Tag: historia

Tajna organizacja doprowadzi do upadku polską politykę?!

Tajna organizacja pozostająca w cieniu doprowadzi do upadku polską politykę?!

smolensk newsy sledztwoOd jakiegoś czasu nawet w polskiej, a więc lokalnej polityce mówi się o tak zwanych „wajchowych” zmian jakie następują co jakiś czas w naszym kraju. Wajchowym ma być więc polityk taki jak Olechowski, który pojawia się w kluczowych momentach, zakłada jakąś partię polityczną (wcześniej PO, teraz Nowoczesna.pl) a potem na kilka lat odsuwa się w cień. Nie mniej tajemniczym wajchowym jest spec od realiów politycznych, psychologii i socjotechniki (czy aby na pewno tylko od tego?!), pan Tymochowicz.

Polecam to co powiedział pan Tymochowicz w Superstacji. Nagranie szybko znika z You Tube:
Tymochowicz: „PO stworzyła państwo-potwór, pod pozorem adopcji i domów dziecka handluje się ludźmi”

Powoli dochodzi do nas przekonanie, że owszem, istnieją jakieś tajemnicze, związane ze światem korporacji, biznesu, spec-służb, mafii i…, gremia, organizacje. Które zakulisowo wpływają na politykę w naszym, i nie tylko naszym kraju. I przede wszystkim, robią one wszystko, by one same i ich działania pozostały w cieniu. Poza rezultatami ich działań, które przedstawia się masom w mediach, w odpowiedniej „oprawie„.

To, co napiszę w tym artykule to tylko prognoza, i nie jest to nic nowego. Mówił o tym nawet medialny pan Krzysztof Jackowski, pod pozorem tak zwanej „przepowiedni„. W jego opinii, rok 2015 będzie rokiem destabilizacji sytuacji politycznej w kraju. Ale co najważniejsze, twierdzi on, że jakaś tajemnicza „organizacja” pozostająca w cieniu, ujawni coś tak strasznego, że Polacy na długie lata utracą jakąkolwiek wiarę w polską politykę.

Polecam obejrzeć dwa jego nagrania:
Video (wizja) z 7 marca 2009: „dwa samoloty, wschód, Ukraina, wojna
Video z 30 grudnia 2014: „wizja Jackowskiego odnośnie 2015

Dobrze, można Jackowskiego traktować jako oszołoma. Albo jak wtajemniczonego „jasnowidza„, który rzeczywiście ma kontakt z tą „drugą stroną„. Można traktować go także jako „dobrze poinformowanego„, który z sobie tylko znanych powodów, informuje nas o zamiarach elit w modnej formie „jasnowidztwa„. Ale czy mamy jakiekolwiek podstawy by mówić o tym, że w słowach Jackowskiego jest jakikolwiek sens, że nie są to wyssane z palca brednie? Pan Krzysztof Jackowski oficjalnie współpracuje z polską policją, to po pierwsze. Ale to tak nawiasem mówiąc.

Przeanalizujmy to. Otóż wszystkie środowiska polityczne szykują się do wielkiej zmiany w Polsce. Robi to także bardzo szeroko rozumiane środowisko Platformy Obywatelskiej (nie chodzi tylko o samą PO). Owszem, ich partię Nowoczesna.pl przedstawia się jako partię w której nie ma miejsca dla spadochroniarzy z PO. Ale poczekajmy do lata, do września. Wtedy sondaże dla PO (w tym te poufne, tajne, czyli prawdziwe) będą jeszcze bardziej niepomyślne. W mediach będzie trwał raban.

I nagle okaże się, że: „trzeba ratować kraj przed oszołomami od Dudy, Kukiza i Kaczyńskiego„, więc miejsca dla PO-wców w Nowoczesna.pl się znajdą. Jako spadochroniarze przejdą tam „twardzi gracze” pokroju Schetyny. Natomiast okrojona PO zostanie z przywództwem Ewy Kopacz i „psiapsiółek„. Która już teraz histerycznie i agresywnie broni swojego całkowitego, wręcz dyktatorskiego przywództwa w tej partii. No niestety, nie podeprę tej prognozy żadnym linkiem medialnym, ale na wszelki wypadek ją zapamiętajcie. Continue reading „Tajna organizacja doprowadzi do upadku polską politykę?!”

Upadek systemowy kapitalistycznej mitologii III RP

Upadek systemowy kapitalistycznej mitologii III RP

III RPWklejam dziś ciekawy wpis odnośnie trzech głównych mitów założycielskich bananowej republiki kolonialnej o żartobliwej nazwie „III Rzeczpospolita”. Poprawna nazwa naszego państwa to natomiast Rzeczypospolita.

Ostatni kolaps systemu wyborczego i ogólnie, systemu demokratycznego w Polsce, spowodował, że już formalnie stoczyliśmy się w odmęty państwa w stylu białoruskim / rosyjskim. Europejska organizacja monitorowania wolności mediów wpisała Polskę na listę krajów łamiących wolność prasy i mediów. Stało się to po aresztowaniu i wytoczeniu procesów dziennikarzom z PAP i TV Republika. Pełnili oni swoje obowiązki służbowe w okupowanej siedzibie PKW. Dziennikarzy z TVN którzy też tam byli, nie aresztowano, pomimo tego, że również nie zamierzali opuścić tego miejsca na polecenie policji.

Ważny jest tutaj mit papieża Karola Wojtyły z Wadowic, czyli ekstremalnie konserwatywnego środowiska krakowskiego. Nie tylko spowodował on całkowite zatrzymanie reformowania zmurszałych struktur kościelnych. Nie tylko chronił on w skali globalnej księży pedofilów, przez co żartobliwe i chamskie filmiki o nim produkowane przez trolli uważam za słuszne i trafne. Spowodował on także ugruntowanie bardzo silnej pozycji kościoła, i mafijnej ośmiornicy Opus Dei na dekady. Proces oswabadzania się z tych wielowiekowych więzów dopiero się rozpoczął. Pomimo tego, że większość Polaków tkwi w duchowym marazmie racjonalistycznego ateizmu (materializmu), wciąż uważają oni, że do kościoła należy chodzić na cztery okoliczności. Czyli: boże narodzenie, chrzciny, śluby, pogrzeby. A to napędza kościelnej ośmiornicy kasę, władzę i znaczące wpływy polityczne.

W poniższym artykule wymienia się także kolaps systemu gospodarczego naszego państwa. Które z prężnego kraju przemysłowego, zostało zdegradowane do roli republiki bananowej, w której nic się nie opłaca, a produkuje się jedynie jakieś części do telefonów, śrubki czy nakrętki. I byle tylko na eksport – bowiem kurs złotówki do euro i dolara jest celowo zaniżany przez NBP, by nasz bantustan był rajem dla eksporterów, i piekłem dla Ludzi Pracy. Ze względu na zaniżane wynagrodzenia, bo słaba waluta to niskie wynagrodzenia.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

____________________________________________________________

Mitologia polityczna III RP

Cytuję: „Zgódźmy się, że mitologia to zbiór przyjmowanych z nabożeństwem opowieści o wielkich ludziach, wielkich misjach, wielkich dokonaniach, gdzie wszystko jest umownie przerośnięte i urzekająco-powalające, a całość jest przyjmowana bezkrytycznie, bo stanowi założycielską i integracyjną podbudowę kultury i społeczeństwa.

