Tag: sens życia

CZY SENS ŻYCIA ISTNIEJE? CZYLI UPADEK SYSTEMU I POKOLENIA IKEA

No więc jaki ten sens życia jest? Zawiłości filozofii i mistyki na przestrzeni wieków

Witajcie 🙂 Jaki jest sens życia? Co jest po śmierci? Dlaczego istniejemy? Czy Bóg istnieje? A jeśli istnieje, to czym / kim jest? To są odwieczne pytania ludzkości, i czuję, że mam ochotę znów podjąć ten temat. Tym razem „ugryzę” go od innej strony. Sensżycia dawniej, sens życia w dobie „Pokolenia Ikea”, sens życia dla poszukujących i… zresztą, sam zobacz.

Sens życia dawniej: służba Bogu i władcy

Jest srogi i surowy „Bóg ojciec”, który za dobre nagradza, a za złe karze. Za dobre, czyli za przestrzeganie konserwatywnych norm społecznych. Pod słowem „dobre” niekoniecznie rozumiano wtedy zasady takie jak „nie zabijaj” czy „nie krzywdź”, bo to nie było konieczne dla zachowania równowagi systemu. Liczyło się to, czy ściśle żyjesz zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami. Te zasady są jakie są. Są one potrzebne do życia taże i dziś, by nie zapanowała anarchia i chaos. Ale z drugiej strony, by żyć, podkreślam, by normalnie żyć, musisz te zasady non stop łamać. Sztuką życia jest wiedzieć, które zasady i kiedy można złamać. Ostatecznie, gdyby nasi przodkowie byli tacy bogobojni i wierni zasadom, jak myślimy, to 90% lub więcej dzieci by się nie narodziło. 😉

Ale wracając do tematu głównego: sensem życia było posłuszeństwo Bogu. Nie liczyło się to obecne życie, liczyło się tylko to, co powie jakieś bóstwo po śmierci w dniu sądu ostatecznego. Więc trzeba było w pokorze znosić biedę i niedolę. Zwłaszcza z powodu tego, że biednych Bóg nagrodzi po śmierci, a tych wstrętnych bogaczy ukarze. Ważne było również to, że władza Imperatora (Pontifex Maximus, zwanego najpierw Cesarzem Rzymskim, a potem Papieżem) i podładnych Imperatora (cesarzy, królów, książąt) pochodziła z nadania samego Boga. Continue reading „CZY SENS ŻYCIA ISTNIEJE? CZYLI UPADEK SYSTEMU I POKOLENIA IKEA”

DUCH I MATERIA: OŚWIECENIE KTÓREGO SZUKASZ NIE NADEJDZIE

Przebudzenie, oświecenie, duchowość.. A więc przydarzyło mi się coś bardzo dziwnego.. 😉

Witajcie kochani. 🙂 Ten artykuł powstał po tym, jak obejrzałem film „Mr Nobody”. Jest to film SF, który jest jednocześnie wzruszającą, teozoficzną opowieścią o miłości i o odwiecznym poszukiwaniu przez nas sensu istnienia.

UWAGA: DWA PONIŻSZE AKAPITY TO SPOJLERY (ograniczone do minimum)
W filmie tym stary, 118 letni człowiek, budzi się po latach w świecie, w którym ludzkość za pomocą procesu telomeryzacji pokonała choroby i śmierć. Jest on ostatnią osobą na Ziemi, która umrze śmiercią naturalną. Kłopot polega na tym, że jego życie przed ukończeniem 34 lat, rozbiło się na 3 alternatywne linie czasowe. Pamięta on prawdziwą miłość – Annę, ale oprócz tego pojawiły się dwie błędne odnogi czasowe, które skomplikowały sprawę.

Film porusza znaną gnostykom tematykę – reinkarnacja, zapominanie wielu rzeczy po wcieleniu się w nowe ciało, bratnie dusze. Szczególny dramatyzm jest w tym filmie przy zagadnieniu linii czasowych. Główny bohater był tym, który miał niezwykły dar, będący jednocześnie jego przekleństwem. „Anioł zapomnienia” nie namaścił go tuż przed narodzinami, więc znał on przyszłość. Główny bohater rozważa też najważniejsze dla ludzkości pytania i dylematy, i odpowiedzi są zaskakująco zbieżne z tymi, którzy przejrzeli na oczy.

Jaki jest sens życia? Co jest po śmierci? I inne pytania egzystencjalne

Continue reading „DUCH I MATERIA: OŚWIECENIE KTÓREGO SZUKASZ NIE NADEJDZIE”

SYSTEM NISZCZY TWOJĄ INDYWIDUALNOŚĆ I OGŁUPIA SPOŁECZEŃSTWO!

System i antysystemowcy: odwieczny konflikt interesów

Postawa antysystemowa staje się coraz bardziej popularna. Coraz więcej z nas dostrzega, że proponowane dotychczas rozwiązania nie tylko nas zawodzą, ale często w ogóle nie działają. Żyjemy w czasach spektakularnego upadku dotychczasowych uregulowań prawnych, społecznych, politycznych, ekonomicznych i każdych innych. Możliwe że często czujesz się zagubiony, być może czasami i przerażony. Wielu z nas, być może Ty także, doświadcza dotkliwego poczucia braku sensu istnienia siebie i świata. Wszystko się zmienia i nic nie jest wiadome. Dlatego wielu z nas zaciska wrogo pięści i krzyczy: „Jebać system! My im pokażemy!” I najczęściej nie pokazujemy „im”, bo zamiast pokazywać „im”, to tak naprawdę atakujemy takich samych biedaków jak my sami, tylko wierzących w inną ideologiczną czy religijną bajkę.

Jak żyć, panie premierze? Jak więc z tą antysystemowością jest? Jak uwolnić się od systemu? Czy jest w ogóle sens? A jeśli jest, to od których jego składowych warto się uwolnić, a od których nie? W tym artykule proponuję Ci spojrzenie na te zagadnienia z innej strony. Przedstawiam Ci pięć poziomów świadomości. Różnią się one odbiorem zarówno systemu, jak i odbiorem samego siebie.

O systemie, postawie antysystemowej, czy też jebaniu systemu pisałem trochę w poprzednich artykułach:
System wkrótce upadnie bo wyczerpał się zupełnie (02.01.2018)
Mamy w sobie potężną siłę i możemy jej użyć przeciwko elitom i systemowi! (01.01.2018)
Czemu głupsi są szczęśliwsi? Wiedza daje wolność, ale unieszczęśliwia (16.12.2017)
Jak w skuteczny i luzacki sposób jebać system? Lista najlepszych sposobów (20.07.2017)
Chcesz przekazać dziecku bezcenną wiedzę o systemie? Tę naukę zapamięta na całe życie! (13.05.2017)

1. Sługa społeczeństwa, niewolnik systemu

Do tego poziomu jesteśmy przygotowywani (rodzina, szkoła, kościół) i z niego wszyscy się wywodzimy. Jest to inaczej „poziom dziecięcy” wg Hellingera. Służysz społeczeństwu jako niewolnik systemu. Wybierasz sobie niszę (ideologię, religię, rolę społeczną) i za dobrą monetę bierzesz to, co w danej epoce historycznej uchodzi za prawdę. Dzieje się to wg słynnej maksymy: możesz myśleć to co chcesz, pod warunkiem, że zgadza się to z tym, co myśli większość.

Albo jesteś użyteczny społecznie, albo wypadasz z gry. Ci, którzy przez millenia wypadali z gry (Od Jezusa, przez stosy z czarownicami, po „dzieci z dworca ZOO”) są skutecznym straszakiem. Więc jakikolwiek bunt nie wchodzi w grę. Twoim przeznaczeniem na tym poziomie jest służyć systemowi i być przez niego powoli pochłoniętym (przetrawionym). Czyli oddać mu całą swoją indywidualność, tożsamość, osobowość, a potem także: czas, pieniądze i inne zasoby.

Kobieta szykuje szynkę do pieczenia, posypuje przyprawami po czym obkraja brzegi szynki formując prostokąt i wkłada do brytfanny.
Zdziwiony mąż pyta: po co tak robisz?
-Tak się robi. Moja matka tak robiła.
Mąż dzwoni do teściowej
Mamo jak pieczesz szynkę?
-Normalnie, przyprawiam odkrajam boki, formuję prostokąt, wkładam do brytfanny i piekę.
-Ale dlaczego obkrajasz boki.
-Tak się robi. Moja mama tak robiła.
Mąż dzwoni więc do babci i opowiada o tej szynce pytając…
Babcia starowinka rzecze: wnusiu ja żem obkrajała, bo miałam tylko jedną wąską foremkę..

2. Buntownik z wyboru, antysystemowiec

Sprawa wiadoma. Nie służysz społeczeństwu i żyjesz poza nim. Chcesz zbawiać świat, przebudzać ludzkość, nawracać na wiarę, i tak dalej. Walczysz z systemem, światem, społeczeństwem, ignorancją, głupotą i tak dalej. A tak naprawdę to walczysz sam ze sobą i z „widmami” kreowanymi przez swój własny umysł. Twoim przeznaczeniem na tym poziomie jest być przez system pokonanym, pożartym a następnie wyplutym, by służyć za straszak osobom z poziomu 1.

