CZY WYSOKO ROZWINIĘTA LOGIKA MOŻE CI ZASZKODZIĆ!?

Chciałbym Ci uświadomić, że posługując się wysoko rozwiniętą logiką połączoną z dużą wiedzą i z dużą zdolnością prowadzenia dyskusji, można uargumentować każdą, nawet najbardziej chorą lub zbrodniczą doktrynę.

Kiedyś, dawno temu, mój znajomy postanowił pobawić się z innymi moimi znajomymi w kotka i myszkę. Miał on bardzo wysoko rozwiniętą logikę i zdolności ekstrawertyka. Gadka szmatka przychodziła mu bez żadnej trudności. Posiadał też bardzo rozbudowaną umiejętność erystyki – sztuki prowadzenia dyskusji. Potrafił zagiąć każdą osobę swoim zamysłem logicznym i wykazać u niej brak logiki. Na domiar złego, miał również bardzo rozbudowaną wiedzę z zakresu filozofii, socjologii i politologii.

Wdawał się on dla zabawy w różnego rodzaju dyskusje z moimi znajomymi, zarówno w świecie realnym, jak i na platformie wirtualnej (słynne kiedyś forum PHP BB by Przemo), gdzie „spotkaliśmy się” często wieczorami. W tworzonych przez siebie tematach do rozmowy poruszał zagadnienia i idee niemal żywcem wyjęte z filmu o Hannibalu Lecterze. Coby o tym nie mówić, to nie było to ani normalne, ani zbytnio nie trąciło empatią. Czytaj dalej „CZY WYSOKO ROZWINIĘTA LOGIKA MOŻE CI ZASZKODZIĆ!?”

CZY ISTNIEJE COŚ MISTYCZNEGO, CO WYKRACZA POZA LOGIKĘ?

Czy istnieje coś duchowego, co jest poza racjonalną logiką?

Całe nasze życie to podróż przez idee, doktryny, cele które sobie stawiamy, wymagania i oczekiwania względem nas, którym chcemy sprostać lub nie, przez doświadczanie, kupowanie, zdobywanie i tak dalej. Często na tej drodze smakujemy najróżniejszych owoców. Często jemy je jeden za drugim, lub zamieniamy systematyczne zjadanie jednych owoców na zjadanie innych.

Bywa, że traktujemy nasze życie jako listę celów do „odhaczenia.” Masz to, to i to. Zdobyłeś to, to i to. Więc osiągnąłeś sukces. Masz status. Możesz określać się jako „prawdziwy mężczyzna”, „prawdziwa kobieta”, zdrowy członek społeczeństwa, członek klasy średniej, człowiek mający gust i tak dalej. Odhaczyłeś tę listę, brnąłeś przez życie tak, jak tramwaj mknie przez swoją trasę. Od pętli do pętli, czyli od początku do końca, zatrzymując się na wyznaczonych odgórnie przystankach, by potem trasę zakończyć. Zakończyć zgodnie z rozkładem, który już ktoś wymyślił.

W końcu to nie motorniczy wybiera trasę tramwaju, ale projektanci tras jak i zespół planistów zarządzających komunikacją miejską. Tramwaj zaliczył wszystkie przystanki tak, jak motorniczemu nakazano, więc może spokojnie spocząć na pętli a wieczorem zjechać do zajezdni. Tak samo człowiek odhaczył tę listę celów, wymagań i oczekiwań, więc może spokojnie spocząć na laurach i czekać na emeryturę przed TV. Czytaj dalej „CZY ISTNIEJE COŚ MISTYCZNEGO, CO WYKRACZA POZA LOGIKĘ?”

Zdradzę Wam sekret: przebudzenie i oświecenie nie istnieje..

Zdradzę Wam sekret: przebudzenie i oświecenie nie istnieje..

przebudzenieWklejam fragment książki Colin P. Sisson „Wewnętrzne przebudzenie„. Nie jest to publikacja odkrywcza ani dająca jakieś praktyczne wskazówki. Jednak we fragmencie tym jest kilka ważnych kwestii. M.in. taka, że żadna książka ani koncepcja nie sprawi że poczujesz się lepiej sam ze sobą. Co więc sprawi? Bo tak czekać na zrozumienie, przebudzenie czy „oświecenie„, którego nikt tak naprawdę nigdy nie widział, można całe życie, do usranej śmierci.

Lata mijają, lęki, depresje, traumy ciągle są obecne i ciągle się pogłębiają pomimo czytania coraz to nowych poradników i koncepcji dziwnej treści. Tych mistrzów new age, książek, koncepcji, i tych całych coachingów jest coraz więcej i więcej. W pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że całe to oświecenie i przebudzenie jest jednym wielkim mitem i kłamstwem – jednym z większych jakie zna ludzkość. Stajesz przed murem, a raczej przed przepaścią. Za którą nie ma upragnionego oświecenia – bo ono nie istnieje i nigdy nie istniało. Jest tam ściana, przepaść, próżnia, otchłań – dobrze charakteryzuje ten stan angielskie słowo Oblivion.

Co można więc zrobić? Ten akapit jest najważniejszy.. Przede wszystkim odciąć się od destrukcyjnych programów, żądań i oczekiwań społeczeństwa, ideologii, religii, newsów, informacji, celebrytów, sportu (kibicowania) itp itd. Docenić codzienne małe radości i nie wyolbrzymiać smutków. Nauczyć się tworzyć i wzmagać szczęśliwe myśli zamiast tych przygnębiających czy przerażających. Poznać i realizować swoje hobby, pasje, prawdziwe cele naszej istoty – właściwe tylko nam. Docenić żart i humor, gdyż humor obok pasji (hobby) jest czymś co jest potężne. Nie realizować celów cudzych i niszczących (np narzucanych przez religie, społeczeństwo, innych). Możesz nauczyć się bronić przed wampiryzmem energetycznym otoczenia bliższego i dalszego. Jak i poznać inne tajniki praw wszechświata.

