawę, że powoli, ale nieubłaganie Twoja ziemska wędrówka w tym ciele dobiega końca. Zastanów się przez chwilę. Masz 60 lat. Ile autentyczności i szczerości było w Twoim życiu? Ile szans wykorzystałeś, a ile nie? Czy realizowałeś swoje hobby, pasje, przeznaczenie, czy może żyłeś życiem innych? Ile było w nim miłości i autentyczności, a ile udawania i dbania o status społeczny?

Czego żałujesz, z czego jesteś dumny, co byś zmienił, a co nie? I jak wyglądają proporcje? Czy jesteś spełniony, czy raczej poobijany życiowo i zgorzkniały? Czy wykorzystałeś swoją szansę życiową? U współczesnego człowieka pierwsze poważne podsumowanie następuje po 27 roku życia, gdy zbliża się 30-stka i gdy ją przekraczamy. Zaczynają się pojawiać wątpliwości: co dalej z moim życiem? Czy powinienem robić to, do czego zachęca mnie społeczeństwo, rodzina, tradycja, czy iść swoim szlakiem?

Czy powinienem być taki jak inni, czy raczej pozostać sobą, wolnym ptakiem? A jeśli chce być wolnym ptakiem, orłem latającym ponad trudem i rozpaczą świata – to jakie będą tego późniejsze konsekwencje? A jeśli zdecyduje się pójść ścieżką społeczeństwa – to czy starczy mi sił, energii, umiejętności, pieniędzy, wiedzy? Te dylematy są obecne w moim życiu. Trudno mi iść drogą proponowaną przez społeczeństwo – bo do niej trzeba wysokich zarobków, stalowej psychiki, umiejętności, siły.. A także trzeba zgiąć tego karku przed społeczeństwem, gdyż siłą rzeczy jesteś z nim bardziej zależny i związany.

1531905356_44gjjp_600

Wg mnie naszym celem nie jest zdobywanie coraz to nowych „met” życiowych. Zbyt często żyjemy dla tego momentu który nastąpi „kiedyś„. Gdy skończymy studia. Gdy kupimy samochód. Gdy pojedziemy na wakacje. Gdy kupimy dom. Gdy weźmiemy ślub. Gdy spłodzimy dzieci. Gdy awansujemy. Gdy przeprowadzimy się do większego domu i kupimy lepszy samochód. Gdy doczekamy się wnuków. Gdy… a potem już nie ma za bardzo kolejnego „Gdy„. Masz 60, 70 lat, słabe zdrowie. Tak niewiele spraw daje już radość. Życie trzeba przede wszystkim doświadczać, przeżywać, zatrzymać się. Jest tyle małych radości, które umykają nam każdego dnia, bo stale na coś czekamy.

Cytat: „Nie było takiej rzeczy, z której nie potrafiłaby się śmiać, nie było dla niej nic świętego. I to właśnie przejęliśmy od zwariowanej Chris Habib: Śmiejcie się, dzieciaki. W końcu wszystko jest jednym wielkim żartem.”
~Ken Wibler

Z rozmów ze starszymi ludźmi..
Czyta się dużo, co ludzie radzą młodym, gdy są na skraju życia.
Ja chyba najbardziej poruszającą opcje, jaką usłyszałam, to była ta.

Babeczka pochwaliła mi się pomalowanymi paznokciami. Ja pokazałam jej swoje. Babeczka powiedziała mi, że teraz dopiero na stare lata zaczęła sobie dogadzać.
Drogi manicure. Coś dla siebie.
Nie chodzi o kasę. Chodzi o zrobienie czegoś dla siebie.
I mówi tak, że nigdy nie umiała zrobić czegoś dla siebie. Że zawsze byli inni ważniejsi. Mąż. Dzieci. Rodzina. Zawsze ktoś.
Sama na ostatnim końcu.
Mówi do mnie, żebym zawsze pamiętała o sobie.
Żeby siebie nie zapominać.
Dogadzać sobie. Sprawiać sobie przyjemność.
Nie chodzi o wyłączne skupienie na sobie.
Chodzi raczej o równowagę.
Dbasz o innych, ale też dbaj o siebie.”
Autor: Kasia

Przeczytaj także artykuły w temacie:
Niezwykłe przesłanie dla młodych od osoby starszej
Czego ludzie żałują na łożu śmierci? Przesłanie do młodych zaganianych..

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisów, możesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

ROZWIĄZANIA I ALTERNATYWY – TAK, NARZEKANIE – NIE!

 ezoteryka

Zapraszam do przeczytania krótkiego poradnika autorstwa Petera Jamesa Carrolla, o tym, jak kontrolować swój oddech i myśli.

Kontrolowanie oddechu, napięcia mięśni jak i biegu myśli zajmuje ważną pozycję wśród ćwiczeń zalecanych osobom uduchowionym i rozwijającym się. Zazwyczaj jest tak, że oddychamy za szybko – wtedy ma miejsce hiperwentylacja, za duża podaż tlenu do płuc, i w konsekwencji, co jest paradoksalne – następuje… niedotlenienie. Polecam poczytać o efekcie Bohra.

Oddychać powinniśmy przede wszystkim wolniej i płycej. Można też przez jakiś czas ćwiczyć tak, jak to zalecają mistrzowie duchowi – czyli oddychanie powolne i głębokie. Podobnie jest z napięciem mięśni. Jeśli są one napięte, to blokują naszą świadomość jak i sprawiają że czujemy się źle. Napięcie mięśni daje szereg problemów, m.in. wydziela się więcej hormonów stresu. Polecam zwracać na to uwagę – myślami „skanujemy” całe swoje ciało z intencją rozluźniania mięśni.

Sam miałem z tym problem. Lata temu, gdy nic nie wiedziałem o życiu, miałem mięśnie napięte do ekstremum. Ten problem męczył mnie przez następne lata. Dopiero w zeszłym roku zacząłem na to zwracać uwagę, a napięcie mięśni stopniowo zmniejsza się. Całkiem osobna sprawa to bieg myśli. U każdego prawie że człowieka myśli są generowane bezwiednie, automatycznie, przez strukturę umysłu i ego. W większości przypadków są to myśli destrukcyjne.

15966178_218967585229755_1537308530950453979_n

Cytat: „Myśli większości ludzi są z reguły bezwiedne, automatyczne i powtarzające się. Nie są niczym więcej jak swego rodzaju mentalnym stanem rzeczy i nie służą żadnemu celowi. W istocie nie myślisz : myślenie ci się przydarza. Zwrot „ja myślę” zakłada dobrowolność. Wynika z niego, że masz w tej kwestii coś do powiedzenia, że możesz dokonać wyboru. W przypadku większości osób tak jednak nie jest. Stwierdzenie „ja myślę” jest równie fałszywe jak stwierdzenie, „ja trawię” lub „ja utrzymuję krążenie mojej krwi”. Trawienie, krążenie krwi, myślenie dzieją się same. Ten głos w naszej głowie ma własne życie. Większość ludzi żyje na jego łasce; są pod władzą umysłu, myślenia.”
~Eckhart Tolle, Potęga teraźniejszości

Jest to w zasadzie relikt ewolucji i tysiącleci trudnych czasów. Negatywne bodźce docierają do nas szybciej i budzą większe zainteresowanie. Wiem to doskonale jako autor artykułów. Ale nie chcę Wam dawać tego, na co jest zapotrzebowanie – o nie. Gdyż wtedy zatrudniłbym się w Pudelku i pisał na zmianę o tispach, katastrofach i wielorybach w Wiśle. Chcę zmienić formułę swojego bloga i skupić się na pozytywnych i budujących tematach.

Tak więc negatywnych myśli też jest więcej – jest ich większość. Przez całe eony czasu ludzkość musiała koncentrować się na zagrożeniach, negatywach, musiała być cały czas w stanie alarmu bojowego. Zagrożenie czyhało z każdej strony, a policji, pogotowia czy medycyny nie było. Obecnie tych negatywnych bodźców jest już dużo mniej, ale umysł i ego wciąż generują te myśli. To stąd bierze się zapotrzebowanie na horrory, kryminały, oglądanie egzekucji, na szokujące i katastroficzne newsy, na przerażające teorie spiskowe.

1488066523_4vkme8_600

Klucz tkwi w tym, by chociaż te negatywne myśli ograniczyć, a potem usunąć. To całe myślenie o ideologiach, religiach, o patologiach społeczeństwa, o tym że Ziemia to jakieś złe, piekielne miejsce – jest złe. Zgoda, pewna baza wiedzy jest potrzebna. Zgoda, taka wiedza powoduje najpierw szok, a potem chęć walki z niesprawiedliwością, wkurwiania się, narzekania. Tak naprawdę jest to tylko gra ego – gra pozorów.