Polska mitologia nie jest zwarta, bo jest polityczna. Składa się z trzech mega-mitów:

1. Mit solidarnościowy. Ten mega-mit odwołuje się do ciągu wydarzeń historycznych (Poznań, Gdańsk, Ursus-Radom), których zwieńczeniem stał się MKS z Lechem Wałęsą na czele, a potem Niezależny, Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”. Ruch społeczno-polityczny na skalę nieznaną światu, który zdołał wstrzelić się w globalne tąpnięcia i spowodował drgania, burzące najpierw Mur Berliński, a potem Związek Radziecki. Jeśli nie obalił doszczętnie, to poważnie przebudował paradygmaty ustroju kapitalizmu państwowego, a przede wszystkim dał prostym, szeregowym ludziom poczucie realnego sprawstwa politycznego, czyli podmiotowości politycznej.

2. Mit transformacyjny. Ten mega-mit odwołuje się do pakietu gospodarczych (przede wszystkim) i politycznych przeistoczeń ustrojowych, dla których bezpośrednim pretekstem była hiper-inflacja i załamanie budżetowe, a głębszą praprzyczyną negacja roli kamaryl partyjno-nomenklaturowo-gospodarczych, które odsunięto od zarządzania gospodarką rozbijając struktury, na czele których owe kamaryle urządziły sobie bizantyńskie gniazda. To spowodowało oczyszczenie wielkich przestrzeni gospodarczych, w które masowo wniknęła spontaniczna przedsiębiorczość, imająca się wszystkiego co zyskowne, a także zewsząd się pojawiający kapitał, najczęściej pochodzący z Europy, Rosji, Ameryki i służb specjalnych.

3. Mit papieski. Ten mega-mit oparty jest na osobie Karola Wojtyły, człowieka środowisk krakowskich (Kraków w Polsce ma pozycję szczególną), ucznia Prymasa Stefana Wyszyńskiego, wszechstronnego „człowieka renesansu”, który w stosunkowo młodym wieku dostąpił niezwykłych awansów w hierarchii kościelnej. Jan Paweł II negował totalitaryzm i globalny blok polityczny zwany „demoludem” (kraje demokracji ludowej), a komunistyczne zawołania stawiające ludzi pracy w roli historycznego suwerena przeredagowywał do postaci katechizmu, rozwijając katolicką wrażliwość społeczną w kierunku Człowieka i Wspólnoty, począwszy od encykliki „Laborem exercens”, wołania o „ducha Tej Ziemi”, wezwania „nie lękajcie się!”.

Każdy z tych mega-mitów obrodził licznymi mitami pomocniczymi (Solidarność: nobel i prezydentura dla Wałęsy, 99%-wy Senat, Transformacja: prywatyzacja nade wszystko i dekomunizacja, Papież: podróże misyjne, zamach na życie, a potem cierpienie pod koniec życia).

Wszystkie te trzy mity w jakiś magiczny sposób objęto wspólnym słowem DEMOKRACJA i w tej postaci „wyniesiono na piedestały”.

Nosicielem misji narodowych i narodowego dziedzictwa oraz redaktorem etosów jest inteligencja. Pojęcie to – odnoszące się do warstwy społecznej – obejmuje ludzi, którzy otarli się o proces akademicki, mają w sobie poczucie misji społecznej i instynkt przewodzenia „stadu”: nauczyciele, naukowcy i uczeni, duchowieństwo, kadra oficerska, wysocy urzędnicy, dziennikarze, społecznicy, prawnicy, lekarze, inżynierowie, artyści, itd., itp. Polska inteligencja ma walny wkład w zdefiniowaniu i fabularyzacji tych trzech mega-mitów: najważniejsze okazało się tu ugruntowanie „bezkrytyczności” wobec ich głównego przesłania.
Zastanawiające, że mit emancypacji klasy pracującej i samorządności robotniczej oraz powszechnego dostatku – tak łatwo został zmarginalizowany, mimo spazmów w postaci choćby wielkiego zwycięstwa „kanclerza” Millera.

Jako się rzekło wyżej – mitologia stanowi założycielską i integracyjną podbudowę kultury i społeczeństwa. Minęło ćwierćwiecze. Solidarność jest zaledwie jedną z trzech w miarę równorzędnych central związkowych, te zaś zarządzają pragnieniami coraz mniej licznych „pracobiorców”: o masowości, sięgającej 10 milionów gorących zwolenników, nie ma co mówić, a pozycja polityczna i położenie ekonomiczne „podopiecznych” związków zawodowych radykalnie pogorszyło się nie tylko wobec stanu z roku 1990, ale też z lat 70-tych.

Transformacja jest dziś oczywistym ciągiem porażek gospodarczych, sprowadzających Polskę do roli prowincji i kolonii: konsumpcyjne gadgety i blichtr estetyczny z coraz większym trudem pucują powszechniejąca świadomość wielkiego oszustwa transformacyjnego. Papiestwo Jana Pawła II odeszło wraz z nim, a my pozostaliśmy z hierarchią kościelną rozbitą na kilka „kościołów”, niczym w „Monachomachii” łakomą na transformacyjne beneficja idące w miliardy, gotową dokonywać przestępstw na szkodę Państwa i maluczkich, często nieobyczajną i arogancką oraz pogardliwą wobec „owieczek”, czynnie interweniującą w proces legislacyjny.

A jednak – mimo tak wielkich rys na mega-mitach – inteligencja w znakomitej większości kurczowo trzyma się ich, ułatwiając sobie to zadanie licznymi rytuałami, ceremonializmem, celebracjami, „świeckimi obrzędami”.

Na moje wyczucie – Polska jest dziś w takim stanie świadomości zbiorowej, w jakim była po roku 1976 („warcholstwo” ursusko-radomskie): Państwo widziane jest jako to, które zawiodło w misji niesienia powszechnego dostatku i zajęło się własnym, osobnym dobrobytem, flibustierstwo „lewackie” i „kibolskie” niemal kropka-w-kropkę jest opluwane przez mainstream medialny jako „element antysocjalistyczny” (dziś: wichrzyciele rujnujący integralność Państwa). Politycy porzucają masowo elektorat zarówno „w poziomie” (zmieniając barwy polityczne w nieoczekiwanych zgoła kierunkach) jak też „w pionie” (bardziej im zależy na wsparciu liderów partyjnych niż na oddolnej legitymizacji). Podziały ideowe (przy ogólnej przewadze pragmatyzmu nad ideowością) wracają w utarte za PRL tory: Masy przeciw Państwu wołają o sprawiedliwość i gospodarność, Państwo przeciw Masom wystawia argument o konieczności budowania silnego państwa.