Jednak ta postawa jest paradoksalnie bardzo ważna w zachodzących na świecie zmianach. To wszelcy „buntownicy z wyboru” ciągnęli świat do przodu, wnosili innowacje i usprawnienia do systemu. I najczęściej to oni płacili za to wysoką cenę. Zaś po ich marnym końcu, cała reszta ludzi z poziomu 1 po prostu wzruszała ramionami, korzystając z tych usprawnień i wynalazków. To trochę tak, jak dzieła wielkiego malarza osiągają dziś zawrotne ceny, podczas gdy on sam żył i umarł w biedzie.

Cytat: „Warunki życia kształtują nie tylko określone czyny, lecz i charakter myśli człowieka. Jeśli masz wrogie nastawienie do świata, to on będzie Ci odpowiadał tym samym. Jeśli wciąż wyrażasz niezadowolenie, to będziesz miał ku temu coraz więcej powodów. Jeśli w Twoim stosunku do rzeczywistości przeważa pesymizm, to świat będzie się odwracać do Ciebie, pokazując swą najgorszą stronę. I odwrotnie. Stosunek pozytywny będzie w naturalny sposób zmieniać Twe życie na lepsze. Człowiek otrzymuje to, co wybiera. Taka jest rzeczywistość, niezależnie od tego, czy nam się to podoba czy nie.”

3. Luzak. System mu aż tak nie wadzi

Możliwe że masz już sporą wiedzę. Możliwe że dawno masz za sobą poziom numer 2. Żyjesz sobie spokojnie w społeczeństwie, ale jednocześnie nie służysz mu jako niewolnik. Przestrzegasz prawa, zasad ruchu drogowego, płacisz podatki. Przestrzegasz mądrze norm społecznych. Mądrze na tyle, by nie zniszczyły one Twojej unikalnej indywidualności, i na tyle, by nie wchodzić w niepotrzebne kolizje i konflikty z „normikami” z poziomu 1. To taka bezkolizyjność, ale tylko z pozoru.

Bo jest to balansowanie na linie, gdyż albo normiki, albo buntownicy będą chcieli przeciągnąć Cię w kierunku swojego ekstremum. Osobom z poziomu 1 może wydać się to egoistyczne, bo: „Taki mundry to każdy by chciał być, dlaczego tylko my się mamy zaharowywać”. Buntownikom z poziomu 2 taka postawa może wydawać się obłudna, a czasami wręcz zdradziecka lub szatańska. Twoim przeznaczeniem na tym poziomie jest balansowanie na tej społecznej linie, pilnowanie, by metaforycznie „nie rzucać pereł między wieprze”. Chcesz dawać wiedzę tylko wybranym i gotowym.

Cytat: „Nie było takiej rzeczy, z której nie potrafiłaby się śmiać, nie było dla niej nic świętego. I to właśnie przejęliśmy od zwariowanej Chris Habib: Śmiejcie się, dzieciaki. W końcu wszystko jest jednym wielkim żartem.”
~Ken Wibler

4. Wiedzący. Wie czym system jest, a czym nie jest

Wiesz wszystko to, co Luzak z poziomu 3. Ale jednocześnie zdajesz sobie sprawę, że normy społeczne, prawne i każde inne, choć pełne są sprzeczności, dulszczyzny i niesprawiedliwości, to są unikalne i potrzebne, by chronić ład cywilizacyjny. Co by było, gdyby nie one? Dodatkowo dobrze wtedy wiesz, że ład cywilizacyjny, na którego straży stoją te całe „dulskie” normy, jest bardzo delikatny i kruchy. Historia (III Rzesza, ZSRR, polski Stan Wojenny) i współczesność (Somalia, Afganistan itp) zna wiele tego przykładów.

Przecież to ten ład cywilizacyjny, to te normy społeczne, jakie by one „złe i niedobre” nie były, zapewniają nam jako taki rozwój i jako taką ochronę przez totalną anarchią i rzeziami na ulicach. Wiesz, że to, co jest dobre dla jednostki, nie zawsze jest dobre dla całości, czyli dla systemu, i odwrotnie. Mądry człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że wolność jednostki i stabilność systemu, choć czasami sprzeczne i wykluczające się, to powinny być zachowywane obok siebie. Na każde z nich powinno być miejsce.

Ostatecznie to, co najcenniejsze – Twoją unikalną tożsamość, poznałeś także dzięki systemowi. To system, dzięki któremu nie żyjesz w buszu lub w jaskini umożliwił Ci edukację, poznanie różnych nurtów filozofii, duchowości, czy choćby różnych książek, filmów i muzyki. Lubię czasami opowiadać anegdotę o tym, że prawdziwy antysystemowiec z poziomu 2 żyje pod namiotem w środku syberyjskiej tajgi. I zgodnie z doktryną ekologizmu i antysystemowości, umiera sepsę po wielodniowych męczarniach, rozwijającą się po banalnej infekcji. Bo prawdziwy antysystemowiec i radykalny zwolennik życia w stylu „bio” antybiotyków nie tyka. Twoje przeznaczenie na poziomie 4 to dalsze wyluzowanie, dalsze poznanie wiedzy i w związku z tym, wyzbycie się wiary.

Cytat: „Nie sposób przecenić roli konserwatywnych religii w dziejach. Jej zasięg można porównać do oddziaływania dymienicy morowej czy dziwactw Hitlera. Religia zawsze pełniła rolę stabilizującą. Taka jest jej funkcja w mechanice ewolucji, w dialektyce funkcji mózgowych. Aktywność umysłu przypomina monolog kokainisty. Nie sposób za nim nadążyć. Przeciętny człowiek czuje się w tym wszystkim zagubiony. Dlatego plemienni moraliści [politycy, kapłani, ekonomiści, eksperci itp] usiłują dostarczyć mu trochę spokoju i stabilności [ideologie, religie itp] spowalniając tę aktywność.

Co ciekawe, przeciętny człowiek posiada największą ciekawość i otwartość wobec świata przed przyjęciem roli rodzicielskiej. Po reprodukcji coraz mniej jest miejsca dla rozważań typowych dla umysłu, a z racji sankcji, jakie każda społeczność nakłada na heretyckie tworzenie nowych idei, praktycznie nikt o nich nie myśli. (…) Być może homoseksualiści nie są wcale największymi twórcami innowacji kulturowych, jak chcieliby widzieć to organizatorzy Gay Pride, jednak ich udział w kulturowych zmianach jest nieproporcjonalnie większy niż pozostałych grup społecznych. Dlaczego? Ponieważ nie mają narzuconych ról rodzicielskich.”
~Robert Anton Wilson

5. Widzący to, co nieskończone – najtrudniejszy poziom

Chcąc odnaleźć sens życia, chcąc poznać odpowiedzi na odwieczne pytania nurtujące ludzkość, zagłębiając się w tajniki filozofii, odrzucając to, co oficjalnie i społecznie narzucane, dochodzisz do wniosków, których praktycznie nie ma nigdzie. Nawet na stronach mieniących się filozoficznymi, alternatywnymi, niezależnymi. Dochodzisz też do wniosku, że żadna ziemska doktryna alternatywna i systemowa, nie da Ci dostatecznej pewności i nie da Ci prawdy. Wyzbywasz się tego, co nazywa się wiarą, a więc także tego, co wiąże się z.. Nadzieją i z Miłością. Podobno esencją człowieczeństwa, jego składową, obok oczywiście rozumu i wiedzy.. Jak wiele złudzeń, często pięknych jesteś w stanie się pobyć? Jak wiele skrupułów chcesz się wyzbyć, by osiągnąć..

No właśnie, co osiągnąć? Czyż nie goniłeś cały czas za widmem? Czyż nie poznałeś tych wszystkich filozofii, doktryn, map rzeczywistości, by ostatecznie stwierdzić, że tak naprawdę nie wiesz nic? Że jako ludzkość wiemy tak mało? Że nasz system, nasza nauka, medycyna, filozofia, polityka, życie społeczne, są tak niedoskonałe? Czy jesteś gotów pójść dalej? Czy jesteś gotów poświęcić dosłownie wszystko, co wiesz, i dosłownie wszystko, co dotąd uznałeś za prawdę?

Ten poziom to ostateczne granice ludzkiego poznania, ostateczne zaprzestanie poszukiwań, i ostateczne pogodzenie i przyjęcie wielkiej tajemnicy życia. Nazwałem to „uderzeniem w ścianę” i opisywałem w wielu poprzednich artykułach. W końcu nic nie jest takie, jakie się być wydaje. Być może życie i śmierć w tym wymiarze są na niby, ale przeżyć warto je tak, jak by były naprawdę. A jeśli nie będą nas uskrzydlać wiara, nadzieja i miłość, często tak wyklinane, to co? Umysł tego nie zrobi, bo nie jest w stanie, bo „operuje” on na zupełnie innej płaszczyźnie.