A złe myślenie zaczyna w pewnym momencie stawać się coraz bardziej toksyczne. Odbiera ono energię i siły. Sprawia, że poprzez te nasilające i zapętlające się myśli, czujemy się coraz gorzej i gorzej. Doświadczyłem tego i ja. Złe myślenie powodowało u mnie wyczerpanie i złe samopoczucie. Większość moich czytelników, i ja sam, siedzimy w alternatywnych tematach od lat.

Nosz kurwa mać, ile można. Ile można czytać o kolejnych oszustwach, fałszerstwach w medycynie, spiskach politycznych i wojskowych. Nie wiem jak Wy, ale ja już tym wszystkim jestem zmęczony. Nic już mi nie da czytanie tysięcznego artykuły że sfałszowano jakieś badania i w konsekwencji korporacje sprzedają niezbyt bezpieczne leki. I nic mi już nie da kolejne gównologiczne rozmyślanie o problemach ludzkiej natury, o pokrętności psychiki ludzkiej.

Te myśli pojawiają się już rzadziej, i po prostu męczą. Nie prowadzą do niczego konstruktywnego. Nie odkrywam dzięki nim świata, nie dochodzę do nowych wniosków, nie rozwijam się. Dążę do tego, by te bezproduktywne myśli przerywać, choć nie zawsze jest to możliwe. Do tego, że jeśli już są – to nie zasilać ich świadomie, dodatkowo. Niech będzie tak, że jednym uchem wpada, a drugim wypada. Higiena myśli i emocji, a co za tym idzie, emitowanej energii jest kluczową sprawą.

Odpowiada ona za jakość naszego fizycznego życia. Generując takie lub inne myśli lub emocje, wpływamy na wymiary duchowe. To, o czym myślimy i jak myślimy, materializuje się w naszym fizycznym życiu. Niekorzystne myśli i emocje, walka z życiem, nienawidzenie ideologii, religii, społeczeństwa, wyrażanie pretensji wobec świata – wywołuje rezonans. I w konsekwencji, nasze życie ulega erozji. Jesteśmy spychani na niekorzystne linie życia. Potrzebujemy teraz rozwiązań i środków zaradczych, alternatyw, a nie mówienia o tym, jak to na świecie jest źle.

Cytat: „Ludzie sami stwarzają sobie problemy i przeszkody, a następnie tracą siły na ich pokonywanie. (…)
Im gorsze człowiek ma zdanie o otaczającym go świecie, tym gorszy świat ten dla niego się staje. Im bardziej martwi się niepowodzeniami, tym chętniej nadchodzą kolejne. „Jak krzykniesz – tak Ci echo odpowie. (…)
~Vadim Zeland

13435562_1209886839024466_6203169718391425253_n

A teraz zapraszam do przeczytania materiału Petera Jamesa Carrolla:

Niewzruszoność

Przyjmij jak najbardziej wygodną pozycję ciała i staraj się utrzymać ją ja k najdłuższej. Powstrzymuj mruganie powiekami, nie poruszaj językiem, palcami, czy innymi częściami ciała. Nie pozwól, by umysł dał się ponieść biegowi myśli. Zachowuj bierną uwagę. Z upływem czasu to, co początkowo mogło być wygodną pozycją, teraz stanie się udręką, ale nie zważaj na to! Każdego dnia zarezerwuj sobie czas na tę praktykę, a potem wykonuj ją przy każdej sprzyjającej okazji. Spisuj rezultaty w dzienniku magicznym. Każde ćwiczenie powinno trwać przynajmniej pięć minut. Kiedy wydłuży się do piętnastu minut, należy przejść do regulacji oddychania.

Oddychanie

Pozostań w bezruchu tak długo, jak to możliwe, i zacznij z rozwagą spowalniać i pogłębiać oddychanie. Celem tej praktyki jest całkowite wykorzystanie możliwości płuc bez wysiłku i napięcia mięśni. Dla wydłużenia procesu, pomiędzy wydechem i wdechem można utrzymać opróżnione lub wypełnione płuca. Ważne, by umysł całkowicie skupił się na cyklu oddychania. Gdy przebieg ćwiczenia rozwinie się do trzydziestominutowych sesji, należy przejść do praktyki powstrzymywania myśli.

Nie-myślenie

Ćwiczenia w niewzruszoności i oddychaniu mają pozytywny wpływ na zdrowie, lecz na planie ogólnym przygotowują jedynie do praktyki powstrzymywania biegu myśli, stanowiącej wstęp do magicznego transu. Pozostając w bezruchu i głęboko oddychając, odciągaj umysł od pojawiających się myśli. Każda taka próba pokaże ci, że umysł charakteryzuje wściekła aktywność Jedynie przy największej determinacji zdołasz osiągnąć kilka sekund spokoju umysłu, ale nawet wtedy można mówić o sukcesie. Postaraj się koncentrować na pojawiających się myślach i wydłużać okresy całkowitej ciszy. Podobnie jak to było z bezruchem ciała, ta niewzruszoność umysłu powinna być praktykowana o ustalonych porach oraz w chwilach bezczynności.”
~Peter James Carroll

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisów, możesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronęjak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

CZYM BĘDZIE „NORMALNOŚĆ” W NOWEJ ERZE?

duchowosc

Normalność pojmowana społecznie, a normalność pozytywna, zdrowa – czy one są sobie tożsame? Społeczeństwo ma wiele sekretów i sekrecików. Warto mieć oczy szeroko otwarte, i je poznać. A gdy już raz Ci się otworzą oczy, i gdy już raz poznasz sekrety i grę społeczeństwa – będziesz już innym człowiekiem. Na zawsze.

Gdy będziesz to analizował, to dojdziesz do wniosku, że tak wiele rzeczy zdawałoby się normalnych, jest dla społeczeństwa nienormalne. I odwrotnie – to, co dla społeczeństwa jest normalne, jest tak naprawdę niezbyt dobre. Bowiem na Ziemi wiele pojęć jest odwróconych o 180 stopni. Normalność rozumiana przez społeczeństwo to: siedzenie cicho, nie wychylanie się, znanie swego miejsca w szeregu, nie kwestionowanie autorytetów i „prawd„, nie filozofowanie, bycie produktywnym. Ogólnie – jedzenie tego co wszyscy, robienie tego co wszyscy, słuchanie i czytanie tego co wszyscy, bycie takim jak wszyscy.

Ma to jednak swoje słuszne miejsce. Z racji problemów ludzkiej natury, społeczeństwo musi być karną i zdyscyplinowaną „armią„, maszyną zasilającą system. Duchowość ezoteryczna, nonkonformizm czy liberalizm są dobre dla jednostek – dla nas. W wymiarze społecznym powodują one degenerację ludzi – szczególnie mam tu na myśli liberalizm. Źle jest jeśli negujesz lub gardzisz społeczeństwem. W ogóle źle jest, jeśli wyrażasz swoje oburzenie, bunt, sprzeciw, i są one nacechowane żądaniami wobec świata (gra ego tak naprawdę..), nienawiścią, pogardą, złymi emocjami. Ja tak robiłem i teraz tego żałuję.

15622181_1383897511622088_798628585850022332_n

Opiszę czym wg mnie jest pozytywna normalność – normalność nowej ery:

1. człowiek normalny nie podkłada ludziom świń, nie idzie po trupach do celu;

2. nie kieruje się zdaniem innych – np ideologiami czy religiami. Nie żyje dla spełniania zachcianek, oczekiwań i żądań innych (np społeczeństwa, rodziny, tradycji, narodu, religii itp). To, co inni o nim myślą, to nie jego sprawa.