Za największe wyznaczniki upadku polskiej trój-mitologii politycznej uważam:

1. Masową emigrację z Polski za chlebem i ku normalności.
2. Bezeceństwa Komisji Majątkowej.
3. Schyłek legendy Jerzego Owsiaka, symbolu przedsiębiorczości społecznikowskiej (link).
4. Upadek Samoobrony „zwieńczony” śmiercią przywódcy.
5. Utratę kontroli Państwa nad bankami-finansami-ubezpieczeniami.
6. Ucieczkę establishmentu na „saksy”, głównie do UE.
7. Pacyfikowanie przez media ruchów typu „indignados” (oburzeni, zmieleni, niepokonani).
8. Degenerację wymiaru sprawiedliwości do roli „państwa w państwie”.
9. Ustrojową defraudację funduszy budżetowych: edukacja, ochrona zdrowia, ochrona wykluczonych, infrastruktura krytyczna.
10. Skorumpowanie związków zawodowych, ich klientelizm wobec kamaryl „państwowych”.
11. Niespotykane, ale cynicznie spreparowane zadłużenie Ludności i Państwa, mające symptomy powszechnego bankructwa.
12. Postępująca niezdolność konstytucyjna Państwa do przeprowadzenia wiarygodnych głosowań politycznych (a co dopiero poważnych wyborów).
13. Wyparcie Przedsiębiorczości przez Rwactwo Dojutrkowe.
14. Kosztowne finansowo i wizerunkowo awantury wojenne (Irak, Afganistan) i plugawe praktyki (ośrodki tortur).
15. Wydarzenie znane jako Katastrofa 2010, „wieńcząca” łańcuch równie bezsensownych katastrof.

Gdzież w tych kilkunastu punktach jest miejsce na oddolną solidarność przeciw sobiepaństwu Państwa? Gdzież jest miejsce na swobodną, wyzwoloną od monopoli i nomenklaturowości przedsiębiorczość gospodarczą, artystyczną, intelektualną, społecznikowską? Gdzież jest miejsce na społeczną naukę katolicką?

Przypomnę coś, o czym pamiętam i pamiętam: Polskie Inwestycje Rozwojowe, sztandarowy projekt rządowy, obliczony – w moim przekonaniu – jako „wpisowe” (ostatni wysiłek składkowy) polskiego establishmentu do globalnych, a przynajmniej kontynentalnych gier. Na szczęście – chyba zdycha ten projekt, po kompromitacji niedouczonego narcyza prezesującego powołanej spółce akcyjnej. Afera FOZZ – to porównywalny przekręt.

Doprawdy, ciężko jest myśleć o tym, że przez 25 lat zrobiono tak wiele, by powrócić do punktu wyjścia..

Autor: Jan Herman
Źródło: Przegląd Socjalistyczny
Za: Wolne Media

4 czerwca, początek upadku państwa polskiego

4 czerwca, początek upadku państwa polskiego

gospodarka4 czerwca – ta rocznica ma podwójną naturę. W 1989 roku odbyły się tak zwane „częściowo wolne wybory”, zaś 4 czerwca 1992 miał miejsce nielegalny zamach stanu dokonany przez środowiska neoliberałów na czele z Lechem Wałęsą. Kwestia czy były to wybory częściowo wolne, czy nie, powinna być według mojej opinii, poza debatą. Albo mamy do czynienia z wolnymi wyborami, albo z ustawioną zawczasu farsą, teatrem dla ciemiężonego kryzysem konającego PRLu ludu.

Faktem jest to, iż to, co nazywa się wolnością, przyczyniło się do zapaści cywilizacyjnej i społecznej kraju, we wszelkich możliwych dziedzinach. Takich spustoszeń nie dokonały nawet obie wojny światowe.

Polska jest dziś krajem, w którym nie da się normalnie żyć, pracować, godnie zarabiać. Miliony młodych ludzi nie może pozwolić sobie na kupno mieszkania, bo wszedł kapitalizm i związane z nim spekulacje na rynku nieruchomości. Mamy jeden z najwyższych w Europie odsetków ludzi w wieku 20 – 30 lat mieszkających z rodzicami. Miliony młodych ludzi nie może pozwolić sobie na posiadanie dzieci. Wskaźnik dzietności jest jednym z najniższych na całym globie ziemskim, czwarty od końca.

Mamy do czynienia z niewiarygodnym zakłamaniem rzeczywistości w mediach. Zaczynam się serio obawiać o tych dziennikarzy. Czy oni biorą LSD przed każdorazowym napisaniem artykułu? Albo ktoś im celuje z lufy pistoletu, nakazując pisać takie bzdury?

Przykłady manipulacji medialnej w Polsce:

-całkowitą klęskę w sprawie ukraińskiej przekuto w sukces, bo Obama powiedział kilka niczym nie popartych, obłudnych słów. Prawda tymczasem jest taka, że nienawidzą nas zarówno banderowcy z zachodu Ukrainy, jak i Rosjanie ze wschodu.

-wg oficjalnych danych w Polsce jest prawie milion pustostanów, czyli mieszkań które nie znalazły nabywców, ze względu na spekulacje na rynku mieszkaniowym i absolutnie nierynkowe, zawyżone o setki procent ceny. Jest to efektem spisku deweloperów (mafie) i banków. Tymczasem artykuły w prasie wciąż krzyczą: „brakuje 3 milionów mieszkań w Polsce” tudzież: „w Polsce brakuje 2,4 miliona mieszkań”. Tymczasem jest to bzdurą, w Polsce mieszkań w cenach na które prawie nikt nie może sobie pozwolić, jest stanowczo za dużo. Już teraz zyski z wynajmu mieszkań są minimalne. W Polsce brakuje mieszkań w normalnych, rynkowych cenach, cenach dostosowanych do zarobków przeciętnego Kowalskiego.

-niedawno naczelna gazeta kraju, uzurpująca sobie prawy dyktowania kanonów, Gazeta Wyborcza, wypuściła artykuł o tytule: „jak zaoszczędzić tysiąc złotych miesięcznie na jedzeniu”. Tak, niestety, nie jest to żart.. Z artykułu i jego tytułu wynika, że przeciętna polska rodzina na samą żywność wydaje kilka, kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Nie wiem, może percepcja redaktorów i redaktorek z Gazety Wyborczej została zawężona już nie tylko do terytorium Warszawy? Ale alienacja i separacja elit poszła jeszcze dalej, i percepcja ta obraca się wokół jednej dzielnicy – Miasteczka Wilanów?

-zjednoczenie Niemiec zawsze przedstawia się jako wielki sukces Solidarności. Tymczasem prawda jest nieco inna. Zjednoczenie Niemiec to otwarcie im drogi do imperialnej pozycji w Europie. Pominę na razie moje przekonania o tym, że jako ludzkość jesteśmy jedną rodziną, i skupię się na perspektywie bardziej krótkowzrocznej, czyli polskim interesie narodowym. Otóż w interesie Polski jest to, by Niemcy zawsze były podzielone na co najmniej milion skłóconych i wojujących ze sobą państw. Ktoś słusznie już zauważył (czy to był czytelnik mojej strony?), że nie ważne czy Niemcy były krzyżackie, czy prusackie, czy bismarckowskie, czy weimarskie, czy hitlerowskie, czy też europejskie. Polityka Niemiec wobec Słowian, szczególnie Polaków, jest od wieków niezmienna.