Powyższy akapit to w zasadzie większość, jeśli chodzi o pracę nad sobą. Im szybciej zdasz sobie sprawę że żadne przebudzenie ani oświecenie nie istnieje, tym szybciej się podniesiesz z kolan. To miraż, fatamorgana, za którą bezskutecznie goniłeś latami. Możesz zrobić to, co przedstawiłem w akapicie powyżej a o czym napisałem kilkadziesiąt artykułów. Przedstawiłem w nich nawet nazwiska mistrzów i ich książek. Próżno szukać w tych książkach czegokolwiek o oświeceniu, raczej są tam praktyczne rady i sposoby, krok po kroku. Nie ma tam zbyt wielu górnolotnych i pięknie brzmiących sentencji i cytatów. Wszak: „nie ma nic gorszego od pięknych słów które kłamią.

I właśnie dlatego te książki zawierające praktyczne sposoby są tak prawdziwe. Nie chodzi o to by gonić za mirażem oświecenia, który jest tak naprawdę kolejnym złudzeniem.. umysłu i ego. Chodzi o to, by zaakceptować się, przepracować swoje lęki, kompleksy i traumy, i poczuć się dobrze sam ze sobą. Właśnie wtedy uzyskasz ogromną ilość spokoju, stabilności, energii i mocy, których wcześniej nie miałeś. Nie ma w tym żadnego górnolotnego oświecenia, ani też żadnej tajemnej wiedzy. Cały klucz tkwi w prostocie i w potencjale, który masz od dawna – bo z nim się urodziłeś. Nie w oświeceniu którego nikt nigdy nie widział, ani nie w tajemnych rytuałach.

Druga ważna kwestia w poniższym fragmencie, to fakt, że powinieneś zacząć poznawać sercem. Co to w praktyce oznacza? Mamy dwa ośrodki decyzyjne: umysł logiczny i jego ego, jak i duszę (nadświadomość) która wg niektórych jest tym samym co podświadomość. Mamy stan permanentnego rozszczepienia, czyli schizofrenii duszy i umysłu. Nie ma w nas jedności tych sfer decyzyjnych a to generuje potężne, cywilizacyjne problemy. To tak jakby były w nas samych dwie całkowicie sprzeczne i skłócone osobowości.

Dobrze się poczujesz sam ze sobą, jeśli osiągniesz stan porozumienia między duszą a umysłem. Obecnie mamy prymat doktryny kartezjańsko-newtonowsiej zwanej też materializmem, racjonalizmem, ateizmem. Jest to triumf umysłu logicznego i ego. Dusza została zapędzona do narożnika, zboksowana przez wrzeszczący umysł i zapomniana. Umysł bez porozumienia z duszą nie osiągnie zbyt wiele. Umysł bez porozumienia z duszą tworzy swoje potworki (ideologie, religie, politykę, rywalizację, hierarchię itp itd) czyli wszystko to, co przynosi zło.

Umysł logiczny ma wiele wad. M.in. nie jest w stanie stworzyć nic nowego – wszystko co nowe (w sztuce, muzyce, ale nawet.. nauce) pochodzi z pracy duszy. Ma też ekstremalnie małą moc obliczeniową w porównaniu z duszą. Ktoś proponował porównanie – kilka kilobajtów dla umysłu i tryliony gigabajtów dla duszy. Umysł powinien być złączony z duszą, powinien być jej żaglem. Jednak od dzieciństwa jesteśmy uczeni tego, by to umysł sam decydował. A on nie jest w stanie tego robić tak by było to konstruktywne, więc mamy to, co mamy.

Nie wiem kto tworzył w ten sposób istotę człowieka i w jakim celu. Ale to nie tak powinno być. A może odwrotnie? Może to dokładnie tak powinno być? Dzięki temu ta planeta jest bardzo trudną szkołą życia. Może więc musi taką być jeszcze eony eonów czasu? Jeszcze polecam poniższy obrazek:

przebudzenie (2)Nie zmądrzeją.. Bo nawet gdy przychodzi mądrość, to człowiek ma 80 lat. I ciągle przychodzą nowe i nowe pokolenia, które muszą popełnić dokładnie te same błędy co wszystkie pokolenia od zarania dziejów. A młodzi nie chcą słuchać. Młode rozgorączkowane głowy mają swój świat, swój bardzo głęboki sen na jawie i myślą że akurat u nich będzie inaczej. Ten sen na jawie towarzyszący głupiej młodości jest ciekawym i nieco szokującym zjawiskiem, towarzyszy mu kilka ciekawych aspektów.

Możesz jednak nie popełniać tych błędów, możesz wyciągnąć twórcze wnioski już teraz. Wolność jest wtedy gdy zdajesz sobie sprawę że nie musisz spełniać oczekiwań kogokolwiek i nie musisz nic. Nie musisz sadzić drzewa, nie musisz budować domu, nie musisz płodzić syna. Możesz, o ile chcesz. I właśnie o to w tym chodzi. Nie potrzebujesz czekać, pragnąć i pożądać oświecenia cy przebudzenia. Ale życzę Ci, byś też miał świadomość tego, ŻE NIC, ABSOLUTNIE NIC NIE MUSISZ 🙂

Wszyscy tworzymy społeczeństwo, które jest głęboko chore. Oparte jest nie na tych wartościach co trzeba. Wszystko jest odwrócone w sposób lustrzany – dokładnie o 180 stopni. Zamiast współpracy – rywalizacja. Zamiast brania od życia tego, co nasze, uczy się nas szarpania z życiem. Zamiast słuchania intuicji, duszy – mamy prymat rozumu racjonalnego, logicznego, który jest kaleki i niewydolny z definicji. Tak można wymieniać dalej, ale nie ma sensu. Sztuką jest nauczyć się żyć w tym świecie, poznać te zasady i prawa, których nikt nas nie uczył.

Są nasze wybory i ich logiczne konsekwencje. Jeśli postąpimy niezgodnie z prawami wszechświata – dostaniemy rózgą po łapkach, niczym od srogiego nauczyciela w szkole. Kłopot jest w zasadzie tylko jeden – gdzieś przez tysiąclecia zgubiliśmy „instrukcję obsługi” ludzkiej istoty i całego świata. Na dobrą sprawę nie wiemy nawet jak powinien odżywiać się człowiek. Wraz z instrukcją obsługi, coraz bardziej utraciliśmy połączenie, jedność duszy i umysłu. Odzyskajmy je, w tym tkwi cały klucz tego, co zwolennicy cukierkowych iluzji nazywają „oświeceniem„.