Cytat: „Ludzie często robią to, co inni: idą na marketing, bo wszyscy koledzy poszli, potem do korporacji. Zakładają rodziny, zaciągają kredyty, mają dzieci – nawet jeśli po 20 latach zorientują się, że nie robią tego, co kochają, trudno im zrzucić to wszystko. (…) Myślimy: wszyscy wokół biegają, zdrowo się odżywiają, chudną, więc i my to robimy. Niestety, prowadzi to do tego,że dążymy do celów, które nie są nasze, żyjemy oczekiwaniami szefa, małżonka, dzieci, współpracowników, ale nie własnymi.”
~Agnieszka Fiedorowicz

3. rodzic normalny wychowuje dzieci na liderów, na ludzi z wysoką samooceną, na ludzi dobrych, wrażliwych, ale jednocześnie asertywnych. Rodzic normalny nie wychowuje dziecka na beczącą owcę. Nie każe dzieciom być taki, jak inni. Ale wyławia jego indywidualne, niepowtarzalne cechy, talenty, zainteresowania, i pomaga im wzrastać. Od tego, jak wychowywane są dzieci, zależy przyszłość świata – zależy wszystko;

4. człowiek normalny na dobro reaguje dobrem, na zło – złem, na okrucieństwo – jeszcze większym okrucieństwem. To niezwykle ważne co teraz piszę. Dobro, empatia, wrażliwość to drogocenny i deficytowy skarb. Człowiek normalny nie kupczy tym skarbem, nie bruka go, nie kurwi nim, bo pan w TV opłacony przez Sorosa pokazał mu syryjskie dziecko. Dając dobrą energię (np empatię) złu czy złym ludziom, wrogom – zasilasz ich. W konsekwencji, mają jeszcze więcej energii do czynienia zła czy szkodzenia Tobie. Bierzesz wtedy na siebie ogromną współodpowiedzialność za to zło. Więc nie rzucaj pereł między wieprze;

5. człowiek normalny rozsyła wokół dobro i pozytywne energie (z zastrzeżeniem jak wyżej). Nie gnębi innych, nie wyżywa się na innych, nie niszczy innych. Za to pomaga innym wstać z kolan, dzieli się wiedzą, wsparciem, dobrem. Także z zastrzeżeniem jak wyżej;

6. taki człowiek wyraża się prosto, prosto myśli. Nie mylić z prostactwem. Kłamstwo z natury rzeczy jest skomplikowane, wymaga długich tłumaczeń, wymaga pokazywania wyników badań, analiz ekspertów, opinii autorytetów, itp itd. Człowiek normalny nie boi się w prostych słowach powiedzieć: „król jest nagi„;

Cytat: „Wszystkie systemy teoretyczne [ideologie, religie itp] są jedynie drogowskazami; żaden nie objawia prawdy absolutnej. Unikaj ciasnego myślenia. Ucz się nie przywiązywać do aktualnie obowiązujących poglądów, abyś mógł zachować otwartość wobec cudzego punktu widzenia. Prawda tkwi w życiu, nie w doktrynach. Bądź gotów uczyć się przez całe życie, stale obserwując rzeczywistość w sobie i otaczającym cię świecie.”
~Thich Nhat Hanh

7. ma pozytywne emocje, pozytywne nastawienie. Źródła szczęścia i miłości szuka w sobie, nie w innych. Dopiero gdy masz miłość w sobie, możesz ją dać innym. Dopiero gdy spełniasz swoje marzenia, i nawet zachcianki – możesz szczerze i wydajnie pomagać i służyć innym. I dalej: nie rozpacza po rozstaniu, bo ma wysoką samoocenę, ustabilizowane emocje i zdrowe podejście do związków i relacji. Nie strzela „fochów„, nie robi scen zazdrości, nie kontroluje. Akceptuje przeszłość partnera, jego hobby, pasje i plan na życie. Chce by partner był wolny, silny i mądry. Nie rości sobie prawa do „posiadania na własność” partnera;

Cytat: „Kiedy ludzie religijni nie robią nic poza dumaniem nad grzechami, które popełnili inni, rodzi się podejrzenie, że te refleksje zapewniają im więcej przyjemności niż sam grzech temu, kto go popełnił.”
~Anthony de Mello

8. człowiek normalny akceptuje swoją seksualność, jak i seksualność drugiej płci. Nie jest świętoszkiem, bo wie jaka jest natura ludzkiej seksualności. Nie jest też hipokrytą, który sam „rucha” wszystko co nie ucieka na drzewo, a innym, szczególnie kobietom, odmawia prawa do seksualnej samorealizacji;

9. wie, że inni ludzie są jego lustrami. Dlatego pracuje nad swoimi cieniami, lękami, traumami. I w konsekwencji, zaczyna przyciągać tych dobrych ludzi. A wampirki i ludzie którzy z nim już nie współgrają, sami się usuwają w cień, lub odchodzą zupełnie. To jedno z najbardziej znamiennych i szokujących praw, którego działanie odczułem, bardzo pozytywnie, w zeszłym roku.

the-planet-earth

Dobrze, a jak to jest u mnie? Jest jeszcze sporo rzeczy do zrobienia i przepracowania. Jung napisał psychoanalizę biblijnego boga jahve, w której zawarł cytat: „Hiob, przedstawiciel gatunku ludzkiego, odnosi moralny triumf nad samym Bogiem.” Hiob jest symbolem męskiego pozytywu, który pokonał fałszywego „boga„. Ja miałem ambicję napisania w przyszłości psychopatologii społeczeństwa ludzkiego i tworzonych przez nich systemów, relacji i zasad.

Bo jest tyle ukrytej nienormalności w „normalności„. Jednak rezygnuję z tego zamiaru. Bo po co babrać się w „złologii„? Po co mówić „świat zmierza w złym kierunku„? Lepiej samemu podążać w dobrym i cieszyć się tym, dając przykład światu. Trzeba iść swoją ścieżką i nie zwracać uwagi na większość.

Cytat: „Kiedy próbujemy zwalczyć jakąś rzecz, pozostajemy z nią związani na zawsze. Dopóki walczysz, dajesz jej nad sobą władzę. Dajesz jej moc równą tej, którą zastosowałeś do jej zwalczenia. Spróbujmy zrozumieć prawdziwą wartość tej rzeczy, a nie będziemy musieli się jej wyrzec: po prostu wypadnie nam z rąk.. To nie to o co stara się tak zwana „duchowość” – czyli zmuszanie do poświęceń, rezygnowanie z rzeczy – jest to absolutnie niepotrzebne. Pozostalibyśmy wciąż, mimo wszystko, za bardzo przywiązani i śpiący. Więc musimy powitać nasze demony, bo walka z nimi daje im nad nami władzę.”
~Anthony de Mello

14980614_1134729693262520_4744389921965904789_n

Tak naprawdę dopiero teraz dotarły te prawdy do mojej świadomości. Do jej głębi, i stają się powoli częścią mnie. Choć są jeszcze trudności. Jest to naprawdę zadziwiające. Nasze myśli mają na serio wielką moc. Myśląc o patologiach systemu i społeczeństwa, mówiąc jaki świat jest zły, nie pomagam światu, ale wręcz mu szkodzę.

Szkodzę więc wtedy także sobie. Choćby w taki sposób, że z każdą taką myślą od razu rośnie poziom hormonów stresu – adrenaliny, kortyzolu. Jest to reakcja automatyczna. Na planie psychicznym takie myśli zapętlają się, nasilają i nasilają (tzw. pętla przechwytu) i powodują zły nastrój. Tracę wtedy masę energii życiowej, która jest przechwytywana przez… to, z czym walczę i czego nie lubię. Robiłem więc podwójnie złą robotę, babrając się w takiej „złologii„.

Czasami dalej łapię się na „złologicznych” myślach. Jednak jestem teraz ich bardziej świadom. Z tego z i innych powodów, moje przyszłe publikacje będą wyglądały nieco inaczej. To te poniższe cytaty dały mi natchnienie w zeszłym roku, do zmiany siebie. Pora do nich wrócić i zacząć stosować w praktyce.

10561605_439368756242532_7629319721969381044_n

Cytat: „Nie masz prawa niczego na tym świecie potępiać czy zmieniać. Należy postrzegać wszystko jak obrazy na wystawie, niezależnie od tego, czy podobają się czy nie. Na wystawie może być eksponowanych wiele obrazów, które wydadzą się nieciekawymi. Jednak nie przychodzi Ci do głowy, by zażądać usunięcia ich z wystawy. Po tym, jak uznałeś prawo wahadła do istnienia, możesz od niego po prostu odejść, nie ulegać jego wpływowi. Najważniejsze, by nie walczyć z nim, nie wściekać się, nie potępiać, nie wychodzić z siebie, ponieważ oznaczałoby to uczestnictwo w jego grze. Przeciwnie, trzeba spokojnie potraktować je jak zło konieczne, a następnie odejść.”
~Vadim Zeland, Transerfing Rzeczywistości

Cytat: „Jeśli dopiekają Ci myśli o tym, co Ci się nie podoba, będzie to w Twoim życiu obecne. Wyobraź sobie człowieka, który nie lubi jabłek. Wprost ich nienawidzi, robi mu się od nich niedobrze. Człowiek ów mógłby po prostu nie zwracać na nie uwagi, ale nie odpowiada mu fakt, że na świecie, na którym żyje, są obecne takie świństwa jak jabłka. Drażni go nawet ich widok, czemu daje wyraz w swych wypowiedziach. Tak to wygląda na poziomie materialnym. Jednak na poziomie energetycznym człowiek ten chciwie rzuca się na jabłka, napycha nimi usta, głośno mlaska i popiskuje, że ich nienawidzi, napycha nimi kieszenie, dławi się i znowu żali, jak bardzo mu się sprzykrzyły. Nie przychodzi mu do głowy, że skoro ich nie chce w swym życiu, może je po prostu z niego wyrzucić.