Transformacja ustrojowa i utracone nadzieje

Jednym z ludzi, którzy mogli zmienić sytuację w Polsce, był Stanisław Tymiński, który miał odpowiednią determinację i środki ku temu. Ośmieszanie Tymińskiego było pierwszą operacją socjotechniczną na ogromną skalę, jaką przeprowadziła Gazeta Wyborcza i jej sztab specjalistów od PR, psychologii, inżynierii społecznej i dziedzin pokrewnych. Potem schemat ten stosowano w przypadku innych niepokornych polityków. Np wobec Andrzeja Leppera, który ujawnił fakt nielegalnych więzień CIA na Mazurach, gdzie przetrzymywano, torturowano i być może zabijano ludzi. Cała sprawa wyszła około roku 2013, jednak do dziś nikt nie poniósł odpowiedzialności za zbrodnie wojenne, jakich się tam dopuszczono.

Plan Balcerowicza, czyli słynna wyprzedaż wszystkiego, w duchu neoliberalizmu, jak i „schładzanie gospodarki”, to wcale nie był autorski plan tego człowieka. Plan ten powstał wiele lat wcześniej i jego autorem był wpływowy amerykański bankier Sachs. Z Polski, państwa posiadającego swój przemysł, postanowiono zrobić typowe państwo kolonialne. Plan ten udał się.

Równocześnie z planem Balcerowicza-Sachsa, anulowano tzw. „ustawę Wilczka”, która dawała Polakom szeroki wachlarz wolności gospodarczej. To dzięki tej ustawie powstało wiele rodzinnych bądź jednoosobowych firm, a ludzie, po latach gospodarczej niewoli, zaczęli wykazywać żyłkę biznesową. Dziś rozwiązaniami godnymi „ustawy Wilczka” wycierają sobie buzie zwolennicy kongresu nowej prawicy Janusza Korwina Mikke, choć całkiem niesłusznie. Ich program to kolejna terapia szokowa w stylu tej Balcerowicza-Sachsa, terapia której efekt końcowy jest absolutnie niemożliwy do przewidzenia, bo nie stosowano jej nigdy i nigdzie na świecie. Jednak doświadczenie uczy, że takie coś nie może się kończyć dobrze.

Obecnie w Polsce panuje przekonanie, że aby wybudować 1000 kilometrów autostrad, to trzeba najpierw dać 70 miliardów euro do kasy UE, by potem dostać połowę – 35 miliardów – jako dofinansowania. Bo reszta środków nam przechodzi koło nosa z różnych względów. Tak samo było w Krakowie. Tłumaczono ludziom, że Olimpiada to jedyna szansa na wybudowanie dróg, stadionów, lotniska, torowisk, tak, jakby nie można było ich wybudować bez Olimpiady czyli bez topienia dodatkowych miliardów, głównie w kieszeniach „swoich”.

Polski dryf ku upadkowi

Na koniec warto powiedzieć jeszcze kilka gorzkich słów odnośnie Polski i polskiej polityki. Otóż każdy naród ma takie elity polityczne, na jakie zasługuje. Proszę pamiętać, że wybiera reprezentatywny ogół społeczeństwa. Może poza eurowyborami, gdzie frekwencja była bardzo niska. Jednak pamiętajmy, że zarówno w 2007, jak i w 2011 roku wybrano tych, którzy doprowadzili w 1992 roku do przypieczętowania zapaści gospodarczej Polski. Nie mówię tutaj, że istniała wtedy jakaś alternatywa, np równie aferalny PiS (FOZZ, PC, Telegraf itp). Bo alternatywy nie było.

Zauważmy jak to jest w przypadku USA. Naród militarystów, lubujący się w skrajnej głupocie, masakrach z bronią palną, w zabobonnej, konserwatywnej świętojebliwości, ma takie władze, jaka jest jego świadomość zbiorowa. Przykład idealny – psychopata i nie umiejący się wysłowić głupol, George W. Bush junior, który rozpoczął wiele imperialistycznych wojen. I później Barack Obama, który w tej dziedzinie wręcz prześcignął Busha juniora. Świadomość narodowa Niemiec także procentuje w polityce – daje im władze zdyscyplinowaną, umiejącą zadbać o interes wspólny.

A w naszym kraju? U nas przybiera to formę rozgardiaszu, walki wszystkich ze wszystkimi, braku nadrzędnego interesu narodowego, który byłby ponad interesem partyjnym. W Niemczech są zieloni, socjaliści, chadecy, nawet neonaziści. Te partie są na co dzień skłócone, z tym, że w sprawach naprawdę ważnych, wszystkie te partie, od lewa do prawa, jednoczy coś co jest ponad – interes narodowy ich państwa. W Polsce tego nie ma zupełnie, i to od bardzo dawna – od czasów szlacheckich.

Jak rysują się perspektywy rozwoju, a właściwie – dalszej zapaści, implozji naszego państwa? Nieciekawie. Procesy które zostały zapoczątkowane w 1989 roku i przypieczętowane w 1992, są praktycznie nie do odwrócenia nawet w perspektywie najbliższych 20 lat. Przyszłe generacje Polaków, często setki / tysiące kilometrów od swoich ojcowizn, będą płacić wysoką cenę za to, co zrobiono.

Jedno jest pewne: ostatni zgasi światło.

Polecam też, w temacie transformacji ustrojowej i gospodarczej:
Polska Afryką Europy. Transformacja ustrojowa to największa grabież XX wieku
Niektórzy ekonomiści oceniają, że w czasie zmiany ustroju, skutkiem gospodarczej terapii szokowej, nasz naród stracił co najmniej 85 miliardów dolarów
10 polskich kłamstw gospodarczych i społecznych

transformacja ustrojowa

Autor, poza grafikami: Jarek Kefir

Jeśli uznałeś ten felieton za warty uwagi, wartościowy, odkrywczy – możesz wesprzeć jego autora, czyli mnie. Warto wspierać niezależne media! (kliknij tutaj po informację)

 

Eckhart Tolle i czas. Przeszłość nie istnieje, istnieje nieskończenie wiele wersji przeszłości

Eckhart Tolle i czas. Przeszłość nie istnieje, istnieje nieskończenie wiele wersji przeszłości

czas i przestrzen fizyka kwantowaPoniżej wklejam opracowanie poglądów pana Eckharta Tolle’ a dotyczących czasu. Okazuje się, że czas tak naprawdę nie istnieje. Choć trudno nam to pojąć, ale współcześni badacze, choćby z dziedziny fizyki kwantowej, coraz częściej skłaniają się do tej koncepcji.

Ja jednak postanowię to opisać, w tym wstępniaku, swoimi słowami, patrząc na to pod kątem świadomości typowo politycznej.

Otóż: przeszłość jako jedność nie istnieje. Istnieje za to nieskończenie wiele wersji przeszłości.