Co mogę dodać jeszcze na koniec? Zakwestionuj autorytety, stereotypy, powszechnie przyjmowane osądy, to, co zwykło się nazywać „zasadami” jak i „prawami„.. Nie tylko te społeczne, mainstremowe i matrixowe, ale przede wszystkim te „antysystemowe” jak i „duchowe„.. A otworzysz drzwi do miejsc, gdzie nie byli ludzie wierzący w autorytety, stereotypy, osądy, zasady i prawa. Otworzysz drzwi do cudu.

A tu link do fragmentu omawianej książki. „Ludzkość jest zahipnotyzowana. Jest to forma psychicznego uśpienia

Cytuję: „Jest ono tak głębokie, że większość ludzi w ogóle nie zdaje sobie z niego sprawy. Niektórzy nawet twierdzą, że są nie tylko całkowicie przebudzeni, ale także „wolni”. A jednak tych samych ludzi ogarnia strach, kiedy im coś zagraża; tracą równowagę, gdy się nimi manipuluje, i spokój, kiedy ich ktoś krytykuje. Nie potrafią nawet panować nad swymi uczuciami. Upierają się, że złe postępowanie innych jest przyczyną ich problemów. To tak, jakby ktoś twierdził, że aby być wolnym, trzeba na to uzyskać czyjeś pozwolenie. Ludzie spędzają życie na staraniach o karierę, zabieganiu o dobro swej rodziny, budowaniu różnych gałęzi przemysłu, wymyślaniu praw, rządzeniu państwami, edukowaniu innych, tworzeniu teorii naukowych – a wszystko to dzieje się w stanie hipnotycznego uśpienia. […] Co wskazuje na to, że jesteśmy uśpieni, i jak się możemy przebudzić?
(…)

Autor: Colin P. Sisson – „Wewnętrzne Przebudzenie
CAŁOŚĆ TEGO FRAGMENTU PRZECZYTASZ TUTAJ: https://zenforest.wordpress.com/2007/11/17/zahipnotyzowana-spiaca-ludzkosc/

Poniżej lista nowych wpisów z kategorii: „Świadomość, wiedza ukrywana, tajniki psychologii, relacje i emocje oraz rozwój osobisty i duchowy„. Są to najnowsze wpisy, opisuję w nich prawa wszechświata i moją przygodę z ich poznawaniem i stosowaniem::)
https://atomic-temporary-22196433.wpcomstaging.com/strony-linki/swiadomosc-nowe/

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej „Zdradzę Wam sekret: przebudzenie i oświecenie nie istnieje..”

DUCHOWOŚĆ INACZEJ: NAUKOWIEC OBALA KŁAMSTWO RACJONALIZMU I ATEIZMU!

Czy racjonalna logika płata figle? „Człowiek się totalnie zagubił”

Filozofia i nauka już podważa fundamenty systemu kartezjańsko-newtonowskiego (racjonalizm, materializm). Ale coś czuję, że to będzie jeszcze cięższa przeprawa, niż ta z chrześcijaństwem. Będzie to zadanie bardzo trudne. O ile chrześcijaństwo bazowało na pierwotnych, podświadomych lękach, o tyle racjonalizm / materializm bazuje na czymś zupełnie innym.

-bazuje on na medycynie i farmacji, która czasami daje chwilowe i iluzoryczne ukojenie, ale nie daje ani zdrowia ani pełni wyzdrowienia;
-bazuje on na korporacyjnej technologii, która jest ekstremalnie przestarzała (np. silnik spalinowy to technologia sprzed dwóch wieków). Technologia ta daje iluzję władania nad Ziemią, ale ogromnym kosztem – kosztem biedy, wyzysku i zapaści ekosystemów (globalne wielkie wymieranie);
-bazuje on na naiwnym w swej istocie wyjaśnieniu odwiecznych człowieczych dylematów, na które nie ma odpowiedzi i prawdopodobnie nie będzie. Jaki jest sens życia? Jak zostaliśmy stworzeni my, Ziemia i wszechświat? Czy życie i ewolucja ludzkości, natury i wszechświata ma wyższy sens i cel?

racjonalizm i sceptycyzm

Wszyscy te dylematy mamy i wszyscy znamy odpowiedzi jakie daje na nie materializm / racjonalizm: „Wszystko powstało przez przypadek, nic nie ma wyższego sensu i celu, po śmierci nic nie ma„. Takie podejście generuje szereg cywilizacyjnych i psychologicznych mechanizmów destrukcyjnych:

-kapitalizm, wyzysk, przemoc: skoro nic po śmierci nie ma i za nic się nie odpowiada, to można wyzyskiwać, kraść, zatrudniać na umowy śmieciowe. Można więc także: zatruwać środowisko, sprzedawać złom który psuje się po roku (np tłukące się smartfony produkowane chyba z porcelany), sprzedawać lekarstwa które nie leczą przyczyny a uciszają na chwilę objawy, produkować żywność, która nie odżywia, a wręcz zabija (jak mleko homogenizowane).

-psychologia i podświadomość. Powstaje od razu szereg neuroz i podświadomych konfliktów nękających naszą racjonalną aż do przesady cywilizację. Przede wszystkim lęk przed śmiercią, poczucie opuszczenia, niesprawiedliwości, itp.

duchowość (4)

Chrześcijaństwo, judaizm i islam mówi, że gdzieś kilka kilometrów nad Ziemią w niebie jest surowy, konserwatywny „bóg„, którego trzeba się lękać i któremu trzeba oddawać cześć. Wtedy on nas nagrodzi. Kropka. Racjonalizm mówi, że żadnego nieba ani „boga” nie ma, a po śmierci nic na nas nie czeka. Kropka. Uważam, że oba podejścia są błędne.

Zapraszam do przeczytania poniższego artykułu. Artykuł ten jest zaledwie wstępem do książki, która w naukowy sposób podważa fundamenty tego systemu. W linku który pod artykułem wklejam, macie linki do pozostałych rozdziałów książki. Co ciekawe, książkę tę napisał.. ksiądz katolicki. Nie znajdziecie tam jednak ewangelizacji typowej dla tej doktryny. Ale coś znacznie cenniejszego.