Nie ma znaczenia, czy coś lubisz czy nienawidzisz. Najważniejsze, że jeśli Twoje myśli są skupione na obiekcie Twoich uczuć, to energia myśli utrwala się na określonej częstotliwości, i dlatego zostajesz przechwycony przez wahadło i przeniesiony na odpowiednie linie życia, na których przedmiot skupiający Twoją uwagę występuje w obfitości. Jeśli chcesz, by coś nie zagościło w Twym życiu, po prostu nie myśl o tym, przejdź obok obojętnie, a z niego zniknie. Wyrzucenie czegoś z życia nie oznacza unikania, tylko ignorowanie. Unikanie oznacza wpuszczenie do swego życia, ale i aktywne dążenie do pozbycia się. Ignorować zaś to nie reagować i w konsekwencji nie mieć z tym nic do czynienia.”
~Vadim Zeland, Transerfing Rzeczywistości

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

 

Jaki jest ostateczny sekret życia? Będziesz w szoku!

duchowosc-9Cały sekret życia jest bardzo prosty. Właściwie to nie ma żadnego sekretu. A jak wiemy, to co najprostsze jest jednocześnie… najtrudniejsze. Ten sekret polega na tym by starać się robić to co lubimy. Najczęściej hobby, rzadziej praca. No i należy za wszelka cenę unikać tego czego nie chcemy i nie lubimy robić. Większość ludzi robi odwrotnie i wpada w „pętlę przechwytu” po 25, czasami 30 roku życia. A na końcu tej pętli są choroby i przedwczesna śmierć człowieka bez hobby, bez pasji, bez tego twórczego szaleństwa.

W kilku poprzednich wpisach scharakteryzowałem programy natury jak i to, w jaki sposób ona funkcjonuje. Natura chce mieć nas dla siebie, w dość egoistyczny sposób – bo nie zależy jej na naszym rozwoju, pomyślności, a nawet szczęściu. Matka natura to pozbawiony świadomości i rozumu system sterujący planetą, nastawiony głównie na przetrwanie, replikację (rozmnażanie), ekspansję, walkę i konkurencję. Kłopot jest taki, że my, ludzie, rozbici pomiędzy naturę, a naszą duchową istotę, potrzebujemy ich obu.

Oto wpisy, w których podejmowałem tematykę natury i jej programów. Natura to inaczej materia, ciemność, minus. Jej przeciwnym biegunem (plusem, światłością) jest nauka i duchowość:
„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!
Czy człowiek i ludzkość to nieudany (?) eksperyment natury?
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: prawdziwa natura człowieka i wszechświata
Życie jest za krótkie by martwić się o głupie rzeczy. Idź w pokoju, nie krzywdź innych i czyń swoją wolę

Wg Junga ciemność to nasza matka, stworzycielka. Inaczej: ciemność to natura, a więc świat materii. On radził zaakceptować ten fakt, że pochodzimy z ciemności (czyli z natury, profanum) a następnie potencjał ciemności przetransformować w światłość. Tak też musimy robić – nauczyć się obchodzić mechanizmy natury, wykorzystując je do własnych celów. I nauka, i metafizyka (duchowość) są takim obejściem natury, wzniesieniem się ponad nią. Np osoba chora na ciężką depresję weźmie tabletkę, wyprodukowaną dzięki tej bezbożnej nauce. I nie umrze po długotrwałych mękach. A potem pójdzie sobie medytować, co da jej dodatkowe plusy. A sama medytacja to także obejście mechanizmów natury – czyli wyciszenie wiecznie gadającego umysłu.

Ale wracając do meritum. Dusza przyszła na świat, myśląc, że zazna tu raju. A przynajmniej – że będzie mogła się rozwijać, doświadczyćziemskich rozkoszy i pokus. A tymczasem przyszła ona na świat, który stał się czymś w rodzaju więzienia. Wiele tekstów źródłowych jak i publikacji współczesnych wtajemniczonych mówi, że coś na Ziemi zadziało się nie tak jak trzeba. Być może „eksperyment Ziemia” wymknął się już spod kontroli, co generuje coraz więcej cierpienia i zła. Które widzimy m.in. pod postacią wielkiego, globalnego kryzysu – nie tylko ekonomicznego. Vadim Zeland, autor książek „Transerfing Rzeczywistości„, pisał wprost, że mechanizmy egregorów (wahadła) rozrosły się w niespotykany w historii, nowotworowy sposób. Zaciskają one na ludzkości swoje kleszcze coraz bardziej.

Cytuję: „Kiedyś zostaliśmy zawiedzeni, zostawieni, zranieni… Oczekiwaliśmy Nieba, a dostaliśmy życie na niebezpiecznej ziemi, gdzie nic nie jest doskonałe. Postanowiliśmy ubrać kamizelki kuloodporne, wybudować wielkie i grube mury, aby zaznać choć odrobinę bezpieczeństwa i już nigdy więcej nie być zawiedzionym, zostawionym, zranionym… Im bardziej się broniliśmy, tym mniej w nas było siły i schronienia. Staliśmy się twardzi, obojętni, gniewni… więc postanowiliśmy wyjść i polał się potok łez, fale niewypowiedzianych słów, a potem tylko ulga. Okazało się, że ukojenia nie znajdzie się w zimnych grubych murach, ale w ciepłym sercu człowieka, który nie chce się chować!”
Autor: Światło na Drodze

No i dusza przychodzi na świat, na którym nie dostaje tego, czego oczekiwała po rzeczywistości materialnej, fizycznej. Co więc się dzieje? Tworzy się sprzężenie zwrotne dodatnie znane z biologii, u ludzi nazywane pętlą przechwytu. Negatywne doświadczenia, nasilają negatywne myśli. Zaś negatywne myśli wprawiają w ruch mechanizmy natury, zwane wahadłami, siłami korygującymi – i powoduje to jeszcze więcej negatywnych doświadczeń. Więc to wszystko się nasila coraz bardziej.

Typowy obraz faceta około 35 roku życia, to zero hobby, pasji, zero rozrywki (nie licząc piwa i TV), brak dokształcania się. Piwny bebech, waga koło 120 kg. Typowy obraz kobiety w wieku 35 lat – seriale, plotki, zero hobby i pasji, oziębłość seksualna, nie dbanie o siebie. Do tego dochodzą także obowiązki, szarość dnia i traumy typowe dla wieku dorosłego. Powoduje to, że tacy ludzie, choć przecież w sile wieku – to zasuszeni staruszkowie.

Nietrudno zgadnąć, że to prosta droga do chorób, a potem przedwczesnej śmierci. Dusza, przerażona tym, co zastała, jak i tym, że nie może się rozwijać i zaznawać ziemskich pokus i przyjemności, odejmuje decyzję o „ewakuacji„. I potem słyszymy taką historię – zapracowany ojciec rodziny w sile wieku, umiera na rozległy zawał serca. Albo diagnoza – rak z przerzutami, za późno na jakiekolwiek leczenie, i po 3 miesiącach człowieka już nie ma wśród żywych.

Co ja więc proponuje? Wolnością jest to, że możesz robić to, co chcesz. Oczywiście, są ograniczenia – np finanse i emocje. No ale chociaż staraj się to co lubisz, robić. Może jakieś dawne hobby sprzed lat? Może jakaś gitara, motorynka, gra karciana czy inna rzecz, zakurzona stoi w Twojej piwnicy, czekając na swoje lepsze lata? A może chciałbyś zrobić coś, czego wcześniej nie robiłeś?

Dalej: wolnością jest także nie robienie tego, czego nie chcesz, a co wymagają, wręcz żądają od Ciebie inni. Czyli rodzice, znajomi, krewni, religia, tradycja, ojczyzna. Wolność to także świadomość, że problemy które dla milionów ludzi są ważne, dramatyczne i traumatyczne – Ciebie w ogóle nie dotyczą. Bo nie są w warstwie Twojego świata. Inaczej: bo nie tworzysz sobie tych problemów na własne życzenie. Tak, to jest aż tak proste, że aż niemożliwe do pojęcia. Gros problemów i trudności ludzie mają na własne życzenie. Owszem, wiem, że np niskie zarobki to problem Polaków. I szereg innych. Ale wystarczy po prostu nie dokładać sobie nowych problemów i trosk. Tylko tyle i aż tyle.

