Wpisy Autora

Gwiezdny Wędrowiec

BEZ SIŁY I DYSCYPLINY NIE MA DUCHOWOŚCI I WOLNOŚCI!

Doszłam do wniosku, że niezależnie od tego jak kruchy i nietrwały jest ten świat, to człowieka tak dogłębnie i całościowo może spełnić tylko chwila, w której wykaże się siłą woli. Wolnej woli, czyli przeciwieństwo wszelkich programów. Ta siła polega na tym, że za pomocą woli potrafię działać jak i powstrzymać się przed działaniem, kiedy trzeba.

Współczesny kryzys to kryzys woli. Ludzie nie wiedza kiedy działać, a kiedy powstrzymywać się przed tym działaniem. A jak już wiedzą, to często im się nie chce. Wola to jest wolność. Wola opiera się o samoograniczenie. Trzeba do tego siły do działania, to drugi czynnik. Trzeci czynnik to samodyscyplina. Wolność tworzy się tylko dzięki samodyscyplinie i samoograniczeniu. Lewica nie chce ograniczać się, np w swoich uciechach seksu i niczym nieskrępowanej wolności w stylu róbta co chceta.

Tak samo jak my hetero, jak Ty i ja, jak każdy, kto nie potrafi odmówić sobie seksu czy cukierka. Nie ważne czy gej, czy hetero. Dzisiejszy kryzys to kryzys woli i braku samodyscypliny, jak i odmawiania sobie. To zresztą odwieczny balans między strefą wolności a zniewoleniem przez różne czynniki.

Tylko taka wola, tylko taka wolność może dać szczęście. Teraz wiem, że szczęście jest możliwe tylko dzięki samodyscyplinie i samoograniczeniu. Paradoks jest taki, ze wolna amerykanka wcale nie daje szczęścia. Tylko dzięki temu można czuć się spełnionym. Dlatego sportowcy są szczęśliwsi i tak bardzo przykładają się do treningów. Muszą się przełamywać, więc dostają nagrody od wszechświata. I tu nie liczy się orientacja seksualna czy jakakolwiek. Gej, który potrafi się powstrzymać przed nadmiernym seksem, jest bardziej wartościowy, niż hetero, który nie potrafi seksu odmówić. Continue reading „BEZ SIŁY I DYSCYPLINY NIE MA DUCHOWOŚCI I WOLNOŚCI!”

CZY BUDDA GŁOSOWAŁBY NA PiS? CZY WARTO ZMIENIAĆ ŚWIAT?

Uważam, że mamy prawo moim zdaniem wybrać rodzaj centryzmu, czyli neutralnego świadka tego co dzieje się wokół i na świecie. W tym skrajnie podzielonym społeczeństwie, nie tylko polskim, w tej wojnie cywilizacyjnej, centryści i symetryści jednak nie zawsze na swojej postawie dobrze wychodzą, bo obrywają też czasem i od jednych i od drugich. Choć na przykład znam swoje miejsce w tych czasach i uważam, że Ci co zasłużyli osobiście powinni być sądzeni np kombinatorzy vatowscy, donosiciele, cwaniaki etc ale także Ci, którzy używają przemocy wobec słabszych, także gejów i lesbijek, bo homoseksualność to po prostu inna orientacja. Choć granica jest cienka, bo szybko może przejść w zboczenie czy chorobę, tak samo jak celibat rzymskokatolickiego kleru .Jednak to co zrobiono z naszymi mózgami przez zbytnie rozideologizowanie, wiąże się ze stereotypizacją każdego napotkanego człowieka. Zaś takie uogólnianie przy używaniu obraźliwych epitetów, podziałów, sączenie trucizną nienawiści, mnie osobiście boli, jak słyszę: Faszyści, pedały, ciemnogród, zaścianek, zdrajcy, zaprzańcy etc.