Autorem książki jest prof. dr hab. Włodzimierz Sedlak, ksiądz katolicki. Możemy tylko spekulować, czy był on osobą przebudzoną bądź posiadającą „dar„, jak np Czesław Klimuszko. Takie osoby również wśród przedstawicieli tej religii były. Na ile musieli oni kamuflować się z tym, co wiedzieli – pozostaje ich tajemnicą. Ja zachęcam do zapoznania się z tą książką.

globalna świadomość

Wstęp: Jarek Kefir

__________________________________________________________

Cytuję: „Człowiek jest bezsprzecznie najinteligentniejszym zwierzęciem i podobno z tego powodu niezbyt pasuje do biologicznego królestwa zwierząt.

Nałożył na siebie pojęciową siatkę, od góry nakrywając się logiką, którą wymyślił jako konieczną wymierność wszelkich poczynań oddzielających go od zwierząt. Przez 23 wieki sądzono, że istnieje tylko jedna logika sformułowana przez Arystotelesa, jak niemal przez tyle samo stuleci istniało przekonanie o jednej geometrii wymyślonej przez Euklidesa. Wiek XIX obalił oba intelektualne mity. Istnieje tyle logik i geometrii, ile ich potrafi wymyślić człowiek. Podobnie, jak współrzędne kartezjańskie nie stanowią jedynej „siatki geograficznej” dla naszych pojęć.

W biologii jest inaczej. W logice nieobserwowanie zasad prowadzi do nieciągłości, czyli pomyłki w rozumowaniu, a tym samym – pomyłki w poznaniu rzeczywistości. Wydaje się, że w biologii odstępstwo od przyjętych pojęć jest przeciwstawnością życia określamy ją jako śmierć. W logice biologicznej człowiek obawia się nie tyle pomyłki w poznaniu, ile samej natury przedmiotu badań. Być może jest to lęk podświadomy.

Po co uprzedzać wnioski. Lepiej przyjrzyjmy się faktom. Zastanówmy się nad tym, co jest paradoksalne, a co zależy tylko od początku układu współrzędnych i od przenoszenia pojęć z jednego układu w inny choć treści tych pojęć nie pokrywają się. Biologia makroskopowa wytworzyła zestaw pojęć o życiu, które były w niej obowiązujące; potem zastosowano je do biologii molekularnej, wreszcie próbowano implantować do biologii submolekularnej. Ustawiamy sztalugi naszej myśli na coraz innym poziomie organizacyjnym życia i malujemy jego obraz używając tych samych pojęć, co prowadzi nas do niemożności uzyskania definicji życia, słusznej na wszystkich poziomach organizacyjnych. Jednym z zasadniczych paradoksów biologii mimo niezwykłego jej rozbudowania jest brak opracowanej metodologii. Nie istnieją więc w biologii pojęcia abstrakcyjna, a tylko wyobrażenia, układane w terminy używane w różnej skali poziomów organizacyjnych.

12932633_508686352648329_7566796165349842862_n

Musiało to wreszcie doprowadzić do pojęciowej rozbieżności, która świadczyć może, że dokonuje się formowanie nie tyle nowego, ile podstawowego poziomu życia, gdzie nasze obiegowe „pojęcia-wyobrażenia” stają się sporne. W fizyce sytuacja taka powstała z chwilą pojawienia się mechaniki kwantowej, która pozwoliła na inny odbiór rzeczywistości. Drugi taki przełom nastąpił w fizyce relatywistycznej. Kiedy w roku 1915 stanął Einstein wobec alternatywy: zrezygnowanie z geometrii Euklidesa lub porzucenie twórczej koncepcji przestrojenia Wszechświata, wolał poświęcić od dawna nieżyjącego już Greka, niż okazję głębszego poznania Kosmosu. Schematy są nienaruszalne, dopóki się ich nie naruszy. Biologia nie przeszła swej fazy mechaniki kwantowej ani zrelatywizowania. Tradycyjnie tkwi na dawnych pozycjach, wchłaniając nowe fakty. Rzecz prosta, komplet pojęć jest tworzony zawsze dla systemu. W systemie fizjologicznym, który niedostrzegalnie przeszedł w biochemiczny – pojęcia były adekwatne. Biologia molekularna, podretuszowana chemią, mieści się jeszcze w tym samym systemie razem z pojęciami. Przejście do biologii submolekularnej nie może się dokonać bez rewizji pojęć, jest bowiem przejściem w świat kwantowych podstaw, które w fizyce łączy się z nowym pojmowaniem rzeczywistości i jej opisywaniem. W biologii nie może być inaczej, z jednym wyjątkiem – niemożnością formalnego opisu ze względu na złożoność przedmiotu, a może raczej ze względu na nowość samej problematyki.

Jako przykład trudności w stworzeniu formalnego matematycznego opisu można przytoczyć próby w tym zakresie dla jednej pary zasad azotowych znajdujących się w DNA, mianowicie pary guanina-cytozyna, potraktowanej jako układ 136 elektronów. Chodziło bodaj o znalezienie położenia protonu w jednym wiązaniu wodorowym. Wymagało to obliczenia 70 miliardów całek dwuelektronowych. Maszyna cyfrowa typu IBM 360/195 wykonywała tę operację aż przez 192 godziny. Zachęcające.