Przykład? W jednym z niedawnych artykułów opisywałem moje odczucia, po przeczytaniu wpisu z katolickiego portalu. Były tam rozważane dylematy, czy młoda, a więc spragniona czułości i bliskości para, może zamieszkać przed ślubem. Oczywiście, nie może. Kochać się tym bardziej nie może. Ba! Nawet głębiej całować także nie. To jest typowy problem wygenerowany sztucznie, na własne życzenie. Podczas gdy dla mnie wydaje się to czymś śmiesznym i abstrakcyjnym – dla tych ludzi jest to autentycznie straszne. Oni naprawdę cierpią, rozdarci pomiędzy pragnienie miłości, a żądania okrutnej i nieustępliwej z natury religii.

Opisywałem to szerzej w artykule poniżej – polecam:
Życie jest za krótkie by martwić się o głupie rzeczy. Idź w pokoju, nie krzywdź innych i czyń swoją wolę

I teraz: owszem, u polskiego prywaciarza nie zarobisz zbyt wiele. I to jest realny problem. Ale pomyśl uczciwie: jak wiele ludzkich, dramatycznych problemów, to „problemy” takie jak ten powyżej, a więc sztuczne, na własne życzenie? Przemyśl i przeanalizuj to na spokojnie, krok po kroku, a odpowiedź może Cię naprawdę zaskoczyć. O tych wszystkich mechanizmach pisał Vadim Zeland w swoich książkach „Transerfing Rzeczywistości” – polecam.

A poniżej wklejam trzy cytaty najpotężniejszych z potężnych o starości, zgorzknieniu, sensie życia, przemijaniu, hobby i pasjach. Mowa w nich o pewnym zadziwiającym prawie. Otóż każde pokolenie na Ziemi uważa, że na starość świat staje się gorszy. Że młodzież już nie ta. Że o tempora, o mores. Że nawet ta głupia coca-cola kiedyś smakowała lepiej, inaczej. Na młodzież i na „nowe, złe czasy” narzekali kapłani starożytnego Egiptu 3500 lat przed naszą erą. Wiele uwagi poświęciłem już temu, że idea „starych, dobrych czasów” podszyta konserwatyzmem – jest jednym wielkim mitem.

Przykładowo: dzisiejsi 30-latkowie z rozrzewieniem wspominają lata 90-te XX wieku. A tymczasem, były to czasy skrajnie trudne. Jeszcze trudniejsze niż te które mamy teraz. Ludzie dziesiątkami tysięcy popełniali samobójstwa z powodu „schładzania gospodarki” przez Balcerowicza. Każda praca, nawet za psie grosze, była trudno dostępna. I do tego dochodzi mentalna spuścizna po PRL – a więc kościół, siermiężny, toporny konserwatyzm, wchodzenie z butami w życie i wybory młodych. O „starych dobrych czasach” w postaci wieku XIX, gdzie większość ludzi umierała przed ukończeniem 18 roku życia na banalne choroby – nawet boję się wspominać.

Cytuję: „Rozejrzyjcie się wokół – popatrzcie, jakież pospolite i nudne życie wiedzie większość ludzi. Świat zapełniają nudni i zasuszeni „młodzi” staruszkowie (tylko ich wygląd świadczy o młodości). Tak, starość duchowa dopada ludzi szybciej niż starość fizyczna. Człowiek jeszcze żyje, ale program jego życia już się wyczerpał – a to oznacza wewnętrzną martwotę. Dlatego ludzie żyją tak krótko. Po duchowej starości bardzo szybko przychodzą starość i śmierć fizyczna. Do przedłużenia życia i młodości potrzebny jest sens.”
~Dymitr Wereszczagin

Cytuję: „Ludzie zawsze mawiali: „Kiedyś, to były czasy!” Z wiekiem życie wydaje się człowiekowi coraz gorsze. Wspomina młode lata, kiedy wszystkie barwy były soczyste, wrażenia ostre, marzenia ziszczalne, muzyka lepsza, klimat korzystniejszy, ludzie życzliwsi, nawet kiełbasa była smaczniejsza, nie mówiąc o zdrowiu. Życie było przepełnione nadzieją, dostarczało radości i zadowolenia. Teraz, po upływie tylu lat, człowiek nie doznaje już takich radosnych przeżyć w związku z tymi samymi zdarzeniami. Na przykład piknik, impreza, koncert, film, święto, randka, wczasy nad morzem – wszystko to, obiektywnie rzecz biorąc, jest tej samej jakości. A jednak – to już nie to. Kolory wyblakły, wrażenia straciły ostrość, zainteresowanie wygasło. Dlaczego w młodości wszystko było takie wspaniałe? Czyżby percepcja człowieka z wiekiem traciła ostrość? Ale przecież z wiekiem człowiek nie traci zdolności do płaczu, śmiechu, zauważania barw i odczuwania smaków, odróżniania prawdy od fałszu, dobra od zła. Może więc świat stacza się w przepaść? W rzeczywistości świat sam w sobie nie ulega degradacji i nie staje się gorszy. Staje się gorszy dla każdego z osobna.

Równolegle z negatywną linią życia istnieją linie, które ów człowiek w swoim czasie zostawił i na których wciąż jest wszystko w porządku. Wyrażając niezadowolenie, człowiek w istocie przestawia się na gorszą linię życia. A właściwie – jest na nią wciągany. Zgodnie z zasadą Transerfingu, w przestrzeni wariantów znajduje się wszystko dla każdego. Na przykład jest sektor, w którym życie dla danego człowieka straciło barwę, dla innych pozostając nie zmienionym. Człowiek, emitując negatywną energię myśli, dostaje się do takiego sektora, w którym dekoracje jego przestrzeni zmieniły się. Jednocześnie dla pozostałych ludzi świat pozostaje niezmieniony. I nawet nie trzeba rozpatrywać takich ekstremalnych przypadków, kiedy człowiek staje się inwalidą, stracił dom, bliskich albo się stoczył. Najczęściej w trakcie życia stopniowo, lecz pewnie ślizga się po linii, na której wszystkie barwy powoli blakną. I wówczas przypomina sobie, jakie wszystko było żywe i świeże wiele lat temu.

Człowiek rodząc się, początkowo przyjmuje świat takim, jakim on jest. Po prostu dziecku nie jest jeszcze wiadome, że może być lepiej lub gorzej. Młodzi nie są jeszcze kapryśni i wybredni. Zwyczajnie odkrywają świat i cieszą się życiem, bo mają więcej nadziei niż pretensji. Wierzą, że i tak jest nieźle, a będzie jeszcze lepiej. Ale potem nadchodzą niepowodzenia i człowiek zaczyna rozumieć, że nie wszystkie marzenia się spełniają, inni żyją lepiej, a o miejsce pod słońcem trzeba walczyć. Z czasem pretensji staje się więcej niż nadziei. Niezadowolenie i narzekanie stanowią siłę sprawczą popychającą człowieka ku niefortunnym liniom życia. Ujmując to zgodnie z terminologią Transerfingu, człowiek emituje negatywną energię, która przenosi go na linie życia odpowiadające negatywnym parametrom.

Świat staje się tym gorszy, im gorzej Ty o nim myślisz. W dzieciństwie nikt nie rozmyślał nad tym, czy jest on dobry, czy nie, lecz przyjmował wszystko za dobrą monetę. Dopiero zaczynałeś odkrywać świat i nie nadużywałeś krytyki. Największe urazy skierowane były przeciwko Twym bliskim, którzy na przykład nie kupili Ci zabawki. Ale potem zacząłeś poważnie obrażać się na otaczający Cię świat. Zaczął coraz mniej Cię satysfakcjonować. A im więcej zgłaszałeś pretensji, tym gorszy był efekt. Każdy, kto przeżył młodość i dożył do wieku dojrzałego wie, że kiedyś wszystko było lepsze. Taki oto szkodliwy paradoks: spotyka Cię przykra okoliczność, wyrażasz swoje niezadowolenie, a w rezultacie sytuacja się pogarsza. Twoje niezadowolenie powraca jak bumerang z potrójnie wzmocnioną siłą. Po pierwsze, nadmierny potencjał niezadowolenia zwraca przeciw Tobie siły równoważące.

Po drugie, niezadowolenie służy jako kanał, przez który wahadło wypompowuje z Ciebie energię. Po trzecie, emitując negatywną energię, przechodzisz na odpowiadające jej linie życia. Zwyczaj negatywnego reagowania do tego stopnia się zakorzenił, że ludzie utracili to, co dawało im przewagę nad niższymi istotami żywymi – świadomość. Ostryga również reaguje negatywnie na bodziec zewnętrzny. Lecz człowiek, w odróżnieniu od ostrygi, może celowo i świadomie kształtować swój stosunek do świata zewnętrznego. Nie wykorzystuje tej przewagi i odpowiada agresją na najmniejszą niedogodność. Omyłkowo interpretuje agresję jako dowód siły, a w rzeczywistości bezradnie rzuca się w pajęczynie wahadeł.