Być może wyjdę na tkliwą hipokrytkę – mam to gdzieś, piszę co czuję, nie zarabiając na tym. I choć zdecydowanie w tej wojnie akurat jestem po stronie prawicy, to jeszcze za czasów inkwizycji byłabym pewnie spalona – bo wybrałabym stronę lewą. Dziś bardziej prześladowana jest prawica, stąd mój wybór. Ale uważam, że nie trzeba posuwać się do nienawiści i obrażania drugiej strony. Jestem PiSowcem – nie wstydzę się mojego wyboru, lubię Polskę, też się nie wstydzę tego pisać. I będę dopingować w tym co da dobre efekty. Ekonomicznie dają radę, jak na razie lepiej, niż wcześniejsze rządy po 1989 roku. Jednak gdy zobaczę, że traktuje się na ulicy czy w mediach osoby homoseksualne w sposób przemocowy, będę bronić ich choćby własną piersią. Chyba, że ocenię, iż dane osoby z ruchu LGBT zbyt mocno będą próbować narzucać swoją wolę większości – np adopcja dzieci (tu jest granica), lub zobaczę, że granica normalności została przekroczona (dewiacje i choroby seksualne ustanowione jako dozwolone).

Najgorsze co można moim zdaniem robić, to szufladkować, uogólniać, stereotypizować. Kara oraz złe traktowanie należy się tym, którzy na to zasłużyli ( np donosiciele na kraj, przemocowcy, psychopaci), ale konkretne osoby a nie grupowe lincze na wszystkich co inaczej myślą niż my w tym podzielonym społeczeństwie. Dlatego słynna wypowiedź wypowiedź Mateusza Grzesiaka o jego symertyzmie czy też centryźmie jest dla mnie dość rzadką retoryką, ale również potrzebną w owej wojnie cywilizacyjnej.

Continue reading „CZY BUDDA GŁOSOWAŁBY NA PiS? CZY WARTO ZMIENIAĆ ŚWIAT?”

DUCHOWOŚĆ INACZEJ: O WIELKIEJ TRANSFORMACJI POLITYCZNEJ

Świat jest jak wahadło zegara. Nadmierne wychylenie wahadła w lewo powoduje proporcjonalne wychylenie go w prawo. Wahadło siłami natury raz odchyla się w prawo, raz w lewo, ale ciągle dąży ku środku. Ta zasada znajduje zastosowanie w ludzkich systemach politycznych, ekonomicznych, społecznych, naukowych i każdych innych.

Obecnie mamy skrajną postać dominacji lewej strony. Wahadło dziejów wychyliło się w lewo w słynnym roku 1968, czyli roku pacyfistyczno-seksualnej rewolucji. Przyniosło to ważne i bardzo potrzebne przemiany, z których na co dzień korzystają miliardy ludzi na Ziemi. Ale z czasem każdy ludzki system zaczyna generować coraz więcej i więcej błędów i wynaturzeń. Powoli ulega inercji i rozpadowi. Z tym mamy do czynienia obecnie – system lewicowo-liberalnej demokracji przestał już przynosić potrzebne światu innowacje. Ale zapędził się zbyt daleko w rewolucyjnym szale, i przynosi nam coraz więcej szkód. Więc teraz siły równoważące w jungowskiej nieświadomości zbiorowej gatunku ludzkiego dążą ku odwrotnemu biegunowi – ku prawicy. Prawica zdobywa coraz więcej zwolenników, przejmuje kolejne kraje, więc struktury sterujące liberalną rewolucją (tzw deep state) rozpoczęły być może już ostatni, frontalny atak.

Zaostrzają się już jawne prześladowania czy wręcz ataki terrorystyczne na przeciwników lewicy. Szaleje cenzura i poprawność polityczna. Lewicowe treści są coraz bardziej agresywnie wciskane dosłownie wszędzie, gdzie tylko się da: do szkół, firm, korporacji, uczelni. Coraz więcej jest ich w filmach, serialach czy nawet grach komputerowych. Jest to naturalny mechanizm – każdy system tuż przed skonaniem wykonuje paniczny, agresywny frontalny atak, by resztkami sił zatrzymać swój upadek. Dobrze, a jak to wszystko widziałby gnostyk?