Pojęcia nasze o życiu sięgają korzeniami jeszcze przednaukowej obserwacji, a więc są znacznie starsze niż logika Arystotelesa i geometria Euklidesa. Pod naporem biologii eksperymentalnej uległy rewizji o tyle, że nie ma już potrzeby obalania animistycznych skłonności, ponieważ obraz życia pocięła gęsta sieć analiz chemicznych i molekularnych struktur. Z animizmu i najstarszych filozoficznych sformułowań został brak definicji życia jako naukowa kurtuazyjna aprobata empirycznych danych, bez orzekania dyplomatycznie o życiu, czym ono jest. Dawne pojęcia o życiu w klasycznej niemal formie zostały wyparte milcząco do psychologii, która nie mniej dyplomatycznie nie orzeka nic o naturze psychiki, choć nie kwestionuje jej koegzystencji z działalnością centralnego układu nerwowego. Tak więc dwie nauki eksperymentalne – biologia i psychologia – po cichu wyznają zasadę nieorzekania o naturze przedmiotu, czyli pozbawiły się możności zdefiniowania go.

duchowość ezoteryczna

Natomiast człowiek jest jednostką złożoną z dwóch niewiadomych. Pojęcie wyrażające jego naturę musi pozostać znowu bez definicji. Na dnie wszystkiego znajduje się z milczącą zgodą przyjmowany zespół pojęć pierwotnych, w niewielkim stopniu retuszowanych przez biologię doświadczalną, zbyt małym na to, by powstała definicja. Zaplecze usprawiedliwiające tego rodzaju przemyt logiczny stanowią wszystkie nauki humanistyczne badające dzieła ludzkie.

Sapiens uprawia logikę dziwnego rodzaju. Jest postępowy i na wskroś zempiryzowany, a mimo wszystko tkwi na prastarych i pierwotnych pozycjach nie przyznając się, że brak mu w ogóle definicji pojęć tak fundamentalnych, jak: życie, psychika, człowiek. W bardzo złożonych i niejasnych sytuacjach zdolny jest nawet do odstępstw od rygorów, które sam ustalił. Szybko i nerwowo wydrapał przekonanie o cudach. Prawa termodynamiki sformułował już 1501at temu. Kiedy stanął w zadumie przed życiem, widząc jak stosuje ono antyentropijne uniki, choćby w podziale komórki na dwie albo w cyklu płciowym, doszedł do uznania termodynamicznego dziwu: życie pożera własną entropię i staje się w ten sposób nieśmiertelne w czasie (Schrodinger).

Nie oglądając się na termodynamiczne problemy, stworzył biochemiczny schemat życia. Ale przecież wszystkie procesy materii podlegają prawom termodynamiki. Jak może istnieć proces w zasadzie ten sam, przekazywalny przez miliardy lat, bez zwiększania bezwładności? Odpowiedź pada z wyższego piętra biologicznych specjalności: „Przez genetyczne zakodowanie i przekaz informacji.” Termodynamika procesów chemicznych jest dobrze poznana. Tymczasem w biochemii przyjmuje się wieczny balans odwracalnych reakcji chemicznych, jak gdyby posiew entropii nie chciał rosnąć na biologicznej pożywce. Człowiek twórca i logiki, i termodynamiki – wnosi protest przeciwko własnym pomysłom nazywając je niekiedy irracjonalnymi.

Człowiek, twórca trzech systemów – biochemicznego, logicznego i termodynamicznego – znalazł się w tej samej sytuacji, co kiedyś Einstein: z czego zrezygnować, by dokonać dalszego skoku w poznaniu przyrody? Gdyby nie sprzeczność między logiką a faktami, nie byłoby w nauce hamletowskich rozterek.

karma (2)

Z czego zrezygnować? Ale zanim zarysują się wielkie perspektywy poznawczego skoku, trzeba uporać się z następującym szkopułem. Czy świadomość ma naturę antyentropijną, jak życie w ogóle, a w związku z tym – czy stanowi energetyczną wielkość, podobnie jak życie? Jeżeli tak, to wtedy rzeczywiście słuszny jest dalszy bunt przeciwko termodynamice. Czy raczej świadomość uznać za efekt poznania? Lecz wtedy – stop: w tym miejscu prawa termodynamiki przestają obowiązywać. W jaki więc sposób poznanie, czyli świadomość, działa na termodynamiczne procesy życia mobilizująco lub na odwrót – fatalnie, co przejawia się w psychicznych stresach? Czy tu wyłania się metabiologiczny składnik człowieka? Więc jakim prawem mówi się o człowieku w biologii, zalicza się go do naczelnych, przypisuje ewolucję? Czy nie logiczniej nazwać go psychobiologiczną roladą, w której termodynamiczne reżimy dotyczą tylko biologicznego farszu, a całością rządzą prawa poznania, przejawiające się niezwykłą ekspansją ludzkiej myśli i działania? Człowieka stworzył system nauki i pozbawił go możności zaklasyfikowania siebie samego; oto komiczna sytuacja – albo głowa wystaje poza systemowe ramy, głosząc wolność działania, albo stopy nie mieszczą się w zakreślonych im podstawach biologicznych.

Ma on więc prawo wyboru: albo uznać dziwność termodynamiczną, gdy mu coś w ratalnym systemie tworzenia nauki nie pasuje, albo narzucić dobre stosunki sąsiedzkie psychologii i fizjologii, bez analizowania jednak szczegółów. Człowiek podejmuje wszelkie próby zamazywania pogranicza dwóch lub trzech dziedzin, byle uchronić się przed ryzykiem zmiany systemu. Informacja naukowa utrwala jego przyzwyczajenia, budzi oportunizm: wszystko jest w porządku, a jeśli widać niedociągnięcia, to po uzyskaniu odpowiedniej porcji nowej informacji na pewno zostaną one automatycznie usunięte.

Człowiek-pasjonat, nieujarzmiony fanatyk wolności, wtłoczony w system naukowy zapomina o swej naturze, zaczyna dokonywać nielegalnego wyłączania się spod praw, które sam ustanowił, potrafi być niekonsekwentny nawet. Tak przemożna jest siła wronięcia w system. W fizyce bywały „katastrofy” ultrafioletu, nieskończonych wielkości w teorii pola. W biologii jest zaś niezaburzone wzrastanie na systemowej pożywce i nie widać oznak żadnych katastrof. A może wystarczy tylko otworzyć okna w biochemicznym systemie, aby zobaczyć nowe perspektywy? Electronicus, nie bacząc na następstwa, wychyla się niebezpiecznie poza biochemiczny parapet. Jak wiadomo, wszystkie „katastrofy” w nauce były krokiem do wielkiego zrywu twórczego. Trudności, które dostrzega, nazwijmy tymczasowo „katastrofą” termodynamiki życia i człowieka.

demiurg

Intuicja podpowiada, że rewolucja w biologii powinna sięgnąć samych jej podstaw, logicznych i faktycznych. Mimo rozwoju biochemii i biologii molekularnej, cała bio1agia jest dalej statyczna, jej dynamikę ogranicza inercja, której nie potrafi pokonać. Biologia jest tradycjonalistycznie postępowa. A tym samym psychologia i antropologia egzystują w cieniu biologii, tyle że bardziej od niej obciążone akcentem tradycjonalizmu.