Uważasz, że życie stało się gorsze. Jednak tym, którzy są w tej chwili młodzi, życie wydaje się piękne. Dlaczego tak się dzieje? Może dlatego, że oni nie wiedzą, jak dobrze było wtedy, gdy Ty byłeś w ich wieku? Ale wówczas żyli przecież ludzie starsi od Ciebie, którzy dokładnie tak samo narzekali na życie i wspominali, jak dobrze kiedyś było. Przyczyna leży nie tylko w skłonności psychiki ludzkiej do usuwania ze wspomnień złych elementów i uwypuklania w przeszłości tego, co dobre. Przecież niezadowolenie ukierunkowane jest na to, co dzieje się obecnie, ponieważ jest rzekomo gorsze od tego, co było kiedyś. Jeśli przyjąć za fakt tezę, że życie staje się z każdym rokiem coraz gorsze, to świat już dawno powinien był się po prostu rozpaść na kawałki. Ile pokoleń minęło od początków historii ludzkości? I każde uważa, że świat stał się gorszy! Na przykład starszy człowiek powie z przekonaniem, że wcześniej coca-cola była lepsza. Jednak coca-colę wymyślono w 1886 roku. Wyobraź sobie, jaka obrzydliwa jest ona w tej chwili! Może z wiekiem przytępia się zmysł smaku? Wątpliwe. Przecież dla staruszka pogorszyła się też każda inna jakość-na przykład mebli czy odzieży.”
~Vadim Zeland

Cytuję: „Jesteśmy zgorzkniali, ponieważ nie jesteśmy tym, kim powinniśmy być. Wszyscy są zgorzkniali, ponieważ czują, że życie powinno wyglądać zupełnie inaczej; jeśli to już wszystko, to nie było warto… Musi w tym tkwić coś więcej i dopóki tego nie odkryjesz, nie będziesz w stanie odrzucić zgorzknienia. To z niego rodzi się gniew, zazdrość, przemoc, nienawiść – wszystko co negatywne. Człowiek nieustannie narzeka, ale prawdziwe źródło znajduje się gdzieś w nim. Uskarża się na egzystencję: „Co ja tu robię? Po co tu jestem? Nic się nie dzieje. Dlaczego zmuszany jestem aby żyć skoro nic się nie dzieje?” Czas mija a życie nie wypełnia się błogosławieństwem. Tak właśnie rodzi się gorycz. To nie przypadek, że starzy ludzie stają się zgorzkniali. Bardzo trudno jest z nimi żyć, nawet jeśli są to twoi rodzice. Jest to trudne, ponieważ ich życie przeminęło i z tego powodu odczuwają oni gorycz. Zawsze znajdą wymówkę, która usprawiedliwi ich negatywne zachowanie; narzekają i wszystko ich przeraża.

Nie potrafią zaakceptować tego, że dzieci są szczęśliwe, że tańczą, śpiewają, krzyczą z radości – nie potrafią tego znieść. Sprawia im to przykrość, ponieważ sami już wiedzą, że zmarnowali swoje życie. Tak naprawdę wołają: „Przestań sprawiać mi kłopoty”, mówią: „Jak śmiesz być szczęśliwy!” Są przeciwnikami młodych i cokolwiek młodzi zrobią, zawsze będzie to złe. Są zgorzkniali z powodu całego swojego życia i wciąż szukają nowych wymówek. Bardzo trudno jest znaleźć starą osobę, która nie jest zgorzkniała – spotkanie kogoś takiego oznacza, że żył on w piękny sposób, że naprawdę dojrzał. Od takiej osoby bije niezwykłe piękno, którego nie zdobędzie żaden młody człowiek. Ci ludzie są niezwykle dojrzali, dorośli. Tak wiele widzieli i tak wiele przeżyli, że są za to wdzięczni Bogu. Ale bardzo trudno kogoś takiego znaleźć, oznaczałoby to, że ten człowiek to kolejny Budda lub Chrystus. Jedynie osoba przebudzona, na starość może nie być zgorzkniała. Zwykle jednak myśli się, że zbliża się śmierć, życie dobiega końca, z czego tu się cieszyć? Człowieka wypełnia złość.

Słyszałeś zapewne o gniewnych młodych ludziach, ale żaden z nich nie dorówna gniewem osobie starej. Nikt nie mówi o zagniewanych starych ludziach, jednak z mojego doświadczenia wynika – obserwowałem zarówno młodych jak i starych ludzi – że nikt nie jest tak bardzo przepełniony gniewem jak stary człowiek. Gorycz to stan ignorancji. Musisz się z niego wydostać, musisz nauczyć się świadomości, jest ona pomostem, dzięki któremu przejdziesz dalej. Będzie to rewolucja. Z chwilą, gdy wykroczysz poza wszelkie skargi, poza ciągłe „nie”, pojawi się w tobie wspaniałe „tak” – tylko tak, tak, tak – ma ono cudowny zapach. Ta sama energia, która była goryczą stanie się aromatem.”
~Osho, Dojrzałość, Odpowiedzialność bycia sobą

Książki tych powyższych, jak i wielu innych autorów możesz kupić w poniższej księgarni internetowej:
TaniaKsiążka.pl

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://jarek-kefir.com/wsparcie/

 

„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!

polska-biedaJakiś czas temu napisałem anegdotę o tym, że u nas, w Polsce, ani coaching, ani teorie new age nie działają. Pisałem, że potrzebujemy raczej porad w stylu:

-jak nie popełnić samobójstwa pracując u polskiego prywaciarza. Który kupuje dzieła sztuki za miliony, ale robolowi nie da nawet złotówki więcej niż minimalna krajowa;
-jakie antydepresanty dobrać? Czy nowe i tym samym droższe antydepresanty są warte swojej ceny?
-jak pogodzić się z tym, że nie spełnisz nawet najbardziej podstawowych potrzeb i pragnień?

Znam taką rodzinę – ma ją para w moim wieku – tak, właśnie w tym specyficznym wieku, w którym świat jest najbardziej bezwzględny i wymagający. Czyli ludzie koło 30-stki. Zarabiają razem 5000 zł. Kredyt hipoteczny to aż 1500 zł. Jeżdżą 12-letnim Passatem. Mają dwoje dzieci. Próbują żyć po prostu normalnie. No ale nie da się, bo nie mogą pójść nawet do kina raz w miesiącu. Z pustego to nawet mag Salomon nie naleje.

Poniższe nagranie które wklejam, pochodzi z kanału You Tube Sukces.pl. Autor próbuje łączyć niektóre dziedziny wiedzy, tłumacząc dlaczego tak się dzieje. Podaje przyczynę, którą znamy – wychowanie. Rozmawiam z różnymi ludźmi i stwierdzam, że mało który naród jest poddawany takiemu praniu mózgów i tak bezlitosnemu gnębieniu w dzieciństwie, jak Polacy.

Link do nagrania poniżej – kliknij w niego, aby je zobaczyć:
Magia„, która ma wpływ na Twoje życie

Są dwie możliwe interpretacje. Pierwsza z nich głosi, że jaka mentalność narodu, taka elita nim zarządzająca i taka jego zamożność. Widać to szczególnie w bogatych krajach Zachodu, gdzie jest większa życzliwość, mniej zawiści, nienawiści i przemocy. Druga interpretacja to coś zgoła odwrotnego. Otóż to bieda ma degenerować człowieka. To bieda ma powodować typowo polskie wady – zawiść, nienawiść, smutek, agresję. A może między tymi dwiema możliwościami, zachodzi jakieś sprzężenie zwrotne? Polski naród raz wpadł w tzw „pętlę przechwytu” biedy i marazmu, i każde pokolenie to nasila coraz bardziej? Nasila i biedę, i negatywną mentalność?

Moja znajoma pisała, że nie tęskni za Polską, że Polska jest nie tyle matką, co macochą. Która dba tylko o najsilniejsze dzieci. Posypała się potem w dyskusji lawina komentarzy. Zwolennicy patriotyzmu darli szaty, jak tak można. A luzacy drwili z patriotyzmu, drwili z dumy bycia Polakiem, jak i drwili z tej całej słowiańskości i idei wielkiej Lechii. Ja ich nie potępiam, staram się zrozumieć taką postawę. Ogrom ludzi w Polsce przeżywa piekło na Ziemi, i wcale nie chodzi tylko o głodowe pensje i niemożność spełnienia nawet najbardziej podstawowych potrzeb.