-Czujecie się zagubieni, odcięci, samotni. Ale tak nie jest. Nasze poszukiwania doprowadziły nas do wniosku, że tylko kontakt z innymi sprawia, że samotność jest do zniesienia. 
-A co teraz?
-Teraz wrócisz do domu.
-Ale ja mam tak wiele pytań.. Czy kiedyś tu jeszcze wrócimy?
-To dopiero pierwszy krok. W swoim czasie wykonacie następne. 
-Inni też powinni zobaczyć to, co ja!
-Tak się dzieje od miliardów lat. Cierpliwości.”
~Film SF „Kontakt” z 1997

O swoich dotychczasowych dylematach i wnioskach związanych z systemem, indywidualnością i „uderzeniem w ścianę” pisałem w tych artykułach – zapraszam Cię do ciekawej lektury:

Tajemnicze poziomy świadomości. Na którym Ty jesteś? (06.05.2018)
Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age (18.04.2018)
Czy opętanie istnieje?! Religie i doktryny duchowe Cię okłamują! (12.04.2018)
Sekrety duchowości: czy religie i nauka ukrywają to, co jest po śmierci? (11.04.2018)
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi! (06.04.2018)
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Facebook znacznie ogranicza docieranie do Czytelników. Niedługo będą istniały tylko te media, do których płyną pieniądze. Media mainstreamowe mają abonamenty i prenumeraty. Media niezależne takie jak moja strona mogą liczyć tylko na dobrą wolę Czytelników.

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów jest niepewny jak nigdy wcześniej i zależy także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

NAUKA I DUCHOWOŚĆ OPARTE SĄ O TEORIE I HIPOTEZY, MAŁO W NICH RZECZY PEWNYCH!

Czy masz pewność wobec wiedzy, którą zgromadziłeś w przeciągu swojego życia? Czy masz pewność co do tego, że Twoje przekonania polityczne, duchowe i każde inna, są czymś prawdziwym i obiektywnym? Czy uważasz więc, że wszyscy, którzy mają przekonania inne niż Ty się mylą? A więc zdecydowana większość ludzkości? Ale przecież oni też tak uważają. Jak mawiał dawny mędrzec: „Wiem, że nic nie wiem”, i w tym powiedzonku jest dużo prawdy.

A może zajrzałeś już głęboko wgłąb gnostyckiej „króliczej nory”, i poznałeś zasady i mechanizmy rządzące społeczeństwem, polityką, doktrynami, ludzką psychiką, światem? Ale to wciąż nie wystarcza? Dlaczego? Moja podpowiedź: ponieważ poznałeś kolejne teorie i hipotezy. Mogą one być bliższe prawdzie i mieć lepsze odwzorowanie w rzeczywistości, niż doktryny proponowane szerszym masom. Jest jednak pewna przesłanka, która pomoże Ci się zorientować w tym labiryncie domysłów.

Ten artykuł jest luźną kontynuacją myśli, które zawarłem w poprzednich felietonach:
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

wolność

Jak powstał (wszech)świat i życie na Ziemi?
-Powstały z zupełnego przypadku i bez powodu w Wielkim Wybuchu. Życie powstało w wyniku ewolucji i doboru naturalnego, które nie mają sensu i wyższego celu (hipoteza lewicowo-ateistyczna, obowiązująca dziś oficjalnie)
-Powstały przez Wielki Wybuch, ewolucję i dobór naturalny, mają swój cel i wyższy sens, nauka nie wyklucza duchowości (teoria inteligentnego projektu)
-Powstały w wyniku kreacji Boga osobowego tak jak opisuje to święta księga (religie monoteistyczne)
-Życie na Ziemi zostało stworzone przez obce cywilizacje (paleoastronautyka, new age)
-Żyjemy wewnątrz hologramu, numerycznej symulacji (niektórzy fizycy kwantowi)
-Życie „zasiało się samo”, jego celem jest doświadczać siebie i udoskonalać się, m.in. dzięki impulsom z Syriusza (teozofia Illuminatów)

Każdą powyższą hipotezę możesz udowodnić, jeśli mocno skupisz się na pewnych poszlakach. Ale to ma jedną wadę – inne poszlaki i dowody musisz odrzucić. W nauce też tak jest, bo zręcznie dobierając metodologię i przy okazji spory „grant” od sponsora badań, można udowodnić wszystko. Np że dana substancja nie jest aż tak szkodliwa i jest zasadność masowego i obligatoryjnego jej używania na przypadłość, którą dotąd uznawano za błahą. Nauka „nie radząc” sobie z chaotycznością i niepewnością metafizyki, prewencyjnie zanegowała tę sferę życia.

Ludzie mają brzydką tendencję, że jeśli coś burzy ich spokojne postrzeganie świata, to uznają, że to coś nie istnieje, jest fałszywe, faszystowskie, komunistyczne itp. Są pewne pytania, które trapią ludzkość od zarania dziejów. Jak powstał świat, jaki jest sens życia, czy Bóg istnieje, co się dzieje po śmierci. Te pytania powodują ogromny „ból istnienia”, bo musimy żyć na trudnym świecie gdzie jest dużo zła, gdzie wciąż wszystkiego brakuje. Różni szamani, kapłani, ideolodzy, politycy, eksperci od zawsze starali się tworzyć „memy pojęciowe” (ideologie, religie, dziedziny nauki) tłumaczące zlęknionym ludziom te kwestie, by ich uspokoić.

Jak zweryfikować teorie, hipotezy i proponowane rozwiązania?

Podstawowa weryfikacja następuje w materii, w tym świecie do bólu realnym, fizycznym. Przecież: „Skuteczność jest miarą prawdy”. Wiele teorii uważa, że tłumaczy daje ostateczną odpowiedź. Wiele doktryn, szczególnie politycznych czy religijnych, obiecuje ludziom raj na Ziemi. Ale pod warunkami, które nigdy nie zostaną spełnione, czyli wtedy, gdy 100% ludzkości ochoczo będzie je wyznawać. Chrześcijańska ewangelizacja, islamski „ansar al islam”. Lewacka fantazja o wykorzenieniu narodowości, płciowości i tożsamości. Prawicowa fantazja o eliminacji lewicy. Konserwatywna doktryna o zepsuciu obyczajów, któremu przeciwdziałać ma renesans dawno przestarzałych wartości i przyjęcie ich przez całą ludzkość. I tak dalej. Weryfikacja polega na odrzuceniu tych gruszek na wierzbie i innych obietnic, i na obserwacji tego, jak funkcjonuje dana doktryna czy rozwiązanie tam, gdzie zostało przyjęte.

Czy dana teoria czy hipoteza jest skuteczna? Czy dana technologia umożliwia sprawny przewóz ludzi i towarów? Ratowanie ludzkiego życia i zdrowia? Ochronę przyrody? Czy idea tłumaczy naturę rzeczywistości? Czy doktryna polityczna umożliwia rozwiązywanie problemów, czy raczej przynosi niezmierzone morze cierpień, dzieląc społeczeństwo? Czy dane rozwiązanie działa w praktyce, czy było oparte na utopii, czyli myśleniu życzeniowym? Najczęściej te rozwiązania, hipotezy i pomysły dają jedynie częściową odpowiedź, nie rozwiązują wszystkich problemów, ale za to generują nowe problemy. To tak jak z lekarstwem od korporacji: leczy daną grupę objawów, ale nie leczy przyczyny, czyli nie działa całkowicie. No i generuje nowe problemy – skutki uboczne. To dobry symbol tego, co dotąd tutaj napisałem.

Ezoteryka i sens życia

Jeśli chodzi o sam sens życia, to coraz więcej ludzi zaczyna go szukać w teoriach i doktrynach ezoterycznych. W poprzednich artykułach z tej serii, które zalinkowałem powyżej, pisałem o nurcie „ezoteryki psychiatrycznej”. Każdy guru z tego nurtu uważa, że jego wersja „prawdy” jest najlepsza, że rację ma tylko on. Oczywiście, każdy „guru” uważa inaczej. Siedem czakr? A może dziewięć? Albo trzynaście? A może zupełnie inaczej – żadnych czakr, tylko jeden duży torus? Wzmacniać czakry, czy raczej je usuwać, gdyż mają być „blokadami”? A jeśli wzmacniać, to które? I jaką metodą? Bo tych metod jest też zatrzęsienie. Ta cała „ezoteryczna psychoza” podszyta jest nie tylko pożądliwościami ego i naiwnością „dziecięcego umysłu”. Ale przede wszystkim, ezoteryka i duchowość są najbardziej podatne na niepewności i domniemania.