Prawo – lewo, konserwatyzm – liberalizm, powolna ewolucja – gwałtowna rewolucja, stałość – zmienność, granice – brak granic, całość – jednostka, porządek – chaos, przeszłość – przyszłość.. To kilka przeciwnych cech prawej i lewej strony. Te cechy same w sobie mogą być funkcjonalne – bo gdyby ludzkość porównać do jednego wielkiego organizmu, to tak jak z ciałem – są narządy, które utrzymują stały rytm (serce), oraz narządy, w których ciągle coś się zmienia (mózg i jego pogmatwany system komórek neuronowych z nieoczekiwanymi impulsami elektrycznymi). Czyli serce działa bardziej ewolucyjnie – stale – utrzymując całość, zaś mózg bardziej buntowniczo, czyli rewolucyjnie. Prawicowość jest jak serce – wiernie podtrzymuje całość organizmu, za pomocą pewnego rytmu (tradycja), czyli aspekt chrystusowy w gnozie . Mówi: Tak.. Zaś niecierpliwy mózg – liberalizm / lewicowość – nie patrzy na to, co potrzebuje organizm. Chce zmiany, bezgranicznej możliwości zabawy materią, chce tego co akurat podpowie impulsywność neuronów.. Mówi: Nie zastanemu. W gnozie jest to aspekt lucyferyczny.

Jak dla mnie mimo wszystko obie strony są potrzebne. Tylko że prawica bez rozwoju – serce bez dostosowania się do niespodziewanych czy nowych sytuacji, jeśli nie zmieni rytmu – też powali organizm. Zaś liberalizm bez granic – jeśli nie będzie patrzeć na real i potrzeby całości organizmu, na jego rytm – to system pada trupem. Więc gdyby prawa strona patrzyła na lewą a lewa na prawą, gdyby serce brało pod uwagę potrzeby mózgu, a mózg potrzeby serca, to byłoby cudownie. Dziś niestety jesteśmy świadkami tego, jak lewa strona próbuje zgładzić prawą. Jak aspekt lucyferyczny destabilizuje pracę serca. Dziś mamy do czynienia z chęcią destabilizacji organizmu, z chęcią zabrania całości rytmu serca, dającego życie. Dlatego w tych akurat czasach dla całości systemu, dla zachowania jego zdrowia – może nawet życia – potrzebna jest pomoc sercu. Bo tę drugą stronę wspiera dziś znacznie więcej ludzi. Powstała dysproporcja jest śmiertelnie groźna dla organizmu zwanego ludzkością. A tam gdzie jest czegoś za mało – tam trzeba być. Ja w tych czasach wspieram serce (czyli prawicę).

Jednak lewica (mózg, umysł, rewolucja, aspekt lucyferyczny) to nie tylko samo zło, jak często powtarzają prawicowcy. Złe są elity deep state (czyli elity NWO), które w ekstremalny sposób wypaczają lewicowe wartości i ideały. A lewica to także innowacyjność, nowość, rozwój. Z niej wywodzą się często geniusze, którzy wyprzedzali swoją epokę. Taki Kopernik na przykład – w swoich czasach – postawił wszystko do góry nogami przez swoje odkrycie. Więc lewica też jest potrzebna – w tym wypadku to właśnie on mówił prawdę – zaś religia kłamała. Prawicowcy też uciekają się do kłamstw, aby utrzymać swoje status quo. Jednak mózg (lewica) wolący słowo: Nie – będzie łamał wszelkie zasady, normy, będzie się śmiał z nakazów, zakazów, a etyka i moralność może dla niego wydawać się głupim wymysłem ciemnych mas. Mózg ma sam w sobie znacznie większą możliwość konfabulacji i wymysłów bez pokrycia. Po sercu od razu widać, że coś jest nie tak – od razu wykaże się arytmią.. Niestety, ale rewolucyjny obłęd mózgu tak narasta, że nie wiem już co może go jakoś powstrzymać. Żyjemy w ciężkich czasach dla organizmu ludzkości.