Każdy naród ma swoją wersję przeszłości, historii. W każdym państwie, narodzie, jest inny program nauczania historii, inna propaganda, inna obowiązująca ideologia, inne tematy tabu, inne tematy podlegające karze więzienia.

Dokładnie wiemy jaka będzie przyszłość. Problemy mamy jedynie z przeszłością, ona ciągle się zmienia„.

Czy nam osądzać, która wersja historii jest prawdziwa? Można ocenić jedynie prawdopodobieństwo, i to do pewnego ograniczonego stopnia. A najczęściej jest tak, że różne wersje historii się uzupełniają. Czy w Polsce poruszamy problemy i przeszłość Papui Nowej Gwinei? raczej nie. I odwrotnie: ile czasu poświęca się w Papui Nowej Gwinei tak ważnym dla nas sprawom, jak II Wojna Światowa? Zapewne bardzo mało, to państwo na antypodach globu, które te kwestie widzi inaczej.

Podobnie różne wersje przeszłości mają: religie, ideologie, partie polityczne. Każda z nich koncentruje się na pewnym fragmencie, interpretacji przeszłości, nie zauważając, że bada / zauważa tylko fragment, a nie całość.

Podobnie jest z ludźmi. każdy z nas co innego słyszał o II Wojnie Światowej. Jeśli ktoś miał dziadków z Wołynia, to słyszał co innego, niż człowiek, który miał dziadków z Gdyni. I tym samym, widzi inne fragmenty II Wojny Światowej, ma inne emocje wobec niej.

Przeszłość nie jest więc prostą linią, jak zwykliśmy myśleć, ale wielowymiarowym hologramem, gdzie każdy wymiar przenika się i uzupełnia, tworząc całość.

Jarek Kefir

A teraz zapowiadany na początku artykuł:

Eckharta Tolle’a destrukcja czasu!

Cytuję: „W książce Eckharta Tolle’a “Potęga teraźniejszości” pojawia się jedna kwestia warta rozważenia – negacja czasu. Czas jest złudzeniem naszego umysłu będącego tego rodzaju władzą, która nie jest w stanie zakotwiczyć w teraźniejszości. Umysł człowieka – według autora – rozciąga władzę nad przeszłością i przyszłością, ale “tu i teraz” zawładnąć nie może. W związku z tym działa on w taki sposób, żeby podmiot działania żył tym, czego nie ma, co jest tylko iluzją. W ten sposób to nie człowiek panuje nad własnym umysłem, ale umysł nad człowiekiem. Autor pisze:

Dlaczego umysł ma zwyczaj zaprzeczać teraźniejszości; i wzbraniać się przed nią? Otóż dlatego, że nie może funkcjonować po swojemu ani sprawować władzy, gdy nie istnieje czas – czyli przeszłość i przyszłość; niepoddane czasowi Teraz wydaje mu się więc groźne. Czas i umysł stanowią w gruncie rzeczy niepodzielną całość.

To, moim zdaniem, dwa najważniejsze zdania omawianej książki. W filozofii europejskiej wskazywano, co prawda, związki między umysłem a czasem (tak jest choćby w “Krytyce czystego rozumu” Kanta, który czas nazywał “czystą formą naoczności”), ale utożsamianie ze sobą obu pojęć jest absolutną nowością.Czas jest umysłem,umysł  jest czasem. Bez umysłu nie byłoby czasu, bez czasu nie byłoby umysłu. Jeszcze raz oddajmy głos autorowi:

Wyobraź sobie ziemię bez ludzi, zamieszkaną wyłącznie przez rośliny i zwierzęta. Czy na takiej planecie nadal istniałaby przeszłość i przyszłość? Czy można by na niej w jakikolwiek sensowny sposób mówić o czasie?

Trwanie, podobnie jak wieczność, jest zaprzeczeniem czasu. Dąb trwa, znajduje się zatem poza obrębem czasu. Zanurzony jest w żywiole teraźniejszości. W formułach językowych należałoby używać wyłącznie czasownika “jest”. “Jestem” tylko wtedy, kiedy afirmuję świat taki, jakim jest. Harmonia i pogoda ducha rodzi się w wyniku zgody na rzeczywistość i zatopienia się w jej wiecznym momencie. Uważne skupienie na chwili, na tym jednym momencie, który został mi dany, jest rodzajem Heideggerowskiej ek-stazy. Jestem jednocześnie we mnie i poza mną. Jestem sobą, ale jednocześnie dębem, na który patrzę i na którym dostrzegam różowawe odblaski czerwcowego zachodzącego słońca. Nie wiem czy do końca dobrze rozumiem Tolle’a, lecz spełnienie jego postulatu życia w teraźniejszości przypominałoby stany mistyczne opisane przez św. Teresę z Avila czy Jana od Krzyża.

Jak jednak uwolnić się od czasu? Tolle  tak odpowiada:

Głęboko sobie uświadom, że obecna chwila jest wszystkim, co kiedykolwiek będzie ci dane. Skup całe swoje życie na teraźniejszości. Byłeś dotąd mieszkańcem czasu i składałeś w niej tylko przelotne wizyty, ale od dzisiaj zamieszkaj w niej na stałe (…) Zawsze mów “tak” bieżącej chwili. Cóż może być bardziej daremne, bardziej szalone niż stwarzanie w sobie wewnętrznego oporu wobec czegoś, co i tak już jest? Czyż może istnieć gorszy obłęd niż przeciwstawianie się samemu życiu, które teraz i zawsze trwa teraz? Poddaj się temu, co jest. Powiedz życiu “tak” – a zobaczysz, że zacznie ono działać na twoją korzyść, zamiast przeciwko tobie.

Pomijając misjonarski ton, trzeba uświadomić sobie rangę problemu, jaki podejmuje autor. Tylko zgoda na świat i zgoda ze światem warunkuje poczucie sensu i harmonię istnienia. Bunt wyklucza z trwania bytu i plasuje świadomą jednostkę w przestrzeni czasu, czyli bytowego złudzenia.

Żyć przeszłością to znaczy żyć w przeszłości. Czasowe złogi, których nie potrafimy się pozbyć, tworzą korpus somatyczny nazywany przez Tolle’a bolesnym ciałem. Ból, lęk, niepokój, cierpienie nie mają, w związku z tym, aspektu bytowego, zatem łatwo się ich pozbyć, stosując różne techniki psychosomatyczne podpowiadane przez autora. Złogi czasowe to wyłącznie chimery, ale skutki egzystencjalne, które powoduję, są naprawdę groźne i jak najbardziej realne. Co uruchamia owe skorupy czasowe? Według Tolle’a, jest to umysł, bo jak to już zostało powiedziane, jest tożsamy z czasem.

Warto przytoczyć słowa Marka Aureliusza, które potwierdzają, iż problem teraźniejszości bywał przedmiotem refleksji myślicieli starożytnych:

„Najdłuższe życie równa się najkrótszemu. Teraźniejszość bowiem jest równa u wszystkich, a więc i to, co się traci, jest równe. Tak więc to, co się traci, przedstawia się jako krótkie teraz. Nikt bowiem nie może stracić tego, co już przeszło lub co przyjdzie. Jakże bowiem można być pozbawionym tego, czego się nie ma (Marek Aureliusz “Rozmyślania”).”