Cytat: „Jestem autorem książki o potędze intencji „Moc Przyciągania” i wystąpiłem w filmie „The Secret” poświęconym temu zagadnieniu, a tymczasem dowiaduję się, że realizacja zamiarów nie jest kwestią mojego świadomego wyboru. Moja deklaracja zamiaru była zwykłą werbalizacją impulsu, który już wcześniej powstał w moim mózgu.”
~Joe Vitale

Gdzie jest więc obiektywna, rzetelna wiedza? Czemu, komu można wierzyć? Gdzie pokładać nadzieję, gdy wszystkie bariery iluzji opadły? I jak tu wrócić do społeczeństwa, do życia, wiedząc TO WSZYTKO i obserwując szarpanie się z życiem i kardynalne błędy tych, którzy tego nie wiedzą? Niektórzy pożądają pewności jaką daje wiedza, bo nudzi i męczy ich już ciągłe nurzanie się w hipotezach, teoriach i domysłach. Uważają, że gdzieś tam jest jakaś „ukryta, tajemna doktryna”, która wyjaśni wszystkie ich bolączki i da im ostateczną odpowiedź. Powiem tu bardzo przewrotnie, że taka doktryna istnieje i jest dużo prostsza niż myślisz. I nie jest to wcale „doktryna tajemna„. Ba! Poznasz ją pod koniec czytania tego artykułu.

Świat to labirynt teorii i domysłów, ale pewność nie da Ci tego, czego od niej oczekujesz

Muszę Ci jednak powiedzieć, że pewność nigdy nie da Ci tego, co od niej oczekujesz. Ani tym bardziej nie rozwiąże Twoich problemów. A może je wręcz nasilić. „Nie chcę być mądrym, od tego dostaje się depresji” – tak mawiał Andy Warhol. Ja czasami wolałbym pewnych rzeczy nie wiedzieć lub nawet użyć komendy „delete”. 😉 Problemów nie rozwiążą teorie duchowe, ani coaching, który jest chyba największym „niewypałem dekady”. Tu bardziej pomoże zadbanie o swoje zdrowia (dieta, odstawienie używek, wykonanie badań – w pierwszej kolejności tarczycy). Kolejne drogi ku rozwiązywaniu problemów psychologicznych czy zdrowotnych to psychoterapia, proces integracji cienia, a także, jeśli nie ma wyjścia – środki antydepresyjne. Trochę przykro te słowa pisać, bo mogą odbierać nadzieję, ale jak byś nie spojrzał, to dupa zawsze z tyłu.

Pewność i wiedza, których pożądają masy, będąca przeciwieństwem mórz hipotez, domysłów i teorii, nie rozwiąże więc Twoich problemów, bo nie mają takiej mocy. Ty masz taką moc, działając w świecie realnym. Nie będzie „boskiej interwencji”, niezwykłego oświecenia, manny z nieba czy innych gruszek na wierzbie. Bo nie o to w tym chodzi. Obserwowałem kiedyś taką rodzinę z mojej dawnej pracy. On zarabia te 2500, ona też. Mają kredyt hipoteczny, bo każdy go bierze, mają dzieci i ślub, bo tak wypada. Po pracy cztery piwka w domu, mają Passata więc w niedziele sobie pojadą do galerii handlowej. Owszem, ponarzekają że złodziejstwo, że zarobki nie takie, i to wszystko. Żyją sobie z dnia na dzień, nic nie kumając i niczego specjalnego od życia nie oczekując. Na emeryturze będą mogli powiedzieć, że dobrze przeżyli swoje życie. I oni są paradoksalnie szczęśliwsi, niż wielu „poszukujących sensu”.

Co jest więc ostateczną odpowiedzią?

Życie jest krótkie. Masz 30 lat, zdobyłeś trochę wiedzy, ale to nie wszystko.. Dalej nie wiesz. W wieku tych 70 lat jesteś już wyluzowany i nieco mądrzejszy. Acha, więc to wszystko? Ale masz już te 70 lat, ciało chorowite i bardzo słabe. Czas będzie odejść, robiąc miejsca kolejnym młodym, narwanym, nic nie wiedzącym.. Ale życie jest też bardzo kruche. Bardzo niewielu ludzi, nawet tych uduchowionych, ma tego świadomość. Wiedzieć o tym, a mieć realną świadomość tego, to dwie różne sprawy.

Trzeba na ogół ogromnego wstrząsu, by wybić człowieka z tej codziennej szamotaniny, skłonić do refleksji i zastanowienia się nad sobą. Taki wstrząs to np śmierć bliskiej osoby, bycie świadkiem wypadku, katastrofy lub kataklizmu, lub jakiś problem zdrowotny. Dziś żyjesz jak we śnie i oburzasz się o głupoty, a jutro zabierają Cię nieprzytomnego, wsadzają rurę w buzię i kroją na stole operacyjnym. I potem nie ma żadnych medytacji czy uduchawiania się, bo to, czy nie stracisz przytomności z bólu, lub czy nie oszalejesz z niego, zależy od tempa, w jakim zadziała kroplówka z morfiną. I czy w ogóle zostanie Ci podana, gdy ta poprzednia okazała się być za słaba.

Więc jakie jest podsumowanie tego artykułu, i jaka jest ta „tajemna, ukrywana doktryna”? 😉 Czy cieszy Cię zwykły, poranny kubek herbaty czy kawy? Czy cieszą Cię codzienne, zwykłe radości? Przecież to tak naprawdę z nich składa się życie. Czy raczej wyżej nad nimi stawiasz coś innego, często będącego iluzją? Np pęd do szukania odpowiedzi na pytania egzystencjalne, czy pęd do poznawania wiedzy? Nie twierdzę, że to się w ogóle nie przydaje, i nie twierdzę że trzeba być bezmózgim lemingiem.

Ale w pewnym momencie ten pęd się zatrzymuje, trafiając na ostateczną i nigdy nie zgłębioną niewiadomą – TAJEMNICĘ ŻYCIA, ŚWIATA, ŚMIERCI, BOGA. Które były tajemnicą, są tajemnicą i mają pozostać tajemnicą, dopóki żyjemy. Jest jedna metoda, by poznać 100% prawdziwe odpowiedzi, ale jej nie polecam przyspieszać. Jest nią śmierć, która jest odpowiedzią na wszystkie zagadki świata. Po niej, jako dusza, czy jako „energia inspirująca” wg innych, będziesz mieć pewność.

-Nie jesteś zbyt potężna… Nie masz nawet łapek… nawet nie możesz podróżować…
-Mogę cię unieść dalej niż okręt – rzekła żmija i owinęła się wokół kostki Małego Księcia na podobieństwo złotej bransolety. – Tego, kogo dotknę, odsyłam tam, skąd przybył – dodała. Lecz ty jesteś niewinny i przybywasz z gwiazdy…
Mały Książę nie odpowiedział.
-Wzbudzasz we mnie litość, taki słaby na granitowej Ziemi… Mogę ci w przyszłości pomóc, gdy bardzo zatęsknisz za twą planetą. Mogę…
-Och, bardzo dobrze zrozumiałem – odpowiedział Mały Książę – ale dlaczego mówisz ciągle zagadkami?
-Rozwiązuję zagadki – rzekła żmija.

Zapraszam Cię także do przeczytania innych moich wpisów o duchowości:

Nadzieja na lepszy świat: empatia czy kult siły? Którą drogą pójdzie ludzkość?
Czy głupcy są szczęśliwsi? „Wiedza daje wolność ale unieszczęśliwia”
Dlaczego w Polsce jest wieczna bieda i wieczne „nie da się”? Spojrzenie mistyczne na ten problem
Te pseudo duchowe teorie mogą doprowadzić do życiowej tragedii. Nie przegap tego, co ważne!
Przebudzenie ludzkości weszło w krytyczną fazę
Który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?
Największa tajemnica duchowości? Nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe!
Uważasz, że jesteś wolny? A masz odwagę zadać sobie kilka prostych pytań?
Czy cierpienie i zło mają sens? Czyli tajemnice i przekłamania w duchowości
Czy karma na pewno wraca? Zaskoczę Cię, ale..

Autor: Jarek Kefir ©

Moja strona jest niezależna od wielkich koncernów, od ideologii i od polityków. Utrzymuję ją z reklam i z Waszych dobrowolnych darowizn. Nie ma u mnie przymusowych opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego:

  • Na konto bankowe:
    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna
    .
  • Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282
    .
  • Na Pay Pal: Kliknij na ten link [LINK TUTAJ]

 

FILM „SZCZURZY KRÓL” UJAWNIA CO NAPRAWDĘ SIĘ STANIE GDY UPADNIE CYWILIZACJA!

Upadek cywilizacji i upadek systemu. Moralność i jej dylematy

Zapraszam Cię na szokujący film z żółtymi napisami „Szczurzy król”, który opowiada o etapach upadku moralności. W rozumieniu autorów filmu, moralność jest zbiorem zasad, jest „spoiwem” społeczeństwa. Moralność związana jest z poczuciem wspólnoty (rodzina, region, naród, cywilizacja, świat – nigdy odwrotnie!). Są to zasady które umożliwiają systemowi i społeczeństwu trwanie.