Continue reading „DUCHOWOŚĆ INACZEJ: O WIELKIEJ TRANSFORMACJI POLITYCZNEJ”

LIBERALIZM BEZ GRANIC NISZCZY SPOŁECZEŃSTWA I NARODY

Paradoks jest taki, że Zachód, który jest tak dumny ze swojej postępowości, bardziej przypomina powrót do czasów sodomy i gomory. Czyli regres w kierunku nieokiełznanego życia według instynktów zwierzęcych.. Co widać na zdjęciach z parad równości. Więc jest to właśnie cofanie się, może nawet zacofanie, a nie rozwój w kierunku coraz większego człowieczeństwa. Czyli poskromienia pewnych zachowań na rzecz inteligencji społecznej związanej z rezygnacją, a nie folgowaniem zwierzęcym instynktom w pewnych kwestiach.

Jak dziecko widzi na ulicy takie rzeczy, to w jaki sposób ma następować jego rozwój w kierunku człowieczeństwa? Świat jest pełen paradoksów. Trzaskowski daje pozwolenie na rozprzestrzenienie się tej „postępowości”, która jak się głęboko przyjrzeć jest właśnie regresem. Nie możemy pozwolić, żeby tak się działo w Polsce.

Mam wrażenie, że postępowcy gardzący seksualną dulszczyzną opisują przed-hipisowskie społeczeństwo, czyli mniej więcej 60 lat wstecz, kiedy to rzeczywiście walczono z typowym konserwatyzmem. Nierozwojowym (wstydem, hipokryzją etc) i jego ciemnymi stronami. Ale nie żyjemy już w tych czasach. Polska poszła do przodu. Jasne, jest jeszcze w może jakaś malutka garstka ludzi, którzy mentalnie nie wyszli z okresu tego seksualnego zakłamania, jednak te skrajności też się u nas traktuje powiedzmy z przymrużeniem oka. Dotyczą raczej starszego pokolenia. Ale mniej więcej od lat ’90 rewolucja seksualna osiąga szczyty absurdu, relatywizacji, jeszcze większych niż 60 lat temu. Służy nieokiełznaniu seksualnemu, co gorsza dążącemu do legalizacji po prostu chorych zachowań. Continue reading „LIBERALIZM BEZ GRANIC NISZCZY SPOŁECZEŃSTWA I NARODY”

To niesamowite i nieznane prawo duchowe ma wpływ na Twoje życie!

Mawiają, że życie to gra. Wygrywa ten, co nie gra, a jest sobą. świat materii zarządzany przez upadłego boga – demiurga – chce sprytnie wciągnąć Cię w swoją grę. Na początek obieca Ci, że osiągniesz ostateczne szczęście i spełnienie, jak wypełnisz szereg warunków. Jak wykształcisz się, zrobisz karierę, pozwiedzasz modne wśród młodych ludzi kraje, wyszumisz i wybawisz się, założysz rodzinę i spłodzisz dzieci, zdobędziesz majątek, kupisz samochód, mieszkanie a potem wybudujesz dom..

Tylko zauważ. Szczęście nie może być tu i teraz. Masz za nim wiecznie gonić, bo gdy jeden cel ze społecznej listy już odhaczysz, zaraz pojawia się następny. Tak to już jest sprytnie skonstruowane. Ciągle masz czegoś pragnąć, do czegoś dążyć i za czymś gonić. Dla przykładu – nawet gdy masz już upragnione, czteropokojowe mieszkanie w luksusowej dzielnicy.. To zaraz robi się w nim dziwnie ciasno, a umysł zaczyna pragnąć budowy sześciopokojowego domu.