Poziom inteligencji oraz logicznego rozumowania można zbadać nie tylko odpowiednimi testami psychologicznymi, oceniającymi te dwie właściwości człowieczej konstrukcji, rzekomo niebiologicznego autoramentu. W roku 1955 Orowan zauważył, że we krwi małp człekokształtnych występuje wysoki poziom kwasu moczowego. Ewolucyjne myślenie okazało się i tym razem twórcze – nasunęło pytanie, czy inteligencja charakteryzująca sapiensów nie zależy od kwasu moczowego. W tym samym roku Haldane wykazał, że osobnicy, w których krwi wykryto wysoki poziom kwasu moczowego, mają wyższe wskaźniki inteligencji i mniej się męczą pracą umysłową niż pozostali. W jedenaście lat później Brooks i jego współpracownicy przebadali w Stanach Zjednoczonych grupę profesorów, docentów, asystentów i studentów jednej ze szkół medycznych. Okazało się, że wskaźniki biochemiczne, to znaczy wskaźnik kwasu moczowego i cholesterolu we krwi, uzasadniają feudalną drabinę nauki. Stwierdzono najwyższy wskaźnik inteligencji i najwyższy wskaźnik kwasu moczowego oraz cholesterolu u profesorów zwyczajnych, a także stopniowe jego zmniejszanie się kolejno u: profesorów nadzwyczajnych, docentów, asystentów; na samym końcu tego szeregu stali studenci. Można by więc biochemicznie wyrokować o odpowiednich przesunięciach na drabinie naukowości. Na razie biochemicznie.

Ale wróćmy jednak do kwasu moczowego. Skąd znalazł się u naczelnych, a więc u małp człekokształtnych i człowieka? Po prostu przez ewolucyjne lenistwo niewytworzenia enzymu urykazy. Urykaza rozkłada kwas moczowy u ptaków, gadów lądowych, owadów (z wyjątkiem dwuskrzydłych) i ssaków (z wyjątkiem małp człekokształtnych i człowieka). Nie wiadomo więc, jakie ewolucyjne rozleniwienie prowadzić może do kapitalnych rozwiązań w przyszłości filogenetycznej; już była w tekście mowa o tym, że głupia pomyłka w genetycznym kodzie, zwana mutacją, zrodziła geniusza biosfery – człowieka. Życie jest zaiste dziwne.

sens życia (2)

Przyczynowy i skutkowy szereg czy koincydencja kwasu moczowego z inteligencją? To zależy, co komu wystarcza do zaspokojenia ciekawości. ELectronicus poszukuje nowych dróg, a więc nie wystarcza mu inteligencja wyrażana wzorami chemicznymi.

Bioelektronika przesunęła osie współrzędnych życia do rozmiarów kwantowych. Ten drobny zabieg lokalizacyjny okazać się może zamachem stanu na przestarzałe pojęcia o życiu i psychice. Jego skutkiem jest przecież i Homo electronicus. Okazał się on więc minerem zakładającym ładunek pod czcigodne i niewiele mówiące pojęcia o życiu, świadomości i człowieku. Modernizacja poglądów dokonuje się bez zamiaru wyważania dawnych pojęć i rewolucjonizowania logiki biologicznej.

Homo electronicus oczywiście tych rozterek nie ma, a paradoksy co innego dla niego wyrażają: po prostu mówienie w dwóch różnych układach współrzędnych i przypadkowe podstawianie odmiennej treści do tych samych słów. Przede wszystkim świadomość nie musi być wcale świadoma. To nie jest sprzeczność. Świadomość w kwantowej skali nie jest świadomością dostarczaną przez receptory zmysłowe i fizjologicznie odbieraną rzeczywistością, ani świadomością w rozumieniu psychologów, a więc głównie refleksją. Świadomość kwantowa jest zdolnością reagowania na wszelką zmianę parametrów energetycznych w otoczeniu. Taka świadomość jest w ogóle cechą życia, a nie nabytkiem ewolucyjnym po kilku miliardach lat praktyki życia. Zarówno świadomość receptorów zmysłowych, jak i świadomość refleksyjna zjawiły się w czasie jako wynik ewolucji, są jednak wyrazem daleko posuniętego zróżnicowania układu, natomiast świadomość kwantowa była zawsze ta sama, stanowi bowiem wespół z innymi kwantowymi własnościami klasę niezmienników, czyli życiowe constans. Kwantowe bowiem podstawy są zawsze te same, mogą się tylko ich relacje rozmaicie układać.

14068285_1294920013851727_9163454040204036779_n

Świadomość dla Homo electronicus jest więc podstawową cechą i czynnikiem konstruktywnym w samej funkcjonalności życia. Nie zjawiła się ona w następstwie ewolucji, lecz razem z powstaniem życia. Na poziomie kwantowym nie ma ona nic z rozpoznania, jest wyłącznie natury energetycznej, prawdopodobnie – elektromagnetycznej. Życie w kwantowym rozmiarze nie ma cech przypisywanych mu przez biologię, a więc nie zostawia duplikatu, nie ma poziomów organizacji, brak mu celowości, nie wykazuje przemiany materii, rozwoju itp. To świadomość pojęć makroskopowych, prawdziwych, kiedy rozpatrujemy ją na bardzo wysokich szczeblach ewolucji. W mikrowymiarze istnieją tylko elektrony, fotony i fonony przy wzajemnym oddziaływaniu sprzężeń w białkowym ośrodku półprzewodnika. Również śmierć w tym wymiarze nie nosi cech ustania fizjologicznych zjawisk. Śmierć kwantowa jest zerwaniem sprzężeń między chemicznym i elektronicznym pograniczem. Życie ponadto nie musi być masą biologiczną, może być wyemitowaną falą, a tym samym trwać po destrukcji oscylatora, czyli organizmu rozumianego jako funkcjonująca masa związków organicznych. Strukturalna, a więc uporządkowana masa biologiczna powraca w chemiczny obieg pierwiastków, natomiast wyemitowana fala elektromagnetyczna, podlegająca prawu zachowania energii, jest w rzeczywistości nieśmiertelna, gdyż kontynuuje swój bieg w przestrzeni do chwili pochłonięcia jej przez jakiś układ materii. Przy zachowaniu klasycznych, czyli makroskopowych, kryteriów nie do pomyślenia byłoby twierdzenie o istnieniu życia poza konstruktywną całością masy biologicznej, twierdzenie takie wprowadzałoby irracjonalne przesłanki do nauki o życiu.