Z tymi zasadami jest wiele kłopotów. Po pierwsze, wiele z nich jest mocno zdezaktualizowanych. Przykład? Dawne społeczności musiały wymyślać ultra-konserwatywne normy społeczne, choćby dlatego, że nie znano środków antykoncepcyjnych. I praktycznie każdy związek trwający dłużej niż miesiąc, dwa, oznaczał ciążę.

Więc wg tego, co przedstawia ten film, zaczynają dominować jednostki najbardziej zdemoralizowane. Upadła stara moralność, która była jaka była, więc zaczyna funkcjonować prawo silniejszego. Ono zawsze funkcjonowało, ale teraz ma ekstremalną formę, choćby w realiach kapitalizmu.

Film „szczurzy król” opowiada także o tej przewrotnej, pozbawionej moralności logice, jaką kieruje się kapitalizm. Współczesny kapitalizm neoliberalny jest szczytowym „osiągnięciem” cywilizacyjnego kanibalizmu. Jest to system, w którym psychopatyczna elita (0,1%) zagarnia dla siebie 90% zasobów planety. System ten opiera się na pozbawionych moralności i poczucia wspólnoty zombie (konsumentach) i na żerującej na nich elicie „psychopatów-kanibali”. Na szczęście to się zmienia. Znamienne jest to, że to prawica, stawiająca na wspólnotowość, zaczyna reformować ten kapitalistyczny system by był bardziej ludzki.

Jeśli nie moralność, nie wspólnota, nie narodowość.. To co w zamian? Anarchia? Już ją mamy.

Cytuję: „Nie lubimy myśleć o sobie jako potencjalnie irracjonalnych zwierzętach stadnych. Poszukujemy narracyjnych ram, które tłumaczą sprzyjający nam los, najlepiej w schlebiający sobie sposób. Reinhardt i Rogoff nazwali to syndromem: „Tym razem jest inaczej”, ponieważ każda epoka starała się negować ostrzeżenia, argumentując, że teraz jesteśmy mądrzejsi, lepiej zorganizowani lub żyjemy w innym świecie.”
~David Korowicz, Studium globalnego upadku systemowego

Autor: Jarek Kefir

.

jarek kefir
Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

Na konto bankowe:

Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:

Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

4 OSTATECZNE SEKRETY SZCZĘŚLIWEGO ŻYCIA BEZ ZBĘDNEGO PIER*DOLENIA!

Sekret szczęśliwego życia? Lub inaczej: sens życia?!

Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, jaki jest sekret szczęśliwego życia. Lub, inaczej, jak osiągnąć szczęście. Temat ten stał się bardzo modny. Półki w księgarniach czy Empikach uginają się od poradników temu poświęconych. Każdy znajdzie coś dla siebie. Psychologia, coaching, ezoteryka – każda dziedzina i każdy autor obiecuje „coś specjalnego”. Szczęście ma być tuż tuż za rogiem, tuż tuż gdy tylko złapiesz tego króliczka.. Ale przecież podobno nie chodzi o to by złapać króliczka. No właśnie.

Czy ktokolwiek osiągnął obiecane „złote góry” w książkach, poradnikach czy na prelekcjach coachów, za które płaci się drobne tysiąc złotych? No właśnie. Ja sekret szczęśliwego życia znam.. Nie, nie przytoczę tu żadnej gównianej „motywującej” sentencji, bo tego w książkach nie ma. Więc bez obaw. Tutaj opiszę to wszystko bez zbędnego pier*dolenia. Jest to bardzo proste, prostsze niż Ci się wydaje. Nie ma prostszej prawdy i tym samym, nie ma prostszej duchowości. I co zrozumiałe, jest to też bardzo niepopularne w kręgach rozwojowych..

Zaczynamy. Szczęśliwe życia to:
1. Silna psychika i silne, ale zrównoważone ego;
2. Pełne konto w banku (sześciocyfrowe);
3. Kochająca bliska osoba i dużo seksu z nią;
4. Wiedza o tym czego unikać, w co się nie pakować, bo społeczne recepty na życie i społeczne „guwnoprawdy” bywają bardzo zwodnicze. Wiedza daje też większy spokój i wyluzowanie.

1. Silna psychika to podstawa na planecie zwierząt

Bez silnej psychiki nie jest możliwe szczęśliwe życie. Osoba ze słabą psychiką będzie cierpieć (np na depresje, nerwice). Łączy się to często ze słabą asertywnością, co jest przyczyną tego, że ludzie taką osobę poniżają, oszukują itp. Ale nie tylko. Taki człowiek przyciąga właśnie takie osoby, które go jeszcze bardziej wbijają w glebę. Np do związków. Ofiara podświadomie przyciąga kata. Wiele z relacji międzyludzkich opartych jest o program kat-ofiara. To tak jak w przyrodzie: są ofiary (antylopy-weganie) i są drapieżniki (lwy-mięsożercy). W założeniu przyciąganie kata, np niszczącego partnera, ma wymusić na ofierze zdobycie asertywności.

Życie w ten sposób zmusza taką ofiarę do tego, by zebrała swoje siły i w końcu powiedziała: „dość”. Tyle teoria. W praktyce często taka ofiara wpada w tzw. „pętle przechwytu” czyli negatywny wzorzec stale powtarza się i powtarza. Prowadzi to do coraz większego wyczerpania nerwowego i psychicznego. Nerwica, depresja, zespół stresu pourazowego. Jakaś butelczyna tu i tam, jakaś kreska, tabletki.. Potem organizm zaczyna wysiadać fizycznie. Hashimoto, toczeń, Leśniowskiego-Crohna i inne autoimmunologiczne. Rak, zawał, udar czy choćby samobójstwo. Więc jednemu się udaje przejść przez to wielkie sito, przez ten „globalny test inteligencji”, a dziesięciorgu się to nie udaje.

Silna psychika jest szczególnie ważna u mężczyzny. Co by tu nie napisać, to mężczyzna słaby psychicznie ma przerąbane. No jak by tego tematu nie „ugryźć” i jakiego by tu „oświeconego” cytatu nie wstawić, to mężczyzna musi być silny i koniec. Jeden z blogerów lifestyle’owych napisał kiedyś: „Mężczyzna jest jak bank. Ma mieć pieniądze i koniec. Cała reszta to zwykłe pierdolenie.” W pierwszym odruchu łatwo takie słowa obalić, zganić za hołdowanie starym, patriarchalnym wzorcom. No ale żyjemy w świecie realnym, tu i teraz. Te stare, patriarchalne wzorce są, sorry panie i sorry panowie. Ja nie projektowałem tego świata, ja go tylko opisuje. Dlatego szczególnie ważna jest terapia. Jak nie psychoanalityczna, to np u Faridy, która posługuje się jungowską psychologią głębi połączoną z metodą integracji cienia. Link do jej strony TUTAJ [LINK].

Silne ego – od razu wypierdol wszystkie książki Osho, de Mello i Tolle do kubła na śmieci. Możesz tutaj się oburzyć i powiedzieć, że jak to tak, niby jakiś Jarek Kefir, czyli pijący piwo, whisky i klnący jak szewc ziomuś z Polski, wie lepiej niż sam mistrz?! Toż to świętokradztwo! A nie, czekaj, nie świętokradztwo, przecież Ty jesteś taki oświecony, i do kościoła nie chodzisz.. Dobra, do rzeczy. Ja powiem Ci jak to wygląda w życiu realnym. Ego to siła związana z pierwiastkiem męskim. To także energia do działania i zmieniania siebie i świata. Powiem więcej – ego jest jak mózg, wątroba, serce, czy choćby jak podświadomość. To jedna z wielu składowych naszego istnienia. Po co jakąkolwiek część nas samych usuwać?

Może zamiast pozbywać się ego, ujeb sobie nogę? Jak jakiś mistrz duchowy napisze w swojej nowej książce, że aby być oświeconym, to trzeba uciąć sobie prawą nogę, to zrobisz to? Cytaty rzekomych wielkich mistrzów o pozbywaniu się ego są jedną wielką bzdurą i nadają się tylko do kubła na śmieci. Możesz tutaj się zaklinać na wszystkie świętości.. ups, przecież jesteś oświecony i nie wierzysz w świętości. No ale możesz przedstawiać taki i inny argument, ale w życiu realnym, właśnie w tym „tu i teraz” to nie działa. Ego to Ty. Ego to Twoja unikalna, niepowtarzalna tożsamość. Od Ciebie i od Twojej pracy nad sobą zależy, jakie Twoje ego będzie. Czy będzie świadome czy nieświadome, czy będzie Tobą na ślepo sterowało, kreując coraz to nowe pragnienia, czy też będzie Ci pomagać.