Wszystko po to, byś oddał światu swój najcenniejszy skarb – CZAS WOLNY – a potem: pieniądze, energię i siły witalne. Nie możesz mieć za dużo czasu wolnego i pieniędzy. Musisz przeznaczać je niemal w całości dla systemu demiurga (materii). Więc czas przeznaczasz na wychowywanie dzieci i pracę od świtu do nocy. Zaś pieniądze – na coraz to nowe zachcianki i na spełnianie celów narzuconych Ci przez społeczeństwo. Ludzie z nadmiarem czasu wolnego i nadmiarem pieniędzy są niebezpieczni dla każdego systemu. Dlaczego? Ponieważ mogą wtedy robić najniebezpieczniejszą rzecz, jaka tylko istnieje na Ziemi – a więc KWESTIONOWAĆ i MYŚLEĆ. A wtedy można dojść do niebezpiecznych dla systemu wniosków. Na przykład takich, że po co spełniać oczekiwania tej struktury, skoro można to pierdolić i żyć po swojemu?

Można to także opisać nieco inaczej.

Życie jest jak gra komputerowa. Można być graczem, czyli tym co siedzi przy komputerze i steruje postacią, lub bierną, sterowaną przez gracza postacią w grze na ekranie. Postać jest bezwolnym uczestnikiem gry. W życiu realnym jest to człowiek, który nie ma dystansu do społecznych norm i konwenansów, jak i nie ma dystansu wobec doktryn, ideologii, religii, przekonań, i w końcu – do swoich emocji. Zaś odpowiednikiem gracza w życiu realnym jest człowiek samodzielnie myślący, będący obserwatorem życia. Jest on zdystansowany do społecznych i kulturowych przekonań, jak i wie, że jego emocje nie są nim samym. Emocje nie są całym niebem, ale są tylko chmurami na tym niebie, które się ciągle zmieniają. Raz niebo jest pogodne z wesołymi, pierzastymi chmurkami, innym razem jest burzowe. Niebo pozostaje niebem od eonów czasu, podczas gdy chmury zmieniają się z sekundy na sekundę.

Ale tu kryje się paradoks paradoksów.

Aby być naprawdę czynnym graczem, to trzeba grać świadomie.. A żeby osiągnąć świadomość, to trzeba osiągnąć najpierw cel: wejść w ciemność stałego „Ja”, czyli doświadczyć tego kim się jest.. Czyli na pewien czas osiągnąć maksimum odwrócenia się od snu materii. Dopiero po maksymalnym osiągnięciu stanu nieporuszenia – obserwatora – można stać się aktywnym, czynnym i już świadomym graczem.. Bez tego nasza gra, czyli działanie, rola awatara, będzie grana nieświadomie i będzie skłonna to bycia marionetką.

Jak to osiągnąć?

Trzeba ćwiczyć, samo nie przyjdzie. Do tego trzeba się zmusić trochę, nie ma innej opcji. Podświadomość się tak przyzwyczaiła do patrzenia na zewnątrz, że trzeba ją jak dziecko przymusić do zmiany kierunku ku wewnątrz – ku pytaniu „kim jestem.” Robi się to np przez regularne medytacje. Ale nie te transowe, które są najbardziej popularne.

Więc jakie?

większość z dostępnych sposobów medytacji, to medytacje transowe. Mogą one dodawać energii, ale na ogół omijają sedno – czyli przebudzenie. Przebudzenie to odwrotność transu, nawet tego transu odczuwanego podczas medytacji. Ostatecznym, najskuteczniejszym sposobem na medytację jest medytacja Zen. Jest to sposób najłatwiejszy, i przez to.. najtrudniejszy. Na czym on polega? Otóż siadasz wygodnie w pozycji kwiatu lotosu. Zamykasz oczy. Co robisz? NIC.