Problemy w Polsce są trzy:

-konfiguracja systemu ekonomicznego – pensje jak na wschodzie, a ceny często wyższe niż na Zachodzie (tak, tak, pojedź z kalkulatorem do Aldi w Niemczech, przeliczaj ceny z euro na złotówki i porównuj). Nie stoi za tym żaden wolny rynek, żadna jego niewidzialna ręka. Jest to cyniczna manipulacja mechanizmami ekonomii;

-nienawiść, złość, zawiść, donosicielstwo, agresja i przemoc, i inne wady. No i zasada wyznawana przez polskich patriotów spod znaku dresu i bejzbola – „oczy widzą, uszy słyszą, usta milczą„. To główna zasada polskiej patologii, której efektem są wydarzenia takie jak w Łodzi. Matka doprowadziła do tego, że jej dziecko chodziło tygodniami ze złamaniami i innymi poważnymi urazami po pobiciu przez konkubenta, dresa-patriotę. 6 grudnia dziecko to zmarło w męczarniach, sprawa zbulwersowała całą Polskę. Prawdopodobnie napiszę o tym artykuł;

-koncertowe wpieprzanie się jednych w życie drugich. Nie chodzi tylko o toporny konserwatyzm i zaglądanie ludziom do łóżek, co Polacy robią bardzo chętnie i często. Chodzi także o bardzo silnie zakorzenione przekonanie, że skoro ktoś ma z Tobą więzy krwi (rodzina), to ma automatycznie prawo do sterowania Twoim życiem. Pół biedy, gdyby warunki ekonomiczne były normalne. Wtedy np dziecko wynajmuje mieszkanie albo je kupuje po kilku latach oszczędzania, i wyprowadza się od rodzica-tyrana. Ale jesteśmy w Polsce, i domowi psychopaci tę sytuację skwapliwie wykorzystują;

Dlatego propozycje obrony kraju, jakiejś walki zbrojnej, czynu zbrojnego itp itd, budzą we mnie dwojakie uczucia. Z jednej strony, bezdenny śmiech. Z drugiej strony – ogromną agresję. Mam wtedy ochotę takiemu patriocie powiedzieć to i owo. Nie trzeba nam kolejnych powstań listopadowych, styczniowych czy warszawskich, które jedyne co przyniosły, to spalona ziemia i miliony zabitych. Nosz kurwa, no, bez przesady..

Taki patriota wypije piwo z biedronki, zagryzie śledziem, i chce na hurra iść z szabelką na czołgi, a raczej na roboty z bronią laserową wroga. No dobra, nawet gdybym poszedł w ten romantyczny bój już ostatni, walczyć z Niemcem, Ruskiem, Amerykańcem, Żydem, Illuminatą, Masonem czy innym cyklistą.. To co potem, po wojnie? Znowu do pracy za 1850 zł brutto, tylko z amputowanymi kończynami i psychozą pourazową? By budować wolny rynek, kapitalizm, by (elitom) żyło się lepiej?

Sorry, już nie z nami te numery. Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które głośno zadaje chyba najbardziej zakazane i znienawidzone pytanie świata. Brzmi ono:
Dobrze, każesz mi robić to, co od zawsze zaleca społeczeństwo, tradycja, system.. ALE CO JA DOSTANĘ W ZAMIAN DLA SIEBIE?!

To pytanie, które powyżej napisałem – jest naprawdę bardzo ważne. I naprawdę jest ono zakazane. Przez wieki tego pytania nie mogłeś zadać, a za jego zadanie mogłeś odpowiedzieć głową. Ty się nie liczyłeś, Ciebie nie było. Była religia, tradycja, naród, ojczyzna, rodzina, szlachta, król, książę, fuhrer, fabryka, korporacja – wszyscy, tylko nie Ty. Jedyna rola, jaką dla Ciebie wtedy przewidziano – to rola niewolnika, posłusznie wykonującego polecenia i zadania systemu.

Ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to jest hedonizm, to jest troska o własną przyjemność, jak i minimalizowanie cierpienia. Bo recepty na życie proponowane przez system mają to do siebie, że ograniczają Ci radość życia, dając za to dużo wyrzeczeń i cierpień. Wychodzi z tego taki mały Amber Gold. Ale czy taka postawa jest zła? I tak, i nie. Jest zła dla elity i dla bezlitosnej społecznej maszyny. Społeczeństwo to karna i zdyscyplinowana armia, maszyna, gdzie jednostka jest co najwyżej pikselem czy też trybikiem. Taka postawa jest też dobra – bo gdy dbasz o własne dobro i przyjemność, to automatycznie dasz to dobro innym. Będziesz nim promieniował wszędzie gdzie się pojawisz.

Osobiście, choć kładę duży nacisk na rozwój duchowy, zanegowałem chyba wszystkie popularne „prawdy” z nurtu new age. Zamiast bezmyślnego poświęcania się i oddawania swojego życia innym – promuję świadomy hedonizm, czyli taki który nie krzywdzi innych. Zamiast ascezy, niechęci do bogactwa i odmawiania sobie ziemskich przyjemności – promuję kult przyjemności, seksualności. Uważam też że bogactwo i dobrobyt to coś wspaniałego, a z życia trzeba korzystać na maxa, na pełnej petardzie.

Zamiast kultu natury, wielokrotnie opisywałem jej mechanizmy. Uważam, że gdybyśmy się słuchali natury, to nie tylko nie siedzielibyśmy w jaskiniach, ale wręcz na drzewach. Twierdzę, że to umysły i serca ludzi świadomych mają marzenie życia w pokoju, harmonii i dobrobycie. A boską emanacją w ciele człowieczym nie jest uprawianie pola w stylu eko, jak to drzewiej bywało. Ale urbanizacja, nauka, technologia, robotyka i medycyna – dzięki którym możemy sięgać gwiazd. No i nie musimy umierać na ten cholerny wyrostek czy banalną infekcję. Bo przyjdzie pan doktor na SOR, z tym bezbożnym i nieekologicznym antybiotykiem, i uchroni Cię od umierania w potwornych męczarniach przez kilka tygodni. Och! Jakże to niewłaściwe, zakazać, wracajmy na drzewa, do natury!

Widząc roboty, maszyny, komputery, miasta, autostrady, reaktory i rakiety kosmiczne – widzę dzieło prawdziwego, żywego Boga. Czytając informację o tym, że udał się doświadczalny rozruch stellaratora Wendelstein, wiem, że Bóg istnieje. Jeszcze kilka lat, i dzięki stellaratorom będziemy mieli bardzo tanie i nieograniczone źródło energii na tysiąclecia. To wszystko zamyka się w odwiecznym człowieczym marzeniu, by żyć lepiej. Z drzew już zeszliśmy, z jaskiń także wyszliśmy, ujarzmiliśmy energię atomu. Dzięki technologii i nauce, nie zamarzamy w zimie, a osoba chora na wyrostek czy depresję nie musi umierać. Bo jest odpowiednio – prąd który ogrzeje, czy skalpel chirurga bądź tabletka antydepresyjna, które ratują życie.

To wspaniałe, że rodzaj ludzki się tak rozwija, że jesteśmy czymś więcej niż zwierzęta, czymś więcej niż natura. Teraz wypadałoby także zejść z drzew czy wyjść z jaskiń także jeśli chodzi o mentalność, emocjonalność i duchowość, bo pod tymi względami, nadal siedzimy na drzewach, razem z tymi zwierzakami. Ale potem patrzę na jakiś film przyrodniczy np na Discovery. Gdzie dwie lwice zagryzają przez 20 minut antylopę, lub stado wilków męczy słabego osobnika. No jakoś nie mogę tam dostrzec boskiej ręki. Nie jestem w stanie, i koniec.

Jak już pisałem, zwierzęta są bardzo blisko natury. Wypełniają jej programy, bo praktycznie nie posiadają samoświadomości. Są tak jak natura – bo natura też nie posiada ani rozumu, ani świadomości – ma tylko ślepe, beznamiętne programy. Człowiek zaś wymyśla, rozmyśla, filozofuje. Człowiek chce żyć lepiej, chce być szczęśliwy. To człowiek pragnie spokoju, radości, dobrobytu. Podczas gdy natura to nie spokój, ale rozpierdol i chaos. To nie radość, ale zło i cierpienie, których jest nadmiar na Ziemi. I w końcu – natura to nie dobrobyt, ale odwieczna, okrutna walka o przetrwanie, mentalność niedoboru i związany z nią lęk przetrwania.