2. Pieniądze szczęścia nie dają? No proszę Cię..

Możemy się wspinać na wyżyny intelektu, możemy tutaj wstawiać cytaty i sentencje o wrażliwości, dobrym sercu i uduchowieniu.. I tak, będą one prawdziwe. Ale nie do końca. Bowiem prawdą jest to, że jak nie ma zaspokojonych potrzeb materialnych, jak jest ciągły lęk o byt, to życie zmienia się w piekło. I tego nie da się w żaden sposób ominąć ani przeskoczyć. Dach nad głową i by było co do gara włożyć – to podstawa. W przeszłości stabilizację zapewniały nam małe, plemienne lub wioskowe osady. Każdy miał swoje pole, każdy miał świnkę czy krówkę w zagrodzie.

Jeden czy dwa dni robili u szlachcica pańszczyznę, a resztę dla siebie. Jak jeden podupadł na zdrowiu czy miał jakiś wypadek, to po pierwsze miał rodzinę, a po drugie tu sąsiad Józek poratował workiem mąki, tu zięć Zdzichu dał beczkę bimbru.. I tak życie w miarę bezpiecznie się toczyło. Wszystko zmieniło się wraz z nastaniem ery nierówności finansowych. Od tej pory ludzie bezpieczeństwa upatrują nie w grupie, ale w pieniądzu. A tego pieniądza jest tak mało. Bo system jest tak sprytnie skonfigurowany, że 90% bogactwa płynie do garstki miliarderów.

Dlatego świadomość finansowa i ogólnie przebudzenie ekonomiczne jest niezwykle ważne w procesie przebudzenia czy też oświecenia. Nie da się być prawdziwie świadomą osobą, jednocześnie gardząc sferą materialną czy nawet tymi pieniędzmi. Pieniądze to krwiobieg gospodarki, to źródło życia. Pieniądze nie powinny być celem samym w sobie, jak u korpo szczurów. Ale z drugiej strony, bez pieniędzy życia nie ma. Mentalność osoby poznasz po tym, jak ocenia i jak szanuje pieniądze. Tak samo mentalność narodu ocenisz po tym, jakich ma liderów, jakie ma zarobki i jaki ma system ekonomiczny. I ostatnia rzecz – bez przebudzenia ekonomicznego, bez nabrania szacunku do pieniądza nie będzie żadnego przebudzenia, żadnej globalnej świadomości.

Szerzej opisywałem te zależności w poniższym artykule:
Dlaczego w Polsce jest wyzysk i bieda? Spojrzenie ezoteryczno-duchowe na prastary temat

3. Miłość i seks to źródło życia

Seks i miłość aktywuje energię życia, przez ezoteryków zwaną energią kundalini. Wg ezoteryków kobieta i mężczyzna wymieniają się wtedy swoimi energiami. Kobieta uzyskuje od mężczyzny energię, której jej brakuje. A mężczyzna uzyskuje od kobiety energię, której jemu brakuje. Nie będę oczywiście się tutaj rozpisywał o tym, bo nie zajmuję się ani niezbyt wierzę w sprawy energii. Wierzę tylko, że jest to pewna „energia witalna”, zgodna z programem natury. Matka natura „popycha” nas w ten sposób do rozmnażania, by zachować ciąg koła życia (koło Samsary). Ludzka interwencja, czyli antykoncepcja i aborcja, nieco skomplikowała i pokrzyżowała te plany, cywilizując ślepą replikację.

Stare, mądre i trochę wulgarne przysłowie ludowe głosi, że: „Baba bez bolca dostaje pierdolca, a facet bez dziury chodzi ponury.” No i w świecie realnym ma to miejsce. Seks i miłość to potężna siła życia. Co by nie mówić, i jak by do tego tematu nie podchodzić, to zakochani lub często kochający się ludzie są pełni życia i pełni wigoru. Zaś u osób które nie mają seksu, szczególnie u mężczyzn, dziwnym trafem rozwijają się choroby. Albo chociaż rozwija się zniechęcenie, chandra, depresja.

Czyżby natura eliminowała w ten sposób osobniki niezdolne do rozrodu, „indukując” czy też „zaszczepiając” w nich nerwicę, depresję czy choroby typu Hashimoto? Czyżby to był sprytny mechanizm natury, której zależy tylko na rozrodzie i na jakościowych genach? Przecież depresja i szczególnie Hashimoto, które jest obecnie epidemią, jak by na to nie patrzeć, odcina od wszystkich życiodajnych hormonów. Blokuje tyroksynę, kortyzol, DHEA, czyli hormony tarczycy i nadnerczy, z których płynie właśnie ta siła życiowa. Koniec końców, nawet oficjalna nauka dawno temu stwierdziła, że zakochanie, miłość i seks zapobiegają wielu chorobom i dodają siły.

Przeczytaj też:
Czy mężczyzna ma prawo do słabości?
Jak wyjść z friendzone? Sekrety relacji damsko-męskich

4. Wiedza ukrywana vel widza tajemna o społeczeństwie

Społeczeństwo lubi nęcić młodych ludzi obietnicami. Obietnicami tego, że jak zrealizuje się główne cele (szkoła, praca, ślub, dzieci) to zacznie się sielankowe życie. Nawet te głupie reklamy, tak bardzo programujące podświadomość, głoszą to przesłanie. Rób tak jak my, to osiągniesz szczęście. Ono jest tuż tuż, tuz za rogiem.. Tylko weź kolejny kredyt. Tylko weź jeszcze jedną godzinę nadgodzin. A potem weź jeszcze dwie godziny nadgodzin. I jeszcze kolejny kredyt i kolejny.. A potem masz 40 czy 50 lat, żonę która ma wieczne pretensje, dzieci które Cię nawet nie znają, bo przychodzisz do domu zjebany koło 20, pijesz sześć piw by zabić dojmujący ból istnienia i idziesz spać.

Warto żyć po swojemu. Warto wiedzieć swoje. Natura dała nam penisy i waginy, by doświadczać przyjemności, ale przy okazji się rozmnażać jak króliki. A że nie jesteśmy królikami, tylko dumnymi istotami Homo Sapiens, to wymyśliliśmy sobie antykoncepcję. No i wymyśliliśmy operację wyrostka robaczkowego, by chory nie zdychał kilka dni w męczarniach. I antybiotyki wymyśliliśmy. Zamiast tygodniowego konania w męczarniach wśród gnijących flaków na sepsę, które byłoby tak bardzo bio i eko, to człowiek wymyślił taką wankomycynę. Czyli bardzo silny antybiotyk, ratujący życie w skrajnych przypadkach.

No i wszystko nam się skomplikowało i pomieszało. Natura chce tak, ale człowiek chce inaczej. Społeczeństwo chce tak, ale człowiek se zdobył wiedzę i chce inaczej. Ot, mądruś jeden się znalazł, będzie wiedział i robił inaczej niż my. Ukrzyżować! Na stos! Zrobić mu lobotomię! Yyy, ups, to nie ta epoka. Teraz możemy wobec takiego wolnomyślicielskiego heretyka tylko jakiś mały ostracyzmik zrobić. Ewentualnie użyć argumentu o nie naukowości, teoriach spiskowych. Z kolei wobec innych niepokornych – można użyć argumentu o społecznym nie dostosowaniu się, nie przestrzeganiu norm społecznych, itp.

Fakty są takie, że społeczeństwo rządzi się swoimi prawami. Społeczeństwo jako masa, jako te „owce Panurego” muszą być rządzone twardymi zasadami i silną ręką. Dlatego ja od dawna mówię, że choć mogę mieć wolnomyślicielskie poglądy, to jednak wolę, by tymi „owcami Panurego” zarządzał silny, prawicowy rząd. Pytanie najważniejsze: czy to, co służy społeczeństwu, czy to, co utrzymuje ich w karności i dyscyplinie, będzie służyło jednocześnie Tobie, czyli osobie mającej wiedzę? Najczęściej nie będzie służyło. I właśnie temu służy wiedza. Kiedy wyluzować, czego przestać się czepiać, czego unikać, w co się nie pakować.. Najczęściej taka „illuminacja” przychodzi koło 30 roku życia.

Faktem jest to, że pytanie o sens życia jest jednym z najbardziej palących i bolących pytań. Większość ludzi tego pytania nie zadaje w ogóle. A wszelkie wątpliwości są u nich gaszone przez ideologie, religie czy społeczne doktryny. I bardzo dobrze, one są potrzebne by system i społeczeństwo trzymać w ryzach. Są potrzebne po to, by tłumaczyć rzeczywistość tym, którzy nie potrafią myśleć samodzielnie. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy człowiek zdaje sobie sprawę, że te wszystkie doktryny są fałszywe i tak naprawdę służą tylko elicie.

Wtedy zaczyna się to całe poszukiwanie sensu pośród ogromnych mórz rozpaczy i bezsensu. Bo tym w istocie jest życie – jedną wielką niewiadomą, po co to wszystko istnieje. My nadajemy temu sens, my „nastrajamy się” na taką a nie inną rzeczywistość, a potem ona się materializuje. Kłopot w tym, że najczęściej nie nastrajamy się na rzeczywistość świadomie. Ale robi to za nas nasza podświadomość, która w 2018 roku działa podług programów pasujących do lat ’60 XX wieku. A od tamtego czasu zmieniło się wszystko i jeszcze więcej.