Nic nie liczysz, nic sobie nie wyobrażasz, o niczym starasz się nie myśleć, ale też nie starasz się nie myśleć w ogóle. Po prostu siedzisz, nic nie robisz i medytujesz pustkę. Potem zaś otwierasz oczy, bo w tej medytacji chodzi o maksymalne przebudzenie, a nie o odcinanie się i transe. Medytujesz potem w całkowicie otwartymi oczami i umysłem, z pełną świadomością. Z opisu może się to wydawać łatwe, ale weź spróbuj tak w praktyce, i to codziennie. Nie jest to wtedy wcale takie proste, na jakie może się to wydawać. 😉 Ostatecznie, najtrudniejszy z najtrudniejszych sposobów medytacji, to ten na poniższym obrazku, czyli.. życie realne. Ostatecznym celem medytacji jest bycie spokojnym podczas huraganu, któremu na imię życie. Continue reading „To niesamowite i nieznane prawo duchowe ma wpływ na Twoje życie!”

OTO PRAWDZIWA WOLNOŚĆ OD SYSTEMU MATRIXA!

Twory umysłu (doktryny, religie, ezoteryka) a odwieczna, boska świadomość

Badając różne idee (polityczne, religijne, społeczno-kulturowe, filozoficzne, ezoteryczne, gnostyckie, mistyczne i każde inne), nie wsiąkaj w nie emocjonalnie. Bo jak nie wsiąkasz emocjonalnie w to co wiesz, tylko traktujesz wiedzę jak snucie opowieści o śnie samsary, to umysł jest bardzo zadowolony i spełniony. I tym samym nie męczy Cię swoim gadulstwem lub też swoimi lękami, bo jest zajęty. W tym czasie kiedy on jest zajęty, coś wyższego, co jest w każdym z nas od zawsze, czyli przedwieczna świadomość, może też odpocząć np od lęków, nudy, marudzenia umysłowego. Umysł ma co robić, więc nie marudzi.

Wiedza (o wyżej wymienionych ideach, podróżach, o biologii, fizyce, kosmosie itp itd) jest więc też sposobem na lęki, nudę, pustkę, ale tylko wtedy gdy się do niej nie przywiązujemy, ale traktujemy jako jedną z interpretacji, jedną z wielu map rzeczywistości. Dlaczego baśnie i bajki są tak ważne? Bo mamy baśnie i bajki dla dzieci, i baśnie i bajki dla dorosłych, czyli idee i wiedzę. Tak naprawdę można ogólnie je nazwać opowieściami, historiami, snuciem umysłowym, domysłami. Ale umysł jest jak ogień – jak za bardzo się zbliżysz, zaangażujesz emocjonalnie, to spalisz się. Zaś jak skorzystasz z odpowiedniego dystansu i nie zaangażujesz się w gadaninę umysłu emocjonalnie – otuli Cię, uspokoi, ukoi, ugotuje strawę.

Ten sam umysł może być więc piekłem i niebem, w zależności od tego, jak z niego będziemy korzystać. Ale jedno jest pewne – on ciągle musi działać – nie ma sił na niego, ciągle żarełko  trzeba mu dawać, w postaci idei lub wiedzy. A sęk w tym, żeby wiedzieć, że nie jest Tobą – nie jest odwieczną świadomością, a jest Twoim narzędziem, nie królem. Więc traktować go trzeba jak rozwydrzone dziecko, albo małpę – dać banana żeby miał co robić, czyli idee lub wiedzę. Samemu trzeba przy tym wiedzieć, że przedwieczna świadomość to ten stały element, to podmiot, co się przygląda tylko różnym stopniom idei i wiedzy – od historyjek dla dzieci po tych dla dorosłych. Continue reading „OTO PRAWDZIWA WOLNOŚĆ OD SYSTEMU MATRIXA!”

OLGA TOKARCZUK: WOLNOMYŚLICIEL CZY POLITYK!?