Natura jest egoistyczna, i chce mieć zwierzęta i tym samym człowieka, przy sobie. Ona jest jak prezes korporacji, który banknotem 1000-dolarowym odpala kubańskie cygaro. Takiego prezesa obchodzi tylko to, by cyferki się zgadzały, by rosły. A więc – ekspansja. W naturze są trzy cele związane z ekspansją: jak najszersze rozmnażanie, zdobywanie jak największych terytoriów, a także konkurencja i zdobywanie zasobów. Natura chce mieć po prostu swoich roboli, tak samo jak demoniczny prezes korporacji chce mieć pracowników za 1850 zł brutto.

Prezesa nie obchodzi, że taka pensja nie starczy nawet na podstawowe potrzeby. Ważne, by jego cele (ekspansja -> hajs) się zgadzały. A jak pracownik się „zużyje„, to się go wyrzuci z korporacji, on straci mieszkanie, stanie się bezdomnym, umrze. W naturze jest to samo – ochrona w postaci hormonów (płciowych, czy melatoniny której stężenie spada na starość) jest tylko wtedy, gdy organizm rozmnaża się płciowo. I tym samym, realizuje cele natury. A więc gdzieś do wieku 50 lat.

Natura jest więc przeciwna temu, by ludzie się uduchawiali i przebudzali. Ale to nie wszystko, bo natura sprzeciwia się także temu, by ludzie byli szczęśliwi, by żyli w dobrobycie, by rozwijali naukę i wiedzę. Natura chce człowieka mieć przy sobie, choćby mieszkał on w jaskiniach, żył max 30 lat i był totalnie zezwierzęcony. To człowiek sprzeciwia się temu, chce i rozwijać się, i wrócić do swojego duchowego domu. I przez to cierpi – bo natura i jej mechanizmy w niego uderzają. Vadim Zeland, jeden z najpotężniejszych wtajemniczonych, nazwał te siły „wahadłami” jak i „siłami korygującymi„.

W swojej serii książek opisał, jak „symulować” różne mechanizmy, zachowania i odczucia, charakterystyczne dla ludzi sukcesu. Pozwala to ominąć mechanizmy natury tak, by jej siły korygujące nie karały człowieka. Zwrócę jeszcze uwagę na to, co pisałem już wiele, wiele razy. Otóż natura nie rozpoznaje i nie jest kompatybilna z naszymi duszami / umysłami. Ona nie rozpoznaje i nie rozumie takich pojęć jak: empatia, wrażliwość, miłosierdzie. Ba, ona nawet nie rozumie czym jest dobro i zło, i na czym polega krucha i delikatna równowaga między nimi.

Mechanizmy natury niejako „odruchowo” traktują te powyższe, pozytywne cechy, jako zagrożenie dla realizacji jej programów, jako słabość. I to jest wyjaśnienie tajemnicy, dlaczego ludzie dobrzy i empatyczni mają co rusz różne dziwne złe wypadki, przypadki, zbiegi okoliczności, traumy, choroby, a złoczyńcy tryskają energią, zdrowiem i odnoszą sukcesy. Zło jest premiowane i nagradzane przez naturę, bo wydajniej realizuje jej programy, niż dobro. Wśród biznesmenów, maklerów giełdowych, menedżerów, polityków – a więc elity, ludzi sukcesu – jest ogromna nadwyżka psychopatów.

Zostało to udowodnione kilkoma badaniami naukowymi. Najgłośniejsze z nich dotyczyło maklerów giełdowych z Wall Street. Psychopaci są tacy sami, jak natura, są z nią tożsami. Nie odczuwają empatii ani współczucia. Nie rozumieją oni pojęć dobra i zła. Są więc przez naturę nagradzani. Nie naruszają oni tzw „nadmiernych potencjałów„, opisywanych w książkach Vadima Zelanda, więc nie są karani przez siły natury. Mają wszechstronne możliwości rozwoju.

Częstym schematem jest tak, że jak próbujesz się odciąć od natury, wznieść wyżej – to ona „odcina” Ci swoje zasilanie. Mówisz, że Twoja dusza jest ponad, że jesteś czymś więcej? W porządku, więc receptory mózgowe / neurony słabną, powodując depresję. Także tarczyca – generator tej „profanicznej” siły witalnej – słabnie, zostaje wręcz zaatakowana przez organizm. Pojawia się choroba autoimmunologiczna taka jak Hashimoto. Obie choroby mają dziś rozmiar pandemii, i są wręcz częstsze niż pospolita grypa.

Trzeba zaakceptować swoją zwierzęcą część siebie, na przykład swoją seksualność. W tym tę seksualność, którą wypieramy do głębin psychiki, której się wstydzimy. Bo nie jest ona zgodna z konserwatywną i monogamiczną wizją świata. Jeśli walczysz z czymś, np z naturą – to wzmacniasz to coś. Nie można walczyć otwarcie, ale trzeba niejako zawiązać z nią pokój, wręcz… pakt. Trzeba obejść jej mechanizmy, choćby w taki sposób, w jaki przedstawił to Vadim Zeland.

Dopóki jesteśmy ludźmi w ciałach ziemskich, jesteśmy wplątani w to całe, zło, lęk przetrwania, zwierzęcą walkę o byt. Jesteśmy tutaj na tym samym poziomie, co zwierzęta. One robią sobie różne złe rzeczy (np męczą słabszych), by walczyć o pożywienie, partnerów, terytorium, których to zawsze jest niedobór. Ludzie robią sobie rzeczy jeszcze gorsze, by walczyć o surowce, pieniądze, zasoby, władzę.

Musisz wiedzieć, że jak wychodzisz spod macoszej „opieki” natury i jej programów, to powoli wchodzisz w inny świat. Możliwe że ten duchowy. Oprócz natury, jest druga, potężniejsza, ale o ironio, subtelniejsza siła. Nie widać jej na pierwszy rzut oka. Ta druga, boska siła, ma na celu ewolucję i udoskonalanie różnych form – zwierząt, ludzi, ludźmi, jest po naszej stronie. To tej sile zależy na tym, byśmy się rozwijali, byli szczęśliwi i zeszli w końcu z tych drzew, także mentalnie.

Z drugiej strony, potrzebujemy także tej natury. Jesteśmy dziećmi tego świata, pomimo tego że przypomina on rosyjski dom dziecka. Trzeba przecież unikać tych substancji i procedur medycznych, o których wiadomo że są szkodliwe i nieskuteczne – takich jak szczepienia czy leki obniżające cholesterol. Ważne jest też przecież dobre żarcie, inaczej się pochorujemy. No i dramatyczne jest zanieczyszczenie środowiska, które grozi zagładą życia na Ziemi. Ale tu trzeba dodać, to wszystko – drapieżny kapitalizm, rabunkowa eksploatacja zasobów i inne mechanizmy – są odwzorowaniem właśnie tych zwierzęcych programów natury.

Muszę też dodać coś innego. Wróćmy do sytuacji w Polsce. Kilka dni temu byłem wkurzony przez to, jaka sytuacja ekonomiczna panuje w naszym kraju. Wyklinałem na Polskę. Ale dosłownie chwilę później gdy przeglądałem facebooka, włączył mi się film video. Nie zdążyłem go w porę zamknąć, część obejrzałem. Było to nagranie z bogatego kraju zachodu, gdzie dwóch islamistów napadło na parę – chłopaka i dziewczynę. Wtedy natychmiast mi to przeszło, i dziękowałem stwórcy, że urodziłem się w Polsce. Przypadek, że to video włączyło mi się właśnie wtedy? Czy raczej synchroniczność jungowska?

To, na co tak bardzo narzekamy – jednocześnie nas… chroni. Narzekamy na biedę i prawicowe rządy, ale to w przyszłości ochroni nas przed ogromną wojną domową, którą być może wybuchnie na Zachodzie. Już teraz dzięki temu mamy setki tysięcy przestępstw rocznie mniej. Mamy po prostu swoich „islamistów„, choć 10 razy mniej agresywnych – kiboli, dresiarzy itp. I to nas niejako chroni. Matka natura wysyła islamistów tam, gdzie siła męska słabnie – do krajów Zachodu. I znowu, natura nie rozumie że ludzkość przechodzi ewolucję, tylko dba, by zawsze, w każdym kraju była odpowiednia dawka konserwatyzmu, cebulactwa, cierpienia, zła.

Wiele razy wspominałem, że to, na co narzekamy – a więc religie, ideologie, więziennictwo, policja, armia, i w końcu system – tak naprawdę trzyma tę planetę małp w ryzach i nas… chroni. Ogranicza, to fakt, ale też chroni. Tak samo, w pewnej części, jest z naturą. Wszystko jest bowiem dualne, podwójne. A życie pełne jest paradoksów i ironii.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://jarek-kefir.com/wsparcie/