A kto w nas te programy zaszczepił? Nasi rodzice, którzy bali się dosłownie wszystkiego. No i koło się zamyka. Całe życie odkodowujesz te negatywne programy, nieustannie poszukujesz i poznajesz siebie.. I po co? Nagle masz te 70 lat. Organizm zniszczony chorobami, ciało stare.. I pewnego dnia doznajesz olśnienia. O kur*wa, jakie to proste! A więc to wszystko? A więc to całe oświecenie? No ale masz już 70 lat, i niedługo do Twych drzwi zapuka zegarmistrz światła purpurowy. Och, jaka to szkoda, że nie wiedziałeś tego wszystkiego w wieku lat 18… Prawda?

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

Moja strona jest niezależna od wielkich koncernów, od ideologii i od polityków. Utrzymuję ją z reklam i z Waszych dobrowolnych darowizn. Dzięki temu mogę docierać z demaskacjami i z ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi, wpływając na zwiększanie świadomości. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego. Byt niezależnych mediów jest teraz trudny i od Waszej dobrej woli zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

 

Najpotężniejszy sekret i zarazem oszustwo duchowości. Czy bogactwo i radość są grzeszne?

Wiele pięknych mitów musi upaść.. Czyli witaj na Ziemi

W poprzednich felietonach pisałem, że upadek mitu „dobrej matki natury” jest jedną z większych „traum” na drodze tych, którzy chcą poznać prawdę o świecie. Wiele takich mitów musi upaść. Ich upadek jest bolesny dlatego, że są one nacechowane nieraz ekstremalnie silnymi, dobrymi emocjami. I jest to nieprzypadkowe. Bardzo trudno jest zrezygnować z kajdan, które zrobione są ze złota, i których nauczono nas nosić z radością.

I tym samym, bardzo trudno zrezygnować z czegoś, co darzyło się tak ogromną czcią. Co nacechowane było ogromnymi dobrymi emocjami czy ciepłymi wspomnieniami. Np filmem romantycznym  czy opowieścią babci z dzieciństwa. W tym właśnie tkwi pewien haczyk. Rzeczy, które mają nas zniewolić i podporządkować społecznej maszynerii, przedstawia się w samych superlatywach. Pomija się zagrożenia i minusy, pomija się że u większości ludzi to po prostu nie wychodzi, nie działa, nie czyni ich szczęśliwymi. No i pompuje się w taką propagandę sukcesu cała masę pozytywnych emocji.

Jak pisał jeden z czytelników, że chwalone zewsząd „życie realne w społeczeństwie” opiera się na prostej podstawie. Co wolno wojewodzie, to nie Tobie smrodzie. Kali ukraść krowę to dobrze, Kalemu ukraść krowę to źle. Jebać to my, a nie nas. Ludzie nie posiadają ani zasad z gatunku tych wyższych, szlachetniejszych, ani nie posiadają żadnej wiedzy. Absolutnie żadnej, poza głupio-mądrymi wstawkami, że pokorne cielę dwie matki ssie czy przez żołądek do serca.

Mają te swoje proste programy, które, jak już wyjaśniałem – są dokładnym odwzorowaniem praw natury. Większość ludzi to takie małe skurwysynki. Gdy widzą silnego, to nie podskoczą, tylko się podlizują. Często w żałosny sposób. A gdy widzą słabość, to od razu wbijają szpilkę. Są ofiarami silniejszych i mądrzejszych, i katami dla słabszych od siebie.

Gdy przychodzi olśnienie świadomości. A więc to takie proste!

Czasami człowiek ma te 70, 80 czy więcej lat, i przychodzi na niego taka illuminacja, takie olśnienie. Acha! Więc to kurwa tak! To takie proste! A całe życie robiłem na odwrót, szarpałem się, szamotałem.. A to po prostu nie tak. Przykład to Danuta Szaflarska, zmarła niedawno w wieku ponad 100 lat. Dożyła dzięki temu bardzo sędziwego wieku w pełnej sprawności umysłu. Pisała bardzo mądre rzeczy.

Jednym z przejawów takiej mądrości która czasami przychodzi na starość jest poniższa anegdota-kawał:
-Dziadku, Ty jesteś taki mądry, powiedz mi.. Wujek Janusz ma zboże i modli się o słońce. Wujek Zbyszek ma warzywa i modli się deszcz. I co teraz zrobi Bóg?
-Wnusiu, wnusiu, Bóg jeszcze znajdzie sposób, by zaszkodzić i jednemu, i drugiemu..

No i człowiek taki może tylko patrzeć na to co wyprawia szalona młodość i.. milczeć, po prostu milczeć. Natura ludzkiej młodości jest taka, że musi się naruchać, narobić dzieci, nachlać, naćpać, nalać po mordach – jednym słowem: musi spać. Mieć niską świadomość. Bo inaczej niewielu by chciało służyć strukturom społecznym. Bądźmy szczerzy. Przy obecnej agresywności ludzkiego gatunku i przy obecnej ekonomii, która zabiera Ci 90% wygenerowanych dóbr.. To służba społeczeństwu zabiera Ci to, co masz najważniejsze – siebie.

Nie przekonasz przekonanego i nie zmienisz złego swoją miłością

Obecnie dzięki rozwojowi technologii, nauki, i dostępowi do informacji, takie olśnienie często przychodzi u ludzi koło 25, 30 czy 35 roku życia. Związek nie musi już być idealny. Nie trzeba już stroić fochów o głupoty, bo one są gównem, nie liczą się. Nie szukamy tych ideałów z czasopism i z lifestyle’owych, mądrych inaczej artykułów. Nie trzeba już przekonywać, agitować, namawiać, zmieniać. Bo to nic nie daje – nie przekonasz już przekonanego. Nie trzeba uszczęśliwiać na siłę ani mieć nadzieję, że ten „zły” zmieni się pod wpływem miłości. Bo to daje skutek odwrotny od zamierzonego i obraca się przeciwko nam.

Życie nie jest instagramowym blogiem, gdzie nawet kibel na zdjęciu ma dorysowane fotoszopem gwiazdki i jest „inspirejszyn” i w ogóle. To wielkie błogosławieństwo tych czasów, że część z nas, często po życiowej burzy, doznaje tego olśnienia wcześniej. Korzystajmy z tego. W „życiu realnym w społeczeństwie” (jak ja lubię ten zwrot, jest taki „niewinny” 😉 ) przydaje się pewna umiejętność. Ślizganie się. Wiedz swoje, rób swoje, nie dawaj sobie niczego narzucać. Ale najlepiej nie afiszuj się ze swoją wiedzą. Ani ze swoim stylem życia, w którym masz mało obowiązków, bo ludzie go nienawidzą z zasady.

Jak trzeba, to strugaj i wariata. Wiedz że zwierzyć się ze swoich problemów możesz przed nielicznymi ludźmi. Pogadać o tym co wiesz – z jeszcze mniejszą ilością osób. Co Cię bowiem obchodzi uświadomienie Karyny z pracy, która codziennie kłóci się ze swoim Sebą? Albo uświadomienie nadętej Grażyny, też z pracy, która ma się za nie wiadomo co i głosuje na Nowoczesną? Ludzie oceniają innych na ogół przez pryzmat wykształcenia, stanowiska, zarobków, pozycji społecznej. Gdy przychodzi umiejętność dostrzegania w ludziach czegoś więcej.. To nie jest prawdą, że zaczynasz czuć szacunek do każdej istoty. Bla bla, new age.. 😉 Wtedy z większością ludzi nie chcesz wypić nawet kawy.

Społeczeństwo czyli mentalny trup

Więc ślizgaj się, sprawnie i zwinnie, jak wąż. Walka ze światem też nic nie daje, a wiem to po sobie. Walka z ideologiami, religiami, wszelkimi grupami ludzi, nacechowana silnymi negatywnymi emocjami, prowadzi prędzej czy później do wyczerpania. Człowiek robi sobie tak wrogów. Ludzie podświadomie wyczuwają Twój stosunek do nich, i bywa że sami pierwsi Cię atakują. Albo jeśli masz silną, agresywną chęć zmiany, uświadomienia, uszczęśliwienia innych na siłę – to oni to też wyczuwają. I np inaczej, bo agresywniej z Tobą dyskutują. Nie posłuchają nawet Twojej sugestii, i to nawet wtedy, gdyby mogła im naprawdę pomóc.

Wiele mówi się teraz o cierpieniu. Jest ono związane z życiem w świecie, gdzie wielu rzeczy brakuje i trzeba o nie walczyć z innymi istotami. Jest to lęk przetrwania, czyli grzech pierworodny ludzkiego gatunku. Generuje on chyba całe zło na świecie. Bo skoro zasobów jest za mało i nie starczy dla każdego, to pojawia się pokusa by odebrać je innym siłą lub podstępem. Cierpienia jest dużo. Więc trzeba je jakoś tym zmęczonym życiem szaraczkom wytłumaczyć, usprawiedliwić. M.in. po to, by dalej służyli strukturom społecznym (a więc elicie) i by np nie załamywali się, nie popełniali masowo samobójstw. Te i inne kwestie poruszyłem w jednym z felietonów – link TUTAJ.