Najsłabszym punktem koncepcji Tolle’a jest, moim zdaniem, rozdzielenie czasu od świadomości. W tej kwestii trudno mi jest zgodzić się z autorem “Potęgi teraźniejszości”. Świadomość nie istnieje bez czasu. To on ją konstytuuje! Świadomość ma charakter czasowy albo nie ma jej wcale. Co więcej, projekt Tolle’a wydaje się nierealistyczny, jeśli odetniemy od teraźniejszości oba skrzydła, które generują jej sens. Te dwa skrzydła to pamięć i nadzieja.

W jednym ze swoich tekstów pisałem:

“Układem odniesienia dla ruchu świadomości miała stać się wyłącznie przeszłość. Jej demiurgiczna aktywność przynosiła miejscami niezwykłe, miejscami niespodziewane efekty. Widzieć jasno w zachwyceniu to ujmować dane „wydarzenie”nie tyle w jego ontologicznym jestestwie, co w jego transcendentalnym sensie. Świadomość, odnajdując jakiś konkretny punkt, np. smak magdalenki, otwiera magiczne wrota do poznania wyższego wymiaru własnej, indywidualnej przeszłości. Wszystko wtedy zaczyna być inne, widziane w innym świetle. Tkanka przeszłości pulsuje rytmem wcześniej nieznanym.” (Psychologiczne tajemnice czasu).

Tolle, wykluczając przeszłość i przyszłość, odcina oba skrzydła”

Autor: Jan Stasica

Źródło: http://www.eioba.pl/a/3tw4/eckharta-tollea-destrukcja-czasu

Szokująca wypowiedź Donalda Tuska: „musimy zaakceptować naszą niemiecką przeszłość”

Szokująca wypowiedź Donalda Tuska: „musimy zaakceptować naszą niemiecką przeszłość”

Warto zwrócić uwagę na to, co powiedział pan premier Donald Tusk gdy był z wizytą w Opolu. Jego wypowiedź cytował portal o jakże znamienitej nazwie „Portal Niemców w Polsce”. Dziwne jest to, iż polskojęzyczne media, przeznaczone dla tubylczej, nadwiślańskiej ludności, jeszcze o tym nie mówią.

Jednak i to się zmieni wraz z likwidacją resztek tego autonomicznego, nadwiślańskiego regionu UE, gdy zostanie on wcielony np do Republiki Federalnej Niemiec. Już nie nawet jako „województwo” UE, ale jako integralna część Niemiec. O to się toczy bowiem gra.

Na ostatnim spotkaniu w Opolu stawili się Norbert Rasch – przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim – oraz ks. dr Arnold Drechsler – germanofil, dyrektor Caritas Diecezji Opolskiej.

Donald Tusk był uradowany faktem, iż region Opolski jest faworyzowany przez fundatorów UE, i że z budżetu są wysyłane ogromne dotacje dla szkół niemieckich. Później pan premier Tusk powiedział:

Cytuję: „Dla wszystkich nas odpowiedzialność za niemieckie dziedzictwo jest ważna. Musimy zaakceptować naszą niemiecką przeszłość.
(…)
Opolszczyzna stała się liderem, który daje bodźce do działań strategicznych i doraźnych

Wezwał do wyzbycia się kompleksów związanych z niemieckością oraz zaakceptowania niemieckiej przeszłość jako przeszłości własnej.

Czy chodziło mu o germanizację Polski lub likwidację resztek tego, co zostało z naszego państwa? Odpowiedź domyślna.

W naszym kręgu kulturowym – w Europie – panuje przekonanie, że elity danego państwa to najbardziej inteligentna i znacząca część społeczeństwa. Elity państwowe mają być tymi obywatelami „naj” pod każdym względem. Cóż, jakie mamy elity, każdy widzi. Czy to oznacza, że Polacy są tacy, jak elity – proste, nieociosane, zaprzedane zagranicznym interesom, łatwe do kupienia?

Z tym się nie zgodzę, choć z drugiej strony, formalnie, od 25 lat jesteśmy demokratycznym państwem prawa, i niemożliwością jest, by władze zdobyli u nas uzbrojeni w kałasznikowy kanibale, jak to bywa w państwach afrykańskich. Prawda jest jak zwykle pośrodku.

Pozostaje jeszcze zadać pytanie: czy ta wypowiedź Donalda Tuska na Opolszczyźnie nie była aby tzw. freudowską wpadką? Czy nie było to typowe przejęzyczenie ze względu na niemieckie korzenie pana premiera?

Autor artykułu poza wyraźnie zaznaczonymi cytatami: Jarek Kefir

Możesz mnie wspomóc. Pomoc Was, Czytelników jest kluczowa jeśli chodzi o niezależność stron takich jak moja.

Dotacje są całkowicie dobrowolne i nieobowiązkowe, w przeciwieństwie do różnych “gazetoidów” typu GW czy Rzeczpospolita, gdzie za dostęp do artykułów w internecie trzeba wykupić abonament lub wysłać SMSa.
Szczegóły podałem poniżej, w linku zaznaczonym na niebiesko. Serdeczne dzięki!

http://jarek-kefir.com/wsparcie/

Lech Wałęsa to nie mój bohater!

Lech Wałęsa to nie mój Bohater!

„Porządkując niedawno materiały dotyczące Sierpnia i „Solidarności” natrafiłem na dokument szczególny, dziś praktycznie zapomniany, jeśli nie liczyć publikacji blogerskich. To list otwarty Anny Walentynowicz z września 1995 r. do Lecha Wałęsy, startującego wówczas w wyborach prezydenckich. List szczególny, podnoszący kwestie dla pierwszego przewodniczącego panny „S” co najmniej kłopotliwe: „Na naszych oczach przeszłość ulega zakłamaniu i manipulacji. Aby ocalić prawdę, ktoś musi zapytać o fakty. Dopóki jeszcze żyją ich świadkowie. Lata wspólnej działalności nakładają na mnie obowiązek zadania kandydatowi na urząd Prezydenta RP-Lechowi Wałęsie kilku pytań. Oświadczam, że biorę odpowiedzialność za treść pytań i zawarte w nich sugestie. Życzę sobie przeprowadzenia dowodu prawdy przed sądem.

  1. Czy pamiętasz, jak w styczniu 1971 r. przyznałeś, że na żądanie SB dokonywałeś identyfikacji uczestników zajść grudniowych z fotografii i filmu? Czy teraz możesz podać powody tych działań?
  2. Dlaczego okłamałeś wszystkich mówiąc o przeskoczeniu płotu, podczas gdy na strajk 14.08.1980 r. zostałeś dowieziony motorówką z Dowództwa Marynarki Wojennej z Gdyni?