Spontaniczne, wolne myśli o Oldze Tokarczuk

Stwierdziłam, że przez większą część mojego życia aż do roku zeszłego, skupiałam się bardziej na systemach i ideologiach, w skrócie na epitetach, przymiotnikach, ocenach, nazwach, czyli nie na samych faktach, ale na tym w jaki sposób te fakty segregować, porządkować, układać i oceniać. Skupiałam się więc na ulubionej rozrywce umysłu, który lubuje się w różnorodności narracji wydarzeń. Dzięki bowiem różnorakim interpretacjom i narracjom – czyli korzystaniem z ocen, epitetów, przymiotników i przydawek, pojawia się różnorodność emocji. Która z kolei sprawia, że życie jest ciekawe i wciągające. Nudziło mnie dociekanie czy faktycznie coś się wydarzyło. Wolałam historię – „his story” – czyli swoją historię wymyślać do tych faktów, bo jest to praca twórcza, uruchamiająca serotoninę, dopaminę etc.

Dziś wzięłam notes i zaczęłam pisać coś co mnie zupełnie zaskoczyło, bo jak wiesz piszę zawsze bez planu i samo się układa. Napisałam: Jest niedziela godzina 18:56. W oddali słychać dźwięk włączonej pralki, otula mnie światło choinki z neonowymi lampkami, czuję zamyślenie. Czemu teraz po wielu latach pisania skupiam się nie na opisie jakiś wielkich idei i odkryć, tylko na tym co się dzieje tu i teraz – na faktach.

No i tak piszę dalej i dalej. I doszło do mnie, że w danym momencie może się wydarzyć tylko jeden fakt, czyli rzeczywistość jest jedna w danej chwili. Oczywiście za chwilę może się zmienić. Za chwilę zamiast siedzieć mogę wstać. Podobnie z faktami historycznymi – są one konkretne – albo kogoś zabijasz albo nie. Albo jesteś agresorem zabójcą albo ofiarą zabójcą – oczywiście – może być jednocześnie dwóch agresorów czy dwie ofiary. Ale w momencie zabijania masz jedną motywację, myśl, odczucie – nie można mieć jednocześnie dwóch sprzecznych emocji, myśli, odczuć. Jasne za chwilę może się to zmienić, ale w danym momencie dzieje się zawsze tylko jedna rzecz.

Często rzeczywiście próbujemy walczyć z realiami, albo ich nie widzimy, bo zasłania nam wiedzenie, nasza ideologia, system wierzeń etc., czyli epitety i interpretacje. W odniesieniu do Olgi Tokarczuk, pewnie ma rację, bo jak w każdej wojnie są Polacy, którzy faktycznie zabijali nie tylko ze strachu – jako ofiary – ale także ze zwykłego zła w sobie. Jednak jest wielką niesprawiedliwością kłaść nacisk na ten ułamek prawdziwych skurczybyków. I teraz wracając do faktów: Rzeczywistość jest taka, że większość Polaków zachowywała się w porządku i nieagresywnie. Większość Polaków była ofiarami, a nie agresorami.

Czytając książkę Tokarczuk i nie umniejszając jej talentu – bo moim zdaniem go ma – widzę, że skupia się wciąż na mniejszościach, wyjątkach, odszczepieńcach, dziwakach, na ludziach z marginesu wszelakiego – jak to pisze – osobliwościach. Podobnie też mówi o zbiorowościach – np społeczności Polskiej podkreślając wyjątki i uwypuklając je. A jak wiadomo, wyjątki są i zawsze były. Jednak w badaniach socjologicznych patrzymy na przeciętność. A odchylenia od normy – czyli Polacy, którzy zabijali jak i Polacy którzy heroicznie tracili życie dla innych, są na krzywej Gaussa wskazani jako odchylenia. Continue reading „OLGA TOKARCZUK: WOLNOMYŚLICIEL CZY POLITYK!?”