Rozpatrując problem ze stanowiska kwantowego, nie widać przeszkód w przyjęciu założenia o elektromagnetycznym trwaniu życia po śmierci masy biologicznej. Jeszcze jeden paradoks makroskopowy trzeba tutaj uwzględnić, mianowicie – nie można ograniczać życia do wymiarów masy związków organicznych. Pod względem kwantowej emisji życie sięga znacznie dalej, niż mu na to przestrzenne parametry masy pozwalają. Fakt ten stanowi podstawę biologii falowej, niemożliwej do przyjęcia w schemacie biochemicznym czy molekularnym. Zgoła niewiarygodna jest biologia falowa w schemacie fizjologicznym. Najbardziej zaskakujące jest stwierdzenie, że życie nareszcie się „rozświetliło” i „rozgadało”.

Nie można już przedstawić życia jako zbioru bezszelestnych reakcji chemicznych, przebiegających w ciszy biologicznego laboratorium przyrody. Życie i światło to nierozerwalne zestawy; życie i emitowane fotony – to dwie strony tego samego fenomenu metabolizującego. Nie tylko foton słoneczny jest istotny dla syntezy; nie ma w ogóle procesów życiowych bez generowania fotonów. Ponadto życie w swej biologicznej masie nie odznacza się bynajmniej spokojem dostojności. Molekularna sieć związków organicznych jest wstrząsana kwantowym rytmem akustycznym. Tak, istotnie electronicus mieści się w kwantowej skrzynce biegów życia, a nie w megaskopowych pojęciach zoologii i psychologii. W takiej skrzynce wszystko może inaczej wyglądać.

duchowosc (2)

Rozdział traktuje o pojęciach i logice electronicusa. Nie ma się co dziwić, że logika electronicusa może być niekiedy inna niż sapiensów. Euklides tworzył abstrakcyjną geometrię podczas pomiarów poletek greckich rolników i pasterzy. Arystoteles zaś sformułował zasady logiki na podstawie megaskopowych obserwacji, oskubując je z detali w akcie nazywanym abstrahowaniem. Geometria i logika są tworami .człowieka i nie zarzuca się im błędności. Tworzył je przecież sapiens. Logika electronicusa znajduje się w tym samym szeregu tworzenia i nie musi być błędna z tej tylko racji, że jest inna.

Cóż za igraszki przyrody! Fantastyczny mózg człowieka posługuje się myślą w sposób nieograniczony, sięga w najdalsze regiony Wszechświata, rozłupuje cząstki elementarne, odkrywa ciężkie fotony, choć nie posiadają one masy, przed zgłębieniem zaś swej natury staje bezradny, nie potrafi się przenicować, by odkryć drugą, nieznaną stronę swego działania, skądinąd przecież genialnego.

Jak malarz stawia on swoje systemowe sztalugi, maluje na nich rzeczywistość, twierdząc, że ją poznaje, tymczasem analizuje tylko własny model, a nie rzeczywistość. Sam ustawia dobrowolnie owe sztalugi, wdrapuje się na nie i trzeba dopiero nim potrząsnąć energicznie, by się oderwał od rusztowania, które zostało tematycznie wyjałowione. Nie można mu wyjaśnić, że świat poszedł dalej od tej pory, gdy się na te sztalugi wspinał. Logika kamienia, który wrasta w miedzę i nigdy sam się nie ruszy! Mózg ludzki odwieczny rewolucjonista i konserwatysta na przemian – popycha, a w pewnym momencie blokuje poznanie, w obu wypadkach występując z pozycji najczystszej i najbezstronniczej logiki. Logiczny humor – to dobre określenie opisanej sytuacji.

duchowość

Czy chodzi tylko o przetarg słów, czy może o podstawowe różnice pojęć? Zmiana pojęć jest normalną konsekwencją wejścia w inny model biologicznego układu, a wszak bioelektronika musi ingerować w domenę opisywania życia. Wciąż znajdujemy się w kręgu dualizmu, który w biologii ugruntował człowieka jako układ złożony z biosu i psychiki. Wszystko od tej pory stało się podwójnie ukierunkowane, skoro sam badacz nie jest monolityczny. Ciągle poszukujemy istoty życia, znając jego badane atrybuty. A przecież czym innym jest fenomen życia, czyn innym jego istota; zaplątaliśmy się między zasadą życia a procesami życia, między zjawiskiem określanym jaka życie i jego podstawą, nie wiadomo jakiej natury. Odróżniamy zjawisko od zasady, funkcjonalne strony życia odmiennie traktujemy niż poznawcze, za Arystotelesem rozróżniamy życie i duszę roślinną, zwierzęcą oraz ludzką, rozgraniczamy bios od psychiki i tym podobne. Ta dwutorowa orientacja rozchodzi się w przeciwne strony aż do nieokreślonej nieskończoności między życiem a świadomością u gatunku Homo sapiens.

Jeśli na jednym krańcu, tym makroskopowym, rozchodzą się nasze pojęcia o odrębnych naturach życia i psychiki, to na drugim końcu – mikrorozmiarów – powinny one zbiec się w jednym punkcie. To właśnie Homo electronicus odkrył ten zborny punkt i tam ulokował swoje rozumienie życia, co wynika wprost z bioelektroniki i jej podstaw. Nie można mu odmówić sprytu i przebiegłości; nie wiadomo tylko, czy również racji.