  3. Jak godziłeś swoją katolicką moralność z głośnymi przygodami, o które żona robiła Ci publiczne awantury w 1980 r.?

  4. 9 grudnia 1980 r. przyznano “Solidarności” pierwszą nagrodę – 30 tys. USD. Co z tymi pieniędzmi?

  5. Co zrobiłeś z 60 tys. USD nagrody szwedzkiej prasy, którą miałeś przekazać na Panoramę Racławicką, lecz nigdy nie przekazałeś?

  6. Czy mieszkanie przy ul. Polanki 52 kupiłeś, czy otrzymałeś w darze i od kogo?

  7. W jakiej kwocie Bagsik i inni biznesmeni finansowali Twoją pierwszą kampanię wyborczą?

  8. Czy uważasz za właściwe, że głowa państwa lokuje pieniądze w bankach zagranicznych, wbrew polskiemu prawu?

  9. Czy w 1981 r. byłeś informowany przez Prezydium MKZ, że M. Wachowski jest kapitanem [SB-przyp.aut.]?

  10. Czy Wachowski posiada Twoje zdjęcia ze wspólnych orgii i dlatego nie zareagowałeś na jego poczynania?

  11. Czy SB szantażowała Cię ujawnieniem wszczętych postępowań karnych o kradzieże przed sądem dla nieletnich i sądem rejonowym, wymuszając pełną współpracę?

  12. Za jakie zasługi w obozie w Arłamowie przyznano Ci prawo polowania z Kiszczakiem i 5- tygodniowy pobyt z całą rodziną, gdy innym odmawiano zwykłych widzeń?

  13. Czy pamiętasz swoją wypowiedź na Kongresie w USA „lokujcie swoje kapitały w Polsce, bo na nędzy i głupocie można najlepiej zarobić”, czy nadal tak sądzisz?

  14. Z jakiej obietnicy wyborczej się wywiązałeś?

  15. Czy teraz potrafisz odpowiedzieć na pytanie Andrzeja Gwiazdy z 1 zjazdu “Solidarności”, jak wygląda dogadanie się Polaka z Polakiem, gdy jeden jest zdrajcą?

  16. Kiedy spełnisz publiczną obietnicę rozliczenia się z majątku i wskażesz jego prawdziwe źródła, bo Twoje książki przyniosły straty? Podobnie z obietnicą wyjaśnienia stosunków z SB?

  17. Czy nie dość już kłamstw, krętactw, niekompetencji, pazerności, czy Ty naprawdę nie boisz się Boga, Lechu?”

Anna Walentynowicz, Gdańsk dn. 25.09.1995 r.

.

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nie ocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia.

Na konto bankowe – kliknij na obrazek poniżej:

paypal_donate

Na Pay Pal – kliknij na obrazek poniżej:

paypal

Świat zmienia się na naszych oczach: cztery historie

Dziś podzielę się z Wami czterema krótkimi przypowieściami, oddającymi realia zmieniającego się świata.

Przejdźmy od razu do rzeczy:

Pod koniec lat 90-tych XX wieku Wojsko Polskie przeprowadziło pewną symulację, której wyniki zostały zamieszczone w jednej z gazet. Otóż zastanawiano się, co by było, gdyby Białoruś chciała dokonać inwazji militarnej na Polskę. Wojskowi doszli do wniosku, że zanim polskie jednostki z baz w województwie mazowieckim by zareagowały, w ciągu 3,5 godziny białoruskie czołgi i wyrzutnie artyleryjskie zostałyby umieszczone na rogatkach Warszawy.

Zrobiło to na mnie, jako nastolatku, ogromne wrażenie. Pamiętam ogólne wyniki tej symulacji do dziś. Obecnie nie mamy przemysłu, kopalnictwo w większości zlikwidowane, nie mamy baz wojskowych typu Kaliningrad w Rosji czy Rammstein w Niemczech. Nie mamy broni atomowej. Ba. Nie mamy nawet armii. Obecny stan wojska w Polsce to 90.000 żołnierzy, przy czym ponad 1/3 to kadra oficerska. Więcej miała Republika Weimarska tuż po zakończeniu Pierwszej Wojny Światowej.

Paradoksalnie, Polska na tym zyska, Polacy nie będą cierpieć w nadchodzącej III wojnie światowej. Nie miną dwie, trzy doby, a nasz kraj zostanie w całości zajęty przez armie Rosji i Białorusi. Nie ma nawet czego u nas bombardować, poza kilkoma poligonami wojskowymi takimi jak ten w Drawsku Pomorskim, na odludziu. Nikt nie będzie bombardował zielonych pól, kwiecistych łąk i lasów, wsi, miasteczek, blokowisk czy rozpadających się kamienic w centrach miast. Spójrzmy prawdzie w oczy.

Również pod koniec lat 90-tych XX wieku lub tuż na początku XXI wieku. Oglądałem jeden z odcinków popularnego wtedy serialu „Rodzina Zastępcza”. Otóż jeden z filmowych bohaterów, nastolatek, sprawiał kłopoty wychowawcze. Przyłapano go na paleniu papierosów. Jego ojciec kazał mu wypalić trzy papierosy, jednego za drugim, aż ów nastolatek się zerzygał.

przebudzenie ludzkości

Serialowy ojciec tłumaczył to tym, że jego ojciec, jeszcze w latach 70-tych, za komuny, też nakrył go na paleniu papierosów. Kazał mu wtedy wypalić całą paczkę papierosów, jeden za drugim, aż do wywołania mdłości, zawrotów głowy i wymiotów.
Jednak serialowy nastolatek musiał wypalić zaledwie trzy papierosy, a nie całą paczkę. Jego ojciec tłumaczył: „kazałem mu wypalić te trzy papierosy. Mi mój ojciec kazał wypalić całą paczkę, ale wiadomo, każde następne pokolenie jest coraz słabsze i dla mojego syna wystarczyły tylko 3 papierosy by wywołać taki sam efekt”.

Wtedy pomyślałem sobie: skoro każde następne pokolenie ma być coraz słabsze, to co będzie za te 100 lat, gdy przeminie już kilka pokoleń? Ludzkość wyginie?

Powiedz mi, czytelniku, co byś powiedział, gdyby rząd postanowił tak zmienić receptury pewnych produktów żywnościowych, aby osiągnąć pewne cele? Dla przykładu: dzięki modyfikacjom genetycznym i krzyżówkom, wprowadzono by do genów roślin informację, by produkowały one składniki działające uspokajająco, rozluźniająco, nasennie. Zrobiono by to po to, by ludzie mniej się buntowali, by byli bierni, apatyczni, i przy okazji mniej zdrowi.

Czy wyobrażasz sobie takie coś? Jak byś na to zareagował, gdybyś się dowiedział, że wiele produktów roślinnych dostępnych w sklepie, zawiera silnie uspokajające substancje, np peptydy (białka) czy aminokwasy? Które w dodatku powodują, że ludzie nie tylko są apatyczni, ospali, zachowujący się jak zombie, ale także sypie im się zdrowie? Na przykład psuje im się tarczyca, nerki, a na starość wątroba i inne narządy? A korporacje farmaceutyczne zarabiają na tym krocie?