Cierpienie ma się podobać jakiemuś Bogu. Bóg nas w ten sposób doświadcza. Testuje naszą wiarę. Daje nam łaskę, dzięki której dostaniemy nagrodę. Nie, nie teraz – ale po śmierci. Nie, nie w świecie realnym, ale w niebie. W świecie realnym baluje i bogaci się elita, a nie Ty, szaraczku. Albo inaczej: to negatywna karma, bo przecież karma zawsze wraca. Ach, nic nie robisz złego, szanujesz innych, jesteś  dobrym człowiekiem? Więc to musi być karma z poprzednich żyć. Nic nie rób więc, bądź bierny i mierny, przecież karma musi się wypalić. Sama wypalić – bo przecież wszystko jest zaplanowane i zależne od karmy.

Czy Twoje cierpienie podoba się Bogu?

Lub jeszcze inaczej: cierpienie to są lekcje życiowe. Przez nie uczymy się być lepszymi ludźmi. Uczymy się przez nie rozumieć tych słabszych i prześladowanych. I dzięki tym lekcjom uczy się Twoja dusza – jest to kapitał, który zaprocentuje w przyszłych wcieleniach. I jak to kapitał – będzie się powiększał i powiększał, coraz szybciej, coraz bardziej na luzie i sprawniej. No tak, to jest pewna prawda.. Z tym że nie jest to całość prawdy, i z takim myśleniem wiąże się pewna pułapka.

Bo kolejna część prawdy, wg mnie dużo ważniejsza, to fakt, że przyszliśmy na ten świat by się zmierzyć z niesprawiedliwością, wyzyskiem, złem. By redukować to cierpienie, a nie kurwa napawać się nim czy je usprawiedliwiać. I na pewno nie po to, byśmy byli wobec tego wszystkiego bierni i ulegli. To najgorsza możliwa postawa – bo właśnie wtedy nie odrabiasz tych życiowych lekcji. Życie stawia przed Tobą szereg cierpień i przeszkód, ale jeśli im się nie przeciwstawiasz w mądry sposób – to marnujesz szansę na naukę. Sam znałem poczciwą kobietę, która cierpiała będąc z głupim partnerem, ale nie chciała od niego odejść tłumacząc to karmą.

Na tym polega ewolucja mentalności jednostki, narodu czy całej ludzkości. Grupa prześladowanych zaczyna dostrzegać swoją złą sytuację i sprzeciwiać się jej. Tak właśnie zmienia się świat. Świat zmieniają jednostki i grupy, które mają gdzieś te koncepcje o karze boskiej czy karmie, i po prostu biorą sprawy w swoje ręce. Więc cierpienie i lekcje z niego wynikłe niech sobie tam będą.. Ale nie to jest Twoim zadaniem na Ziemi, ale sprzeciwienie się temu i zredukowanie tego.

To radość jest prawdziwym celem życia

Tak więc mogę Ci powiedzieć, że cierpienie nie jest potrzebne i nie podoba się żadnemu bóstwu, ani żadnemu mechanizmowi typu karma. Drugi cel życia, wg mnie ważniejszy od przerabiania tych lekcji – też jest zaciemniany przez różne doktryny. Ten cel to po prostu radość, zabawa, miłość, seks, wino, śpiew, hulanki i swawole.. Jak i swobodne wyrażanie siebie – swoich pasji, hobby. Robienie tego, co Cię uskrzydla daje potężny zastrzyk energii. A system i społeczeństwo robi wszystko, by nas od tego odciąć. Masz więc spoważnieć i nie zajmować się „głupotami„. No i żyć w spokoju i wolności nie możesz – kredyt, ślub, dom, drzewo, dzieci i pracuj na rzecz struktury.

Patrzyłem długo na cierpienie swoje i innych ludzi, jak i na biedę w Polsce. Mogę więc stwierdzić, że to nie jest do niczego potrzebne. To tak jak wrzód – jeśli umiesz go wyleczyć, to jesteś wielki i zyskujesz lepsze i dłuższe życie. I możesz przekazać wtedy wiedzę innym i im pomóc. Zaś jeśli zaczynasz czcić ten wrzód jako coś więcej niż balast do usunięcia.. To jesteś po prostu pojebem. Lub chociaż osobą niezbyt świadomą. Podobnie jak cierpienie traktowana jest bieda. Bieda ma być czymś dobrym, a bogactwo – złym. Bo prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do nieba.

Bo znowu, bogacić się może tylko elita, kosztem społeczeństwa, jego cierpienia i biedy. A one najczęściej po prostu degenerują, i nic więcej. Cierpienie powoduje po prostu albo pasmo traum trudne do zakończenia, albo czyni z ludzi psychopatów. Lub chociażby czyni z nich zimne suki czy drani, ludzi raniących innych i zamkniętych na miłość. Bieda z kolei powoduje wpadnięcie jednostek i całych społeczeństw w tzw. „pętlę przechwytu„. Polega to na tym, że bieda powoduje większą skłonność do agresji, nienawiści, nietolerancji, wpieprzania się w życia innych. Osłabia ona mentalność i morale. Z kolei im gorsza mentalność narodu, tym gorsza elita nim zarządzająca i tym większa bieda. I koło pętli przechwytu się zamyka.

Obrzydzić ludziom bogactwo i radość ku chwale elity

Dlatego każda religia ma w sobie mechanizm obrzydzający pieniądz i bogactwo, wraz z całą resztą uciech świata materialnego. Pisałem o tym w ciekawym felietonie o pieniądzach, bogactwie i kapitalizmie – link TUTAJ. Również nowa duchowość (new age i różne formy ezoteryki) zawiera w sobie ten moduł. Pieniądz jest więc złą energią, niską wibracją, złem wcielonym, a my powinniśmy powrócić do jakiejś wymiany barterowej. I w ogóle, powinniśmy wg osób tak myślących porzucić wszelką technologię, medycynę i cywilizację, i zamieszkać w „eko” chatkach z patyków i gówna.

Ktoś mądry powiedział, że to, co masz w rękach, zależy od tego, co masz w głowie. I to jest prawdziwie duchowa prawda – a nie kultywowanie taplania się w błocku biedy i cierpienia. Sytuacja materialna człowieka jest odbiciem stanu jego emocji i energii. To nie bogactwo przynosi szczęście, ale szczęście (czy tam dobre emocje) powodują bogactwo. Wtedy pieniądz robi się przysłowiowo „z niczego„. Tak więc to od tego, co zaprogramują dziecku rodzice, zależy czy skieruje swoje pierwsze dorosłe kroki na giełdę by uczyć się inwestować, czy do psychiatry. A większość idzie po prostu ze spuszczoną głową do urzędu pracy, a potem do banku po kredyt. Po szarą, nudną egzystencję ojca rodziny czy matki Polki.

Gdy spojrzy się na to co napisałem, jak i na inne prawa rządzące światem i jego składowymi.. To można dostać zawrotu głowy. Wielu oświeconych mówi, że gdyby człowiek nagle, za szybko tę prawdę poznał, to na zawsze postradałby zmysły. Skala manipulacji jaka tu istnieje, jest olbrzymia i dotyczy każdej dziedziny naszego jestestwa. Nie chodzi tylko o to, że w szkole uczą dzieci debilizmu, że TVN czy GW kłamią, a Gazeta Polska nachalnie głosi tezę o zamachu ruskich. Bo to nawet nie jest ten wierzchołek góry lodowej.

Laboratorium Ziemia, czyli dystopia idealna

Wszystkie wartości są na Ziemi odwrócone o 180 stopni. Dobro przedstawiane jest jako zło, jako coś grzesznego, wstydliwego, niemiłego bogu. Ewidentne zło, które czyni ludziom ogrom krzywd, przedstawiane jest jako cnota. Nie wiem kto stworzył tak skrajnie dystopijny świat i po co. Czy to demiurg, czyli gnostyckie, złowrogie bóstwo rządzące upadłymi światami? Na obecną chwilę wiem jedno. Nie jest możliwe by tak diabelnie perfekcyjna „maszyna” powstała w wyniku wielkiego wybuchu i ślepej ewolucji. Bo w tym wszystkim jest pewien porządek i perfekcja. Porządek i perfekcja, które mogą budzić grozę.

Podobno żyjemy w czasach, w których można wszystko i zarazem nic. To powiedzenie ma kilka znaczeń 😉 Możesz wszystko, jeśli znasz prawa rządzące światem. I jeśli przez okres swojej nieświadomości nie dałeś sobie wcisnąć powszechnie obowiązujących recept na życie. Nie możesz nic – bo wyżej dupy nie podskoczysz. I żyjąc w danym państwie, musisz np przestrzegać prawa z jego biurokracją, i płacić podatki.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/