Homo electronicus zdaje sobie sprawę z odmienności pojęcia informacji. Na kwantowym poziomie nie ma komunikatów, natomiast istnieje odbiór zmian parametrów energetycznych w elektronicznej lub metabolicznej frakcji jego życia albo w otoczeniu. Informacji nie mierzy w bitach, lecz w ergach lub w praktyczniejszych jednostkach – elektronowoltach. Odkrywa się oto nieznany świat kwantowy, obcy dotychczas biologii, wyrażany w inny, niż dotąd, sposób, a przecież życie startowało od niego. Człowiek jest więc ostatecznym wynikiem długiego procesu przemian, zróżnicowań i nowych integracji. Dwuwartościowa logika arystotelesowska jest, być może, wynikiem natury elektronicznego układu scalonego, dla którego najprostsze decydowanie jest wyborem pomiędzy „tak” i „nie”.

1473676543_4couiv_600

Logikę żywego układu normuje już na poziomie kwantowym równowaga energetyczna między metabolizmem i procesami elektronicznymi w obrębie zaś metabolizmu – równowaga między katabolizmem i anabolizmem; bioplazmowo wyrazilibyśmy to jako równowagę stabilizacyjno-degradacyjną, chemicznie – jako optymalny zestaw reakcji oksydoredukcyjnych związanych z pobieraniem i oddawaniem elektronów. Wreszcie niekwantowo – jako równowagę między organizmem i środowiskiem.

Logika życia jest przede wszystkim logiką działania. Analizując tę pierwszą, można mówić o logice poznania. W długiej ewolucji mózgowia wytworzyła się i jego „logika” funkcjonowania pod postacią sprawnej koordynacji wielostronnej aktywności organizmu. Tę logikę potrafimy odtworzyć i sztucznie zaprogramować, z pewnym uproszczeniem, w elektronowych mózgach. Główne i jedyne kryterium logiki biologicznej stanowi trwanie życia wśród zmiennych okoliczności i wytworzenie cech najkorzystniejszych dla osiągnięcia tego celu. Odstąpienie od tej logiki jest zgubne dla życia i równe śmierci układu. Z chwilą odkrycia świadomości przez człowieka, świadomości określanej jako refleksyjna, zastała utracona biologiczna logika. Odkrycie owo bowiem było skierowane na zewnątrz, a więc rozpoznanie środowiska nastąpiło za cenę maksymalnej ilości informacji o nim (w myśl teorii informacji). Człowiek, ogarnięty poznawczą pasją i w konsekwencji tego eksploatujący środowisko na rzecz własnego rozwoju, zaczyna być nielogiczny w rezultacie nieprzewidywania skutków swojej działalności albo nieznajomości własnej natury. Kwantowe podłoże życia zostało odkryte dopiero niedawno, tymczasem ingerowanie w nie poprzez przebudowę środowiska dokonywało się bez świadomości skutków tej ingerencji. Alarm w sprawie ochrony środowiska człowieka jest właściwie informacją o braku logiki biologicznej.

Nie jest to zresztą jedyny alarm w historii sapiensów, ale na pewno najbardziej znamienny, gdyż zagrożona została cała planeta. Człowiek nauczył się wywoływać skutki kwantowe, ale nie potrafi nimi rozsądnie sterować. W dodatku nie może się wyzwolić ad ich wpływu. Tu zamyka się circulus vitiosus, którego człowiek tak nie lubi w logice. Ponieważ nie ma świadomości odbioru zjawisk kwantowych, nie zauważa ich wpływu na własną konstrukcję i funkcję, widzi dopiero daleko już posunięte ich skutki. Zaczyna wtedy ,;coś” ochraniać, nie wiedząc przed „czym” ani „dlaczego”.

Trudno uznać za nieprawidłowy pogląd, że ta logika elektronikusowa jest wyraźnym zredukowaniem całego piękna myślenia; burzy ona bogactwo niuansów, wdzięk pojęć, subtelność określeń. Homo electronicus zredukował u siebie wszystko, co ludzkie, i nadał wszystkiemu wymiar biologicznego tranzystorka który ma patent na myślenie i logikę. W nauce powinna panować absolutna wolność – „złota wolność” szlacheckiej Rzeczypospolitej XVII wieku – z prawem liberum veto w stosunku do teorii naukowych. Ostatecznie nawet pola uprawne można potraktować jako przejaw barbarzyństwa, jako naruszenie powagi odwiecznej puszczy.

I co na to Electronicus?”

(…)

Autor: prof. dr hab. Włodzimierz Sedlak
Dalsze części książki są dostępne w tym linku, po lewej stronie strony: http://www.sm.fki.pl/Sedlak/x_sedlak.php?nr=12

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Zastępcze tematy i zastępcze wartości to tragedia naszego świata

Zastępcze tematy i zastępcze wartości to tragedia naszego świata

duchowośćWklejam kilka cytatów dotyczących sfery metafizycznej. Przede wszystkim, należy zaakceptować ten świat taki, jaki on jest. Jednak akceptacja nie oznacza zgody na jego fałsz i niesprawiedliwość, które są jego podstawowymi prawami. Świat się cały czas zmienia, ale jest to proces bardzo powolny.

My jesteśmy tylko tymi przysłowiowymi kroplami, które drążą skałę ciągłością padania. Nie jest wcale powiedziane, że świat się jakoś radykalnie zmieni za naszego życia. Może czeka nas jeszcze wiele kryzysów? Tak czy owak, nie powinniśmy się zamartwiać i emocjonować tym, że na tej planecie jest tak a nie inaczej.

Takie miejsca w kosmosie też są potrzebne. Nie mamy tutaj użalać się nad sobą, rozpaczać, tylko wykonać dobrze swoje zadanie i iść być może dalej, gdzieś indziej. Wielu z nas, w tym ja, ten błąd popełniło. Jednak nauka akceptacji obecnego status quo jest dość trudna. To jedno z największych wyzwań, jakie stają na naszej drodze ku przebudzeniu.

Wstęp: Jarek Kefir Czytaj dalej „Zastępcze tematy i zastępcze wartości to tragedia naszego świata”