Czy poparłbyś społeczne protesty, żądał dymisji takiej władzy politycznej, bojkotował te produkty, a może nawet wziąłbyś udział w rewolucji?

To teraz ja Ci powiem, że zmodyfikowane produkty spożywcze, zawierające składniki uspokajające, powodujące apatię i stopniowo utratę zdrowia, od dawna są dostępne w każdym sklepie, każdej restauracji! Te produkty to pszenica. Pszenica, jako roślina, na drodze milionów lat ewolucji wykształciła pewien mechanizm obronny przed roślinożernymi zwierzętami. Zamiast produkować substancje trujące, jak niektóre inne rośliny (np bieluń, naparstnica, wilcza jagoda), pszenica produkuje specjalne neuropeptydy, których działanie zbliżone jest do opium czy morfiny. Powodują one to, że taki roślinożerca zwyczajnie zostaje odurzony, i zaprzestaje dalszego spożywania pszenicy.

Pszenica została sprowadzona do Europy w średniowieczu, jest więc pokarmem nowym. Ponad 1/3 Europejczyków NIE JEST genetycznie przyzwyczajona do spożywania pszenicy i jej odmian – powoduje ona poważne skutki zdrowotne, ale rozciągnięte w czasie. Gluten zawarty w pszenicy, powoduje, że przez dekady spożywania tego świństwa, układ odpornościowy organizmu atakuje sam siebie. Wysiada tarczyca, układ krwiotwórczy, nerki, wątroba, siada zdrowie psychiczne, pamięć, na starość uszkodzeniu ulega mózg (alzheimer, demencje, parkinson itp itd).

Żeby było śmieszniej, w latach 60-tych i 70-tych XX wieku wszystkie odmiany pszenicy na świecie zostały specjalnie zmodyfikowane genetycznie, drogą krzyżówek i biotechnologii, tak, by produkowały jeszcze więcej zarówno glutenu – niszczącego zdrowie białka, jak i neuropeptydów działających uspokajająco. Obecnie starych odmian pszenicy praktycznie nie ma.

Tak więc jesteśmy celowo uspokajani, usypiani i zmieniani w zombie, poprzez składniki naszej codziennej diety. Piramida żywienia zakłada, że produkty pszenne powinniśmy jeść często, wręcz codziennie. Sprytne! Już w starożytnym Cesarstwie Rzymskim elity polityczne wiedziały, że jeśli społeczeństwo (plebs) będzie zabawiany tanią rozrywką i narkotyzowany produktami z pszenicy (chlebem), to na pewno się nie zbuntuje. Tak więc w Cesarstwie Rzymskim igrzyska trwały po kilka miesięcy w roku, a chleb rozdawano za darmo.

Obecnie nasza dieta jest tak ustawiona, by codziennie spożywać to, co wręcz trujące (produkty pszenne, mleczne, czerwone mięso, cukier) z jednoczesnym wręcz unikaniem produktów zdrowych (warzyw, owoców, kasz, orzechów i ziaren, kiełków itp).

Trzeba jednak pamiętać, że dieta to sprawa norm społecznych i kulturalnych. A te są wyjątkowo ulotne i nietrwałe, można je zmieniać w dowolny sposób. Więc? 😉

Obecnie trudno spotkać człowieka, który zdawałby sobie sprawę z tego, jak bardzo zakłamane są normy społeczne i kulturowe, i jak dużo paranoi jest w codziennym życiu wśród ludzi.

Jesteśmy wręcz dumni z tego, że nasze normy społeczne, przekonania, przyzwyczajenia, wyznawana religia, są inne niż np u ludzi mieszkających te kilka kilometrów dalej, po drugiej stronie granicy, w innym państwie.

Czy zastanawiałeś się nad tym, że to, co uważasz za słuszne – nie jest ani Twoje, ani nie jest w 100% prawdziwe?

Rodzisz się w pewnym miejscu na Ziemi. Np w Polsce, Niemczech, Mauretanii, Kolumbii, Pakistanie czy Japonii. Dostajesz konkretny plan na życie i konkretną bazę pojęć, której nauce często towarzyszą niezwykle silne, najczęściej negatywne bodźce emocjonalne. Ten cały syf jest Ci wdrukowywany w umysł, w podświadomość, najczęściej poza Twoją świadomą wolą. Potem kończysz te 18 lat. Zakładasz rodzinę, budujesz swój świat, swoje poglądy i przekonania – ale na jakiej bazie? Na bazie tego, co zostało Ci wdrukowane wcześniej, gdy nie miałeś nic do powiedzenia i nic nie wiedziałeś o świecie.

Zastanawiałeś się co by było, gdybyś się urodził nie w kraju nad Wisłą, ale na przykład w Niemczech, Mauretanii, Kolumbii, Pakistanie czy Japonii? Jaka byłaby Twoja perspektywa, spojrzenie na świat, uznawane wartości, gdybyś się urodził w muzułmańskiej Mauretanii?

Albo gdybyś urodził się nie w XX wieku, ale 1500 lat później, gdy normą społeczną byłby np. kanibalizm – pozyskiwanie odżywczych protein z ciał zmarłych ludzi, a Ci którzy by przeciwko temu protestowali, byliby poddawani jakimś futurystycznym oddziaływaniom psychiatrycznym?

To, co masz w sobie i co często uważasz za bardzo cenne – przekonania, poglądy, dobre rady, prawdy, przesądy, wyznawaną wiarę – można dowolnie zmieniać, modyfikować. Ten kto choć trochę zna historię wie, że taki proces de facto trwa cały czas, od zarania dziejów aż po obecny XXI wiek. Normy społeczne i kulturowe, przekonania, poglądy – zmieniają się non stop, nieraz niezwykle radykalnie.

Jakie kanony piękna uznawane były 200 lat temu, jakie w latach 50-tych XX wieku, a jakie teraz? Użyj choćby wyszukiwarki Google i porównaj np plakaty reklamowe, filmowe, dzieła sztuki użytkowej – z czasów dzisiejszych i z czasów tuż po zakończeniu II Wojny Światowej. Zdziwiony?

Wiesz, dlaczego to wszystko, co jest omawiany wyżej – przekonania, poglądy, normy społeczne i kulturowe – tak łatwo ulegaj zmianie i ulegać zmianie będzie aż do kresu dziejów? Gdyż są wirtualne. Tutaj chodzi o coś wbrew pozorom bardzo trudnego. O odróżnienie obserwacji faktów od faktów. Ale to temat nie tylko na kolejne teksty na blogu Jarek Kefir, ale to temat nawet na prace profesorskie czy na przełomowe dzieła filozoficzne, zmieniające bieg dziejów..

Autor: Jarek Kefir

.

jarek kefir

Czy wiesz, że możesz wspomóc finansowo moje inicjatywy uświadamiające? Jest to forma wdzięczności za moją pracę i treści, które były dla Ciebie pozytywne i coś dobrego Ci dały. 🙂 Wsparcie umożliwia też zachowanie niezależności mojej strony.

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek: